Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Necrovet. Hodowla istot chimerycznych - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
13 maja 2026
3599 pkt
punktów Virtualo

Necrovet. Hodowla istot chimerycznych - ebook

Nie każda więź powinna łączyć światy żywych i umarłych.

Florka Kuna, techniczka weterynarii i adeptka nekromancji, w końcu odnajduje swojego famulusa – i szybko przekonuje się, że los potrafi mieć przewrotne poczucie humoru. Bo choć Jafar wygląda niegroźnie, jego zdolności przekraczają wszelkie granice na tym świecie… i poza nim.

W lecznicy doktor Izabeli Pokot pojawiają się nowi pracownicy, a wraz z nimi kolejne wyzwania: od zatrutych kolokolo, przez zaniedbane peteu, po skrzydlatego araleza, którego krew ma bardzo pomocne właściwości. Jednak nawet najbardziej niezwykłe przypadki bledną, gdy w okolicy zaczyna grasować tajemnicza bestia atakująca magiczne stworzenia.

A kiedy granice zostają przekroczone, nie zawsze da się je z powrotem zamknąć.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Fantasy
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8406-536-5
Rozmiar pliku: 4,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

Seledynowy blask rozżarzył się w żłobieniach kości. Światło bijące z pieczęci odbiło się w mlecznobiałych oczach nekromantki. Uniosła psią czaszkę i wyciągnęła ją w stronę uczennicy.

– Gotowa?

Florka kiwnęła głową. Robiłam to milion razy, uspokajała się w myślach (choć „milion” było sporym wyolbrzymieniem). Nie po to wyryła na pamięć scenariusz rozmowy, którą miała zamiar przeprowadzić po łacinie, żeby teraz stwierdzić, że w sumie to nie, i zrezygnować. Zwłaszcza że to, co chciała osiągnąć…

Bez zbędnego roztrząsania sytuacji położyła dłoń na czole czaszki, dokładnie tam, gdzie znajdowała się magiczna pieczęć.

Zamknęła oko i otworzyła zmysły na drugi świat. Plan niematerialny – ku jej zaskoczeniu – nie wydawał się niepokojący, jak jeszcze niedawno. Czuła się, jakby odwiedzała starego znajomego. Czaszka upiornego psa, na której trzymała rękę, niczym klucz otworzyła drzwi zaświatów, by Florka mogła stanąć u ich progu… i porozmawiać z domownikami.

Nabrała głęboko powietrza. Z mocno bijącym sercem zaczęła recytować swoją łacińską przemowę:

– Mieszkańcy zaświatów… Zwracam się do was jako adeptka sztuk magicznych, która potrzebuje pomocy na tej trudnej drodze. Pokornie proszę o objęcie mnie opieką, abym nie zbłądziła i swoją nieroztropnością nie poczyniła nikomu krzywdy.

Była świadoma obecności krążących wokół bytów. Od niektórych biła ciekawość, od innych ostrożny sceptycyzm. Ciągnęła:

– Przyrzekam używać magii do czynienia dobra i rozwoju. Ofiaruję mojemu opiekunowi troskę i godne życie.

Istoty z zaświatów milczały. Nie potrafiła ich rozróżnić ze stuprocentową pewnością. Niektóre wydawały się większe i silniejsze od innych, ale nie miała pojęcia, czy są duszami, demonami czy jeszcze kimś innym. Cisza się przedłużała, a byty się jej przyglądały. Jedne przychodziły, inne odchodziły, nie zamieniwszy z nią słowa. Zaczęła wpadać w panikę. Co jeszcze mogła powiedzieć, by je do siebie przekonać? Cała znajomość łaciny nagle zupełnie wyparowała z jej mózgu.

Wtedy jedna z istot podeszła bliżej niż pozostałe. Zdawała się uśmiechać, choć nie była widoczna. Stanęła przed Florką, a ona odniosła wrażenie, że czuje dotyk na twarzy – a może bardziej czyjeś tchnienie. Magiczka wstrzymała oddech. Po chwili usłyszała:

– Do zobaczenia.

Byt wyparował bez śladu, nie czekając na odpowiedź.

Pozostali mieszkańcy zaświatów stracili nią zainteresowanie. Otworzyła zatem oko i odjęła dłoń od czaszki.

Wypuściła powietrze, czując się, jakby długo znajdowała się pod wodą i właśnie wychynęła na powierzchnię. Izabela przyglądała się jej beznamiętnie.

– I jak? – spytała.

Florka popatrzyła na wnętrze swojej dłoni.

– Chyba… mi się udało. – Z piersi wyrwał jej się krótki śmiech. – Chyba się udało! Ktoś do mnie podszedł i powiedział: do zobaczenia. To mógł być on? Mój famulus?

– Tak sądzę. Gratulacje.

Nekromantka odłożyła czaszkę na stolik zasłany magicznymi przyborami. Czerep wyglądał niezwykle tajemniczo w otoczeniu kryształów, fiolek z kolorową zawartością, stojaków na kadzidełka, sztyletu z brązu, szkatułki pełnej różdżek i innych bibelotów. Podekscytowana Florka podskoczyła kilkakrotnie na piętach.

– I co teraz? – spytała. – Jak go znaleźć?

– Odnajdziecie się w swoim czasie. W tej chwili przyszedł na świat, może być gdziekolwiek i w jakimkolwiek wcieleniu. Kiedy podrośnie, prędzej czy później wasze drogi się skrzyżują.

Zawiedziona uczennica jęknęła cicho pod nosem. Chciała poznać swojego famulusa już, teraz, zaraz. Dowiedzieć się, w jakie zwierzę wstąpił, i się nim zaopiekować, by później on mógł opiekować się nią. Miała szczerą nadzieję, że nie postanowił narodzić się jako żyrafa gdzieś w środku Afryki, bo los musiałby się mocno nagimnastykować, by rzucić ich sobie w ramiona.

– Ech… Nie wytrzymam do tego czasu. Nie ma jakiegoś sposobu, żeby go przywołać? Albo zlokalizować? Jakieś zaklęcie czy coś?

– Są takie zaklęcia, ale nie zadziałają, póki się nie znacie. To tak, jakbyś próbowała zadzwonić do kogoś, ale nie znała jego numeru telefonu.

– No dobra, ma to sens… – mruknęła Florka, bawiąc się sztylecikiem. Odłożyła go na miejsce. – Może uda mi się do tego czasu nie pęknąć z niecierpliwości.

Pomyślała, że może się to okazać łatwiejsze, niż przypuszcza. W lecznicy dla magicznych zwierząt zawsze coś się działo, nigdy nie było czasu na nudę. Miała wrażenie, że dopiero co zaczęła tu pracować, a tymczasem zdążyło minąć już lato i jesień, zima miała się ku końcowi i wkrótce nastanie wiosna, a wraz z nią nowe wyzwania i nowi pacjenci. Być może więcej i bardziej ciekawych niż do tej pory – nawet jeśli wydawało się to niemożliwe po przygodach z jednorożcami, smokami, parandrusem, taraskiem czy lolmiszo.

W obliczu wszystkich potencjalnych przygód może czekanie na to, aż los skrzyżuje drogi Florki i jej famulusa, nie będzie aż tak frustrujące.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij