Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Miłość z ogłoszenia - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
27 lipca 2026
1999 pkt
punktów Virtualo

Miłość z ogłoszenia - ebook

Czy można wynająć sobie narzeczonego… i nie stracić przy tym serca?

Susan Black ma dość. Dość rodzinnych docinków, pytań o życie uczuciowe, a zwłaszcza matki, która wciąż nie może pogodzić się z jej rozstaniem z byłym chłopakiem. Gdy zbliża się ważna rodzinna uroczystość, a wraz z nią perspektywa kolejnego spotkania z przeszłością, Susan wpada na szalony pomysł. Znajdzie idealnego narzeczonego. Tyle że tylko na pokaz.

Arnold Green potrzebuje pieniędzy bardziej, niż chciałby przyznać. Kiedy życiowe problemy zmuszają go do podjęcia nietypowej decyzji, zgadza się na zlecenie, które wydaje się proste: przez kilka dni odegrać rolę zakochanego narzeczonego.

Ona chce udowodnić wszystkim, że świetnie sobie radzi.

On chce odzyskać kontrolę nad własnym życiem.

Łączy ich układ, który od początku miał być tylko tymczasowy. Bez zobowiązań. Bez komplikacji. Bez uczuć.

Problem w tym, że serce nie uznaje żadnych zasad.

„Miłość z ogłoszenia” to pełna humoru, błyskotliwych dialogów i romantycznego napięcia komfortowa nowelka o drugich szansach, odwadze do zamknięcia przeszłości i uczuciach, które pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-7995-671-5
Rozmiar pliku: 1,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

SUSAN

– Oszalałaś?! Ciebie już kompletnie pogięło! – siostra bliźniaczka, Cindy, nie kryła oburzenia moim pomysłem, ale nie interesowała mnie jej opinia.

Ja już zdecydowałam. Nic nie mogło zmienić mojej decyzji, a jedyne, czego potrzebowałam, to dobra realizacja, co jeszcze nie układało się tak konkretnie w mojej głowie. Najważniejsze było jednak, że miałam plan i w żadnym wypadku nie obudziły się we mnie wyrzuty sumienia, że robię coś szkodliwego czy złego.

– Susan, matka dostanie zawału, a to jej dzień! – Cindy nadal próbowała przemówić mi do rozsądku, ale ona nie rozumiała, co przeżywam.

Siostra od dziesięciu lat była w związku ze swoją pierwszą miłością, Zackiem, od pięciu byli małżeństwem, a od trzech rodzicami ślicznego słodziaka, Liama. Nigdy nie towarzyszyły jej rozmowy z matką o tym, że zegar biologiczny tyka, że lepiej mieć kogoś, gdy jeszcze jakoś wyglądam czy po prostu zadbać, by na starość miał kto podać szklankę wody. I to wszystko od praktycznie ponad czterech lat, kiedy to postanowiłam zostawić Caleba, z którym byłam trzy lata, a matka wielbiła go i traktowała jak syna często, pokazując Zachowi, że Caleb jest lepszą partią.

– A czy ona myślała o tym, jak ja się poczuję, kiedy zaprasza mojego eks na swoje urodziny? Gościa, który zdradzał mnie wielokrotnie i doprowadził do ataków paniki – naskoczyłam na nią, choć przecież nie ona była winna decyzjom matki.

Nasza rodzicielka bowiem wymyśliła sobie, że wyprawi swoje sześćdziesiąte urodziny tak hucznie, że sąsiedzi będą zazdrościć i nikt jej nie powie, że wstydzi się wieku, choć była to według mnie prawda. Bardzo ubolewała nad każdą zmianą cyfry z przodu i chyba pomysł imprezy miał przekonać i ją, że wiek to tylko liczba. Zresztą patrząc na nią zdecydowanie nie wyglądała na swoje lata i często nawet ludzie śmiali się, że jest po prostu naszą starszą nieco siostrą.

– Przypominam ci, że mama o tym nie wie i zapewniam cię, że gdybyś jej wtedy powiedziała, to na pewno stanęłaby po twojej stronie – siostra dalej broniła matki.

I faktycznie miała rację z tym, że nie wiedziała, dlaczego rzuciłam Caleba, ale było mi po prostu wstyd. Tak cholernie wstyd, że nie była to raptem jedna laska, co mogłabym jeszcze jakoś tłumaczyć w głowie, ale cała zgraja dziewczyn, co mi jasno pokazywało, że nigdy nie byłam dla niego wystarczająca. Bo jak inaczej miałam się czuć na wieść o tym, że chłopak zdradzał mnie od samego początku związku i jeszcze, gdy starałam się z nim to wyjaśnić to on z dumą pochwalił się swoimi osiągnięciami w sferze łóżkowej i liczbą partnerek z ostatnich trzech lat, która była większa niż mój wiek.

– Przecież wiesz, jak się czułam wtedy i jak trudno było mi znosić słowa mamy na ten temat, bo gdy mówiłam, że Caleb nie jest taki święty, to ona zdawała się w ogóle tego nie słyszeć i dalej niczym zdarta płyta mówiła swoje – zwróciłam uwagę siostrze, bo wielokrotnie słyszała ona takie rozmowy między nami.

W sumie to właśnie tylko Cindy powiedziałam prawdę dotyczącą rozstania z byłym chłopakiem, wiedząc, że mnie zrozumie. Jako jednojajowe bliźniaczki naprawdę czułyśmy się ze sobą połączone i zdecydowanie mogłyśmy mówić o sobie nie tylko siostry, ale i najlepsze przyjaciółki. Zresztą to mi pierwszej powiedziała o ciąży i o tym, że nie wie, czy jest na nią gotowa. To ja ją wspierałam i mówiłam, że będzie najlepszą mamą na świecie, z czym się nie myliłam, bo dbała o Liama naprawdę, jak o najcenniejszy skarb.

– Nie odpuścisz? – zapytała już spokojniej wręcz ze zrozumieniem.

Pokręciłam przecząco głową.

– Jak masz w planie to zrobić? I od razu mówię, ja będę udawała totalnie zaskoczoną…

– Możesz nawet udawać obrażoną, bo jak to nie powiedziałam ci o narzeczonym, a przecież jesteśmy tak blisko – uśmiechnęłam się szeroko.

– Narzeczonym? – zapytała zdumiona.

Mój plan od samego początku zakładał, że wyskoczę z ogromną bombą. A taką było przedstawienie narzeczonego, o którym nie wiedział kompletnie nikt.

– Walnę naprawdę mocno, co?

– Zdajesz sobie sprawę z tego, że gdyby to była prawda to bym się do ciebie nie odezwała do końca życia?

– Zabrałabyś Liamowi ulubioną ciocię? – droczyłam się z nią, choć przecież rozumiałam, bo sama miałabym podobnie.

Od zawsze mówiłyśmy sobie o wszystkim i chyba dlatego powiedziałam jej o swoim planie. Nie liczyłam na zachwyty i pochwały, ale po prostu na zrozumienie, co wydaje mi się powoli przychodziło.

– Dlaczego zabrała? To ja bym z tobą nie gadała, mogłabym siedzieć obok w milczeniu przecież – powiedziała i sama się z tego zaśmiała, bo z naszej dwójki to ona jednak była większą gadułą.

– Chciałabym to zobaczyć – powiedziałam z przekąsem na co Cindy zrobiła groźną minę.

– A ja radziłabym jednak nie – rzuciła stanowczo – więc, jak to sobie wyobrażasz, bo przecież urodziny mamy są już za tydzień.

– Aż tydzień, Cindy. Aż tydzień – poprawiłam ją, bo lepiej brzmiało to dla mnie, że mam aż siedem dni na realizację planu niż, że jest ich tylko siedem. Punkt widzenia wiele zmieniał i w tym wypadku działał bardziej motywująco.

Wzruszyłam ramionami, bo w sumie na razie miałam plan. Realizacją postanowiłam zająć się potem, które właśnie nastąpiło, bo wstępem była rozmowa z bliźniaczką i poznanie jej reakcji. Teraz musiałam zacząć działać, ale w dobie sztucznej inteligencji czułam, że znajdę rozwiązanie szybko.ARNOLD

Prosto z banku poszedłem do Nicka, by komuś się wyżalić. Zdecydowanie rozmowa nie poszła po mojej myśli, więc potrzebowałem wsparcia. Kumpel sam nie śmierdział groszem, ale mi chodziło o wsparcie mentalne… z innym musiałem sobie jakoś radzić sam.

Coraz bardziej żałowałem swojej naiwności, a wręcz głupoty i uwierzenia tak po prostu na gębę, że jak zainwestuję to szybko zarobię dwu-, a może nawet trzykrotność tego, co włożyłem. Mamiony opowieściami o tym, jak wiele osób już tak zarabia, pokazaniem wykresów i, co najważniejsze, opinią kogoś, kogo znam, postanowiłem spróbować.

Wziąłem kredyt na piętnaście kawałków z odroczeniem spłaty o trzy miesiące, bo właśnie po takim czasie mogłem spodziewać się pierwszych przychodów z inwestycji. Czas jednak minął, a pieniądze przepadły wraz z gościem, którego polecił znajomy, który, jak się okazało, wcale go nie polecał, bo jego kontem rządził przez jakiś czas haker.

Ja głupi uwierzyłem tak po prostu, że napisał do mnie ktoś sprzed lat, chcąc, abym tak jak on zarobił i nie myślałem, jaki miałby niby w tym cel. Nie myślałem, co wyszło mi bokiem i z piętnastu tysięcy teraz miałem do spłaty więcej, bo przecież dochodziły także odsetki, a nie mogłem pozwolić sobie na spłatę, bo najnormalniej w świecie nie miałem z czego. Pracowałem jako barista w jednej z kawiarni, co samo w sobie nie dawało mi wielkiego zarobku.

Stałem pod drzwiami kumpla chwilę nim zadzwoniłem dzwonkiem. Zastanawiałem się czy powinienem znów mu przeszkadzać i opowiadać o swoich problemach, ale jednak chęć uzyskania wsparcia wygrała. A Nick naprawdę się sprawdzał w tej roli, co pokazał mi wielokrotnie przez lata naszej znajomości. Czasem śmiałem się, że był tak naprawdę jedynym pozytywem mojej pierwszej pracy w gastro, gdzie oszukiwano nas regularnie na napiwkach.

– Masz chwilę? – zapytałem, gdy otworzył drzwi.

– Powinieneś raczej zapytać, czy mam piwo, bo patrząc na ciebie na trzeźwo się nie obędzie – otworzył drzwi na oścież, wpuszczając mnie do środka.

W duszy przyznałem mu rację, bo faktycznie sprawa nie wyglądała kolorowo… Od wzięcia kredytu minęło już ponad pół roku i od trzech miesięcy powinienem regularnie spłacać raty, na które nie było mnie stać. Chodziłem do banku z prośbą o zmniejszenie rat, a wydłużenie czasu kredytowania, co jakoś przy naprawdę oszczędnym życiu bym ogarnął, ale oni naliczali tylko dodatkowe odsetki i tak było i tym razem.

– Już chyba szkoda mojego czasu na łażenie i proszenie, bo jest coraz gorzej, a kwota rośnie w zastraszającym tempie – zacząłem, bo kumpel znał sprawę.

– Masz, napij się, a potem pomyślimy – podał mi piwo, które przyniósł z lodówki.

– Zaplanujemy napad na bank, sklep czy co? Od razu mówię, że na staruszki nie ma co liczyć, bo tyle to one nie mają – rzuciłem trochę atakująco po czym dodałem kwotę wyliczoną do spłaty na dzień dzisiejszy.

– Kurwa, Arni, te banki to nie lepsze niż jakaś mafia, w sumie trochę sami nią są – powiedział szczerze zszokowany kwotą, jaka urosła przez trzy miesiące niepłacenia rat, a sześć od wzięcia.

Cóż miałem rzec, jak miał rację. Pod przykrywką uczciwych firm patrząc na moją sytuację traktowałem ich, jak legalnych wyłudzaczy. Nie sądziłem, że odsetki tak bardzo mnie zjedzą, a i naprawdę liczyłem, że jakoś się dogadamy, zrozumieją mnie i moją naiwność, bo przecież na pewno nie byłem jedyny.

– Nie wiem jak, ale muszę zarobić tę kasę i to szybko. Jakiś pomysł prócz tych, które rzuciłem wcześniej? – zapytałem Nicka.

Kumpel kręcił głową, ale zdawał się myśleć. Zarobienie takiej kasy w krótkim czasie z moimi umiejętnościami było praktycznie zerowe.

– Mogę pożyczyć od starych coś, ale nie sądzę, że mają więcej niż piątaka, ja sam wiesz, jak żyję, ale no z dwa może i bym uzbierał jakoś, jednak to nadal kropla w morzu. Możesz wziąć jakieś dodatkowe godziny w kawiarni?

– Już jadę dziesiątkami więc nie ma szans, ewentualnie zamiast sześciu dni mogę pracować siedem tylko to nadal nic, bo odsetki będą rosły dalej – wyjaśniłem.

Już pięć miesięcy temu, gdy nagle urwał się kontakt z gościem od inwestycji zacząłem pracować więcej, wiedząc, że przyjdzie mi spłacić kredyt. Odłożyłem trochę, jednak to nadal nie wystarczyło i mój wkład nawet nie pokrywał odsetek, a co dopiero kapitału.

– Nie mogą serio ci tego wydłużyć na więcej lat? Jesteś młody, jeszcze pożyjesz – Nick szedł drogą, jaką sam przyjąłem i naiwnie liczyłem, że bank też to kupi. Niestety, byli stanowczy i nie obchodziła ich moja sytuacja. – Mam, stary, mam pewien plan! – aż wstał i w euforii szturchnął mnie tak, że rozlałem trochę piwa.

Wytrzeszczyłem oczy i czekałem na dalszy ciąg, bo sam nie dowierzałem, że jest jakiś sposób na ratunek.

– Arni, jesteś młody, przystojny, kulturalny i no masz branie u lasek… – zaczął – daj ogłoszenie, że będziesz, wiesz, panem do towarzystwa. Tyle samotnych babek szuka kogoś, że na pewno szybko znajdziesz chętne, a i zarobki, z tego co słyszałem, są konkretne.

– Mam być męską prostytutką? – zapytałem go.

Zupełnie nie spodziewałem się takiego pomysłu, co na pewno było widoczne w mojej reakcji.

– Nie, bez przesady. Chodziło mi raczej o gościa do pogadania, wyjścia gdzieś, spędzenia czasu, a jakbyś miał ochotę to czemu by nie pyknąć takiej, tak dla zdrowia i regeneracji. Jednak na początku oczywiście ustalić, że nie jest to przedmiotem zapłaty.

– Przedmiotem zapłaty? Ty siebie słyszysz, Nick? – zaśmiałem się szyderczo, bo brzmiało to, jak kompletnie poroniony pomysł.

Nick wzruszył ramionami, po czym uśmiechnął się szeroko.

– _Win win,_ stary. Ty masz kasę, ona towarzystwo, a jak będzie niczego sobie i ci stanie to no na pewno obydwoje się dogadacie. Czemu nie? – spokój w jego głosie, kiedy to mówił, mnie nieco niepokoił.ł. Spojrzałem bacznie na kumpla, zastanawiając się, czy sam miał podobne sytuacje, jednak wstydziłem się zapytać. Już dawno uznałem, że nie wyciągam z ludzi czegoś na siłę, bo sam też nie lubiłem takich działań.

– Powiedzmy, że rozważę ten pomysł, więc teraz pytanie, gdzie szukać… takich ogłoszeń?

– Klientek, znaczy się? – Nick szybko sięgnął po telefon i klikał kilkakrotnie w ekran, po czym mi go pokazał – Nie, ja nie próbowałem, bo wiesz, mam Kim, ale kumpel w pracy opowiada wielokrotnie o swoich spotkaniach, na których nie dość, że zarabia całkiem solidnie, to jeszcze fajnie spędza czas. Więc dla samotnych to naprawdę _win win_, mówię ci.

Westchnąłem głośno i przejąłem jego telefon, aby zobaczyć setki, jeśli nie tysiące ogłoszeń z ofertami spędzenia wspólnie czasu bez zobowiązań, o czym mówił. Kliknąłem jedno z nich i czytając, zrozumiałem, że Nick mówił prawdę, bo w ogłoszeniu jasno zaznaczano granice, więc klienci wiedzieli, na co mogą liczyć, co brzmiało lepiej w mojej głowie.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij