Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • promocja

Michnik. Człowiek, który zredagował Polskę - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 marca 2026
7390 pkt
punktów Virtualo

Michnik. Człowiek, który zredagował Polskę - ebook

Rewolucjonista, który zdobył rząd dusz? Demiurg czy herold? Przez kogo kochany, dla kogo wróg?

Biografia intelektualna Adama Michnika pióra Anny Nasalskiej poszukuje odpowiedzi na te pytania, sięgając do samych źródeł: tekstów, lektur i inspiracji redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. W monumentalnych rozmiarów pracy, odpowiada na nie z pietyzmem, przenikliwością i naukową dyscypliną.

Michnik. Człowiek, który zredagował Polskę to nie tylko portret jednej z najbardziej wpływowych postaci polskiej inteligencji XX i XXI wieku, ale również kronika formowania się całego pokolenia, które dojrzewało w cieniu totalitaryzmów, marzeń o wolności i lęków o kruchą demokrację.

Anna Nasalska, badaczka kultury i świadek epoki, ukazuje Michnika jako pisarza, myśliciela i redaktora, którego słowo – równe czynom – współtworzyło polską rzeczywistość. Z rozmów, esejów, sporów i przyjaźni autorka tka panoramę intelektualną minionego półwiecza. To książka o sile języka, o dialogu, o niezgodzie na cynizm historii.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-240-4517-4
Rozmiar pliku: 7,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Jan Pomorski

PRZEDMOWA

Powiedzieć, że otrzymaliśmy dzieło niezwykłe, to nie powiedzieć nic.

Gatunkowo jest to biografia intelektualna – ale nie tyle jednej postaci, ile całego pokolenia, dla którego Adam Michnik stał się punktem odniesienia: inspiracją i kością niezgody, zadrą i wyrzutem sumienia, buntownikiem i uwodzicielem, idolem i diabłem wcielonym, bezwolnym narzędziem i demiurgiem. Listę określeń, które z biegiem lat przypisywano jego nazwisku, można by ciągnąć jeszcze długo.

Nie jednostkowe losy są jednak w tej opowieści najważniejsze (choć autor posłowia, prof. Andrzej Friszke, tak ją odczytuje, dając przy tym wiele cennych objaśnień faktograficznych), lecz formatywna obecność pisarstwa Michnika w życiu polskiej i europejskiej inteligencji na przestrzeni ostatniego półwiecza. To właśnie ona – ta „intensywna obecność”, by użyć słów Anny Nasalskiej – staje się tu przedmiotem analizy.

Autorka patrzy z perspektywy pokoleniowego świadka wydarzeń z życia Adama Michnika, ale przede wszystkim z pozycji badaczki kultury, która wie, że słowo może mieć moc sprawczą: potrafi wpływać na umysły i zmieniać samą rzeczywistość. Dlatego można powiedzieć, że w tej książce analizie poddano dzieje polskiej i europejskiej kultury intelektualnej XX i XXI wieku. To właśnie odróżnia ją od wszystkich pozostałych biografii Michnika – dzieje kultury z polityką w tle.

W naszej środkowoeuropejskiej części świata inna niż upolityczniona kultura intelektualna po prostu istnieć nie mogła. Ludzkie losy przez dziesięciolecia konfrontowały się tu przecież z codzienną „banalnością zła” w wydaniu dwóch totalitaryzmów i ich współczesnych naśladowców.

Michnik wyrasta z tego doświadczenia – z oporu wobec totalitaryz­mów – a jego życie staje się znakiem sprzeciwu wobec nieuchronności historii. Daje temu wyraz słowem i czynem, lecz to właśnie tekst jest w tej opowieści głównym bohaterem.

Anna Nasalska przekonująco dowodzi, że twórczość Michnika stanowi zapis „świadomości kolektywnej” pokolenia Marca ’68 oraz kolejnych doświadczeń – nabywanych w toku polskich miesięcy, przełomowego roku 1989, Jesieni Ludów, a następnie w realiach III i IV Rzeczy­pospolitej.

„Jego życie zostawia ślad głęboki i trwały” – pisze autorka. – „Intelekt, odwaga, wrażliwość, dowcip wynoszą go do elitarnego grona pojawiających się w różnych okresach naszej historii przewodników duchowych, którym oświecona epoka dała tytuł trafny, trochę już wyświechtany, ale w tym przypadku nie do zastąpienia – jak z traktatu _Głos wolny wolność ubezpieczający_. Jego pisarstwo wypływa z tej samej oświeceniowej troski o stan państwa i umysłów Polaków”.

To zwięzłe podsumowanie dokonań bohatera, a zarazem wymowne przesłanie tej książki – opowieści o tym, jak Michnik na przestrzeni przeszło półwiecza „czytał świat” (jak powiedziałby Leszek Kołakowski) i jak komunikował się z publicznością poprzez własne teksty.

Książka stanowi zaproszenie do towarzyszenia Adamowi w jego nieustannym odczytywaniu „lekcji z historii”, w patrzeniu na przeszłość z perspektywy tego, co ważne „tu i teraz” – w odkrywaniu, jak przeszłość uobecnia się w teraźniejszości, wpływając na nasze życie i nasze wybory.

To strategia narracyjna autorki, tak różna od tej zastosowanej przez Romana Graczyka w _Demiurgu_, wydanej w 2020 roku biografii Adama Michnika. Bez wątpienia Michnik znalazł w Nasalskiej „czułą narratorkę” – by użyć pojęcia Olgi Tokarczuk – czyli kogoś, kto potrafi współodczuwać ze swoim bohaterem, współbyć z nim w świecie. To taki rodzaj intelektualnego i emocjonalnego zespolenia, które otwiera nowe perspektywy poznawcze i daje świeże klucze interpretacyjne. Hermeneutyka tekstu jest tu najwyższej próby, a wspólnota wartości ułatwia porozumienie.

„Michnik jest bowiem idealistą, wierzy w możliwość poprawy świata i próbuje tego dokonać” – już na wstępie charakteryzuje swego bohatera autorka.

Książka jest efektem wieloletniej pracy: studiowania tekstów Michnika oraz rozmów z nim samym na ich temat. Rozmów prowadzonych przez Nasalską przez ostatnią dekadę o sprawach, ludziach, wydarzeniach i książkach, które w życiu Michnika były ważne. Do roku 2020 – czasu COVID-19 i wyborów prezydenckich w Polsce. Rozmów bez kamer i magnetofonów, ale z notatnikiem i tysiącami fiszek w rękach autorki. Konfrontowania jej wiedzy z pamięcią i emocjami Adama, co pozwalało pełniej zarysować i zrozumieć konteksty oraz okoliczności, w jakich powstawały te teksty. Cel swojej pracy autorka ujmuje jednozdaniowo: „omówić twórcze życie i dzieło jednego z najbłyskotliwszych umysłów współczesnych”. W tym przypadku jest to sąd opisowy, a nie wartościujący – sformułowany jako wniosek, a nie punkt wyjścia czy założenie badania.

Wąski krąg zaufanych osób wiedział, że książka powstaje, że rodzi się w dialogu, o którego wartości od początku zarówno autorka, jak i jej bohater byli przekonani. I nie chodziło tylko o możliwość bezpośredniej rozmowy – do takich spotkań rzecz jasna dochodziło, i były one dla merytorycznej zawartości książki niezwykle istotne – ale przede wszystkim o to, co za Buberem, Levinasem i Tischnerem nazywamy współobecnością w dramacie życia. Zapośredniczoną przez słowo pisane, spotkania z Drugim jako podmiotem. To kolejna fundamentalna różnica w pisaniu o Michniku – dotąd stale uprzedmiotawianym! „To dlatego narrator musi być czuły” – przypomina nam noblistka. Aby już więcej nie uprzedmiotawiać.

„Biografię Michnika cechują przede wszystkim wielość i obfitość: zdarzeń, ludzi, miejsc, pomysłów, podróży, zasług, więzień, przyjaciół, wrogów, przeczytanych książek, napisanych książek, nagród, rozmów, zaszczytów. Także ludzkiego uwielbienia i ludzkiej niechęci” – pisze Anna Nasalska.

Przyznaję, że właśnie to „zmapowanie umysłu” Michnika na podstawie listy jego lektur i śladów obecności w jego twórczości – inspiracji zapożyczanych od innych intelektualistów, pozostawionych w samych tekstach – uważam za najwybitniejsze osiągnięcie Anny Nasalskiej. Do tego, co już znajduje się w książce, do której piszę tę przedmowę, trzeba jeszcze doliczyć integralnie z nią powiązany tom drugi, _Konteksty_.

Część pierwsza tomu drugiego przynosi przekrojowe omówienie ewolucji poglądów Michnika na Kościół, analizę źródeł polskiego i środkowoeuropejskiego antysemityzmu oraz prezentację jego punktu widzenia na Rosję, Ukrainę i Białoruś w kontekście polskiej racji stanu (rozumianej w duchu Jerzego Giedroycia). Jako naczelny „Gazety Wyborczej” Michnik rozbudowuje dawną sieć kontaktów o nowe, ma okazję uczestniczyć w najważniejszych debatach i spotykać pierwszoplanowych aktorów współczesnej historii. W rezultacie powstają nowe źródła dla badaczki jego eseistyki. Nasalska skwapliwie z tego korzysta, porządkując przy okazji tematycznie wątki przewodnie jego dorobku. Powstaje coś, co na swój użytek nazywam „intelektualnym bedekerem” po twórczości Michnika.

Część druga _Kontekstów_, _Przyjaciele pisarze_, to zbiór portretów osób dla Michnika intelektualnie najważniejszych, kreślonych przez lata piórem autorki. Ta plejada tworzy gwiazdozbiór najbliższy Michnikowi, a wokół niego orbitują liczne inne postaci, których nazwiska i dzieła przewijają się na kartach jego esejów, a w konsekwencji trafiają także do książki Nasalskiej. Autorka oferuje jedyny w swoim rodzaju intelektualny networking, którego epicentrum stanowi Michnik. Tworzą go „ostatni Mohikanie” świata Gutenberga – kultury słowa drukowanego, zanikającej na naszych oczach. Chlebem powszednim tej odchodzącej generacji była i jest codzienna lektura – fizyczny kontakt ze słowem drukowanym. To nim się odżywiają; inne pokarmy są tylko dodatkiem, ersatzem prawdziwego stołu – stert książek, gazet i czasopism wartych uwagi i niespiesznej lektury. Obcowanie z myślą przyobleczoną w słowa, zmaterializowaną na zadrukowanym papierze. Kolejne pokolenie „rodowodów niepokornych”, by posłużyć się frazą Cywińskiego.

Przedstawmy przynajmniej w kilku zdaniach Czytelnikowi autorkę, choć ona sama nie widzi takiej potrzeby. Dla niej rekomendacją „z górnej półki” było i jest zaufanie Michnika do jej naukowo­-literackich kwalifikacji. Gdyby nie dostrzegł w niej partnerki do takiej rozmowy – podobnie jak Tony Judt rozpoznał partnera w osobie Timothy’ego Snydera w _Rozważaniach o wieku XX_ – nie dałby przecież przed wielu laty zgody na powstawanie tego dzieła. To oczywiste!

Adam Michnik dał autorce wolną rękę i przeczytał dopiero finalną wersję książki. Był po lekturze – jak mi powiedział – poruszony: skalą przedsięwzięcia (Nasalska przestudiowała całą jego twórczość i bardzo wiele tekstów o nim) oraz końcowym efektem, ukazującym sieć jego intelektualnych i ideowych powiązań oraz wzajemnych inspiracji. Rozpracowanie tej sieci musiało trwać latami. Trzeba było nie tylko podążać za pozostawionymi tropami, ale również poruszać się sprawnie w obrębie tego samego kręgu hermeneutycznego – lektur Michnika, jego rozmów i jego rozmówców – czyli czytać to samo, co on, starając się zachować porządek chronologiczny. By zrozumieć, jak intelektualnie dojrzewał, jak ideowo się kształtował i jak myślowo „wadził się ze światem”.

Autorka ma podobny inteligencki rodowód co jej bohater, bo wychowywali się na podobnych lekturach. Bez wątpienia to ich zbliżyło, podobnie jak doświadczenie „konspiry” i „drugiego obiegu”, w których Anna Nasalska również była obecna. Z faktograficznego obowiązku wymienię: współzałożycielka NSZZ „Solidarność” na Uniwersytecie Marii Curie­-Skłodowskiej w 1980 roku, od maja 1981 roku członkini Komisji Zakładowej, działająca w niej aktywnie także po 13 grudnia i aż do obalenia komunizmu w 1989 roku. W stanie wojennym zajmowała się pomocą internowanym, kolportażem oraz publikowała w prasie podziemnej, między innymi w „Kulturze Niezależnej”.

Lublinianka z urodzenia, z wykształcenia polonistka, po uzyskaniu dyplomu w 1967 roku na UMCS została na uczelni, zatrudniając się w Zakładzie Literatury Współczesnej w Instytucie Filologii Polskiej, gdzie pracowała aż do przejścia na emeryturę. W badaniach naukowych i publikacjach zgłębiała twórczość pisarzy polskich i z Polską związanych. Wymienić tu można m.in. Stanisława Vincenza, Kazimierza Brandysa, Tomasa Venclovę, Jerzego Stempowskiego, Jacka Bocheńskiego, Andrzeja Bobkowskiego, Leopolda Ungera czy Uri’ego Orleva. Przez wiele lat Anna Nasalska zajmowała się w szczególny sposób postacią i twórczością Tadeusza Konwickiego, a w 1977 roku obroniła przygotowaną na ten temat rozprawę doktorską _Estetyka powieści Tadeusza Konwickiego_.

Gdy pisarz przyjechał na spotkanie do Lublina i ubolewał, że niektóre jego książki nie są wszystkim znane, jako że objęte były zakazem cenzury, Nasalska wręczyła mu oprawione maszynopisy _Małej apokalipsy_ i _Wschodów i zachodów księżyca_ z komentarzem: „Ja jestem Pańskim Gebethnerem i Wolffem”. Książki te – czytane w Radiu Wolna Europa – nagrywała i przepisywała zdanie po zdaniu. Cała Hanka (bo tak zwracają się do niej przyjaciele)! Zawsze gotowa do benedyktyńskiej pracy, jeśli cel jest ważny. Nie inaczej było przy pisaniu Michnika.

W latach 1999–2015 Anna Nasalska prowadziła znane nie tylko w Lublinie, lecz również szerzej w Polsce wieczory literackie (w sumie kilkadziesiąt). W spotkaniach tych uczestniczyli najwybitniejsi polscy i związani z Polską pisarze, poeci, publicyści, reportażyści, ludzie kultury i nauki, gromadząc zawsze liczną publiczność. Gościła m.in.: Hannę Krall, Normana Daviesa, Józefa Hena, Jacka Bocheńskiego, Olgę Tokarczuk, Julię Hartwig, Ewę Lipską, Wiesława Myśliwskiego, ks. Jana Twardowskiego, Władysława Bartoszewskiego, Karola Modzelewskiego, Zygmunta Kubiaka, ks. Adama Bonieckiego, Tomasza Łubieńskiego, Kazimierza Orłosia, a także Adama Michnika.

Zawsze znakomicie przygotowana i empatyczna, oczytana w twórczości bohatera wieczoru, z wielką klasą i kulturą prowadziła rozmowy, zwyczajowo poprzedzone erudycyjnym wprowadzeniem prezentującym dorobek gościa. To wtedy dała się poznać jako świetna interpretatorka twórczości, nie tylko literackiej, z rzadką umiejętnością syntetyzowania tego, co w niej najistotniejsze. Wielka szkoda, że spotkań tych nie rejestrowano i że jej znakomite miniwykłady nie ukazały się drukiem – jest zbyt skromna, by o to zadbać. Klimat tych wieczorów do dziś pozostał we wspomnieniach wielu zaproszonych. Całkiem niedawno przypomniała to Olga Tokarczuk, odbierając doktorat honoris causa na UMCS 25 listopada 2024 roku i wracając pamięcią do rozmowy z Anną Nasalską odbytej 19 lat wcześniej w Centrum Kultury i Języka Polskiego UMCS, w listopadowy wieczór 2005 roku. Zapamiętała to jako niezwykłe doświadczenie.

Przyjemności z lektury Michnika jest wiele, ale jedną chciałbym szczególnie podkreślić: to radość płynąca z obcowania z polszczyzną najwyższej próby. Wykonywaną zarówno przez Adama Michnika, słynącego z tego talentu i obficie tu cytowanego przez Nasalską – dzięki czemu dostajemy prawdziwe perełki – jak i przez samą Autorkę, która w sprawności językowej mu nie ustępuje. Dobór słów, precyzja ich użycia oraz bogactwo i plastyczność języka powodują, że odkładając na chwilę Michnika – bo lektura jest wielodniowa – chce się do dzieła szybko powrócić. Tak te dwa głosy doskonale harmonizują.

Jeśli mają rację Francuzi, twierdząc, że nie ma prawdziwego patriotyzmu bez dogłębnego studiowania języka ojczystego, pracy nad poszerzaniem własnego zasobu leksykalnego i sprawności w posługiwaniu się słowem, to trudno o lepszą lekcję polskiego patriotyzmu niż uważne wsłuchiwanie się w dialog tych dwojga. Bo w istocie jest to dialogiczna rozmowa, choć narzucona przez Nasalską konwencja narracyjna skupia się na postaci pierwszoplanowej, usuwając narratora w cień.

Zarówno autorka, jak i Adam Michnik zapewne podpisaliby się też pod tezą, że intelektualiści muszą bronić deptanych przez polityków wartości w imię ich samych, nawet wtedy, gdy narzucana polityczna poprawność lub utylitaryzm wynikający z aktualnej wykładni polskiej racji stanu nakazywałby zachowanie powściągliwości. Tej postawie niepokornych w PRL historia przyznała rację w 1989 roku. Obydwoje upatrują w tym słusznie powodu do dumy. Ale zgadzają się także w czymś jeszcze: patrząc na to, co działo się w Polsce za czasów rządów PiS, odczuwają swoiste déjà vu. Każda autokracja ma przecież swoje pigułki Murti­-Binga, swoje ketmany i swoich Alfę, Betę, Gammę czy Deltę. Jak pisze Nasalska: „Hejt dotyczący Michnika nie jest przy tym wszystkim niczym szczególnym i wpisuje się w standardy moralne PiS-u od początku jego walki o rząd dusz”.

Dopiero przy tak zarysowanym kontekście historycznym w pełni wybrzmiewa znaczenie przesłania – życiowego credo – bohatera książki Nasalskiej, wypowiedzianego w trakcie rozmowy z Jackiem Żakowskim:

Jak się już ma tę wyśnioną, wolną Polskę, to trzeba jej bronić i chronić ją przed demagogią, głupotą, nieodpowiedzialnością, warcholstwem. Nie dać się zepchnąć w żadne ekstremizmy. Pokojowo układać stosunki między grupami społecznymi, budować dobre relacje ze wszystkimi sąsiadami. I przede wszystkim utrzymać kurs na Zachód. Temu podporządkowałem wszystko.

Te słowa równie dobrze mogłyby stać się mottem tej unikatowej biograficznej opowieści z polityką w tle.Wstęp

Pisanie biografii Adama Michnika wiąże się z ryzykiem. Bo to człowiek powszechnie znany, od półwiecza współtworzący polską rzeczywistość. Można się spodziewać, że większość dorosłego społeczeństwa nie tylko wie, o kogo chodzi, lecz także ma wiedzę własną i jedynie prawdziwą. W mojej pracy starałam się omówić twórcze życie i dzieło jednego z najbłyskotliwszych umysłów współczesnych. Wykluczyłam pokusy odkrywania tajemnic, nieznanych wątków, demaskowania utajonej prawdy, zeskrobywania werniksu, by odsłonić zamaskowany autentyk. Chcę więcej miejsca poświęcić twórczości Michnika, ogromnej spuściźnie, o której zazwyczaj milczą gorliwi krytycy.

Jego życie zostawia ślad głęboki i trwały. Intelekt, odwaga, wrażliwość, dowcip wynoszą go do elitarnego grona pojawiających się w różnych okresach naszej historii przewodników duchowych, którym oświecona epoka dała tytuł trafny, trochę już wyświechtany, ale w tym przypadku nie do zastąpienia – jak z traktatu _Głos wolny wolność ubezpieczający_.

Jego pisarstwo wypływa z tej samej oświeceniowej troski o stan państwa i umysłów Polaków.

Zaistniał jako legenda. Nikt – poza Warszawą – nie wiedział, jak wygląda ów Michnik, który rozsierdził pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Władysława Gomułkę w marcu 1968 roku, ale nazwisko zapamiętano. Ułatwiła to zresztą usłużna prasa tego czasu oraz – z przeciwnego bieguna – Radio Wolna Europa.

Musiało jednak minąć parę lat, zanim legenda zyskała twarz znaną w całej Polsce. Stało się to w czasie karnawału Solidarności, gdy ratując przed samosądem milicjantów w Otwocku, przedstawił się wściekłemu tłumowi oblegającemu posterunek Milicji Obywatelskiej (MO): „Jestem Adam Michnik, siła antysocjalistyczna”. Tłum uznał jego zasługi i zrezygnował z odbicia uwięzionych. Był to spektakularny moment tworzenia historii przez historyka, który dotychczas tylko o niej pisał.

Biografię Michnika cechują przede wszystkim wielość i obfitość: zdarzeń, ludzi, miejsc, pomysłów, podróży, zasług, więzień, przyjaciół, wrogów, przeczytanych książek, napisanych książek, nagród, rozmów, zaszczytów. Także ludzkiego uwielbienia i ludzkiej niechęci. Ta intensywna obecność odsłania mechanizm napędowy: politykę rozumianą w jej podstawowym i najszlachetniejszym sensie, jako działanie dla wspólnego dobra. Michnik jest bowiem idealistą, wierzy w możliwość poprawy świata i próbuje tego dokonać.

Książka dotyczy głównie tego obszaru jego życia: dla dobra publicznego. Oczywisty, ale tak ogromny i różnorodny, że omówienie go w jednym miejscu może być pożyteczne. Praca nie pomija podstawowych informacji biograficznych, ale też nie wchodzę w ten życiorys zbyt głęboko, bo zakładam, że prywatne losy ludzkie są na ogół do siebie podobne. Uwzględniam to, co wyróżnia życie Michnika i wynika z jego cech wrodzonych i konstytutywnych: od dzieciństwa przez peerelowski barak po rolę polityka znanego w świecie i redaktora naczelnego największej polskiej gazety. Starałam się przeczytać wszystko, co napisał w ciągu półwiecza, choć nie przypuszczam, że mi się udało. Jest to twórczość nieprawdopodobnie obszerna. Michnik pisze nieustannie, wsłuchany w tętno rzeczywistości, chociaż kiedy się wie, jak intensywne jest jego życie, trudno zrozumieć, kiedy to robi. Paradoksalnie tylko w więzieniach miał jako takie warunki.

Jako redaktor „Gazety Wyborczej” zajmuje się publicystyką doraźną, wynikającą z dziennikarskiego imperatywu trzymania ręki na pulsie. Ale też uprawia wysokich lotów eseistykę, obejmującą historię, literaturę, filozofię, politykę czy swego rodzaju pedagogikę społeczną. Historię traktuje jako klucz do współczesności. _Magistra vitae_ w tradycyjnej roli wskazuje tropy, pomaga w rozpoznaniu współczesnych dylematów, a przynajmniej je oswaja. Michnik nauczyciel przerzuca mosty nad czasem, by błędy dziadów przydały się wnukom.

Szczególną formą są jego relacje z podróży. Tradycyjna nazwa gatunku nie oddaje istoty rzeczy. Nie chodzi o gromadzenie wrażeń i epatowanie egzotyką. Jego podróże mają zdecydowanie służbowy charakter. Służą polityce, a ich celem i urobkiem są rozmowy z ludźmi – z głowami państw, politykami, pisarzami, mędrcami. Także z satrapami, z którymi rozmawia szczerze, nie ukrywając, co o nich myśli. Doskonale zorientowany w historii i współczesności, geografii i polityce, błyskotliwy, odważny, dowcipny, świadczy o Polsce na światowych salonach. W ostatnich latach ratuje jej reputację.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij