Najpiękniej o miłości - ebook
„Najpiękniej o miłości” to tom poezji poświęcony najpiękniejszemu i najpotężniejszemu z uczuć. Lew Tołstoj powiedział: „Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego”. Wiele pozycji książkowych poświęcono miłości, a niniejszy tom dołącza do bogactwa tego księgozbioru. W związku z faktem, że nosi on tytuł: „Najpiękniej o miłości”, zamieszczone w nim poetyckie przekazy prezentują pozytywną, jasno błyszczącą stronę uczucia — jego potęgę i uskrzydlającą moc, która nadaje życiu sens.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poezja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8440-317-4 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku,
tom poezji, który trzymasz w ręku, poświęciłam miłości — uczuciu najpiękniejszemu, najpotężniejszemu i jednocześnie tajemniczemu i trudnemu do opisania czy zdefiniowania. Z wierszy, sentencji i aforyzmów wielu autorów, myślicieli i filozofów dowiadujemy się o tym, że jest potężna, nieśmiertelna, budująca, cierpliwa, wybaczająca, choć bywa także trudna, bolesna czy nawet niszczycielska. Lew Tołstoj powiedział: _Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego._ Podobnym znaczeniowo przekazem są słowa Paulo Coelho — _Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości._ Wiele książek poświęcono temu uczuciu i do nich wszystkich dołączam zbiór moich wierszy. W związku z faktem, że nosi on tytuł: _Najpiękniej o miłości_, zamieszczone w nim poetyckie przekazy prezentują piękną i pozytywną stronę miłości — jej potęgę i uskrzydlającą moc, która nadaje życiu sens.
Jestem szczęśliwa i wdzięczna za to, że tomik z moją poezją trafił właśnie w Twoje ręce!
— Monika Orman —Nazywam się PEA*
od starożytności szukałeś mnie
nocą i dniem
choć byłam od zawsze wśród twoich
probówek i ksiąg
tyle czasu zmarnowałeś w poszukiwaniu
kamienia filozoficznego
a przeoczyłeś oczywiste —
to ja jestem złotem
szukałeś nadaremno panaceum
mając mnie na skroplonych ściankach
szklanych kolb
naiwnie wierząc nieśmiertelności
chciałeś ukryć przed światem w tajemnych
symbolach węży
zjadających własny ogon
mnie — czystą alchemię miłości…
nazywam się PEA*
*Wzór na miłość opracował niemiecki uczony, Gerhard Crombach. Miłość to: C8H11N, czyli fenyloetyloamina PEA. Ten właśnie związek wywołuje szybsze bicie serca, rwie nam się oddech i czujemy „ściskanie w dołku”. To jednak niejedyne skutki — fenyloetyloamina działa na nas jak narkotyk (…)W opium oddechu
„Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej” (Oskar Wilde)
Jestem kolorem twych oczu
I wiem jak masz na imię
Jesteś codziennie moją pokusą
Mrocznym pożądaniem
Mój kwiecie lotosu
Moja kokaino
Jestem kostką lodu
W twojej szklance whisky
Pokusą twe usta namiętne
Spływam miękką kroplą
Prosto w twoje serce
Jesteś wszystkim
Jestem zapachem
Na twej nagiej skórze
Oprzeć się nie mogę i nie chcę
Dotykam miękkością
Zachwytem wzruszeniem
Jesteś różą
Nie będę żałować
Znów skosztuję skrycie
Palce w ogniu sobie poparzę
W opium oddechu
Dowiesz się na pewno
Jak ty mi smakujesz — ŻyciePortret pierwszej miłości
W swej niewinności czystą pozostanie
Pośród koronek delikatnych wspomnień
Pomiędzy uczuć najpierwszym kochaniem
Bieląc pragnienia w odcieniach najjaśniej
Łopotem barwnych cudownych motyli
Uduchowieniem niespokojnych myśli
Wierząc że serce nigdy się nie myli
Marząc na jawie szczęście pragnie wyśnić
I nieskażona życia goryczami
W obłokach mieszka ufna i naiwna
Kryształ i diament lśniąca i dziewicza
Na ustach smakiem szlachetnego wina
Skrzydła u ramion rozpościera dumnie
I w młodym życiu jawi tą dozgonną
Efemerycznie wszak znikać nie pragnie
Będąc na zawsze najpiękniejszą pannąTwoje drugie imię — Nike
Choć nie każdy dotąd poznał imię twoje,
trzymasz na swych barkach od zawsze świat cały,
o tobie śpiewano, że umiesz wybaczać
w życiu, które nigdy nie jest doskonałym.
Kto raz ciebie zaznał, ten dosięgnął nieba
i w prezencie dostał dwa anielskie skrzydła.
Nawet gdy złamane — potrafisz posklejać,
nikt zatem nie powie, że już mu obrzydłaś.
Tyś najpotężniejszym spośród wszystkich uczuć,
choć w niemej rozpaczy niejeden przeklina,
to oddałby wiele, byś jak skarb bezcenny,
mogła się odnaleźć w szczęśliwą godzinę.
Nawet, gdy umierasz zostawiając w bólu
i nadzieja cicho razem z tobą kona,
to okaleczona ciągle zmartwychwstajesz,
„wyciągając (do nas) odcięte ramiona” *
*cyt. z wiersza M. Pawlikowskiej — Jasnorzewskiej „Nike”Żywioły
dzień po dniu
kropla po kropli rozbijałeś
niepewności skałę
pojąc spękaną samotność
użyźniłeś nadzieję
rozlałeś się powodzią na wyschniętą duszę
w obumarłe pragnienia
trzęsieniem ziemi
wybuchami wulkanów
wydobyłeś z wnętrza
to co uśpione
ogniem ogrzewając skostniałe emocje
delikatnym wiatrem rozkołysałeś uczucia
huraganem uwolniłeś od lęków
i jak tornado porwałeś serce
prosto w miłość
ŻYWIOŁY
jakże były potrzebne
by żyć…Sierpień polnych kwiatów
malwy fioletowe wpinałeś we włosy
porywając tańcem w gorące flamenco
maki chabry nawłoć wplatałeś wśród kłosy
do wianka letniego ukochaną ręką
pośród polnych kwiatów ja groszkiem pachnącym
zapachem mężczyzny przy którym wciąż lśniłam
pnącym wokół ciała zamkniętym w ramionach
bardziej różowiałam mocniej zieleniłam
naręcza bukietów z wieczorów sierpniowych
i słodycz maciejki w ostatnim kwitnieniu
oprószoną srebrem młodziutkiego nowiu
w prezencie dawałeś spełniając marzenia
w pocałunkach płatki czule rozchylałeś
otulając mgłami gwiaździstego tiulu
znowu do mnie -groszku pachnący- szeptałeś
mniszku mój lekarski żółtozłoty króluDruga w nocy
Druga w nocy
zaglądam gwiazdom w oczy
z tęsknoty za tobą
jaką drogą mleczną idziesz do mnie?
spójrz… gwiazda z nieba spada
kochanie… już niedaleko
znów śmiejesz się ze mnie
że za dużo o tobie myślę
że przecież jesteś…
że biegam potargana
a miałam pisać
do ciebie
o nas
zastanawiasz się
czy zadzwonić bo już późno
bo prawie trzecia nad ranem
ale trzecia nad ranem
to idealna pora na to
byś w końcu powiedział mi
że kochasz…
już niedaleko…
tylko bądź ostrożny
i nie zgub drogi do mnie
i nie zgub drogi do nas
czekam…