Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Mądra Kobiecość. Empatyczne Medytacje Różańca Świętego - ebook

Format:
EPUB
Data wydania:
3 lutego 2026
45,00
4500 pkt
punktów Virtualo

Mądra Kobiecość. Empatyczne Medytacje Różańca Świętego - ebook

Szukasz przestrzeni, w której wiara spotyka się z psychologią, a modlitwa staje się czułym dialogiem z własnym sercem? „Mądra Kobiecość” to wyjątkowa propozycja autorstwa Agnieszki Kozak (psychoterapeutki) oraz księży Marka Ludwiga i Piotra Kłonowskiego. To nie jest zwykły modlitewnik, ale zaproszenie do odkrycia swojej wartości i godności. Autorzy prowadzą czytelniczkę przez tajemnice różańcowe, odczytując je na nowo w kontekście kobiecych doświadczeń: potrzeby bycia ważną, budowania partnerstwa, przeżywania macierzyństwa, ale też radzenia sobie ze wstydem, lękiem o przyszłość czy zranioną seksualnością. Maryja staje się tu bliską towarzyszką - Mądrą Kobietą, która uczy zaufania do intuicji i stawiania granic. Książka ta jest przewodnikiem po procesie dojrzewania - od dostrzeżenia swoich potrzeb, przez wzrost, aż po dzielenie się owocami życia. Pozwól sobie na czułość, zdejmij maski perfekcjonizmu i odkryj, że Twoje życie jest darem. Rozkwitaj w Mądrej Kobiecości.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Wiara i religia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788397486416
Rozmiar pliku: 3,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

1. ZWIASTOWANIE – BYCIE WAŻNĄ

Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę. Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć (Ps 139,5-6)

Bycie ważną i wybraną. Opuszczone przez ojca, nie mamy zaufania, że ktoś może widzieć w nas wartość. Zamknięte w ciemnym pokoju samotności, zazdrościmy innym tego, że z odwagą wychodzą na scenę życia. Zakrywamy swoją twarz. Zamykamy się w pudełku wstydu i rezygnujemy z życia na miarę siebie.

Wiesz, myślę, że czasami może być tak, że opuszczona, postanawiasz opuścić siebie – najważniejszy dom, w którym mieszkasz, czyli swoje Ja. Możliwe, że sama sobie wmawiasz, że nie jesteś ważna dla nikogo i wtedy przestajesz być ważna dla siebie. Odbierasz wagę swojemu życiu, które jest darem i pochodzi od Miłości większej niż ta ludzka. Gdy ty rezygnujesz z siebie, chcę cię zapewnić, że zawsze jest jeszcze Ktoś, dla kogo jesteś zawsze ważna. Rezygnujesz, a Miłość czeka cierpliwie, aż pozwolisz się Jej wybrać.

Może to oznaczać, że rozejrzysz się wokół siebie i pozwolisz sobie na przyjęcie tego, dla ilu ludzi jesteś ważna i jak wiele osób wybiera bycie z tobą. Twoje życie ma znaczenie – jest znakiem Miłości. Przez nie na świecie pokazuje się Miłość. Jakie nadajesz znaczenie sobie? Czego jesteś znakiem?

Możliwe, że w środku tęsknisz za byciem wybraną – tą pierwszą dla kogoś, bo twój ojciec wybierał zwykle inaczej. Możliwe, że wolał pracę, alkohol, może kumpli. To, że on ciebie nie wybierał, nie oznacza, że coś z tobą nie tak. Oznacza, że on nie umiał wybrać inaczej. Samotny i pusty w środku, nie miał z czego dać miłości i uwagi. Samotność to deficyt wielu mężczyzn. Odcięci od kontaktu ze sobą, nie dają się poznać i nie potrafią być blisko. Boją się pokazać, kim są, więc wolą nie widzieć i nie doceniać kobiet wokół siebie. Nie potrafią, uwierz mi, naprawdę to ich deficyt, który mówi o ich pustym sercu, a nie o twojej wartości. Chcę cię zapewnić, że jego nieumiejętność cię nie unieważnia – to jego bieda, z którą on sobie nie umiał poradzić. Możliwe, że nigdy nie położył na tobie dłoni pełnej czułości i przyjęcia tego, kim jesteś i jaka jesteś. Możliwe, że nie pamiętasz, jak chodziliście na spacery razem za rękę. Możliwe, że ta tęsknota w tobie, jest większa niż mogłoby się wydawać.

Możesz być ważna, nawet jeśli twój tata nigdy nie złożył pocałunku na twoim czole. Możesz zacząć być pierwsza dla siebie, by móc zalepić tę dziurę z przeszłości. Nie chodzi o egoizm, chodzi o zaufanie, że twoje życie ma wartość, bo jest Ktoś większy i bardziej kochający niż twój tata. Chcemy cię zapewnić, że twoje życie ma znaczenie, bo ty możesz być znakiem miłości. Pięknie o tym śpiewa Sara Kukier: „Twoje życie ma znaczenie, świat oczekuje tego, co niesiesz ty”.

Zauważ, jak bardzo jesteś obdarowana, ile dobra jest w tobie złożone. Wiesz, widzenie dobra w sobie, jest pewnego rodzaju odpowiedzialnością – za siebie i za innych. Tylko serce przepełnione obfitością może dawać z obfitości, bez poświęcania się i bez nadużywania. Tyle siebie dasz, ile siebie masz. Dając z obfitego serca, budujesz miłość w sobie i wokół siebie. Patrząc na siebie jak na dar, możesz obDARowywać innych.

Twoje życie jest dobre, bo dobro jest w tobie złożone. Możliwe, że nigdy nie słyszałaś zdania: „Jesteś moim skarbem”. Jednak chcę cię zapewnić, że jesteś, bo skarb życia masz w sobie. Od ciebie zaczyna się uznanie go za wartościowe. Możesz docenić swoje życie i nadać mu wartość. Możesz też cały czas trwać w okrutnych ocenach na swój temat. Wybór życia jest w twoich rękach. Wiesz, może teraz pomyślisz, że dobre życie należy się innym, nie tobie. Wszyscy jesteśmy powołani do miłości – możesz odpowiedzieć na to wołanie. Chcę cię zapewnić, że miłość i odwaga znają właściwy kurs – warto się go trzymać.

Dojrzeć wagę swojego życia.

Spotkanie dwóch serc, dwóch woli, dwóch pragnień. To miejsce, gdzie niebo łączy się z ziemią, a sprawy boskie ze sprawami ludzkimi. Tajemnica wybrania, czuła i delikatna, przepełniona ciszą i przejęciem. Anioł Ją pyta. Niezwykły w tym wybraniu jest ten moment uwzględnienia Jej woli. Jednak, by mogła odpowiedzieć TAK, potrzebuje skorzystać ze swojej odwagi – potrzebuje mieć zaufanie do wagi swojego życia i tego, że ma prawo dać życie Bogu.

Jest Tą, która nie zasłania swojej twarzy – to absolutna nowość. Jest inna niż ludzie Boga ze Starego Testamentu, którzy byli wystraszeni, że gdy zobaczą Świętego świętych twarzą w twarz, to znikną, rozpłyną się w swoim grzechu i niedoskonałości. Dlatego szybko zakrywają swoją twarz, chowają ją w dłoniach. Ten lęk ich zatrzymuje.

Bóg kładzie na Maryję swoją dłoń – to czuły dotyk, uwzględniający, zostawiający przestrzeń na Jej odpowiedź. A Ona pozwala się wybrać, akceptuje swoją codzienność i dzięki temu, uznaje swoją godność, na równi z patriarchami, którzy rozmawiali z Bogiem twarzą w twarz.

O Maryi mówi się, że jest pokorna i cicha. Pokora to umiejętność korzystania ze swojej siły. Ona wie, kiedy potrzebuje z niej skorzystać dla siebie, a kiedy dla innych. Nie musi krzyczeć, zna swoją wartość i kiedy jest pytana, wybiera, co odpowie.

Lubię tak o Niej myśleć. Wiem, że taka jest, gdyż tak zachowują się ludzie, gdy są obok kogoś, z kimś, kto kocha. Ona jest pewna Bożej miłości, ma dowód – wybrał Ją całą, z Jej przeszłością, ale i przyszłością. To nie jest wybór tylko na tę chwilę – dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne (Rz 11,29). Do takiej perspektywy patrzenia zaprasza nas Jej serce, kształtowane wiecznym wyborem, podjętym w relacji ze sobą i z Bogiem.

Dojrzeć do korzystania z siły swojego głosu.

Zobacz, że nazywamy często tę tajemnicę „sceną” Zwiastowania. To jakbyśmy odbierali prawdziwości temu niezwykłemu spotkaniu. „Scena”, to znaczy, że coś jest w grze, w udawaniu. Scena tam, a my gdzieś daleko, nie w bliskości. Dlaczego tak myślimy? Może dlatego, że „bycie na środku, bycie wybraną”, niejednokrotnie jest dla ciebie trudne. Możliwe, że ciężko ci zobaczyć w sobie to dobro, które dostrzega ktoś drugi. Zobaczyć i uwierzyć, że chce nas zaprosić do bliskości wyjątkowej, bliższej niż z innymi. Jedynej. Niepowtarzalnej.

