Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Maksymilian M. Kolbe - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Wydawnictwo:
Data wydania:
16 maja 2017
Czytaj fragment
Pobierz fragment
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Maksymilian M. Kolbe - ebook

Maksymilian M. Kolbe – „Szaleniec Niepokalanej”

Mówiono o nim, że posiada niezwykły umysł, jest genialnym organizatorem i wielkim wizjonerem. Nie ma wątpliwości, że był także kapłanem, który głęboko przyjął do serca ewangeliczną prawdę o tym, iż nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich. Ale pojawiały się też opinie o jego antysemityzmie, twardym charakterze i bezkompromisowości.

KIM TAK NAPRAWDĘ BYŁ JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH POLSKICH ŚWIĘTYCH?

Katolicki publicysta i filozof Tomasz P. Terlikowski przez wiele lat tropił wszystkie wątki życia i działalności ojca Maksymiliana Kolbego. Zafascynowany dokonaniami zakonnika zbierał zapiski, dokumenty kościelne, fotografie, nagrania i relacje świadków. Dzięki temu dotarł do wielu nieznanych faktów z życia świętego, które zaskakują i w zupełnie nowym świetle przedstawiają jego fenomen. Autor bada fascynujące życie kapłana, jego duchowość, powołanie, zaangażowanie społeczne oraz wizjonerskie podejście do nowych technologii. Przede wszystkim jednak staje twarzą w twarz z oskarżeniem ojca Kolbego o antysemityzm. Ta książka jest nie tylko fascynującą opowieścią o zakonniku tworzącym pierwsze kościelne imperium medialne, ale przede wszystkim jest próbą zrozumienia człowieka, którego życie jest niezwykłym świadectwem wierności najważniejszemu z przykazań – przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

Kategoria: Duchowość
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-65706-84-3
Rozmiar pliku: 10 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wstęp

Święty Maksymilian, choć jego świętość została uhonorowana dwiema koronami – czystości i męczeństwa, bowiem beatyfikowany był jako wyznawca, a kanonizowany jako męczennik – znany jest wciąż bardziej jako ofiara nazizmu, człowiek, który oddał swoje życie za Franciszka Gajowniczka, niż wielki ewangelizator, wydawca, lider opinii i wreszcie misjonarz. Te ostatnie aspekty jego biografii przesłania niezwykłe męczeństwo. A szkoda, bo przecież było ono tylko zwieńczeniem biografii ojca Maksymiliana M. Kolbego, jej chwalebnym zakończeniem, a nie jedynym jej elementem. Jakby tego było mało, dopiero po zapoznaniu się z całością biografii można zrozumieć, jakim gigantem ducha, intelektu, duszpasterstwa – ale też organizacji – był męczennik z Polski.

To on stworzył przecież największy (a w istocie jedyny) katolicki dziennik i najpotężniejszy religijny miesięcznik – a wszystko to w niespełna kilkanaście lat, w dodatku zaczynając od wydawania pisma za wyżebrane pieniądze. On po zsyłce (bo tym właśnie było wysłanie redaktora naczelnego „Rycerza Niepokalanej” z Krakowa do Grodna) nie tylko powołał do życia na obrzeżach Polski gigantyczną drukarnię, ale też później stamtąd zaczął tworzyć nowy klasztor, który wkrótce stał się największym dziełem franciszkanów konwentualnych, więcej: kuźnią nowych powołań i nowego stylu życia duszpasterskiego. A wszystko to w klasztorze-fabryce z jednej strony zorganizowanym wedle najnowocześniejszych reguł zarządzania przemysłem, z drugiej – kultywującym ludowo-rzemieślnicze wzorce polskiej pobożności, które wielu intelektualistom wydawały się prostackie i niegodne wyższych sfer. To ojciec Maksymilian, zupełnie nie znając języka ani miejsca, gdzie będzie pracował, wyjechał z grupą towarzyszy na misje, by po kilku tygodniach zacząć tam wydawać pismo w tymże nieznanym języku i wybudować klasztor, co po kilkunastu latach nie tylko zaowocowało prowincją franciszkańską w Japonii, ale też wieloma dziełami podejmowanymi z myślą o biednych z tego kraju. On wreszcie – i to jeszcze jako kleryk – stworzył ruch Rycerstwa Niepokalanej, który nie tylko głęboko przeorał życie zakonne w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych, lecz również zainspirował (i nadal inspiruje) miliony ludzi na całym świecie do przemiany życia i poświęcenia go Niepokalanej.

Byłoby jednak błędem sprowadzanie działań ojca Kolbego tylko do organizacji. Ten schorowany franciszkanin był bowiem nie tylko znakomitym organizatorem, ale także duszpasterzem, a może, używając współczesnego języka, lepiej powiedzieć: ewangelizatorem, który był gotów porzucić wszystko, włącznie z troską o własne zdrowie, by pozyskać choć jedną duszę. I nie chodzi jedynie o działania medialne, lecz również o przedłużające się rozmowy w pociągach czy pomoc umierającym na gruźlicę studentom. W takich sytuacjach ojciec Kolbe był nieustępliwy – i gdy wyrzucano go drzwiami, wchodził oknem.

Ale i to nie wyczerpuje bogactwa jego osobowości. Był bowiem także św. Maksymilian znakomitym apologetą, który poziom swojej argumentacji dostosowywał do odbiorców, jednocześnie niemal zawsze odwołując się do najwybitniejszych filozofów i teologów współczesności. Prostota argumentacji czy słowa nie oznaczała braku głębi. Ojciec Kolbe był przecież wybitnym teologiem, a jego mariologiczna książka, gdyby udało się ją skończyć, byłaby – co do tego nie może być najmniejszych wątpliwości – summą mariologii. Niestety nigdy nie miał czasu, by dzieło życia napisać, stąd jesteśmy skazani na analizowanie rozsianych po różnych pismach, a potem zebranych w Pisma przez franciszkanów listów, artykułów i konferencji; i one dają przedsmak tego, czym byłoby mariologiczne dzieło ojca Kolbego.

Był wreszcie męczennik z Auschwitz mistykiem. Niewiele wiemy o tym wymiarze jego życia, lecz rozproszone w różnych miejscach wspomnienia pokazują, że ojciec Kolbe otrzymał i taki dar. I nie chodzi tylko o wizję dwóch koron, w której Maryja objawiła mu dwa rodzaje świętości, jakimi został ukoronowany, ale także o zaskakująco trafne przewidywanie przyszłych wydarzeń czy własnej śmierci. Nikt nie ma też wątpliwości, że w modlitwie ojciec Kolbe zawsze pogrążał się całkowicie i nigdy nie brakowało mu na nią czasu, a jego kontakty ze świętymi były, ujmując rzecz zupełnie wprost, niezwykle bliskie.

Całe to bogactwo życia św. Maksymiliana nie jest oczywiście tajemnicą dla tych, którzy lepiej znają jego postać, lecz w potocznym odbiorze gdzieś to wszystko niknie. Dla części Polaków ojciec Kolbe pozostaje tylko przedwojennym antysemitą, który w czasie wojny oddał życie za innego człowieka, czym zmył swoje przedwojenne grzechy. Ten obraz w pewnym stopniu podzielałem i ja, zanim po raz pierwszy – dzięki prośbie ojca Piotra Cubera – zająłem się św. Maksymilianem i zacząłem czytać jego biografię. Od tego momentu nie mogę się oderwać od tego świętego. Jego postać nie tylko inspiruje, ale i wciąż na nowo wciąga w dialog, a jego pisma towarzyszą mi na różnych etapach mojego życia. Ta książka jest wyrazem tej fascynacji, którą – mam nadzieję – podzielą jej czytelnicy.

Warszawa, 9 września 2016ROZDZIAŁ 3 Kładzenie fundamentów

Decyzja przełożonych o wysłaniu brata Maksymiliana do Rzymu była prawdziwie opatrznościowa. Bez spotkania z rzymskimi profesorami teologii, wychowawcami kolegium serafickiego, bez tamtych lektur, ale także politycznych przeżyć nie powstałoby ani Rycerstwo Niepokalanej, ani idea reformy zakonu franciszkańskiego, ani pomysł wydawania pisma, które trafiałoby do mas i odbijało je z rąk ateistycznej, marksistowskiej i masońskiej lewicy. Jeśli więc szukać miejsca i czasu, które stały się intelektualnym i duchowym fundamentem posługiwania ojca Maksymiliana, to były to właśnie czasy rzymskie. A symbolicznym ich zwieńczeniem okazały się wydarzenia z 16 października 1917 roku.

Program Rycerstwa Niepokalanej, Rzym 1917 r.

Akt oddania się Niepokalanej, Rzym 1917 r.

To wtedy, gdy nad Rzymem zapadał zmierzch, do jednej z cel, w tajemnicy przed współbraćmi, weszło siedmiu studentów Międzynarodowego Kolegium Serafickiego. Trzech z nich było młodziutkimi kapłanami, czterech pozostałych to jeszcze bracia. Ojcowie Józef Piotr Pal i Kwiryk Pignalberi, a także bracia Antoni Mansi, Henryk Granata i Hieronim Biasi byli Włochami; ojciec Antoni Głowiński był wprawdzie Polakiem, ale pochodzącym z Rumunii i niemówiącym już po polsku. Siódmym w tej grupie był pomysłodawca całego wydarzenia, czyli brat Maksymilian.

Gdy przekręcono klucz w zamku, grupka otoczyła niewielki stolik, na którym między dwiema zapalonymi świecami stała figura Matki Bożej. Spotkanie rozpoczęło się modlitwą, a później odczytano list spowiednika i kierownika duchowego brata Maksymiliana, którym był wówczas ojciec Aleksander Basile. List ten zawierał obietnicę przedstawienia pomysłu powołania Milicji Niepokalanej (Militia Immaculatæ; MI¹) Ojcu Świętemu. I wreszcie przyszedł moment najważniejszy: odczytano przygotowany przez Maksymiliana projekt programu nowego stowarzyszenia, a później szczegółowo go przedyskutowano. „Długo tak radzą, a na twarzach wszystkich odbija się spokój, ufność i miłość gotowa do ofiar dla zbawienia dusz przez Niepokalaną, a zarazem troska o dobre postawienie sprawy”² – wspominał tamten moment, już jako kapłan, ojciec Maksymilian. Gdy wszystko zostało omówione, siedmiu zakonników złożyło swoje podpisy pod dokumentem, na podstawie którego zbudowano Milicję Niepokalanej. Dobrze oddaje charakter Maksymiliana Marii Kolbego fakt, że dokument nie był spisany na pergaminie, ale na kawałku złożonego papieru. „Brat Maksymilian nie troszczył się o próżną formę zewnętrzną, używając ósemkę jakiegoś arkusza, jaki wpadł mu pod rękę, byle tylko jak najprędzej tak wielkie dzieło pobożności i apostolstwa urzeczywistnić”³ – wspominał ojciec Józef Pal.

„Daj mi moc przeciw nieprzyjaciołom Twoim”

Dokument, o którym wspomina ojciec Pal, nie zachował się. Wszystko wskazuje jednak na to, że – choć spisany po łacinie – miał formę identyczną (bądź niemal identyczną) z tekstem (a dokładniej pierwszą jego częścią) na „Dyplomiku Milicji Niepokalanej”, jaki przygotował ojciec Maksymilian po powrocie do kraju. Notatka po włosku zachowała się w archiwach i datowana jest na okres przed 16 października 1917 roku. Warto jej tekst przytoczyć w całości, bowiem ukazuje ona w pełni ukształtowany już pomysł Rycerstwa, a także dojrzałą duchowość samego brata Maksymiliana.

„Ona zetrze głowę twoją” (Rdz 3,15)

„Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie” (Oficjum NMP)

I – Cel: Starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków itd., a najbardziej masonów i o uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem NMP Niepokalanej.

II – Warunki:

1) Oddać się całkowicie NMP Niepokalanej jako narzędzie w Jej niepokalanych rękach.

2) Nosić Cudowny Medalik.

III – Środki:

1) O ile możności raz na dzień zwrócić się do NMP Niepokalanej z tym aktem strzelistym: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami” (można dodać na końcu i szczególną jakąś intencję).

2) Wszelkie środki (byle godziwe), na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności, co poleca się każdego gorliwości i roztropności: przede wszystkim zaś Cudowny Medalik⁴.

Kilka lat później w wykładzie dla kleryków z krakowskiego seminarium ojców franciszkanów Maksymilian rozwinął myśli zwarte w tym krótkim wprowadzeniu, lecz zamysł zapewne towarzyszył mu już wcześniej. Tu mowa już nie tylko o bezpośrednich celach nowego stowarzyszenia, ale także o celu ostatecznym. Tym zaś jest „chwała Boża, i to nie tylko chwała większa, ale jak największa”⁵. Jeśli zaś chodzi o cele bliższe, to są one definiowane dokładnie tak jak w dokumencie z roku 1917: „MI ma za cel bliski staranie się o nawrócenie wszystkich akatolików, a szczególnie tych biednych, co zaślepieni podnoszą zbrodniczą rękę wprost przeciw swemu Najlepszemu Ojcu, tj. masonów, i to pod opieką i za pośrednictwem NMP Niepokalanej”⁶. Jeśli pominąć typowy dla tamtych czasów język, celem Milicji Niepokalanej okaże się dynamiczna ewangelizacja skierowana do tych wszystkich, którzy nie znają jeszcze prawdy o Jezusie Chrystusie. „Kiedy wszyscy schizmatycy i protestanci złożą z głębokim przekonaniem katolickie wyznanie wiary, gdy wszyscy żydzi mieszkający między nami poproszą dobrowolnie o Chrzest święty – część celu Milicji Niepokalanej będzie osiągnięta”⁷ – ujawniał ten ewangelizacyjny wymiar swojego działania w roku 1922 na łamach „Rycerza Niepokalanej” ojciec Maksymilian. Metoda i język ewangelizacji są przy tym niezwykle męskie. Maksymilian nie obawia się stosowania porównań militarnych i jasno pokazuje, że członkowie Milicji Niepokalanej są powołani do bycia wojownikami. Ich pierwszą bronią jest Cudowny Medalik. „Sama Niepokalana, objawiając go, obiecała wszystkim, co go nosić będą, bardzo wiele łask; ponieważ zaś nawrócenie jest Bożą łaską, Medalik Cud będzie najlepszym środkiem do osiągnięcia naszego celu. Dlatego też stanowi on pierwszorzędną broń «Milicji»; jest to kulka, którą godzi wierny «Miles» nieprzyjaciela, tj. zło, ratując tym sposobem złych”⁸.

Ten sam militarny język, tak bliski wielu mężczyznom, którzy obecnie z trudem odnajdują się we współczesnym sfeminizowanym środowisku eklezjalnym, odnosił „szaleniec Niepokalanej” również do modlitwy, którą modlić się powinni codziennie członkowie Rycerstwa.

Na medaliku zaś znajduje się wyryty akt strzelisty: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Modlitwa, którą sama Niepokalana kładzie w nasze usta, objawiając ją i polecając jej odmawianie. Więc i to polecenie wypełniamy; ale ponieważ są i tacy, którzy się do Niej nie uciekają, więc dodajemy: „za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają”. Ponieważ zaś głową akatolików, głową węża piekielnego – można powiedzieć – w naszych czasach jest masoneria, więc przez nią usidłanych szczególnie wspominamy. Tak więc codziennie uderzamy we wszystkie członki smoka piekielnego, a przede wszystkim w głowę. Skutków tej pracy (a raczej modlitwy) nie widzimy teraz, ale po śmierci ujrzymy, jak prawdziwe są te słowa Zbawiciela: „Proście, a otrzymacie” (J 16,24); tu bowiem możemy być pewni, że to, o co prosimy, nie jest na pewno przeciwne Bożej Woli⁹.

Ojciec Maksymilian Kolbe, czasy studenckie, Rzym 1919 r.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: