-
nowość
-
promocja
Naturalna inteligencja i zagadki świadomości - ebook
Naturalna inteligencja i zagadki świadomości - ebook
Pochodzenie i sposób działania inteligencji naturalnej i sztucznej jest uderzająco odmienne. Różnice widać na pewno w prędkości działania. Informacje przepływają w ludzkim mózgu dość wolno – przeciętnie w tempie 10 bitów na sekundę, natomiast w sztucznych urządzeniach tempo to jest szybsze o kilka rzędów wielkości. Z drugiej strony, komputery nie mogą liczyć na cuda inteligencji wywodzącej się ze świata uczuć. A czy doczekają się własnej świadomości?
Odwieczna zagadka świadomości – naszej zdolności do odczuwania własnego istnienia i posiadania poczucia własnego „ja” – pozostaje nierozwiązana, mimo ogromnego wysiłku neurobiologów i filozofów. A co, jeśli jej tajemnica tkwi właśnie w pulsujących u jej podstaw uczuciach?
W tym przełomowym dziele wybitny neurobiolog Antonio Damasio opowiada o barwnych dziejach naturalnej inteligencji, której początki zbiegają się z narodzinami życia biologicznego.Wyjaśnia, w jaki sposób mózg, umysł i ciało współdziałają, tworząc świadomość. Analizuje jej znaczenie dla zrozumienia ludzkiej kreatywności, moralności i kultury, a także mierzy się z dylematami etycznymi, jakie rodzą dzisiaj niezwykłe możliwości sztucznej inteligencji. Stanowi to pełną pasji obronę ludzkiej świadomości jako oznaki człowieczeństwa i wyjątkowej siły napędzającej rozwój naszego gatunku.
| Kategoria: | Biologia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-7886-897-2 |
| Rozmiar pliku: | 5,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Naturalna inteligencja
i logika świadomości
Ta książka przedstawia fascynującą historię naturalnej inteligencji: od narodzin życia biologicznego, które zapoczątkowały nową i niezwykłą, śmiertelną formę istnienia, aż po rozwój umysłów, emocji i świadomości.
Dzięki dokonanym w XX wieku odkryciom zaczęliśmy pojmować mechanizmy życia, niemniej jego zaistnienie wciąż wydaje się zdarzeniem nader mało prawdopodobnym i zdumiewającym, samo życie biologiczne jest zaś zjawiskiem nadzwyczaj skomplikowanym, chociaż przebiegającym dyskretnie – rzadko zwraca na siebie uwagę, mimo że jest pełne inteligentnych rozwiązań, które zapewniają mu pozornie wieczne trwanie. Życie to dar, dzięki któremu powstały między innymi organizmy jednokomórkowe, w tym najpowszechniejsze z nich: bakterie. Istnieją, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, a mimo to znakomicie zarządzają swoim funkcjonowaniem, chociaż nie mają zdolności rozpoznania, jak i czym kierują¹.
Te wszystkie mikroskalowe dziwy zaczęły się pojawiać około czterech miliardów lat temu. Kiedy jednak przeskoczymy o dwa i pół miliarda lat do przodu, okaże się, że w tym momencie przyroda zaczęła już wykształcać skomplikowane organizmy wielokomórkowe, wśród nich tak wspaniałe jak drzewa i inne rośliny. Weźmy na przykład kalifornijskie sekwoje, które wyrastają na sto metrów nad nasze głowy i zachwycają majestatycznymi koronami. Pomimo całej tej złożoności i piękna również one nie są zdolne wiedzieć o swoim bycie ani tym bardziej docenić zawiłości funkcjonowania swoich organizmów oraz innych istot żywych.
Naturalna inteligencja miała jednak zaoferować jeszcze większe cuda. Przyroda nie poprzestała na stworzeniu świata pełnego wymyślnych, ale nie obdarzonych wiedzą istot i przystąpiła do konstruowania organizmów wyposażonych w umysł (psychikę), wygenerowany dzięki jeszcze jednej przełomowej innowacji – wprowadzeniu układu nerwowego, który zaczął się pojawiać około pięciuset milionów lat temu. Co tak naprawdę oznacza posiadanie umysłu? Najogólniej mówiąc, umożliwia on oglądanie prywatnych projekcji obrazów umysłowych, wytwarzanych przez układ nerwowy. Obrazy te reprezentują wszystko, co nas otacza – występują w miejsce obiektów, innych istot żywych oraz zdarzeń z ich udziałem. Lecz na tym nie koniec: odwzorowują one także wnętrze naszego ciała i jego funkcjonowanie w celu regulowania i podtrzymywania życia – w postaci uczuć ukazują elementy składowe organizmu oraz czynności związane z wewnętrznymi stanami naszego ciała. Innymi słowy, korzystając ze wszystkich naszych zmysłów, obrazy mentalne odwzorowują aktorów i akcje nie tylko na zewnątrz organizmu, ale – co nader ważne – również wewnątrz niego. Dodajmy, że czyniąc to wszystko, tworzą swoisty prywatny spektakl multimedialny, co pewnego pięknego dnia stało się inspiracją do wynalezienia kina i nagrań dźwiękowych. Absolutnie nie należy sądzić, że idea kinematografii wzięła się znikąd. W moim przekonaniu była to racjonalna próba naśladowania naturalnie animowanej, „kinowej” rzeczywistości naszych umysłów. Próba ta niewątpliwie zakończyła się pełnym sukcesem, lecz najwspanialszym filmem na świecie wciąż pozostaje bogaty, wieloaspektowy spektakl wyświetlany w naszym umyśle.
Najbardziej typowymi obrazami umysłowymi są układy światła lub dźwięku, które stanowią odwzorowania innych istot żywych oraz ich zachowań, a także obiektów (czy części obiektów) i ich ruchu, co łącznie składa się na otaczające nas środowisko. Tak na przykład słyszenie przez nas muzyki i mowy opiera się na powstających w umyśle obrazach akustycznych, a podobnie obrazowy charakter mają wzorce dotykowe, węchowe i smakowe. Obrazy mogą reprezentować w naszym umyśle dowolny składnik otoczenia, w tym całe organizmy lub ich poszczególne cechy fizyczne i zachowania.
Istnieje też jednak inny rodzaj obrazów mentalnych, z pewnością niemniej ważny niż obrazy otoczenia. Jego przykładem są wspomniane wcześniej reprezentacje wnętrza naszego organizmu. Te skomplikowane wzorce składają się na uczucia. Odgrywają one ogromnie ważną i niezastąpioną rolę: u każdego z nas opisują stan życia we wnętrzu ciała – to, z czym mu dobrze, a z czym źle. Stan ów musi być stale monitorowany i regulowany, abyśmy mogli utrzymywać się przy życiu. Nic zatem dziwnego, że obrazy te często stanowią odzwierciedlenie procesów pewnej walki czy osiągania kompromisu.
Krótko mówiąc, ewolucyjnych ambicji inteligencji naturalnej nie zaspokoiło utworzenie nadzwyczajnej zdolności obrazowego odwzorowywania otoczenia przez organizmy. Za kulisami czekał już kolejny radykalny zwrot, gotowy do wzbogacenia psychiki i ułatwienia jej zarządzania życiem: czucie.
Wydawałoby się, że czucie należy do nielicznych używanych w tej książce formalnych terminów, które nie wymagają pilnego zdefiniowania, lecz to wrażenie jest błędne. Oczywiście wszyscy doznajemy uczuć. Dobre lub kiepskie samopoczucie, głód lub pragnienie, wrażenie gorąca lub zimna, ból lub przyjemność to przykłady uczuć pewnego szczególnego rodzaju, które doczekały się nawet oficjalnej zbiorczej nazwy – są to uczucia homeostatyczne. Określono je tak dlatego, że wspomagają kluczowy proces regulacji, który ma na celu utrzymywanie naszego organizmu w idealnym zakresie homeostazy, czyli przedziale wartości różnych parametrów pozwalającym na zachowanie życia. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie są to jedyne rodzaje uczuć w repertuarze natury. Kiedy doświadczamy emocji radości lub smutku, złości lub strachu, nazywamy odpowiadające im uczucia emocjonalnymi, w odróżnieniu od homeostatycznych, ponieważ stanowią one integralny składnik naturalnych procesów emocjonalnych, a nie wiążą się przede wszystkim z kwestią zarządzania funkcjami życiowymi.
Krótko mówiąc, należy odróżniać typ uczuć, które służą regulacji życia, przyczyniając się do zachowania homeostazy, od typu uczuć, które pozwalają nam na doświadczanie emocji. Jeszcze ważniejsze jest zaś odróżnianie samych uczuć, mających zasadniczo charakter osobisty, od emocji, mających charakter publiczny².
Wszyscy doznajemy uczuć homeostatycznych i rozpoznajemy ich rodzaj, choć fizjologiczny mechanizm ich powstawania pozostawał dla nauki tajemnicą. Te na pierwszy rzut oka niepozorne i świetnie znane każdemu czytelnikowi zjawiska stanowią cichych bohaterów niniejszej książki – a jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze, uważam, że jestem w stanie wyjaśnić, jak uczucia homeostatyczne rodzą się w naszym organizmie, oraz odsłonić przynajmniej część ich zawstydzającego sekretu. Po drugie, co z pewnością zaskakujące, moim zdaniem właśnie one odpowiadają za świadomość. Ze względu na swoją konieczną subiektywność otworzyły świadomości drzwi, pozwalając jej wkroczyć na wielką arenę życia. Uczucia te są jednoznacznie nakierowane na istotę, która je przeżywa. Spontanicznie informują organizm o własnej obecności, a także o miejscu swego występowania w tkance świata – zarówno w obrębie umysłu, jak i ciała danego organizmu.
Na tym etapie musimy się ponownie zatrzymać – po pierwsze dlatego, że koncepcja, zgodnie z którą świadomość stanowi konsekwencję uczuć homeostatycznych, oznacza radykalne odejście od tradycyjnego ujęcia tej problematyki, a po drugie dlatego, że samo pojęcie świadomości – w jeszcze większym stopniu niż pojęcie uczuć – wymaga stosownego wprowadzenia.
Inteligentni ludzie na ogół nie mają problemu z refleksją nad swoimi procesami psychicznymi i zwykle dość dobrze rozumieją je intuicyjnie. W obliczu pytań dotyczących świadomości często ogarnia ich jednak bezradność. Czym jest świadomość? Co nam daje? Jak organizm wytwarza taką jakość? Czy jest to coś innego niż umysł? Nie mamy gotowych odpowiedzi na te pytania. Świadomość jawi się jako niezgłębiona tajemnica.
Wprawdzie przedstawiono liczne koncepcje, które mają tłumaczyć istotę i powstanie świadomości, niemniej do dziś żadna z nich nie okazała się na tyle przekonująca, by uznano ją za dostateczne – a tym bardziej definitywne – rozwiązanie problemu (patrz rozdziały 14 i 23). Koncepcje te są zgłaszane przez przedstawicieli różnych dziedzin – filozofii oraz nauk przyrodniczych i technicznych – i nie opierają się na fundamencie wcześniejszego konsensusu, co w ogóle ma być przedmiotem wyjaśnienia. Sytuacja ta jest dość frustrująca, a nierozwiązanie zagadek świadomości jest dla nauki sprawą niemal wstydliwą. W jaki sposób świadomość jest wytwarzana? Z czego się składa? Jakie sygnały jednoznacznie wskazują na jej obecność?! Moim zdaniem satysfakcjonujących odpowiedzi na te pytania dostarcza neurobiologia. Jednocześnie wyjaśnia ona, co świadomość zapewnia mającym ją stworzeniom, tym samym zaś pogłębia nasze rozumienie istoty człowieczeństwa. Dlatego przed przejściem do dalszych rozważań chcę nakreślić problemy, które staram się rozwiązać, oraz zarysować, w jaki sposób zamierzam do nich podejść w tej książce.ROZDZIAŁ 2
Zagadki świadomości
I
Moją pierwotną motywacją do napisania tej książki była chęć przekonującego wyjaśnienia, jak świadomość jest wytwarzana oraz co wnosi do naszego człowieczeństwa. A czym jest? W najzwięźlejszym ujęciu, jakie mogę przedstawić na tak wczesnym etapie wywodu, świadomość jest procesem biologicznym, który pozwala każdemu z nas doświadczać własnego jednostkowego życia. Innymi słowy, tak jak ja widzę te zagadnienia, zachowywanie świadomości pozwala nam doznawać tego, że żyjemy, że istniejemy. Dzięki świadomości możemy stwierdzić, że dysponujemy umysłem, intuicyjnie się domyślać, że jego treści są niewidoczne dla otoczenia, a nawet przypuszczać, iż mamy tylko jeden umysł, a nie kilka umysłów.
Dopóki nie jesteśmy świadomi, tak naprawdę nic dla nas nie istnieje. Istniejemy – we właściwym sensie tego słowa – tylko jeżeli i kiedy pozostajemy rozbudzeni i świadomi. Choć w moim odczuciu powyższe ujęcie świadomości oddaje realia owego procesu, to nie panuje co do niego powszechna zgoda. Sformułowano różne koncepcje świadomości, pochodzące z odmiennych tradycji intelektualnych, co ogromnie gmatwa rozważania. Niestety mamy jeszcze mniej ustaleń – nie mówiąc już o konsensusie – na temat wytwarzania się świadomości. Choć zdaje się, że ludzka maszyneria neurobiologiczna dokonuje tej sztuki bez najmniejszego wysiłku, to nauka nie wyjaśniła tego przejawu zaawansowania organizacji biologicznej w satysfakcjonujący sposób ani tym bardziej taki, który spotkałby się z uniwersalną aprobatą.
Mamy przed sobą karty całej książki, aby rozwikłać biologiczną intrygę odpowiedzialną za nieuchwytny proces świadomości, który subtelnie przenika nasz byt. Nie piszę jednak powieści sensacyjnej, toteż od razu na wstępie uchyliłem rąbka tajemnicy, bez ogródek oznajmiając, że świadomość stanowi bezpośrednią konsekwencję uczuć homeostatycznych. Jest to pogląd radykalny, ale przyrzekam przedstawić przemawiające za nim argumenty i wytłumaczyć, na jakiej zasadzie uczucia są takie, a nie inne, oraz robią to, co robią.
Kwestia ta nie wyczerpuje przygotowanych przeze mnie niespodzianek. Jak czytelnikowi być może wiadomo, tradycyjnie uważa się, że jesteśmy w stanie odczuwać swoje uczucia, ponieważ dysponujemy uprzednią świadomością. Otóż śmiem twierdzić, że pogląd ten nie tylko jest błędny, lecz wymaga wręcz diametralnego odwrócenia. Oto jak moim zdaniem brzmi prawidłowa wersja: aby dysponować świadomością, musimy być w stanie czuć.
Kiedy rozważamy zjawisko umysłu jako składnika żywych organizmów, nagle każdy szczegół okazuje się ważny. Niemniej należy dostrzec, że mogliśmy poznać doniosłą naturę i dokonania umysłów ludzkich tylko dlatego, że umysły te były obdarzone świadomością. Umożliwiała ona organizmom troszczenie się o własne, indywidualne losy oraz o losy podobnych organizmów w ich otoczeniu. Świadomość dostarczała powodów do istnienia oraz inspirowała świadome już jednostki do opiekuńczego i nowatorskiego działania w interesie własnym oraz owych innych, do których żywiły uczucia! Pozwoliła na to, by umysły stały się twórcze. Stała się matką chrzestną inwencji. Pod jej nieobecność nie byłoby Bacha, Mozarta ani Beethovena; nie byłoby Szekspira; Darwina i Williama Jamesa; Einsteina; Watsona i Cricka.
Z największą radością oznajmiłbym również, że naturalne wykształcenie się świadomości nie miało żadnych niefortunnych następstw. Niestety, rzeczywistość jest inna, jak czytelnik zapewne sam się orientuje.
II
Od kiedy na scenie pojawiły się uczucia i świadomość, dzieje naturalnej inteligencji wkroczyły w nową fazę. Postrzegam to tak, że w skład umysłu (psychiki) zaczęły wchodzić uczucia homeostatyczne i ich zasadnicze następstwa, mianowicie subiektywność i świadomość. W rezultacie zaś powstał umysł świadomy, czyli wytwarzany przez mózg określonego organizmu we współpracy z jego ciałem – innymi słowy, umysł doświadczany przez organizm z jego subiektywnej perspektywy, jako część jego ciała oraz przynależny wyłącznie jemu!
Co ważne, świadomy umysł nie był – i nie jest – zarezerwowany wyłącznie dla ludzi. Jak będziemy wyjaśniać w dalszej części książki, powstanie świadomości stanowi w ewolucji biologicznej przełomowy krok, który zwiększał szanse przetrwania i bezpieczeństwo organizmów złożonych. Naturalna inteligencja przystąpiła do trwających całe eony prac terenowych, przez które rozwijała świadomość, wypróbowywała ją i doskonaliła w wielu istotach, zanim na Ziemi pojawili się ludzie. Pierwsi beneficjenci tych ewolucyjnych prób ze świadomością żyją wciąż wśród nas – to świadome stworzenia, które fruwają nad naszymi głowami i pływają w morzach; które odwiedzamy w zoo lub podziwiamy na safari, nie wspominając już o naszych domowych pupilach.
Niemniej kreatywne możliwości umysłów ludzkich zdecydowanie się wyróżniają. Kiedy więc na ziemi zaistnieli świadomi ludzie, ogromnie zmieniły się ich rutynowe zachowania i wytwory oraz pojawiły się nowe osiągnięcia. Oto jeden znamienny przykład: ludzie stworzyli muzykę, sposób wyrażania odczuć o sobie samych, innych oraz doświadczeniach życia. Muzyka była narzędziem komunikacji interpersonalnej oraz wewnętrznego wzbogacania siebie. Ponadto w społecznościach ludzkich wykształciły się języki pozwalające jednostkom względnie precyzyjnie przekazywać własne myśli oraz poznawać myśli otaczających osób. Ludzie potrafili też badać i zmieniać świat wokół siebie, wytwarzając nowatorskie i złożone struktury społeczno-kulturowe. Rozwinęło się rolnictwo, a dzięki niemu rodziły się dobra, które można było nie tylko konsumować, lecz także wymieniać lub sprzedawać. To samo odnosi się do wynajdowania i wyrabiania narzędzi, które jeszcze bardziej poszerzały obszar ludzkiej kreatywności.
W ślad za tym poszło stworzenie i wdrożenie strategii zarządzania, koniecznych do rozwiązywania konfliktów wynikających z licznych innowacji kulturowych. Strategie te znamy dzisiaj pod takimi nazwami, jak ekonomia i polityka, wymiar sprawiedliwości, religie oraz – wcale nie mniej ważna – szeroko rozumiana sztuka: nie tylko muzyka i literatura, które czerpały z istnienia języka, lecz także rzeźba, rysunek i malarstwo oraz taniec i teatr w nieustannie ewoluujących formach i stylistyce. W końcu pojawiła się zdolność do systematycznego rozważania funkcji i natury ludzkiej psychiki oraz społeczeństw kształtowanych przez nowe, złożone formy prowadzenia życia. W ten sposób narodziła się filozofia – metoda refleksji nad wytworami życia, a zarazem nieoczywisty prekursor dzisiejszych nauk przyrodniczych i technicznych. Wszystko to składa się na imponujący ciąg rozwoju i ekspansji³.
III
Tysiące lat cywilizacji ludzkiej nastały po ukształtowaniu się instrumentów kulturowych wywiedzionych z klasycznej inteligencji naturalnej. Dzięki udziałowi świadomości oraz wspieranej przez nią kreatywności naturalna inteligencja odpowiadała w toku dziejów za powstawanie i upadki imperiów, wykształcanie się religii oraz ich wyznawanie bądź odrzucanie. Można obwiniać świadomość o niezliczone wojny powstające na tle wierzeń, praw do własności i doktryn politycznych, lecz należy jej też przypisać zdumiewające osiągnięcia artystyczne i naukowe oraz triumfy myśli technicznej. To niezłe pasmo sukcesów, lecz w tej chwili docieramy do rozdroża. Nasza epoka – epoka ludzi nie tylko inteligentnych, lecz także wybitnie twórczych i nowatorskich – zdołała wytworzyć i zasymilować szczytowe osiągnięcia ludzkiej ewolucji, ale i odsłoniła otchłanie niebezpiecznych przepaści. Otaczają nas coraz bardziej wyrafinowane machiny wojenne oraz koszmarne widmo wywołanej przez człowieka zmiany klimatu i jej konsekwencji: głodu, epidemii, pożarów, powodzi, rozbojów i anarchii. Możliwe zaś, że ze wszystkich tych zagrożeń najbardziej problematyczny jest prężny rozwój sztucznej inteligencji, której społeczne konsekwencje dopiero zaczynamy dostrzegać.
Do niedawna większość narzędzi cywilizacji ludzkiej stanowiły wytwory tradycyjnej inteligencji naturalnej. Obecnie jednak – zrywając niejako z tym, do czego przyzwyczaiły nas dzieje – na scenę wszedł przebojem pozornie nowy rodzaj inteligencji. Mam na myśli całą gamę rozwiązań określanych zbiorczo mianem sztucznej inteligencji (artificial intelligence, AI). Trzeba zaznaczyć, że AI została w całości wynaleziona przez ludzi i rzecz jasna wywodzi się z szerokiego spektrum form inteligencji naturalnej. Początkowo przymiotnik „sztuczna” odnosił się głównie do tego, że wyczyny AI były dokonywane w nieożywionych urządzeniach wytworzonych z martwej materii, które z czasem stały się tak małe, że można je było zamknąć w dłoni.
Te nowatorskie instrumenty oraz sieci, które z nich korzystają i wspierają ich działanie, podstępnie wniknęły w nasze życie i rozpanoszyły się na znacznie większą skalę, niż mogliśmy w swej naiwności oczekiwać. Znajdujemy się teraz w towarzystwie cudów techniki, które w tak zdumiewającym stopniu imitują różne aspekty ludzkiego intelektu i zachowania, że ich twórcy z pewnością zasługują na najwyższy podziw. O ile jednak część tych instrumentów wnosi pozytywny wkład w dobrobyt ludzi, o tyle są one również używane do fałszowania faktów oraz podważania zasadniczych aspektów procesów społecznych i politycznych, które kojarzymy ze zdrowym i moralnym życiem. Co więcej, nie chodzi tylko o to, że metody te mogą wyrządzać ogromne szkody w rękach niegodziwych użytkowników. Zachodzi realne niebezpieczeństwo, że wygoda i uzależniająca atrakcyjność korzystania z nich zepchną ma margines cenne zajęcia człowieka, dzięki którym stawaliśmy się zdrowsi, szczęśliwsi i szlachetniejsi – mam tu na myśli uprawianie sztuki i filozofii, prowadzenie badań naukowych oraz rozmaite sposoby pielęgnowania ludzkiego ducha, które nadawały ludziom szlachectwo. To ryzyko dla rodzaju ludzkiego jest realne, a dodajmy, że wszystko to jest tylko wstępem do pojawienia się na scenie potencjalnie jeszcze większego zagrożenia: zapowiadanej sztucznej inteligencji ogólnej (artificial general intelligence, AGI)*.
IV
Nie należy jednak obarczać AI wyłączną odpowiedzialnością za niebezpieczeństwa, z którymi mierzy się ludzkość. Jest oczywiste, że zarówno AI, jak i wielowymiarowe kryzysy społeczne i polityczne, z którymi się dziś zmagamy, są w wielkiej mierze pokłosiem wytworów inteligencji naturalnej. Wypada więc zadać w tym miejscu kłopotliwe pytanie: jak do tego doszło, że naturalna inteligencja, która wydajnie chroniła i ulepszała życie w toku dziejów ludzkości, mogła tak bardzo zwieść nas na manowce? Próby udzielenia odpowiedzi w kontekście analizy bieżących konfliktów na świecie prowadzą z konieczności ku jednej z głównych konsekwencji naturalnej inteligencji: ku świadomości, która umożliwia istnienie subiektywnej perspektywy, niezależnej sprawczości i mocy twórczej istot ludzkich. To właśnie świadomość odpowiada za zdolność organizmu do doświadczania w sobie jednostkowego umysłu, a także za zdolność doświadczania przez jednostkę cierpienia i zadowolenia, wynikających z aktualnego stanu jej procesów życiowych. Ponadto jest odpowiedzialna za kreatywność, dzięki której każda jednostka może się przeciwstawiać temu, co zagraża jej istnieniu, oraz poszukiwać możliwości konstruktywnego działania.
Świadomy charakter umysłów stanowił niezbędny fundament ludzkich kultur oraz przyczynę, z której to, co postrzegamy, myślimy, mówimy i robimy, ma dla nas jakiekolwiek znaczenie. Nie wolno ignorować tego faktu, a skoro tak, wyjaśnienie pochodzenia i mechanizmów działania świadomego umysłu – co składa się na zasadniczy plan i cel tej książki – jest niezbędne do zrozumienia niepokojącej sytuacji, w której ludzkość się dziś znalazła. Blisko spokrewniony jest z tym cel – choć może powinniśmy go raczej nazwać nadzieją – by przedstawienie nowej, wszechstronnej koncepcji pracy świadomego umysłu pomogło nam w znalezieniu lepszych sposobów reagowania na szkodliwe trendy w kulturach ludzkich i amortyzowania ich negatywnego wpływu. Być może da się inaczej ukierunkować rozwój pewnych wybitnych dokonań naturalnej inteligencji, aby zawrócić ludzkość znad skraju przepaści, do którego doszła.
------------------------------------------------------------------------
1.
* W odróżnieniu od dzisiejszych systemów tzw. wąskiej AI, ograniczonych do wykonywania konkretnych zadań, które definiuje ich oprogramowanie, sztuczna inteligencja ogólna to hipotetyczny system, który potrafiłby zrozumieć i opanować czy wykonać dowolne zadanie intelektualne będące w zasięgu ludzkiego umysłu (przyp. tłum.).ROZDZIAŁ 3
Metoda i plan
Uważam za wskazane informowanie czytelników przez autora, o czym zamierza pisać, zwłaszcza gdy wybiera tak mgławicowy temat jak świadomość. W gruncie rzeczy piszę o tym, (a) w jaki sposób naturalna inteligencja zdołała wprowadzić świadomość do organizmów żywych, takich jak my, oraz (b) jakie są następstwa dysponowania przez organizmy świadomością w świecie, w którym żyją. Moim celem jest wyjaśnienie, w jaki sposób świadomość się materializuje, z tego zaś powodu, zanim przedstawię swoje spojrzenie na to, jak przyroda wywiązała się z tego zadania, zaprezentuję swój pogląd na to, czym w ogóle jest świadomość⁴.
Większość koncepcji, których tu bronię, opiera się na ugruntowanej wiedzy naukowej, choć niekiedy stosunkowo niedawno zdobytej. Nie stronię też jednak od hipotez, które dopiero czekają na weryfikację. Ponadto nie odżegnuję się od rozpatrywania tych samych pytań z wielu perspektyw, pod różnymi kątami, w nadziei na przybliżenie się do wiarygodnego wyjaśnienia.
Koncepcje przyświecające moim pracom nad świadomością czerpią z ustaleń w trzech głównych obszarach badawczych: filozofii, psychologii oraz zestawie dziedzin, który obejmuje biologię ogólną, neurologię kliniczną i neuronaukę. W tym kontekście najogólniejsza definicja świadomości, jaką mogę przedstawić, głosi, że jest ona procesem biologicznym, który pozwala organizmom wyposażonym w układ nerwowy odkrywać istnienie siebie oraz istnienie otaczającego świata.
Świadomość ma charakter wewnętrzny. Doświadczenia, które wynikają z dysponowania nią przez organizm, są dostępne tylko z wnętrza tego jednego świadomego organizmu. Nie daje się ich obserwować spoza niego, choć towarzyszą im charakterystyczne oznaki, które mogą sugerować innym świadomym jednostkom obecność świadomości.
Świadomość stanowi atut dla każdej dysponującej nią istoty. Zdolność złożonych organizmów do kierowania własnym życiem (self-governing) wymaga bowiem subiektywnej perspektywy, ta zaś stanowi sedno świadomości.
Świadomość i umysł to odrębne procesy. Dzięki świadomości umysł zostaje zakotwiczony w świecie. Świadomość działa na usługach umysłu. Składa się na nią precyzyjne umiejscawianie jednego konkretnego procesu umysłowego w określonym i wyjątkowym punkcie wszechświata: ciele, w którym z udziałem mózgu jest wytwarzany wieloaspektowy i niewidoczny dla otoczenia krajobraz mentalny.
Reasumując, świadomość dokonuje spontanicznego łączenia danego procesu umysłowego z określonym organizmem, w którym ów umysł jest wytwarzany za pomocą układu nerwowego.
Plan książki
POCZĄTKI wprowadzają koncepcję świadomości w kontekście naturalnej inteligencji. Czerpiąc z przemyśleń filozoficznych wspartych ustaleniami biologii ogólnej, neurologii klinicznej i neuronauki, książka przedstawia moje odpowiedzi na dwa główne pytania: jak świadomość zostaje wytworzona oraz jak wpływa na dysponujące nią istoty.
Część I książki nosi tytuł PROBLEM GENEROWANIA ŚWIADOMOŚCI I ZARYS JEGO MOŻLIWYCH ROZWIĄZAŃ. Omawiam w niej świadomość jako naturalne rozwiązanie problemu regulacji życia w złożonych, podlegających zagrożeniom, śmiertelnych organizmach obdarzonych układem nerwowym oraz umysłem. W części II, pod tytułem GŁĘBSZA ANALIZA ROZWIĄZAŃ, przedstawiam postulowane przez siebie biologiczne rozwiązanie problemu powstania świadomości. Wyjaśniam, (a) jak interocepcja i jej mechanizmy neurobiologiczne wytwarzają uczucia homeostatyczne oraz (b) w jaki sposób zapewniają świadomy charakter zintegrowanym procesom umysłowym.
Część III, zatytułowana SKORO TERAZ JUŻ WIEMY, ma na celu porównanie zaproponowanego przeze mnie rozwiązania problemu świadomości z procesami rejestrowania bodźców (sensing), dzięki którym bakterie i rośliny mogą utrzymywać się przy życiu pod nieobecność świadomości. Inne rozdziały dotyczą społecznych następstw świadomości u ludzi, obejmując między innymi zestawienie inteligencji naturalnej z nadzwyczajnymi osiągnięciami sztucznej inteligencji. Ta część książki kończy się złożeniem wyrazów uznania moim mentorom i kolegom, którym zawdzięczam własny rozwój lub którzy przyczynili się do powstania tej pracy.
Część IV, REFLEKSJE PODSUMOWUJĄCE, zawiera pewne przemyślenia na temat roli naturalnej inteligencji oraz powstania i ekspansji świadomości.ROZDZIAŁ 4
Mamy wiele umysłów…
I
Umysły to nadzwyczajne place zabaw – szczególne przestrzenie wytworzone w partnerskim działaniu ciała z jego układem nerwowym; przestrzenie, w których świat, jego charakterystyka i zachodzące w nim zjawiska zyskują opis. Umysły są także procesami biologicznymi, w których rodzą się subiektywność i świadomość, te zaś wytwarzają umysł subiektywny, doświadczający i świadomy.
Pod tym, co umownie nazywamy „umysłem”, kryje się praca wielu wątków i rodzajów procesów psychicznych. Są one tak ściśle splecione, że prawie nie dostrzegamy odrębności ich pochodzenia, przebiegu i skutków. Bez ich zbiorowego funkcjonowania nasze życie nie toczyłoby się prawidłowo i efektywnie, niemniej jesteśmy w stanie pojąć ich specyficzny wkład dopiero wtedy, gdy próbujemy je wyodrębnić i obserwować każdy z osobna.
Jeden z fundamentalnych rodzajów procesów umysłowych dotyczy wnętrza organizmu. Będę go nazywał „umysłem czującym” i wyjaśniam, że nieustannie wytwarza on skomplikowane uczucia, które opisują stan naszego wnętrza. Jak już wspomniałem, uczucia te nazywa się także homeostatycznymi, ponieważ ich zasadnicza rola polega na wspieraniu procesu regulacji życia, znanego jako utrzymywanie homeostazy. Wydaje się jednak, że uczucia homeostatyczne nader często zostają wyparte przez inny fundamentalny proces: „umysł percepcyjny”. W rzeczywistości to wyparcie jest tylko pozorne. Uczucia homeostatyczne są w dalszym ciągu wytwarzane, ale teraz jednocześnie przeznaczamy swoje ograniczone zasoby uwagi na to, co postrzegamy na zewnątrz ciała. Umysł percepcyjny to ów obejmujący ludzi, miejsca, obiekty i zdarzenia mutlimedialny pokaz, który układa się w nieustające i przebogate widowisko. Głównymi graczami w tej rewii są wzrok, słuch, dotyk oraz węch i smak, a całości dopełniają nasze celowe ruchy. Gdy potocznie mówimy o umyśle, zwykle odnosimy się do naturalnej kombinacji tych dwóch fundamentalnych procesów: umysłu czującego i umysłu percepcyjnego.
I o ileż prościej by było, gdybyśmy musieli się borykać tylko z dwoma rodzajami umysłu! W kwestii aktywności mentalnej nic jednak nie jest proste. Okazuje się, że mamy do czynienia z czymś więcej, toteż wypada opisać dodatkowe rodzaje procesów umysłowych. Pierwszy nazywam umysłem myślącym czy refleksyjnym. Zawłaszcza on naszą przestrzeń mentalną, gdy błyskawicznie przestawiamy się z obserwowania otoczenia (za pośrednictwem procesu percepcyjnego) na (a) własne refleksje o tym, co właśnie ujawniło się w tym otoczeniu, lub (b) to, jak te refleksje wiążą się z naszymi doświadczeniami zebranymi przy innych okazjach, bądź też (c) kiedy pozwalamy umysłowi swobodnie błądzić i twórczo generować nowe obiekty, czynności czy sytuacje. Drugi rodzaj refleksyjnego procesu umysłowego to ten bardziej konwencjonalnie rozumiany, który odciąga nas od swobodnego błądzenia myślami, a kieruje ku systematycznemu rozumowaniu i budowaniu nowych koncepcji.
Co istotne, wszystkie procesy umysłu refleksyjnego otrzymują ważne wsparcie w formie mniej lub bardziej pełnego przekładu wytwarzanych przez niego myśli – i to nie tylko dzięki wprowadzaniu nazw wszystkich ludzi, obiektów i zjawisk pod słońcem, ale także wszelkich „jeżeli”, „oraz”, „ale” i „możliwe”, które logicznie i gramatycznie łączą związane z nimi koncepcje. Należy przy tym odnotować niezwykły fakt, że jest to automatyczne tłumaczenie na wszystkie języki, jakie człowiek może opanować! Z tego powodu percepcje składników naszego otoczenia, refleksje nad tym, co postrzegamy, i równoległe przekłady językowe wszystkich obecnych przed nami obiektów, działań i cech można wygodnie określać jednym terminem złożonym: umysł percepcyjno-refleksyjno-językowy.
W związku z powyższym, gdy staramy się zrozumieć umysłowe przygody mózgu, musimy rozważać kilka zdecydowanie odrębnych procesów. Pierwszy, umysł czujący, wiąże się z przebiegiem procesu życia, który toczy się w organizmie. Proces ten jest nieustannie komentowany przez uczucia, które na bieżąco wskazują na jakość każdego zdarzenia biologicznego, oceniając je na skali afektywnej jako zdecydowanie pozytywne, negatywne lub sytuujące się gdzieś pomiędzy nimi. Co ciekawe, ze względu na tę pradawną ewolucyjnie i bardzo wpływową pozycję wśród operacji umysłowych uczucia nieustannie wartościują też wszystko, co dzieje się w umyśle. Procesowi myślenia i jego treści z konieczności towarzyszy niemilknący chór komentujących je uczuć. Jest bardzo prawdopodobne, że starożytni greccy dramaturdzy intuicyjnie wyczuwali obecność tego nieuniknionego oceniającego komentarza, który towarzyszy naszym myślom, i ta intuicja podpowiedziała im utworzenie chóru scenicznego.
Drugim procesem jest umysł percepcyjny, który opisuje otoczenie, korzystając z różnych aparatów percepcyjnych oraz naszego celowego przemieszczania się w tym otoczeniu. Trzeci proces, umysł refleksyjno-językowy, diametralnie przestawia perspektywę – pozwala nam zastanawiać się i wspominać, odwrócić się od okna bieżących czynności umysłowych, a zajrzeć do sejfów pamięci (świeżej i odległej); rozważać nie tylko to, co właśnie się zdarzyło, lecz również to, co zaistniało dawno temu, czy choćby to, co sobie kiedyś wyobrażaliśmy albo co możemy sobie wyobrazić i stworzyć teraz. Refleksje te mogą się przejawiać w postaci pozbawionego słów montażu filmowego lub też teatralnej narracji werbalnej albo połączenia obu tych form zależnie od tego, co najlepiej odpowiada nastrojowi i potrzebom chwili.
II
Nie powinniśmy się dać zwieść efektywnemu przeplataniu się różnych formatów umysłowych i uznać, że są to zaledwie wariacje na jeden temat. W rzeczywistości umysły te nie są nawet utkane z tej samej przędzy. Różnią się pod wieloma względami, takimi jak ich zasadniczy fundament biologiczny, wiek ewolucyjny oraz konsekwencje czynnościowe.
Umysł percepcyjny to twór ogromny, lecz działający przejrzyście. Sygnały z aparatów zmysłowych, takich jak oczy, uszy, kubki smakowe, nabłonek węchowy i ciałka dotykowe w skórze, zapewniają ośrodkowemu układowi nerwowemu mniej lub bardziej szczegółowe opisy zewnętrznych obiektów wchodzących z nimi w kontakt. Proces umysłu percepcyjnego eksponuje rezultaty tych „badań obrazowych”. Opisy rzeczy i zdarzeń, które ujawniły się zmysłom, prezentuje wewnątrz układu nerwowego, przede wszystkim w wyodrębnionych obszarach sensorycznych kory mózgowej. Zauważmy, że jest to proces jednokierunkowy. Zmysły przyczyniają się do skonstruowania obrazów i wyświetlenia ich w naszym umyśle, ale same nie są w stanie zwrotnie oddziaływać na źródła tych obrazów. Sprawdzają się tu klasyczne porównania do nagrań filmowych czy dźwiękowych. Filmujemy coś lub nagrywamy, a potem to odtwarzamy. Ani film, ani ścieżka dźwiękowa nie mogą wywierać wpływu na zarejestrowaną rzeczywistość.
Na umysł refleksyjno-językowy składa się odrębny, zróżnicowany zestaw dalece mniej przejrzystych procesów. Umieszcza on sygnały z aparatury percepcyjnej, dzięki której widzimy i słyszymy wszystko wokół siebie w tej chwili, w kontekście obrazowania zgromadzonego w przeszłości. Możemy posłużyć się pamięcią dawniejszych postrzeżeń i wyświetlić je obok aktualnych. Albo możemy się przełączyć w tryb „off line” i oddać się swobodnemu wspominaniu. Jedną z praktycznych konsekwencji tych zabiegów jest dokonywanie porównań. Na przykład możemy przyjrzeć się przeszłości i teraźniejszości w procesie myślącym (refleksyjnym) i wyciągnąć wnioski z dostrzeżonych kontrastów. Proces ten jest wspomagany przez język, który oferuje odrębne słowa w odniesieniu do występujących bohaterów, obiektów, działań i cech.
Należy dodać, że kluczowe anatomiczne struktury mózgu konieczne do prowadzenia złożonych czynności refleksyjnych są w większości zupełnie inne niż te wykorzystywane przez umysł percepcyjny. Ten drugi posługuje się pierwszorzędowymi i kojarzeniowymi obszarami kory różnych modalności percepcyjnych, natomiast umysł refleksyjny – kojarzeniową wysokiego rzędu w rejonach ciemieniowych, skroniowych i czołowych. Z kolei umysł językowy opiera się na obszarach kory wyspecjalizowanych w funkcjach werbalnych, w większości zlokalizowanych asymetrycznie w rejonach czołowych i skroniowych⁵.
Na koniec wróćmy do pozornie skromnego umysłu czującego, od którego zaczęliśmy dygresję o umyśle – i nie dajmy się nabrać! Choć na pierwszy rzut oka umysł czujący może wyglądać niepozornie, to jest on zadziwiająco skomplikowany i odgrywa zasadniczą rolę w całości pracy umysłowej⁶. Najistotniejsza uwaga, jaką trzeba tu poczynić, powinna być w zasadzie oczywista, jednak bywa systematycznie pomijana. Z pozoru wydaje się, że układ nerwowy odpowiedzialny za umysł czujący robi to samo co w przypadku umysłu percepcyjnego i refleksyjno-językowego – mianowicie odnotowuje obiekty i zdarzenia wewnątrz ciała, korzystając z takich samych mechanizmów, jakie pozwalają odnotowywać obiekty i zdarzenia w środowisku zewnętrznym lub zapisane w pamięci. W rzeczywistości jednak działania układu nerwowego w odniesieniu do wnętrza organizmu są nie tylko inne, lecz także dużo bardziej złożone.
Układ nerwowy oczywiście odnotowuje zdarzenia zachodzące wewnątrz organizmu, lecz tak się przecież składa, że on sam jest zlokalizowany w tym organizmie. Dlaczego zwracam na to uwagę? Ponieważ lokalizacja układu nerwowego wewnątrz ciała pozwala tym dwóm komponentom organizmu – mózgowiu i wnętrzu ciała – występować w roli partnerów i wchodzić z sobą z wielorakie bezpośrednie interakcje. Sytuacja taka nie zachodzi w większości procesów percepcyjnych, ponieważ zasadnicze źródła postrzeżeń znajdują się poza obrębem organizmu, często wręcz w dużej odległości od niego. Jak pisałem, chociaż sygnały zewnętrzne aktywują neurony w receptorach zmysłowych – takich jak oczy czy uszy – gdzie wykonują swoje skomplikowane zadania, to obszary mózgu zaangażowane w eksterocepcję nie reagują i nie mogą reagować na zewnętrze źródła tych sygnałów ani zwrotnie na te źródła nie oddziałują. Proces ten przebiega jednokierunkowo i nie skutkuje bezpośrednią odpowiedzią w stosunku do źródła. Pośrednio mogę oczywiście zareagować na komunikat wizualny na przykład zaskoczeniem albo zachwytem, ale dzieje się to przy udziale innych układów w następstwie zrozumienia przeze mnie tego, co miałem okazję zobaczyć. Moje zaskoczenie czy zachwyt nie wywierają wpływu na zewnętrzny obiekt; są dla niego obojętne.
W odróżnieniu do tego w procesie umysłu czującego mózg bezpośrednio reaguje na sygnały płynące z wnętrza ciała, a w rezultacie nawiązuje się swoista rozmowa. Odpowiedź mózgowa wpływa na źródło sygnału, ponieważ mózg jest w sensie dosłownym ucieleśniony – przez co rozumiem, że jest w pełni osadzony w organizmie i z nim spleciony, to zaś sprawia, że rozmowa ciało–mózg jest możliwa i naturalna.
By znaleźć świadectwa konsekwencji tej „cielesności” mózgu, nie trzeba udawać się do pracowni neurobiologicznej. Mnóstwa dowodów dostarczają pewne intrygujące zdarzenia z życia codziennego. Kiedy na przykład doznajemy urazu i czujemy silny ból, mózg reaguje na to przytłumianiem bólu, zanim zdążymy zastosować miejscowy środek znieczulający czy zażyć tabletkę. Wygląda to tak, jakby niewerbalny komunikat na wejściu informował: „Jestem zraniony, czuję ból, potrzebuję pomocy”, a w odpowiedzi na to komunikat mózgu brzmi: „Dostajesz ode mnie natychmiastowe uśmierzenie bólu; ambulans jest już w drodze!”. Ten wewnętrznie wzbudzony efekt przeciwbólowy jest powodowany przez wysłane cząsteczki chemiczne, które miejscowo neutralizują stan zapalny*.
W rzeczywistości interakcje ciało–mózg są tak zaawansowane, że niekiedy możemy wręcz „sfabrykować” nieistniejący ból, gdy widzimy, jak ktoś zacina się w palec, i „doznajemy” empatycznego bólu w analogicznym miejscu swojego ciała! A zatem po pierwsze, potrafimy zacząć się sami leczyć natychmiast po doznaniu urazu oraz po drugie, potrafimy współodczuwać z cierpiącymi ludźmi, co stanowi cechę przyczyniającą się do etycznego współżycia z innymi.
Wszystko to pomaga lepiej zrozumieć mechanizmy i nadzwyczajne konsekwencje działania umysłu czującego. Treścią tego procesu jest stan życia wewnątrz organizmu, opisywany przez wahania bieżących uczuć, rodzących się z tysięcy jakości i natężeń, licznych i zgodnych świadectw toczenia się procesu życia w ciele. Proces ten służy spełnianiu wymogów homeostazy, gdyż życie wymaga subtelnej regulacji po to, by zaspokajać potrzeby organizmu, unikać zagrożeń oraz – dlaczegóż by nie? – napawać się odnoszonymi sukcesami.
U każdego z nas umysł percepcyjny wyświetla na szerokim multimedialnym ekranie rozmaite wielozmysłowe procesy umysłowe, natomiast umysł czujący nieprzerwanie generuje uczucia i pozwala nam ich doświadczać, a w ten sposób umożliwia samoregulację, czyli utrzymywanie homeostazy.
Czytelnik wkrótce pozna, w jaki sposób połączony wkład tych trzech osobnych przedsięwzięć – umysłu czującego, umysłu percepcyjnego i umysłu refleksyjno-językowego – tworzy podstawę skoordynowanego działania, które można nazwać umysłem zintegrowanym⁷.
III
Gdy mowa o wewnętrznym środowisku organizmu, nie powinniśmy zapominać o oddaniu należnego hołdu francuskiemu fizjologowi Claude’owi Bernardowi, który opisał fundament regulacji organizmu – proces homeostazy. Tytuł jego pierwotnego artykułu, opublikowanego w 1865 roku, dużo mówi o prezentowanych w nim głównych ustaleniach naukowych oraz ich przenikliwym ujęciu: La fixité du milieu intérieur est la condition de la vie libre, czyli „Stabilność środowiska wewnętrznego warunkiem niezależnego życia”. I w istocie tak właśnie jest⁸.
Dodam tylko, że sam termin „homeostaza” nie został zaproponowany przez Bernarda. Ukuł go w 1926 roku Walter Cannon, znamienity amerykański fizjolog, którego prace w istotny sposób wzbogaciły nasze rozumienie życia⁹.
------------------------------------------------------------------------
1.
* Oprócz lepiej znanego ośrodkowego mechanizmu uśmierzania bólu, polegającego na hamowaniu interneuronów w rdzeniu kręgowym, na początku XXI wieku odkryto też tak zwany odruch zapalny, w którym mózg, reagując na otrzymany komunikat o zapaleniu, w ciągu milisekund wysyła sygnał zwrotny, ograniczający żywiołowe uwalnianie się cytokin prozapalnych w miejscu urazu
(przyp. tłum.).