Maryja pokazuje, że można być „bohaterem pierwszej sceny” i nie jest to nic złego, a nawet – to źródło dobra, źródło pojawienia się Dobra na świecie. Ona przeżywa swoje wybranie uważnie. To nie jest tak, że zgadza się na wszystko. Doświadcza wątpliwości, zadaje pytanie. Jakby potrzebowała sprawdzić, czy rozmawia z Bogiem o tym, co realne, prawdziwe. Potrzebowała zobaczyć, czy wyobraźnia nie płata jej figla, czy to widzenie jest rzeczywiste. Być matką Mesjasza – to było marzenie każdej żydowskiej kobiety. Być wybraną do dania życia Mesjaszowi, a właściwie do stworzenia Mu domu, w którym będzie mógł dorastać do swojej misji. W świecie żydowskim oczekiwano Mesjasza, który przyniesie wolność w sensie politycznym, czyli spodziewano się silnego władcy. Bóg w swojej pedagogice miłości wymyślił to zupełnie inaczej. Bo dom, to bezpieczeństwo i miłość.

Chcemy cię zaprosić, żebyś poszukała, gdzie możesz i chcesz być bohaterką pierwszej sceny – w jakich sytuacjach, miejscach, relacjach masz naprawdę ważne miejsce? Dla kogo jesteś ważna? Kto lubi spotkania z tobą? W jakich sytuacjach twoje zdanie kreuje rzeczywistość?

W czasie spotkania z Posłańcem, marzenie o wybraniu, o byciu kimś istotnym w historii Izraela, zmienia się w pytanie o życie. Z pytania o to „czy“, zmienia się w pytanie o to „jak”. Jak Ono się pocznie? Jakie będzie? Na pewno życie Maryi bardzo się zmieni – w momencie obdarowania Jej życia miłością dokonując wyboru zmienia w sobie i wokół siebie wszystko.

Zauważ, że w czasie rozmowy z Aniołem, Maryja usłyszała także o tym, co spotkało Elżbietę. Jakie to ważne, abyśmy umiały być dla siebie świadectwem miłości, byśmy umiały mówić sobie nawzajem o obdarowaniu. To daje nadzieję na to, że dobre życie jest możliwe, zawsze, niezależnie od wieku. Bóg zaprasza Elżbietę na scenę Zbawienia, tę, która przez całe życie się ukrywała, bo była uznana za odrzuconą. Jednak ona nie jest odrzucona – mimo wieku, zostaje przez Boga ocalona.

Bóg działa poza schematem w przypadku obu tych kobiet. Późne macierzyństwo Elżbiety pokazuje, jak z duchowej pustki można wyjść do duchowej misji. Nie chodzi tylko o biologiczne danie życia, możemy widzieć w tym proroczą nadzieję. Z pustki rodzi się nadzieja. Czasami w ciszy Bóg przygotowuje dla nas coś więcej, niż same możemy sobie wyobrazić.

Zapraszamy cię, żeby w tej tajemnicy zobaczyć Maryję, jako czułą i wrażliwą, w jej przeżywaniu wybrania i spełniającej się obietnicy Boga. Słyszy zaproszenie, aby pójść do Elżbiety i pomóc jej wyjść na środek, aby i ona mogła zobaczyć swoją wartość. Jest tą, która przypomni prawdziwe imię Elżbiety: „Bóg moją przysięgą”. Od teraz już nic nie będzie takie samo. Ona w chwili przyjęcia Bożego Słowa stała się wiecznym darem. To pragnienie jest tak mocne w Chrystusie, że już od pierwszych chwil poczęcia kształtuje młodą Matkę, On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1, 17).

Pomyśl, do czego jesteś wezwana? Co jest twoim wyjątkowym powołaniem i dla kogo chcesz być znakiem Bożej obecności?

W tajemnicy Zwiastowania Maryja jest wezwana, aby dalej zwiastować, że Słowo staje się ciałem i zaczyna mieszkać między nami.

Dojrzeć do dawania dobra innym

1. Jakby to było doceniać dar swojego życia?

1. Jakby to było wyjść na środek i uznać swoje bycie wyjątkowym?

1. Jakby to było uwierzyć, że Bóg spełnia swoje obietnice?

Maryjo, bohaterko pierwszego planu, bądź ze mną wtedy, gdy i ja jestem wybierana.2. NAWIEDZENIE ELŻBIETY – PRZYJAŹŃ

Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje (Ps 22,15)

Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu; niech się cieszy me serce z Twojej pomocy, chcę śpiewać Panu, który obdarzył mnie dobrem (Ps 13,6)

Przyjaźń i wsparcie. W świecie nastawionym na oceny i rywalizację, trudno nam jest zaufać, że możemy nie walczyć ze sobą i dawać sobie czułość, i budować relacje oparte na tym, że widzimy siebie nawzajem. Rezygnujemy z budowania przyjaźni, bo boimy się oceny, że coś z nami nie tak, a przecież same okropnie się oceniamy. Dużo w nas okrucieństwa wobec innych, bo dużo mamy negatywnych ocen wobec siebie. Potrzebujemy dostrojenia naszych serc do siebie nawzajem, by usłyszeć opowieść drugiej osoby w tym, co dla niej ważne. By zobaczyć siebie w prawdzie, tej głębokiej, czasami ukrytej przed światem.

Wiesz, lubię takie zdanie: „Bądź taką kobietą, która poprawi koronę innej kobiecie nie mówiąc światu, że się osunęła”. Mam takie marzenie w sercu, żebyśmy jako kobiety, umiały dbać o siebie, a przynajmniej przestać mówić źle o sobie. Opuszczone przez matki, które ciągle gotowały, prały i robiły rzeczy tylko dla innych, zapominamy, że potrzebujemy troski o siebie, o to, co w nas żywe, o to, co ukryte przed światem. Spotkanie Elżbiety i Maryi to spotkanie kobiet, które niosą w sobie życie, mimo różnicy wieku i miejsca pochodzenia. Spotkały się, bo chciały opowiedzieć o życiu, które właśnie się w nich rozpoczęło. Nie oceniały swoich sukienek, makijażu czy stanu ułożenia włosów. Świat bez ocen i etykiet, taki w którym istotą jest to, co w tobie, a nie to, w czym ja niedomagam. Kreowały razem świat prawdziwego i akceptującego spotkania.

Masz wybór. Możesz tworzyć świat, w którym inna kobieta będzie się czuła przyjęta w tym, kim jest, w tym, co w niej żywe, ważne i prawdziwe.

Za każdą z nas stoi jakaś historia. Zakładam, że każda jest na swój sposób trudna. Nie chcemy jej utulić. Wolimy oceniać niż pytać. Może dlatego, że same nieutulone, nie wiemy, jak można to dać komuś? Pomyśl, czy zdarzyło ci się popatrzeć na inną kobietę i pomyśleć, że miała łatwiej bo jest ładniejsza, mądrzejsza, miała lepszy dom, większe możliwości? Widzisz ją dzisiaj, nie znasz jej historii. Pewnego razu rozmawiałam z Agatą, właścicielką firmy kosmetycznej – piękną i silną kobietą. Z wielką odwagą opowiedziała o tym, że jej siła wynikała zarówno z tego, że jej mama ją kochała i zaszczepiła w niej pasję do tworzenia kosmetyków, ale też z tego, że towarzyszyła mamie w umieraniu z powodu raka – choroba zabrała mamę szybko i niespodziewanie. Opowiedziała też o chorobie dziecka, wypadku samochodowym i jak to było być samotną mamą. Wiele kobiet napisało do mnie, że dopiero po tych zdaniach inaczej spojrzało na Agatę. Inaczej, czyli przychylniej, bo pierwsze oceny były jednak osądzające. Co by było, gdyby nie opowiedziała tych historii? Możliwe, że zostałaby z etykietą „ta, której było łatwiej”. Możliwe, że dostałaby etykietę „zbyt pewna siebie” lub „ta, która nie wie, jak wygląda prawdziwe życie”. Czy naprawdę potrzebujesz usłyszeć o stratach, żeby móc być blisko innej kobiety, którą postrzegasz jako tę, która odniosła sukces? Twarde od ocen serce, nie da czułości drugiemu sercu spragnionemu empatii i zrozumienia. Potrzebujesz zrobić miękkość w sobie, by dać ją innej kobiecie. W praktyce oznacza to, że potrzebujesz dać sobie czułość i akceptację.

Powołując się na zdanie księdza Krzysztofa Grzywocza: „Przyjacielem jest ten, kto słyszy pieśń twojego serca, a jeśli zapomnisz jej słów, on przypomni je tobie”, chcemy cię zaprosić do słuchania i słyszenia serc innych kobiet. Przyjaźń jest nie tylko wtedy, kiedy jest radość. Jest też wtedy, gdy jest pustka i smutek. Lubię patrzeć na przyjaźń, jak na chleb. Czasami jest ciepły i chrupiący, a czasami twardy i czerstwy, jednak niezbędny w codzienności. Czasami trzeba go czymś zmiękczyć, by mimo czerstwoty można go było zjeść. Łatwiej wyrzucić, niż zadbać. W przyjaźni chodzi o bycie, gdy druga osoba jest w smutku i swojej ciemności. Codzienność bycia i wspierania się nawzajem – tego od siebie potrzebujemy. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” – dzisiaj potrzebujemy być dla siebie nawzajem dobre. Z szacunkiem dla naszej historii umieć cieszyć się sobą dzisiaj. Z kim dzielisz chleb i z kim dzielisz się chlebem?

Chcę cię zapewnić, że możesz prosić o to, by ktoś nakarmił to, co w tobie głodne.

Dojrzeć, że przyjaźń tworzy przestrzeń do bycia, niezależnie od nastroju.

Maryja, gdy idzie do Elżbiety, to wie, że zastanie inny dom, niż wcześniej go zapamiętała. Być może przez całą drogę zastanawiała się, jak swoje bycie rodzicami przeżywają Elżbieta i Zachariasz. Jestem jednak pewien, że nie myślała czy sobie poradzą, czy w tym wieku dadzą radę wychować dziecko. Miała pewność, że Bóg i Jego słowo nie wpycha nikogo w tarapaty, że od początku do końca wszystko jest przez Niego prowadzone. Jest miłosierny i wychodzi z pomocą. Boża moc nie tylko stwarza świat, ale go wciąż pielęgnuje.

Jaki dom spotka? Jak wygląda dom żyjący Bożą obietnicą? Może myślała o swoim, o tym, który założy z Józefem? Może szła tam także z pragnieniem doświadczenia czegoś, w czym za chwilę ona sama weźmie udział, w radości bycia mamą?

Pośród wielu pytań, które przez trzy dni wędrówki Maryi do Elżbiety przewijały się w jej głowie, jedno jest pewne: była przekonana, że nie idzie w miejsce pełne smutku i ciszy, ale w miejsce, w którym wkrótce będzie się rozlegał radosny śmiech dziecka i śpiew kołysanek. Bo to miejsce od zawsze było otoczone Miłością, miłością samego Boga.

Możliwe, że Elżbieta w swoim życiu wołała: Boże mój Boże, dlaczego mnie opuściłeś? (Ps 22,1). Dopiero poruszone serce młodej Maryi, pomaga jej w pełni wyrazić siebie, i to nie tak, jak oczekiwał świat, ale prawdziwie. Wyraża siebie, pozwalając sobie jednocześnie na bliskość z Maryją.

Już nie musi być jakaś, nie musi być na miarę oczekiwań. Porusza mnie reakcja Maryi i wiara w to, że Elżbietę mogło spotkać coś dobrego i wyjątkowego. Ona nie tylko do niej idzie, aby jej pomóc. Idzie do Elżbiety, aby być z nią tak po prostu. Gdy na głos Maryi porusza się dziecko w łonie Elżbiety, dostaje absolutne potwierdzenie, że Bóg jest wierny obietnicy, że jej historia życia ma prawo istnieć: „Bóg moją przysięgą” – ta obietnica jest wpisana w jej imię – Elżbieta.

Dojrzeć prawdziwy obraz czyjegoś życia.

To nie było zwyczajne spotkanie. Dwie kobiety, dwa serca, które znały smak ciszy, niezrozumienia i długiego oczekiwania. Maryja i Elżbieta, dwie historie dojrzewające w ukryciu. Widzimy jedynie moment ich przywitania. Jest jednak wyjątkowy, a był on taki dzięki wcześniejszej bliskości, zaufaniu i więzi, która narodziła się w czasie, gdy jedna uczyła drugą życia, czułości i trwania.

Elżbieta mogła znać Maryję jeszcze zanim świat poznał Jej wyjątkową misję. Według tradycji była starszą krewną Maryi, więc mogła towarzyszyć Jej w pierwszych latach życia, szczególnie jeśli Maryja wcześnie straciła rodziców. Według tradycji, Maryja mogła być oddana do świątyni na wychowanie, a ponieważ Zachariasz, mąż Elżbiety, był kapłanem, to właśnie ich dom mógł być dla niej miejscem bliskości, opieki i duchowego wzrastania. Może dlatego Maryja, niosąc w sobie tajemnicę niezrozumiałą dla innych, udaje się właśnie do niej.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij