Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Moc rozmowy - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
15 lipca 2026
2699 pkt
punktów Virtualo

Moc rozmowy - ebook

Rozmowa zmienia wszystko

Dlaczego niektóre rozmowy dodają nam pewności siebie, a inne odbierają energię? Jak budować prawdziwe i głębokie relacje? Dlaczego niektórzy z łatwością nawiązują kontakt, podczas gdy inni nie wiedzą, co powiedzieć?

Rozmowa to nie talent zarezerwowany dla wybranych. To umiejętność, którą można rozwijać i świadomie wykorzystywać. Poznaj psychologiczne sekrety skutecznej komunikacji i przekonaj się, jak nawet niewielkie zmiany w sposobie rozmowy mogą przynieść zaskakujące efekty.

Łącząc najnowsze badania naukowe z praktycznymi wskazówkami, autorka pomaga lepiej rozumieć siebie i innych. Odkryjesz, jak słuchać, mówić i reagować, by wzmacniać relacje, skuteczniej się porozumiewać i czuć się swobodniej w kontaktach z innymi.

 

Lepsze rozmowy. Lepsze relacje. Lepsze życie.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-19019-1
Rozmiar pliku: 1,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

OD TŁUMACZKI

Od tłu­maczki

Ory­gi­nalny tytuł niniej­szej książki, TALK, prze­tłu­ma­czony jako „roz­mowa”, jest zara­zem akro­ni­mem haseł sta­no­wią­cych treść czte­rech roz­dzia­łów opi­su­ją­cych pod­sta­wowe zasady (mak­symy) dobrej roz­mowy: Topic (tematy), Asking (zada­wa­nie pytań), Levity (lek­kość roz­mowy) i Kind­ness (życz­li­wość). W ory­gi­nal­nej wer­sji Autorka, odwo­łu­jąc się do TALK, miała przede wszyst­kim na uwa­dze opra­co­wany przez sie­bie kurs nauki sztuki kon­wer­sa­cji bazu­jący na tych mak­sy­mach i przed­sta­wiony w niniej­szej książce. W prze­kła­dzie jed­nakże nazwę tę zacho­wano głów­nie w odnie­sie­niu do samego kursu uni­wer­sy­tec­kiego, w innych wypad­kach zastę­pu­jąc „TALK” sło­wem „roz­mowa”.WPROWADZENIE

Wpro­wa­dze­nie

Wiele lat temu moje trze­cie dziecko – słodka, zadziorna dziew­czynka, naśla­du­jąca we wszyst­kim swo­ich dwóch hała­śli­wych star­szych braci – po raz pierw­szy powie­działo do mnie „kocham cię” i poca­ło­wało mnie w czu­bek nosa. Serce zalała mi fala rado­ści i wzru­sze­nia. Cho­ciaż jestem poważną kobietą, chłodną naukow­czy­nią, która nie powinna odczu­wać nad­mier­nych emo­cji, w tam­tej chwili moje oczy napeł­niły się łzami. Po pięt­na­stu mie­sią­cach kar­mie­nia, koły­sa­nia, śpie­wa­nia i zaj­mo­wa­nia się nią, uśmie­cha­nia się, pła­czu i (głów­nie) cichego krzyku usły­sze­nie słów „kocham cię” z jej słod­kich uste­czek było czymś abso­lut­nie cudow­nym. Była to chwila do uwiecz­nie­nia w ksią­żecz­kach dla dzieci, pio­sen­kach peł­nych miło­ści i baj­kach.

Dopiero gdy poło­ży­łam Char­lotte do łóżeczka, nie­zwy­kle ostroż­nie i deli­kat­nie zamknę­łam drzwi, po czym skra­da­jąc się na czub­kach pal­ców, wyszłam z pokoju, dotarło do mnie: moja córka powie­działa „poliżę ci改. A potem poli­zała mnie w czu­bek nosa.

Pomi­ja­jąc kwe­stię winy (bo to oczy­wi­ście była jej wina), tego typu pomyłki nie są cha­rak­te­ry­styczne wyłącz­nie dla roz­mów z dziećmi, które dopiero zaczy­nają naukę języka. Roz­mowa jest pokor­nym doświad­cze­niem zarówno dla dzieci, jak i doro­słych. Mylimy się i poty­kamy w chwi­lach nie­zręcz­no­ści, dys­kom­fortu, napię­cia i nudy, mając nadzieję na pozna­nie cze­goś nowego, dozna­nie rado­ści, na postęp w rela­cji czy zadzierz­gnię­cie więzi.

I też nie wszyst­kie pro­blemy w roz­mo­wie wyni­kają z pro­stych nie­po­ro­zu­mień słu­cho­wych. Kilka lat przed zda­rze­niem z „liza­niem”, pod­czas kola­cji w mod­nej restau­ra­cji w cen­trum mia­sta, nad tale­rzem barsz­czu z uszkami, zebra­łam się na odwagę, aby powie­dzieć mojej dobrej przy­ja­ciółce, że nie jestem pewna co do jej chło­paka. Myśla­łam o tym od wielu mie­sięcy, chyba nawet dłu­żej niż rok. Powie­dzia­łam jej, że on jest w porządku, ale ona jest znacz­nie lep­sza od niego. Mar­twi­łam się o jej szczę­ście, o jej przy­szłość. Przy­jęła moją opi­nię bez spe­cjal­nego zasko­cze­nia. Wysłu­chała mnie uprzej­mie i nawet wcią­gnęła w roz­mowę na ten temat, chcąc poznać mój punkt widze­nia. Kiedy jej oczy zaszły nieco łzami, zmie­ni­łam temat. Wie­dzia­łam, że mnie zro­zu­miała, i nie chcia­łam drą­żyć pro­blemu.

Dwa dni póź­niej na ekra­nie mojego tele­fonu poja­wiła się wia­do­mość od tej przy­ja­ciółki. Czy chciała poroz­ma­wiać? Czy była gotowa się otwo­rzyć i opo­wie­dzieć o pro­ble­mach w ich związku lub swo­ich wąt­pli­wo­ściach? Nie. Przy­słała mi zdję­cie błysz­czą­cego w słońcu pier­ścionka z bry­lan­tem. Roz­po­zna­łam jej dłoń, ten sam czer­wony lakier do paznokci, który miała dwa dni wcze­śniej, pod­czas kola­cji ze mną. Jej chło­pak popro­sił ją o rękę, a ona się zgo­dziła.

Cho­ciaż byłam dumna, że zdo­by­łam się na odwagę, by podzie­lić się z nią swo­imi wąt­pli­wo­ściami doty­czą­cymi jej chło­paka, i wyda­wało mi się, że nasza roz­mowa prze­bie­gła gładko, nie pomo­głam przy­ja­ciółce. Nie tylko źle ją zro­zu­mia­łam – po pro­stu źle ją ode­bra­łam. Jej pełne zamy­śle­nia mil­cze­nie uzna­łam za sygnał, że przyj­muje moje poglądy z otwar­to­ścią i zaraz zacznie mi opo­wia­dać o tym, że ona też ma pewne wąt­pli­wo­ści doty­czące tego związku. W rze­czy­wi­sto­ści już pomo­gła swo­jemu chło­pa­kowi wybrać pier­ścio­nek i nie wie­działa, jak mi powie­dzieć, jak bar­dzo moja rada jest nie­tra­fiona.

W odpo­wie­dzi na jej wia­do­mość i zdję­cie szybko napi­sa­łam: „Łał! Twój chło­pak jest geniu­szem. Ten pier­ścio­nek jest cudowny, tak jak ty! Mam nadzieję, że jesteś w siód­mym nie­bie!”. W duchu liczy­łam, że moja entu­zja­styczna reak­cja pozwoli zatrzeć wra­że­nie nie­for­tun­nej opi­nii, którą wyra­zi­łam dwa dni wcze­śniej nad barsz­czem z uszkami. Liczy­łam też, że przy­ja­ciółka zapo­mni o tym, że pod­ję­łam nie­wła­ściwy temat w nie­wła­ściwym momen­cie i źle zin­ter­pre­to­wa­łam jej sygnały.

* * *

W cza­sie każ­dej roz­mowy podej­mu­jemy tysiące bły­ska­wicz­nych mikro­de­cy­zji² doty­czą­cych tego, co powie­dzieć, jak to powie­dzieć i kiedy. Nie­które z tych decy­zji oka­zują się słuszne, inne nieco mniej. Nawet zwy­kłe, pod­jęte w dobrej wie­rze i cał­ko­wi­cie roz­sądne wybory mogą stać się przy­czyną pro­blemu w naszych rela­cjach – od drob­nych pęk­nięć po dra­styczne zerwa­nie więzi. Cza­sami czu­jemy, że coś, co powie­dzie­li­śmy, nega­tyw­nie wpły­nęło na roz­mowę lub rela­cję. Ale cza­sami nie mamy poję­cia, że coś poszło nie tak, ani nie wiemy dla­czego. Nie­kiedy pro­blemy mijają szybko i nie mają więk­szego zna­cze­nia. Nie­kiedy jed­nak nasze błędy w roz­mo­wie mogą mieć poważne kon­se­kwen­cje: od nie­po­koju, zamie­sza­nia i nie­zręcz­no­ści po wro­gość, depre­sję i zła­mane serce.

Mimo że roz­ma­wiamy nie­ustan­nie, roz­mowa jest zaska­ku­jąco trudna, a jej stawka wysoka. W rze­czy­wi­sto­ści to jedna z naj­bar­dziej zło­żo­nych i nie­pew­nych czyn­no­ści wyko­ny­wa­nych przez czło­wieka – jedno z naszych naj­bar­dziej wyma­ga­ją­cych poznaw­czo osią­gnięć. Są dwa główne powody takiego stanu rze­czy, które ogól­nie podzie­limy na dwie kate­go­rie: „kon­tekst” i „cele”.

1. KON­TEKST. Tele­dysk do pio­senki Ariany Grande z 2020 roku, _Posi­tions_, przed­sta­wia pio­sen­karkę jako pre­zy­dentkę Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Wszystko wokół niej cią­gle się zmie­nia. Jest w Gabi­ne­cie Owal­nym, roz­ma­wia przez tele­fon, a szef sztabu szep­cze jej do ucha. Prze­bywa w sali kon­fe­ren­cyj­nej w oto­cze­niu przy­wód­ców świa­to­wych, któ­rzy dys­ku­tują o przy­szło­ści świata. Sto­jąc na podium znów w sali kon­fe­ren­cyj­nej, w towa­rzy­stwie swo­ich sekre­ta­rzy pra­so­wych i asy­sten­tów, prze­ma­wia do dzien­ni­ka­rzy. Bie­gnie ze swo­imi psami po zaśnie­żo­nym traw­niku przed domem. Szyb­kie zmiany sce­no­gra­fii w tele­dy­sku przy­po­mi­nają zmiany kon­tek­stu w naszych roz­mo­wach. Każdy czyn­nik naszego oto­cze­nia – kto się w nim znaj­duje, o czym roz­ma­wiamy, gdzie to się dzieje, kiedy ma miej­sce ta roz­mowa, dla­czego i jak prze­biega – może zmie­niać się w dużym tem­pie. Nawet nie­wiel­kie zmiany – ktoś przy­su­nie krze­sło, włą­czy muzykę, wycią­gnie grę plan­szową, przy­ciemni świa­tła, wyj­dzie na zewnątrz lub po pro­stu zmieni temat – są ważne. Każda zmiana kon­tek­stu roz­mowy wymaga od nas dosto­so­wa­nia się – odczy­ta­nia nastroju panu­ją­cego w pomiesz­cze­niu i poka­za­nia się z naj­lep­szej strony – pod­czas gdy zręcz­nie (lub mniej zręcz­nie) prze­cho­dzimy od jed­nej chwili do dru­giej.

2. CELE. Jed­nym z naj­trud­niej­szych aspek­tów naszego nie­ustan­nie zmie­nia­ją­cego się kon­tek­stu roz­mowy jest to, że wszy­scy mamy różne, czę­sto rywa­li­zu­jące prio­ry­tety. Nasze cele – powody, dla któ­rych anga­żu­jemy się w daną roz­mowę – są nie­zwy­kle zło­żone i dyna­miczne³. Możemy chcieć dać przy­ja­ciółce prze­strzeń do pła­czu, unik­nąć zgody na niskie wyna­gro­dze­nie, nauczyć się cze­goś nowego, zostać powier­ni­kiem, zro­zu­mieć, co dzieje się w umy­śle dru­giej osoby, dobrze się bawić, wyła­do­wać emo­cje, prze­ko­nać naszą drugą połówkę, aby zro­biła coś dla nas lub dla innego przy­ja­ciela bądź innej osoby i tak dalej, i tak dalej. Cza­sami w ramach tej samej roz­mowy mamy wiele sprzecz­nych celów, a cza­sami mamy cele, któ­rych nawet nie jeste­śmy świa­domi. Wyobraźmy sobie na przy­kład roz­mowę z bez­po­śred­nim pod­wład­nym na temat wyboru dzieła sztuki do deko­ra­cji naszego biura, pod­czas któ­rej wydaje nam się, że po pro­stu chcemy zała­twić tę sprawę i zamó­wić este­tyczny obiekt. Nie przy­zna­jemy się przed sobą, że nasze inne klu­czowe cele obej­mują spra­wie­nie wra­że­nia, że znamy się na sztuce, oraz zyska­nie pew­no­ści, że nasz pod­władny nie kupi cze­goś okrop­nego, co podoba się jemu, ale nie nam. Tak, nawet w pozor­nie łatwych roz­mo­wach nasi roz­mówcy mają swoje wła­sne cele, które musimy odgad­nąć i pogo­dzić z naszymi.

W swej isto­cie roz­mowa jest nie­ustan­nym aktem współ­two­rze­nia⁴ w dąże­niu do zaspo­ko­je­nia wszel­kiego rodzaju potrzeb i pra­gnień, stru­mie­niem drob­nych decy­zji deli­kat­nie koor­dy­no­wa­nych przez wiele ludz­kich umy­słów, ponie­waż kon­tekst zmie­nia się z każdą chwilą. Robimy to czę­sto, więc wydaje nam się, że powin­ni­śmy być eks­per­tami, ale w rze­czy­wi­sto­ści jeste­śmy ama­to­rami roz­mowy.

Mam jed­nak dobre wie­ści ze świata nauki! Możemy nauczyć się lepiej pro­wa­dzić roz­mowę – wni­kli­wiej oce­niać kon­tekst i lepiej się do niego dosto­so­wy­wać, a także być bar­dziej świa­domi naszych celów oraz tego, jak wpły­wają one na to, co mówimy i robimy. A oto naj­lep­sza część: naucze­nie się nieco tylko sku­tecz­niej­szego pro­wa­dze­nia roz­mów może przy­nieść ogromną róż­nicę⁵ – dla jako­ści bli­skich rela­cji oso­bi­stych i przy­jaźni, dla tego, jak postrze­gają nas inni w codzien­nych inte­rak­cjach, dla zawo­do­wego suk­cesu, dla naszego wpływu na świat.

Czy dzięki tej książce poznasz taj­niki dosko­na­łej kon­wer­sa­cji pod­czas przy­jęć? Klu­czowe stra­te­gie, które uczy­nią z cie­bie doświad­czo­nego i empa­tycz­nego lidera grupy? Tak­tyki wer­balne, które ocza­rują uko­chaną osobę? Tak! Choć może nie takie, jakie sobie wyobra­żasz. Bycie dobrym roz­mówcą wymaga cze­goś wię­cej niż uży­wa­nia okre­ślo­nych słów lub magicz­nych zwro­tów. Pro­wa­dzimy zbyt wiele róż­no­rod­nych roz­mów, aby za każ­dym razem można było sto­so­wać ten sam sce­na­riusz – poza tym nie jeste­śmy w sta­nie prze­wi­dzieć reak­cji naszego roz­mówcy. Sku­tecz­niej­sza komu­ni­ka­cja nie ozna­cza uży­wa­nia zawsze wła­ści­wych słów albo sto­so­wa­nia ogra­ni­czo­nego zestawu tak­tyk komu­ni­ka­cyj­nych bądź uni­ka­nia nie­po­ro­zu­mień lub uda­wa­nia, że ich nie ma. Dobra roz­mowa ozna­cza prze­wi­dy­wa­nie pro­ble­mów, dostrze­ga­nie ich i pracę nad ich roz­wią­za­niem naj­le­piej, jak potra­fimy – oraz, odpu­kajmy w nie­ma­lo­wane drewno – czer­pa­nie z tego przy­jem­no­ści. Wtedy możemy lepiej koor­dy­no­wać nasze mikro­de­cy­zje, nie­ustan­nie dążąc do zro­zu­mie­nia i spra­wia­nia sobie rado­ści – we wszyst­kich kon­tek­stach naszego życia spo­łecz­nego.

* * *

Jedną z rze­czy, które stają na prze­szko­dzie dosko­na­le­nia umie­jęt­no­ści kon­wer­sa­cyj­nych, jest brak infor­ma­cji zwrot­nej⁶. Na stu­diach mia­łam kolegę, który, aby popra­wić tech­nikę ude­rza­nia w gol­fie, nagry­wał swoje ude­rze­nia, a potem wie­lo­krot­nie je oglą­dał i pra­co­wał nad poprawą tech­niki na pod­sta­wie tego, co zoba­czył. Podob­nie jak wielu spor­tow­ców (w tym mój tre­ner koszy­kówki z liceum), był prze­ko­nany, że to pomaga. Nie­stety w przy­padku roz­mowy jest to rzadko moż­liwe. Zwy­kle nie można roz­po­cząć roz­mowy od pyta­nia: „Czy mogę to nagrać, aby wycią­gnąć wnio­ski ze swo­ich błę­dów?”. Dla­tego pod­czas roz­mów wideo wszy­scy zamie­niamy się w Nar­cy­zów⁷, z tru­dem odry­wa­jąc wzrok od naszych spra­gnio­nych infor­ma­cji zwrot­nych twa­rzy – i gdy w rzad­kich oka­zjach mamy moż­li­wość obej­rze­nia nagra­nia z naszym udzia­łem, jest to zarówno fascy­nu­jące, jak i upo­ka­rza­jące. Nawet gdyby nasz roz­mówca trzy­mał lustro, byśmy mogli obser­wo­wać pod­czas roz­mowy swoje gesty i mimikę, nasza ana­liza nie potra­fi­łaby uciec od znie­kształ­co­nego obrazu sie­bie: więk­szość z nas sku­pia się na wła­snych nie­wła­ści­wych ruchach oraz momen­tach, które należy popra­wić, przez co uwa­żamy, że nasze roz­mowy są gor­sze niż są w rze­czy­wi­sto­ści⁸.

Być może tak było w wypadku mojej rady nad barsz­czem z uszkami – być może byłam dla sie­bie zbyt surowa. Prawda jest taka, że nie wiem, jak ta roz­mowa wpły­nęła na moją przy­ja­ciółkę. Minęło ponad dzie­sięć lat od tam­tego czasu i – pośród prze­pro­wa­dzek do innego stanu, zawo­do­wych suk­ce­sów i pora­żek, ciąż i poro­nień – ni­gdy nie wra­ca­ły­śmy do rady, któ­rej udzie­li­łam jej tam­tego wie­czora. Być może bar­dzo prze­jęła się tym, co powie­dzia­łam, ale nie na tyle, aby zmie­nić zda­nie na temat swo­jego chło­paka, a nie chcąc, żebym poczuła się jesz­cze gorzej, odpu­ściła sobie. A może była tak pod­eks­cy­to­wana zbli­ża­ją­cymi się zarę­czy­nami, że z łatwo­ścią zigno­ro­wała swoją nie­mą­drą przy­ja­ciółkę. Być może w ogóle mnie nie słu­chała, bo jej myśli błą­dziły rado­śnie ponad barsz­czem z uszkami gdzieś w oko­li­cach dia­men­to­wych pier­ścion­ków, przy wtó­rze mod­nej muzyki dud­nią­cej wokół nas.

Trudno powie­dzieć. Bar­dzo nie­wielu roz­mów­ców udziela kon­struk­tyw­nych infor­ma­cji zwrot­nych w cza­sie rze­czy­wi­stym, takich jak: „Brzmia­łeś jak osoba naprawdę bar­dzo zde­ner­wo­wana i myślę, że ludzie czuli się przez to nie­swojo” lub „Ta nagła zmiana tematu była bole­sna” bądź „Nie sądzę, że powin­naś teraz wyra­żać swoją nie­chęć do mojego chło­paka, ponie­waż wkrótce się zarę­czymy”. Rzadko też udzie­lają pozy­tyw­nych infor­ma­cji zwrot­nych, takich jak: „O rany! Twój żart o lemu­rach naprawdę prze­ła­mał lody” lub „Twój uśmiech jest zaraź­liwy”. Nie są też w sta­nie udzie­lić infor­ma­cji zwrot­nej na temat wszyst­kich rze­czy, które mogli­śmy powie­dzieć, ale nie powie­dzie­li­śmy. Trudno jest popra­wić swoje umie­jęt­no­ści kon­wer­sa­cyjne, gdy po pro­stu nie wiemy, co robimy dobrze, a co źle… ani kiedy… ani dla­czego.

Na szczę­ście, co jest dość wyjąt­kowe, przez więk­szość życia mia­łam moż­li­wość otrzy­my­wać wła­śnie tego rodzaju infor­ma­cje zwrotne. Pamię­tam, jak pew­nego razu oglą­da­łam sie­bie pod­czas roz­mowy przy kominku z dwoma eks­per­tami bran­żo­wymi na temat zrów­no­wa­żo­nego roz­woju śro­do­wi­ska i inwe­sty­cji wpływu spo­łecz­nego. Mia­łam na sobie czarne spodnie i mary­narkę z gru­bego twe­edu, a krę­cone włosy ład­nie upięte. Brzmia­łam kom­pe­tent­nie i entu­zja­stycz­nie, momen­tami byłam cza­ru­jąca. Wyda­wa­łam się nieco ziry­to­wana, gdy roz­mowę zdo­mi­no­wali dwaj męż­czyźni, ale wyra­ża­łam swoje opi­nie aser­tyw­nie, nie zra­ża­jąc się liczną publicz­no­ścią, która mnie obser­wo­wała i słu­chała. Podzi­wia­łam momenty, w któ­rych uśmie­cha­łam się i wspie­ra­łam innych roz­mów­ców, i zasta­na­wia­łam się, co sobie myśla­łam, gdy w pew­nym momen­cie spu­ści­łam wzrok i roześmia­łam się cicho. Nie byłam pewna, co sobie myśla­łam, ponie­waż to wcale nie byłam ja. To była moja iden­tyczna bliź­niaczka, Sarah.

Od momentu, gdy otwo­rzy­łam oczy jako nowo­ro­dek, obser­wo­wa­łam z bli­ska, jak moja nie­sa­mo­wita kopia podej­muje wszel­kiego rodzaju drobne decy­zje. Dora­sta­jąc, moja sio­stra wybie­rała wiele tych samych rze­czy, które ja wybra­ła­bym w podob­nych oko­licz­no­ściach – jadła jabłka, a nie banany, inte­re­so­wała się mate­ma­tyką, a nie histo­rią, uży­wała olejku dla dzieci zamiast kremu z fil­trem prze­ciw­sło­necz­nym (czego bar­dzo żałuję). Nasze decy­zje były tak podobne, że na każ­dym egza­mi­nie w szkole uzy­ski­wa­ły­śmy takie same wyniki. (Wiem, to prze­ra­ża­jące). Oczy­wi­ście podej­mo­wa­ły­śmy też różne decy­zje. Ona grała na fle­cie, a ja na oboju. Ona nosiła krę­cone włosy, a ja wcze­śnie wsta­wa­łam, żeby wypro­sto­wać swoje. Ona lubiła rzuty za trzy punkty, a ja wola­łam rzuty z pół­dy­stansu. Całe nasze dzie­ciń­stwo było dziw­nym, natu­ral­nym eks­pe­ry­men­tem narzu­co­nym przez siły wyż­sze nam i naszym rodzi­com, któ­rzy nie wie­dzieli, że będą mieli bliź­nięta, dopóki chwilę po moich naro­dzi­nach lekarz nie szep­nął: „O mój Boże, jest jesz­cze jedno”.

W kon­tek­ście komu­ni­ka­cji ozna­czało to, że mia­łam nie tylko dosko­na­łego part­nera do roz­mów, ale także swo­iste lustro. Codzien­nie obser­wo­wa­łam, jak iden­tyczna kopia mnie poru­sza się po świe­cie, sie­dzi przy tym samym stole w sto­łówce, biega i potyka się na tych samych boiskach pił­kar­skich i koszy­kar­skich, pod­nosi rękę, aby odpo­wie­dzieć na te same pyta­nia z che­mii, uczest­ni­czy w tych samych grach i impre­zach tanecz­nych, dzięki czemu dys­po­no­wa­łam boga­tym źró­dłem infor­ma­cji. Wzdry­ga­łam się, gdy Sarah opo­wia­dała nie­wła­ściwe dow­cipy lub sfru­stro­wana, zło­śli­wie kogoś komen­to­wała. Pro­mie­nia­łam, gdy z bły­sko­tliwą kom­pe­ten­cją odpo­wia­dała na trudne pyta­nia lub roz­śmie­szała wszyst­kich przy stole.

Sta­ra­łam się uni­kać jej błę­dów i naśla­do­wać jej suk­cesy. Poza tym, podob­nie jak wiele rodzeństw (bliź­nia­ków i każ­dych innych), też bez­li­to­śnie komen­to­wa­ły­śmy swoje zacho­wa­nia. (Faj­nie, prawda?) Komen­ta­rze typu „To było podłe”, „Fuj!” i „Nie rób tego”, któ­rym towa­rzy­szyły apro­bu­jące lub potę­pia­jące spoj­rze­nia, były (i na­dal są) na porządku dzien­nym – nawyki utrwa­lone pod­czas nie­zli­czo­nych wspól­nych spo­tkań, od poka­zów żon­glerki dla naszych rodzi­ców i gry w karty z chłop­cami z sąsiedz­twa, po skoki do wody pod­czas zabaw nad jezio­rem i pro­wa­dze­nie che­er­le­ade­rek pod­czas dopin­go­wa­nia naszej dru­żyny koszy­kówki. Mia­łam przy­wi­lej otrzy­my­wa­nia tak dużego feed­backu pod­czas roz­mowy, że czę­sto zasta­na­wiam się, jak kto­kol­wiek może sobie radzić bez niego.

Ta fascy­na­cja ana­li­zo­wa­niem i popra­wia­niem inte­rak­cji mię­dzy­ludz­kich zapro­wa­dziła mnie naj­pierw na Uni­wer­sy­tet Prin­ce­ton w cha­rak­te­rze stu­dentki (bez mojego sobo­wtóra u boku), gdzie zagłę­bi­łam się w naukę o ludz­kich zacho­wa­niach, a następ­nie do Whar­ton School na Uni­wer­sy­te­cie Pen­syl­wa­nii, gdzie bada­łam, jak uczu­cia ludzi wpły­wają na ich zacho­wa­nie. Osta­tecz­nie obję­łam sta­no­wi­sko pro­fe­sor­skie w Harvard Busi­ness School, gdzie mia­łam pro­wa­dzić wykłady na temat nego­cja­cji i, jak można się domy­ślać, rów­nież bada­nia nad nego­cja­cjami.

Zda­łam sobie sprawę, że nie tylko tak zwane trudne roz­mowy, takie jak nego­cja­cje, spra­wiają ludziom kło­pot⁹. Ludzie mają pro­blemy rów­nież z roz­mo­wami pozor­nie łatwymi. A pozor­nie łatwe roz­mowy mogą w każ­dej chwili stać się nie­zwy­kle trudne, gdy natra­fimy na nie­for­tunne tematy lub obrzu­cimy się nawza­jem nie­ocze­ki­wa­nymi, bole­snymi uwa­gami. W moim labo­ra­to­rium badaw­czym, gdzie kie­ruję zespo­łem dok­to­ran­tów, współ­pra­cow­ni­ków nauko­wych i innych kole­gów z wydziału, dokład­nie badamy nie tylko nego­cja­cje i oczy­wi­ście trudne roz­mowy, ale wszyst­kie rodzaje roz­mów, na dużą skalę, w sze­ro­kim kon­tek­ście: szyb­kie randki¹⁰, prze­słu­cha­nia w spra­wie zwol­nie­nia warun­ko­wego¹¹, inte­rak­cje mię­dzy leka­rzem a pacjen­tem, nego­cja­cje¹², roz­mowy han­dlowe¹³, komu­ni­ka­tory inter­ne­towe oraz roz­mowy twa­rzą w twarz pro­wa­dzone przez nie­zna­jo­mych, przy­ja­ciół, part­ne­rów roman­tycz­nych i człon­ków rodziny¹⁴. Nagry­wamy inte­rak­cje mię­dzy ludźmi na wideo i audio, trans­kry­bu­jemy ich słowa, odko­do­wu­jemy ich mimikę i język ciała, pró­bu­jąc roz­po­znać ich aktu­alne myśli i łącząc ich wybory doko­nane w cza­sie roz­mowy z kon­kret­nymi wyni­kami. Jest to nowa nauka o roz­mo­wie i to dokład­nie to, czego szu­ka­łam – uwa­żam bowiem, że w niej wła­śnie naukow­com udało się naj­le­piej uchwy­cić praw­dziwą naturę ludzi.

Chcesz zro­zu­mieć finanse? Przyj­rzyj się, jak pary roz­ma­wiają o pie­nią­dzach lub jak ana­li­tycy finan­sowi komu­ni­kują się ze swo­imi sze­fami. Chcesz poznać prawo? Obser­wuj, jak praw­nicy roz­ma­wiają ze swo­imi klien­tami i współ­pra­cow­ni­kami. Chcesz uzy­skać jasny obraz świata sztuki? Stu­diuj roz­mowy mar­szan­dów z klien­tami i samymi arty­stami. Chcesz zro­zu­mieć muzykę? Obser­wuj zespoły pod­czas wspól­nego pisa­nia pio­se­nek i słu­chaj ich roz­mów pod­czas prób.

Stu­dio­wa­nie nego­cja­cji oraz naucza­nie pro­wa­dze­nia nego­cja­cji z jed­nej strony i doświad­cze­nie tysięcy roz­mów z dru­giej dopro­wa­dziły mnie do zaska­ku­ją­cego wnio­sku: cho­ciaż umie­jęt­no­ści stra­te­giczne i tech­niczne mogą pomóc ludziom osią­gnąć suk­ces na wiele spo­so­bów, to bycie osobą suk­cesu opiera się na rela­cjach z innymi. A rela­cje opie­rają się na roz­mo­wie. Dobrzy ludzie, czyli taki typ lide­rów, jaki sta­ramy się wykształ­cić w szkole biz­ne­so­wej (i wszę­dzie indziej), to osoby, które rozu­mieją innych, nawią­zują kon­takt, uczą się od nich i inspi­rują ich. Jed­no­cze­śnie umie­jęt­no­ści inter­per­so­nalne są nie­zwy­kle trudne do naucze­nia. Są roz­ma­ite zaję­cia z komu­ni­ka­cji i nego­cja­cji, wła­dzy i wpły­wów, ale mia­łam poczu­cie, że w tych kur­sach cze­goś bra­kuje. Uczą one komu­ni­ka­cji, ale rzadko sku­piają się na jej rze­czy­wi­stym zasto­so­wa­niu. Uczą, jak wymie­niać się infor­ma­cjami i wyko­rzy­sty­wać je, ale nie uczą, jak wymie­niać się infor­ma­cjami przy jed­no­cze­snym roz­wi­ja­niu trwa­łych, zróż­ni­co­wa­nych i satys­fak­cjo­nu­ją­cych rela­cji.

Wiele z tego, co sta­ramy się osią­gnąć w każ­dej roz­mo­wie, zależy od cha­rak­teru i tonu rela­cji mię­dzy roz­mów­cami, nawet jeśli ona dopiero się nawią­zuje¹⁵. W prak­tyce ludzie rza­dziej wymie­niają się szcze­gó­ło­wymi infor­ma­cjami i czę­ściej mają skłon­ność do uni­ka­nia takiej wymiany, jeśli się nie lubią lub nie sza­nują, lub jeśli nie czują się kom­for­towo bądź doce­niani. W ogóle mamy trud­no­ści z nawią­za­niem kon­taktu, jeśli jeste­śmy roz­złosz­czeni, nie­spo­kojni lub znu­dzeni. Szu­kamy wtedy naj­bliż­szego wyj­ścia, zamiast anga­żo­wać się w prze­ka­zy­wa­nie infor­ma­cji i zdo­by­wa­nie wie­dzy¹⁶. W jed­nym z badań prze­pro­wa­dzo­nych przez bada­cza orga­ni­za­cji Seana Mar­tina ludzie, któ­rzy zostali poin­stru­owani, aby na początku spo­tka­nia służ­bo­wego roz­ma­wiać o spra­wach nie­zwią­za­nych z pracą, znacz­nie czę­ściej zdo­by­wali przy­datne infor­ma­cje – doty­czące pracy! – pod­czas spo­tka­nia, a przez kolejne tygo­dnie i mie­siące znacz­nie czę­ściej uży­wali języka wspie­ra­ją­cego i dłu­żej utrzy­my­wali ze sobą kon­takt¹⁷. Moje wła­sne bada­nia wyka­zały, że ludzie są zde­cy­do­wa­nie bar­dziej skłonni do wyco­fa­nia się z nego­cja­cji, gdy w spo­sób losowy wywo­łano u nich nie­po­kój, a doświad­cze­nia innych bada­czy dowio­dły, że byli rów­nież znacz­nie bar­dziej skłonni do ukry­wa­nia infor­ma­cji, gdy wywo­łano u nich złość¹⁸. Spo­sób, w jaki ludzie ze sobą roz­ma­wiają, zmie­nia ich wza­jemne odczu­cia, co z kolei znów zmie­nia spo­sób, w jaki roz­ma­wiają, co zmie­nia ich wie­dzę, co zmie­nia ich wza­jemne odczu­cia, co… Rozu­miesz, o co cho­dzi. Nie­koń­cząca się pętla wymiany infor­ma­cji jest wpi­sana w kra­jo­braz naszych rela­cji.

Na szczę­ście mia­łam bar­dzo silną więź z moją przy­ja­ciółką, miło­śniczką barsz­czu z uszkami. Przy­jaź­ni­ły­śmy się przez pra­wie dzie­sięć lat przed spo­tka­niem w owej mod­nej restau­ra­cji w cen­trum mia­sta – dzie­sięć lat peł­nych rado­ści i miło­ści, wyra­ża­nych w drob­nych gestach, pod­czas każ­dej roz­mowy. Cho­ciaż czu­łam się zawsty­dzona, że pod­wa­ży­łam war­tość jej chło­paka tuż przed ich zarę­czy­nami, podej­rze­wam, że potrak­to­wała to jako znak, że nasza rela­cja jest bez­pieczna i trwała – wie­działa, że jestem przy­ja­ciółką, która tak bar­dzo trosz­czy się o jej dobro, że jest gotowa powie­dzieć wszystko. Nawet godne poża­ło­wa­nia chwile można puścić w nie­pa­mięć, napra­wić lub wyba­czyć, gdy rela­cja jest tego warta.

W 2019 roku opra­co­wa­łam nowy kurs, aby w prak­tyce zasto­so­wać swoje naukowe, ale jed­no­cze­śnie rela­cyjne podej­ście do roz­mowy¹⁹. Kurs ten nosi tytuł: „TALK. Jak lepiej roz­ma­wiać w biz­ne­sie i życiu” lub w skró­cie „TALK”. Opiera się on na nie­zbęd­nych ele­men­tach dobrej roz­mowy, które służą wymia­nie infor­ma­cji, ale także wyko­rzy­sta­niu kon­wer­sa­cji do celów, które nie mają nic wspól­nego z wymianą infor­ma­cji: aby czuć się pew­nie, dobrze się bawić, zacho­wać pry­wat­ność i uchwy­cić magię rela­cji mię­dzy­ludz­kich. Kurs oka­zał się nie­zwy­kle satys­fak­cjo­nu­jący i bar­dzo popu­larny. Wygląda na to, że tra­fi­łam w czuły punkt. W ciągu zale­d­wie czte­rech lat wzięło w nim udział ponad tysiąc stu­den­tów MBA i kadry kie­row­ni­czej, a lista ocze­ku­ją­cych, aby się nań zapi­sać, jest bar­dzo długa. Obec­nie zwra­cają się do mnie o radę osoby z róż­nych branż – edu­ka­cji, medy­cyny, finan­sów, sportu – ponie­waż oka­zuje się, że każda orga­ni­za­cja i każda branża chce wie­dzieć, jak się lepiej komu­ni­ko­wać. Kiedy Boston Cel­tics²⁰* zapro­sili mnie do współ­pracy w cha­rak­te­rze kon­sul­tantki zespołu tre­ner­skiego, pomy­śla­łam: „Nie no, serio?”, ale szybko zro­zu­mia­łam, że komu­ni­ka­cja jest rów­nież pod­stawą ich dzia­łal­no­ści. Tre­ne­rzy, zawod­nicy, pra­cow­nicy, mene­dże­ro­wie, wła­ści­ciele – cała ich praca zależy od tego, jak dobrze komu­ni­kują się indy­wi­du­al­nie i jako zespół. Komu­ni­ka­cja jest klu­czem do świata spo­łecz­nego.

Ta książka jest natu­ral­nym prze­dłu­że­niem mojego kursu o roz­mo­wie. Jej celem jest pomóc ci poczuć się pew­niej i kom­pe­tent­niej w roz­mo­wach – poczuć, że sto­isz na twar­dym grun­cie, dzięki czemu możesz podej­mo­wać więk­sze ryzyko i posze­rzać swoje moż­li­wo­ści w codzien­nych roz­mo­wach. Nie każdy będzie mógł wziąć udział w moim kur­sie, za to ta książka jest dla wszyst­kich – zarówno intro­wer­ty­ków, jak i eks­tra­wer­ty­ków, nie­za­leż­nie od roli, jaką odgry­wają w swoim zakła­dzie pracy, orga­ni­za­cji, gru­pie i rodzi­nie. Chcia­łam ją napi­sać, ponie­waż na świe­cie jest tak wielu ludzi podob­nych do moich uczniów – nie­spo­koj­nych, ale także pod­eks­cy­to­wa­nych i goto­wych ożyć dzięki roz­mo­wie. Dobra roz­mowa może spra­wić, że poczu­jemy się żywi. Może zapo­biec samot­no­ści, jed­nemu z naj­więk­szych zagro­żeń współ­cze­snego świata²¹. Może przy­nieść nam takie zado­wo­le­nie i satys­fak­cję, jakie nie­wiele innych rze­czy potrafi. I na szczę­ście nie jest to zasób ogra­ni­czony. Wręcz prze­ciw­nie. Im wię­cej osób dobrze się komu­ni­kuje, tym lepiej dla nas wszyst­kich.

* * *

W tej książce zabiorę cię w świat roz­mów, tak jak robię to ze swo­imi stu­den­tami. W roz­dziale pierw­szym zaczniemy od tego, czym jest roz­mowa: grą koor­dy­na­cyjną. Ta gra jest zaska­ku­jąco trudna, pełna puła­pek i wyzwań ukry­tych w labi­ryn­cie decy­zji, ale myśle­nie o niej jak o grze pomaga nam dostrzec, jak każda roz­mowa jest współ­two­rzona przez wielu gra­czy i jak roz­mowa może być rów­nież zabawą. Ogra­ni­cze­nia świet­nej roz­mowy nie pole­gają tylko na tym, jak my możemy się w niej popra­wić, ale także na tym, jak możemy pomóc naszym roz­mówcom stać się w tej roz­mo­wie lep­szymi. Nie jest to gra, w któ­rej wygry­wamy lub prze­gry­wamy – jest to gra, w którą gramy razem.

Następ­nie, inspi­ru­jąc się filo­zo­fem Pau­lem Grice’em²², któ­rego idee doty­czące roz­mowy od dzie­się­cio­leci kie­rują myśle­niem i postę­pem badaw­czym, przed­sta­wię ci nową, opra­co­waną przeze mnie struk­turę roz­mowy. Mak­symy, czy ina­czej reguły, dzielą roz­mowę na cztery klu­czowe ele­menty, które będą kie­ro­wać całym naszym podej­ściem do kon­wer­sa­cji, aby uczy­nić ją bar­dziej oży­wioną, wzbo­ga­ca­jącą i sku­tecz­niej­szą:

- TEMATY, ponie­waż świetni roz­mówcy wybie­rają dobre tematy i spra­wiają, że każdy temat staje się lep­szy;
- PYTA­NIA, ponie­waż zada­wa­nie pytań pomaga nam prze­cho­dzić mię­dzy tema­tami i zagłę­biać się w nie;
- LEK­KOŚĆ, aby nasze roz­mowy nie stały się nudne; oraz
- ŻYCZ­LI­WOŚĆ, ponie­waż świetni roz­mówcy trosz­czą się o innych i oka­zują to.

TEMATY i PYTA­NIA sku­piają się na struk­tu­rze roz­mowy i tym, jak możemy doko­ny­wać wybo­rów, które aktyw­nie pro­wa­dzą nas we wła­ści­wym kie­runku – ku obsza­rom dają­cym nam naj­więk­szą szansę na osią­gnię­cie tego, co chcemy osią­gnąć. Kiedy już wspól­nie znaj­dziemy się na tych obsza­rach, LEK­KOŚĆ pomaga nam unik­nąć nudy dzięki chwi­lom bez­tro­ski i rado­ści, gdyż dobra roz­mowa wymaga wza­jem­nej uwagi i zaan­ga­żo­wa­nia²³. Tym­cza­sem ŻYCZ­LI­WOŚĆ bada siłę sza­cunku i uważ­nego słu­cha­nia, które pozwa­lają wydo­być roz­mów­com z sie­bie to, co naj­lep­sze – aby­śmy nie tylko czuli się wysłu­chani, ale i byli wysłu­chani²⁴.

Roz­sąd­nie będzie przejść przez mak­symy (reguły) roz­mowy w tej kolej­no­ści, ale w prak­tyce wzmac­niają się one wza­jem­nie. Zada­wa­nie pytań może pomóc w płyn­nym prze­cho­dze­niu mię­dzy tema­tami. Trzy­ma­nie się jed­nego tematu może pomóc w zada­niu trud­nego pyta­nia, które bar­dzo chcesz zadać. Wywo­ła­nie lek­ko­ści w roz­mo­wie pozwala zada­wać głęb­sze lub po pro­stu bar­dziej ryzy­kowne pyta­nia. Wybie­ra­nie tema­tów z uwzględ­nie­niem zain­te­re­so­wań i celów innych osób jest aktem uprzej­mo­ści w roz­mo­wie. Respon­sywne słu­cha­nie z przy­wo­ła­niem zawsze wywo­łuje śmiech.

Oczy­wi­ście, wszystko to wiąże się z wie­loma wyzwa­niami, choćby takimi, że roz­mowa jest nie­ustan­nym i nie­pew­nym śro­do­wi­skiem decy­zyj­nym, a my mamy nie­wielką kon­trolę nad tym, jak nasi part­ne­rzy grają w tę grę. W dru­giej poło­wie książki zba­damy więc czyn­niki, które wysta­wiają na próbę i roz­cią­gają gra­nice mak­sym: jak doda­nie do kon­wer­sa­cji więk­szej liczby umy­słów powo­duje chaos koor­dy­na­cyjny, jak w każ­dej chwili i z nie­mal każ­dego powodu mogą poja­wić się pro­blemy oraz jak radze­nie sobie z tymi groź­nymi momen­tami jest trudne, ale cał­ko­wi­cie moż­liwe.

Na koniec przej­dziemy do prze­pro­sin. Przyj­rzymy się roz­le­głym tra­jek­to­riom naszych rela­cji i naszego życia i zoba­czymy, jak powie­dze­nie „prze­pra­szam” może wywo­łać róż­nicę mię­dzy nisz­cze­niem naszych rela­cji a zbli­że­niem nas do sie­bie – tak byśmy mogli wspól­nie cie­szyć się świa­tem spo­łecz­nym. W śro­do­wi­sku, w któ­rym nie­uchron­nie popeł­niamy więk­sze lub mniej­sze błędy, prze­pro­siny mogą być naj­po­tęż­niej­szym narzę­dziem, jakim dys­po­nu­jemy, aby rato­wać rela­cje, które zasłu­gują na ratu­nek²⁵. Tylko poprzez roz­mowę możemy budo­wać i utrzy­my­wać wspólną rze­czy­wi­stość z innymi, two­rząc pry­watny świat z każ­dym z naszych roz­mów­ców²⁶ – świat, który z cza­sem może stać się sil­niej­szy, bogat­szy i bar­dziej satys­fak­cjo­nu­jący lub ulec degra­da­cji i obró­cić się w pył.

* * *

Kilka mie­sięcy po tym, jak moja córka Char­lotte ogło­siła, że zamie­rza mnie poli­zać, nauczyła się roz­róż­niać słowa _lick_ – lizać i _love_ – kochać. Ach, to słod­kie. Teraz, cztery lata póź­niej, zwrot „poliżę cię” stał się naszym pry­wat­nym żar­tem. Pew­nego wie­czoru na przy­kład, kiedy kła­dłam ją do łóżka, powie­dzia­łam jej, że musi iść spać, a ja popra­co­wać nad książką. Wyzna­łam nawet, że czuję się tro­chę zestre­so­wana. Wycią­gnęła ramiona w moją stronę, a ja pochy­li­łam się nad nią, żeby ją przy­tu­lić. Kiedy zamknę­łam oczy, żeby nacie­szyć się przez moment słod­kim uści­skiem, ona poli­zała mnie pro­sto w nos.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Cho­dzi o brzmie­niowo w języku angiel­skim podobne, zwłasz­cza gdy wyma­wiane przez małe dziecko, zwroty: _I love you_ oraz _I lick you_ (przyp. tłum.).

2. M. Yeomans i in., _A Prac­ti­cal Guide to Conver­sa­tion Rese­arch: How to Study What People Say to Each Other_, „Advan­ces in Methods and Prac­ti­ces in Psy­cho­lo­gi­cal Science” 2023, 6, nr 4, https://www.hbs.edu/ris/Publi­ca­tion%20Files/Brooks_Alison_J3_Practical%20Guide%20to%20Convo%20Research_6d119cd6-2109-4531-b739-99fa39ed8db4.pdf (dostęp: 9.01.2026).

3. M. Yeomans, M. Schwe­it­zer, A. Wood Bro­oks, _The Conver­sa­tio­nal Cir­cum­plex: Iden­ti­fy­ing, Prio­ri­ti­zing, and Pur­su­ing Infor­ma­tio­nal and Rela­tio­nal Moti­ves in Conver­sa­tion_, „Cur­rent Opi­nion in Psy­cho­logy” 2022, nr 44, s. 293–302.

4. J.B. Bave­las, L. Coates, T. John­son, _Liste­ners as Co-Nar­ra­tors_, „Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy” 2000, 79, nr 6, s. 941.

5. A. Kumar, N. Epley, _Under­so­cia­lity Is Unwise_, „Jour­nal of Con­su­mer Psy­cho­logy” 2023, 33, nr 1, s. 199–212.

6. R.M. Hogarth, T. Lejar­raga, E. Soyer, _The Two Set­tings of Kind and Wic­ked Lear­ning Envi­ron­ments_, „Cur­rent Direc­tions in Psy­cho­lo­gi­cal Science” 2015, 24, nr 5, s. 379–385.

7. J.N. Bailen­son, _Nonver­bal Over­load: A The­ore­ti­cal Argu­ment for the Cau­ses of Zoom Fati­gue_, „Tech­no­logy, Mind, and Beha­vior” 2021, 2, nr 1.

8. K. Savit­sky, N. Epley, Th. Gilo­vich, _Do Others Judge Us as Har­shly as We Think? Ove­re­sti­ma­ting the Impact of Our Failu­res, Short­co­mings, and Mishaps_, „Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy” 2001, 81, nr 1, s. 44; Ch. Welker i in., _Pes­si­mi­stic Asses­sments of Abi­lity in Infor­mal Conver­sa­tion_, „Jour­nal of Applied Social Psy­cho­logy” 2023, 53, nr 7, s. 555–569.

9. J.R. Cur­han, A. Pen­tland, _Thin Sli­ces of Nego­tia­tion: Pre­dic­ting Out­co­mes from Conver­sa­tio­nal Dyna­mics Within the First 5 Minu­tes_, „Jour­nal of Applied Psy­cho­logy” 2007, 92, nr 3, s. 802.

10. K. Huang i in., _It Doesn’t Hurt to Ask: Question-Asking Incre­ases Liking_, „Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy” 2017, 113, nr 3, s. 430.

11. G.E. Don­nelly, H. Col­lins, A. Wood Bro­oks, _How Pri­so­ner Apo­lo­gies Influ­ence Parole Deci­sions_ (w przy­go­to­wa­niu).

12. M. Di Stasi, A. Wood Bro­oks, J. Quoid­bach, _Asking Open-Ended Questions Incre­ases Per­so­nal Gains in Nego­tia­tions_ (w przy­go­to­wa­niu).

13. A. Wood Bro­oks, L.K. John, _The Sur­pri­sing Power of Questions_, „Harvard Busi­ness Review” 2018, 96, nr 3, s. 60–67.

14. A. Wood Bro­oks, M. Yeomans, _Boome­ra­sking: Answe­ring Your Own Questions_ (w przy­go­to­wa­niu); M. Yeomans, A. Wood Bro­oks, _Topic Pre­fe­rence Detec­tion in Conver­sa­tion: A Novel Appro­ach to Under­stand Per­spec­tive Taking_ (w przy­go­to­wa­niu).

15. M. Yeomans, M. Schwe­it­zer, A. Wood Bro­oks, _Conver­sa­tio­nal Cir­cum­plex…_

16. A. Wood Bro­oks, M.E. Schwe­it­zer, _Can Nervous Nelly Nego­tiate? How Anxiety Cau­ses Nego­tia­tors to Make Low First Offers, Exit Early, and Earn Less Pro­fit_, „Orga­ni­za­tio­nal Beha­vior and Human Deci­sion Pro­ces­ses” 2011, 115, nr 1, s. 43–54.

17. S.R. Mar­tin i in., _Tal­king Shop: An Explo­ra­tion of How Tal­king About Work Affects Our Ini­tial Inte­rac­tions_, „Orga­ni­za­tio­nal Beha­vior and Human Deci­sion Pro­ces­ses” 2022, 168.

18. A. Wood Bro­oks, M.E. Schwe­it­zer, _Can Nervous Nelly Nego­tiate?…_, s. 43–54; G.A. Van Kleef, C.K.W. De Dreu, A.S.R. Man­stead, _The Inter­per­so­nal Effects of Anger and Hap­pi­ness in Nego­tia­tions_, „Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy” 2024, 86, nr 1, s. 57.

19. M. Ethier, _The Most Inte­re­sting New MBA Cour­ses at B-Scho­ols This Year_, „Poets & Quants”, 22.09.2019.

20. Boston Cel­tics – ame­ry­kań­ski klub koszy­kar­ski uczest­ni­czący w roz­gryw­kach ligi NBA, za: Wiki­pe­dia (przyp. tłum.).

21. Komu­ni­kat pra­sowy Depar­ta­mentu Zdro­wia i Opieki Spo­łecz­nej Sta­nów Zjed­no­czo­nych, _New Sur­geon Gene­ral Advi­sory Raises Alarm about the Deva­sta­ting Impact of the Epi­de­mic of Lone­li­ness and Iso­la­tion in the Uni­ted Sta­tes_, 3.05.2023, www.HHS.gov. (Pol­ska, zob. np. https://pacjent.gov.pl/aktu­al­nosc/przy­tul-sie-na-zdro­wie ).

22. P. Grice, _Stu­dies in the Way of Words_, Harvard Uni­ver­sity Press, Cam­bridge MA 1991.

23. E.C. West­gate, T.D. Wil­son, _Boring Tho­ughts and Bored Minds: The MAC Model of Bore­dom and Cogni­tive Enga­ge­ment_, „Psy­cho­lo­gi­cal Review” 2018, 125, nr 5, s. 689; G. Shteyn­berg, _A Col­lec­tive Per­spec­tive: Sha­red Atten­tion and the Mind_, „Cur­rent Opi­nion in Psy­cho­logy” 2018, 23, s. 93–97.

24. H.K. Col­lins, _When Liste­ning Is Spo­ken_, „Cur­rent Opi­nion in Psy­cho­logy” ** 2022, 47, 101402.

25. D.E. For­ster i in., _Expe­ri­men­tal Evi­dence That Apo­lo­gies Pro­mote For­gi­ve­ness by Com­mu­ni­ca­ting Rela­tion­ship Value_, „Scien­ti­fic Reports” 2021, 11, nr 1.

26. M. Ros­si­gnac-Milon i in., _Mer­ged Minds: Gene­ra­li­zed Sha­red Reality in Dyadic Rela­tion­ships_, „Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy” 2021, 120, nr 4, s. 882.

27. M. Yeomans i in., _A Prac­ti­cal Guide…_

28. W tej książce sku­pimy się przede wszyst­kim na roz­mo­wach syn­chro­nicz­nych, w któ­rych ludzie natych­miast odpo­wia­dają sobie nawza­jem. Zachę­cam do zasta­no­wie­nia się, w jaki spo­sób oma­wiane przez nas zasady – zarzą­dza­nie tema­tem, zada­wa­nie pytań, lek­kość i życz­li­wość – mogą (lub nie mogą) mieć zasto­so­wa­nie w mniej syn­chro­nicz­nych inte­rak­cjach (za pośred­nic­twem wia­do­mo­ści tek­sto­wych, e-maili, mediów spo­łecz­no­ścio­wych itp.) w porów­na­niu z żywą, burz­liwą wymianą zdań.

29. Zob. np. _Słow­nik języka pol­skiego PWN_ lub hasło „komu­ni­ka­cja wer­balna” w Wiki­pe­dii, https://pl.wiki­pe­dia.org/wiki/Komunikacja_wer­balna (przyp. tłum.).

30. Dość przy­po­mnieć słynne obiady czwart­kowe – coty­go­dniowe inte­lek­tu­alne spo­tka­nia orga­ni­zo­wane przez króla Sta­ni­sława Augu­sta Ponia­tow­skiego w dru­giej poło­wie XVIII wieku, wzo­ro­wane na pary­skich salo­nach lite­rac­kich, na któ­rych spo­ty­kali się wybitni pisa­rze, naukowcy i dzia­ła­cze poli­tyczni, by dys­ku­to­wać o sztuce, nauce i refor­mach w Rze­czy­po­spo­li­tej (przyp. tłum.).

31. B. Cra­veri, _The Age of Conver­sa­tion_, New York Review Books, New York 2006.

32. I. Kant, _§ 88. Das höchste Gut_, w: _Anth­ro­po­lo­gie in prag­ma­ti­scher Hin­sicht_ (1798) (współ­cze­sny pol­ski prze­kład: _§ 88. O naj­wyż­szym dobru etyko-fizycz­nym_, w: _Antro­po­lo­gia w uję­ciu prag­ma­tycz­nym_, tłum. E. Drza­zgow­ska, P. Sosnow­ska, Wydaw­nic­two Insty­tutu Filo­zo­fii i Socjo­lo­gii PAN, War­szawa 2005).

33. Madame de Staël, _De l’Alle­ma­gne | par Mme la baronne de Staël Hol­stein…_, t. 1, Lon­dyn 1813; B.R. Han­ning, _Conver­sa­tion and Musi­cal Style in the Late Eigh­te­enth-Cen­tury Pari­sian Salon_, „Eigh­te­enth-Cen­tury Stu­dies” 1989, 22, nr 4, s. 512–528; M. Bloom, _Conver­sa­tion in the Wri­tings of Mme de Staël_, „PMLA” 1933, 48, nr 3, s. 861–866.

34. Rzecz­po­spo­lita uczo­nych, ew. repu­blika listów (łac. _res publica lit­te­ra­ria_ lub _res publica eru­di­to­rum_) – mię­dzy­na­ro­dowa spo­łecz­ność uczo­nych, oparta głów­nie na wymia­nie kore­spon­den­cji (przyp. tłum.).

35. L. Daston, _The Ideal and Reality of the Repu­blic of Let­ters in the Enli­gh­ten­ment_, „Science in Con­text” 1991, 4, nr 2, s. 367–386.

36. I. Kant, _Bean­twor­tung der Frage: Was ist Aufklärung?_ (1784) (pol­ski prze­kład: _Odpo­wiedź na pyta­nie: „Czym jest oświe­ce­nie?”_, w: I. Kant, _Roz­prawy z filo­zo­fii histo­rii_, przekł. i oprac. Trans­la­to­rium Filo­zo­fii Nie­miec­kiej Insty­tutu Filo­zo­fii Uni­wer­sy­tetu im. Miko­łaja Koper­nika pod kie­run­kiem Miro­sława Żela­znego, Wydaw­nic­two Antyk, Kęty 2005).

37. Kant bar­dzo rzadko opusz­czał swoje rodzinne mia­sto Kró­le­wiec, gdzie pro­wa­dził tak ure­gu­lo­wany tryb życia, że nazy­wano go Zega­rem Kró­le­wieckim.

38. M. Kuehn, _Kant: A Bio­gra­phy_, Cam­bridge Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 2002, s. 357.

39. I. Kant, _§ 88. Das höchste Gut_; Th. de Quin­cey, _The ‘Din­ner Par­ties’ of Imma­nuel Kant_, w: _The Last Days of Imma­nuel Kant_ (1827), reprint w: _Antho­lo­gia_ (2022), www.antho­lo­gia­litt.com; A.A. Cohen, _The Ulti­mate Kan­tian Expe­rience: Kant on Din­ner Par­ties_, „History of Phi­lo­so­phy Quar­terly” 2008, 25, nr 4, s. 315–336.

40. Kant naprawdę powie­dział, że w cza­sie „gustow­nej uczty” nie można pozwo­lić, aby poja­wiła się lub utrzy­my­wała _Rech­tha­be­rei_. W moim egzem­pla­rzu _Antro­po­lo­gii_ Kanta nie­miec­kie słowo _Rech­tha­be­rei_ prze­tłu­ma­czono jako „dogma­tyzm”. (W pol­skim prze­kła­dzie frag­ment ten brzmi: „nie dopu­ścić do upie­ra­nia się przy swo­jej racji ani u sie­bie, ani u innych człon­ków towa­rzy­stwa”, I. Kant, _Antro­po­lo­gia w uję­ciu prag­ma­tycz­nym…_, s. 237 ).

41. A.A. Cohen, _The Ulti­mate Kan­tian Expe­rience…_

42. J. Swift, _§ 17. Gen­teel Conver­sa­tion, Direc­tions to Servants, Argu­ment Aga­inst Abo­li­shing Chri­stia­nity, and Other Pam­ph­lets_, w: _The Cam­bridge History of English and Ame­ri­can Lite­ra­ture in 18 Volu­mes,_ ed. A.W. Ward, A.R. Wal­ler, t. 9: _From Ste­ele and Addi­son to Pope and Swift_, Cam­bridge Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 1907–1921.

43. S. Mil­ler, _Conver­sa­tion: A History of a Dec­li­ning Art_, Yale Uni­ver­sity Press, New Haven CT 2007, s. 203.

44. Cho­ciaż znawcy kon­wer­sa­cji z całej Europy nie zga­dzali się co do nie­któ­rych szcze­gó­łów doty­czą­cych sztuki uprzej­mej kon­wer­sa­cji – kto naj­le­piej ją prak­ty­kuje i jakie powinny być zasady – wszy­scy byli zgodni co do jed­nego: Ame­ry­ka­nie byli naj­gorsi. Nie cho­dziło tylko o ich akcent, gra­ma­tykę czy nawyk plu­cia, czyli wady, które zauwa­żyli w cza­sie swo­ich poby­tów w Sta­nach Zjed­no­czo­nych fran­cu­ski ary­sto­krata Ale­xis de Tocqu­eville i pisarz Char­les Dic­kens, nie­gdyś czło­nek klasy robot­ni­czej. Ame­ry­ka­nie łamali pod­sta­wową zasadę uprzej­mej kon­wer­sa­cji, roz­ma­wia­jąc o inte­re­sach pod­czas spo­tkań towa­rzy­skich i nie­ustan­nie mówiąc o sobie.

45. A. Smith, _Teo­ria uczuć moral­nych_, tłum., wstęp i przy­pisy D. Petsch, Pań­stwowe Wydaw­nic­two Naukowe, War­szawa 1989.

46. R. Cooper, _Coor­di­na­tion Games_, Cam­bridge Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 1998; Th. Schel­ling, _The Stra­tegy of Con­flict_, Harvard Uni­ver­sity Press, Cam­bridge MA 1960; O. Mor­gen­stern, J. von Neu­mann, _The­ory of Games and Eco­no­mic Beha­vior_, Prin­ce­ton Uni­ver­sity Press, Prin­ce­ton NJ 1944; J.F. Nash, _Equ­ili­brium Points in N-Per­son Games_, „Pro­ce­edings of the Natio­nal Aca­demy of Scien­ces” 1950, 36, nr 1, s. 48–49.

47. W Wiki­pe­dii ten dyle­mat opi­sano tak: „Dwóch podej­rza­nych zostało zatrzy­ma­nych przez poli­cję. Poli­cja, nie mając wystar­cza­ją­cych dowo­dów do posta­wie­nia zarzu­tów, roz­dziela więź­niów i przed­sta­wia każ­demu z nich tę samą ofertę: jeśli będzie zezna­wać prze­ciwko dru­giemu, a drugi będzie mil­czeć, to zezna­jący wyj­dzie na wol­ność, a mil­czący dosta­nie dzie­się­cio­letni wyrok. Jeśli obaj będą mil­czeć, obaj odsie­dzą 6 mie­sięcy za inne prze­wi­nie­nia. Jeśli obaj będą zezna­wać, obaj dostaną pię­cio­let­nie wyroki. Każdy z nich musi pod­jąć decy­zję nie­za­leż­nie i żaden nie dowie się, czy drugi mil­czy czy zeznaje, aż do momentu wyda­nia wyroku. Jak powinni postą­pić?” (przyp. tłum.).

48. W lite­ra­tu­rze wystę­puje rów­nież jako gra w tchó­rza, jastrząb-gołąb lub dyle­mat kur­cza­ków. To model nie­ko­ope­ra­cyj­nej gry o sumie nie­ze­ro­wej, w któ­rej naj­wię­cej można zyskać lub stra­cić, wybie­ra­jąc stra­te­gię kon­fron­ta­cyjną. Stra­te­gia poko­jowa nato­miast chroni wpraw­dzie przed naj­więk­szą stratą, ale nie przy­nosi też żad­nej nagrody. Kla­syczną postać tej gry opi­suje przy­kład: „Dwie osoby wsia­dają do samo­cho­dów i z dużą pręd­ko­ścią jadą naprze­ciwko sie­bie – ten, kto pierw­szy zaha­muje lub zje­dzie z trasy, jest «cyko­rem» i prze­grywa. Ten, który skręci, ratuje życie, ale traci pre­stiż, jadący do końca pro­sto wygrywa pre­stiżowo, jeśli jed­nak oby­dwaj zde­cy­dują się jechać do końca – zginą”, za: Wiki­pe­dia (przyp. tłum.).

49. Th. Schel­ling, _The Stra­tegy of Con­flict_…

50. M. Yeomans i in., _A Prac­ti­cal Guide…_

51. Th.F. Pet­ti­grew, L.R. Tropp, _A Meta-Ana­ly­tic Test of Inter­group Con­tact The­ory_, „Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy” 2006, 90, nr 5, s. 751.

52. M. Yeomans, A. Wood Bro­oks, _Topic Pre­fe­rence Detec­tion in Conver­sa­tion…_

53. E.M. Tem­ple­ton i in., _Long Gaps Between Turns Are Awkward for Stran­gers But Not for Friends_, „Phi­lo­so­phi­cal Trans­ac­tions of the Royal Society B” 2023, 378, nr 1875.

54. A.M. Mastro­ianni i in., _Do Conver­sa­tions End When People Want Them To?_, „Pro­ce­edings of the Natio­nal Aca­demy of Scien­ces” 2021, 118, nr 10, e2011809118; E. Sto­koe, _The Sense of a Conver­sa­tio­nal Ending_, Lough­bo­ro­ugh Uni­ver­sity 2021, repo­si­tory.lboro.ac.uk.

55. Naj­now­sze bada­nia prze­pro­wa­dzone przez psy­cho­lo­gów Adama Mastro­ian­niego i Gusa Cooneya suge­rują, że pra­wie żadna z naszych roz­mów nie koń­czy się w momen­cie, w któ­rym kto­kol­wiek by tego chciał. Zakoń­cze­nie roz­mowy jest ostat­nią mikro­de­cy­zją, którą należy sko­or­dy­no­wać, dla­tego tak czę­sto wydaje się ono nie­zręczne (i nie­za­do­wa­la­jące).

56. N. Abi-Esber, A. Mastro­ianni, A. Wood Bro­oks, _How Ver­bal, Nonver­bal, and Para­lin­gu­istic Conver­sa­tio­nal Cues Inform Inter­per­so­nal Infe­rence in Job Inte­rviews_ (w przy­go­to­wa­niu).

57. Th. de Quin­cey, _The ‘Din­ner Par­ties’ of Imma­nuel Kant…_

58. A. Rus­sell Hoch­schild, _Wor­king in Ame­rica_, Routledge, Lon­don 2015, s. 29–36.

59. W. Mar­sa­lis, G. Ward, _Moving to Higher Gro­und: How Jazz Can Change Your Life_, Ran­dom House, New York 2009.

60. E. Post, _Eti­qu­ette in Society, in Busi­ness, in Poli­tics, and at Home_, Funk & Wagnalls, New York 1922.

61. D. Car­ne­gie, _How to Win Friends and Influ­ence People_, Simon & Schu­s­ter, New York 1936.

62. _An Anth­ro­po­logy of Indi­rect Com­mu­ni­ca­tion_, red. J. Hen­dry, C. Wil­liam Wat­son, Routledge, Lon­don 2001.

63. J. Lang­shaw Austin, _How to Do Things with Words_, Harvard Uni­ver­sity Press, Cam­bridge MA 1975.

64. M. Yeomans, M. Schwe­it­zer, A. Wood Bro­oks, _The Conver­sa­tio­nal Cir­cum­plex…_, s. 293–302.

65. G.M. Fitz­si­mons, E.J. Fin­kel, M.R. van Del­len, _Trans­ac­tive Goal Dyna­mics_, „Psy­cho­lo­gi­cal Review” 2015, 122, nr 4, s. 648; H. Barki, J. Har­twick, _Con­cep­tu­ali­zing the Con­struct of Inter­per­so­nal Con­flict_, „Inter­na­tio­nal Jour­nal of Con­flict Mana­ge­ment” 2004, 15, nr 3, s. 216–244.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij