-
nowość
-
promocja
Mopsik, który chciał zostać tancerką - ebook
Mopsik, który chciał zostać tancerką - ebook
Poznaj mopsika Peggy – małą bohaterkę wielkich, zabawnych przygód!
Pełna uroku, śmiechu i niezwykłych perypetii – książka, którą pokochają dzieci!
Chloe nie może się doczekać wyjątkowego dnia – ma zostać druhną na ślubie swojej cioci! Kiedy jednak zostaje poproszona o wykonanie specjalnego tańca-niespodzianki, jej radość szybko zamienia się w stres. Dziewczynka jest przekonana, że jest najgorszą tancerką w swojej klasie baletowej. Na szczęście obok niej jest wierna przyjaciółka – mopsik Peggy, który zrobi wszystko, by pomóc Chloe odnaleźć pewność siebie i odwagę do wyjścia na parkiet. Czy wspólnie udowodnią, że taniec jest dla każdego?
„Mopsik, który chciał zostać tancerką” to ciepła, pełna uroku historia o przełamywaniu własnych obaw i wierze w siebie, która podbije serca małych czytelników. Uroczy bohaterowie, wspierająca przyjaźń i delikatny przekaz sprawiają, że książka nie tylko bawi, ale też dodaje otuchy. Prosty język, duża czcionka i piękne, czarno-białe ilustracje ułatwiają czytanie, czyniąc tę opowieść idealną dla dzieci rozpoczynających swoją przygodę z książkami.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8449-105-8 |
| Rozmiar pliku: | 10,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
– Pospieszcie się – zawołała Chloe przez ramię do Peggy i reszty rodziny. – Nie chcę przegapić rozgrzewki.
Wszyscy zmierzali ruchliwą główną ulicą w stronę Szkoły Tańca Panny Antoinette. Chloe była ubrana od stóp do głów na różowo. Miała na sobie bladoróżowe rajstopy i trykot, na który założyła wiązany sweterek i spódniczkę baletnicy. W jednej ręce niosła torbę z baletkami z miękkiej skóry, a w drugiej ściskała smycz Peggy.
Idę najszybciej, jak mogę, pomyślał mopsik. Łapki bolały go od prób nadążenia za najlepszą przyjaciółką, która miała przecież znacznie dłuższe nogi.
– Nie martw się, Chloe, mamy mnóstwo czasu – zapewnił tata.
Raz w semestrze rodziny uczniów były zapraszane do szkoły tańca, by obejrzeć przykładowe zajęcia.
– Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak tańczysz – powiedziała mama.
– Ja też nie – dodała Peggy, merdając kręconym ogonkiem. Oczywiście dla jej rodziny zabrzmiało to jak szczekanie, ale Chloe uśmiechnęła się do suczki w taki sposób, jakby ją zrozumiała. Szczególna więź połączyła je już podczas pierwszego spotkania w schronisku, z którego rodzina adoptowała mopsika, gdy był jeszcze malutkim szczeniaczkiem.
– Jesteś pewna, że Peggy będzie mogła wejść do środka? – zapytała Ruby, młodsza siostra Chloe.
Dlaczego miałabym nie wejść do środka? – zdziwiła się Peggy. Przecież cała rodzina została zaproszona, a ja jestem jej częścią. Chodziła z Chloe praktycznie wszędzie. Raz w tygodniu nawet do szkoły, gdzie pomagała w bibliotece!
– Zapytałam o to pannę Antoinette – odparła Chloe. – Powiedziała, że Peggy może przyjść, bo jest tak dobrze wychowana. A Hanna przyprowadzi Księżniczkę.
Hurra! Peggy zaszczekała radośnie na myśl o tym, że zobaczy swoją psią przyjaciółkę.
– Mam tylko nadzieję, że zatańczę bez błędów – oznajmiła Chloe nerwowo. – Dużo osób będzie nas dziś obserwować.
– Po prostu się zrelaksuj i baw dobrze – poradziła jej mama.
– Jesteś wspaniałą tancerką – zapewnił tata. – Musiałaś odziedziczyć ten talent po mnie.
Wykonał dramatyczny piruet i niemal potknął się o smycz Peggy.
– O rany!
– Och, tato! – zachichotała Chloe, patrząc, jak jej ojciec próbuje się wyplątać ze smyczy.
– Powinienem był najpierw się rozgrzać – stwierdził tata.
– To prawda – odparła dziewczynka. – My zawsze zaczynamy zajęcia od rozciągania.
– Po co? – zapytał Finn, starszy brat Chloe. – Przecież balet to nie jest prawdziwy sport taki jak piłka nożna. Nic tam nie robicie, tylko pląsacie delikatnie, całe ubrane na różowo.
– To nieprawda – zaprotestowała Chloe. – Panna Antoinette zawsze nam powtarza, że tancerze baletowi są bardzo wysportowani. Potrzebujemy siły, gibkości i wytrzymałości.
– Czyżby? – skwitował Finn, unosząc brew. – Skoro tancerze są równie wysportowani jak piłkarze, to zobaczmy, które z nas dotrze na miejsce jako pierwsze. Gotowi, do biegu, START! – krzyknął i popędził sprintem po chodniku.
– Biegnij, Peggy! – zawołała Chloe, rzucając się w pościg za bratem.
Przemknęli obok pizzerii, księgarni, sklepu z upominkami oraz przyjaznej psom kawiarni Psiaki i Przysmaki, która należała do mamy. Finn dobiegł do budynku szkoły tańca jako pierwszy.
– To niesprawiedliwe! – wydyszała Chloe, gdy razem z mopsikiem dotarły na miejsce kilka sekund później. – Peggy mnie spowalniała.
– To nie moja wina – sapnęła suczka. – Mam krótkie nóżki!
– Złej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza – zażartował Finn i pstryknął palcami w ciasny koczek na czubku głowy siostry.
– Nie zepsuj mi fryzury! – zawołała Chloe, robiąc unik.
W budynku szkoły znajdowały się dwa studia taneczne, sklep ze strojami i butami do tańca oraz poczekalnia, w której uczniowie szykowali się do zajęć. Chloe dołączyła do przyjaciółek, Ellie i Hanny, siedzących już na długiej drewnianej ławce.
Peggy z ekscytacją zamerdała ogonem na widok Księżniczki. Mała suczka rasy terier miała na sobie różowe tutu, pasujące do stroju opiekunki, oraz różową wstążkę wpiętą w brązową sierść.
– Cześć, Peggy – zawołała Księżniczka i obwąchała ją przyjaźnie.
Psy przez chwilę przyglądały się tancerkom, które właśnie zakładały baletki i różowe wełniane getry.
– Biedni ludzie – westchnęła Peggy, patrząc na swoje nóżki pokryte jasnobrązową sierścią. – Nie mają takiej uroczej sierści, która by ich ogrzewała.
Księżniczka pokiwała głową.
– Żal mi ich – stwierdziła, po czym zaczęła się lizać pod ogonem.
Wysoka kobieta w czarnym trykocie i długiej czarnej spódnicy stanęła w drzwiach studia. Blond włosy miała ściągnięte w ciasny koczek, a na jej nosie tkwiły małe, okrągłe okulary.
– Witajcie – zwróciła się z francuskim akcentem do zgromadzonych gości. – Wejdźcie, proszę, i zajmijcie miejsca, podczas gdy tancerze będą się rozgrzewać.
Rodzina Peggy usiadła na rozkładanych krzesełkach, tymczasem ona i Księżniczka klapnęły na wypastowanej drewnianej podłodze.
Całą przeciwległą ścianę studia pokrywały lustra, wzdłuż których ciągnął się długi drewniany drążek. W kącie pomieszczenia stało pianino. Siedział przy nim mężczyzna o kręconych siwych włosach.
Uczniowie ustawili się przy drążku i chwycili się go jedną dłonią, a panna Antoinette zaczęła wykrzykiwać polecenia.
– Plié! – zawołała i tancerze ugięli kolana, ustawiając stopy tak, by stykały się piętami.
Księżniczka zgięła i wyprostowała tylne łapy.
– Co ty wyprawiasz? – zapytała Peggy.
– No przecież robię plié – wyjaśniła suczka.
Peggy postanowiła, że w takim razie też zostanie tancerką. Nie odrywając wzroku od Chloe, przysiadła na tylnych łapach, a potem znowu się poderwała.
Panna Antoinette przechadzała się po sali i udzielała tancerzom wskazówek.
– Doskonale – pochwaliła Hannę.
– Wyprostuj się odrobinę bardziej – zwróciła się do Chloe. – Zaangażuj mięśnie środka.
Chloe ściągnęła brwi, skoncentrowana, i wciągnęła brzuch. Peggy zrobiła to samo.
Następnie tancerze zaczęli ćwiczyć unoszenie nóg.
Peggy skopiowała Chloe i wysunęła lewą przednią łapę w bok. Potem prawą łapę do przodu.
– Pięknie, Ellie – zawołała panna Antoinette, kiwając głową z aprobatą. Potem zatrzymała się przed Chloe. – Obciągnij palce u stóp – przypomniała jej.
Peggy nie miała palców, więc tylko trochę bardziej wyciągnęła łapę przed siebie.
Gdy tancerze skończyli ćwiczenia przy drążku, przeszli na środek sali. Pianista zaczął grać wesołą melodię.
– Piruet! – krzyknęła panna Antoinette.
Uczniowie wspięli się na palce i obrócili, trzymając ramiona nad głową.
Chloe zachwiała się w trakcie obrotu, straciła równowagę i się przewróciła.
– Chloe! – zaskomliła Peggy i rzuciła się w stronę przyjaciółki, by sprawdzić, czy nic jej nie jest.
– Zakręciło mi się w głowie – wyjaśniła dziewczynka. Policzki poczerwieniały jej ze wstydu.
Mama podbiegła i zabrała mopsika z parkietu, tymczasem Chloe wstała powoli.
– Spróbuj skupić wzrok na jednym punkcie – poradziła jej nauczycielka. – To pomoże ci zachować równowagę.
– Ja potrafię zrobić piruet – oświadczyła Księżniczka i zaczęła się obracać.
– Nie popisuj się – wymamrotała Peggy.
– A teraz pokażemy waszym rodzinom jetés, nad którymi pracowaliśmy – zawołała panna Antoinette.
Tancerze przebiegali przez studio jeden po drugim i z gracją wyskakiwali w powietrze.
Gdy nadeszła kolej Chloe, dziewczynka nerwowo zerknęła na rodziców.
Tata pokazał jej uniesione kciuki, a mama uśmiechnęła się i pokiwała głową zachęcająco. Peggy z zapałem pomerdała ogonem, dopingując przyjaciółkę.
Chloe wzięła głęboki wdech i pobiegła przez salę, ale gdy dotarła na sam środek, jakby straciła odwagę i wykonała tylko niewielki skok.
Pod koniec lekcji panna Antoinette stanęła przed uczniami.
– Mam dla was ekscytującą wiadomość – ogłosiła. – Niektórzy z was są już gotowi, by zacząć tańczyć na palcach, w pointach, jak dorośli tancerze baletowi. Będziecie musieli kupić sobie specjalne buty.
Tancerze zaczęli mamrotać między sobą, a w oczach Chloe zabłysło podekscytowanie.
Panna Antoinette klasnęła w dłonie, by uciszyć uczniów, po czym wymieniła imiona szczęśliwców:
– Megan… Soraya… Alice… Ellie… Hanna…
Dziewczynki zapiszczały z ekscytacją.
Peggy nadstawiła uszu, czekając, aż usłyszy imię swojej przyjaciółki, ale nie padło.
Chloe zgarbiła się, rozczarowana.
– Pozostali z was niech dalej pracują nad techniką, a wasz czas nadejdzie – oznajmiła panna Antoinette. – A teraz pora na podziękowania.
Najpierw tancerze dygnęli przed nauczycielką, potem przed pianistą, aż w końcu pokłonili się przed rodzinami.
Podczas gdy goście klaskali, na twarzy Chloe widniał uśmiech, który nie sięgał jej oczu. Peggy widziała, że drżą jej usta i próbuje powstrzymać płacz.
Po zakończonych zajęciach dziewczynka pogratulowała przyjaciółkom.
– Idziemy na pizzę, żeby to uczcić – powiedziała Ellie. – Chcesz pójść z nami?
– Nie, dziękuję – odparła Chloe cicho.
– Nie martw się, Chloe – zawołała Hanna, biorąc Księżniczkę na ręce. – Jestem pewna, że wkrótce też będziesz gotowa, żeby tańczyć w pointach!
– Kto ma ochotę na coś pysznego z Psiaków i Przysmaków? – odezwał się tata, gdy przyjaciółki Chloe już sobie poszły.– Ja! Chcę czekoladową muffinkę – oświadczył Finn.
– A ja ciasteczko – dodała Ruby.
– A ty, Chloe, co sobie weźmiesz? – zapytał tata.
– Ja nie mam na nic ochoty. – Dziewczynka pokręciła głową i wcisnęła baletki do torby. – Chcę tylko wrócić do domu.
– Zobaczymy się na miejscu – zwróciła się mama do taty, z niepokojem zerkając na córkę. – Pozdrówcie ode mnie Faisala.
Faisal pracował w Psiakach i Przysmakach i zajmował się kawiarnią, gdy mama miała wolne.
Kiedy reszta rodziny już sobie poszła, mama usiadła obok Chloe na ławce.
– Co się stało, skarbie? To do ciebie niepodobne, żeby rezygnować z czekoladowej muffinki.
– Jestem beznadziejną baletnicą! – zapłakała Chloe.
– To nieprawda – zaprotestowała mama. – Słyszałaś, co powiedziała panna Antoinette. Ćwicz dalej, a wkrótce będziesz gotowa.
– Wszystkie moje przyjaciółki są lepsze ode mnie – pożaliła się Chloe.
– To nie ma znaczenia. – Mama wzruszyła ramionami. – Każdy robi postępy w swoim tempie. Najważniejsze, to dobrze się bawić.
Chloe westchnęła.
– To, że zostałam w tyle, wcale nie jest zbyt zabawne.
Peggy nie mogła znieść widoku smutnej przyjaciółki. Musnęła jej dłoń wilgotnym nosem, by dać jej znać, że ona nigdy by jej nie zostawiła. Chloe pochyliła się i pogłaskała suczkę po grzbiecie.
– Wracajmy do domu – powiedziała mama, wstając, i wyciągnęła rękę do córki. – Mam dla ciebie małą niespodziankę. Miejmy nadzieję, że się rozchmurzysz.
– Co to za niespodzianka? – zapytała Chloe, sięgając po dłoń mamy.
Będziemy jeść kiełbaski na kolację? – pomyślała Peggy z nadzieją. Kiełbaski to był ulubiony przysmak suczki i zawsze poprawiały jej humor.
– Musisz jeszcze chwilę poczekać i niedługo się przekonasz – odparła mama, puszczając oko do Chloe. – To żadna niespodzianka, jeśli ci powiem!