-
nowość
Mila i przygoda z bazą bez koców. Mały plan na wielki deszcz (Wiek 6–8 lat) - ebook
Mila i przygoda z bazą bez koców. Mały plan na wielki deszcz (Wiek 6–8 lat) - ebook
Co zrobić, gdy deszcz krzyżuje plany, a w domu brakuje koców na wymarzoną bazę? Czas na kreatywną przygodę! Mila marzy o zbudowaniu niezwykłej kryjówki, ale brak koców i chwiejące się krzesła szybko pokrzyżowałyby jej plany, gdyby nie pomoc Nico i Jady. Wspólnie odkrywają, że wyobraźnia, kartony i poduszki wystarczą, by dom zamienił się w tajną bazę, ocean książek i Wyspę Przekąsek – pod czujnym okiem kota Peppera. Mila i przygoda z bazą bez koców to pełna ciepła i humoru opowieść o współpracy i pomysłowości. Pokazuje dzieciom, że przeszkody można łatwo przekuć we wspaniałą zabawę.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 26 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Deszcz stukał w szerokie okno. Mila zaplanowała wielką bazę. Dwa koce przykrywały krzesła i kanapę. Naciągnęła rogi, zrobiła krok w tył i uśmiechnęła się z dumą.
Koc zsunął się ze świstem. Krzesło się przesunęło. Uśmiech Mili zrzedł. „To musi być ogromne”, powiedziała. „Większe od kanapy. Większe od Peppera.”
Nico zerknął znad układanki na dywanie. „Potrzebujesz pomocy?” – zapytał. Mila skinęła głową. „Przytrzymaj tamtą stronę”. Nico podniósł opadający brzeg obiema rękami.
Druga strona znów się zsunęła. Krzesło się zachwiało. Koc rozlał się na podłodze. Mila zacisnęła usta. Tego nie było w planie.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Do środka weszła Jada z sąsiedztwa w kurtce nakrapianej deszczem. – Dzień bazy? Przyniosłam skarpetki – zażartowała, wywijając pasiastymi stopami i uśmiechając się szeroko.
Mila usiadła na dywanie, stukając palcem w brodę. Zmrużyła oczy, patrząc na krzesła, kanapę i koce. Pepper pacnął róg łapką jak myszkę. Koc opadł na znak zgody.
Nico szepnął: „Możemy je naciągnąć”. Mocno naciągnęli koce. Taśma utrzymała jeden róg przez chwilę. Wtedy krzesło się zachwiało, a koc osunął się z westchnieniem.
Jada kucnęła i zajrzała pod stolik. „A gdyby tak budować w górę, a nie na boki?” – powiedziała. Szturchnęła poduszkę. „To jak ogromne klocki”.
Oczy Mili rozbłysły. Ściągnęła poduszki z kanapy i ostrożnie ułożyła jedną na drugiej. Wyrosła ściana. Pepper wskoczył na samą górę i stanął na straży, a jego uszy kręciły się jak radar.
Nico wskazał na spiżarnię. „Tam są pudła.” Mama odłożyła je do recyklingu. Stos czekał przy drzwiach. Zanieśli pudła na dywan.
Położyły karton na boku. Mila przeczołgała się przez niego i szepnęła: „Ale tu jest echo!”. Jada skleiła kartony taśmą. „Teraz jest dłuższy”, powiedziała. narodził się tunel.
Jada przywiązała kolorowe chustki do linijki, żeby zrobić flagę. Chustki powiewały, gdy kaloryfer szumiał. Nico nieśmiało zasalutował. Pepper patrzył, a jego dzwoneczek cicho brzęknął.
Mila wyciągnęła prześcieradło z szuflady. Przypięła je do krzesła klamerkami. Prześcieradło ułożyło się jak dach. Wszystko było dziś jasne jak obłoczek.
„Potrzebujemy księżyca” – szepnął Nico. Mila znalazła latarkę i włączyła ją za prześcieradłem. Rozlał się blask. Ołówkiem wykłuła gwiazdki. Kropki rozsypały się wokół.
Pepper maszerował wzdłuż ściany z poduszek. „Posterunek” – szepnęła Jada. Postawiła tam stołek, żeby Pepper mógł stać na czatach. Pepper usadowił się dumnie, z owiniętym ogonem i czujnym wzrokiem.
Nico chwycił kredki i papier. Narysował ścieżkę z pudełek i ścian. – To mapa zamku – powiedział. Dodał znak X obok posterunku Peppera.
Przykleili mapę obok drzwi do tunelu. W środku kartony były gładkie w dotyku. Poduszki pachniały praniem i drzemkami. Niebo nad ich głowami lśniło na srebrno.
Mila przeczołgała się i wyskoczyła. „To łódź podwodna” – powiedziała. Zamieniła miskę w ster. „Nurkujemy, nurkujemy!” – zawołała Jada, chichocząc. Robiły szumiące fale.
Robili „bip, bip” i sterowali. Następnie przesunęli się w kąt. Mila ułożyła poduszki na kącik do czytania. Miska-ster odpoczywała, czekając na jutrzejszy rejs.
Mila poczuła w środku prawdziwą odwagę. Dotknęła ściany z poduszek. Ani drgnęła. Baza sięgała jej powyżej ramion. Uniosła brodę, szczęśliwa i silna jak kapitan.
Deszcz szeptał w okno. W bazie była noc, ocean i zamek. Flagi łopotały, gdy czołgali się obok. tunel sprawiał, że głosy brzmiały jak z prawdziwej przygody.
Mama zajrzała do środka i przygasiła światło. – Wszystko tam dobrze? – zapytała cicho. – Idealnie – powiedziała Mila. Księżyc z latarki sprawiał, że cienie ślizgały się po uśmiechniętych buziach.
Mila zerknęła na dwa koce na podłodze. Uśmiechnęła się i upięła je jako drzwi. Zmieniły się w szeleszczące zasłonki. Pepper mrugnął powoli na znak zgody.
„Kapitanie Milo” – powiedziała Jada, salutując. „Dokąd teraz?” Mila przyjrzała się mapie i lśniącemu niebu. Przeszył ją szybki, radosny dreszczyk. Pomysły ułożyły się w rządek jak schodki.
„Przez tunel” – powiedziała. „Obok posterunku straży. Do oceanu w kąciku z książkami. A potem na wyspę przekąsek”. Czołgali się, sunęli i śmiali, przemierzając miękki, owsiankowy dywan.
Przesuwali się i stukali kolanami, szurając po dywanie. Baza brzęczała od szeptów i echa. Paski taśmy trzepotały. Klamerki cicho stukały. Wszystko wydawało się gwarne, solidne i przyjazne.
Zakotwiczyli na Wyspie Przekąsek: taca z kawałkami jabłek i krakersami. Nico ostrożnie nalewał wodę. Jada balansowała talerzami jak mistrzyni. Mila podawała serwetki, rozdawała uśmiechy.
Wreszcie zwinęli się w kłębek w kąciku opowieści. Księżycowe kropki migotały, gdy poruszało się prześcieradło. Nico ziewnął i przytulił poduszkę. Jada wodziła palcem po liniach mapy.
Pepper stał na straży przy ukrytych drzwiach. Flagi odpoczywały jak senne ptaki. Tunel czekał na kolejne czołganie. Mila uśmiechnęła się do srebrzystego blasku i zaczęła snuć opowieść.