-
nowość
Nadzieja - ebook
Nadzieja - ebook
„Nadzieja” to osobista historia Kasi — dziewczynki, która zbyt wcześnie musiała zmierzyć się z bólem, samotnością i stratą. To opowieść o adopcji, dzieciństwie, ukochanej babci Janinie, dorastaniu i poszukiwaniu własnego miejsca. O przeszłości, która zostawia ślady, ale nie musi odbierać nam przyszłości. To historia o tym, że nawet po najciemniejszym początku można odnaleźć dom, miłość i ludzi, którzy zostają z nami na zawsze.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Biografie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788398282321 |
| Rozmiar pliku: | 37 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Dom, w którym zabrakło miłości
Moja historia zaczyna się, kiedy miałam zaledwie trzy
miesiące.
Nie pamiętam tamtego czasu. Byłam zbyt mała, żeby zachować w pamięci obrazy, głosy czy wydarzenia, które wtedy działy się wokół mnie. To, co wiem o początkach mojego życia, poznałam wiele lat później z opowieści mojej
najstarszej siostry, Moniki.
To właśnie ona opowiedziała mi, że kiedy byłam maleńka, to ona i mój starszy brat Ł. dawali mi namiastkę miłości. „Z rodzeństwa to właśnie Monika i mój starszy brat Ł. dawali mi namiastkę miłości. Przy nich czułam, że
jestem komuś potrzebna.”
Monika sama nie miała wtedy łatwego życia. Nie mogła liczyć na pomoc mamy. Mimo to zajmowała się mną, kiedy
byłam zupełnie bezbronnym dzieckiem.
Był też Michał.
Pracował, a dodatkowo zbierał złom, żeby utrzymać swoją rodzinę i zadbać o nas, kiedy byliśmy mali. Z opowieści Moniki wiem, że to właśnie on często zajmował się dziećmi. Kąpał nas, przytulał, bawił się z nami i chodził na spacery. Podobno szczególnie lubiłam, kiedy mnie kąpał. Nie pamiętam jego rąk ani tego, jak wyglądały tamte chwile. Ale dziś, słuchając opowieści Moniki, myślę o tym, jak wiele znaczy dla małego dziecka ktoś, kto po prostu jest. Mój tata ZygmuntZanim jednak wszystko zaczęło się rozpadać, był mój tata
Zygmunt.
Dla mnie był tatą. Dla Moniki — wujem. Nie był jej biologicznym ojcem, ale z tego, co opowiadała, nigdy nie
robił między dziećmi żadnej różnicy.
„Był czułym i wspaniałym człowiekiem. Nie wyróżniał żadnych dzieci, wszystkich równo traktował. U niego nie było, że to moje dzieci, a te nie. U niego wszystkie były
równe.”
Tata pracował i dbał o dom. Według Moniki wtedy niczego nam nie brakowało. W domu było czysto, było jedzenie i było
poczucie, że ktoś o nas dba.
A potem tata umarł.
Monika miała wtedy piętnaście lat.
I po jego śmierci wszystko zaczęło się zmieniać. W domu znowu pojawiła się bieda, bałagan i chaos. Mama
zaczęła szukać kolejnego mężczyzny.
Monika mówiła o tym bardzo prosto:
„Dla niej facet był najważniejszy.”
Ale jednocześnie powiedziała mi coś, co zmieniło sposób, w
jaki sama patrzę dziś na mamę.
Mama nie była pozbawiona uczuć.
Były chwile, kiedy potrafiła nas przytulić, pocałować i być
naprawdę czuła.
Monika przypomniała sobie jedną taką sytuację. Kiedy byłam mała, przewróciłam się na podwórku i zdarłam sobie kolana. Płakałam bardzo mocno. Monika