-
nowość
Negocjacje jako system operacyjny życia - ebook
Negocjacje jako system operacyjny życia - ebook
„Negocjacje jako system operacyjny życia” to inspirujący i praktyczny przewodnik, który pokazuje, jak wykorzystać zasady negocjacji do podejmowania lepszych decyzji, budowania silniejszych relacji i osiągania zamierzonych celów. Zmień sposób myślenia, poznaj skuteczne narzędzia i stwórz system, który będzie wspierał Cię każdego dnia.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 100 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Negocjacje towarzyszą nam każdego dnia, chociaż rzadko to sobie uświadamiamy. Gdy rano decydujemy, czy wstać na siłownię czy pospać jeszcze pięć minut, negocjujemy z samym sobą. Gdy rozmawiamy z partnerem o planach na weekend, negocjujemy priorytety i oczekiwania. Gdy ustalamy z dzieckiem godzinę powrotu do domu, negocjujemy granice wolności i odpowiedzialności. W pracy negocjujemy podział zadań, zakres projektów i warunki współpracy. Każdego dnia podejmujemy setki drobnych i kilka większych decyzji, które są w istocie wynegocjowanymi porozumieniami między tym co chcemy, co musimy i co jest możliwe.
Ta książka proponuje radykalną zmianę perspektywy: spojrzenie na negocjacje nie jako na sporadyczną umiejętność biznesową, ale jako na fundamentalny mechanizm życiowy, coś w rodzaju systemu operacyjnego, na którym działają wszystkie nasze relacje i decyzje. Negocjowanie nie jest czymś, co robimy od czasu do czasu w szczególnych sytuacjach. To sposób, w jaki ludzie porozumiewają się ze światem i sobą nawzajem, sposób, w jaki zarządzamy ograniczonymi zasobami, godzą się sprzeczne potrzeby i budują się trwałe relacje.
Książka prowadzi czytelnika przez osiem wymiarów negocjacji życiowych. Zaczynamy od najbardziej fundamentalnego poziomu - wewnętrznego dialogu, w którym każdego dnia negocjujemy między różnymi częściami własnego ja. Przechodzimy następnie do relacji najbliższych: intymnych negocjacji w związkach partnerskich, gdzie stawką nie jest wygrana, ale trwałość i jakość relacji, oraz negocjacji z dziećmi, gdzie równolegle kształtujemy granice i uczymy młodego człowieka sztuki porozumiewania się ze światem.
Kolejne rozdziały przenoszą nas do kontekstów zawodowych: negocjacji poziomych ze współpracownikami, gdzie brak hierarchii wymaga budowania autorytetu przez merytorykę i relacje, oraz negocjacji pionowych z przełożonymi, gdzie trzeba umiejętnie poruszać się w strukturze władzy zachowując własną agencję. Eksplorujemy także klasyczne negocjacje transakcyjne - z klientami, dostawcami, na rynku - gdzie umiejętność negocjowania przekłada się bezpośrednio na wymierne korzyści.
Przedostatni rozdział poświęcony jest najbardziej nieubłaganemu partnerowi negocjacyjnemu - czasowi. Każdego dnia negocjujemy, jak podzielić skończony zasób dwudziestu czterech godzin między nieskończone możliwości i oczekiwania. W końcu, rozdział podsumowujący integruje wszystkie te perspektywy w spójną filozofię życia, pokazując, że mistrzostwo życiowe to w dużej mierze mistrzostwo negocjacyjne - umiejętność świadomego, strategicznego i etycznego porozumiewania się z rzeczywistością.
Ta książka nie oferuje gotowych przepisów ani cudownych technik. Zamiast tego proponuje sposób myślenia o życiu przez pryzmat negocjacji - perspektywę, która może zmienić sposób, w jaki podchodzisz do konfliktów, relacji, decyzji i możliwości. Bo w ostatecznym rozrachunku życie to jeden długi proces negocjowania między tym kim jesteśmy, kim chcemy być i kim możemy się stać.DIALOG WEWNĘTRZNY JAKO PIERWSZA NEGOCJACJA
Kiedy rano dzwoni budzik, toczy się pierwsza tego dnia negocjacja. Jedna część nas chce zostać w ciepłym łóżku jeszcze pięć minut, druga wie, że musimy wstać, żeby zdążyć do pracy. To nie jest prosta decyzja typu włączone-wyłączone. To złożony proces, w którym różne aspekty naszej osobowości przedstawiają swoje argumenty, ważymy konsekwencje, szukamy kompromisów. Czasem wygrywamy tę negocjację i wstajemy od razu. Czasem przegrywamy i spóźniamy się. Najczęściej jednak znajdujemy jakiś środek - może jednak te pięć minut, ale nie piętnaście.
Ta prosta, codzienna sytuacja ujawnia fundamentalną prawdę o naszym życiu: jesteśmy w stanie ciągłych negocjacji z samymi sobą. Zanim zaczniemy negocjować z partnerem, szefem czy kontrahentem, musimy najpierw wynegocjować porozumienie między różnymi częściami własnego ja. To najbardziej podstawowy i jednocześnie najbardziej kluczowy poziom negocjacji, który determinuje wszystkie pozostałe.
Większość z nas nie postrzega swojego wewnętrznego życia w kategoriach negocjacji. Myślimy raczej o siле woli, dyscyplinie, motywacji. Ale gdy przyjrzymy się bliżej, okaże się, że każda z tych koncepcji jest tak naprawdę formą wewnętrznego procesu negocjacyjnego. Siła woli to zdolność do skutecznego negocjowania z naszymi impulsami. Dyscyplina to przestrzeganie wcześniej wynegocjowanych porozumień z samym sobą. Motywacja to skuteczne przedstawienie argumentów, które przekonają różne części naszej osobowości do współpracy.
Zrozumienie tego mechanizmu zmienia wszystko. Zamiastwalczyć z sobą, uczymy się negocjować. Zamiast czuć się słabymi, gdy ulegamy pokusom, rozumiemy, że po prostu przegraliśmy konkretną rundę negocjacji - i możemy dowiedzieć się dlaczego oraz jak negocjować lepiej następnym razem.
Anatomia wewnętrznego konfliktu
Każdy dzień przynosi dziesiątki sytuacji, w których różne części naszej osobowości chcą różnych rzeczy. Wieczorem, gdy siedzisz przed lodówką, jedna część ciebie chce sięgnąć po słodycze - obiecuje natychmiastową przyjemność i ukojenie po trudnym dniu. Druga część przypomina o postanowieniu schudnięcia i celach zdrowotnych. Trzecia sugeruje kompromis - może tylko małą porcję? Czwarta filozofuje, że przecież trzeba czasem sobie pozwolić, inaczej życie straci sens.
Te różne głosy to nie są jedynie abstrakcyjne impulsy. Każdy reprezentuje autentyczny aspekt twojej osobowości, twoje prawdziwe potrzeby i wartości. Głos chcący słodyczy reprezentuje potrzebę komfortu i nagrody. Głos dbający o zdrowie reprezentuje długoterminowe planowanie i troskę o siebie. Głos kompromisu reprezentuje praktyczność i elastyczność. Głos filozoficzny reprezentuje wartość przyjemności i życia pełnią.
Wszystkie te głosy mają rację. I żaden nie ma całkowitej racji. To właśnie tworzy przestrzeń negocjacyjną.
Problem polega na tym, że większość ludzi traktuje te wewnętrzne konflikty jako walkę, którą trzeba wygrać. Podejście militarne: jedna strona musi zwyciężyć, druga zostać pokonana. Albo będziesz silny i nie zjesz słodyczy, albo słaby i ustąpisz. Ta perspektywa jest nie tylko nieprzyjemna - jest też nieskuteczna. Gdy traktujemy część siebie jako wroga do pokonania, ta część nie znika. Wraca silniejsza, często w najmniej odpowiednim momencie.
Alternatywą jest podejście negocjacyjne. Zamiast walczyć z potrzebą komfortu, możemy ją uznać i spróbować zaspokoić w sposób zgodny również z innymi naszymi wartościami. Może zamiast słodyczy będzie filiżanka dobrej herbaty? Może krótka medytacja albo rozmowa z przyjacielem? Może faktycznie mała porcja czekolady, ale świadomie delektowana, nie połykana w poczuciu winy?
Kluczową umiejętnością jest rozpoznanie, że toczy się negocjacja. Większość wewnętrznych konfliktów rozgrywa się w cieniu naszej świadomości. Czujemy napięcie, niepokój, impuls do działania, ale nie artykułujemy wyraźnie, co się dzieje. Pierwszym krokiem do lepszych wewnętrznych negocjacji jest wyniesienie ich na światło świadomości.
Gdy następnym razem poczujesz wewnętrzny konflikt - zatrzymaj się. Zapytaj: jakie części mnie chcą teraz różnych rzeczy? Co każda z nich próbuje osiągnąć? Jakie potrzeby reprezentuje? To może brzmieć dziwnie na początku, ale z praktyką staje się naturalne. I niezwykle skuteczne.
Bo gdy już nazwiesz strony negocjacji i ich interesy, możesz zacząć szukać rozwiązań, które uwzględnią jak najwięcej z nich. To jest esencja skutecznej negocjacji - nie wygranie, ale znalezienie rozwiązania, z którym wszystkie strony mogą żyć.
Mechanizmy dialogu z samym sobą
Profesjonalni negocjatorzy znają różnicę między pozycjami a interesami. Pozycja to to, czego ktoś żąda. Interes to dlaczego tego chce. W negocjacjach biznesowych ktoś może żądać określonej ceny (pozycja), ale jego prawdziwym interesem może być pokrycie kosztów lub osiągnięcie konkretnego marginesu. Gdy zrozumiemy interes, możemy znaleźć różne sposoby jego zaspokojenia.
Ta sama zasada działa w wewnętrznych negocjacjach. Twoja pozycja może brzmieć: chcę obejrzeć jeszcze jeden odcinek serialu. Ale jaki jest interes pod tym? Może potrzebujesz odprężenia po stresującym dniu. Może boisz się samotności przed snem. Może odkładasz myślenie o jutrzejszych wyzwaniach. Gdy zrozumiesz prawdziwy interes, możesz znaleźć lepsze sposoby jego zaspokojenia niż kolejna godzina przed ekranem.
Skuteczny dialog wewnętrzny wymaga też umiejętności słuchania. Brzmi to paradoksalnie - jak można nie słuchać samego siebie? Ale większość z nas jest znakomita w ignorowaniu niewygodnych części siebie. Ignorujemy sygnały zmęczenia, bo przecież trzeba skończyć projekt. Ignorujemy potrzebę kontaktu społecznego, bo jesteśmy zbyt zajęci. Ignorujemy pragnienie sensu i celu, bo koncentrujemy się na codziennych obowiązkach.
Dobre negocjacje wymagają, żeby każda strona czuła się wysłuchana. W dialogu wewnętrznym oznacza to autentyczne uznanie każdej potrzeby, każdego impulsu, każdej wartości - nawet gdy ostatecznie nie zdecydujemy się jej w danym momencie zaspokoić. To różnica między "przestań być głupi, musisz iść na siłownię" a "rozumiem, że jesteś zmęczony i wolałbyś odpocząć, ale wcześniej uzgodniliśmy, że trening jest ważny, więc może znajdziemy dziś lżejszy wariant?".
Kolejnym mechanizmem jest tworzenie zobowiązań. W negocjacjach międzyludzkich często dokumentujemy ustalenia. Kontrakt, protokół, nawet tylko notatka z mailingu. W dialogu wewnętrznym też potrzebujemy sposobów utrwalania porozumień. Stąd skuteczność zapisywania celów, prowadzenia dziennika, tworzenia rytuałów i nawyków. To nie są magiczne narzędzia - to sposoby dokumentowania wynegocjowanych porozumień z samym sobą.
Gdy postanawiam wstać jutro o szóstej, żeby pobiegać, to wynegocjowane porozumienie między moim wieczornym ja (które ma energię i entuzjazm dla planów) a moim porannym ja (które będzie zmęczone i marudne). Pisemne zapisanie tego postanowienia, przygotowanie ubrań sportowych, umówienie się z przyjacielem - to wszystko sposoby wzmocnienia tego porozumienia, żeby poranne ja miało trudniej je zerwać.
Ale też - i to jest kluczowe - dobre wewnętrzne negocjacje muszą zawierać mechanizm renegocjacji. Życie jest dynamiczne. Sytuacja się zmienia. To, co wynegocjowałeś wczoraj, może już nie pasować dziś. Różnica między elastycznością a brakiem konsekwencji leży w tym, czy zmiana jest przemyślanym procesem renegocjacji, czy też impulsywnym zerwaniem zobowiązania.
Jeśli postanowiłeś wstać o szóstej, ale spałeś trzy godziny bo dziecko było chore - rozsądna renegocjacja może brzmieć: "Okej, nasze porozumienie było oparte na założeniu normalnych okoliczności. To nie są normalne okoliczności. Przesuwam trening na popołudnie lub rezygnuję dziś, ale jutro wracam do planu". To nie jest porażka negocjacji - to elastyczność, która pozwala długoterminowo utrzymać porozumienie.
Proces ten wymaga też czegoś, co w negocjacjach nazywa się BATNA - Best Alternative To Negotiated Agreement, czyli najlepsza alternatywa dla negocjowanego porozumienia. W wewnętrznych negocjacjach oznacza to jasność co do konsekwencji nieznalezienia porozumienia. Jeśli nie wynegocjujesz skutecznie swojej produktywności, konsekwencją może być stres, przepracowanie, wypalenie. Jeśli nie wynegocjujesz swojej potrzeby odpoczynku, konsekwencją może być choroba. Świadomość tych alternatyw pomaga w poważnym traktowaniu wewnętrznych negocjacji.
Samodyscyplina jako wynegocjowane porozumienie
Tradycyjne rozumienie samodyscypliny brzmi wojskowo: to zdolność do zmuszania się do robienia trudnych rzeczy i powstrzymywania się od przyjemnych. Kto jest bardziej zdyscyplinowany, ten bardziej wygrał z samym sobą. Ale to rozumienie ma fundamentalną wadę - promuje wewnętrzny konflikt zamiast współpracy.
Gdy myślimy o dyscyplinie jako o wewnętrznej walce, tworzymy relację władzy między różnymi częściami siebie. Jest "prawdziwe ja", które jest racjonalne i wie, co trzeba robić. I jest "słabe ja", które chce lenić się i ulegać pokusom. Dyscyplina to zdolność pierwszego do kontrolowania drugiego.
Problem z tym modelem jest wieloraki. Po pierwsze, jest wyczerpujący. Ciągła wewnętrzna walka pochłania ogromne ilości energii psychicznej. Po drugie, jest niestabilny - wystarczy moment słabości i cała konstrukcja się rozpada. Po trzecie, jest nieprzyjemny - kto chce żyć w stanie wewnętrznej wojny? Po czwarte wreszcie, jest nieskuteczny długoterminowo - część, którą tłumimy, nie znika, tylko czeka na okazję do rewanżu.
Alternatywą jest rozumienie dyscypliny jako zdolności do wynegocjowania i utrzymania wewnętrznych porozumień. W tym modelu różne części nas nie są wrogami, ale partnerami w negocjacjach, które mają różne, czasem sprzeczne, ale wszystkie uzasadnione potrzeby.
Część ciebie, która chce obejrzeć serial zamiast iść spać, nie jest twoim wrogiem. Ma autentyczną potrzebę - może relaksu, może oderwania od problemów, może poczucia kontroli nad własnym czasem w życiu pełnym zewnętrznych wymagań. Negocjacyjne podejście nie ignoruje tej potrzeby, ale szuka sposobu jej zaspokojenia w ramach szerszego porozumienia obejmującego też potrzebę wypoczynku, zdrowia, porannej świeżości.
Takie podejście mogłoby brzmieć: "Rozumiem, że potrzebujesz teraz odprężenia. Zgadzam się, że to ważne. Propozycja: dziś idziemy spać zgodnie z planem, ale jutro wieczorem zarezerwujemy sobie dwie godziny na całkowicie beztroską rozrywkę. A teraz może dziesięć minut medytacji zamiast serialu?". To nie jest pobłażliwość - to negocjowanie rozwiązania, które uwzględnia różne potrzeby.
Kluczem jest tutaj sprawiedliwość. W długoterminowych negocjacjach, jeśli jedna strona czuje się ciągle pomijana, porozumienie się rozpadnie. W wewnętrznych negocjacjach oznacza to, że nie możesz ignorować ani swojej potrzeby struktury i celów, ani potrzeby spontaniczności i przyjemności. Musisz znaleźć sposób, żeby obie były szanowane.
Najbardziej zdyscyplinowani ludzie, których znam, nie wyglądają na zaciśniętych i walczących z sobą. Wręcz przeciwnie - wyglądają na zrelaksowanych i w zgodzie z sobą. Bo ich dyscyplina nie wynika z ciągłej walki, ale z głęboko wynegocjowanego wewnętrznego porozumienia. Wiedzą, po co robią to, co robią. Różne części ich osobowości współpracują, bo każda czuje, że jej potrzeby są uwzględniane.
To porozumienie nie jest jednorazowe. To proces ciągły. Tak jak w związku małżeńskim trzeba negocjować i renegocjować porozumienia w odpowiedzi na zmieniające się okoliczności, tak w relacji z sobą. Etap życia się zmienia. Priorytety ewoluują. Możliwości rosną lub maleją. Skuteczna samodyscyplina wymaga ciągłego dialogu i aktualizowania wewnętrznych porozumień.
Jest też wymiar czasowy. Twoje poranne ja, południowe ja i wieczorne ja to poniekąd różni ludzie, z różną energią i perspektywami. Część procesu dyscypliny to negocjowanie między nimi. Wieczorne ja, pełne energii, może zawierać porozumienia, których nie będzie chciało dotrzymać zmęczone poranne ja. Dobre wewnętrzne negocjacje biorą to pod uwagę - albo tworząc mechanizmy, które ułatwią porannemu ja dotrzymanie zobowiązań, albo negocjując bardziej realistyczne oczekiwania.
Niektóre szkoły psychologiczne mówią o rodzicu, dorosłym i dziecku w naszej psychice. Można to zobaczyć przez pryzmat negocjacji: rodzic chce bezpieczeństwa i porządku, dziecko spontaniczności i przyjemności, dorosły szuka rozwiązań uwzględniających obie te potrzeby. Samodyscyplina to zdolność dorosłego aspektu do negocjowania skutecznych porozumień między pozostałymi.
Gdy negocjacje wewnętrzne zawodzą
Prokrastynacja to najczęstszy symptom nieudanych wewnętrznych negocjacji. Powierzchownie wygląda prosto: mamy coś do zrobienia, nie robimy tego, robimy zamiast tego coś innego. Ale gdy spojrzymy głębiej, zobaczymy zawieszony proces negocjacyjny. Różne części nas nie mogą dojść do porozumienia, więc zamiast działać, jesteśmy w impasie.
Typowa prokrastynacja przy projekcie do ukończenia: część ciebie wie, że trzeba to zrobić. Inna część obawia się, że rezultat nie będzie wystarczająco dobry. Jeszcze inna jest zmęczona i chce odpoczynku. Kolejna uważa, że projekt jest nużący i woli robić coś ciekawszego. Zamiast wynegocjować rozwiązanie - na przykład pracę przez godzinę na dobrej jakości, potem odpoczynek - utknęliśmy w niezdecydowaniu, na wpół pracując, na wpół wypoczywając, nie robiąc dobrze ani jednego, ani drugiego.
Prokrastynacja jest kosztowna nie tyle przez odsuwanie zadania, co przez energię emocjonalną, którą pochłania. To jak kiedy dwie strony w negocjacjach nie mogą dojść do porozumienia i utknęły w jałowym patrzeniu na siebie przez stół. Nic się nie dzieje, ale wszyscy są sfrustrowani.
Rozwiązanie leży w wyciągnięciu ukrytych interesów na światło. Dlaczego ta część mnie nie chce zacząć projektu? Może boi się porażki - można wynegocjować "dziś tylko eksperyment, bez osądzania jakości". Może jest przytłoczona skalą - można wynegocjować "tylko dwadzieścia minut, żeby zacząć". Może czuje brak autonomii bo to zadanie zostało narzucone - można wynegocjować "znajdę w tym aspekt, który mnie autentycznie interesuje".
Innym objawem nieudanych wewnętrznych negocjacji są impulsy. Nie te małe codzienne pokusy, ale te większe decyzje podejmowane w afekcie, których potem żałujemy. Wysłanie złościowego maila, zerwanie diety kompulsywnym objadaniem się, zakup rzeczy której nie potrzebujemy. To co się dzieje? Jedna część osobowości przejęła kontrolę, ignorując wszystkie inne.
W skutecznych wewnętrznych negocjacjach istnieje coś jak proces decyzyjny. Ważne decyzje nie są podejmowane jednostronnie. Gdy czujesz silny impuls do zrobienia czegoś - zatrzymaj się. To nie znaczy nie rób - to znaczy wynegocjuj to ze sobą najpierw. "Okej, bardzo chcę to kupić. Ale sprawdźmy czy inni interesariusze się zgadzają. Część finansowa - czy mamy na to budżet? Część długoterminowa - czy będziemy z tego korzystać za miesiąc? Część wartości - czy to jest zgodne z tym, kim chcemy być?". Jeśli po tej wewnętrznej konsultacji nadal chcesz - kup. Ale często okaże się, że impuls był jedynie głośnym głosem jednej części, nie reprezentatywnym dla całości.
Frustracja i niezadowolenie z życia często też wynikają z nieudanych wewnętrznych negocjacji. Czujesz się niespełniony, ale nie wiesz czemu? Prawdopodobnie któraś część ciebie nie dostaje tego, czego potrzebuje, i sygnalizuje to dyskomfortem. Może pracujesz ciężko, zarabiasz dobrze, ale część odpowiedzialna za relacje czuje się zaniedbana. Może masz stabilność i bezpieczeństwo, ale część odpowiadająca za rozwój i wyzwania umiera z nudów. Może cieszysz się uznaniem zewnętrznym, ale część odpowiadająca za autentyczność czuje się fałszywa.
Nie wystarczy zagłuszyć te sygnały. Tak jak w społeczeństwie ignorowanie niezadowolenia części populacji prowadzi do konfliktów, tak w wewnętrznym życiu ignorowanie części siebie prowadzi do kryzysu. Trzeba prowadzić ciągły dialog, sprawdzać czy wszystkie strony wewnętrznej negocjacji czują się słyszane i uwzględniane.
Czasem wewnętrzne negocjacje zawodzą, bo porozumienia są nierealistyczne. Negocjujesz ze sobą, że będziesz wstawał o piątej, ćwiczył godzinę, medytował, jadł idealnie, pracował produktywnie osiem godzin, spędzał czas jakościowo z rodziną, rozwijał hobby, czytał, i spał osiem godzin. To matematycznie niemożliwe. To jak negocjacje biznesowe, gdzie obie strony mają nierealistyczne oczekiwania - skazane na porażkę.
Część mądrości wewnętrznych negocjacji to rozpoznanie ograniczeń i negocjowanie w ich ramach. Masz dwadzieścia cztery godziny, skończoną energię, realne zobowiązania. Dobre porozumienie bierze to pod uwagę. Złe ignoruje rzeczywistość i prowadzi do ciągłego niepowodzenia w dotrzymaniu zobowiązań, a przez to do erozji zaufania do samego siebie.
Stawanie się lepszym negocjatorem z samym sobą
Umiejętność wewnętrznych negocjacji można rozwijać systematycznie. Tak jak profesjonalni negocjatorzy ćwiczą swoje rzemiosło, tak możemy stawać się coraz lepsi w negocjowaniu z sobą. Kluczowe jest rozumienie, że to właśnie jest umiejętność, nie stała cecha osobowości. Nie rodzisz się dobrym wewnętrznym negocjatorem - stajesz się nim przez praktykę i refleksję.
Pierwszym krokiem jest rozwijanie samoobserwacji. Większość wewnętrznych negocjacji toczy się poza świadomością. Uczymy się wyłapywać momenty, gdy różne części nas chcą różnych rzeczy. Początkowo będziesz to zauważał po fakcie - "aha, to była wewnętrzna negocjacja, którą przegrałem". Z czasem zaczniesz rozpoznawać je w trakcie. W końcu nauczysz się je przewidywać i przygotowywać.
Narzędziem rozwoju może być dziennik. Nie chodzi o szczegółowe zapisywanie dnia, ale o refleksję nad kluczowymi momentami decyzyjnymi. Co dziś było trudne? Jakie wewnętrzne głosy się odzywały? Jak wynegocjowałem rozwiązanie, albo dlaczego mi się nie udało? Co mogę zrobić inaczej następnym razem? Samo pisanie o tym pogłębia świadomość procesów wewnętrznych.