Moja wiara popękana - ebook
Między modlitwą a zwątpieniem, zachwytem a buntem. „Moja wiara popękana” to poetycki dziennik duchowej drogi, na której łatwe odpowiedzi ustępują trudnym pytaniom. To książka o poszukiwaniu Boga pośród ciszy, niepewności i nadziei. Dla tych, którzy wierzą, wątpią albo wciąż szukają własnej drogi.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poezja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8467-354-6 |
| Rozmiar pliku: | 2,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Ta książka nie jest traktatem teologicznym ani próbą udowodnienia czegokolwiek. Jest zapisem drogi.
Przez wiele lat wiara była dla mnie źródłem zachwytu, nadziei i poczucia sensu. Bywała także miejscem zmagań, rozczarowań, pytań i wewnętrznych konfliktów. Wiersze zebrane w tym tomie powstawały na różnych etapach tej drogi. Dlatego nie zawsze mówią jednym głosem. Obok modlitwy pojawia się zwątpienie, obok zachwytu — bunt, obok pewności — pytanie.
Układ utworów nie jest przypadkowy — ani w swojej kolejności, ani w samej strukturze tomu.
Książka została podzielona na siedem części, a w każdej z nich znajduje się osiem wierszy. Ten porządek wyrasta z symboliki, która od wieków obecna jest w tradycji biblijnej i religijnej.
Siedem — liczba pełni i doskonałości, przypominającą o dziele stworzenia i Bożym porządku wpisanym w świat.. Osiem — znak nowego początku, przekroczenia tego, co zamknięte i ukończone, zapowiedź odrodzenia oraz życia wykraczającego poza dotychczasowy porządek..
Nie jest to więc jedynie zabieg formalny, lecz próba wpisania osobistej historii wiary w rytm poszukiwania pełni, która nieustannie prowadzi ku nowemu.
Razem tworzą napięcie między tym, co domknięte, a tym, co dopiero się rozpoczyna — między człowiekiem a Bogiem.
Również same wiersze układają się w opowieść o przechodzeniu od pierwszej miłości i religijnego entuzjazmu, przez doświadczenie pęknięcia, kryzysu i duchowej ciemności, aż do miejsca, w którym nie wszystkie odpowiedzi są już oczywiste.
Nie jest to historia utraty wiary ani historia jej triumfu. To raczej próba uczciwego opisania tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy jego obraz Boga, Kościoła i samego siebie zaczyna pękać.
Jeżeli odnajdziesz w tych wierszach własne doświadczenia, pytania lub tęsknoty, będę wdzięczny za wspólną drogę.Zakochałem się
Pokochałem kogoś,
kto jest duchem.
Jest tak blisko,
a jednak skrywa Go
gruba zasłona.
Dotykam powietrza
i nazywam to związkiem.
Moja dusza ma łatwiej —
ona Go widzi.
Moje ciało
umiera z tęsknoty,
jak dziecko
odstawione od piersi.
Pragnę Go
całym sobą.
Mówią,
że ziarno musi obumrzeć
żeby wydać plon.
Więc obumieram.
Bo przecież
nic nas nie rozłączy.
Poślubił mnie na zawsze
na swoim łożu
z gwoździ.Gorliwiec
Oddawałem Ci godziny,
które moi rówieśnicy przeznaczali
na przyjemności i sen.
Mój pokój pachniał
kartkami modlitewników
i młodzieńczą gorliwością,
której nic nie potrafiło ostudzić.
Zamykałem drzwi
i stawałem przed Tobą bezbronny,
otoczony armią Twoich świętych z obrazków.
Rozmawialiśmy w tej ciszy.
Uczyłeś mnie, jak odkrywać Ciebie
we wszystkim:
w każdym człowieku, w każdym świcie,
w każdej minucie mojej młodości.
Postanowiłem uczyć się Ciebie na pamięć,
być uczniem,
który nie odstępuje mistrza na krok,
oddawać Ci młodość,
każdego dnia od nowa.
To nie był obowiązek,
to było dzikie zachwycenie.
Nie chciałem stać w tłumie
i bezmyślnie klaskać,
nie chciałem być tylko widzem.
Chciałem mieć zdarte stopy,
idąc dokładnie w Twoje ślady.Modlitwa o opętanie
Chcę być opętany,
całkowicie zawładnięty Tobą.
I dusza ma, i umysł, i ciało —
wszystko do Ciebie chcę, by należało,
było przesiąknięte Tobą,
tak jak gąbka wodą.
Chcę byś przejął nade mną
całkowitą kontrolę.
Wypełnił swą komórką każdą
komórkę mego ciała.
Dokonał aktu kompletnej transfuzji
i transplantacji.
Duchu siedmiu darów,
charyzmatów niezliczonych,
przyjdź!
Wejdź we mnie i nie odchodź,
nawet gdy wydam owoce.
Lecz pielęgnuj je całym sobą,
by smakowały Ojcu i Synowi,
oraz drugiemu człowiekowi.
Amen.Jak Ty
Chciałbym być — jak Ty:
wspaniały, a zwyczajny,
szczery, choć surowy.
Chciałbym — jak Ty —
umieć pierwszy przebaczyć.
Chciałbym dla Twej chwały
napisać milion wierszy.
Chciałbym — jak Ty —
umrzeć dla dobra ludzi.
Chciałbym — jak Ty —
trudzić się nad przemianą świata.
Chciałbym — jak Ty —
mówić do Boga: „Tato!”.
Chciałbym — jak Ty.
Chciałbym… lecz to za mało.
Powiększ więc moje serce,
by Słowo
ciałem się stało.Historia wg Boga
_Zawsze Bóg odkrywał przed ludźmi skarby swej mądrości i ducha, lecz teraz, gdy zło więcej odsłania oblicze, On hojniej je odkrywa _(św. Jan od Krzyża)
Światło wciąż rozprasza mrok,
a ogień miłości płonie.
Bóg stale jest obok człowieka,
wyciąga do niego dłonie.
On — wszechmocny,
a jednak niewolnik miłości —
nie wkracza w świata dzieje
z szacunku dla naszej wolności.
Czasem tylko, po cichu,
usiądzie obok ciebie
i powie: „Chciałbym, byś tu, na ziemi,
żył tak, jak Ja w niebie.
Choć niszczysz świat, który stworzyłem,
najbardziej ranisz siebie.
A Ja — szalony z miłości —
wciąż kocham tylko ciebie.Odpowiedź na wołanie
_Tulić Jego głowę z pierwszymi włosami_
_W Betlejem pod gwiazdą uprzejmie schyloną_
_W Nazarecie głaskaną Maryi rękami_
_Kto przytuli do siebie z koroną cierniową_ (ks. Jan Twardowski, „Korona”)
Pozwól więc mi, o Panie!
Podejść i przytulić do serca
Twą głowę cierniową.
Choć jest głową trupa,
choć i mnie też zrani,
bo kolec ukłuje,
bo kolec się wbije,
to wiedz, że biorę na siebie
te cierpienia,
bo chcę, byś odczuł i moją miłość:
ludzką,
ułomną,
poranioną,
niewierną,
ale szczerą
i Twoją,
bo Tobie oddaną.
Miłość
cierniem miłości
ukoronowaną…Powołanie katechety
Moim Uczniom.
Dziękuję za każdą rozmowę i to, że uczyliśmy się od siebie nawzajem.
Jestem ojcem
wszystkich swoich dzieci —
adoptowanych co tydzień,
na dwa krótkie spotkania
po czterdzieści pięć minut.
Każde kocham,
choć do niektórych wstydzę się przyznać,
że są moje.
Każde wysłucham,
przygarnę,
nie pytając, w co wierzy,
jak, po co ani dlaczego.
To nieistotne.
Ważne jest kochać —
czynić dobro całym sobą,
zrozumieć drugiego
i już tu, już teraz
dołożyć swoją cegiełkę do budowy
nowego, wspaniałego świata —
cywilizacji miłości,
królestwa Bożego,
a przez to właśnie
bardziej ludzkiego.
Stoję przed dziatwą swoją
i próbuję przekrzyczeć
obojętność,
egoizm,
lekkomyślność dziecięcą.
Pokazuję, że wciąż można być dzieckiem —
nawet uwięzionym w ciele dorosłego —
i czułą troską chronić
małą wiarę,
nie wiedząc
jak, po co ani dlaczego,
lecz wytrwale szukając
w zaufaniu
odpowiedzi,
które może wcale nie istnieją.