Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Matkitaski - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 lutego 2026
27,00
2700 pkt
punktów Virtualo

Matkitaski - ebook

Książka, która podważa mit języka „ojczystego” jako źródła, schronienia i tożsamości, pokazując język jako pracę: nieustanną, przerywaną, niedoszacowaną. Matkitaski wyrastają z doświadczenia opieki, macierzyństwa i wielojęzyczności, ale nie oferują narracji pocieszenia ani powrotu do pierwotności. Język wydarza się tu w mamrotaniu, jąkaniu, błędzie, dziecięcej paplaninie – tam, gdzie sens nie jest dany, lecz mozolnie wytwarzany. W przekładzie Karoliny Golimowskiej niemiecki i angielski nie tworzą harmonijnego dialogu, lecz produkują tarcia i przesunięcia, ujawniając translacyjność jako podstawowy stan egzystencji. Wolf wiąże ze sobą mit, historię i codzienną pracę opiekuńczą, pokazując, że granice języka, ciała i wspólnoty są strefami przecieku, a nie liniami podziału. Książka ukazuje się w serii „Tu i teraz” jako projekt, który odsłania język będący zadaniem bez końca – praktyką uwikłaną w relacje władzy, zależności i troski.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

atena mówi
więzozrost 
camp corinth, medeated 
MATKITASKI
matkitaski (etiuda w tedesco)
matkitaski, mity, bak
matkitaski, głębia, tandeta
jane włada matczyzną
matkitaski, nadawanie, szmira 
matkitaski, kurczak, pupa
jane matkuje sobie w najlepsze 
miódder tongue madregał
mother jelly madregał
pieśń dzienna z alicorn 
matkitaski, timing, szlam
MOTHER MASK
Poem on Air
Wiersz na antenie | Wiersz o powietrzu
cal mi jane 
MUTATAS
CÓRKI Z HÖCHSZYCH SFER
studium futra dla emmy hennings
studium dla córek z höchszych sfer 
studium leśne
studium chmurne 
PLOTECZKI Z BOHATERAMI MÓRZLIWOŚCI
LUB FLISTBUSTIERY HÖLDERLINA
[śpiewać chcę o rymarzu bohaterze mórzliwości]
[głęboko zakotwiczyć]
[najpierw zapisałam konstonanty] 
[rapport segmentów] 
[gdzie mogę odnaleźć ten zapis]
[to comment. to commence] 
[przyznaję: tylko sobie majsterkuję]
MATRIOSZKI
efekt dopplera 
matrioszki
matrioszkowy materiał
grammargirls
Komentarze od autorki 
Podziękowania

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68759-90-7
Rozmiar pliku: 1,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

atena mówi

ha, ha, jowialny jowisz. albo zeus zaświntuszy żartem.

narodziny z głowy, poród głową, jasna sprawa. zawsze jego.

lecz wiedzcie, że najpierw napycha się on:

ciężarną żoną swą metydą, matką zbyt mądrą

a w niej wtopionych dwóch potomków vel poziomków

wszystko to wchłania on, pakuje w strach

przed wyniszczeniem, jak w torbę, wędrujący

organ, który dziadek kronos dawno temu schował w nim

postąpiwszy tak samo ze swoimi poziomkami:

otchłań bez pamięci, dostęp mają tylko duchy

jak szafa wnękowa, a w niej poukładane dzieci

zbroje i kobiety też (torba jest bowiem wielkim

brzuchem). lecz pewnego dnia, gdy do głowy mu uderzy

pochłonięty motłoch, kiedy pęknie zagłębienie w czaszce

on to nazwie ideą, rodzajem linearności, przy której tylko

pomógł kowal, stosując urządzenie gładko tnące.

i nie mówi odtąd o tym, co zostało w środku

o matkach, strachach, brzegach, braciszkach w szafie

pełnej duchów, ale ja widziałam wszystko, głowiąc się dalejwięzozrost

_In nova fert animus mutatas dicere formas corpora_

_Chcę mówić o ciałach przemienionych w nowe formy_

Owidiusz, _Metamorfozy_

zapomnij o początku. znów za dnia filibustruje sobie wprost. w nocy czuć więzozrost, zazębiona sama w sobie dolegliwość. czy potem będzie jeszcze dzień, ratunek jakiś skądś? jakiś ląd, sensowny papier, jakieś coś?

więzozrost, stary zryw, policz jeszcze raz. policz głosy, echa, rwące wiatry. mówi jeden głos: wszystkie się tu zmieszczą. inny mówi: nie wszystko, co się mieści, ma do środka iść. tu się nie chce ratować, nie chce radować, papierów rozdawać, słów, co mówią za innych. nie chce się wyrywać trwodze. aha. ale czy potem będzie jeszcze jakiś ląd? czekaj, czekaj, wszystko ciało, wszystko dzień.

pamiętaj: mute at us. dick errors form us. corporate. tak zaczęła się też nasza saga przemieniania, stary takt, nowy ton, nago znów. jak często można się ratować zastyganiem w formie drzewa albo statku, ptaka, martwego dzieciaka? policz jeszcze raz.

chcieć zapomnieć trwogoczątki. które splatają się międzypokoleniowo, motają nas w wąskie gardła. za nimi jeszcze jedna noc. za nią jeszcze jeden dzień, stworzony przez nas. rozciągnięty tęsknotą za ratunkiem. dlatego właśnie więzozrost, mieniąca przepowiednia: staw rzekomy. sutur, możliwy futur. dlatego głowa nazywa się głową, nie kolanem. w kolanie nie zmieści się już nikt.

nocozroście, stary moście, jak nazywa się ta czułość, którą się zapomina: mutatas? matkitask? ta przynajmniej jest niebębna.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij