-
nowość
Mentalna Krav Maga - ebook
Mentalna Krav Maga - ebook
"Mentalna Krav Maga czyli 40 sposobów samoobrony przed atakami ludzi, szefa i codzienności" to nie kolejny poradnik pełen banałów i prostych recept. To zestaw 40 konkretnych zasad, które pomogą Ci przetrwać – a z czasem także zyskać większą kontrolę – w świecie pełnym pośpiechu, błędów, frustracji i… ludzi. Książka Tomasza Kozłowskiego, doświadczonego socjologa, szkoleniowca i autora wielu publikacji, to praktyczny przewodnik dla tych, którzy chcą świadomie zarządzać emocjami, relacjami i decyzjami – w pracy i w życiu osobistym. Autor nie oferuje łatwych rozwiązań, ale daje narzędzia – logiczne, twarde, wywiedzione z wieloletniej praktyki edukacyjnej i biznesowej. Każda zasada to osobny punkt wyjścia do refleksji i działania: zawiera opis, analizę potencjalnych plusów i minusów oraz „rachunek sumienia” – pytania, które pomagają sprawdzić, czy rzeczywiście stosujesz daną zasadę w swoim życiu. To podejście wyjątkowo rzadkie na rynku poradników osobistych: szczere, głębokie i bez złudzeń.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788396315465 |
| Rozmiar pliku: | 1,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Pracuję z ludźmi w różnym wieku.
Od piętnastu lat pracuję ze studentami, od dekady z biznesmenami, od kilku lat także ze szkolną młodzieżą.
Wszyscy szukają odpowiedzi. Wszyscy szukają w miarę prostej recepty na sukces w trudnym projekcie, jakim jest ich własne życie, własna edukacja czy praca. Mają nadzieje, oczekiwania, marzenia. Chcą, by rzeczywistość była przewidywalna, by ich przyszłość dała się kontrolować, działania dało się planować i realizować.
Niestety, większość z nich czeka prędzej czy później rozczarowanie. Okazuje się, że to, co robią, niedokładnie odpowiada temu, czego chcieli. Wielu jest zawiedzionych tym, jak żyją, jak lub z kim pracują. Wielu jest zaskoczonych poziomem trudności, jaki napotkali. Wielu doświadcza frustracji, której źródłem najczęściej są inni. Każdy z nich ma jakieś – mniejsze lub większe (z reguły większe) – uwagi i skargi. WIĘKSZOŚĆ NIE OSIĄGA SWOICH CELÓW, ZA TO PROWADZI JAKĄŚ WALKĘ. Po latach gorzko stwierdzają, że jest lub (co gorsza) była to walka z wiatrakami.
Pytam ich wtedy: OD CZEGO ZWYKLE ZALEŻY NASZA SKUTECZNOŚĆ? Kiedy będziemy osiągać nasze cele? Odpowiadają, że zależy to od wielu czynników: od komunikacji, od planowania, od wiedzy, od konsekwencji, od umiejętności, od motywacji, od świadomości celów... I mają rację. Tych czynników każdy z nas mógłby wymienić bardzo wiele. A każdy z nich prędzej czy później kończy się na jakimś człowieku. Zawsze jest jakiś „KTOŚ”, OD KOGO COŚ ZALEŻY. Może to być Twój szef, ale może też być współpracownik, partner, przyjaciel, sąsiad. Ktoś nie rozumie. Ktoś nie ma wiedzy. Ktoś nie umie. I ten ktoś – lub „ci ktosie” – stają się ŹRÓDŁEM TWOJEGO PROBLEMU.
Jeśli głęboko się zastanowić, zdecydowana większość problemów zaczyna się i kończy na człowieku. To całkowicie logiczne. Żyjemy wśród ludzi, z nimi pracujemy, a rezultaty ich działań, zaniechań, kompetencji i decyzji mają na nas wpływ.
Całe nasze życie polega na życiu z innymi. Nasze cele to cele w świecie złożonym z ludzi. To ludzie prędzej czy później stają na drodze do ich realizacji. To wśród nich musimy lawirować, to z nimi musimy współdziałać, to z nimi musimy rozmawiać, to z nimi musimy się ścierać. Są oni źródłem naszej radości, ale jakże często są źródłem rozgoryczenia, frustracji, złości, zawodu.
Całe nasze życie polega na życiu z innymi. Nasze cele to cele w świecie złożonym z ludzi. To ludzie prędzej czy później stają na drodze do ich realizacji. To wśród nich musimy lawirować, to z nimi musimy współdziałać, to z nimi musimy rozmawiać, to z nimi musimy się ścierać. Są oni źródłem naszej radości, ale jakże często są źródłem rozgoryczenia, frustracji, złości, zawodu.
Zastanów się, jak często dochodziłeś do takich wniosków?
Coś się nie udało, ponieważ:
- Ktoś nie wiedział.
- Ktoś zlekceważył.
- Ktoś źle pomyślał.
- Ktoś nie słuchał.
- Ktoś popsuł.
- Ktoś zgubił.
- Ktoś nie dostrzega rezultatów.
- Ktoś nie łączy przyczyn i skutków.
- Ktoś nie wyciąga wniosków.
- Ktoś kłamie.
- Ktoś coś ukrywa.
- Ktoś zapomniał.
- Ktoś nie wysłał.
- Ktoś źle zrozumiał.
- Ktoś komuś nie powiedział.
- Ktoś ma nierealne oczekiwania.
- Ktoś histeryzuje.
- Ktoś wymaga ponad siły.
- Ktoś się leni.
- Ktoś dostał szału.
- Ktoś nie jest zmotywowany.
- Ktoś nie wie, jak planować.
- I tak dalej...
To wszystko sprawia, że ludzie mają chroniczny problem z osiąganiem swoich (a zwłaszcza wspólnych) celów. Ta krótka lista powoduje, że jest to dużo trudniejsze, niż wielu z nas się wydaje. Gdyby to było proste, świat byłby wspaniałym miejscem. Mamy problemy z osiąganiem celów, a powodem są często inni ludzie.
Skoro to czytasz, prawdopodobnie sam również otrzymujesz ciosy od życia – a więc od innych ludzi. Prawdopodobnie życie z ludźmi niejednokrotnie było dla Ciebie źródłem mniejszego lub większego rozczarowania. Pojawiał się KTOŚ i po prostu napsuł. Poszło nie tak, jak planowałeś, bo ktoś... przeczytaj jeszcze raz listę.Rozczarowanie
Gdybym miał jednym słowem określić stan, z którym najczęściej przychodzą do mnie klienci, powiedziałbym, że jest to rozczarowanie. Nosimy w sobie wiele oczekiwań, marzeń i celów. A następnie musimy konfrontować je z rzeczywistością. Wielu jest sfrustrowanych, wielu porzuca swoje dążenia i godzi się z tym, jak jest. Źródłem tych rozczarowań często jest postawa, działania lub zaniechania innych ludzi.
Dlaczego jest tak, że ludzie nas rozczarowują?
Powody takiej bolesnej weryfikacji są bardzo różne. Najczęściej są to – moim zdaniem – NIEREALNE OCZEKIWANIA. Mierzymy ludzi nieadekwatną, wyidealizowaną miarą, ponieważ słabo lub nie dość dobrze ich znamy. Chcemy wierzyć, że są tacy a tacy. Tego nas uczono całymi dekadami. Szkoła wpajała w nas, że istnieją wspólne cele, wyższe dobro, zbiorowy interes. Nauczono nas, że poświęcenie ma ogromną wartość, że współpraca jest drogą do lepszego jutra. A potem okazało się, że świat dorosłych ludzi to nie kraina współpracy, tylko konkurencji. Że ludzie w pierwszej kolejności realizują swoje małe interesy, a nie wielkie, wspólne projekty, w których trzeba coś „poświęcić”. Okazało się, że LUDZIE MAJĄ RÓŻNE WARTOŚCI I RÓŻNE PRIORYTETY. Nie sposób jest dokładnie odpowiedzieć, czym kto się kieruje lub do czego dąży, dopóki się kogoś dobrze nie pozna, a i to nie jest gwarancją sukcesu. Musimy ZAKŁADAĆ, JAKIE SĄ INTENCJE INNYCH i tutaj bardzo łatwo o nieporozumienie.
Kolejnym aspektem jest NIESKUTECZNA KOMUNIKACJA. Ludzie często myślą, że komunikują się jasno, ponieważ dla nich samych ich stanowisko jest oczywiste. Tymczasem wzajemne zrozumienie to proces trudny, a w pełnym wymiarze jest zdaniem niektórych wręcz niemożliwy. Koncentrujemy się na innych akcentach całego procesu, nie rozumiemy wszystkich użytych terminów, zapominamy, dopowiadamy, przeinaczamy... I tak każdego dnia.
Ale to oczywiście nie wszystko. Wiele osób – w obawie przed odrzuceniem – ZACHOWUJE SIĘ NIEAUTENTYCZNIE. Nie ujawnia swoich uczuć, swojego zdania, swoich intencji. Źródłem rozczarowania jest również EGOIZM, RÓŻNICE W PERSPEKTYWIE, DOŚWIADCZENIACH I W TEMPERAMENCIE. Sprawę utrudnia fakt, że funkcjonujemy w NIEUSTANNIE ZMIENIAJĄCYCH SIĘ WARUNKACH. Psychologia społeczna jest dziedziną wiedzy, dla której warunki sytuacyjne mają kolosalne – w zasadzie największe – znaczenie przy próbach wyjaśnienia zachowania ludzi. Skoro żyjemy w świecie, który zmienia się nieustannie (a co więcej, w coraz szybszym tempie), NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ STAJE SIĘ GŁÓWNĄ CECHĄ ZACHOWANIA CZŁOWIEKA. A z pewnością jest ona kwestią czasu. Nasze wzajemne niezrozumienie mogą także pogłębiać RÓŻNICE KULTUROWE. W obecnych czasach stają się one nieodłącznym elementem owej zmieniającej się rzeczywistości.
Gdybym jednak miał wskazać na główną praprzyczynę owych nieporozumień, odpowiedziałbym, że jest nią POŚPIECH. Jest on naturalną konsekwencją zmieniających się warunków i zadań. Musimy uczyć się więcej, zmieniać zakres swojego działania, dostosowywać się do coraz to nowych wymogów rzeczywistości. Pośpiech sprzyja niezrozumieniu, zmniejsza empatię, skutecznie zwiększa prawdopodobieństwo popełniania błędów i podejmowania złych decyzji. Nie wspominając już o tym, jak dużym emocjonalnym obciążeniem okazuje się dla większości ludzi.
Jeśli nadal wierzysz, że ludzie chcą współpracować i tworzyć razem coś lepszego, pamiętaj, że ludzie są istotami, które, podobnie jak ty, usiłują dziś przetrwać. Tak, potrafią tworzyć razem wspaniałe rzeczy, o ile stworzy im się do tego warunki, ale dziś o takie warunki bardzo trudno i nie jest to książka, która opowie o tym, jak je stworzyć. Ta książka pomoże Ci przetrwać w świecie pośpiechu, frustracji, błędów i rozczarowania. Musisz zadbać O SWOJE BEZPIECZEŃSTWO. To podstawa.
Jeśli nadal wierzysz, że ludzie chcą współpracować i tworzyć razem coś lepszego, pamiętaj, że ludzie są istotami, które, podobnie jak ty, usiłują dziś przetrwać. Tak, potrafią tworzyć razem wspaniałe rzeczy, o ile stworzy im się do tego warunki, ale dziś o takie warunki bardzo trudno i nie jest to książka, która opowie o tym, jak je stworzyć. Ta książka pomoże Ci przetrwać w świecie pośpiechu, frustracji, błędów i rozczarowania. Musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo. To podstawa.
Rzeczywistość, a zwłaszcza nasza aktywność zawodowa, zdecydowanie zbyt często jest areną konkurencji, teatrem walki, a nie współpracy. Powiedziałbym nawet, że ludzie usiłują stwarzać jedynie pozory współpracy, podczas gdy w rzeczywistości ze sobą konkurują. Niejednokrotnie pewnie mogłeś zauważyć, jak osoba, z którą przez pewien czas całkiem dobrze Ci się współpracowało, nagle okazywała się wyjątkowo zajadle bronić przede wszystkim swoich interesów i gotowa była wiele poświęcić dla ich osiągnięcia. Oczywiście są odstępstwa od tej reguły, ale nie oczekuj, że ludzie będą gotowi do współpracy za wszelką cenę, jeśli widzą choćby cień zagrożenia dla swoich osobistych interesów.
Ludzie są różni, są zmienni, trudni, nieprzewidywalni, bywają chaotyczni, nieopanowani, niekompetentni, nierzetelni. Tymczasem marzymy o tym, że z tak różnymi osobnikami da się razem pracować, we wspólnym celu. To paradoks, w który wielu niestrudzenie wierzy.
Prawda jest taka, że Z LUDŹMI DA SIĘ WSPÓŁPRACOWAĆ CAŁKIEM SKUTECZNIE, ALE WYMAGA TO CZASU, UPORU I DOBREJ WOLI. Ludzie uwielbiają dobrze robić swoją robotę, również dla innych ludzi, pod jednym warunkiem: gdy na tych ludziach naprawdę im ZALEŻY. To najskuteczniejsza droga do skutecznej współpracy z innymi (albo szerzej: życia z innymi): LUDZIE CHCĄ/MUSZĄ CZUĆ, ŻE SĄ DLA CIEBIE WAŻNI. I odwrotnie: powinieneś działać tak, by stać się kimś ważnym dla nich. Gdy udaje się to osiągnąć, nagle stwierdzamy, że otaczają nas ludzie nieprzypadkowi, otwarci, szczerzy, uczciwi, wartościowi, zmotywowani, chętni do dzielenia się wiedzą. Relacja ma dla nas – zwierząt społecznych – znaczenie zasadnicze. Jeśli jest ona głęboka, ważna, satysfakcjonująca, zadbana, stajemy się dla siebie osobami, którym się ufa, na których się polega, przed którymi nie trzeba udawać. A zatem najważniejsza porada na samym wstępie ode mnie dla Ciebie brzmi: W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI DBAJ O RELACJE. To, że współpraca bywa tak trudna i frustrująca świadczy o tym, że relacje łączące zespół są w kiepskim stanie. Jakość pracy jest pochodną jakości relacji, jest miarą podmiotowości.
Dlatego traktuj ludzi uczciwie, bądź z nimi szczery, odnoś się do nich z szacunkiem, dotrzymuj słowa, wykazuj się dobrą wolą, pokazuj, że im ufasz. Zastanów się, czy jesteś osobą, którą łatwo jest lubić. Czy polubiłbyś sam siebie? Przyznaj to sam przed sobą. To, jak odpowiadasz na to pytanie może być dla Ciebie pewną wskazówką, na ile dobrze będzie się z Tobą pracować innym ludziom. Dbałość o relacje to najlepsza profilaktyka trudnych życiowych i zawodowych sytuacji.
Instruktorzy sztuk walki (a krav magi w szczególności) mówią, że najlepszym sposobem na radzenie sobie z niebezpieczną sytuacją jest w pierwszej kolejności unikanie jej. Jeśli możesz nie iść ciemną uliczką, to nią nie idź. Można mieć 1000 pomysłów na ludzi. Dbałość o relacje jest jak wybór bezpiecznej drogi, na której nie będziesz musiał korzystać z owych pomysłów.
Oczywiście, nie z każdym udaje się mieć dobre relacje. Czasem ludzie nadają na różnych falach. Czasem ludzie są po prostu toksyczni. Na dobre relacje z każdym po drodze zwyczajnie nie ma czasu, nie ma środków, nie ma dość siły. Co więcej, nasza psychika nie przewiduje zaangażowania w tak liczne więzi. Nasze życie stałoby się wówczas nieznośnie intensywne. Emocjonalnie byłoby to nie do wytrzymania.
Problemem jest to, że chcielibyśmy, by z każdym było tak samo dobrze i łatwo, jak z ludźmi, z którymi łączą nas dobre i bliskie relacje. Wiemy, że to niemożliwe, a jednak to myślowa pułapka, w którą wpada większość z nas. W gruncie rzeczy tak wyobrażamy sobie raj – wszyscy się dobrze znają, świetnie rozumieją i mają wspólne cele. Zaczynasz już rozumieć źródło naszych codziennych frustracji?
Zamiast prostej recepty
Osoby, z którymi widzę się na moich szkoleniach, oczekują recept i rozwiązań. Najlepiej szybkich i prostych. To, że nieustannie musimy się w tym szkolić jest najlepszą „reklamą” prostych recept. One nie działają.
Czym jest prosta recepta? Prosta recepta, na jaką z łatwością natrafisz na rynku szkoleń, poradników i terapii, to z reguły chwytliwa nazwa i kilka łatwych do wyliczenia na palcach zasad. Metodyka, kwestionariusz, test, narzędzie. Prostych recept powstają setki – a jednak ludzie wciąż mają problem z zarządzaniem własnym życiem. A dokładniej – MAJĄ PROBLEM Z ODZYSKIWANIEM NAD NIM KONTROLI, CO W DUŻEJ MIERZE ŁĄCZY SIĘ Z ODZYSKIWANIEM KONTROLI NAD OTOCZENIEM I INNYMI LUDŹMI.
Ta książka nie jest prostą receptą – zasad czy reguł, które tu przytaczam jest 40 i raczej nie spamiętasz ich wszystkich. Prawdopodobnie mogłoby ich być jeszcze więcej, bo odzyskiwanie kontroli we współżyciu z innymi to projekt trudny, a trudnych projektów nie ogarnia się prostymi sposobami. Trudny cel oznacza spory wysiłek. Nie ma innej możliwości. Trudno jest kontrolować swoje życie, gdy się funkcjonuje w grupie ludzi.
Jeśli ktoś obiecuje Ci łatwą drogę do trudnego celu – po prostu kłamie.
Od lat zawodowo interesuję się ludźmi. Jestem socjologiem i szkoleniowcem. Napisałem dotychczas 8 książek i jakieś ćwierć tysiąca artykułów. Projektowałem i prowadziłem badania. Szkoląc i badając, przejechałem wzdłuż i wszerz cały kraj. Wszystko to robiłem przez ostatnie dwie dekady. Moim celem jest przedstawienie Ci zasad, co do skuteczności których uzyskałem pewność w niezliczonych rozmowach z moimi klientami. To reguły, które wykuto w ogniu praktyki zawodowej i edukacyjnej. Wiem, że one działają i chcę się z Tobą nimi podzielić.
To wnioski, do których doszedłem poprzez lata praktyki. Nie spotkałem jeszcze na swojej drodze kogoś, kto podważyłby choćby jedną z tych reguł.
Uważam, że są one bezsporne i niezawodne.
Zasad jest sporo, może chociaż nazwa będzie chwytliwa? Czemu nie? Na potrzeby tej książki stworzyłem termin „mentalna krav maga”. Dlaczego krav maga? To system walki, który opiera się na naturalnych odruchach. Jego założeniem jest, że ma być systemem technik jednocześnie skutecznych, co łatwych do opanowania. Czerpie z wielu tradycji i sztuk walki. Mentalna krav maga podobnie: jej zasady zakorzenione są w psychologii społecznej, psychologii motywacji, socjologii organizacji, zarządzaniu projektami i innych. Nie są to NOWE zasady. Ludzie od dawna działają zgodnie z nimi, choć nie muszą sobie z tego zdawać sprawy. Bazuj na nich tak, jak wojownicy krav magi bazują na odruchach i instynktach. Nie będzie tu jednak teorii, a odniesienie do życiowych sytuacji.
Krav maga nie jest filozofią, a praktyczną odpowiedzią na typowe sytuacje, na realne niebezpieczeństwa. Nie jest nawet sportem, służy samoobronie. Mentalna krav maga podobnie – to reguły bazujące na praktyce życia, na doświadczeniach setek moich klientów. Może nie są łatwe, ale są bardzo intuicyjne i logiczne. Twarda racjonalność to ich największa zaleta, podobnie jak testowanie w ogniu codziennego rozwoju na polu zawodowym czy edukacyjnym.
Dlaczego mentalna? To chyba jasne. Celem opanowania tych zasad nie jest unieszkodliwienie przeciwnika, a tym bardziej wyrządzenie mu fizycznej krzywdy. Zasady te powinny stać się Twoim nawykiem, powinny stać się Twoim sposobem myślenia o sytuacjach, w których przychodzi Ci radzić sobie z ludźmi lub z samym sobą.
Jak zbudowana jest ta książka?
Ta książka to synteza. Nie chcę rozwijać przed Tobą wizji kilkutomowej skarbnicy wiedzy. Nie chcę snuć opowieści i metafor. To wiedza w pigułce. Każda z zasad zostanie omówiona tak, byś miał okazję nad nią się dobrze zastanowić. Każda z zasad wskazuje na możliwe plusy i minusy wynikające z jej stosowania.
Może zastanawiasz się, jak to możliwe, że przedstawiam Ci zasady, które mają minusy? Cóż, może dlatego, że WSZYSTKO MA SWOJE SŁABE STRONY? Choćby dlatego, że wszystko pociąga za sobą konkretne konsekwencje. Nie istnieją narzędzia, których zastosowanie nie generuje żadnych ryzyk i kosztów. Musisz być świadom, że Twoja akcja zawsze wywołuje jakąś reakcję i może być ona różna. Twoje działania mogą z reguły prowadzić do jakiejś formy konfrontacji (na tym niestety polega wykorzenianie złych nawyków we współpracy z ludźmi, a o wykorzenianiu złych nawyków – również Twoich – będzie tu mowa).
Przyświeca temu bardzo prosta reguła: ŻYCIE SKŁADA SIĘ Z SERII KONFRONTACJI. Albo będziesz im się podporządkowywać (to może jednak prowadzić do frustracji), albo postarasz się wyjść im naprzeciw (to oznacza pójście w stronę większej kontroli). GOTOWOŚĆ DO PONOSZENIA PEWNYCH KOSZTÓW SPOŁECZNYCH TO CENA, JAKĄ ZAPŁACISZ ZA WIĘKSZĄ KONTROLĘ NAD SWOIM ŻYCIEM. Nie ma innej drogi. Dobra wiadomość jest taka, że owe koszty możesz potraktować również jako inwestycję – powiększysz wiedzę o naturze relacji, w które wchodzisz. Szybciej nazwiesz te dobre oraz te toksyczne. Dowiesz się więcej prawdy o ludziach, którymi się otaczasz – czy to nie istotna wartość?
Twoim celem powinno stać się wchodzenie w jak największą liczbę zdrowych, autentycznych, uczciwych relacji. Im więcej ich w Twoim życiu, tym poczucie Twojej kontroli i sprawczości w kontaktach z ludźmi będzie się umacniać.
Każdą z przedstawionych tutaj zasad wieńczy również stosowny „rachunek sumienia”. To krótka lista pytań, które możesz sobie zadawać, by sprawdzić, na ile faktycznie stosujesz określoną zasadę w swoim życiu. Dzięki nim będziesz w stanie odpowiedzieć sobie, na ile bierzesz sobie do serca zasady mentalnej krav magi, na ile bierzesz odpowiedzialność za swoje życie. Unikaj tłumaczenia, że coś nie jest Twoją winą, że na coś nie masz wpływu – to tłumaczenia przegranych. Musisz zdać sobie sprawę, że miejsce, w którym jesteś teraz lub w którym będziesz, w ogromnym stopniu zależy od Twoich decyzji. Bez tego nie osiągniesz żadnych miarodajnych rezultatów. To moja książka, korzystaj z niej. Ale ona nie zrobi tego za Ciebie. Tylko Ty możesz sobie pomóc.
Zasady, które omawiam nie mają żadnej hierarchii, nie są ułożone w jakiś konkretny sposób, tym bardziej nie są uporządkowane od najmniej do najbardziej istotnej lub odwrotnie. Wszystkie są ważne w takim samym stopniu, w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia, czy zaczniesz je wdrażać w jakiejś konkretnej kolejności, czy nie.Tak, wiem, że chwilę wcześniej napisałem, że reguły poruszane w tej książce nie mają żadnej konkretnej hierarchii. To, o czym chcę napisać teraz, nie jest odstępstwem od tej reguły. Zanim zaczniesz cokolwiek wdrażać, podejmować decyzje, zastanawiać się, reagować, ZANIM COKOLWIEK POSTANOWISZ, WARTO POPRACOWAĆ NAD ODPOWIEDNIM „MINDSETEM”. Być może dojdziesz do wniosku, że wszystko, o czym powiem, postrzegasz zupełnie inaczej. Dlaczego nie, przecież nikt, również ja, nie ma monopolu na prawdę. Być może uznasz, że wydałeś pieniądze na coś, co już od dawna wiesz lub że kompletnie w to nie wierzysz. Masz do tego prawo.
Mimo to sądzę, że jest coś, co – bez względu na wrażenia z tej książki – warto pielęgnować, a co zawsze będzie przydatne. To odpowiednie nastawienie, które wyrażam w trzech poniższych zasadach. Dla podkreślenia ich wagi nazywam je prazasadami, ale możesz je nazwać tak, jak Ci się podoba.PO PIERWSZE
pamiętaj, że zawsze możesz się mylić
Ludzie uwielbiają mieć rację. Gdy masz rację, świat wysyła Ci sygnał, że lepiej rozumiesz, czy też kontrolujesz sytuację. Jeśli dobrze się zastanowić, to ogromna część ludzkiej komunikacji obejmuje jakąś formę „dochodzenia do prawdy”, czyli do tego, KTO MA RACJĘ. Ludzie, którzy coś ustalają, którzy coś planują, którzy szukają optymalnego rozwiązania, a nawet ci, którzy się kłócą – STARAJĄ SIĘ WYPRACOWAĆ JEDNĄ WERSJĘ. Każdy ma jakiś osobny pogląd na sprawę, usiłuje go przedstawić i siłą rzeczy konfrontuje go z poglądem innych.
Po co? Konfrontujemy je po to, by wybrać najbardziej pożądany, czyli w jakiś sposób NAJBLIŻSZY PRAWDZIE. Pomijam fakt, że owa prawda może być różnie definiowana, w przestrzeni zawodowej często ma ona wymiar praktyczny: rację ma ten, kto potrafi zrobić najlepiej, najszybciej, najtaniej. Kryteria tego, co słuszne, mogą być bardzo różne. Możemy mieć różne zdania na temat tego, co to znaczy najlepiej, najszybciej lub najtaniej, ALE WŁAŚNIE ROZMAWIAJĄC I PRZEDSTAWIAJĄC STANOWISKA, DOCHODZIMY W KOŃCU DO JAKIEGOŚ POROZUMIENIA I TRAKTUJEMY JE W KATEGORIACH PEWNEJ PRAWDY. Wówczas uznajemy, że ten, kto jest najbliżej takich rozwiązań – ma rację, czyli jest najbliżej prawdy.
Czy mentalna krav maga mówi o ludziach jakąś prawdę? Z mojego punktu widzenia – tak. Powiem więcej, zdaniem osób, które zapoznawały się z pierwszymi wersjami tej książki – również. Ludzie zachowują się w sposób, który tu opisuję, zdumiewająco często. Jeśli przyjmiesz moją argumentację, jeśli uznasz, że moja książka faktycznie opisuje część problemów, z jakimi się stykasz, a zatem że jest ona użyteczna – będzie mi bardzo miło. Będę czuł się jeszcze bardziej zobowiązany, jeśli moje zasady zechcesz w jakiś sposób wdrożyć.
Niemniej nie oznacza to, że ta książka będzie w każdym przypadku nieomylna. Na tym polega trudność w postępowaniu z ludźmi. Krzysztof Meissner, światowej sławy astrofizyk podczas swoich wykładów podkreślał niejednokrotnie, że teoria względności oraz teoria kwantów to zbiór stosunkowo prostych twierdzeń. Ażeby opisać jakąś cząstkę potrzebujemy zaledwie kilku wartości, takich jak masa, prędkość, położenie... To bardzo proste cechy. Podstawia się je do określonych wzorów i otrzymujemy doskonały opis.
Nauki społeczne – twierdzi Meissner – to przestrzeń nieskończenie bardziej skomplikowana. Człowiek to coś więcej niż masa, położenie i prędkość. To doświadczenia, emocje (te świadome, jak i nieświadome), to pamięć, priorytety, wartości, nadzieje i lęki, to charakter, to wybiórcza uwaga, błędy poznawcze, ograniczona racjonalność i logika, to wrażliwość, motywy, presja społeczna itd. Wzór, którego poszukują nauki społeczne jest niepomiernie bardziej skomplikowany. DLATEGO ZROZUMIENIE ZACHOWANIA LUDZI JEST TAK TRUDNE. Fizyka i język matematyki są przy tym stosunkowo łatwe. I ja mu wierzę.
Dlatego naiwne jest założenie, że zasady, które poniżej przedstawiam, dadzą Ci pełen opis zachowań człowieka, doskonałe wytłumaczenie i prognozy na najbliższą przyszłość. Gdyby tak było, prawdopodobnie dostałbym Nagrodę Nobla. Pamiętaj, że zawsze możesz znaleźć odstępstwo od jakiejś zasady, zawsze może pojawić się jakiś czynnik, którego wcześniej nie uwzględniałeś. W zasadzie byłoby dziwne, gdybyś nigdy na nic takiego nie natrafił.
Pamiętaj, że w ocenie sytuacji – z pomocą reguł mentalnej krav magi lub jakichkolwiek innych – zawsze możesz się mylić. TWOJA WIEDZA JEST OGRANICZONA. TWOJA PAMIĘĆ JEST ZAWODNA. TWOJE SKUPIENIE JEST TYMCZASOWE. SĄ RZECZY, O KTÓRYCH NIE WIESZ. Nie zakładaj, że wszystko rozumiesz. Nie zakładaj, że jesteś nieomylny. Zakładaj, że mogłeś popełnić błąd. I to prowadzi do drugiej istotnej prazasady.PO DRUGIE
myśl krytycznie
Zarówno pierwsza, jak i druga zasada jest bardzo często gwałcona – przez Ciebie, przeze mnie, przez wszystkich. W ciągu wielu lat swojej zawodowej praktyki wielokrotnie doświadczałem tego, że ludzie byli pewni, że coś wiedzą oraz że nie usiłowali myśleć krytycznie. Co oznacza myślenie krytyczne? Według mnie miernikiem jakości krytycznego myślenia jest robienie postępów, bycie coraz skuteczniejszym. Tymczasem ludzie często nie robią postępów, a jedynie brną w stagnację, popełniają stale podobne błędy, ich skuteczność się nie zmienia, a wręcz z czasem maleje.
Zauważyłem, że wyciąganie konstruktywnych wniosków wcale nie jest tak częste, jak mogłoby się wydawać. Owszem, ludzie bardzo często świadomi są swoich błędów, podobnie jak są świadomi swoich sukcesów. To, czego im brakuje to chwila zastanowienia nad tym, co do tego doprowadziło. Niektórzy bardziej przytomni managerowie proszą swoich podwładnych, by zastanowili się, co spowodowało, że ponieśli porażkę. To już coś. Należałoby jeszcze zadbać o to, by faktycznie „dokopywać” się do prawdziwych przyczyn, a nie jedynie zaleczać objawy (o czym jeszcze będziemy mówić). Ale jeszcze rzadziej zdarza się pytać nam o to, co doprowadziło do sukcesu. Jeśli sukces się przytrafia, ludzie po prostu sobie gratulują i mają nadzieję, że tak będzie i następnym razem. To za mało.
Szukanie przyczyn zdarzeń, rozumienie sensu, następstw to proces dość trudny i złożony. Wielu nie chce się nad tym zastanawiać i jest to bardzo poważny błąd. Dlaczego coś nam się udało lub nam się nie udało?
Ale krytyczne myślenie to także namysł nad prawidłami i przyczynami własnego rozumowania. I to już jest – uwierz mi – praktyka niebywale rzadko spotykana wśród innych. Na palcach dwóch rąk mogę zliczyć ludzi, na których natrafiłem w ciągu życia i którzy systematycznie zadawali sobie pytania w rodzaju:
- Dlaczego myślę to, co myślę?
- Dlaczego czuję to, co czuję?
- Dlaczego tak mi się wydaje?
- Dlaczego sądzę, że musi być właśnie tak?
- Co musiałoby się zdarzyć, żebym zmienił zdanie?
- Skąd mam pewność, że tak właśnie powinno być?
- Dlaczego coś wydaje mi się trudne?
- Dlaczego coś wydaje mi się nieuniknione?
- Co musiałoby się zdarzyć, bym uznał, że coś jest możliwe?
Taka refleksja to prawdziwa czarna perła. Jeśli spotykasz kogoś, kto myśli w taki sposób – wiedz, że trafiłeś na naprawdę trzeźwo myślącego człowieka. Wylistowałem Ci te pytania, byś sam równie często do nich wracał i je sobie zadawał.
Ale myślenie krytyczne to także chęć i gotowość do uczenia się na własnych błędach. To założenie, że nie tylko nie jesteśmy nieomylni, ale także że wszystko, co nas spotyka jest pewnego rodzaju lekcją. Wszystko niesie ze sobą pewne informacje.
Bardzo często, gdy ludzie zabierają się za wspólną pracę, gdy biorą się za planowanie, gdy ustalają zasady, gdy dzielą obowiązki, gdy tworzą kryteria sukcesu itd., myślą o wszystkim od strony pozytywnej: gdy będę robił to i tamto, wszystko się UDA. Tworzą po prostu plan WYKONANIA, osiągnięcia SUKCESU. Nie planują popełniania błędów, nie planują nieporozumień, konfliktów, niejednoznaczności, nie planują ryzyk. Planują wszystko to, co powinno się UDAĆ. Nie będę pewnie daleko od prawdy, gdy powiem, że jest to powszechne. I że jest to dobitny przykład braku krytycznego myślenia.
Zakładaj nie tylko to, że pójdzie Ci dobrze, ale przewiduj, co może się nie udać. Załóż, że wielu rzeczy nie wiesz i nie rozumiesz oraz pomyśl, jak będziesz temu przeciwdziałał. Zrozumiesz, że zacząłeś myśleć krytycznie, jeśli ktoś w końcu powie Ci, że szukasz dziury w całym. To wcale nie musi oznaczać, że masz negatywne nastawienie. W krytycznym myśleniu nie chodzi o to, by krytykować dla samego krytykowania. Chodzi o to, by szukać rozwiązań, alternatyw, by mieć pomysł na to, jak ustrzec się błędów, a nie po prostu mieć nadzieję, że się nie przytrafią (tak właśnie działa bezkrytyczna większość).
Nadzieja nie jest strategią. Każdy, kto myśli krytycznie, doskonale to wie.PO TRZECIE
NIE BÓJ SIĘ MYŚLEĆ NEGATYWNIE
Ta zasada ściśle łączy się z poprzednią. W praktyce oznacza to: ucz się na kontrprzykładach oraz wymagaj od siebie więcej. W wychowaniu i edukacji często można spotkać się ze strategią „uczenia się od najlepszych”. Wychowankowie powinni móc odnieść się do jakiegoś autorytetu, brać przykład z kogoś lepszego, wzorować się. Naturalnie, jest to jakiś sposób, by uczyć się tego, co wartościowe.
Ale ta strategia może być jeszcze skuteczniejsza, jeśli będziemy uczyć się od antyautorytetów. Byś może zetknąłeś się kiedyś z powiedzeniem „nie wiem jeszcze, czego chcę, ale wiem już, czego nie chcę”. To bardzo ważna wiedza i warto ją w sobie budować. W ten sposób uczysz się zarządzania swoimi życiowymi czy zawodowymi ryzykami. Źródłem takiej wiedzy są nie tylko Twoje doświadczenia, ale także ludzie, z którymi się stykasz.
Zastanów się, kogo podziwiasz i myśl, co on zrobiłby w określonej sytuacji. Rozmawiaj z ludźmi, którzy Cię inspirują. Ale nie zapominaj również, by uczyć się od ludzi, którzy znajdują się na przeciwnym końcu Twojej skali podziwu. POMYŚL, JAK DZIAŁAJĄ CI, KTÓRYCH WARTOŚCI, DECYZJI, STRATEGII, KULTURY, REZULTATÓW ITD. NIE PODZIELASZ. Pomyśl o mechanizmach, które za nimi stoją, postaraj się zrozumieć ich motywy, ale także ich ograniczenia. Staraj się zrozumieć, skąd biorą się te wszystkie braki, których tak bardzo nie chcesz, nie pochwalasz, które tak bardzo chciałbyś zniwelować i nie powielać u siebie. Pomyśl, co oni zrobiliby w Twojej sytuacji i dlaczego. To również będzie WSKAZÓWKA DLA CIEBIE, JAK PRAWDOPODOBNIE NIE NALEŻY POSTĘPOWAĆ.
Sądzę, że powyższe trzy prazasady uznasz za bardzo logiczne i rozsądne. Zdziwiłbym się, gdybyś uznał, że nie sposób się z nimi zgodzić. Staraj się, by towarzyszyły Ci często. Z ich pomocą będziesz bardziej trzeźwo myślącym, trudniejszym do zmanipulowania człowiekiem. Zbudujesz zdrowszy dystans do tego, co Cię spotyka. To niezaprzeczalna wartość.
A teraz pozwól, że przedstawię Ci zasady mentalnej krav magi...