-
nowość
Najważniejsze spotkanie: Gdy oczywiste przestaje działać - ebook
Najważniejsze spotkanie: Gdy oczywiste przestaje działać - ebook
A co, jeśli wszystko, w co wierzyłeś, jest tylko historią, którą sobie opowiadasz? Czasami logika, plany i kontrola przestają dawać oparcie. Z zewnątrz życie może wyglądać dobrze, a jednak wewnątrz pozostają pytania, których nie da się już uciszyć: Czy to naprawdę wszystko? Dlaczego to mi się przydarza? To osobista opowieść o odwadze, by szukać odpowiedzi głębiej i zobaczyć to, co choć niewidoczne, wpływa na nasze zdrowie, relacje, decyzje i kierunek życia. Dzięki tej książce: • poznasz spojrzenie na życie i zdrowie wykraczające poza intelekt • zrozumiesz, jak schematy i przekonania mogą prowadzić do cierpienia • odkryjesz, jak docierać do odpowiedzi na ważne pytania • poznasz pracę z energią, świadomością i szamanizmem • spojrzysz na siebie z głębszej perspektywy Paweł Głód od ponad 20 lat pracuje w branży IT. Osobiste doświadczenia i choroba skierowały go ku pracy z ciałem, świadomością i naturalnymi metodami uzdrawiania. Studiuje tradycyjną medycynę chińską.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Wiara i religia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788397628649 |
| Rozmiar pliku: | 1,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
z miłością, podziwem i wdzięcznością
Dziękuję Ci za to, kim jesteś,
i za to, że dzielisz ze mną to życie.
Moja przyjaciółko, bratnia duszo, kochanko, żono,
towarzyszko, nauczycielko, wzorze, promyku słońca,
inspiracjo, moja miłości.
Jesteś częścią mojej drogi, niniejszej książki
i mojej nieustającej przemiany –
zarówno tej jasnej, jak i tej trudniejszej.
Jestem Ci bezgranicznie wdzięczny –
moja światłości, moje tchnienie,
moje źródło inspiracji,
potężna czarownico
i Największa z moich Nauczycielek.1.
Witaj na drodze
Nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli coś Cię ogranicza, być może nie jest to świat zewnętrzny, lecz Twój system przekonań albo postawa wobec życia. Zainspiruj się i wyrusz w podróż, która pomoże Ci wyjść z klatki własnych ograniczeń i stworzyć swoje niebo na ziemi. Otwierając się na świat duchowości – tę niewidzialną warstwę życia – możesz stopniowo przenieść uwagę z materii i umysłu, często prowadzonych przez podszepty ego, ku światłu, wierze i wibracji. To one poprowadzą Cię ku autentyczności i pomogą Ci odkryć prawdziwą magię życia.
Jedyne, czego potrzebujesz, aby osiągnąć taki stan, to podjąć decyzję z wiarą, że wszechświat jest mądrzejszy niż nasz umysł – skuty łańcuchami ego, które koncentruje się na samym tylko przetrwaniu. Czasami będzie to wymagało porzucenia strefy komfortu, wyjścia poza dotychczas wyznawaną perspektywę i spojrzenia z dystansu, ale nagroda za życie w zgodzie ze sobą jest warta tego wysiłku. Niniejsza książka wprowadzi Cię w duchowość, która jest dostępnym dla każdego sposobem na samopoznanie i samouzdrowienie. Pokazuję w niej, jak menedżer projektów IT, ojciec i mąż zmienił swoją perspektywę, a co za tym idzie podejście do codziennej rzeczywistości. Prezentowane techniki i doświadczenia mają za zadanie zainspirować Cię i obdarzyć wyjątkową wiedzą na temat realnych możliwości samouzdrawiania, którymi wszyscy dysponujemy.
To wszystko przedstawione jest z perspektywy osoby, która nie jest ani duchowym guru czy też lekarzem, wielkim mistrzem bądź mnichem, ani też nie obciąża jej przebyta ciężka choroba bądź trauma. To ktoś, czyje życie i praca mogą być bardzo podobne do Twoich. Poświęciłem lata na naukę i praktykowanie, by odnaleźć siebie i przypomnieć sobie, kim naprawdę jestem. Ten tekst otwiera przed Tobą ścieżkę, którą może rozpocząć każdy i natychmiast doświadczyć jej efektów.
Sceptycznie nastawiony do wszystkiego, co niematerialne i niepoddające się rzeczowej analizie, obróciłem swoje życie o 180º, włączając do niego autentyczną samoświadomość i perspektywę, która pozwoliła mi uwolnić mój prawdziwy potencjał.
Jeśli jesteś nowy w temacie energii, duchowości czy szamanizmu albo masz wątpliwości, mogę pomóc Ci w szybszym przekonaniu samego siebie, że to ma sens (nawet jeśli rozsądek podpowiada coś zgoła innego), a co za tym idzie – zaoszczędzić dużo Twojego czasu i energii, a może nawet ustrzec przed chorobą. Jeśli natomiast praktykujesz już szamanizm lub medycynę energetyczną, to zapewne spotkałeś wiele osób podobnych do mnie – być może pomogę Ci w poszerzeniu horyzontów i jeszcze bardziej otworzyć się na ludzi, wobec których dziś nie masz nadziei na zmianę. Jeśli jesteś przeciwnikiem duchowości, traktujesz ją jako sektę, religię, czarną magię czy czary i czujesz opór wobec tego rodzaju pojęć – istnieje duża szansa, że zmienisz zdanie. Przekonasz się – tak jak ja sam i moi klienci – że głębokie otwarcie na duchowość może zmienić życie na lepsze i doprowadzić do realnej transformacji i samouzdrowienia.
Wierzę, że nadszedł czas, by ludzie na całym świecie zaczęli odkrywać, zgłębiać i rozwijać swój prawdziwy potencjał. W dobie konfliktów, chaosu, kryzysu klimatycznego, stresu i niepokoju życie potrafi być przytłaczające i trudne, dlatego tym bardziej potrzebne jest spojrzenie przez nowy pryzmat. To, co służyło ludzkości przez pokolenia, wymaga obecnie dostosowania i aktualizacji, aby nadal mogło okazywać się skuteczne. Duchowość, zrównoważenie energii żeńskiej i męskiej, samodoskonalenie i spójność mogą być paliwem tej nieuniknionej zmiany. Nie bierzmy jednak tego wszystkiego zbyt serio – w końcu jesteśmy tu po to, by po prostu czerpać radość z życia. Niczym się nie martw, na razie nie trzeba nic robić – zapnij pasy i ciesz się lekturą.
Dawno temu był sobie człowiek, który myślał, że wszystko w jego życiu układa się tak, jak należy. Od najmłodszych lat wiedział, że na zbudowanie sobie dobrego życia trzeba ciężko zapracować. Uczył się, zdobył przyzwoitą pracę, ożenił się i został ojcem. Między podróżami a codzienną pracą w korporacji znajdował chwile na odpoczynek, imprezy i zabawę – często suto zakrapianą alkoholem. Wszystko wydawało się w porządku, życie płynęło. Dzielił się swoim sposobem myślenia, który wydawał się rozsądny i zgodny z tradycją, przyjętymi konwencjami społecznymi i doktryną Kościoła Katolickiego. Decydowało o tym wychowanie odebrane od rodziców i wpływ otoczenia – rodziny i przyjaciół. Miał też całkiem dobry związek – nowoczesny, bez staromodnego rozdziału ról płciowych. Po prostu marzenie.
Tymczasem jednak imprezy przestały wystarczać. Ciągle szukał spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Pojawiały się różne kryzysy. Dzieci dorastały. Wytrwale dbał o swoją sytuację finansową, miał ubezpieczenia i plany emerytalne. A mimo to pojawiało się uczucie pozostawania w ciągłym biegu – gonienia i bycia gonionym – które nigdy nie zanikało. Każdego dnia i nocy towarzyszyło mu poczucie obowiązku związane z tym, żeby dalej działać, pracować, szukać – robić jeszcze więcej. Wszystko to podszyte lękiem, że coś go ominie, poczuciem braku bezpieczeństwa i ciągłej niedostateczności starań. Cokolwiek robił czy osiągał, nie dawało mu to prawdziwego spełnienia.
Nigdy nie przejmował się tym, co powiedzą ludzie. Z zewnątrz jego życie wyglądało na idealne. Jego rodzina mieszkała w przyzwoitym miejscu, mógł podróżować, dobrze zarabiał. Zdarzali się tacy, co mieli więcej, byli bogatsi, „lepsi” od niego, wciąż jeszcze był jednak przeświadczony, że nie ma na to wpływu. Pomimo zdrowego rozsądku, jakim kierował się w życiu, a także pracowitości wpojonej przez wychowanie, jego szklanka wciąż była do połowy pusta. Nieustannie gonił za czymś nieznanym i nigdy nie dosięgał spokoju. Natłok zajęć sprawiał, że we własnym życiu był obecny jedynie ciałem. Widział siebie na zdjęciach rodzinnych, ale nie pamiętał, żeby uczestniczył w sfotografowanych sytuacjach. Zawsze było coś jeszcze do zrobienia – coś, co rozsądek podsuwał jako ważniejsze od samego bycia. Godziny, dni wypełnione stosem dokumentów, kolejką e-maili, sprawami do załatwienia i niekończącym się procesem myślowym – wszystko to prowadziło do coraz większego niepokoju.
Próbując zabezpieczyć każdą możliwą opcję i perfekcyjnie wykonując swoje zadania, miał ogromny problem z podejmowaniem decyzji. Nawet najdrobniejsze sprawy wymagały dokładnej analizy, a kiedy w końcu dokonywał wyboru, to zaraz pojawiała się kolejna opcja – z pozoru lepsza. W to szaleństwo wpędzało go własne ego, nadmiarowe, zbyt intensywne rozmyślanie…
Wiedział, że sprzedaje swój czas. Wykonując pracę, która nie wzbudzała ani miłości, ani nienawiści, nazywał się w żartach „drogą escortką”. Ale rachunki same się nie zapłacą. Od wyjazdu z Polski miał szefów, którzy dobrze go traktowali – czasem zmuszając do zmiany, a czasem prowadząc do pełnego rozwinięcia potencjału dzięki możliwości skupienia i elastycznemu czasowi pracy. Nie mógł narzekać…
Mimo że był jeszcze stosunkowo młody, jego ciało zaczęło wysyłać pierwsze sygnały zmęczenia; jakby nie chciało już dłużej funkcjonować tak, jak powinno. Lekarze mówili, że to nic poważnego – po prostu się starzeje (autorytet tradycyjnej medycyny był jeszcze wówczas niepodważalny). Wszystko logicznie mu wyjaśniono – nie ma co się skarżyć, będzie tylko gorzej. I rzeczywiście było: wypadki, uszkodzone mięśnie, narastający ból pleców. Z tym ostatnim zmagał się od trzynastego roku życia, po wypadku na boisku do koszykówki. Próbując uzasadniać to, że „jest jak jest”, powtarzał sobie: „Życie jest ciężkie” i „Starość nie radość”.
W międzyczasie jego syn dorastał, a on sam czuł się coraz bardziej skonfliktowany wewnętrznie – trudno mu było zaakceptować chłopca takim, jakim był. Nie widział w nim słońca, uśmiechu, pozytywności, lecz kogoś, kto nie potrafi robić „pożytecznych” rzeczy i po prostu woli się bawić. Chciał zobaczyć w nim siebie: dziecko, które pracowało od ósmego roku życia w przeświadczeniu, że sprawia mu to radość; dziecko-złotą rączkę, które potrafiło naprawić wszystko – od samochodów po sprzęty elektryczne – i jeszcze zadbać o ogród, ugotować obiad, zorganizować otoczenie. Dziecko zdolne, skuteczne i wydajne w każdej sytuacji. Chłopakowi z polskiej wsi lat 80. XX wieku, wcześnie wciągniętemu w realia pracy, wydawało się to zupełnie naturalne. W rezultacie żywił przesadne oczekiwania, głęboko zakorzenione w podświadomości… To one stanowiły jego rzeczywistość, jego prawdę. Jedyną, niepodważalną, tę, na której polegał – jego własną.
Wciąż kalkulował z pomocą analitycznego umysłu i zdobył techniczne wykształcenie, ale wiedział, że coś w jego prawdzie, w sposobie postrzegania świata, nie zawsze było adekwatne. To samo dotyczyło prawdy wyznawanej przez ludzi, wśród których się obracał – otoczenie, rodzina, społeczność. Nie dawało się jej z miejsca odrzucić, zarazem jednak czuł, że to nie jest „prawdziwa prawda” ani też nie potrafił za jej pomocą wytłumaczyć stanu rzeczy. Wciąż dostawał coś niezgodnego z oczekiwaniami albo coś, co budziło w nim niepokój. Nie miało to sensu. Nie potrafił pogodzić się z myślą, że po prostu „życie jest ciężkie”.
Zawsze był otwarty na medycynę niekonwencjonalną – akupunkturę, tradycyjną medycynę chińską (TMC/TCM), metody, których nie da się wyjaśnić współczesną nauką, ale które po prostu działały! Kiedy jego syn otrzymał diagnozę astmy wczesnodziecięcej, nie był w stanie pogodzić się z opinią, że chłopiec będzie musiał dożywotnio przyjmować sterydy. Tej opinii nie wystawił jeden lekarz, lecz cała armia, cały szpital, liczne badania. Zaczął szukać na własną rękę. Dieta wegańska, dieta pięciu przemian, ziołolecznictwo, TMC – to wszystko pomogło. Lekarstwa odeszły w niepamięć, a syn wrócił do zdrowia i pozbył się alergii. Wymagało to wysiłku, ale podziałało. Jak to możliwe, że lekarze byli aż tak ślepi w swoich zaleceniach? Jak mogli stosować tylko leki, bez szerszego spojrzenia?
Pomimo pracy w intelektualnym świecie analityki i życia pełnego imprez, alkoholu i zabawy – coś pchało go do próbowania różnych metod oczyszczania ciała. Okazało się, że wywarły one wpływ na jego sposób myślenia, przygotowując go do prawdziwego zrozumienia i wewnętrznej przemiany.
Ciągle się uczył, przerabiał kolejne kursy i ćwiczenia w wyznaczaniu celów, czytał mnóstwo książek i tonął w wiedzy. Znał wiele przykładów ludzi, którzy przeszli cudowną przemianę albo wdrożyli w życie coś, co ją uruchomiło. Mimo ponawianych prób w jego wypadku okazało się to bezskuteczne. Joe Dispenza i Bruce Lipton, a właściwie wskazówki zawarte w ich książkach, pomogli – ale ostatecznie zawsze wracał do punktu wyjścia. Po pewnym czasie poddawał się, widząc bardzo ograniczone rezultaty albo zupełny ich brak. Kręcił się w kółko, stosując wciąż te same schematy w oczekiwaniu innych rezultatów.
Mieszkając i pracując w Szwajcarii, poznał Sabrinę i Toma, którzy wprowadzili go do świata jogi i dali mu pierwszy kontakt z duchowością – aurami, czakrami itp. Z wielką przyjemnością uczestniczył w ich cotygodniowych zajęciach i zgłębiał tematy duchowe. Wciąż jednak pozostawał sceptyczny i nie rozumiał całości duchowego kontekstu. W końcu polecono mu spotkanie z kobietą medycyny (medicine-woman – szamanką, przewodniczką duchową), co rozpoczęło zupełnie nowy rozdział w jego życiu. Zaczął dostrzegać, kim naprawdę jest, co nim kieruje i dlaczego tkwił w kręgu znanych sobie schematów. Po gruntownej weryfikacji swoich przekonań i automatyzmów zaczął uczyć się technik, których nie potrafił przeanalizować ani ująć rozsądkowo. Brał udział w terapiach i ceremoniach, podróżując po całym świecie.
Wszystko to doprowadziło go do całkowitej zmiany. Z wdzięcznością pożegnał starego siebie i zrobił miejsce na nowe. Krok po kroku otwierał się na intuicję i uczucia – wciąż opierając się na racjonalizmie i kompetencjach, tyle że postrzegał je już z zupełnie innej perspektywy. Odkrywał w sobie umiejętności, o których wcześniej nie miał pojęcia: pracę z energią, rytuały, alchemię codziennego życia. Stało się to jego rzeczywistością.
Nadal pracując zawodowo, żeby opłacać rachunki, a czasem wciąż jeszcze powstrzymywany przez analityczny umysł, uczył się sposobów dokonania zmiany. Miał to szczęście, że towarzyszyła mu mądra żona, która również była w procesie przemiany. Odnalazłszy wsparcie w miłości, motywowali się nawzajem, rozwijając prawdziwe zrozumienie tego, kim są i że ich życie może wyglądać zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażali.
Oboje otworzyli własne praktyki online. Ona dodatkowo uruchomiła fizyczny gabinet w Hiszpanii, on zaś – menedżer projektów IT – zaczął dzielić się wiedzą zyskaną na kursach pracy z energią, pomagając innym szukać przyczyn swoich chorób lub poczucia nieszczęścia. Wspierał klientów w procesie uzdrawiania, otwierając im oczy na realia i wolność panujące poza klatką umysłu.
Od pierwszego momentu, gdy tylko zaczął doświadczać zmiany i uwolnił się z kajdan ego i życia napędzanego umysłem, chciał o tym krzyczeć i dzielić się tym z całym światem. Zaczął spisywać swoje przemyślenia, tworzył szkice wpisów na bloga, nagrywał notatki głosowe. Z pasją opowiadał o zmianach znajomym i rodzinie. Po pewnym czasie zrozumiał jednak, że nie każdy był gotów, by słuchać, zaczął więc kierować swoją energię w stronę pisania. Narodził się pomysł na książkę, mimo że rozsądek buntował się przeciwko temu. „Jak to? Menedżer projektów IT ma pisać i pomagać ludziom w wewnętrznej przemianie? Szaleństwo! Kim ty jesteś, żeby mówić innym, co mają robić, skoro znasz się tylko na IT? Zwariowałeś?” – pytał sam siebie. To właśnie historia człowieka, który w przekonaniu, że wielu ludzi znajduje się w podobnej sytuacji, zdecydował się opowiedzieć o swojej drodze.
Po latach pracy nad sobą, transformowania swojej rzeczywistości, sporządzania notatek i podróży do własnego wnętrza nadszedł w końcu moment, kiedy zaczął pisać codziennie, tym razem publicznie. Pracował nad książką i dzielił się swoimi przemyśleniami ze światem. To był czas, w którym zrozumiał, że nic jeszcze nie wie, a im więcej się uczył, tym bardziej stawało się to oczywiste. Nie chodziło o brak kompetencji zawodowych czy zrozumienia tego świata, ale o niewiedzę dotyczącą szerszej perspektywy – wszechświata i naszego istnienia jako ludzi. Podejmowane decyzje straciły na znaczeniu, a wolna wola zaczęła wydawać się iluzją. Wszystko, przez co przeszedł przez ponad czterdzieści trzy lata, nagle przestało mieć wartość – wymagało „oduczenia się”, by odkryć, kim naprawdę jest i po co właściwie się tu znalazł. To, co kiedyś uznawał za szczęście i wolność, stało się wątpliwe. Wartość zdrowego rozsądku i tradycyjnie rozumianej wiedzy zaczęła blednąć wobec zmieniających się uczuć i intuicji oraz narodzin nowego powołania.
Wydawało się, że wielkie historie przemian i przebudzeń są zarezerwowane dla guru – ludzi, którzy dokonali czegoś spektakularnego: przeszli przez śmierć kliniczną albo porzucili swoje dawne życie – tymczasem on po prostu przeszedł własną drogę. Zyskał pewne doświadczenie, odbył kilka podróży, ale pozostawał zwyczajnym pracownikiem IT z rachunkami do zapłacenia. Nie przeżył niesamowitego oświecenia. Nie porzucił rodziny, nie spędził miesięcy w dżungli, nie wygrał na loterii. Nie wpadł na genialny pomysł, który uczyniłby go milionerem i pozwolił założyć fundację charytatywną. Po prostu żył dalej – krok po kroku realizując swoją wizję na ścieżce samouzdrawiania i wewnętrznej ewolucji. Wiedział, że chce pomóc innym spojrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy – tej prawdziwie autentycznej.
Chciał podzielić się tym, czego się nauczył: że nie trzeba być nikim nadzwyczajnym, dokonywać spektakularnych wyczynów ani gruntownie odmieniać osobowości. Wystarczy być sobą – tak po prostu, zwyczajnie – i doświadczyć dzięki temu prawdziwej magii istnienia, dostrzec w końcu własną niezwykłość. Wystarczy pierwszy krok i stopniowe otwieranie się na alternatywne sposoby uczestnictwa w świecie, by stworzyć najbardziej radosną wersję życia, jaka tylko jest nam dostępna.
Był jednym z milionów ludzi – przedstawicielem klasy średniej, pracownikiem biurowym, złotą rączką – a teraz buduje swoją świadomość i czerpie z życia coraz więcej radości. Odkrywając dzień po dniu, kim tak naprawdę jest, staje się coraz bardziej świadomym kreatorem własnego życia. Skoro jemu się udało, to każdemu może. Wszechświat zacznie Cię wspierać już od chwili, gdy zdecydujesz się wyruszyć w drogę.
Nie potrafię dokładnie wyjaśnić, co popchnęło mnie do tego, by od poniedziałku 18 września 2023 roku codziennie zapisywać chociaż kilka słów. Pomysł napisania książki towarzyszył mi, odkąd wkroczyłem na ścieżkę własnej transformacji. Odczyty astrologiczne sugerowały, że powinienem się skupić na szerzeniu wiedzy, nauczaniu innych. Z początku nie mogłem w to uwierzyć, wydawało się to niedorzeczne – nie chciałem przecież pisać o IT. Zyskując jednak wiedzę o swoim prawdziwym „ja”, zacząłem przeczuwać, że coś jednak jest w tym przekazie i że pewnego dnia się ziści. Zajęło to ponad trzy lata, zanim ziarno wykiełkowało w glebie mojego mentalnego uporu; może jednak musiałem przejść ten proces, żeby być gotowym. Zbierałem notatki i materiały, aż w końcu przelałem słowa na papier. Wiedziałem, że napisanie książki to coś, co po prostu muszę zrobić na swojej drodze.
Podczas gdy tak szukałem rozwiązania codziennych problemów, moje badania zaczęły prowadzić poza konwencjonalne terapie i świat materialny. Zacząłem zagłębiać się w duchowość – nie tylko w pracę z energią, ale w głębsze połączenie z niewidzialnym światem i mądrością, jaką z sobą niesie. Podczas nauki i transformacji mojej mentalności jako specjalisty z branży IT nie byłem w stanie klarownie opisać „innego świata”, do którego krok po kroku wchodziłem. Dużo czytałem, oglądałem i słuchałem, ale wszystko wydawało się tajemnicą zarezerwowaną dla wybranych albo było przedstawiane w sposób trudny do zrozumienia.
Widziałem też dwa sztucznie oddzielone światy. W jednym panowały nauka, IT, szkoły, uniwersytety, medycyna, lekarze, rządy, sklepy, korporacje, kościoły, organizacje, społeczności, rodziny, przyjaciele i… wszystko to, co wspiera nasze codzienne życie i otaczające nas realia, zarazem przyporządkowując duchowość do religii albo wręcz ją negując. W drugim rządziła duchowość, która wydawała mi się dziwaczna i prowokowała do zachowania dystansu. Magowie, czarownice, intuicja, aspekty miłości i uzdrawianie energią – to wszystko nie miało sensu. Nie mogłem znaleźć nic, co dawałoby się określić jako uduchowione i zrozumiałe zarazem. Doświadczałem coraz więcej magii pochodzącej z niematerialnego świata, ale w tym samym czasie narastała we mnie frustracja. Nie potrafiłem wytłumaczyć rodzinie, znajomym, a nawet pacjentom, czym jest ten inny świat i co tak naprawdę robię, by im pomóc. Szukałem odpowiedzi, ale to, co znajdowałem, nie rezonowało ze mną ani z moim otoczeniem – musiałem sam uzupełnić tę lukę.
Być może jednym z celów mojej pierwszej książki stało się właśnie opisanie duchowości ludziom pracującym w IT, korporacjach i racjonalnym, „logicznym” świecie, z którego sam się wywodzę – w sposób zdroworozsądkowy, bez zbędnego mistycyzmu oraz bez religijnych czy sekciarskich etykietek. Postanowiłem napisać ją w formie pamiętnika, opierając się na własnych doświadczeniach i przykładach z życia, aby okazała się niepodważalna nawet dla największego sceptyka.
Moja transformacja dokonała się, gdy założyłem już rodzinę, miałem dzieci, pracowałem w IT, inwestowałem, prowadziłem działalność gospodarczą i byłem synem oraz bratem z małej wioski w Polsce. Jestem po prostu człowiekiem, bez specjalnego pochodzenia, bez nadzwyczajnych osiągnięć, które mogłyby mnie wyróżnić albo uczynić „wyjątkowym”. W świecie, w którym autorytet lekarzy i naukowców jest coraz częściej kwestionowany, nie ma lepszego przykładu niż doświadczenie przemiany opisane przez kogoś, z kim czytelnik może się utożsamić. Moja historia może przemówić do odbiorców, bo jestem jednym z nich.
Moim zamiarem nie jest tylko rozwianie atmosfery tajemnicy i pokonanie barier dostępności otaczających sferę duchową, ale również zainspirowanie czytelnika do otwarcia oczu na to, co nieznane – pokazanie, że istnieje coś więcej niż logika świata fizycznego, coś, co wykracza poza granice naszej umysłowości. Chciałbym, żeby moja historia pokazała, iż każdy może korzystać z obu światów – intelektu (materii) oraz mistyki (duchowości). Nie musisz ubierać się jak szaman, hipis czy mnich, by dostrzec pozamaterialną rzeczywistość. Możesz prowadzić życie poza ramami analitycznego postrzegania, a zarazem w zgodzie z wiedzą naukową i zdrowym rozsądkiem. Nie musisz rzucać pracy, wybierać się w podróż dookoła świata, rozwodzić się, przechodzić drastycznych zmian ani doświadczyć poważnej choroby, żeby otworzyć oczy na magię życia.
Na nic poważnego nie zachorowałem. Nie przeszedłem drastycznej traumy. Miałem skomplikowaną sytuację rodzinną, ale przed podobnymi wyzwaniami staje większość ludzi. Wiodłem całkiem normalne życie, które pozwoliło mi rozpocząć proces zmiany. Myślę, że przy odrobinie pracy nad sobą, otwartych oczach i umyśle oraz uważności na to, co nas otacza, każdy może lepiej zrozumieć swoją obecną sytuację i znaleźć rozwiązania.
Ta książka jest próbą połączenia świata intelektu ze światem ducha. Opiera się na moich własnych doświadczeniach i na tym, jak zacząłem rozumieć uniwersalne zasady, które kierują naszym życiem. Podczas mojej wędrówki zdałem sobie sprawę, że świat niematerialny (który ignorowałem) odgrywa tak naprawdę większą rolę niż fizykalny (któremu poświęcałem uwagę na co dzień). Wszyscy możemy odkryć piękno wszechświata, tyle że musimy cały czas szukać – jeśli zbytnio przywiążemy się do idei, która nie służy realizacji naszych celów, życie może nas zmusić do zmiany kierunku.
Ta książka ma pomóc czytelnikowi przynajmniej w próbie zapobieżenia wyrzutom sumienia wobec samego siebie w dniu śmierci – rozżaleniu, że nigdy nie odważył się być sobą i nie słuchał swojego wewnętrznego głosu, przez całe życie spychając go na dalszy plan. Liczę na to, że lektura okaże się zachętą do tego, by słuchać swojego prawdziwego „ja”, serca i uczuć, do spotkania prawdziwego siebie.
Niniejsza książka akcentuje również to, że postrzeganie duchowości jako czegoś nierealnego może blokować nas przed doświadczaniem magii życia – synchronicznej spójności składających się na nie zdarzeń, a także radości bycia sobą. Jedyna różnica między współczesnymi magami, wiedźmami, tymi, którzy „wiedzą więcej”, a czytelnikiem polega na tym, że ci pierwsi po prostu zdobyli się na odwagę, by spojrzeć z innej niż dotąd perspektywy. Pokazuję dowody mojej przemiany w nadziei, że również czytelnik odnajdzie w sobie szamana, który czeka na odkrycie.
Napisałem tę książkę także dla siebie – jako część drogi samouzdrawiania i transformacji, którą będę kontynuował aż do końca swojego życia. Proces jest wiecznotrwały, ale zrelacjonowanie jego biegu pozwoli mi zyskać przestrzeń na nowe doświadczenia i dalszą pracę, stanowi również pamiątkę przebytej drogi – powód do dumy i podstawę do podziękowania samemu sobie za odwagę, z jaką ignorowałem podpowiedzi umysłu. Wszystko, co robimy, jest częścią naszej transformacji; ja sam odnalazłem sposób na przybliżenie świata duchowości – z miłością, dzieląc się nim z czytelnikami i bliskimi.
W trakcie procesu swojej przemiany zmieniłem się z osoby przekonanej, że wie bardzo dużo (a przynajmniej ma opinię na każdy temat i lubi narzucać ją innym), w kogoś, kto zaczął rozumieć aforyzm Sokratesa: „Wiem, że nic nie wiem”. Zacząłem odczuwać lekkość i rozpocząłem prawdziwą drogę nauki i transformacji:
Cały czas pracuję nad sobą i się zmieniam – świadomie, na przekór przeświadczeniu, że tylko moja prawda jest słuszna i zbawienna dla świata. Każdego dnia uczę się z otwartym umysłem.
Rozumiem, że w wypadku stosunkowo młodego autora pisarstwo autobiograficzne może wydać się „przedwczesne”, upatruję jednak swojej przewagi w tym, że jestem zbliżony wiekiem do własnych czytelników. Jestem tylko skromnym magistrem politechniki, bez wysokich tytułów naukowych czy osiągnięć o globalnej rozpoznawalności. Mam tylko ów wewnętrzny głos, który kazał mi usiąść i pisać – godzinami, dniami, miesiącami. Głos, który chciał, by ta książka zmaterializowała się za moją sprawą, świat potrzebuje bowiem rozwoju świadomości. Kobiecy aspekt społeczeństwa dynamicznie się rozwija, ale stary, patriarchalny system wartości i styl życia wciąż stawia mu opór. Choć moja książka może zainspirować każdego, to mam nadzieję, że najmocniej wpłynie na mężczyzn.
Podzieliłem publikację na trzy główne części:
Jest wielu takich jak ja – otwartych tylko na racjonalną część życia, tę opartą na doświadczeniu i wpojonej edukacji. Większość nie zdaje sobie sprawy, że można wyłamać kraty tego więzienia, nawet jeśli ono samo stara się zacierać ślady istnienia czegokolwiek innego poza nim samym. Ludzie zniewoleni przez intelekt, otoczeni nieświadomymi wzorcami i traumami – zarówno z tego życia, jak i poprzednich – mogą się uzdrowić, odnaleźć prawdziwą wolność, radość i poczucie własnego „ja”, a co za tym idzie – spełnienie.
Moje przesłanie może pomóc Ci spojrzeć na życie szerzej i otworzyć się na coś więcej niż tylko to, co mierzalne i racjonalne. To, że możesz stać się dla siebie lekarstwem, pokazuje, że istnieje wymiar wykraczający poza czysto empiryczne doświadczenie – i że każdy ma do niego dostęp poprzez proces własnej przemiany. Nie musisz być guru, lekarzem ani kimś „ważnym”. Jeśli człowiek od IT o ścisłym, analitycznym umyśle, opartym na faktach i logice, potrafił przejść tę drogę – każdy może to zrobić. Przyjmij to jako punkt wyjścia. I zacznij swoją własną drogę.
Dla wszystkich, którzy chcą poznać historię budowania mostu między światem duchowym a mentalnym. Pokazuję tutaj, jak facet z branży IT wszedł w świat szamanizmu i duchowości, zachowując przy tym równowagę między swoją pracą a nowym życiem. To opowieść o wyważaniu drzwi własnej celi, o uczeniu się nieznanego z poziomu zaufania, bez poprzedzającego poznanie „zrozumienia”. To historia samouzdrawiania, która jest oparta na moim osobistym doświadczeniu, ale dotyczy każdego, kto chce dowiedzieć się czegoś więcej o sobie samym i zaufać sobie jako wyjątkowemu źródłu wiedzy o tym, co jest dla niego najlepsze.
Ta książka jest dla osób, które są fizycznie chore lub mają niepokojące objawy, przez co zaczynają szukać pomocy. Dla tych, którzy cierpią na depresję i mierzą się z poczuciem beznadziei. Sięgając do korzeni, usuwając przyczynę i odkrywając, kim naprawdę jesteś – poprzez wytrwałość, zmianę i pracę nad sobą – możesz się uzdrowić. Tak, to jest możliwe i leży w Twoim zasięgu.
Ta książka jest dla tych, którzy czują, że coś jest nie tak, bo tkwią w pętli niezadowolenia, nawet jeśli z pozoru mają wymarzone życie, zasoby finansowe i wolność. Dla tych, którzy spełnili przyjęte kryteria sukcesu, a mimo to nadal czują pustkę i w poszukiwaniu sensu lub drogi ucieczki sięgają może nawet po używki.
Ta książka jest dla osób, które jako dzieci czuły i wiedziały więcej, ale dorastając dostosowały swoją wrażliwość do nacisku presji społecznej. Nie jesteś szalony – to, co dostrzegasz czasem w sobie i wokół siebie, jest prawdziwe i znaczy tyle, że jesteś „podłączony” do płaszczyzny wykraczającej poza fizykalną rzeczywistość. Inni również są w stanie ją poznać.
Nawet jeśli ku ewolucji popychają nas zazwyczaj trauma lub trudne doświadczenia, to głęboko wierzę, że dzięki wzrastającej wibracji świata i coraz większej świadomości rozwój nie musi już wiązać się z cierpieniem.
Uzmysłowienie sobie, że materialny świat, który tak bardzo absorbuje nasz intelekt, to tylko niewielka część otaczającej nas rzeczywistości, może zainspirować Cię do poszukiwań swojej drogi, poznania własnych zasad i odkrycia, kim naprawdę jesteś, bez potrzeby przechodzenia przez ciężką chorobę czy wypadki. Ta książka może otworzyć Ci oczy i stać się bezpiecznym przewodnikiem na ścieżkach własnej ewolucji, nawet jeśli obecnie postrzegasz swoje życie jako „normalne” i „wystarczające”.
Ci, którzy zaszli już daleko na swojej duchowej ścieżce samopoznania, mogą nie wyczytać z mojej relacji niczego dla siebie nowego – i to też jest w porządku. To może być po prostu jeszcze jedna historia, jeszcze jeden odcinek duchowego serialu. Być może jednak ta relacja pozwoli im na nowo połączyć się z własną podróżą i pomóc lepiej zrozumieć tych, którzy dopiero się budzą i wciąż jeszcze są po drugiej stronie mostu do samopoznania.
To książka dla otwartych na zmianę punktu widzenia. Przesunięcie perspektywy może ujawnić, że to, co dotąd uważali za prawdę, było jedynie projekcją umysłu – iluzją. Praca nad własną rzeczywistością zależy i zaczyna się od wypracowania nowego na nią spojrzenia.
W trakcie lektury możesz pewne rzeczy zrozumieć, a innych nie. Możesz coś zmienić albo niczego nie robić. Możesz uznać, że to wszystko bzdury i przerwać lekturę, wyrzucić książkę do kosza albo oddać komuś. Każda z tych reakcji będzie właściwa.
Sam fakt, że masz tę publikację w rękach, jest już dobrym znakiem. Może przyciągnął Cię tytuł, może ktoś Ci ją polecił i Twoje ego podpowiedziało, że może okazać Ci się pomocna – to nie ma tak naprawdę znaczenia. Jeśli po nią sięgnąłeś, to znaczy, że wibrujesz w taki sposób, by ją przyciągnąć, a co za tym idzie możesz być też gotów ją zrozumieć. Ziarno zostało zasiane – teraz trzeba otoczyć je troską, by mogło wykiełkować. Może jesteś właśnie w jesieni lub zimie swojej zmiany i potrzebny będzie czas, ale wiosna wzrostu nadejdzie, a wraz z nią – Twoja przemiana i zrozumienie.
Niektóre fragmenty mogą Cię zszokować, pomyślisz może, że pisałem pod wpływem, zapewniam jednak, że każde słowo zostało napisane w pełni świadomie, bez udziału używek, w tym także alkoholu. Byłem w takim samym stanie jak podczas codziennej pracy. Czasem potrzebujemy szoku, uczucia odrzucenia albo nawet upadku, żeby otworzyła się w nas kolejna warstwa. Każde zdanie coś w Tobie zasiewa. Możesz się z tym nie zgadzać, możesz zamknąć tę książkę – zrób to, co czujesz. Wszystkie reakcje są w porządku.
Po tej wewnętrznej walce – rozumienia lub niezrozumienia, zgody lub sprzeciwu – możesz zauważyć, że coś się zmienia. Jednego dnia coś odrzucasz, czegoś nie rozumiesz, a kilka dni, tygodni czy miesięcy później… wszystko zaczyna nabierać sensu i czujesz, że coś się w Tobie poruszyło. To całkowicie naturalny ruch podnoszenia swojej wibracji, by przyciągnąć najbardziej korzystne doświadczenia i lekcje. Ten proces wymaga zaufania, trzeba mu się poddać, odpuścić, nawet jeśli umysł krzyczy, że to sprzeczne z „logiką”. Jeśli jednak to zrobisz, przyjdzie dzień, w którym zrozumiesz i doświadczysz wszystkiego, co zostało tu opisane. Po prostu idź, krok po kroku.
Każdy z nas jest inny – mamy różne historie, wywodzimy się z różnych środowisk, nie da się porównać warunków, w jakich dorastaliśmy – toteż proces zmiany i rozumienia również ma indywidualny przebieg. Twój przyjaciel, partner albo członek rodziny może rozumieć więcej niż Ty albo zupełnie nie mieć pojęcia, o czym mówisz. To naturalne i nie powinno być oceniane. Zrozumienie przychodzi do każdego w swoim czasie i na swój sposób. Cokolwiek się w Tobie poruszy w trakcie czytania – każda reakcja, każde uczucie – będzie dla Ciebie właściwe.
Jeśli coś wyda Ci się szalone – bez obaw. Zapewniam, że wszystko, o czym tu piszę, przeżyłem naprawdę – jako facet z branży IT, mąż i ojciec, który po każdej z duchowych przygód wracał do swoich obowiązków, nawet jeśli czasem potrzebował kilku dni, by odzyskać grunt pod nogami. Najważniejsze jest to, że aby coś zrozumieć, możesz potrzebować zmiany sposobu myślenia – uwolnienia się z ograniczeń, jakie przez lata, całe egzystencje i pokolenia nabudowała wokół Ciebie Twoja własna rzeczywistość.
Czy jesteś gotów zanurzyć się w podróż samouzdrawiania poprzez świadomość i zrozumienie? Czy jesteś gotów porzucić stare wzorce i sposób życia, czy potrzebujesz jeszcze trochę czasu?
Nie ma prawidłowej odpowiedzi. Hipokrates miał ponoć zwyczaj radzić: „Zanim zaczniesz kogoś leczyć, zapytaj go, czy jest gotów zrezygnować z tego, co uczyniło go chorym”. Czy ty jesteś gotowy zrezygnować?
Ta książka opisuje moją drogę i moje spojrzenie, potwierdzone doświadczeniem i lekcjami, jakie dane mi było przeżyć. Wciąż nie rozumiem niektórych obszarów własnego życia. Nie próbuję też przekonywać, że obrana przeze mnie droga jest jedyną słuszną; chodzi raczej o otwarcie nowej perspektywy na codzienne życie – możesz ją przyjąć… albo nie.
Używam w tej książce dwóch określeń na osobę, którą się stałem: człowiek medycyny (ang. medicine man) i szaman. Często rozróżnia się te pojęcia tak, że pierwsze odnosi się do duchowości, drugie zaś uzdrawiania, dla mnie jednak – tak w życiu, jak na stronach mojej relacji – te dwa aspekty są nierozerwalne, więc używam ich zamiennie. Z mojego doświadczenia wynika, że każdy człowiek jest swoim własnym szamanem i uzdrowicielem. Różnimy się tylko poziomami świadomości i sposobem, w jaki korzystamy z tej wiedzy – to zaś wpływa na doznania, jakich poszukujemy, i nasze wibracje.
Opisywane przeze mnie uzdrawianie ma związek z poszerzaniem świadomości i uświadamianiem sobie, co tak naprawdę mnie zatruwało. Uzdrowienie przychodzi poprzez zrozumienie i usunięcie przyczyn. Nasza podświadomość czerpie informacje nie tylko z tego, co widzialne „tu i teraz”, ale też z dzieciństwa, a nawet z tak zwanych poprzednich wcieleń. Poznając tło mojego świadomego i podświadomego „ja”, byłem w stanie zmienić swoje życie i uzdrowić się – krok po kroku, tak jak opisuję to na kolejnych stronach.
Niektóre pojęcia trudno było przełożyć na język polski, dlatego też na końcu książki zamieszczam słowniczek. Zachęcam, by zaglądać do niego podczas lektury; może okazać się pomocny w możliwie pełnym zrozumieniu przekazu.
Ta książka oparta jest na mojej osobistej historii oraz na doświadczeniach, które zebrałem w trakcie swojej podróży. Z osobistej perspektywy (menedżera IT) i na podstawie własnych przeżyć, w ujęciu i w formie, która – mam nadzieję – okaże się zrozumiała i możliwa do zastosowania przez każdego, kto chce zmienić coś w swoim życiu. Przedstawiam znane, uniwersalne prawa i techniki, które zostały zapomniane w wyniku bezrefleksyjnego zachwytu, z jakim ludzkość podeszła do rozwoju nowych technologii czy też materializmu.
Żaden fragment tej książki nie powinien być traktowany jako porada medyczna, prawna ani innego rodzaju. Nie biorę odpowiedzialności za zmiany ani konsekwencje wynikające z wykorzystania opisanych technik i podejść. Ufam, że wykorzystasz je dla własnego dobra, a nie przeciwko innym lub w celu osiągnięcia korzyści ich kosztem.
Tak jak każdy mam własną opinię, którą opieram na własnych doświadczeniach i zrozumieniu systemu farmaceutycznego oraz opieki zdrowotnej. Uważam, że w wielu przypadkach te instytucje są pomocne, ale często brakuje im zrównoważonego, bezstronnego podejścia. Korzystam z nich i je doceniam – nie zamierzam wywoływać kontrowersji – mamy jednak prawo wyboru, prawo do życia zgodnie z własną prawdą i prawo do tworzenia rzeczywistości, która najlepiej nam służy. Powtórzmy: cokolwiek działa i przynosi Ci szczęście, nie krzywdząc przy tym nikogo i nie czyniąc szkody otoczeniu, jest ok.
Treści zawarte w tej książce wywodzą się z perspektywy człowieka kierującego się rozsądkiem oraz intelektem i opisują proces mojej przemiany. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy ma własne poglądy i osobisty punkt widzenia. Możesz się ze mną zgadzać lub nie – to, co opisałem, po prostu zadziałało w moim wypadku i pomogło mi zmienić zasady, na których biorę udział w „grze” zwanej życiem. Istnieją pewne podstawowe zasady, ale sposób ich rozumienia podlega zmianom – być może z biegiem czasu sam również wyrobię sobie inne zdanie na ich temat.
Nie wszystkie koncepcje da się zastosować do każdej sytuacji. Piszę tę książkę jako Europejczyk z dachem nad głową, dostępem do bieżącej wody i jedzenia, trapią mnie więc „problemy pierwszego świata”. O ile wierzę głęboko, że prawa i doświadczenia są uniwersalne, o tyle w mniej komfortowych warunkach mogą wymagać innego podejścia lub punktu wyjścia. Kontekst – obejmujący także kondycję psychiczną, uwarunkowania genetyczne czy formy niepełnosprawności – odgrywa ogromną rolę w interpretacji, a indywidualny rezultat zależy w dużej mierze od przyjętej metody działania.
Niektóre aspekty mogą być nieosiągalne dla każdego, ale samo zrozumienie ich stanu oraz roli, jaką pełnią, może być kluczowe dla procesu. Chcę być całkowicie szczery – nie mogę zagwarantować, że opisane przeze mnie idee, narzędzia czy postawy przyniosą konkretne zmiany czy efekty w Twoim życiu. Wszystko, co tu zawarłem, ma charakter edukacyjny i instruktażowy, jednak przytoczone historie i przykłady mają tylko ilustrować pewne koncepcje – nie są rękojmią rezultatu.
Zanim podejmiesz jakąkolwiek istotną decyzję dotyczącą zdrowia, finansów czy stylu życia, skorzystaj z własnego osądu i – jeśli trzeba – skonsultuj się z zaufanym specjalistą, ostatecznie bowiem tylko Ty sam ponosisz odpowiedzialność za swoje wybory i działania. Podejmując lekturę, akceptujesz ten fakt i zobowiązujesz się, że nie będziesz mnie obarczać odpowiedzialnością za sposób, w jaki zastosujesz podane w niej informacje.