Mistyczki - ebook
Wanda Boniszewska – stygmatyczka, na własnym ciele przeżywała mękę Chrystusa. W sowieckim łagrze poznała piekło. Kaci pod jej wpływem nawracali się.
Alicja Lenczewska – nauczycielka, nawróciła się jako pięćdziesięciolatka. Przez ponad 20 lat prowadziła z Jezusem dialogi, które zapisała.
Wanda Malczewska – ciotka malarza Jacka Malczewskiego, społecznica – uczyła wiejskie dzieci, otwierała szpitale, pomagała powstańcom styczniowym. Widziała drogę krzyżową i śmierć Chrystusa. Zapowiedziała odzyskanie przez Polskę niepodległości i jej dalszą przyszłość.
Maria Franciszka Kozłowska – miała objawienia, które doprowadziły do schizmy. Założycielka Kościoła mariawitów. Watykan obłożył ją klątwą.
Ewa K. Czaczkowska opisuje zadziwiające historie czterech polskich mistyczek.
Niezwykłych kobiet, które nie mieściły się w schematach , często szokowały swoje otoczenie. Spotykały się z niedowierzaniem, podejrzeniami i odrzuceniem. Czy wszystkie umiały rozeznać, co chce powiedzieć im Bóg, i być temu wierne?
| Kategoria: | Wiara i religia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-240-5972-0 |
| Rozmiar pliku: | 6,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wstęp
Sylwetki czterech polskich mistyczek prezentowane w tej książce są owocem autorskiego, subiektywnego doboru. Wybrałam je spośród dziesiątek kobiet w historii Polski, przekonanych o tym, że mówił do nich Bóg¹. Miały one wizje, objawienia, stygmaty, przepowiadały przyszłość, przeżywały noc zmysłów, ekstazy, a przede wszystkim doznawały miłosnego zjednoczenia duszy z Bogiem. A to wszystko działo się w ich codziennym zwykłym życiu, podczas wykonywania różnych obowiązków, których wypełnianie pod wpływem mistycznych przeżyć nabierało nowego nadprzyrodzonego sensu². Jednak nie wszystkie z wybranych kobiet prezentowanych w tym zbiorze sprostały zadaniu, jakie postawił przed nimi Bóg.
Wanda Boniszewska to stygmatyczka, we własnym ciele przeżywała mękę Chrystusa, a cierpienie ofiarowywała za kapłanów i osoby konsekrowane. Sześć lat spędziła w piekle na ziemi – sowieckim łagrze, gdzie pod jej wpływem nawracali się kaci.
Alicja Lenczewska była nauczycielką w Szczecinie. Nawróciła się jako pięćdziesięciolatka. Przez ponad dwadzieścia lat prowadziła z Jezusem dialogi, które zapisała dla innych jako przykład indywidualnego prowadzenia przez Boga.
Wanda Malczewska była społecznicą, ciotką malarza Jacka Malczewskiego, na którego twórczość miała wpływ duchowy. Widziała Drogę Krzyżową i śmierć Chrystusa. Przepowiedziała odrodzenie Polski.
Maria Franciszka Kozłowska miała objawienia, które doprowadziły do schizmy. Założyła Kościół mariawitów. Watykan obłożył ją klątwą.
Dlaczego one? Podobne, a jednocześnie tak różne? Przede wszystkim dlatego, że są to kobiety współczesne, których życie i przesłanie mocno oddziałuje na dzisiejsze pokolenia. Dwie z nich zmarły w XXI wieku – siostra Wanda Boniszewska w 2003, a Alicja Lenczewska zaledwie siedem lat temu, w 2012 roku. Śmierć Wandy Malczewskiej wprawdzie nastąpiła pod koniec XIX wieku (w 1896), ale jej mistyczne proroctwa dotyczące wówczas przyszłości, a dziś teraźniejszości Polski przypominane są także sto lat po odzyskaniu niepodległości. Lenczewska i Malczewska były kobietami świeckimi, których życie pozornie nie różniło się od życia współczesnych im kobiet. Wanda Boniszewska była zakonnicą, ale ubierała się po świecku, gdyż tak nakazuje reguła Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Zakonnicą była także matka Franciszka Kozłowska – najpierw w Kościele rzymskokatolickim, po rozłamie – w mariawickim.
Boniszewska, Malczewska, ale też Kozłowska, wychowane w religijnym środowisku, od dziecka doznawały nadprzyrodzonych objawień. Inaczej stało się w wypadku Alicji Lenczewskiej – ochrzczona w dzieciństwie, na długie lata odeszła od wiary i Kościoła. Opis jej nawrócenia w wieku dojrzałym i drogi do świętości pociąga wielu współczesnych, odnajdujących w jej mistycznych dialogach swoje duchowe rozterki, pytania i podążanie do Boga.
Kościół oficjalnie uznał do tej pory jedynie objawienia Wandy Malczewskiej. W 2008 roku Watykan potwierdził heroiczność jej cnót, co oznacza także uznanie zgodności jej objawień z Ewangelią. Boniszewska, cierpiąca za kapłanów i osoby zakonne, oraz Lenczewska, ofiarowująca się za zbawienie ludzi, których stawiała przed nią codzienność, do śmierci pragnęły pozostać w ukryciu. Ich duchowe dzienniki za zgodą władz kościelnych, a zatem po pierwszej teologicznej ocenie, ukazały się drukiem w 2016 roku. Obecnie trwają przygotowania do wszczęcia procesów beatyfikacyjnych obu mistyczek, których sława i kult prywatny rosną, o czym świadczą liczne materiały w internecie i sieci społecznościowej.
Franciszka Kozłowska z kolei – zmarła w 1922 roku – przez Kościół rzymskokatolicki uważana jest za heretyczkę, przez mariawitów zaś za świętą. Rozłam, jaki na początku XX wieku nastąpił za sprawą jej objawień, ma do dziś swoje poważne konsekwencje. Umieszczenie w tym zbiorze sylwetki matki Kozłowskiej jest spowodowane jeszcze jednym względem. Otóż po ukazaniu się w 2012 roku mojej biografii siostry Faustyny Kowalskiej³ na spotkaniach autorskich, ale także w dyskusjach internetowych⁴ pytana byłam, dlaczego, pisząc o innych siostrach zakonnych, które przed Faustyną otrzymały objawienia Bożego miłosierdzia, pominęłam matkę Kozłowską. Uważałam, że wyjaśnienie jej skomplikowanego przypadku wymaga dłuższej analizy i tekstu, który zamieszczam poniżej.
II
Niniejszy zbiór stanowi oryginalne w formie i treści przedstawienie portretów czterech polskich mistyczek. Podczas pisania korzystałam z tekstów bohaterek tomu, dostępnej literatury oraz z materiałów archiwalnych.
Literatura dotycząca czterech mistyczek jest jakościowo i ilościowo zróżnicowana. Wydane są teksty ich objawień – spisane przez nie same, jak w wypadku Alicji Lenczewskiej i matki Franciszki Kozłowskiej⁵, albo przez innych na podstawie notatek i relacji mistyczek – chodzi o siostrę Wandę Boniszewską i Wandę Malczewską⁶.
Najwięcej informacji o życiu Malczewskiej, zbieranych w czasie jej długiego procesu beatyfikacyjnego, w sposób syntetyczny ujmuje książka księdza Kazimierza Dąbrowskiego _Wanda Malczewska (1822–1896). Droga do świętości_⁷. Natomiast przedwojenne biografie Malczewskiej mają charakter hagiograficzny⁸. Z kolei Alicja Lenczewska i Wanda Boniszewska nie doczekały się jeszcze biografii. Wprawdzie w 2018 roku ukazała się książka zatytułowana _Alicja Lenczewska. Biografia_⁹, ale nie jest to w istocie dzieło posiadające cechy biografistyki. Książka składa się z trzech części – informacji o życiu Lenczewskiej, wkładki fotograficznej oraz relacji osób, które znały mistyczkę. O życiu Wandy Boniszewskiej traktuje między innymi niewielka książka siostry Marii Cichoń _Świadek milczący_¹⁰, która ukazała się w roku śmierci mistyczki, czy pozycja księdza Jana Pryszmonta _Ukryta stygmatyczka_¹¹.
Wiele informacji o życiu, także duchowym, i dziele mistyczek wnoszą archiwalia, które w wypadku siostry Boniszewskiej są w posiadaniu Zgromadzenia Sióstr od Aniołów¹². Szczególnie cenne są zachowane w rękopisie i maszynopisie opracowania księży, którzy znali i obserwowali życie Wandy Boniszewskiej – księdza Czesława Barwickiego, ojca Antoniego Ząbka SJ, księdza Jana Pryszmonta¹³. Za udostępnienie tych materiałów zgromadzeniu dziękuję. W wypadku Alicji Lenczewskiej ważnym zbiorem archiwalnym są jej listy, pisane w latach 1989–2011 do siostry Teresy Łozowskiej RM, której dziękuję za możliwość ich poznania. Innym ważnym źródłem informacji o życiu Lenczewskiej stały się dla mnie rozmowy ze świadkami jej życia: Dorotą Lenczewską, Olgą Lenczewską, Ewą Hurko, Grzegorzem i Iwoną Kępistymi, Janiną Klimek i siostrą Teresą Łozowską RM.
Na temat historii powstania mariawityzmu istnieje bardzo obszerna literatura¹⁴, w której oczywiście uwzględniana jest postać założycielki matki Marii Franciszki Kozłowskiej, czasem poświęcone jej są całe rozdziały¹⁵. Biografie Kozłowskiej powstałe w środowisku mariawickim mają charakter hagiograficzny – jak na przykład pozycja Sławomira Gołębiowskiego czy przede wszystkim mające także wartość historyczną opracowanie z 1922 roku biskupa Michała M. Kowalskiego, późniejszego zwierzchnika tak zwanej felicjanowskiej denominacji mariawitów¹⁶. Ufam, że tekst zamieszczony w niniejszym zbiorze uzupełnia lukę obiektywnego przedstawienia sylwetki matki Kozłowskiej¹⁷.
Doświadczenie mistyczne czy inaczej mistyka przeżyciowa to – jak pisze ksiądz profesor Stanisław Urbański, wybitny teolog duchowości – życie duchowe rozwijające się pod działaniem Ducha Świętego. Takie życie – ale podkreślmy: rozwijane w zgodzie z Duchem Świętym – „prowadzi chrześcijanina do nowego poznania i działania, które przenosi człowieka na poziom życia boskiego. Jest to życie duchowe, w którym działanie Ducha Świętego prowadzi człowieka do całkowitej jedności z Bogiem w wyniku pełnego rozwoju miłości”¹⁸. Literatura teologiczna na ten temat jest ogromna¹⁹, w niniejszym zbiorze korzystałam głównie z pozycji, które odnoszą się bezpośrednio do duchowości bohaterek zbioru²⁰.Naczelnik łagru w Wierchnieuralsku na Syberii, ten, który bił jej głową o ścianę, nawrócił się. I prosił o przebaczenie. Widział, gdy w ekstazie, z krwawiącymi stygmatami, które więzienni lekarze nazywali żylakami, modliła się i cierpiała za Stalina, Berię, Abakumowa – największych sowieckich zbrodniarzy. U strażników ten widok potęgował albo furię i zezwierzęcenie, albo duchowe otrzeźwienie.
W sowieckich więzieniach Wanda Boniszewska przeżyła sześć lat i sześć miesięcy – od kwietnia 1950 do października 1956 roku. Był to dla niej czas czyśćca i piekła na ziemi. Czas zadośćuczynienia Bogu za grzechy kapłanów i członków zgromadzeń zakonnych. Część misji, którą otrzymała od Boga.
Wanda Boniszewska była jedną z największych polskich mistyczek. I jedną z niewielu osób w dziejach Kościoła, które zostały obdarzone przez Boga krwawiącymi stygmatami, czyli obrażeniami skóry w miejscach ran zadanych Jezusowi w czasie Jego męki i śmierci krzyżowej. Za życia, a zmarła w 2003 roku, pragnęła pozostać w ukryciu. Dlatego dopiero od kilku lat jej sława rośnie.
– Ludzie przyjeżdżają, pytają o Wandę. Szczególnie znana jest wśród księży – opowiada przełożona Zgromadzenia Sióstr od Aniołów siostra Maria Piątkowska, oprowadzając po domu zakonnym w Konstancinie-Jeziornie.
Siostry są tutaj od 1922 roku i chociaż siedziby nie zmieniły, to zmienił się adres – początkowo nieruchomość leżała w Chylicach, a od połowy lat osiemdziesiątych, po zmianach administracyjnych, w Konstancinie-Jeziornie. I to właśnie tu, w domu sióstr od aniołów w Konstancinie-Jeziornie, Wanda Boniszewska spędziła ostatnich piętnaście lat życia. Kościół oficjalnie nie wypowiedział się na temat jej stygmatów, ale w 2016 roku za zgodą metropolity częstochowskiego arcybiskupa Wacława Depo został wydany jej duchowy dziennik²². Od kilku lat trwają przygotowania do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego.
„Jezus przemówił głosem wyraźnym”
Jak bodaj większość mistyków Wanda Boniszewska od dziecka doznawała nadprzyrodzonych przeżyć. Od wczesnych lat czuła też powołanie do życia zakonnego. Do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów wstąpiła jednak nie bez trudności, a stało się to w 1925 roku w Wilnie.
Do tego czasu mieszkała²³ z rodzicami i siedmiorgiem rodzeństwa, bo dwoje zmarło w niemowlęctwie, w Nowej Kamionce w ziemi nowogródzkiej, tej samej, z której wywodził się nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewicz. Dziś i Nowa Kamionka, i Nowogródek leżą na terenie Białorusi. W 1907 roku, 2 czerwca według kalendarza gregoriańskiego, a 20 maja według kalendarza juliańskiego, kiedy urodziła się Wanda Boniszewska, ziemie te były pod zaborem rosyjskim. Ojciec Wandy Franciszek Witold Boniszewski wywodził się ze zubożałej szlachty, majątek rodzinny skonfiskowali bowiem Rosjanie w ramach restrykcji za udział w powstaniu styczniowym Michała, ziadka Wandy²⁴. Jej matka Helena z domu Antolak była zaś z pochodzenia Żydówką, adoptowaną przez rodzinę Turowskich²⁵, ochrzczoną przed zamążpójściem, co stało się w szesnastym roku jej życia. Wanda była czwartym²⁶ dzieckiem w rodzinie – przyszła na świat po Franciszce, Kazimierze i Janinie. Młodsi od Wandy byli: Napoleon i Stanisława – oboje zmarli, Stanisława Urszula, Leopold, Bolesław i Elżbieta. Rodzice, wspominała siostra Wanda Boniszewska, „byli pobożni i gruntowni w wierze katolickiej, jak też i pełni miłości bliźniego”²⁷. Ojciec Franciszek, po ślubie z Heleną, a jeszcze przed narodzeniem ich pierwszej córki, wyjechał do Ameryki. Tam jakiś czas przebywał w seminarium duchownym, zapewne greckokatolickim, skoro był w nim jako człowiek żonaty i próbował ściągnąć do Ameryki małżonkę Helenę. Ta jednak konsekwentnie odmawiała dalekiej podróży za ocean. Franciszek Boniszewski wystąpił więc z seminarium i podjął pracę zarobkową na farmie. Po sześciu latach pobytu w Ameryce powrócił do rodziny z pieniędzmi, za które zbudował dom i kupił pięćdziesiąt hektarów ziemi w Nowej Kamionce położonej jedenaście kilometrów na północny wschód od Nowogródka²⁸. Zakupioną ziemię oddał w dzierżawę, sam zaś pracował jako nadleśniczy w majątku hrabiego Mikołaja Grabowskiego. Franciszek Boniszewski raz jeszcze opuścił rodzinę w 1914 roku, gdy wybuchła pierwsza wojna światowa. Prawdopodobnie nie chciał walczyć w obronie carskiej Rosji, uciekł więc daleko na wschód, zabierając ze sobą najstarszą córkę Franię²⁹. „Ciężko mi było patrzeć na stroskaną mamusię, a nieraz we łzach tonącą, nic nie wiedziałyśmy o ojcu ani siostrze. Niemcy nam wszystko pozabierali i poniszczyli”³⁰ – wspominała po latach Wanda. Matka, nie mogąc zapewnić dzieciom podstawowych środków do życia, dwoje z nich: Wandę i dwa lata starszą Jankę, oddała do ochronki prowadzonej w Nowogródku przez Zgromadzenie Sióstr od Aniołów. Wanda jednak uciekła i po kilku dniach wróciła do domu³¹. W 1919 roku wrócił także ojciec, a w 1921 Frania. Rodzina była w komplecie, a jednak nie było już tak jak dawniej. Ojciec, pisała Wanda, usposobienie miał już inne, przez jakiś czas „sprzeciwiał się, że chodzę do kościoła, i zabronił częstego uczęszczania do Stołu Pańskiego”³². Czyżby w czasie wojenno-rewolucyjnej zawieruchy uległ wpływom komunistycznej propagandy? Być może powód był inny – dotarcie z Nowej Kamionki do kościoła parafialnego pod wezwaniem Świętego Michała w Nowogródku, szczególnie z kilkorgiem dzieci, nie było łatwe. Dlatego gdy rodzice jechali na Mszę Świętą, zostawiali małą Wandzię w domu. Płakała, ale wówczas zjawiała się przy niej śliczna dziewczynka, która ją pocieszała. „Wiesz, Wandziu, że ja jestem aniołkiem i stale czuwam nad tobą, to mój obowiązek”³³ – tłumaczyła. Dla Wandy były to jedne z pierwszych doświadczeń istnienia innej formy życia. Raz na sukience owej dziewczynki – aniołka – Wandzia zobaczyła „niby upięte” kwiaty, a wśród nich najładniejsze: polne konwalie. Innym razem ujrzała panią „w bieli, szata powiewna, jasna czystość, jakiej na świecie nie ma, a woń przyjemna leśnej konwalii”, która powiedziała: „Jezus pragnie, byś ty stała się wonną i czystą jak Moja szata”³⁴. Od owego spotkania białe konwalie będą towarzyszyć Wandzie przez całe życie. Jako dojrzała osoba będzie podpisywać listy: Konwalia. W kulturze ludowej te białe kwiaty w kształcie dzwoneczków symbolizują czystość i niewinność. Podania mówią też, że powstały z łez Maryi, która wylewała je, patrząc na krzyżowanie Jezusa, według innych zaś podań – z łez Ewy wygnanej z raju³⁵. Zrodziły się więc z cierpienia. Czystość, niewinność, cierpienie – one znaczyły drogę życia Wandy Boniszewskiej.
Małą Wandę pierwszych modlitw uczyła prawosławna służąca Zofia. „Pamiętam, jak mi opowiadała o Panu Jezusie – jak umarł na krzyżu dla miłości ludzi i że dotąd przebywa z nami na ziemi utajony pod postaciami chleba i zamknięty w Tabernakulum”³⁶. Słowa o obecności Jezusa w tabernakulum bardzo mocno zapadły w serce pięcioletniej wówczas Wandzi, kształtując jej duchowość. Zastanawiała się odtąd nad życiem Jezusa. „Nie mogłam w małej głowie tego pomieścić – pytałam służącą, jak to Pan Jezus jest panem całego nieba i świata, a daje się, żeby Go księża zamykali w szafce?”. Kiedy więc rodzice zabrali ją na Mszę Świętą, powtarzała nieustannie: „Biedny Bozia, zamknięty, jak tam smutno musi być!”³⁷. O Jezusie ukrytym w postaci Hostii w tabernakulum Wanda mówiła z czasem Więzień albo Więzień Miłości.
Do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej. przygotowywała ją mama i siostra Franciszka, a Wanda czyniła to tak intensywnie, że z powodu choroby wynikłej z wycieńczenia przyjęła sakrament rok później. Wanda prowadziła bowiem walkę ze swoimi wadami charakteru w sposób zdecydowany. „Byłam upartą, żywą, popędliwą, skorą do zapalczywego gniewu, a nawet zemsty” – wspominała. Usiłowała zwalczyć te cechy poprzez dyscyplinę, czyli biczowanie, „post suchy, twarde spanie i wiele innych”³⁸ umartwień. Była w tym konsekwentna do tego stopnia, że skutkiem była silna anemia i miesiące spędzone w łóżku. Pierwszy raz Komunię Świętą Wanda przyjęła więc jako jedenastolatka, w wigilię Zesłania Ducha Świętego 31 (18) maja 1918 roku w kościele Świętego Michała w Nowogródku, należącym niegdyś do dominikanów, których klasztor Rosjanie zamknęli w ramach popowstańczych represji. Dzień Pierwszej Komunii Świętej był dla Wandy Boniszewskiej dniem istotnym podwójnie. Tamtego dnia bowiem Jezus przemówił do niej „głosem wyraźnym”. Boniszewska po latach nie potrafiła już dokładnie odtworzyć zdań tamtej rozmowy serca, ale pamiętała dobrze, że widziała Jezusa w otoczeniu wspaniałego niebiańskiego orszaku i że Jezus „mówił o swoim Boskim pragnieniu dusz i zachęcał do cierpień”³⁹, które w przyszłości ją spotkają.
Wanda zapamiętała natomiast dokładnie słowa, jakie usłyszała trzy lata później w dniu bierzmowania, które przyjęła 29 października 1921 roku z rąk biskupa mińskiego Zygmunta Łozińskiego. Po przyjęciu Komunii Świętej słyszała w sercu słowa Jezusa: „Twoje życie będzie na Krzyżu, czuwaj, byś z niego nie schodziła, bo nieprzyjaciel zastawia wojsko”⁴⁰. To była zapowiedź misji Wandy Boniszewskiej.
W tym czasie – między 1919 a 1922 rokiem – Wanda otrzymała pierwsze stygmaty. Nie były jeszcze widzialne, ale ukryte. Odczuwała ból duchowy oraz fizyczny w miejscach ran Jezusa ukrzyżowanego.
Według jezuity ojca Antoniego Ząbka, który po wojnie przez kilka lat ukrywał się w domu sióstr od aniołów w Pryciunach pod Wilnem, Wanda stygmaty otrzymała dwa lata przed bierzmowaniem. Miało się to stać 29 września 1919 roku, w święto Michała Archanioła, podczas procesji w Nowogródku⁴¹. Z zachowanych notatek Boniszewskiej wynika natomiast, iż pierwszy ból stygmatyczny otrzymała w 1922 roku podczas pielgrzymki do Wilna na uroczystość przeniesienia relikwii Świętego Kazimierza, czyli 26 sierpnia. Uczestniczyła wówczas w drodze krzyżowej w podwileńskiej Kalwarii: „Widok Ukrzyżowanego przebił mnie naprawdę. Do końca Drogi Krzyżowej towarzyszyły cierpienia”. Wanda powiedziała Jezusowi: „Tak, wiem dobrze, że chcesz, abym z Tobą została przybita do krzyża, ale moja natura niechętnie chce się zgodzić”⁴². Nie chciała cierpień. Pragnęła życia zakonnego. Jednak rodzice, którym prawdopodobnie w 1922 roku po raz pierwszy o tym powiedziała, odmówili. Matka z uwagi na młody wiek córki, ojciec, argumentując, że powinna najpierw ukończyć szkołę powszechną i wyuczyć się jakiegoś zawodu. Wanda pierwsze lekcje pobierała w domu, a następnie w kilkuosobowej szkółce, którą we wsi prowadziła jej starsza siostra Franciszka, absolwentka szkoły nazaretanek w Wilnie. Była dobrą i inteligentną uczennicą, rozmiłowaną w historii. Uczyła się więc i pomagała w gospodarstwie rodzicom – „(…) nie bardzo jest przyjemne karmienie wieprzów, sprzątanie, praca w polu wśród żniwa, pielenie i kopanie, ale wszystko chcę czynić, aby Ci się podobać”⁴³. Z tego okresu zachowało się zdjęcie Wandy – brunetki z dwoma grubymi warkoczami, ubranej w szkolny fartuch, z dużym białym kołnierzem. Uśmiechnięta, o bystrym wzroku, miłej twarzy⁴⁴. Wanda ukończyła program pięcioletniej szkoły powszechnej, kolejne dwa lata zaliczyła już w zgromadzeniu, bo rodzice w końcu, zapewne na skutek nalegań córki, zgodzili się na jej życie zakonne, choć niekoniecznie u sióstr od aniołów, które wybrała⁴⁵. W lipcu 1924 roku siedemnastoletnia Wanda wyjechała bowiem do Wilna, by starać się o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. „W domu zawiało pustką, gdyż była ona prawą ręką mamy”⁴⁶ – wspominała siostra Urszula, podkreślając siłę i upór Wandy. Te cechy jej charakteru dały jeszcze o sobie znać wielokrotnie. W sumie trzy z sześciu córek Boniszewskich wstąpiły do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Oprócz Wandy również młodsza Urszula (1911–1995) i starsza Janina (1905–2003), z tym że ona w późniejszym wieku, już jako wdowa Piasecka.
Co sprawiło, że wybrały to zgromadzenie? Znały je z sąsiedztwa, czyli z Nowogródka, gdzie wspólnota miała dom i prowadziła ochronkę, którą Wandzia i Janka poznały podczas pierwszej wojny światowej. Później zaś kontakty z siostrami utrzymywała ucząca się krawiectwa najstarsza z rodzeństwa Boniszewskich – Frania.
Zgromadzenie Sióstr od Aniołów było młode – powstało w 1889 roku w Wilnie z inicjatywy księdza Wincentego Kluczyńskiego, profesora seminarium duchownego, późniejszego biskupa mohylewskiego i administratora apostolskiego diecezji mińskiej, który na pierwszą przełożoną powołał matkę Bronisławę Elżbietę Stankowicz. Celem zgromadzenia jest pomoc kapłanom w ożywianiu i podtrzymywaniu wiary katolickiej⁴⁷, co w okresie rusyfikacji i naporu prawosławia miało ogromne znaczenie. Po powstaniu styczniowym wiele zgromadzeń zakonnych zostało bowiem przez władze carskiej Rosji skasowanych, a innym zakazano przyjmować kandydatów do nowicjatu, licząc na powolne wymarcie zakonów. Dlatego siostry od aniołów były zgromadzeniem ukrytym i bezhabitowym, podobnie jak zgromadzenia tworzone przez ojca Honorata Koźmińskiego. Członkinie zwracały się do siebie _per_ pani, a nie siostro, by na zewnątrz nie zdradzić charakteru swego życia. Było to ważne nie tylko w okresie niewoli rosyjskiej, ale także, jak czas pokazał, w okresie powojennym, gdy Wileńszczyzna znalazła się pod okupacją ZSRS. Zgromadzenie Sióstr od Aniołów, jak większość ówczesnych wspólnot żeńskich, było dwuchórowe. Dzieliło się na chór pierwszy, do którego należały siostry wykształcone i z posagiem, zajmujące się prowadzeniem dzieł – uczeniem, wychowywaniem w ochronkach, w szkołach, oraz chór drugi, w którym były siostry niewykształcone, bez posagu, zajmujące się pracami gospodarskimi. Podział na chóry zniósł dopiero II Sobór Watykański, natomiast odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku dało siostrom od aniołów możliwość legalnego działania. Nadal były bezhabitowe i ukryte, ale swą działalność zewnętrzną, od 1921 roku prowadziły w ramach Towarzystwa Filantropijno-Oświatowego „Labor”⁴⁸ (stąd w okresie międzywojennym popularnie nazywano je Laborem). Kierowały różnego typu placówkami wychowawczymi, zajmując się opieką nad dziećmi i dziewczętami, ich wychowaniem i kształceniem⁴⁹. Ale podstawowym zadaniem sióstr, od założenia, była pomoc kapłanom w pracy duszpasterskiej oraz łączenie osób konsekrowanych i świeckich w pracy ewangelizacyjnej. Nazwały się siostrami od aniołów, czyli siostrami kapłanów, których starotestamentowa Księga Malachiasza (Ml 2, 7) nazywała aniołami ziemi.
Do tego właśnie zgromadzenia wstąpiła Wanda Boniszewska – miała być siostrą „aniołów na ziemi”. Pomagać księżom modlitwą i cierpieniem. Zrealizowała to zadanie aż do męczeństwa.
„… wybrałem cię dla wynagrodzenia zniewag”
Droga zakonna Wandy Boniszewskiej była trudna. Od początku naznaczona wypełnieniem słów Jezusa, który w czasie bierzmowania zapowiedział: „Twoje życie będzie na Krzyżu”, z czasem dokładniej odsłaniając znaczenie tych słów.
Kiedy w lipcu 1924 roku siedemnastoletnia Boniszewska zgłosiła się do domu Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie przy ulicy Trockiej, przełożona generalna Maria Teresa Moniuszko nie uznała jej za dobrą kandydatkę. Dziewczyna miała wprawdzie posag, ale była słabo wykształcona, a ponadto lekarz stwierdził u niej zagrożenie suchotami, jak wówczas mówiono o gruźlicy. Wanda miała opuścić dom zgromadzenia. I taka sytuacja powtórzyła się trzykrotnie, przy czym dwa razy u początku jej drogi zakonnej. Ale wówczas też ujawnił się upór Boniszewskiej. Nie dała się usunąć i została skierowana przez zakon na kursy uzupełniające szkołę powszechną oraz kurs szmuklerstwa, czyli rzemiosła pasmanteryjnego. Po kilku miesiącach, w styczniu 1925 roku, Wanda rozpoczęła zakonny postulat. Nie miała dobrych wspomnień z tego okresu. „Pomimo wszelkich moich wysiłków i starań byłam od wszystkich nielubiana, każda prawie z sióstr coś do mnie cierpiała, byłam najmłodsza z probantek, starałam się każdej usłużyć, być grzeczną, ale to wszystko tłumaczono odwrotnie – skarżyła się. – Prawda, że z zasady miałam usposobienie wesołe, żartobliwe, a nawet potrafiłam płatać figle. Pomimo jednak takiego usposobienia stałam się przygnębiona, smutna, sen i apetyt mnie opuściły, a przez to i siły”⁵⁰. Jeszcze w tym samym miesiącu, czyli w styczniu 1925 roku, matka Moniuszko oznajmiła Wandzie, że siostry są z niej niezadowolone i dlatego nie może pozostać w domu wspólnoty.
Tę drugą już próbę odesłania tłumaczy się współcześnie brakiem spełnienia przez Wandę wymogów formalnych, czyli zbyt młodym wiekiem i zbyt krótkim czasem próby⁵¹. Jeżeli to miałoby być zasadniczym powodem, powstaje pytanie, dlaczego Wandę w ogóle przyjmowano do postulatu, gdy nie miała jeszcze osiemnastu lat. Wydaje się, że od ustaw zgromadzenia były jakieś odstępstwa, skoro Boniszewska śluby wieczyste złożyła nie w trzydziestym roku życia, jak nakazywała konstytucja, ale gdy miała dwadzieścia sześć lat. Wanda, opisując z pewnej perspektywy pierwsze lata w zgromadzeniu, upatrywała w tych odmowach próbowanie jej przez Jezusa i prowadzenie zgodnie z zapowiedzią drogą niezrozumienia, także przez najbliższych. Wówczas, w styczniu 1925 roku, Wanda oznajmiła więc matce Moniuszko, że do rodziców nie wróci, na służbę nie pójdzie, bo opuściła rodzinę, aby zostać zakonnicą, jeśli nie w tym, to w innym zgromadzeniu⁵². Ta deklaracja pomogła na tyle, że dziewczynę odesłano do prowadzonego przez siostry internatu przy ulicy Bobrujskiej w Wilnie, a stamtąd skierowano na kurs do szkoły ogrodniczej w Ustroniu, dwadzieścia kilometrów od Wilna. Po roku, czyli w styczniu 1926 roku, siostry od aniołów ponownie przyjęły dziewiętnastoletnią Wandę na próbę.
W czasie pierwszych rekolekcji w zgromadzeniu Jezus powiedział do Wandy: „Mam zamiar uczynić z ciebie ofiarę”. Powiało trwogą. Wanda chciała zostać zakonnicą, ba, chciała być bardzo dobrą zakonnicą, ale być ofiarą? W duszy Wandy rozpętała się burza: „Pomimo że szczerze chciałam odpowiedzieć zamiarom Bożym, to w duszy coś szamotało, coś sprzeciwiało się i wyrywały się słowa, że «nie». «Nie potrafię w tym zgromadzeniu uświęcić się, muszę iść gdzie indziej»”⁵³. Ale nie poszła, choć próbowała nie raz, bo w duszy słyszała nakaz Boga, że ma zostać w tym zgromadzeniu i tu Bóg da jej łaskę wytrwania⁵⁴. „Pozostań tu, jeśli kochasz Ukrzyżowanego Jezusa”⁵⁵ – mówił jej Chrystus. Została. Ale nastał dla niej bardzo trudny czas wewnętrznej ciemności. Nie mogła się modlić, skupić na rozmyślaniu, doznawała silnych pokus, także przeciw Bogu. „W duszy powstawały silne burze, pioruny, ciemności, a wichry unosiły mą biedną duszę poza światy i w całkiem nieznane”. To był dla Wandy czas nocy ducha⁵⁶ – wewnętrznego oczyszczenia – znany wszystkim mistykom. Jak pisze teolog duchowości ksiądz profesor Stanisław Urbański, stan ciemności w duszy Wandy pogłębiał się w tym okresie do tego stopnia, że przeżywała „zwątpienie w Miłosierdzie Boże” – nie potrafiła szczerze się spowiadać, atakowały ją pokusy szatańskie⁵⁷. Uspokojenie przyniosły dopiero rekolekcje poprzedzające nowicjat. „Oddaję Ci się najzupełniej, czyń, co chcesz, tylko chcę cierpieć i kochać Ciebie dla większej chwały”⁵⁸ – mówiła Bogu. Nowicjat rozpoczęła 2 sierpnia 1926 roku, w święto patronki zgromadzenia Matki Bożej Anielskiej, przyjmując imiona zakonne Maria Wacława. Gdy kapłan dawał jej do ręki krzyż, Jezus powiedział: „Chcę, abyś została ukrzyżowaną za tych, którzy nie chcą krzyża znać, a szczególnie chcę ukrzyżować ciebie dla tych, którym łask nie skąpię”⁵⁹. Bóg w kolejnych mistycznych doświadczeniach odsłaniał to, co przed nią. „Dał mi Pan Bóg poznać drogę, którą mi iść trzeba, ale jaka kręta (…) z samych krzyżów i cierni, widzę i ten krzyż, na którym chcesz, abym umarła, ach, jak mnie to przeraża, chociaż chcę szczerze spełniać Twoją świętą wolę”⁶⁰.
Noc ciemna w życiu Wandy się nie skończyła. Okres nowicjatu spędziła w domu wspólnoty w Kalwarii (dziś to dzielnica Wilna), gdzie zajmowała się pracą w introligatorni oraz uprawą kwiatów. Również prała, sprzątała, pomagała w kuchni. Ale głównym jej zajęciem jako nowicjuszki były, oczywiście, ćwiczenia duchowe i lekcje religii. Wandę formowała wspólnota w swoim charyzmacie, ale przede wszystkim formował ją sam Chrystus – pouczał i prowadził, odsłaniając rzeczywistość zakrytą przed ludzkimi zmysłami. Te „lekcje” Wanda odbierała w sposób mistyczny. Poprzez widzenia i rozmowy z Jezusem, a także z Maryją, z aniołami, ze świętymi, poprzez słowa, jakie słyszała w sercu, a także inne mistyczne dary. Kiedyś, gdy poprosiła Boga o światło poznania Jego woli względem niej, podczas podniesienia w czasie Mszy Świętej miała wizję: „Nie widziałam Hostii, tylko ręce kapłana, a nad nimi Pan Jezus ze zranionym Sercem. Wygląd twarzy miał łagodny, ale i zmartwiony (…). Boski Mistrz zaczął się użalać na niektóre braki, zniewagi w uczczeniu Boskiej Miłości w Najświętszym Sakramencie, nawet przez kapłanów. Mówił, że w zamian miłości otrzymuje wiele zniewag”⁶¹. W ten sposób Chrystus powoli uszczegóławiał misję Wandy – miała być ofiarą za księży i osoby zakonne. Kiedy Wanda poprosiła, by Jezus potwierdził prawdziwość tego widzenia, otrzymała stygmaty. Wtedy jeszcze wewnętrzne, ukryte. Nazwała je… niespodzianką. Jak zresztą wszystkie doznania mistyczne. Wanda Boniszewska nie znała się bowiem na teologii, nie znała teorii mistyki. Dlatego nadprzyrodzonym doświadczeniom nadała własną nazwę. W słowie „niespodzianka” jest radość i tajemnica. Takimi niespodziankami były zapewne stany mistycznego zjednoczenia z Bogiem w ekstazie, były widzenia oczami ciała i duszy, były spotkania z Jezusem, rozmowy z Nim. Wanda nazywała niespodzianką także doświadczenie stygmatów, związane z ogromnym cierpieniem – fizycznym i duchowym, ale również moralnym, bo tego wyjątkowego daru wiele osób, także najbliższych, w tym sióstr, nie było w stanie pojąć. Dlatego Wanda cierpiała w ukryciu. Cierpiała, bo miłość Chrystusa wiąże się z cierpieniem.
Był rok 1926, kiedy Jezus nakazał Wandzie powiedzieć o udzielonych jej nadzwyczajnych łaskach spowiednikowi księdzu Tadeuszowi Makarewiczowi, osobie niezwykle szanowanej w zgromadzeniu. Wanda uczyniła to jednak z ociąganiem i niechętnie, bo bała się go i początkowo nie miała do niego zaufania. Istotnie, ksiądz Makarewicz, który przez kilkanaście lat był kierownikiem duchowym Wandy, wobec jej przeżyć był sceptyczny, nawet wtedy gdy już widział stygmaty. Wówczas, w 1926 roku, stanowczo nakazał, by nie zastanawiała się nad głosami, które słyszy, bo „to złudzenie i stan chorobliwy”⁶². Wanda – doświadczająca z jednej strony bliskości Jezusa, który jej się objawiał, a z drugiej, sceptycyzmu księdza Makarewicza – przeżywała niezwykle trudny czas. Umęczona, prosiła więc: „Jezu Drogi, zostaw mnie w spokoju albo racz oświecić spowiednika, którego Ty sam mi wybrałeś”⁶³. Innym razem prosiła, aby Jezus oddał łaski komu innemu, bo ona ma wiele wad, jest uparta, niewykształcona, chorowita. „(…) moje dobre chęci poczytane są za nic, mam opinię najgorszą w Zgromadzeniu, nazywają siostry mnie dziwadełkiem, kruczkowatą, a nawet histeryczką”⁶⁴. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Jezus mówił, że chce ofiary: „poświęć się Mnie całkowicie, chcę utwierdzić wiarę nie tylko w tobie, lecz i w innych”⁶⁵, zapowiadał kolejne stygmaty za obojętnych kapłanów i zgromadzenie. Pod datą 19 kwietnia 1927 roku Wanda Boniszewska zanotowała: „Jezus zapragnął ode mnie zadośćuczynienia przez cierpienia fizyczne, które Mu dokuczały szczególniej, i chciał obdarzyć mnie bliznami swymi, których doznał przy ukrzyżowaniu. Na razie nic odpowiedzieć nie mogłam, ale po pewnym czasie prosiłam o ukrycie przed światem”⁶⁶. A zatem się zgodziła. Jezus nalegał, ale nie zmuszał. Wielokrotnie pytał, czy chce. Obdarzał swoją miłością i mistyczną bliskością. Wanda kochała, więc przystała na cierpienie, by wynagrodzić Najukochańszemu ból Mu zadawany, szczególnie przez wybranych przez Niego: księży, zakonników, zakonnice. „Doznaję bólu naokoło głowy, w prawym boku i lewym, trochę mniejszy w nogach i na rękach, we czwartki za kapłanów, a piątki i środy za zakony i nasze Zgromadzenie. Najbardziej boli, jak rozmyślam nad Męką Zbawiciela, w czasie Mszy św., i po Komunii św. w karnawale”⁶⁷. Wówczas były to jeszcze ukryte stygmaty. Po raz pierwszy krwawiły 2 sierpnia 1927 roku, gdy składała pierwsze śluby zakonne. Opowiedziała o tym dopiero dwadzieścia lat później, w 1947 roku, ojcu Antoniemu Ząbkowi: „W chwili gdy wymawiała słowo «ślubuję», bok jej został przebity i serce. Krew wypłynęła tak, że sukienka była na wskroś przesiąknięta krwią. Od bólu tym razem nie zwaliła się z nóg, co się będzie zdarzać w powtarzanych później przebiciach, ale osłabienie opadło ją tak wielkie, że (…) wsparła się o ścianę, bo się bała upaść”⁶⁸.
Doświadczenia mistyczne Wandy połączone z wewnętrznymi rozterkami, oschłościami, fizycznym i duchowym bólem stygmatów, a także dręczenia diabelskie odbijały się na jej życiu zewnętrznym. Nie mogła jeść, opuszczały ją siły. Matka generalna Moniuszko nakazała jej opuścić zgromadzenie. Ale kiedy Wandę zgodziły się przyjąć benedyktynki, matka Moniuszko, prawdopodobnie nie spodziewając się tego, nakazała najpierw Wandzie odpracować nowicjat. Jezus w czasie tego konfliktu powiedział Wandzie wyraźnie, że chce, aby cierpiała dla tego zgromadzenia⁶⁹. Została. W 1928 roku ukończyła siedem klas szkoły powszechnej, a następnie została wysłana do Zdzięcioła pod Nowogródkiem, gdzie siostry prowadziły trzyletnią szkołę zawodową. Wanda uczyła się księgowości i pracowała w gospodarstwie – doglądała krów, świń, ptactwa. „Siły fizyczne mnie opuszczają, upadłam dziś przy sieczkarni, zmęczyłam się, a posądzono o histerię”⁷⁰. Coraz częściej chorowała, a osłabienie powodowały także „niespodzianki”, czyli bolesne stygmaty, które ukrywała. W Zdzięciole nie było jej dobrze. „Słyszę od Przełożonej zawsze tylko: «precz»”⁷¹. Matka generalna też nie była z niej zadowolona. Przypomniała, że „Wandzia żadnego nie przyłożyła starania do wyuczenia się kucharstwa” (miesięczny kurs przeszła we wrześniu 1927 roku), „w ogrodzie zajmować się nie chce” (roczny kurs ogrodniczy, 1925–1926, zaliczyła w szkole zawodowej w Wilnie). „Do czego nam się może przydać taka samowolna dusza? – pytała matka. – Gorzej, niżeli samowolna, bo łamie obietnicę posłuszeństwa Bogu złożoną: widocznie nie kochasz Boga, tylko siebie i chcesz sobie służyć”⁷². Wanda istotnie nie czuła się na siłach pracować w ogrodzie, a na kurs ogrodniczy ponownie została wysłana w 1929 roku, gdyż w Zdzięciole nie zdała wszystkich egzaminów kończących szkołę średnią – czy to z racji nękających ją chorób fizycznych, braku sił spowodowanych przeżyciami duchowymi czy braku zdolności. Pozostała więc siostrą drugiego chóru, do której zadań należały praca w gospodarstwach, które miało zgromadzenie, albo praca w kuchni czy w pralni itd. Jednak słabe zdrowie i coraz to nowe choroby – ciężkie grypy, reumatyzm, z czasem bronchit, angina, zapalenie oskrzeli, choroba nerek – pociągały za sobą długie leżenie w łóżku i powodowały, że nie bardzo nadawała się do ciężkiej pracy fizycznej. Wanda czuła się niezrozumiana, a przełożeni zirytowani jej słabością i przeżyciami mistycznymi, do których mieli sceptyczne nastawienie. I tak krąg żali się zamykał. „Matka Moniuszko kazała mi się wynosić precz z pokoju. Gderała mnie, że ciągle choruję, że się zaziębiam, że się nie wystrzegam itp.”⁷³. A Jezus Wandę uprzedzał: „Postępowanie twoje, którym Ja sam rządzę i kieruję, będzie potępione, zganione, spotwarzone, przedstawione w najgorszym świetle przez Zgromadzenie, lecz na to nie zważaj, bo żyjesz dla czci Najświętszego Sakramentu”⁷⁴. W tym czasie Wanda doznaje wielu łask mistycznych, o których z dziennika duszy dowiadujemy się pośrednio, jakby przy okazji, bo Wanda nimi nie epatuje. „Trudno mi, mój Jezu, odbywać te św. rekolekcje i walczyć z różnego rodzaju objawieniami”⁷⁵ – skarżyła się w 1930 roku. Innym razem pisała: „(…) prosiłam gorąco Pana Jezusa i Matki Jego, aby dał mi pokój, bo muszę lekcje odrabiać”⁷⁶. Wanda często prosiła Jezusa, by te łaski dał innym, godniejszym od niej, a jej pozwolił iść do nieba drogą zwyczajną. Ale Jezus nakazywał: „Idź tą drogą, gdzie wskazuję”. Zresztą, czy mogła uciec od Jezusa? Od Jego miłosnego udzielania się jej? „Widziałam Go wiele razy i w różnych postaciach”⁷⁷. Widziała jako przechodnia czy podróżnego. „(…) spotykał mnie w lesie lub siedzącego ja znajdowałam Go i mogłam od razu zrozumieć, co to jest za osoba, choć na zewnątrz niczym się nie różnił od każdego pierwszego podróżnego młodzieńca. (…) Tylko otoczenie nie mogło Go widzieć, bo często mówiło, że «Wandzia w gorączce majaczy»”⁷⁸. Ale objawiał się też inaczej – w czasie Mszy Świętej podczas podniesienia. Tyle że zamiast Hostii Wanda widziała „ździebełko wyżej, postać Chrystusa Człowieka, przeogromne Serce zranione, z którego mogłam zrozumieć, czego ode mnie pragnie”⁷⁹. Z czasem widzenia Wandy oczami cielesnymi ustały na rzecz duchowego zjednoczenia z Bogiem. Tak było na przykład 2 sierpnia 1933 roku, gdy w kaplicy Sióstr od Aniołów w Kalwarii pod Wilnem Wanda Boniszewska złożyła śluby wieczyste. W momencie gdy składała miłosne przyrzeczenie na wieki, doznała mistycznego zjednoczenia z Bogiem, które trudno było jej opisać: „Starałam się za łaską Bożą czuwać, aby nie ulecieć «poza światy», gdyż rzeczy działy się nie do opisania Ach! Dzięki Ci, o Boże, Panie, niegodna jestem!”⁸⁰.
_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_PRZYPISY
Przypisy
1 Zob. np. S. Urbański, _Zatopieni w Bogu. Mistycy polscy_, Warszawa 1999; tenże, _Mistyczki niepodległej Polski 1918–2018_, Warszawa 2018; M. Zawada, _Antologia mistyki polskiej_, t. 2, Kraków 2008; J. Misiurek, _Zarys historii duchowości chrześcijańskiej_, Lublin 1992; W. Łaszewski, _Boży szaleńcy. Niezwykłe losy polskich mistyków_, __ Warszawa 2018.
2 Zob. S. Urbański, _Mistyka przeżyciowa kobiet_, Warszawa 2015, s. 34.
3 E. Czaczkowska, _Siostra Faustyna. Biografia świętej_, Kraków 2012.
4 Np. A. Connolly, _Św. Faustyna i Feliksa Kozłowska_ – _bliźniacze objawienia?_ http://teologia.deon.pl/sw-faustyna-i-feliksa-kozlowska-blizniacze-objawienia/ (data dostępu: 1 maja 2018).
5 A. Lenczewska, _Świadectwo. Dziennik duchowy_, Poznań 2016; taż, _Słowo pouczenia_, Poznań 2016; teksty F. Kozłowskiej m.in. w: _Dzieło Wielkiego Miłosierdzia_, Płock 1922; Komisja Mieszana do spraw Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem Starokatolickim Mariawitów, _Dwustronna refleksja na temat podstawowych pism Matki Marii Franciszki Kozłowskiej dotyczących Dzieła Wielkiego Miłosierdzia_, Łódź–Włocławek 2006.
6 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_. _Dziennik duszy_, Częstochowa 2016; W. Malczewska, _Wizje, przepowiednie upomnienia dotyczące Kościoła i Polski_, oprac. A. Majewski, Wrocław 2016.
7 K. Dąbrowski, _Wanda Malczewska (1822–1896_). _Droga do świętości_, Łódź 2008.
8 G. Augustynik, _Miłość Boga i Ojczyzny w życiu i czynach Świątobliwej Wandy Malczewskiej. Upomnienia i proroctwa dotyczące Kościoła Św. i Polski_, Wrocław 1998. Pierwsze wydanie zatytułowane _Miłość Boga i Ojczyzny okazana w czynach, czyli żywot świątobliwej Polki Wandy Justyny Nepomuceny Malczewskiej, jej objawienia i przepowiednie dotyczące Kościoła i Polski_ ukazało się w 1922 r. Od szóstego wydania, w 1939 r., w książce zastosowano podział na życiorys napisany przez ks. Augustynika i na relacje z objawień W. Malczewskiej; S. Maciątek, _Wanda Malczewska_, Warszawa 1934.
9 _Alicja Lenczewska. Biografia_, red. M. Piotrowski, M. Zboralska, Poznań 2018.
10 M. Cichoń, _Świadek milczący. Wanda Boniszewska (1907–2003)_, Warszawa 2003.
11 J. Pryszmont, _Ukryta stygmatyczka. Siostra Wanda Boniszewska (1907–2003)_, Szczecinek 2004; zob. także P. Kaczmarek, _Konwalia w ogrodzie Pana. Opowieść o s. Wandzie Boniszewskiej_, Warszawa 2010; M. Damazyn, _Analiza źródeł_, w: W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt.
12 Archiwum Zgromadzenia Sióstr od Aniołów (AZA) I. Dokumenty i rękopisy AZA s. D II 1 – 1c/W.B.
13 AZA, opracowania ks. Czesława Barwickiego, AZA s. D II 4–4ł/W.B.; opracowania o. Antoniego Ząbka SJ, AZA s. D II 5–5a/W.B.; materiały, opracowania, publikacje ks. J. Pryszmonta AZA s. D II 6–6f/W.B.
14 Zob. m.in. najistotniejsze: H. Seweryniak, _Święte Oficjum a mariawici_, Płock 2014; A. Górecki, _Mariawici i mariawityzm – narodziny i pierwsze lata istnienia_, Warszawa 2011; T.D. Mames, _Mysteria mysticorum. Szkice z duchowości i historii mariawitów_, __ Kraków 2009; K. Mazur, _Mariawityzm w Polsce_, Kraków 1991; S. Rybak, _Mariawityzm. Studium historyczne_, Lege–Warszawa 1992.
15 Zob. T.D. Mames, _Błogosławiona i wyklęta_, w: tenże, _Mysteria mysticorum_, dz. cyt_._, s. 81–114.
16 S. Gołębiowski, _Św. Maria Franciszka Feliksa Kozłowska 1862–1921. Życie i dzieło_, Płock 2002; _Krótki życiorys i pierwotny tekst objawień Mateczki (według pamiętnika N.O. Arcybiskupa Michała)_, w: _Dzieło Wielkiego Miłosierdzia_, dz. cyt., s. 81–316.
17 Cenne wskazówki i informacje na temat jej sylwetki podaje w odrębnym rozdziale: A. Górecki, _Feliksa Maria Franciszka Kozłowska_, w: tenże, _Mariawici i mariawityzm…_, dz. cyt., s. 35–47.
18 S. Urbański, _Mistyczki niepodległej Polski 1918–2018_, dz. cyt., s. 11.
19 Tylko w dwóch seriach: „Mistyka Polska” i „Mistyka Chrześcijańska”, jakie wydaje Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, ukazało się do tej pory ok. 150 pozycji.
20 Zob. M. Damazyn, _Analiza źródeł_, dz. cyt.; J. Pryszmont, _Ukryta stygmatyczka,_ dz. cyt.; S. Urbański, _Wanda Boniszewska (1907–2003), stygmatyczka, mistyka cierpienia za kapłanów i zakony, Jezus nazywa ją „królewną”,_ w: tenże, _Mistyczki niepodległej Polski 1918–2018_, dz. cyt.; J. Misiurek, _Doświadczenia mistyczne Wandy Malczewskiej_, „Roczniki Teologiczne”, t. XLIV, z. 5, 1997; S. Urbański, _Malczewska Wanda_, w: tenże, _Zatopieni w Bogu_, dz. cyt_._; S. Urbański, _Alicja Lenczewska (1934–2012), mistyka oblubieńcza_, w: tenże, _Mistyczki niepodległej Polski 1918–2018_, dz. cyt.; _Archiwalia watykańskie na temat mariawitów i mariawityzmu (1903–1906_), t. 3, wyboru dokonał i oprac. ks. Edward Warchoł, Radom 2009; H. Seweryniak, _Święte Oficjum a mariawici_, Płock 2014; W. Różyk, „_Objawienia” Marii Franciszki Kozłowskiej według rękopisu z Archiwum Watykańskiego. Studium Teologiczne_, Świdnica 2006.
21 Taki tytuł nosi także spektakl Teatru Telewizji Grzegorza Łoszewskiego, w reżyserii Wojciecha Nowaka z Kingą Preiss w roli głównej. Premiera 17 marca 2008.
22 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_. _Dziennik duszy_, Częstochowa 2016.
23 Informacje biograficzne: tamże; Archiwum Zgromadzenia Sióstr od Aniołów (dalej AZA), I. Dokumenty i rękopisy, s. D II 1–1c/W.B. Notatki biograficzne własne lub spisane na podstawie relacji s. Wandy; AZA, I. Dokumenty i rękopisy, 4. Opracowania ks. Czesława Barwickiego, s. D II 4–4ł/W.B., „Konwalia leśna”, mps; AZA, Dokumenty i rękopisy, 5. Opracowania o. Antoniego Ząbka SI, s. D II 5–5a/W.B., „Próba opracowania życiorysu W.B. przez o. A.Z.”, b.d., mps; M. Cichoń, _Świadek milczący. Wanda Boniszewska (1907–2003)_, Warszawa 2003; J. Pryszmont, _Ukryta stygmatyczka. Siostra Wanda Boniszewska (1907–2003)_, Szczecinek 2004; Zob. także: _Nieznaną jestem… Taką umrzeć pragnę. Wspomnienia s. Wandy Boniszewskiej (1907–2003)_, red. A. Mazurek, Warszawa 2009; P. Kaczmarek, _Konwalia w ogrodzie Pana. Opowieść o s. Wandzie Boniszewskiej_, Warszawa 2010.
24 AZA, Dokumenty i rękopisy, 5. Opracowania o. Antoniego Ząbka SI, s. D II 5–5a/W.B., „Próba opracowania życiorysu W.B. przez o. A.Z.”, b.d., mps, s. 1.
25 M. Cichoń, _Świadek milczący_, __ dz. cyt., s. 15 podaje nazwisko: Twarowskich.
26 M. Cichoń podaje, że dzieci było jedenaścioro, kilkoro umarło w dzieciństwie, zob. tamże, s. 15. W. Boniszewska, w: AZA, Notatki biograficzne własne lub spisane na podstawie relacji s. Wandy, Wspomnienie dotyczące Rodziny, Chylice, 3 grudnia 1991, spisała J. Markowska, s. 1 – podała dziesięcioro dzieci.
27 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 72.
28 Wanda urodziła się jeszcze w Kamionce, rok później, czyli w 1908 r., rodzina przeprowadziła się do Nowej Kamionki. AZA, Opracowania o. Antoniego Ząbka, „Próba opracowania życiorysu W.B. przez o. A.Z.”, mps, s. 3; M. Cichoń, _Świadek milczący_, dz. cyt., s. 15–16.
29 M. Cichoń pisze natomiast, że „ojciec został zabrany do wojska”, zob. M. Cichoń, _Świadek milczący_, dz. cyt., s. 16.
30 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 74.
31 AZA, Dokumenty i rękopisy s. D II 1–1c/W.B., Notatki biograficzne własne lub spisane na podstawie relacji s. Wandy, Wspomnienie dotyczące Rodziny, Chylice, 3 grudnia 1991, spisała J. Markowska, mps, s. 1.
32 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 77.
33 Tamże, s. 200.
34 Tamże, s. 199–200.
35 https://wszystkiesymbole.pl/konwalia/ (data dostępu: 1 maja 2019).
36 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 73.
37 Tamże.
38 Tamże, s. 75.
39 Tamże, s. 76; J. Pryszmont, _Ukryta stygmatyczka_, dz. cyt., s. 37.
40 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 78.
41 AZA, Dokumenty i rękopisy, 5. Opracowania o. Antoniego Ząbka SI, s. D II 5–5a/W.B., „Próba opracowania życiorysu W.B. przez o. A.Z.”, b.d., mps, s. 16.
42 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 81.
43 Tamże.
44 M. Cichoń, _Świadek milczący_, dz. cyt., s. 16.
45 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 98.
46 M. Cichoń, _Świadek milczący_, dz. cyt. s. 18–19.
47 J. Markowska, _Rys dziejów Zgromadzenia Sióstr od Aniołów_, Konstancin-Jeziorna, b.d., s. 1. Zob. _Z_ _aniołami ku chwale Boga. W 125-letniej historii Zgromadzenia Sióstr od Aniołów_, red. A. Mroczek, Częstochowa 2014.
48 M. Cichoń, _Świadek milczący_, dz. cyt., s. 21.
49 J. Markowska, _Rys dziejów Zgromadzenia Sióstr od Aniołów_, dz. cyt., s. 6.
50 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 85.
51 Zob. tamże, przyp. 26 i 28, s. 84–85.
52 Tamże, s. 86.
53 Tamże, s. 95.
54 Tamże.
55 Tamże.
56 Zob. L. Borriello, _Noc ducha_, w: _Chrześcijańskie fenomeny mistyczne_. _Słownik_, __ oprac. L. Borriello, R. di Muro, tłum. K. Stopa, Kielce 2018, s. 64–69; św. Jan od Krzyża, _Droga na górę Karmel_, tłum. B. Smyrnak, w: tenże, _Dzieła_, Kraków 1998.
57 S. Urbański, _S. Wanda Boniszewska (1907–2003), stygmatyczka, mistyka cierpienia za kapłanów i zakony, Jezus nazywa ją „królewną”_, w: tenże, _Mistyczki niepodległej Polski 1918–2018_, Warszawa 2018, s. 240; Zob. tenże, _Życie mistyczne Wandy Boniszewskiej_, w: tenże, _Mistyka polska_, Warszawa 2010, s. 147–163; tenże, _Siostra Wanda Boniszewska_, w: tenże, _Mistyka przeżyciowa kobiet_, Warszawa 2015, s. 290–305.
58 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 100.
59 Tamże, s. 103.
60 Tamże, s. 106.
61 Tamże, s. 107.
62 Tamże, s. 112.
63 Tamże, s. 108.
64 Tamże, s. 112.
65 Tamże.
66 Tamże, s. 113.
67 Tamże.
68 Tamże, s. 115. Por. AZA, Dokumenty i rękopisy, 5. Opracowania o. Antoniego Ząbka SI, s. D II 5–5a/W.B., „Próba opracowania życiorysu W.B. przez o. A.Z.”, b.d., mps, s. 36.
69 Tamże, s. 117.
70 Tamże, s. 125.
71 Tamże.
72 Tamże, s. 126.
73 Tamże, s. 135.
74 Tamże, s. 129.
75 Tamże, s. 131.
76 Tamże, s. 129.
77 AZA, Dokumenty i rękopisy, 4. Opracowania ks. Czesława Barwickiego, s. D II 4–4ł/W.B., „Konwalia leśna”, mps ze zdjęciami, s. 38.
78 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt. s. 186.
79 AZA, Dokumenty i rękopisy, 4. Opracowania ks. Czesława Barwickiego, s. D II 4–4ł/W.B., „Konwalia leśna”, mps ze zdjęciami, s. 38.
80 W. Boniszewska, _Ukryta przed światem_, dz. cyt., s. 142.