Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Na fali wspomnień - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 czerwca 2026
2999 pkt
punktów Virtualo

Na fali wspomnień - ebook

Powrót do miejsca, w którym trzy dekady wcześniej przeżyła najważniejsze lato swojego życia, może przynieść ukojenie lub otworzyć stare, niezagojone mimo upływu czasu rany.

Monika ma niecałe pięćdziesiąt lat, gdy sypiące się małżeństwo i wypalenie zawodowe sprawiają, że robi coś, na co nie pozwoliła sobie od bardzo dawna – pakuje się i jedzie nad morze. Wiedziona wspomnieniami, dociera do Brzozówki, w której w latach 90. jako nastolatka spędzała wakacje z rodziną: apodyktyczną matką, wycofanym ojcem i złośliwym młodszym bratem. Właśnie tam poznała Marcina. Tam też widziała go po raz ostatni.

Było to lato, które odmieniło los wszystkich, tylko Monika uległa i poszła drogą wyznaczoną przez matkę. Jej życie, mimo że pełne sukcesów i poukładane, wydaje się teraz niepełne. Czy spotkanie z miłością sprzed lat sprawi, że zacznie znowu żałować najważniejszych życiowych decyzji? Czy może wręcz przeciwnie – uświadomi sobie, że jest bardziej podobna do swojej matki, niż chciałaby przyznać? Czy można iść do przodu, gdy przypływ przynosi fale wspomnień i bardzo chcemy dać się im ponieść?

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Obyczajowe
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8449-203-1
Rozmiar pliku: 5,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

1
TERAZ

Morze ma ten sam zapach co kiedyś. I tak samo jak kiedyś czuję tę morską bryzę na policzkach. Ocieram oczy. Już nie wiem, czy to morska woda, czy łzy.

Stoję na brzegu i próbuję odnaleźć dziewczynę, którą kiedyś byłam. Tamta przyjechała tu pierwszy raz wiele lat temu, z głową pełną marzeń, z sercem gotowym na miłość. Wydawało jej się, że wszystko dopiero się zaczyna i że zawsze będzie dobrze i niezbyt trudno. Była pewna, że życie jest jak dobra zabawa.

Chyba jednak trochę się myliła.

Spoglądam na morze, o tej porze roku dziwnie wzburzone. Na maszcie trzepocze czerwona flaga, która krzyczy: nie wchodź!

W oddali widać kilku śmiałków. A może idiotów? Nie zważając na warunki, rozbierają się szybko i wbiegają do wody. Próbują skakać przez fale, które i tak są od nich silniejsze. Przewracają się. Przez chwilę znikają mi z oczu, potem znowu się pojawiają, nad wyraz uparci w tej swojej walce z czymś, czego pokonać się nie da.

Kiedyś powiedziałabym, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Wierzyłam, że do odważnych świat należy, a strach jest tylko wymówką dla stojących na brzegu. Wierzyłam, że zwyciężają tylko ci, którzy wychodzą poza strefę komfortu. Że słabość i czułość są dla mięczaków.

Teraz myślę nieco inaczej. Teraz wiem, że można rzucić się na głęboką wodę i przez lata nie móc dopłynąć do celu. Czyżbym tuż po pięćdziesiątce zaczynała myśleć samodzielnie?

***

Czasem ktoś próbuje nas popychać, byśmy szli w konkretnym kierunku, a my się na to zgadzamy. Robi to delikatnie, niby przypadkiem, czasem pod pozorem troski, miłości, dobrych rad. Poddajemy się temu, bo myślimy, że nie mamy wyjścia… Bo wierzymy, że ten ktoś wie lepiej. Może naprawdę wie?

A może ulegamy tak łatwo, bo nie mamy już siły stać na brzegu i bronić tego, czego naprawdę chcemy. Bo nikt nas tego nie nauczył.

Od dzieciństwa przecież wymagano od nas czegoś zupełnie innego. Posłuszeństwa.

Najpierw w domu: nie dyskutuj, zrób, jak mówię, starsi wiedzą lepiej. Potem w szkole: nie wychylaj się, nie zadawaj za wiele pytań. Nieustannie uczy się nas dopasowywania i tego, żeby nie sprawiać kłopotów.

Nikt właściwie nie mówi: słuchaj siebie. Nikt nie uczy nas, że najważniejsze jest, aby mieć własne zdanie. Raczej odwrotnie – pokazuje się nam, jak bardzo potrafi być to niewygodne.

A potem przychodzi dorosłość i wszyscy oczekują, że będziemy wiedzieli, czego chcemy. Że będziemy podejmowali dobre decyzje. Że będziemy bronili swoich granic, swoich marzeń, swoich wyborów.

Tylko jak to zrobić, skoro przez całe życie ćwiczyliśmy coś zupełnie przeciwnego?

Jak nagle powiedzieć „nie”, jeśli przez lata wymagano, byśmy na wszystko się zgadzali? Jak zaufać sobie, skoro tyle razy słyszeliśmy, że ktoś inny wie lepiej? Jak pójść własną drogą, jeśli całe dzieciństwo polegało na chodzeniu tam, gdzie ktoś nas prowadził?

Może dlatego tak wielu z nas w dorosłym życiu wciąż ogląda się na innych. Na rodziców, na partnerów. Na ludzi, którzy mówią pewnym głosem i sprawiają wrażenie, że wiedzą więcej. Bo wtedy nie trzeba brać odpowiedzialności za to, co naprawdę czujemy. I nie trzeba sprawdzać, czy gdybyśmy w końcu popłynęli w swoją stronę, w ogóle potrafilibyśmy utrzymać się na powierzchni.

Więc kiedy ktoś nas pcha tam, gdzie nie bardzo mamy ochotę iść, to mimowolnie wchodzimy głębiej. Krok po kroku. Najpierw po kostki, potem po kolana, aż okazuje się, że grunt znika nam pod nogami, a my machamy rękami, udając przed całym światem, że przecież świetnie pływamy. I że sprawia nam to ogromną przyjemność.

Jesteśmy przekonani, że nie ma wyjścia, że tak właśnie wygląda dorosłość, że wszyscy tak mają.

Wyobrażamy sobie, że jeszcze chwila i z pewnością dopłyniemy tam, gdzie wreszcie będzie można odpocząć. Brzegu jednak wciąż nie widać, a najgorsze jest to, że w którymś momencie przestajemy nawet pamiętać, dokąd właściwie chcieliśmy dotrzeć.

***

Patrzę na fale uderzające o brzeg. Zabierają piasek spod stóp, przynoszą muszelki, ale też śmieci, splątane wodorostami plastikowe butelki, buty nie do pary, rzeczy, które kiedyś były komuś potrzebne.

Czasem trafia się skarb. Kawałek bursztynu, mieniący się, jakby przechowywał w sobie gorące lato.

Czasem woda wyrzuca na brzeg kawałek szkła. Leży w piasku, wygładzony wodą, błyszczy w słońcu niczym coś drogocennego. Schylasz się, bierzesz go do ręki i dopiero wtedy czujesz ból. Cienka, ostra krawędź rozcina skórę szybciej, niż zdążysz pomyśleć. To tylko pobita butelka, być może po tanim winie. Butelka rozbita o burtę łódki przez jakiegoś pijaka, w przypływie złości, rozpaczy albo zwyczajnej głupoty.

Czasem w życiu też sięgamy po coś, co z daleka wygląda jak skarb, a po pewnym czasie okazuje się śmieciem. Spotykamy na swojej drodze kogoś, kto nas rani. Jak to szkiełko, które wydawało się bursztynem.

Patrzę na wodę i myślę, że przez lata pozwalałam innym decydować za mnie. Fale oczekiwań bliskich mi ludzi niosły mnie niekoniecznie tam, gdzie chciałam. Co zabierały, uznawałam za stracone. Co wyrzucały pod nogi, brałam i nie pytałam, czy naprawdę tego chcę.

Dopiero zaczynam rozumieć, że największą odwagą wcale nie jest skakanie przez fale. Czasem największą odwagą jest nie wejść do wody. Szczególnie gdy ktoś nas do tego nakłania.

Skończyłam pięćdziesiąt lat i chyba dopiero teraz wiem, kim jestem i czego chcę.

Zaczynam wierzyć w to, że niczego nikomu nie muszę już udowadniać.

Stoję na tej samej plaży, na której stałam przed trzydziestoma laty, patrzę na linię horyzontu i myślę o przeszłości i o tym, co mnie ukształtowało.

Myślę o dziewczynie, która skoczyła w fale życia, tak jak jej kazano.

I chyba nie była do końca szczęśliwa.

Większość życia przeszłam w butach swojej matki. Wręczyła mi je i wmówiła, że inne są niewygodne. Nawet nie próbowałam żyć inaczej! Żyłam dokładnie tak jak ona, tyle że może od początku miałam nieco lepsze ubrania, bardziej zasobne konto i kalendarz wypełniony po brzegi.

***

Przyjechałam tu odpocząć. Tak powtarzam wszystkim. Matce, mężowi, córce, pracownikom. Sobie też próbuję to wmówić.

Ale to nieprawda.

Przyjechałam sprawdzić, czy tamta dziewczyna – ja sprzed trzydziestu lat – jeszcze gdzieś tu na mnie czeka. Może siedzi na murku przy smażalni, macha nogami i śmieje się z czegoś, co już dawno przestało być śmieszne. Może wciąż wierzy, że miłość potrafi wszystko naprawić.

A może jednak odpłynęła razem z tamtym latem?
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij