Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

  • Empik Go W empik go

Maria Skłodowska-Curie - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
8 maja 2017
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, PDF
Format PDF
czytaj
na laptopie
czytaj
na tablecie
Format e-booków, który możesz odczytywać na tablecie oraz laptopie. Pliki PDF są odczytywane również przez czytniki i smartfony, jednakze względu na komfort czytania i brak możliwości skalowania czcionki, czytanie plików PDF na tych urządzeniach może być męczące dla oczu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(3w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na laptopie
Pliki PDF zabezpieczone watermarkiem możesz odczytać na dowolnym laptopie po zainstalowaniu czytnika dokumentów PDF. Najpowszechniejszym programem, który umożliwi odczytanie pliku PDF na laptopie, jest Adobe Reader. W zależności od potrzeb, możesz zainstalować również inny program - e-booki PDF pod względem sposobu odczytywania nie różnią niczym od powszechnie stosowanych dokumentów PDF, które odczytujemy każdego dnia.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Maria Skłodowska-Curie - ebook

Z tej książki dowiesz się, jak żyła i pracowała słynna polska uczona Maria Skłodowska-Curie. Które miejsca w Warszawie lubiła najbardziej? Czy dobrze czuła się w Paryżu, gdzie pojechała na studia? Jakie miała laboratorium? Z kim w nim pracowała? Jak nazwała odkryty przez siebie pierwiastek? Gdzie lubiła spędzać wakacje z córkami?
Maria Skłodowska-Curie zawsze twierdziła, że ,,marzenia są po to, aby je spełniać". Dlatego wyjechała do Paryża, na uniwersytet, tam później pracowała w laboratorium i założyła rodzinę. Dwukrotnie sięgnęła po najwyższy laur dla naukowca – Nagrodę Nobla. Szanowała Francję, swoją nową ojczyznę, gdzie mogła spełniać swoje marzenia, ale wciąż pamiętała o Polsce, gdzie był jej rodzinny dom. Dzięki jej ogromnym staraniom już w niepodległej Polsce powstał Instytut Radowy - nowoczesna placówka, w której odkrycia naukowe Marii Skłodowskiej-Curie wykorzystywano do tego, by leczyć ludzi. Bo Maria zawsze wierzyła, że nauka jest czymś pięknym, czymś, co powinno służyć człowiekowi.

Spis treści

Lancet i ktoś jeszcze
Anciupecio i panna Marysia
Nie bójmy się marzyć...
Niech żyje Sorbona!
Polska, Pologne, polon
Najważniejsza nagroda
Jak ugotować rosół?
Polska sprawa
Krakowska piosenka

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-7773-799-6
Rozmiar pliku: 3,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Lancet i ktoś jeszcze

W pew­ną czerw­co­wą nie­dzie­lę Zoś­ka jak co rano wy­szła na spa­cer ze swo­im mło­dym psem. Po­go­da była pięk­na, za­po­wia­dał się cu­dow­ny, cie­pły i sło­necz­ny dzień. Spa­ce­ro­wa­ła nie­co za­my­ślo­na i za­spa­na, po­nie­waż, przy­zna­cie, że spa­cer z psem, na­wet naj­uko­chań­szym i w naj­pięk­niej­szą po­go­dę, ale o siód­mej rano w nie­dzie­lę może nie być naj­więk­szą ra­do­ścią. Oj, po­spa­ło­by się jesz­cze, w koń­cu to wol­ny dzień. Nie­ste­ty Lan­cet – nie­sfor­ne brą­zo­we wy­żli­sko – tyl­ko cze­kał, kie­dy dziew­czyn­ka prze­krę­ci się na dru­gi bok, wy­da­jąc z sie­bie bło­gie i za­spa­ne wes­tchnie­nie. Jego pysk zna­lazł się nad twa­rzą Zoś­ki, a mięk­ki i zim­ny ję­zyk ni­czym wy­cie­racz­ka roz­ma­zał pięk­ny sen, któ­ry śni­ła. I oczy­wi­ście jak za­wsze uda­ło mu się ją obu­dzić.

„Kie­dy on śpi? – po­my­śla­ła ze zło­ścią wy­trą­co­na ze snu. – I dla­cze­go za­wsze JA mu­szę wy­cho­dzić z nim z sa­me­go rana?”.

W nie­dziel­ny po­ra­nek na skwe­rze przy po­mni­ku przy uli­cy Wa­wel­skiej nie było ni­ko­go – o tak wcze­snej po­rze nie­wie­lu jest ama­to­rów spa­ce­rów. Lan­cet jak zwy­kle do­ma­gał się za­baw i spusz­cze­nia ze smy­czy. Zoś­ka nie mia­ła ocho­ty się z nim szar­pać i od razu pu­ści­ła psa wol­no. Sama od­da­ła się cu­dow­ne­mu le­niu­cho­wa­niu, pod­śpie­wu­jąc pod no­sem ja­kąś pio­sen­kę, jej my­śli krą­ży­ły bez ładu i skła­du. Lan­cet tym­cza­sem skwa­pli­wie ko­rzy­stał z wol­no­ści...

W pew­nej chwi­li dziew­czyn­ka zda­ła so­bie spra­wę, że ktoś się jej przy­glą­da. To dziw­ne wra­że­nie wy­trą­ci­ło ją z roz­my­ślań. Czuj­nie ro­zej­rza­ła się w po­szu­ki­wa­niu Lan­ce­ta i choć nie spo­dzie­wa­ła się po swo­im pu­pi­lu za­cho­wań obron­nych, to jed­nak czu­ła­by się zde­cy­do­wa­nie pew­niej, gdy­by był w po­bli­żu. Kil­ka­krot­nie za­wo­ła­ła psa, któ­ry jak­by za­padł się pod zie­mię. Te­raz już bar­dziej nie­po­ko­iła się o nie­go niż o sie­bie. Prze­cież mógł wpaść pod sa­mo­chód, po­biec za in­nym psem i po pro­stu za­błą­dzić. Miał do­pie­ro dwa lata. Okrą­ży­ła skwe­rek wo­kół po­mni­ka, po­bie­gła alej­ką w stro­nę bu­dyn­ków uni­wer­sy­tec­kich, wzdłuż ulicz­ki Ma­rii Skło­dow­skiej-Cu­rie, po­now­nie wró­ci­ła na pla­cyk. Pu­sto... Na­gle Zoś­ka do­strze­gła sie­dzą­cą na ław­ce sta­rusz­kę. Z po­zo­ru nie­obec­na, jak­by sztucz­nie wkle­jo­na we współ­cze­sną rze­czy­wi­stość, w zie­lo­nym pro­chow­cu, ma­łym słom­ko­wym ka­pe­lu­si­ku i gu­stow­nie za­wią­za­nej apasz­ce. „Skąd ona się tu wzię­ła, taka z in­nej baj­ki? – prze­mknę­ło przez gło­wę Zo­ś­ce. – Nie za­uwa­ży­łam jej tu wcze­śniej” – po­my­śla­ła.

W pew­nej chwi­li sta­rusz­ka, jak­by od­po­wia­da­jąc na py­ta­nie Zosi, wsta­ła z ław­ki i po­de­szła do dziew­czyn­ki.

– Szu­kasz Lan­ce­ta? – za­py­ta­ła.

Te­raz Zoś­ka prze­stra­szy­ła się już nie na żar­ty. „Skąd ona to wie?”, po­my­śla­ła prze­ra­żo­na. Za­raz się jed­nak uspo­ko­iła, bo prze­cież od dłuż­sze­go cza­su wo­ła­ła psa po imie­niu. Na­uczo­na przez ro­dzi­ców, że nie na­le­ży roz­ma­wiać na uli­cy z nie­zna­jo­my­mi, uda­ła, że nie sły­szy słów wy­po­wie­dzia­nych przez star­szą pa­nią. Po chwi­li jed­nak po­czu­ła, że ta dziw­na oso­ba roz­ta­cza ja­kąś aurę bez­pie­czeń­stwa i spo­ko­ju, że wzbu­dza za­ufa­nie. Sta­nę­ła więc z bez­rad­nie opusz­czo­ny­mi rę­ka­mi i po­chli­pu­jąc, po­wie­dzia­ła:

– Wo­łam go i szu­kam wszę­dzie od dłuż­sze­go cza­su. Ni­g­dzie go nie ma...

– Nie martw się, na pew­no go znaj­dziesz. Wiesz, że psy my­śliw­skie czę­sto ła­pią trop i bie­gną za nim? Prze­cież Lan­cet to pies my­śliw­ski, ma świet­ny węch. Po­szu­kaj w ży­wo­pło­cie wo­kół po­mni­ka. Może tam się scho­wał, może bawi się z tobą w psią ciu­ciu­bab­kę – oznaj­mi­ła sta­rusz­ka.

Zoś­ka prze­trzą­snę­ła wy­so­kie i gę­ste o tej po­rze roku krze­wy oka­la­ją­ce po­mnik, zaj­rza­ła pod oko­licz­ne drze­wa ro­sną­ce wzdłuż kli­ni­ki on­ko­lo­gii, do­tar­ła aż do bu­dyn­ków wy­dzia­łów fi­zy­ki i che­mii, za­pu­ści­ła się na­wet na te­ren kam­pu­su uni­wer­sy­tec­kie­go. I nic, psa ni­g­dzie nie było… Zmę­czo­na i zre­zy­gno­wa­na wró­ci­ła na ław­kę, na któ­rej wciąż sie­dzia­ła sta­rusz­ka. Tu­taj tak­że Lan­cet się nie po­ja­wił.
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: