-
nowość
Naród decyduje bezpośrednio - ebook
Naród decyduje bezpośrednio - ebook
Zamiast jałowych dyskusji i narzekań Marian Waszkielewicz przygotował znakomicie opracowaną instrukcję mówiącą nam o co chodzi w idei demokracji bezpośredniej. Ustroju, który dałby równe szanse wszystkim podmiotom politycznym zaistnienia na scenie politycznej i wprowadzania zapowiadanych przez siebie reform. Polecam każdemu rozumnemu Polakowi lekturę pracy Mariana Waszkielewicza, ponieważ wskazuje ona w czytelny sposób, gdzie szukać alternatywy dla bolączek współczesnej Polski. Obraz przedstawiony w publikacji uświadamia czytelnikowi, jak ważne dla niego i jego rodziny jest zrozumienie, czym może stać się idea demokracji bezpośredniej i czym się różni od powszechniej znanej demokracji przedstawicielskiej. Łukasz Jastrzębski Redaktor Myśli Polskiej
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Polityka |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 5,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wybory w obecnej formie nie zmienią niczego istotnego, bo nie zmienią ustroju i jego priorytetów. To nie jest już demokracja, którą znamy z kart historii. Jedna namiestnicza ekipa, zastąpi drugą. Nawet jak jedni wydają się uczciwsi, bardziej sympatyczni i opozycyjni to po chwili wejdą w te same układy, umowy i dyrektywy.
Zamiast jałowych dyskusji i narzekań Marian Waszkielewicz przygotował znakomicie opracowaną instrukcję mówiącą nam o co chodzi w idei demokracji bezpośredniej. Ustroju, który dałby równe szanse wszystkim podmiotom politycznym zaistnienia na scenie politycznej i wprowadzania zapowiadanych przez siebie reform. To nie pierwsza tego typu praca autora. Wcześniej wydał bardzo dobrze przyjętą w środowiskach kwestionujących obecny system władzy książkę „Polski rząd narodowy - koniec rządów większości sejmowej”. Poprzednia książka stała się popularną i poszukiwaną pozycją między innymi w środowisku „Myśli Polskiej”.
Autora niniejszej pracy czyli Mariana Waszkielewicza znam osobiście i jestem głęboko przekonany, że praca powstała jako jego wkład dla dobra ogółu narodu. W swoim życiu zawodowym służył w Wojsku Polskim. Po przejściu na emeryturę nie usiadł w fotelu przed telewizorem, ale nieprzerwanie służy naszemu narodowi w najlepszy sposób jaki potrafi. Edukuje społeczeństwo, tłumacząc mu, jakie może mieć narzędzia służące do naprawiania i ulepszania swojej rzeczywistości. Autora nie interesuje kariera polityczna czy zarabianie na swojej pracy edukatorskiej, ponieważ traktuje to jako dalszą część służby narodowi i państwu polskiemu.
Polecam każdemu rozumnemu Polakowi lekturę pracy Mariana Waszkielewicza, ponieważ wskazuje ona w czytelny sposób, gdzie szukać alternatywy dla bolączek współczesnej Polski. Obraz przedstawiony w publikacji uświadamia czytelnikowi, jak ważne dla niego i jego rodziny jest zrozumienie, czym może stać się idea demokracji bezpośredniej i czym się różni od powszechniej znanej demokracji przedstawicielskiej.
Łukasz Jastrzębski
Redaktor _Myśli Polskiej_Diagnoza ustrojowa – państwo bez obywatela
Konstytucja RP z 1997 roku deklaruje suwerenność narodu. Ale nie daje mu narzędzi. Obywatel może głosować – ale nie decydować. Może apelować – ale nie współrządzić. Może protestować – ale nie zatrzymać ustawy. To nie jest prawdziwa demokracja To jest demokracja delegowana – z wyłączonym wpływem obywateli.
Artykuły, które odbierają sprawczość
Art. 4 – obietnica bez mechanizmu
Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.
Ale nie wiadomo jak. Brak obowiązkowego referendum. Brak inicjatywy obywatelskiej. Brak prawa weta. Brak wpływu na budżet. „Bezpośrednio” to pusty zapis – bez procedury, bez skutku.
Art. 118 – inicjatywa obywatelska bez mocy
Grupa 100 000 obywateli może zgłosić projekt ustawy.
Ale Sejm może go zignorować. Nie ma obowiązku rozpatrzenia. Nie ma referendum rozstrzygającego. To nie jest inicjatywa – to petycja. To kpina z obywateli, którym każe się zbierać 100 000 podpisów i nic z tego nie wynika.
Art. 125 – referendum fakultatywne, bez skutku
Referendum może być przeprowadzone w sprawach o szczególnym znaczeniu.
Ale nie musi. To nie obywatele, ale Sejm lub Prezydent za zgodą Senatu decydują, czy w ogóle się odbędzie. A nawet jeśli – wynik może być niewiążący jeśli frekwencja nie przekroczy 50% uprawnionych do głosowania . To rytuał – nie demokracja bezpośrednia.
Art. 90 – przekazanie suwerenności bez zgody obywateli
Rzeczpospolita może przekazać kompetencje organów władzy państwowej organizacji międzynarodowej.
Sejm może to akceptować samodzielnie. Referendum jest możliwe – ale nie obowiązkowe. To znaczy, że o przekazaniu części suwerenności może zdecydować parlament – bez pytania narodu.
Art. 235 – zmiana konstytucji bez udziału obywateli
Referendum zatwierdzające zmianę konstytucji może być przeprowadzone, jeśli dotyczy rozdziałów I, II lub XII.
Ale tylko jeśli zawnioskuje o to co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej. Wniosek obywateli nie jest brany pod uwagę. Nie jest obowiązkowe. To jedyne referendum w konstytucji bez progu frekwencyjnego – ale i bez gwarancji, że się odbędzie.
Struktura władzy wykonawczej – wodzostwo zamiast kolegialności
PREMIER – władza zależna od większości
Rząd powoływany jest przez większość sejmową. To oznacza, że partia, która wygra wybory, lub większościowa koalicja partii tworzy rząd. Reszta staje się opozycją. Głównym celem partii staje się walka o władzę – nie rozwiązywanie problemów.
PREZYDENT – jednoosobowa władza wykonawcza
Prezydent może jednoosobowo:
W Szwajcarii prawo łaski należy do Zgromadzenia Federalnego. U nas – do jednej osoby. Ułaskawiani są znajomi, sojusznicy, polityczni towarzysze. Zależy, z którego gniazda pochodzi prezydent.
To nie jest kontrola obywatelska. To jest prerogatywa – bez odpowiedzialności.
Podsumowanie
Konstytucja RP z 1997 roku:
Dlatego piszę tę książkę. Bo demokracja bezpośrednia to nie dodatek. To fundament państwa, w którym naród decyduje – nie tylko wybiera.
Nie jestem zawodowym konstytucjonalistą. Nie jestem politykiem, który chce coś ugrać. Jestem obywatelem, który przez lata obserwował, jak państwo oddala się od ludzi. Jak decyzje zapadają gdzieś daleko, a odpowiedzialność znika w strukturach. Jak demokracja staje się rytuałem, a nie praktyką.
Napisałem tę książkę, bo wierzę, że można inaczej. Że można stworzyć ustrój, który nie tylko daje głos obywatelowi, ale też chroni go przed nadużyciem. Ustrój, który sam się reguluje – nie przez dobre intencje, lecz przez konstrukcję.
Tytuł tej książki – _Naród decyduje bezpośrednio_ – jest świadomym wyborem. Może przyciągnąć tych, którzy cenią myśl narodową, zwłaszcza dziedzictwo Romana Dmowskiego. I dobrze. Bo choć różnimy się w podejściu, to zgadzamy się co do celu: silna Polska, bezpieczna dla swoich obywateli.
Dmowski pisał:
Państwo jest narzędziem, za pomocą którego naród może działać i rozwijać się, może bronić swego bytu i swych interesów.
Zgadzam się z tym. Ale nie wierzę, że wystarczy powierzyć to narzędzie patriotom, by działało dobrze. Nawet najlepszy człowiek może zawieść, jeśli system go do tego skłania. Dlatego proponuję konstrukcję, która nie opiera się na charakterze jednostki, lecz na mechanizmach. Taki system, którego nie da się łatwo przejąć, zepsuć, zawłaszczyć.
Dmowski ostrzegał:
Nie ma większego niebezpieczeństwa dla narodu, jak rządy ludzi, którzy nie czują się odpowiedzialni przed nim.
Właśnie dlatego w moim modelu władza wykonawcza nie jest osobą. Jest zespołem. Kolegialnym, rotacyjnym, ograniczonym. Nie ma wodza, nie ma lidera, nie ma twarzy, która może zawłaszczyć instytucję. To nie jest tylko estetyka. To zabezpieczenie.
Władza ustawodawcza w tym modelu nie jest monolitem. Sejm i Senat mają różne perspektywy – narodową i regionalną. Żadna izba nie może przegłosować drugiej. Nie ma zgody – nie ma ustawy. To nie jest tylko technika. To zapora przed niereformowalną większością, która rządzi, jak chce. Nie zawsze z korzyścią dla obywatela.
Jeśli konstytucja ustali sposób powoływania rządu tak, by żadna partia nie mogła go przejąć w całości – to w Sejmie nie powstanie większość, która robi wszystko po swojemu. To nie jest marzenie. To mechanizm.
Dmowski pisał:
Polska nie może być rządzona przez ludzi, którzy nie rozumieją jej ducha.
Ja dodaję: Polska nie może być rządzona przez system, który pozwala ignorować tego ducha. Dlatego demokracja musi być codzienną praktyką – nie tylko wyborczą ceremonią.
Demokracja jako kultura, nie dekoracja
Nie chodzi mi o to, by wszystko zmienić. Chodzi o to, by zmienić logikę. By demokracja nie była czymś, co się odprawia raz na cztery lata, lecz czymś, co się ćwiczy codziennie. W gminie, w województwie, w państwie.
Napisałem tę książkę, bo wierzę, że obywatel nie musi być petentem. Może być współgospodarzem. Może decydować. Może współtworzyć. Ale musi mieć narzędzia. Musi mieć strukturę, która go nie wyklucza, nie ignoruje, nie zasłania.
Nie czekam na zgodę. Zaczynam od siebie
Nie wiem, czy ten projekt zostanie przyjęty. Nie wiem, czy wywoła debatę. Ale wiem, że warto go zapisać to Warto pokazać, że można inaczej. Waro zostawić coś, co może kiedyś komuś posłużyć – jako inspiracja, jako punkt wyjścia, jako fundament.
Nie piszę tej książki dla siebie. Piszę ją dla tych, którzy chcą, by _naród decydował bezpośrednio_.
Polska konstytucja z 1997 roku opisuje ustrój jako demokrację parlamentarną, z podziałem na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. W teorii – równowaga. W praktyce – dominacja centrum. Sejm i Senat uchwalają ustawy, rząd je wykonuje, prezydent reprezentuje państwo, a sądy mają czuwać nad praworządnością.
Ale obywatel – ten, który ma być suwerenem – pojawia się w tym układzie tylko jako wyborca. Raz na cztery lata. Potem milknie. Nie ma narzędzi, by zatrzymać ustawę, zaproponować zmianę, poprawić decyzję. Nie ma mechanizmów, by być współgospodarzem. Rację miał Roman Dmowski pisząc:
Ojczyzna to przede wszystkim naród, a potem państwo: bez narodu nie ma państwa. (Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, 1903)
Tak. Naród, który w państwie nie tylko wybiera. Naród, który decyduje.
Rola samorządów
• Obywatel ma głos, ale nie ma narzędzi.
• Samorząd ma potencjał, ale krępowany jest ustawami.
• Demokracja przedstawicielska dominuje, a to nie demokracja w pełnym tego słowa znaczeniu.
• Dla obywateli, którzy czują, że ich głos się nie liczy.
• Dla radnych, wójtów/burmistrzów/prezydentów miast, prezydenta Polski, urzędników, dla wszystkich, którzy chcą służyć, a nie rządzić.
• Dla nauczycieli, aktywistów, komentatorów, którzy szukają języka zmiany.
• Dla każdego, kto wierzy, że demokracja to coś więcej niż urna raz na cztery lata.
• Prostota – bez żargonu, bez akademickich wywodów.
• Praktyczność – z przykładami, wzorami, instrukcjami.
• Szacunek – dla każdego poglądu, o ile prowadzi do wspólnego dobra.
• Emocja – bo demokracja to także gniew, nadzieja, radość z wpływu.
• Obywatel nie jest petentem – jest współgospodarzem.
• Władza nie jest twierdzą – jest strukturą otwartą.
• Decyzje nie zapadają w gabinetach – zapadają wśród ludzi.
• Demokracja nie jest rytuałem – jest praktyką.
• Sprawczość – wiem, że mój głos coś znaczy.
• Godność – nie muszę prosić, mogę współdecydować.
• Zaufanie – wiem, że państwo nie boi się mojego udziału.
• Odpowiedzialność – skoro mogę decydować, muszę też rozumieć.