Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Mózg na dopaminie - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 czerwca 2026
28,00
2800 pkt
punktów Virtualo

Mózg na dopaminie - ebook

Nie wszystko, czego pragniesz, naprawdę ci służy.

  • Dlaczego tak często wybierasz to, co daje natychmiastową ulgę, choć później przynosi frustrację?
  • Skąd biorą się nawyki, którym trudno się oprzeć?
  • Dlaczego pragnienie bywa silniejsze od rozsądku?

Czasem to nie brak silnej woli decyduje o naszych wyborach, lecz mechanizmy, których nawet nie zauważamy. Ta książka pozwoli Ci lepiej zrozumieć własne reakcje, emocje i potrzeby. Pomoże odzyskać wpływ na decyzje oraz budować bardziej świadomą relację z samym sobą i innymi.

Dr Anastasia Hronis z psychologiczną wnikliwością pokazuje procesy, które sterują naszym zachowaniem częściej, niż chcemy to przyznać — i uczy, jak odzyskać nad nimi wpływ.

 

Zrozum pragnienie — zanim ono zdecyduje za ciebie.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-18921-8
Rozmiar pliku: 1,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

NOTA OD AUTORKI

Nota od autorki

Zanim zagłę­bi­cie się w tej książce, pra­gnę wyra­zić wdzięcz­ność wszyst­kim, któ­rzy zgo­dzili się opo­wie­dzieć swoje nie­ła­twe prze­cież histo­rie i pozwo­lili mi udo­ku­men­to­wać swoje doświad­cze­nia. Wiele się od tych osób nauczy­łam o życiu, stra­cie i odpor­no­ści. Praca z tyloma wspa­nia­łymi ludźmi i pozna­nie szcze­gó­łów ich życia pozwo­liły mi uznać za ważne cał­kiem inne rze­czy niż wcze­śniej.

Ponie­waż z pacjen­tami i ich histo­riami opo­wie­dzia­nymi w tej książce spo­tka­łam się naprawdę, w celu ochrony ich pry­wat­no­ści zmie­ni­łam bądź usu­nę­łam ich imiona i pewne fakty z ich życia. Nie­które przy­padki sta­no­wią zle­pek histo­rii kilku pacjen­tów, któ­rzy zgło­sili się do mnie z podob­nymi pro­ble­mami.

Choć prze­kształ­ci­łam ele­menty tej opo­wie­ści, opi­sane w nich emo­cje, trud­no­ści i wnio­ski są głę­boko zako­rze­nione w fak­tycz­nych doświad­cze­niach praw­dzi­wych ludzi. Mam nadzieję, że udo­stęp­nie­nie tych histo­rii z sza­cun­kiem i wraż­li­wo­ścią zapewni wam cenny wgląd w zło­żo­ność ludz­kiego stanu oraz przy­nie­sie pocie­chę, inspi­ra­cję i zro­zu­mie­nie.

Niech zawarte w tej książce opo­wie­ści sta­no­wią źró­dło reflek­sji, empa­tii i impuls do two­rze­nia więzi.WSTĘP

Wstęp

Taniec celu z przyjemnością

Moja porad­nia mie­ści się na pią­tym pię­trze uro­kli­wego budynku z oknami wycho­dzą­cymi na wodę w pobliżu lot­ni­ska Mascot w Syd­ney. Bli­skość oce­anu zapew­nia nam wspa­niałe widoki, a zara­zem odle­głość od lot­ni­ska jest na tyle duża, że nie dociera do nas nad­mierny hałas samo­lo­tów, któ­rych starty i lądo­wa­nia przez cały dzień mogłyby znacz­nie utrud­niać pracę. Gdy wygląda się przez okno, trudno powstrzy­mać się przed marze­niami o waka­cjach w jakimś egzo­tycz­nym miej­scu. Cza­sem nawet zachę­camy zde­ner­wo­wane dzieci, dla któ­rych jest to pierw­sza wizyta u psy­cho­loga, aby pode­szły popa­trzeć na samo­loty.

W maju 2023 roku w oko­licy doszło do nie­zwy­kłego zda­rze­nia. Tuż przy naszym biu­rowcu otwarto nową kawiar­nię. Było do niej bli­żej niż do poprzed­niej, co uła­twiało szyb­kie wyj­ścia na kawę w prze­rwie mię­dzy kon­sul­ta­cjami. Z cza­sem bari­ści zapa­mię­tali nasze stałe zamó­wie­nia, co przy­spie­szyło i uprzy­jem­niło cały pro­ces. Nowa kawiar­nia była otwarta do 17:00, a pozo­stałe lokale w tej oko­licy zamy­kano już o 15:00. Na doda­tek wła­ści­cie­lem był cukier­nik wło­skiego pocho­dze­nia. Czyż trzeba doda­wać coś wię­cej?

Ni­gdy nie uwa­ża­łam się za kone­serkę ciast. Ni­gdy też nie mia­łam szcze­gól­nej ochoty na pączki. Oczy­wi­ście lubi­łam cza­sem zjeść Kri­spy Kreme, ale nie koja­rzę, żebym zatrzy­my­wała się na sta­cji ben­zy­no­wej lub w super­mar­ke­cie tylko po to. Nie pamię­tam też, kiedy po raz pierw­szy skosz­to­wa­łam Kri­spy Kreme ani jak się czu­łam po tych pierw­szych kilku kęsach, mogę za to opo­wie­dzieć o moim pierw­szym posy­pa­nym cukrem pączku z kawiarni wło­skiego cukier­nika. Wypiek był świe­żutki, jesz­cze cie­pły. Nie­biań­sko pach­niał. Zło­ci­sta, ide­alna chru­piąca skórka, obfi­cie posy­pana cukrem, skry­wała mięk­kie, puszy­ste wnę­trze.

Wła­śnie tak, dosłow­nie z dnia na dzień, to miej­sce zostało moją ulu­bioną kawiar­nią. Wraz z zespo­łem sta­li­śmy się jej sta­łymi gośćmi. Bywa­li­śmy tam tak czę­sto, że cza­sami per­so­nel kawiarni nagra­dzał naszą lojal­ność gra­ti­so­wym biscotti. Jedli­śmy sycy­lij­ską wer­sję tostów fran­cu­skich z ser­kiem ricotta z owo­cami w syro­pie, boro­wi­kowo-tru­flowe kulki aran­cini i praw­dziwe, kru­che sfo­glia­telle. (Na mar­gi­ne­sie: warto tu zapewne wspo­mnieć, że ta kawiar­nia mnie w żaden spo­sób o to nie nęka, nikt mnie też nie zachęca do pro­mo­wa­nia jej wspa­nia­łych pro­duk­tów. Może tylko te słowa prze­czyta ktoś z per­so­nelu, a wtedy doda do naszego sycy­lij­skiego tosta fran­cu­skiego nieco wię­cej bitej śmie­tany).

Z bie­giem czasu rosła moja chęć na wypieki. Zaczę­łam marzyć o czymś nowym, cudow­nym i pysz­nym. Chęć ta poja­wiała się po połu­dniu, zwy­kle około 15:00. Nie musia­łam być głodna. Nie bra­ko­wało mi jedze­nia. Czę­sto coś przy­no­si­łam z domu. W poradni zawsze mia­łam też dostęp do kawy roz­pusz­czal­nej. Ale nie­za­leż­nie od tego, czy dzień był stre­su­jący, pra­co­wity, powolny czy nudny, oko­licz­no­ści zawsze pozwa­lały mi uspra­wie­dli­wić kupno jakiejś prze­ką­ski. Wło­ska kawiar­nia z dnia na dzień stała się przy­kła­dem potęgi dzia­ła­nia kon­kret­nej sub­stan­cji che­micz­nej w naszym mózgu: dopa­miny w akcji.

Dopa­minę, czę­sto nazy­waną „sub­stan­cją nagrody”, mózg wytwa­rza w celu wzmoc­nie­nia pozy­tyw­nych doznań. Do uwol­nie­nia dopa­miny doszło w chwili zje­dze­nia pierw­szego pączka z cukrem pudrem. Mój mózg i reszta ciała dostały wtedy sygnał: „Słu­chaj­cie, to jest świetne! Dosko­nale sma­kuje, zapew­nia cudowne wra­że­nia!”. Rola dopa­miny nie ogra­ni­cza się jed­nak do prze­ka­zy­wa­nia nam infor­ma­cji, że coś wydaje się dobre – jed­no­cze­śnie skła­nia nas ona do ponow­nego zapew­nie­nia sobie tej nagrody i przy­jem­no­ści. Prze­ka­zuje naszemu mózgowi komu­ni­kat: „Słu­chaj, to świetne, powtórzmy to!”. Tym samym do akty­wa­cji mojej dopa­miny docho­dzi nie tylko w chwili jedze­nia pączka, ale rów­nież wtedy, gdy o 15:00 sie­dzę w gabi­ne­cie, zasta­na­wia­jąc się, czy zejść do kawiarni na wcze­sno­po­po­łu­dniową prze­ką­skę. Jej aktyw­ność wzra­sta nawet w cza­sie tęsk­nego wpa­try­wa­nia się w witrynę kawiarni w dro­dze do pracy. Pokusę zje­dze­nia tych kon­kret­nych pącz­ków dodat­kowo zwięk­sza ich cią­gła zmien­ność. Cza­sami mają w środku krem z dodat­kiem orze­chów lasko­wych. Kiedy indziej pista­cji. Mózg lubi róż­no­rod­ność i nie­prze­wi­dy­wal­ność, co prze­kłada się na akty­wa­cję szla­ków „dopa­mi­ner­gicz­nych”.

Tak wła­śnie przed­sta­wia się dopa­mina w akcji. Wzmac­nia to, co wydaje się dobre, i skła­nia do powtórki tego doświad­cze­nia. To zaś może być wspa­niałe, ale także nie­bez­pieczne. „Napęd dopa­mi­nowy” jest zwy­kle gwał­towny, auto­ma­tyczny i nie­świa­domy, co każe się zasta­no­wić, jaki mamy tak naprawdę wybór i wolną wolę w kon­tek­ście wła­snych zacho­wań. Czy rze­czy­wi­ście możemy tak dalece kon­tro­lo­wać swoje czyny, jak nam się wydaje? I jak możemy sta­wić opór oddzia­ły­wa­niu dopa­miny, które ata­kuje z niezwy­kle pier­wotną siłą?

* * *

Życie jest pełne para­dok­sów. Bywa zło­żone, zagma­twane i cha­otyczne. Kiedy indziej jed­nak jest pro­ste, jasne i upo­rząd­ko­wane. Zmienne, a zara­zem sta­bilne i prze­wi­dy­walne. Pogoda może się zmie­nić z dnia na dzień, lecz pory roku zawsze wystę­pują w tej samej kolej­no­ści. Z cza­sem ulega zmia­nie dyna­mika w związ­kach, ale miłość trwa. Nie mamy gwa­ran­cji zdro­wia, w życiu mie­rzymy się z naj­róż­niej­szymi, nie­prze­wi­dy­wal­nymi cho­ro­bami, a mimo to się sta­rze­jemy i nie­uchron­nie dopada nas śmierć. Życie nie jest sta­tyczne, lecz zmienne w zależ­no­ści od sytu­acji.

Choć możemy pró­bo­wać nada­wać życiu pożą­dany kształt, i tak jeste­śmy zdani na łaskę wielu nie­za­leż­nych od sie­bie czyn­ni­ków. Możemy być kapi­ta­nami wła­snego statku, pro­wa­dzą­cymi go w wybra­nym przez nas kie­runku. Możemy wybie­rać karierę zawo­dową, decy­do­wać o miej­scu zamiesz­ka­nia i dobie­rać sobie ludzi, z któ­rymi chcemy spę­dzać czas. Mimo to, podob­nie jak kapi­tan statku zdany na łaskę sztor­mu­ją­cych mórz, tak naprawdę ni­gdy nie mamy nad tym wszyst­kim peł­nej kon­troli.

Jak to jest z zacho­wa­niami, co do któ­rych wydaje nam się, że ją mamy? Ile z nich tak naprawdę wynika z pod­świa­do­mych pro­ce­sów? Ile z wła­snych dzia­łań wybie­ramy sami, a ile bie­rze się z cał­ko­wi­cie nie­jaw­nych dla nas pro­ce­sów zacho­dzą­cych w naszym umy­śle i ciele?

Tru­izmem jest twier­dze­nie, że mózg jest nie­wia­ry­god­nie zło­żony. Jego dzia­ła­nie sta­no­wiło tajem­nicę i intry­go­wało od tysięcy lat, choć zara­zem było przed­mio­tem badań nie­któ­rych naj­star­szych cywi­li­za­cji na ziemi. W roku 1908 nie­miecki psy­cho­log Her­mann Ebbin­ghaus napi­sał, że „psy­cho­logia ma długą prze­szłość, ale krótką histo­ri改. Jest w tym sporo prawdy. Nawet jeśli spo­sób dzia­ła­nia mózgu i wewnętrzne pro­cesy umy­słu od dawna fascy­nują ludzi, for­malne, naukowe bada­nie mózgu – dzie­dzina nazy­wana neu­ro­bio­lo­gią – to dość młoda dys­cy­plina. Choć w sta­ro­żyt­nych cywi­li­za­cjach inte­re­so­wano się naszymi sza­rymi komór­kami, bra­ko­wało wtedy wie­dzy, czy też narzę­dzi, do nauko­wej oceny ich dzia­ła­nia. Zara­zem jed­nak nie powstrzy­mało to ludzi od eks­pe­ry­men­tów.

Naj­star­sze znane nam tek­sty medyczne pocho­dzą ze sta­ro­żyt­nego Egiptu. Powstały około 1800 r. p.n.e.² Sta­ro­żytni Egip­cja­nie to jedna z naj­star­szych cywi­li­za­cji, która udo­ku­men­to­wała swe roz­le­głe bada­nia w dzie­dzi­nie medy­cyny. Warto wspo­mnieć o opi­sach zabie­gów medycz­nych, jak nasta­wia­nie zła­ma­nych kości, pro­ste, nie­in­wa­zyjne ope­ra­cje chi­rur­giczne i sto­ma­to­lo­gia. Przy­po­mnę, że zapi­sano to wszystko hie­ro­gli­fami. Dość zło­żo­nymi jak na sta­ro­żytną cywi­li­za­cję.

Jed­nym z naj­star­szych tek­stów, które wspo­mi­nają wprost o mózgu, jest Papi­rus Edwina Smi­tha z około 1600 r. p.n.e., nazwany od nazwi­ska ame­ry­kań­skiego sprze­dawcy anty­ków, który nabył go w XIX wieku. W tym tek­ście sta­ro­żytni Egip­cja­nie wspo­mi­nają o mózgu co naj­mniej osiem razy. Dla takiej maniaczki nauki jak ja to fascy­nu­jące. Opi­sują objawy, roz­po­zna­nie i pro­gnozę dla dwóch pacjen­tów z ranami głowy i otwar­tymi zła­ma­niami czaszki. W przy­padku takich zła­mań docho­dzi do odsło­nię­cia kości spod skóry – w prze­ci­wień­stwie do zła­mań zamknię­tych, gdzie co prawda kość jest zła­mana, ale skóra pozo­staje nie­tknięta. Otwarte zła­ma­nie czaszki uznano by dzi­siaj za przy­pa­dek wyma­ga­jący pil­nej pomocy medycz­nej.

Te opisy dowo­dzą także pew­nego rozu­mie­nia ana­to­mii i dzia­ła­nia mózgu. Są tam wzmianki o „pul­so­wa­niu odsło­nię­tego mózgu” oraz zja­wi­ska, które obec­nie okre­śli­li­by­śmy mia­nem afa­zji, czyli nagłej utraty mowy (w papi­ru­sie opi­sano to jako „nie roz­ma­wia z tobą”). Wspo­mniano także o drgaw­kach („nad­mier­nie się trzę­sie”).

Wygląda na to, że Egip­cja­nie w pew­nym stop­niu rozu­mieli „late­ra­li­za­cję” obja­wów. Wie­dzieli, że mózg składa się z dwóch połó­wek, czyli pół­kul, oraz że nie­które funk­cje orga­ni­zmu są wyspe­cja­li­zo­wane i kon­tro­lo­wane przez jedną z nich. Zgod­nie ze sta­nem naszej wie­dzy prze­twa­rza­nie i pro­duk­cja mowy w znacz­nej mie­rze zacho­dzi w obsza­rach mózgu zwa­nych ośrod­kiem Broki i ośrod­kiem Wer­nic­kego w lewej pół­kuli. Uraz lewej pół­kuli może zabu­rzyć funk­cje języ­kowe, zaś uraz pra­wej z mniej­szym praw­do­po­do­bień­stwem wywoła ten sam sku­tek.

Nasze rozu­mie­nie neu­ro­bio­lo­gii ulep­szyło się dzięki dziełu Alk­me­ona z Kro­tonu, twórcy tek­stów medycz­nych i naukowca ze sta­ro­żyt­nej Gre­cji, który żył około roku 500 p.n.e. Zasu­ge­ro­wał on, że cia­łem rzą­dzi mózg, a nie serce, i że to on jest źró­dłem inte­li­gen­cji danej osoby. Było to przed­mio­tem dłu­go­trwa­łej debaty filo­zo­fów i leka­rzy grec­kich.

Prze­nie­śmy się teraz do XX wieku, kiedy to neu­ro­bio­lo­gię zaczęto uwa­żać za odrębną dzie­dzinę naukową. Poko­na­li­śmy długą drogę od cza­sów sta­ro­żyt­nych Egip­cjan i Gre­ków. Obec­nie mamy zaawan­so­wane tech­niki neu­ro­obra­zo­wa­nia, zdolne ujaw­nić zawiłe szcze­góły aktyw­no­ści mózgu. Rozu­miemy zasady neu­ro­ge­ne­tyki i powią­za­nia kon­kret­nych genów z zabu­rze­niami neu­ro­lo­gicz­nymi. Umiemy wyja­śnić neu­ro­pla­stycz­ność i zdol­ność mózgu do samo­na­prawy i prze­pro­gra­mo­wa­nia. Nasze rozu­mie­nie dzia­ła­nia sieci neu­ro­no­wych poło­żyło fun­da­menty pod roz­wój sztucz­nej inte­li­gen­cji (SI). Neu­ro­bio­lo­dzy posu­nęli się nawet do opra­co­wa­nia tech­no­lo­gii, która pozwala oso­bom spa­ra­li­żo­wa­nym ste­ro­wać robo­tycz­nymi koń­czy­nami i komu­ni­ko­wać się z kom­pu­te­rami za pośred­nic­twem myśli (co nazywa się neu­ro­pro­te­tyką). Wszystko to dowo­dzi, że zro­bi­li­śmy ogromne postępy.

Bio­lo­gia, che­mia w mózgu i gene­tyka odpo­wia­dają za znaczną część naszej oso­bo­wo­ści i dzia­łań. Różni ludzie mają różne cechy oso­bo­wo­ści, na które w dużej mie­rze wpły­wają geny. Nie­któ­rzy z nas są bar­dziej eks­tra­wer­tyczni, impul­sywni i otwarci na nowe doświad­cze­nia, inni zaś intro­wer­tyczni, wyco­fani i zrów­no­wa­żeni. Te cechy prze­kła­dają się na nasze wybory życiowe – wybór kariery zawo­do­wej, miej­sca zamiesz­ka­nia i ludzi, któ­rych obec­no­ści pra­gniemy. Nie cho­dzi tu jed­nak wyłącz­nie o róż­nice w oso­bo­wo­ści.

Istoty ludz­kie są zasad­ni­czo zapro­gra­mo­wane do prze­trwa­nia. Wła­śnie dla­tego nasze odru­chy każą nam się szybko odsu­nąć po dotknię­ciu gorą­cego pieca. I dla­tego w obli­czu nie­bez­pie­czeń­stwa adre­na­lina może włą­czyć nam tryb walki lub ucieczki. Sub­stan­cje che­miczne w mózgu, jak sero­to­nina, wpły­wają na nasz nastrój. Mela­to­nina regu­luje sen i czu­wa­nie. Dopa­mina zaś każe nam dążyć do nagród, na przy­kład wyso­ko­ka­lo­rycz­nych posił­ków i seksu.

Jed­nym z wyzwań nasi­lo­nych przez współ­cze­sne życie jest pokusa. Ota­cza nas ze wszyst­kich stron, łatwiej do niej dotrzeć niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej. Mówiąc „pokusa”, nie mam na myśli jedy­nie seksu, nar­ko­ty­ków i rock and rolla, lecz wszystko, co wsiąka w szcze­liny codzien­no­ści. Pokusę obej­rze­nia kolej­nego odcinka na Net­flik­sie. Pokusę, by się­gnąć po tele­fon i spraw­dzić nowe powia­do­mie­nia na Insta­gra­mie. Pokusę, by rano raz jesz­cze naci­snąć przy­cisk drzemki. Pokusę, by zjeść kolej­nego pysz­nego, posy­pa­nego cukrem pączka z pie­karni tuż pod moją porad­nią.

Praw­do­po­dob­nie nie są ci obce powie­dze­nia w stylu „warto chwilę pocier­pieć dla przy­szłych korzy­ści” lub „nie rezy­gnuj z tego, na czym naj­bar­dziej ci zależy, na rzecz tego, czego chcesz teraz”. Zma­gamy się, cią­gle prze­cią­ga­jąc linę mię­dzy tym, co wydaje się dobre natych­miast, a tym, co da nam dłu­go­fa­lowe poczu­cie zado­wo­le­nia. Dosko­nale, jeśli te dwie rze­czy są toż­same. To praw­dziwy suk­ces. Nie­stety jed­nak nie zawsze tak jest. Życie każe nam szu­kać rów­no­wagi mię­dzy tym, co zapewni nam dobre samopoczu­cie tu i teraz, a tym, co zrobi to póź­niej. Tę rów­no­wagę trudno osią­gnąć w obli­czu wszech­obec­nego powabu natych­miastowej gra­ty­fi­ka­cji.

Jeśli chcę coś kupić, mogę włą­czyć tele­fon, który zwy­kle znaj­duje się w zasięgu ręki, auto­ma­tycz­nie połą­czyć się z szyb­kim inter­ne­tem, wyszu­kać i zna­leźć wiele pro­duk­tów speł­nia­ją­cych moje potrzeby. Mam aż nazbyt wiele moż­li­wo­ści. Za wybraną pozy­cję płacę natych­miast, ponie­waż we wszyst­kich moich urzą­dze­niach zapi­sane są dane karty kre­dy­to­wej, więc muszę tylko pod­nieść tele­fon i pocze­kać, aż funk­cja roz­po­zna­wa­nia twa­rzy zwe­ry­fi­kuje moją toż­sa­mość. Póź­niej dany przed­miot trafi pod moje drzwi w ciągu kilku dni, jeśli nie godzin.

Nie muszę już cze­kać, aż na Net­flik­sie (nie mówiąc nawet o tele­wi­zji o sygnale nie­szy­fro­wa­nym) pojawi się kolejny odci­nek ulu­bio­nego pro­gramu tele­wi­zyj­nego. Zamiast tego mogę obej­rzeć cały sezon. Wystar­czy tylko naci­snąć przy­cisk. Net­flix i inne plat­formy stre­amin­gowe będą odtwa­rzać kolejne odcinki, więc nie muszę aktyw­nie wybrać dal­szego oglą­da­nia. Tak naprawdę, jeśli chcę zro­bić sobie przy­jem­ność, Net­flix ma też kate­go­rię „warto obej­rzeć”, z któ­rej mogę czer­pać inspi­ra­cję.

Kiedy poczuję głód, mogę się skon­tak­to­wać z jedną z wielu plat­form inter­ne­to­wych ofe­ru­ją­cych usługi dostawy żyw­no­ści, wybrać z sze­ro­kiej gamy opcji, a godzinę póź­niej zjeść dorę­czony pod same drzwi posi­łek lub prze­ką­skę. Jeśli chcę gdzieś jechać, w ciągu kilku minut sta­nie pod moim domem pojazd typu _ride share_. W chwi­lach znu­dze­nia mogę zagrać w grę na tele­fo­nie, napi­sać SMS-a do przy­ja­ciółki, przej­rzeć media spo­łecz­no­ściowe, prze­czy­tać wia­do­mo­ści lub obej­rzeć fil­miki na YouTu­bie – potrze­buję zale­d­wie kilku sekund, by prze­su­nąć pal­cem po ekra­nie tele­fonu i go odblo­ko­wać, czy też, co jesz­cze prost­sze, zro­bić to przy uży­ciu roz­po­zna­wa­nia twa­rzy! Mogę zle­cić Siri przy­go­to­wa­nie listy rze­czy do zro­bie­nia, kazać ChatGPT zro­bić korektę mojego ręko­pisu (uwaga do moich redak­to­rów: nie zro­bi­łam tego!), a Alek­sie dosto­so­wać tem­pe­ra­turę w pokoju – wszystko zale­d­wie jed­nym dotknię­ciem palca.

Ty to pew­nie wiesz, bo praw­do­po­dob­nie te pokusy sta­no­wią ele­ment także two­jej codzien­no­ści. Ze względu na ich dosko­nałe zin­te­gro­wa­nie możemy nie zauwa­żać, jak auto­ma­tyczna stała się nasza egzy­sten­cja i jak nie­wiele wymaga wysiłku. Nie zro­zum mnie źle: auto­ma­ty­za­cja ma też dobre strony. Mię­dzy innymi ozna­cza oszczęd­ność czasu i pie­nię­dzy, popra­wia bez­pie­czeń­stwo, zwięk­sza dostęp do istot­nych usług.

Jed­nak choć przy­cisk drzemki może zapew­nić mi dzie­sięć dodat­ko­wych, spę­dzo­nych w łóżku, minut dobrego samo­po­czu­cia, spo­wo­duje także stres i koniecz­ność spie­sze­nia się, by nie spóź­nić się do pracy. Podob­nie pączek z pie­karni sma­kuje pysz­nie, kiedy go jem, ale gdy­bym pochła­niała go zawsze, gdy czuję taką pokusę, mia­łoby to kata­stro­falny wpływ na moje zdro­wie. Choć dosy­pia­nie jest wygodne, a pączki sma­ko­wite, te rze­czy nie są zgodne z moimi war­to­ściami lub celami doty­czą­cymi mojej kariery zawo­do­wej i zdro­wia. Czy to ozna­cza, że ni­gdy nie powin­nam pozwa­lać sobie na chwilę dłuż­szy sen i że mam na dobre zre­zy­gno­wać z pącz­ków? Gdzie wtedy miej­sce na przy­jem­ność?

Wła­śnie na tym polega trud­ność z utrzy­ma­niem rów­no­wagi.

Jak zapew­nić balans mię­dzy przy­jem­no­ścią a reali­za­cją celu w świe­cie, który wydaje się nas cią­gle kusić ze stu róż­nych stron? Jak zna­leźć zdrową rów­no­wagę mię­dzy prze­lot­nymi przy­jem­no­ściami a trwa­łym zna­cze­niem w nie­ustan­nym pędzie i pośród tylu czyn­ni­ków roz­pra­sza­ją­cych? I jak nasz mózg odpo­wiada na świat nasta­wiony na cią­głą kon­sump­cję, gdzie naj­cen­niej­szą walutą jest nasz czas i uwaga? Jak się po nim poru­sza?

W tej książce omó­wimy wybrane naj­waż­niej­sze poję­cia doty­czące neu­ro­bio­lo­gii, które pozwolą nam odpo­wie­dzieć na te pyta­nia. A dokład­niej zaj­miemy się pewną maleńką czą­steczką w mózgu, która ma ogromny wpływ na nasze zacho­wa­nie, czyli dopa­miną.

Książka składa się z trzech czę­ści. W pierw­szej przyj­rzymy się dowo­dom i bada­niom doty­czą­cym neu­ro­prze­kaź­ni­ków, sku­pia­jąc się na wyja­śnie­niu, dla­czego i w jaki spo­sób dopa­mina i inne sub­stan­cje che­miczne w mózgu dzia­łają wła­śnie tak, a nie ina­czej. Obalę kilka mitów, wyja­śnię poten­cjalne skutki braku rów­no­wagi, a także pokrótce omó­wię, jak dopa­mina może powo­do­wać uza­leż­nie­nia. Czemu to ważne? Im wię­cej wiemy, tym lep­sze decy­zje możemy pod­jąć. Zro­zu­mie­nie wpływu dopa­miny na pewne wybory pozwala nam nauczyć się lepiej ste­ro­wać wła­snym zacho­wa­niem i podej­mo­wać decy­zje, które zapew­nią rów­no­wagę mię­dzy krót­ko­ter­mi­nową przy­jem­no­ścią a dłu­go­ter­mi­no­wym celem.

Wła­śnie tym zaj­miemy się w czę­ści dru­giej – zapew­nie­niem rów­no­wagi mię­dzy przy­jem­no­ścią, którą może nam dać dzia­ła­nie pod wpły­wem dopa­miny, a zna­czą­cymi, celo­wymi dzia­ła­niami. Przyj­rzymy się naszym war­to­ściom i spraw­dzimy, w jaki spo­sób „napęd dopa­mi­nowy” może utrud­nić życie zgod­nie z tymi war­to­ściami. Zasta­no­wimy się także, co jest dla nas naj­waż­niej­sze, a tym samym co wskaże nam dal­szą drogę.

Część trze­cia poświę­cona jest wpro­wa­dza­niu tych prak­tycz­nych zmian zacho­wa­nia. Popro­wa­dzę cię przez etapy pozwa­la­jące ode­rwać się od dzia­łań napę­dza­nych dopa­miną, a także pod­sunę stra­te­gie, dzięki któ­rym uzy­skasz kon­trolę nad pra­gnie­niami. Wszystko po to, by w twoim życiu nie było roz­dź­więku mię­dzy przy­jem­no­ścią a reali­za­cją celu. Będę pro­sić także o zasta­no­wie­nie się nad tym, co daje ci poczu­cie speł­nie­nia, i jak możemy lepiej dosto­so­wać rów­no­wagę do two­ich potrzeb.

Do dzieła!CZĘŚĆ 1. WYJAŚNIENIE NAPĘDU DOPAMINOWEGO

Część 1

Wyja­śnie­nie napędu dopa­mi­no­wego

W tej czę­ści omó­wimy naukowe pod­stawy wie­dzy o dopa­mi­nie: czym jest, czemu ist­nieje i jak działa. Wyja­śnimy, co akty­wuje szlaki dopa­mi­nowe w mózgu i jak te pod­świa­dome pro­cesy skła­niają nas do podej­mo­wa­nia nie­świa­do­mych decy­zji. Obalę pewne mity w stylu „detoksu od dopa­miny” i „rodzi­ciel­stwa prze­ciw­dzia­ła­ją­cego wydzie­la­niu dopa­miny”, które w ostat­nich latach zyskały tyle uwagi. Wyja­śnię, co się dzieje, kiedy pewne sub­stan­cje bądź zacho­wa­nia zbyt czę­sto akty­wują szlaki dopa­mi­nowe, i jak dosto­so­wuje się do tego mózg. Omó­wimy sze­reg zja­wisk, w tym robie­nie zaku­pów, hazard, nar­ko­tyki, alko­hol, korzy­sta­nie z inter­netu, mediów spo­łecz­no­ścio­wych, a nawet kom­pul­sywne oglą­da­nie pro­gra­mów tele­wi­zyj­nych, aby poka­zać dzia­ła­nie dopa­miny w kon­tek­ście tych zacho­wań. Na koniec popro­szę cię o wybór jed­nego zacho­wa­nia pod wpły­wem dopa­miny, które chcesz zmie­nić. Zmiana ta będzie sta­no­wić nasz cel w trak­cie roz­wa­ża­nia w dal­szych czę­ściach róż­nych stra­te­gii, które pomogą ci uzy­skać trwały, sku­teczny efekt.Rozdział 1. Czym jest dopamina i jak działa?

Roz­dział 1

Czym jest dopa­mina i jak działa?

Ze względu na ilość dez­in­for­ma­cji krą­żą­cych obec­nie w inter­ne­cie, szcze­gól­nie w mediach spo­łecz­no­ścio­wych, nikt nie będzie miał ci za złe prze­ko­na­nia, że dopa­mina to modny nar­ko­tyk, który pomaga osią­gać cele. Zara­zem jed­nak jest to cał­ko­wita nie­prawda! Dopa­mina towa­rzy­szy nam od zara­nia dzie­jów, a w roku 1910 „odkryli” ją bry­tyj­scy che­micy Geo­rge Bar­ger i James Ewens. Dopiero jed­nak praca szwedz­kiego neu­ro­far­ma­ko­loga Arvida Carls­sona z roku 1957 pozwo­liła nam tak naprawdę zro­zu­mieć jej rolę w mózgu. Pro­wa­dzone przez niego eks­pe­ry­menty na kró­li­kach wyka­zały, że obni­że­nie poziomu dopa­miny u zwie­rząt zabu­rzało pracę obwo­dów neu­ro­no­wych odpo­wie­dzial­nych za ruch. W póź­niej­szym okre­sie przy­czy­niło się to do zro­zu­mie­nia zabu­rze­nia neu­ro­de­ge­ne­ra­cyj­nego, jakim jest cho­roba Par­kin­sona, w któ­rej niż­szy poziom dopa­miny w mózgu skut­kuje pro­ble­mami z poru­sza­niem się.

Od czasu pracy Carls­sona nastą­piło posze­rze­nie zakresu zain­te­re­so­wań dopa­miną oraz roz­wój badań. W szcze­gól­no­ści ana­li­zo­wano jej wpływ na moty­wa­cję do poszu­ki­wa­nia nagrody i spo­soby sty­mu­lo­wa­nia oraz pod­trzy­my­wa­nia przez nią uza­leż­nień. W bada­niach zajęto się związ­kiem mię­dzy dopa­miną a zespo­łem nad­po­bu­dli­wo­ści psy­cho­ru­cho­wej z defi­cy­tem uwagi (ADHD)³, także jej obec­no­ścią (bądź bra­kiem) w przy­pad­kach depre­sji⁴, a nawet powią­za­niem z dzia­ła­niem nerek⁵. Sądząc po licz­bie poświę­co­nych dopa­mi­nie publi­ka­cji badaw­czych, można ją uznać za jeden z naj­waż­niej­szych, intry­gu­ją­cych neu­ro­prze­kaź­ni­ków.

Czym jest neu­ro­prze­kaź­nik? To, naj­pro­ściej mówiąc, po pro­stu che­miczny „goniec” w mózgu. Neu­ro­prze­kaź­niki, które uła­twiają komu­ni­ka­cję w mózgu i ukła­dzie ner­wo­wym, są nie­zbędne do utrzy­ma­nia zdro­wia psy­chicz­nego i dobro­stanu fizycz­nego. Wyróż­niamy sze­reg róż­nych neu­ro­prze­kaź­ników o odmien­nych funk­cjach. Poza dopa­miną być może znasz sero­to­ninę, uczest­ni­czącą w regu­la­cji nastroju, snu i ape­tytu, kwas gamma-ami­no­ma­słowy (GABA), który pomaga regu­lo­wać lęk i stres, oraz glu­ta­mi­nian uczest­ni­czący w pro­ce­sach ucze­nia się i zapa­mię­ty­wa­nia. Rolę innych neu­ro­prze­kaź­ników omó­wimy bar­dziej szcze­gó­łowo w roz­dziale 5.

Dopa­mina, podob­nie jak wszyst­kie neu­ro­prze­kaź­niki, zawiera cegiełki budul­cowe życia, czyli tlen, wodór, węgiel i azot. Wystę­puje nie tylko u ludzi – u wszyst­kich zwie­rząt. Była ele­men­tem neu­ro­che­mii w mózgach pry­mi­tyw­nych jasz­czu­rek i gadów sprzed dzie­siąt­ków milio­nów lat. Co wię­cej, u zwie­rząt odgrywa ona rolę podobną jak u ludzi: mody­fi­kuje zacho­wa­nia i jest klu­czowa w pro­ce­sie ucze­nia się i wzmoc­nie­nia pod wpły­wem nagrody.

Jest obecna w wielu czę­ściach ludz­kiego mózgu, ale przede wszyst­kim w korze przed­czo­ło­wej⁶. Tu prze­twa­rzamy infor­ma­cje na wyż­szym pozio­mie. To wła­śnie ta część w znacz­nej mie­rze odpo­wiada za pla­no­wa­nie, roz­wią­zy­wa­nie pro­ble­mów, wnio­sko­wa­nie, kre­atyw­ność, obróbkę danych i pamięć robo­czą. Wyja­śnia to zara­zem rolę dopa­miny w ADHD (o czym sze­rzej opo­wiem w roz­dziale 2).

Jedna z naj­waż­niej­szych ról dopa­miny wiąże się z ukła­dem nagrody w mózgu. Dokład­niej rzecz ujmu­jąc, wpływa ona na czas i spo­sób doświad­cza­nia przy­jem­no­ści i poczu­cia nagrody. Jej dzia­ła­nie wykra­cza jed­nak poza zapew­nia­nie takich doznań, ponie­waż zwięk­sza naszą moty­wa­cję do poszu­ki­wa­nia przy­jem­no­ści. Tym samym wydziela się nie tylko w chwili przy­jem­nych doświad­czeń, ale także w trak­cie dąże­nia do nich.

Wróć myślami do posy­pa­nych cukrem pącz­ków, o któ­rych już mówi­łam. Dopa­mina bie­rze udział w przy­jem­nym dozna­niu w chwili, gdy zanu­rzam zęby w cie­ście, ale zara­zem zapewni mi moty­wa­cję do ponow­nego zje­dze­nia tego pysz­nego pączka (a póź­niej do kolej­nego razu!). Kiedy będę znów mijać kawiar­nię, doj­dzie do uwol­nie­nia dopa­miny w mózgu, by przy­po­mnieć mi wyśmie­nity smak pączka z poprzed­nich odwie­dzin, co prze­łoży się na chęć wej­ścia do środka i zakupu kolej­nego.

Rolę dopa­miny w nakła­nia­niu nas do dąże­nia do nagrody potwier­dzają bada­nia. Na przy­kład do sty­mu­la­cji neu­ro­nów dopa­mi­no­wych docho­dzi przede wszyst­kim przed zje­dze­niem danego pokarmu, szcze­gól­nie jeśli jest pyszny. Ta sty­mu­la­cja jest mniej­sza w trak­cie spo­ży­cia nie­za­leż­nie od tego, czy dana rzecz jest sma­ko­wita czy nie⁷. Podobną aktyw­ność dopa­mi­ner­giczną obser­wu­jemy u szczu­rów – dopa­mina uczest­ni­czy w dzia­ła­niach szczura płci męskiej skie­ro­wa­nych na reali­za­cję celów, takich jak podej­ście do szczu­rzycy i wspię­cie się na nią, a nie w samej kopu­la­cji⁸.

Oprócz przy­jem­no­ści i moty­wa­cji dopa­mina odpo­wiada za kilka innych rze­czy, mię­dzy innymi wraz z innymi neu­ro­prze­kaź­ni­kami za ruch. Wystę­puje w polu rucho­wym płata czo­ło­wego mózgu – czyli jądrach pod­staw­nych – i bie­rze udział w naby­wa­niu umie­jęt­no­ści rucho­wych i ich syn­chro­ni­za­cji. Kon­kret­niej rzecz bio­rąc, pomaga nam kon­tro­lo­wać ruchy dowolne (tj. ruchy wyko­ny­wane celowo, jak wycią­gnię­cie ręki po fili­żankę kawy, w odróż­nie­niu od ruchów mimo­wol­nych, jak mru­ga­nie). Niski poziom dopa­miny wiąże się z zabu­rze­niami neu­ro­de­ge­ne­ra­cyj­nymi, np. cho­robą Par­kin­sona⁹. Zmniej­sze­nie ilo­ści i zakłó­ce­nie wydzie­la­nia dopa­miny pro­wa­dzi do stop­nio­wej utraty dowol­nych umie­jęt­no­ści rucho­wych, w tym mowy.

Dopa­mina uczest­ni­czy także w ucze­niu się i zapa­mię­ty­wa­niu. Odgrywa ważną rolę, zapew­nia­jąc prze­cho­wy­wa­nie wspo­mnień i uła­twia­jąc powsta­wa­nie nowych. Wspo­mnie­nia są ważne, ponie­waż kie­rują naszym przy­szłym zacho­wa­niem. Przy­po­mnie­nie sobie wcze­śniej­szych doświad­czeń, zarówno świa­do­mie, jak i nieświa­do­mie, pomaga nam pod­jąć przy­szłe decy­zje. Jeśli spro­wa­dzimy to do przy­jem­no­ści i nagrody, a póź­niej przy­po­mnimy sobie pysz­nego pączka w kawiarni, wspo­mnie­nie będzie ważne. Aby pra­gnąć pod­jąć dzia­ła­nie, by ponow­nie zdo­być to pyszne ciastko, muszę pamię­tać, że je zja­dłam.

Z per­spek­tywy ewo­lu­cyj­nej nie dziwi udział dopa­miny we wszyst­kich tych obsza­rach, tj. przy­jem­no­ści, moty­wa­cji, ruchu i pamięci. Wszyst­kie one mają klu­czowe zna­cze­nie moty­wu­jące do próby uzy­ska­nia nagrody. Aby zjeść ciastko, muszę pamię­tać, że było pyszne, muszę mieć moty­wa­cję, by znów je zdo­być, muszę się ruszyć i wró­cić do kawiarni, a póź­niej poczuć nagrodę w postaci pysz­nego smaku, bo to dzięki niej powtó­rzę to w przy­szło­ści.

W pre­hi­sto­rii dopa­mina miała klu­czowe zna­cze­nie dla prze­ży­cia gatunku ludz­kiego. Zapew­niała moty­wa­cję do takich zacho­wań jak polo­wa­nie i poszu­ki­wa­nie poży­wie­nia. Wzmac­niała dąże­nie do szu­ka­nia schro­nie­nia i bez­pie­czeń­stwa, a także uni­ka­nia dra­pież­ni­ków. Co wię­cej, moty­wo­wała do poszu­ki­wa­nia part­ne­rów i roz­mna­ża­nia. W ten spo­sób wspiera prze­trwa­nie gatunku. Bez niej dziś by nas tu nie było!

Dobrze jest rozu­mieć, jak dopa­mina na różne spo­soby wpływa na nasze zacho­wa­nia i je kształ­tuje, ponie­waż to poka­zuje, że nie jest to jedy­nie neu­ro­prze­kaź­nik odpo­wie­dzialny za „dobre samo­po­czu­cie”. Jedną z jej głów­nych funk­cji jest zapew­nie­nie nam moty­wa­cji do uzy­ska­nia nagrody, a także poczu­cia przy­jem­no­ści po jej zdo­by­ciu. Tak naprawdę dopa­mina moty­wuje nas do się­ga­nia po nagrody i reali­za­cji celów, nawet jeśli nie są one nie­zbędne do naszego bez­po­śred­niego prze­ży­cia w sen­sie fizjo­lo­gicz­nym¹⁰. Warto o tym pamię­tać, roz­wa­ża­jąc zdrowe spo­soby zapew­nie­nia sobie dopa­miny, a tym samym dobrego samo­po­czu­cia, ale także wyko­rzy­sta­nia jej do zapew­nie­nia sobie moty­wa­cji i poczu­cia nagrody, które pozwoli nam dzia­łać w spo­sób sen­sowny i dający poczu­cie speł­nie­nia.

Dopa­mina bywa przed­mio­tem kry­tyki przez rolę, jaką odgrywa w uza­leż­nie­niach. Ze względu na jej moc potocz­nie nazywa się ją czą­steczką przy­jem­no­ści lub czą­steczką się­ga­nia po wię­cej. Z całą pew­no­ścią może się przy­czy­nić do nie­zdro­wych zacho­wań i uza­leż­nień. Łatwo­ścią prze­miany przy­jem­nych doznań w uza­leż­nie­nia zaj­miemy się w roz­dziale 4. Dopa­mina może jed­nak odgry­wać także pozy­tywną, przy­datną rolę, a jej przy­jemny wpływ odczu­wamy w wielu nie­szko­dli­wych for­mach. Na przy­kład oglą­da­nie zdjęć i przy­wo­ły­wa­nie miłych wspo­mnień nie tylko popra­wia nam samo­po­czu­cie, ale także skła­nia do powtó­rze­nia doznań. Wspa­niale było zjeść coś pysz­nego i wcale nie musi to być ciastko posy­pane cukrem pudrem! Zdrowa, a zara­zem smaczna prze­ką­ska też sprawi nam przy­jem­ność. W bada­niach neu­ro­obra­zo­wych stwier­dzono, że pod­czas słu­cha­nia ulu­bio­nej muzyki dobre samo­po­czu­cie zapew­nia nam rów­nież dopa­mina.

Przejdźmy jed­nak do trud­niej­szej czę­ści. Nie­stety nie ma wzoru, który mógłby pomóc w uzy­ska­niu rów­no­wagi dopa­mi­no­wej, na przy­kład poprzez słu­cha­nie muzyki pod­czas poran­nej jazdy do pracy, jedze­nie cze­goś pysz­nego do poran­nej her­baty lub codzienną roz­mowę tele­fo­niczną z przy­ja­cie­lem. To nie­stety nie jest takie pro­ste, ponie­waż nasze doświad­cza­nie dopa­miny wiąże się z wcze­śniej­szymi doświad­cze­niami. Roz­łóżmy to na czyn­niki pierw­sze.

Nasz mózg nie­ustan­nie uwal­nia dopa­minę w ilo­ści bazo­wej, czyli „tonicz­nej”. Wynika to z faktu, że jest ona tak ważna dla całego funk­cjo­no­wa­nia naszego mózgu i reszty ciała, a nie jedy­nie dla odczu­wa­nia przy­jem­no­ści. Rodzimy się z róż­nym bazo­wym pozio­mem dopa­miny. Te róż­nice przy­po­mi­nają róż­nice cech oso­bo­wo­ści, tem­pe­ra­mentu, nie­to­le­ran­cji pokar­mo­wych i zagro­żeń scho­rzeń gene­tycz­nych. Warto tu wspo­mnieć o wie­lo­let­niej deba­cie doty­czą­cej powią­zań cha­rak­teru z wycho­wa­niem. Czy możemy zmie­nić bazowy poziom dopa­miny, czy też musimy się zado­wo­lić tym, co dosta­li­śmy od losu? Podob­nie jak w przy­padku więk­szo­ści spo­rów o to, czy kształ­tuje nas natura czy wycho­wa­nie, odpo­wiedź brzmi „tak i nie”. Choć rodzimy się z natu­ral­nym pozio­mem dopa­miny, z całą pew­no­ścią mogą na niego wpły­nąć doświad­cze­nia życiowe.

W obli­czu faktu, że wszy­scy mamy bazową ilość dopa­miny, nasze dozna­nie przy­jem­no­ści w danej chwili wiąże się z tym pozio­mem oraz z naszymi wcze­śniej­szymi doświad­cze­niami. Na przy­kład jeśli cały ranek gram na tele­fo­nie i to spo­wo­duje uwol­nie­nie dopa­miny, a póź­niej zjem coś pysz­nego do poran­nej her­baty, mogę nie doświad­czyć speł­nie­nia lub rado­ści na takim samym pozio­mie jak w przy­padku, gdy­bym nie grała w te gry. Mózg usil­nie dąży do samo­re­gu­la­cji i nie pozwoli mi cią­gle być na dopa­mi­no­wym „haju”. Dla­tego coś, co mogłoby być przy­jem­nym dozna­niem, jak zje­dze­nie pączka do poran­nej her­baty, nie ma takiego cha­rak­teru wła­śnie z powodu wcze­śniej­szych zda­rzeń.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. H. Ebbin­ghaus, _Psy­cho­logy: An ele­men­tary text-book_, New York 1973. (Źró­dło cytatu w j. pol­skim: R.J. Ger­rig, Ph.G. Zim­bardo, _Psy­cho­lo­gia i życie_, War­szawa 2009, s. 8).

2. E.F. Frey, _The ear­liest medi­cal texts_, „Clio Medica. Acta Aca­de­miae Inter­na­tio­na­lis Histo­riae Medi­ci­nae”, t. 20, Leiden, s. 79–90.

3. R. Dum i in., _Dopa­mine recep­tor expres­sion and the patho­ge­ne­sis of atten­tion-defi­cit hype­rac­ti­vity disor­der: a sco­ping review of the lite­ra­ture_, „Cur­rent Deve­lop­men­tal Disor­ders Reports”, 9(4), 2022, s. 127–136.

4. N.C. Delva, G.D. Stan­wood, _Dys­re­gu­la­tion of brain dopa­mine sys­tems in major depres­sive disor­der_, „Expe­ri­men­tal Bio­logy and Medi­cine”, 246(9), 2021, s. 1084–1093.

5. A. Oli­va­res-Hernández i in., _Dopa­mine recep­tors and the kid­ney: an ove­rview of health-and phar­ma­co­lo­gi­cal-tar­ge­ted impli­ca­tions_, „Bio­mo­le­cu­les”, 11(2), 2021, s. 254.

6. F.H. Pre­vic, _The Dopa­mi­ner­gic Mind in Human Evo­lu­tion and History_, New York 2011, roz­dział 1.

7. B.A. Baldo, A.E. Kel­ley, _Discrete neu­ro­che­mi­cal coding of distin­gu­isha­ble moti­va­tio­nal pro­ces­ses: insi­ghts from nuc­leus accum­bens con­trol of feeding_, „Psy­cho­phar­ma­co­logy”, 191, 2007, s. 439–459.

8. E.M. Hull, J.W. Muschamp, S. Sato, _Dopa­mine and sero­to­nin: influ­en­ces on male sexual beha­vior_, „Phy­sio­logy & Beha­vior”, 83(2), 2004, s. 291–307.

9. S. Latif i in., _Dopa­mine in Par­kin­son’s dise­ase_, „Cli­nica Chi­mica Acta”, 522, 2021, s. 114–116.

10. J.D. Sala­mone i in., _Bey­ond the reward hypo­the­sis: alter­na­tive func­tions of nuc­leus accum­bens dopa­mine_, „Cur­rent Opi­nion in Phar­ma­co­logy”, 5(1), 2005, s. 34–41.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij