-
nowość
Mały książę. Lektura z opracowaniem. Masz zdane! - ebook
Mały książę. Lektura z opracowaniem. Masz zdane! - ebook
Czym jest miłość? Na czym polega przyjaźń? Co jest w życiu najważniejsze – i jak o to dobrze zadbać? Mały Książę w poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania wyrusza w podróż po planetach – i próbuje nauczyć się czegoś od ich mieszkańców: Króla, Pyszałka, Pijaka, Biznesmena, Latarnika i Geografa. Aż trafia na Ziemię, gdzie spotyka Węża i Lisa. I pilota – to jemu opowiada o swojej planecie, miłości do Róży i tym, czego dowiedział się, przemierzając kosmos. Ta ponadczasowa opowieść niezmiennie zachwyca, wzrusza i skłania do refleksji. Pozostaje też źródłem najcenniejszych aforyzmów.
Seria Masz zdane! to praktyczna pomoc dla uczniów szkół podstawowych i średnich. Obejmuje ona lektury, których znajomość jest wymagana na egzaminie ósmoklasisty i na maturze. Opracowania – przygotowane przez doświadczonych nauczycieli – uwzględniają podstawę programową i wymagania egzaminacyjne.
W opracowaniu znalazły się następujące elementy:
notka o autorze
streszczenia: krótkie (całego utworu) i szczegółowe (kolejnych rozdziałów lub części)
plan wydarzeń
charakterystyka bohaterów
problematyka utworu
gatunek i rodzaj literacki
znane cytaty
motywy literackie
geneza utworu i/lub wyjaśnienie tytułu
przykładowe tematy wypracowań
przykładowe zadania egzaminacyjne
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Opracowania i Wypracowania |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8425-719-7 |
| Rozmiar pliku: | 8,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Przepraszam dzieci za to, że dedykowałem tę książkę dorosłemu. Mam jednak ku temu ważny powód: ten dorosły to mój najlepszy na świecie przyjaciel. Mam jeszcze jeden powód: ten dorosły rozumie wszystko, nawet książki dla dzieci. I mam jeszcze trzeci powód: ten dorosły mieszka we Francji, gdzie doskwiera mu głód i zimno. Potrzebuje pociechy. Jeśli wszystkie te powody nie wystarczą, chętnie zadedykuję tę książkę dziecku, którym był kiedyś ten dorosły. Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi (choć niewielu z nich o tym pamięta). Poprawiam zatem dedykację:
Léonowi Werthowi, kiedy był małym chłopcemI
Pewnego razu, kiedy miałem sześć lat, w książce o lesie dziewiczym zatytułowanej Historie prawdziwe zobaczyłem wspaniałą ilustrację. Przedstawiała węża boa połykającego dzikie zwierzę. Oto kopia tego rysunku:
W książce napisano: „Węże boa połykają ofiarę w całości, nie przeżuwając jej. Nie mogą się później ruszać i śpią przez sześć miesięcy, do chwili, kiedy przetrawią swoją zdobycz”.
Wiele myślałem o życiu w lesie dziewiczym, aż w końcu sam sięgnąłem po kredkę i stworzyłem swój pierwszy rysunek. Rysunek numer 1. Wyglądał tak:
Pokazałem to arcydzieło dorosłym i zapytałem, czy boją się mojego rysunku.
Odpowiedzieli: „Dlaczego mielibyśmy bać się kapelusza?”.
Nie narysowałem kapelusza. Mój obrazek przedstawiał węża boa, który trawił słonia. Wtedy postanowiłem narysować wnętrze węża boa, tak żeby dorośli mogli zrozumieć. Dorośli zawsze potrzebują wyjaśnień. Oto jak wyglądał rysunek numer 2:
Dorośli radzili, żebym porzucił rysowanie otwartych i zamkniętych węży boa i zamiast tego zainteresował się geografią, historią, arytmetyką oraz gramatyką. W ten oto sposób w wieku sześciu lat zrezygnowałem ze wspaniale zapowiadającej się kariery malarza. Zniechęciło mnie niepowodzenie rysunku numer 1 i rysunku numer 2. Dorośli sami niczego nie rozumieją, a ciągłe tłumaczenie im wszystkiego jest dla dzieci męczące…
Musiałem więc znaleźć sobie inny zawód i nauczyłem się pilotować samoloty. Latałem po całym świecie. Geografia rzeczywiście bardzo mi się przydała. Potrafiłem na pierwszy rzut oka odróżnić Chiny od Arizony. To bardzo przydatna umiejętność, kiedy zabłądzi się gdzieś w nocy.
W ciągu swojego życia spotkałem wielu poważnych ludzi. Dużo czasu spędziłem pośród dorosłych. Obserwowałem ich z bliska. Nie zmieniło to mojej opinii na ich temat.
Kiedy spotykałem kogoś dorosłego, kto wydawał mi się nieco rozsądniejszy, przeprowadzałem na nim eksperyment z rysunkiem numer 1, który postanowiłem sobie zachować. Chciałem sprawdzić, czy mój rozmówca rzeczywiście rozumie coś więcej. Zawsze jednak odpowiadali tak samo: „To kapelusz”. Nie mówiłem wtedy ani o wężach boa, ani o lasach dziewiczych, ani o gwiazdach. Dostosowywałem się do ich poziomu. Mówiłem o brydżu, golfie, polityce i krawatach. A oni cieszyli się, że poznali tak rozsądnego człowieka…