Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Nie do wiary! - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
9 września 2024
5242 pkt
punktów Virtualo

Nie do wiary! - ebook

Znany psycholog społeczny, badacz, wykładowca i autor bestsellerowej Potęgi irraconalności powraca z nadzwyczaj aktualną i zajmującą książką – odkrywczą analizą ludzkiej strony współczesnego kryzysu dezinformacji, w której stara się wyjaśnić, co sprawia, że racjonalni ludzie przyjmują całkowicie irracjonalne przekonania.

Dezinformacja co dzień wpływa na każdego z nas – od mediów społecznościowych po większe wyzwania polityczne, od zdawkowych rozmów w supermarkecie po najbardziej intymne relacje. Mimo że zdajemy sobie sprawę z zagrożeń związanych z dezinformacją, należy podkreślić, że jest to problem nader złożony, któremu nie zdołamy zaradzić wyłącznie przez kontrolowanie mediów społecznościowych. Co więcej, nasze ograniczone i niezbyt skuteczne rozwiązania bardzo często są pochodną polityki partyjnej oraz indywidualnych interpretacji prawdy.

W książce Nie do wiary psycholog społeczny Dan Ariely przekonuje, że aby wyjaśnić irracjonalną atrakcyjność dezinformacji, najpierw musimy zrozumieć proces przyjmowania błędnych przekonań (misbelief) – społeczno-psychologiczną podróż, podczas której ludzie przestają ufać uznanym prawdom i zaczynają wierzyć w fakty „alternatywne”, a nawet w pełnowymiarowe teorie spiskowe.

Dezinformacja – jak się okazuje – odwołuje się z powodzeniem do wrodzonych mechanizmów psychicznych, które tkwią w każdym z nas (niezależnie od poglądów politycznych). Co za tym idzie – tylko poprzez zrozumienie owych mechanizmów możemy osłabić jej oddziaływanie. Książka Nie do wiary, oparta na wieloletnich badaniach, a także na osobistych doświadczeniach autora, który sam padł ofiarą dezinformacji, oferuje nam odkrywczą i wszechstronną analizę czynników psychologicznych, które sprawiają, że racjonalni ludzie przyjmują całkowicie irracjonalne przekonania. Powołując się na najnowsze badania, Ariely ujawnia najważniejsze czynniki – emocjonalne, poznawcze, osobowościowe i społeczne – które wciągają ludzi w wir nieufności i fałszywych informacji, i dowodzi, że w pewnych okolicznościach każdy z nas może ulec błędnym przekonaniom.

Ariely daje nam jednak nadzieję. Pokazuje, że nawet w czasach, gdy zaawansowana sztuczna inteligencja potrafi tworzyć przekonujące fake news w nieznanej dotąd skali, rozumienie sił podsycających błędne przekonania czyni nas – jako jednostki i jako całe społeczeństwo – bardziej odpornymi na ich zwodniczy czar. Zwalczanie fałszywych przekonań wymaga strategii opartej nie na konflikcie, ale na empatii. Im szybciej pojmiemy, że błędne przekonania to przede wszystkim problem ludzki, tym szybciej sami będziemy mogli stać się rozwiązaniem.

Dan Ariely jest autorem takich bestsellerów, jak Potęga irracjonalności, Zalety irracjonalności oraz Szczera prawda o nieuczciwości. Jest także profesorem psychologii i ekonomii behawioralnej na Duke University i założycielem Center for Advanced Hindsight (Centrum Zaawansowanej Wiedzy Po Fakcie). Jego prace prezentowano w wielu uznanych tytułach prasowych, takich jak „New York Times”, „Wall Street Journal”, “Washington Post”, „Boston Globe” i inne. Wraz z rodziną mieszka w Północnej Karolinie..

Kategoria: Zarządzanie i marketing
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-67709-26-2
Rozmiar pliku: 7,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ 1._Jak ten człowiek może wierzyć w coś takiego?

Wiem, że większość ludzi nie tylko uchodzących za mądrych, ale rzeczywiście bardzo mądrych, zdolnych zrozumieć najtrudniejsze rozprawy naukowe, matematyczne, filozoficzne, bardzo rzadko potrafi zrozumieć najprostszą, najoczywistszą prawdę, ale taką, która zmusza ich do przyznania, że sąd, który sobie wyrobili – niekiedy z wielkim wysiłkiem – o pewnym przedmiocie, sąd, którym się szczycą, który zalecali innym, na którym oparli całe swoje życie, że ten sąd może być fałszywy¹.

– Lew Tołstoj, _Co to jest sztuka?_ (1980)

„Rozmawiamy o pogodzie” – poskarżyła mi się znajoma ze smutnym uśmiechem, opowiadając o swoich teściach. Większość innych tematów – praca, zdrowie, polityka, a nawet dzieci – stała się grząskim gruntem ze względu na ogromne różnice ideologiczne pomiędzy nią a ludźmi, którzy niegdyś przyjęli ją do rodziny i traktowali jak córkę.

Ostatnio chyba wszyscy przywykliśmy do tego, że w naszym życiu są tacy ludzie – przyjaciele, krewni lub współpracownicy – z którymi możemy rozmawiać tylko na określone tematy. Są wśród nich przygodni znajomi z mediów społecznościowych, ale mogą to być również osoby bardzo nam bliskie. Założę się, że niemal każdy z moich czytelników zna kogoś, kto w ostatnich kilku latach radykalnie zmienił swoje poglądy na temat zdrowia, mediów, rządu, przemysłu farmaceutycznego i wielu innych spraw. Być może nie zaczął nagle wierzyć, że ziemia jest płaska (choć zdumiewająco wiele osób jest o tym przekonanych), ale może zaprzeczać istnieniu choroby COVID-19 bądź uważać, że wywołujący ją wirus powstał jako broń biologiczna. Albo też nie uznaje legalności wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku lub uważa, że szturm na amerykański Kapitol został zainscenizowany przez członków ruchu Antifa. Może się również upierać, że zna „prawdę” na temat zabójstwa prezydenta Kennedy’ego, zmian klimatu, ataków terrorystycznych 11 września 2001 roku czy śmierci księżnej Diany. Niektórzy spośród tych ludzi twierdzą z niezachwianą pewnością, że wszystkie szczepionki są złe. Inni natomiast żywią przekonanie, że antyszczepionkowcy to w istocie ludzie-jaszczury, którzy opracowali pomysłowy plan zniszczenia ludzkości (no dobrze, na ten ostatni pomysł wpadli autorzy kampanii ScienceSaves , promującej szczepienia; ale z pewnością rozumiesz, co mam na myśli).

Czasami można odnieść wrażenie, że wzbierająca fala dezinformacji i fałszywych przekonań nie oszczędziła żadnej grupy ani społeczności, a pomijając żarty o ludziach-jaszczurach, temat ten przestał nam się wydawać zabawny. Kiedy słyszymy słowa „teoria spiskowa”, tym, co przychodzi nam do głowy, nie są już czepki z folii aluminiowej ani zielone ludziki. To problem dużo poważniejszy i bardziej osobisty. Za każdym razem, gdy poruszam tę kwestię, widzę bolesny grymas na twarzach swoich rozmówców. Ludzie kręcą głowami i opowiadają mi o swoich przyjaciołach, kuzynach, rodzicach, teściach albo dzieciach. O bliskich, których obawiają się zapraszać na rodzinne spotkania. O tych, z którymi już nie potrafią rozmawiać. Nie pojmują, jak to się stało, że właśnie TA osoba uwierzyła w coś TAKIEGO.

Aż za dobrze znam to uczucie. Jednym z najtrudniejszych momentów mojej podróży do równoległego wszechświata była rozmowa z kobietą, którą znałem od czasu, gdy miała osiem lat, i którą traktowałem prawie jak członka rodziny. Ta kobieta nie tylko uwierzyła, że pandemia COVID-19 to globalny spisek mający na celu rozpowszechnianie śmiercionośnych szczepionek i zabijanie ludzi, lecz także była przekonana, że to ja jestem sprawcą tego zła. Nawet nasza wieloletnia osobista relacja nie zachwiała w niej tego przekonania i żadne moje argumenty nie mogły go zmienić.

To dezorientujące, frustrujące, bolesne, a nawet przerażające, gdy nagle czujesz, że między tobą a kimś, kogo kochasz, otwiera się przepaść fałszywych przekonań, zwłaszcza jeśli do tej pory miałeś poczucie, że ta osoba jest do ciebie bardzo podobna. Zaczynasz się zastanawiać: jak to możliwe, że wasze drogi tak bardzo się rozeszły? Jak to się stało, że ten, wydawałoby się, normalny, rozsądny człowiek zaczął podzielać irracjonalne, fałszywe narracje o świecie? I dlaczego właśnie teraz?

Często się zastanawiam, czy problem fałszywych przekonań w ostatnich latach się pogłębia. Na podstawie anegdotycznych obserwacji bowiem można odnieść takie wrażenie. Wydaje się, że teorie spiskowe rozprzestrzeniają się w zawrotnym tempie, napędzane przez internet, pandemię COVID-19, polaryzację polityczną oraz (w ostatnim czasie) rozwój sztucznej inteligencji (_artificial intelligence_ – AI). Nie pozostają już na marginesie życia społecznego – w nieudolnie udramatyzowanych amatorskich filmach wideo, bądź też w prywatnych chatroomach. Dzisiaj głoszone są otwarcie przez znanych polityków, popularnych celebrytów i prezenterów wiadomości telewizyjnych. Wdzierają się gwałtem do naszego życia za sprawą takich zdarzeń, jak szturm na amerykański Kapitol 6 stycznia 2021 roku czy przestępstwa z nienawiści, motywowane przez dezinformację. Czas i rzetelne badania pokażą nam dopiero, czy dziś są one bardziej rozpowszechnione, czy tylko wyraźniej widoczne niż do tej pory.

Wiemy, że problem fałszywych przekonań istnieje od niepamiętnych czasów i zapewne nie zniknie w dającej się przewidzieć przyszłości. Oto kilka przykładów historycznych, które mogą dać pewne wyobrażenie o uporczywości tego problemu. W 86 roku naszej ery niektórzy starożytni Rzymianie wierzyli, że niesławny cesarz Neron upozorował swoją śmierć i zamierza odzyskać tron. W następnych latach pojawiło się wielu oszustów, którzy podszywali się pod Nerona. Niektórzy Brytyjczycy wierzyli, że królowa Elżbieta I w rzeczywistości umarła w dzieciństwie, a na jej miejsce podstawiono chłopca (bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że królowa nigdy nie wyszła za mąż i nosiła perukę?). A skoro już o figurantach mowa – Paul McCartney, który w chwili, gdy piszę te słowa, ma osiemdziesiąt jeden lat, w latach sześćdziesiątych XX wieku musiał się bardzo natrudzić, aby przekonać część fanów, że nie umarł i nie został zastąpiony przez sobowtóra. Zapewne słyszałeś o poglądzie, iż Ziemia jest płaska, ale czy wiesz, że według niektórych ludzi nasza planeta jest pusta w środku? Wreszcie, istnieją niezliczone teorie spiskowe zaprzeczające współczesnym lub historycznym wydarzeniom – od Holokaustu, przez zamach na Martina Luthera Kinga, lądowanie na Księżycu i ataki 11 września 2001 roku, po masakrę w Sandy Hook Elementary School. Istnieje nawet teoria spiskowa na temat genezy terminu „teoria spiskowa” (podobno stworzyła go CIA, aby zdyskredytować tych, którzy kwestionowali oficjalne doniesienia dotyczące zamachu na prezydenta Kennedy’ego).

W wielu wypadkach trudno stwierdzić, w którym miejscu kończy się jedna teoria spiskowa i zaczyna kolejna. Jedną z nieodłącznych cech teorii spiskowych jest domniemanie powiązań – ukrytej sieci przyczyn i skutków, tajemnych zależności i sojuszy zawiązanych w niecnych celach. Nic dziwnego, że teorie spiskowe często się splatają i w pewnym stopniu pokrywają (czego przykładem jest pogląd, że szczepionka przeciw COVID-19 zawiera chip 5G – mamy tu dwie teorie spiskowe w cenie jednej). Liczne teorie spiskowe dotyczące COVID-19 opierały się na wątkach znanych długo przed pierwszymi doniesieniami na temat wirusa SARS-CoV-٢ i chociaż pojawiła się w nich nowa grupa czarnych charakterów (tacy ludzie, jak doktor Fauci, Bill Gates i ja), powrócili też starzy, dobrze znani złoczyńcy (iluminaci, Deep State i bliżej nieokreślone, podejrzane elity). Stare i nowe narracje zaczęły się wzajemnie wzmacniać.

Oto przykład. W trakcie pracy nad tą książką wybrałem się do Toronto. Podczas podróży lotniczej w obie strony – tam i z powrotem – miałem przesiadkę na międzynarodowym lotnisku w Denver. Żaden problem – to całkiem niezłe lotnisko pod warunkiem, że pora przylotu pozwala uniknąć popołudniowych tłumów, jakie można tam spotkać latem. Z przyjemnością podziwiałem górskie krajobrazy, kiedy podchodziliśmy do lądowania, a później zjadłem posiłek w przyzwoitej restauracji. Gdyby jednak moi internetowi przeciwnicy się o tym dowiedzieli, to fakt, że trafiłem akurat na to lotnisko, z pewnością wydałby im się podejrzany, a nawet poważnie obciążający. „Przypadek? Nie sądzę” – zapewne tak by powiedzieli. Rzecz w tym, iż zaskakująco wielu ludzi wierzy, że międzynarodowe lotnisko w Denver jest sekretną siedzibą iluminatów. Współcześni członkowie tego pradawnego bractwa rzekomo spotykają się w podziemnych tunelach, wydrążonych pod terminalami. Jestem przekonany, iż moi przeciwnicy z łatwością dodaliby dwa do dwóch i doszli do wniosku, że przyleciałem do Denver, aby potajemnie spotkać się z moimi przyjaciółmi iluminatami w sprawie naszego planu przetrzebienia ludności świata przy użyciu szczepionek. Właśnie w taki sposób zbiór teorii spiskowych, które powstały w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, po otwarciu lotnika w Denver, mógłby się połączyć z dużo nowszymi fałszywymi przekonaniami na temat COVID-19.

A jeśli chodzi o to konkretne lotnisko, to teorie spiskowe na jego temat nie ograniczają się do iluminatów. Niektórzy twierdzą, że owe podziemne tunele zamieszkuje kolonia ludzi-jaszczurów – może tych samych, którzy prowadzą kampanię antyszczepionkową? A może kosmitów? Inni uważają, że te tunele to tak naprawdę schron, do którego uciekną światowe elity, kiedy wszystko trafi szlag; albo że znajduje się tam podziemne miasto, zbudowane przez Nowy Porządek Świata. A gdyby to wszystko wydało ci się naciągane, wyznawcy tych teorii pośpieszyliby z radą, byś poszukał ukrytych wskazówek w lotniskowych rzeźbach, takich jak kilka szpetnych gargulców i okropny błękitny mustang z jarzącymi się czerwonymi oczami, który rzekomo uosabia nadchodzącą apokalipsę. Nie wierzysz, że tak jest? W takim razie dlaczego artysta, który stworzył mustanga, zginął w trakcie pracy nad tą rzeźbą? (To ostatnie akurat jest prawdą. Ów rzeźbiarz, Luis Jiménez, zmarł przedwcześnie po tym, jak fragment mustanga spadł na niego w pracowni i zmiażdżył mu tętnicę. Pracę nad rzeźbą – już i tak opóźnioną – musieli dokończyć jego synowie).

Wszystko to pokazuje, że teorie spiskowe można spotkać na każdym kroku. I chociaż duża część osobistych historii, które opowiadam w tej książce, dotyczy fałszywych przekonań na temat COVID-19, bo ich właśnie doświadczyłem na własnej skórze, moje cele sięgają dalej. Chciałbym rzucić nieco światła na psychologiczne aspekty błędnych przekonań w bardziej ogólnym znaczeniu.

Innym powodem, z jakiego moja książka koncentruje się w dużej mierze na COVID-19, jest fakt, że w trakcie pandemii powstały wyjątkowe warunki, które mogą nam pomóc w zrozumieniu ogólnego problemu błędnych przekonań. Czy w innych okolicznościach mieliśmy do czynienia z podobną kombinacją wszechobecnego stresu i lęku, izolacji społecznej i utraty systemów wsparcia, dezorientujących komunikatów, utraty zaufania do instytucji, polaryzacji politycznej oraz wolnego czasu spędzanego _online_? Wszystko to przyczyniło się do powstania sytuacji, w której wielu ludzi w dość krótkim czasie uwierzyło w nowe, fałszywe narracje.

Historycznie rzecz biorąc, radykalne zmiany o takiej skali należą do rzadkości. Jeżeli jest coś, co badania prowadzone na gruncie nauk społecznych wykazały ponad wszelką wątpliwość, to fakt, że zmiana ludzkich opinii i przekonań jest zadaniem niezmiernie trudnym. Aby się o tym przekonać, kiedy następnym razem będziesz na nudnej kolacji, zapytaj współbiesiadników o kwestię, w której zmienili zdanie w czasach przed pandemią COVID-19. Spodziewam się, że odpowie ci milczenie. To zastanawiające, jak wiele osób nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie, a przynajmniej nie umie podać interesującej odpowiedzi. Bądź ze sobą szczery: jak sam byś na nie odpowiedział? Pomyśl o ludziach, których znasz. Ilu twoich znajomych zmieniło swoją ulubioną drużynę piłkarską (albo jakąkolwiek inną)? Ile znanych ci osób w dorosłym życiu zmieniło swoje sympatie polityczne? Badania wykazały, że nawet zmiany kierownictwa i programu partii politycznych wywierają zaskakująco słaby wpływ na przeważającą większość wyborców.

Wszystko to pokazuje, jak niezwykły był fakt, że w pierwszych latach trzeciej dekady XXI wieku tak wiele osób zmieniło swoje opinie i poglądy. Jak wiele? Trudno powiedzieć. Dane anegdotyczne wskazują jednak, że biorąc pod uwagę zróżnicowanie tej grupy – od tych, którzy dzisiaj mają nieco mniejsze zaufanie do Światowej Organizacji Zdrowia, po ludzi przekonanych, że mamy do czynienia z „wielkim resetem” – jest to spory odsetek populacji. Pomyśl o ludziach ze swoich kręgów. Chyba można zaryzykować twierdzenie, że każdy z nas zna kogoś, kto w ostatnich kilku latach wpadł w pułapkę błędnych przekonań.

Wiele czynników przyczyniło się do powstania warunków, w jakich tak duża liczba ludzi mogła zmienić poglądy. Czy owe warunki wystąpiły tylko w tym jednym momencie w historii? Nie. A może wyjątkowe było ich rozpowszechnienie i współwystępowanie w czasie? Tak. To jeden z powodów, z jakich tak ważne jest zrozumienie tego, co wydarzyło się w tym okresie.

Mam nadzieję, że warunki, z jakimi mieliśmy do czynienia podczas pandemii COVID-19, tak szybko się nie powtórzą. Mimo to warto zrozumieć okoliczności i mechanizmy psychologiczne, które mogą sprzyjać tak spektakularnej zmianie opinii. Oczywiście poglądy i przekonania niekiedy zmieniają się również na korzyść, ale zmiany obserwowane w ostatnich latach u wielu osób oznaczały spadek zaufania do innych ludzi, do społeczeństwa, do rządu i do instytucji.

Błędne przekonania z bliska

Prosta definicja błędnego przekonania (_misbelief_) może je utożsamiać z wiarą w fałszywe informacje na temat określonego faktu, ale nie w takim znaczeniu używam tego pojęcia w swojej książce. Będziemy tu rozumieć błędne przekonanie raczej jako pewną perspektywę lub nastawienie psychiczne, które działa niczym soczewka zniekształcająca sposób, w jaki ludzie widzą świat, myślą o nim i opisują go na użytek innych. Ponadto będziemy traktować błędne przekonanie nie tylko jako stan, lecz także jako proces.

Jak wyjaśnię w rozdziale drugim, proces błędnego przekonania można porównać do wiru w kształcie lejka. Na początku daną osobę może po prostu nurtować kilka pytań dotyczących uznanych prawd i źródeł informacji w nauce, opiece zdrowotnej, polityce, mediach i tym podobnych. Na przeciwległym krańcu lejka mamy do czynienia z odrzuceniem wszystkich mainstreamowych źródeł informacji, a ludzie bez chwili namysłu przyjmują alternatywne „prawdy” lub teorie spiskowe. Oczywiście droga wiodąca od jednego do drugiego krańca składa się z wielu etapów.

Mówiąc o błędnych przekonaniach, mamy na myśli nie tylko „ich” – ludzi, którzy wierzą w rozmaite dziwactwa. W pewnym stopniu wszyscy mamy cechy, które sprawiają, że jesteśmy na nie podatni. Wielu z nas nie wierzy we wszystko, co mówią nam firmy farmaceutyczne. Często też szukamy dodatkowego wsparcia zdrowotnego poza konwencjonalną medycyną. Wielu ludzi ma wątpliwości dotyczące podejścia rządów państw i decydentów w dziedzinie zdrowia publicznego do pandemii COVID-19 i nie zgadza się z częścią ich decyzji. Większość nas doskonale wie, że koncerny medialne nie są bezstronne i mają swoje ukryte (choć niekoniecznie niegodziwe) cele. Na ogół jednak przyjmujemy, że informacje przekazywane przez rząd, instytucje naukowe czy media z dużym prawdopodobieństwem są prawdziwe. To nie znaczy, że ich nie weryfikujemy. Sceptycyzm jest zdrowy. Zawsze warto zadawać pytania, a nawet przeprowadzić własne badanie albo sprawdzić fakty – zwłaszcza w czasach szalejącej dezinformacji.

W miarę jak ludzie przesuwają się w dół lejkowatego wiru błędnych przekonań, zbliżają się jednak do punktu, w którym zdrowy sceptycyzm przeistacza się w automatyczną nieufność wobec wszystkiego, co pochodzi z głównego nurtu, a otwartość umysłu – w dysfunkcyjne zwątpienie. Po przekroczeniu punktu przełomowego ludzie nie ograniczają się już do kwestionowania powszechnie przyjętych narracji, ale przyjmują – i zaczynają żarliwie weń wierzyć – cały zbiór nowych przekonań, które odkryli po drodze. Na tym etapie automatycznie przyjmują wszelkie informacje pochodzące od rządu, instytucji naukowych czy mediów z podejrzliwością i brakiem zaufania. Zakładają, że są one niewiarygodne lub fałszywe. Ci, którzy tkwią głęboko w pułapce błędnych przekonań, są pewni, że wszystkie te informacje stanowią część niecnego spisku – wrogiego planu uknutego przez nikczemne elity. W tym znaczeniu omawiane pojęcie odnosi się zarówno do liczby fałszywych przekonań wyznawanych przez daną osobę, jak i do uogólnionego nastawienia, cechującego się podejrzliwością i brakiem zaufania.

Użyteczna wydaje się analogia między błędnym przekonaniem i chorobą autoimmunologiczną. Zdrowy układ odpornościowy wypatruje infekcji lub wirusów zagrażających organizmowi i chroni nas przed chorobą. Czasami jednak układ odpornościowy reaguje nadmiernie albo daje się zwieść i zaczyna atakować organizm, zamiast go chronić. Kiedy choroba autoimmunologiczna staje się przewlekła, może wywierać negatywny wpływ na różne narządy i układy, a w rezultacie upośledzać naszą zdolność do funkcjonowania w świecie. Chroniczna skłonność do błędnych przekonań działa bardzo podobnie. Zdrowe instynkty skłaniające nas do sceptycyzmu i niezależnego myślenia stają się nadmiernie reaktywne i obracają się przeciwko nam, co prowadzi do autodestrukcji.

Błędne przekonania nie są problemem ani prawicy, ani lewicy

Łatwo jest wskazywać palcem i winą za problem dezinformacji obarczać ludzi o odmiennych przekonaniach politycznych, podczas gdy ci, którzy podzielają nasze poglądy, wydają nam się racjonalni i rzeczowi. Jest to jednak dalekie od prawdy. Błędne przekonania nie są wyłącznie problemem prawicy czy lewicy. To problem ogólnoludzki.

Badania wykazały, że zarówno liberałowie, jak i konserwatyści przyswajają i rozpowszechniają fałszywe informacje (choć nie zawsze w równym stopniu) oraz że szczególnie podatni są na nie przedstawiciele skrajnego skrzydła każdej partii. Co interesujące, pogłębiona analiza przekonań ekstremistów z obu stron sceny politycznej wykazuje, że czasem zataczają oni koło i spotykają się gdzieś pośrodku, tworząc dziwne sojusze, takie jak współczesny ruch antyszczepionkowy, czy nawet ruch QAnon, w którym ultraliberalni hipisi, odrzucający współczesną medycynę, sprzymierzyli się z ultrakonserwatystami, którzy nie ufają rządowi. Jakkolwiek treść konkretnych błędnych przekonań w pewnym stopniu się zmienia (zależnie od sympatii politycznych, co pokazano na rycinie 1), samo zjawisko jest problemem ogólnoludzkim, nie zaś cechą szczególną liberałów czy konserwatystów.

Sztafeta błędnych przekonań

Warto pamiętać, że na boisku błędnych przekonań można spotkać różnych graczy – od tych działających w złych zamiarach po osoby naiwne. Do tych pierwszych należą obce mocarstwa, które wykorzystują dezinformację jako strategiczne narzędzie do zwalczania przeciwników. Na przykład w 2016 roku rosyjski aparat propagandowy wykorzystał historię niemieckiej nastolatki rosyjskiego pochodzenia, która zaginęła na dwadzieścia cztery godziny, a potem twierdziła, że została zgwałcona przez arabskich migrantów, aby oskarżyć rząd niemiecki o wyciszenie sprawy i ukrywanie dowodów na to, że kryzys uchodźczy wymknął się spod kontroli. Po jakimś czasie dziewczyna wyznała, że zmyśliła całą historię. Prawda jednak wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy owe fałszywe informacje doprowadziły już do wybuchu antyimigranckich demonstracji oraz do wzrostu napięć rasowych między Niemcami a migrantami z państw muzułmańskich i napięć dyplomatycznych między Rosją a Niemcami.

Są również gracze, którzy wykorzystują dezinformację jako narzędzie polityczne. W 2017 roku amerykańscy liberałowie rozpowszechniali fałszywą wiadomość o spacyfikowaniu i spaleniu przez policję obozu protestujących w rezerwacie Standing Rock². Ta historia okazała się nieprawdziwa, a ilustrująca ją fotografia nie miała żadnego związku z opisanymi wydarzeniami. Artykuł jednak skutecznie podsycił obawy osób o lewicowych poglądach, które były przekonane, że niedawny wybór Donalda Trumpa na prezydenta oznacza początek epoki bezwzględnego autorytaryzmu. To samo, rzecz jasna, dzieje się po drugiej stronie sceny politycznej. Jednym z wielu przykładów jest rozpowszechnianie przez republikanów fałszywych doniesień o oszustwach wyborczych w celu podważenia zaufania obywateli do procesu wyborczego za każdym razem, gdy kandydaci Partii Republikańskiej przegrywają. Niekiedy dezinformacja służy zatuszowaniu katastrofalnych skutków innej dezinformacji. Kiedy w 2022 roku napastnik zainspirowany przez popularne prawicowe teorie spiskowe włamał się do domu przewodniczącej Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi, i zaatakował młotkiem jej męża, już po kilku godzinach prawicowi eksperci i kongresmeni zaczęli szerzyć plotkę, że włamywacz tak naprawdę był męską prostytutką, bądź też że ów napad został sfingowany.

Nieco mniej złowrogie pobudki przyświecają ludziom, którzy rozpowszechniają dezinformację dla korzyści finansowych – takim, jak słynny guru w dziedzinie zdrowia, który zarabia miliony dolarów, sprzedając suplementy diety ludziom przekonanym, że wszystko, czego dotknęły firmy farmaceutyczne, ma na celu pozbawienie ich życia.

Najczęściej spotykanym graczem jest naiwny człowiek, który nie ma żadnego ukrytego celu ani interesu. Tacy ludzie nie chcą budzić dezorientacji ani nienawiści, nie kierują się żądzą władzy politycznej ani pieniędzy. Pragną po prostu zrozumieć świat. Pod tym względem wszyscy jesteśmy tacy sami, z tą różnicą, że w poszukiwaniu zrozumienia ci ludzie z jakiegoś powodu wpadli w wir błędnych przekonań, co zupełnie zmieniło ich obraz świata. Kiedy to się stało, poczuli wewnętrzny przymus, aby dzielić się z innymi swymi nowymi poglądami i nowym rozumieniem rzeczywistości. Na pierwszy rzut oka wydaje się niejasne, co ich motywuje albo co próbują osiągnąć poprzez rozpowszechnianie dezinformacji.

Łatwo myśleć o tych ludziach jako przedstawicielach kategorii „oni”, choć tak naprawdę wszyscy jesteśmy do nich podobni. Wszyscy konsumujemy informacje i próbujemy z ich pomocą zrozumieć otaczający świat. Czasem trafiamy na nieznane skrzyżowanie, skręcamy w niewłaściwą stronę i się gubimy. Jeśli pragniemy uniknąć takiego losu i uchronić przed nim bliskich, to powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego zagrożenia i starać się z empatią zrozumieć drogę prowadzącą do tego błędnego skrętu, mechanizmy psychologiczne u jego podłoża oraz konsekwencje takiego wyboru.

------------------------------------------------------------------------

PRZYPISY:

¹ Tłum. Maria Leśniewska.

² Chodzi o protesty rdzennych Amerykanów przeciwko budowie rurociągu Dakota Access Pipeline w okolicach rezerwatu Standing Rock w Dakocie Północnej (przyp. tłum.).ROZDZIAŁ 2._ Wciągający wir

Wszyscy moi przyjaciele znajdują nową wiarę.
Jeden nawraca się na katolicyzm, inny zaś na drzewa.
W pewnej oczytanej i dotąd niereligijnej Żydówce
Bóg szaleje niczym generator genetyczny.
Paleo, keto, zone, South Beach, bourbon.
Reżim treningowy tak ostry, że ciało zrasta się z maszyną.
Pewien mężczyzna żeni się z kobietą o dwadzieścia lat młodszą
i podczas jednego brunchu dwukrotnie używa słowa „zielenisty”;
zaciekła wojowniczość innego łagodnie przechodzi
w demencję; jeszcze inny po dekadzie nerwowych zwodów i uników,
przypominających ruchy biegusa nad brzegiem morza,
postanawia umrzeć.
Kapłaństwa i bestialstwa, smutki i radości,
stylowe apostazje i grzebanie w błocie,
otrzeźwienia, przesyty, pielgrzymki do samych trzewi jestestwa…
Wszyscy moi przyjaciele znajdują nową wiarę,
a mnie coraz trudniej nadążyć
za nowymi bogami i nowymi miłościami,
za starymi bogami i starymi miłościami.
Dni jeżą się ostrzami sztyletów, w lustrach powielają się motywy,
planeta wiruje coraz szybciej w ciemnościach pełnych mroku,
a moje noce, moje wątpliwości, moi przyjaciele…
moi piękni, wiarygodni przyjaciele.

– Christian Wiman, _All my Friends are Finding New Beliefs_

Kiedy drugi samolot uderzył w World Trade Center 11 września 2001 roku, miliony ludzi ze zgrozą obserwowały tę tragedię na ekranach telewizorów. Jednym z nich był Brad, dwudziestoparoletni mieszkaniec Nowej Zelandii. W środku bezsennej nocy Brad zszedł na dół do salonu i włączył program informacyjny w telewizji, a scena, którą zobaczył na ekranie, zszokowała go tak bardzo, iż przez chwilę miał wrażenie, że to dalszy ciąg sennego koszmaru. W następnych dniach i tygodniach nie mógł przestać myśleć o tym, co zobaczył – o maleńkich figurkach wyskakujących z płonących budynków; o pokrytych popiołem ludziach biegnących ulicami Manhattanu; o zdesperowanych krewnych poszukujących informacji o losie zaginionych bliskich. W myślach odtwarzał moment uderzenia samolotu – kulę ognia eksplodującą na bezchmurnym porannym niebie i powolne, przyprawiające o mdłości, zawalenie się wieży. Brad – człowiek wrażliwy i empatyczny – nie mógł zrozumieć tego, co się stało, i czuł się zdruzgotany.

Kilka lat później zaabsorbowanie Brada wypadkami z 11 września 2001 roku powróciło, kiedy wyjechał do pracy do Stanów Zjednoczonych. W ciągu wielu miesięcy spędzonych w nieznanym kraju, bez wspierających krewnych i przyjaciół, miał dużo czasu na myślenie i czytanie. Pewnego dnia natrafił na kilka filmów dokumentalnych poświęconych zamachom z 11 września, w których zakwestionowano oficjalną wersję wydarzeń i przedstawiono ich konkurencyjne wyjaśnienia. To mu uzmysłowiło, że istnieją inne możliwości. Zaczął szukać informacji i dzielił się nimi z każdym, kto zechciał go wysłuchać. W trakcie swych poszukiwań nie tylko znalazł więcej teorii na temat ataków na World Trade Center, lecz także dotarł do tekstów Davida Icke’a – byłego brytyjskiego piłkarza, który został gwiazdą mediów społecznościowych – twierdzącego między innymi, że Ziemia została opanowana przez potężnych reptilian. Brad wkrótce uwierzył w tę teorię, jak również w wiele innych, dotyczących UFO, kosmitów i tym podobnych. Obecnie, po wielu latach, jest przekonany, że światem rządzi złowroga szajka pedofilów i że ataki 11 września 2001 roku zostały przeprowadzone przez rząd Stanów Zjednoczonych. Poza pracą agenta nieruchomości i czasem spędzanym z rodziną (żoną i dwojgiem dzieci) Brad poświęca każdą chwilę na „prowadzenie badań” i uświadamianie innym, co tak naprawdę dzieje się na świecie. W ciągu ostatnich dwudziestu lat przebył długą drogę, pochłonięty przez wir błędnych przekonań. Dziś ma krąg nowych przyjaciół, których poznał w trakcie swych internetowych poszukiwań. Równocześnie utracił kontakt z wieloma osobami, które wcześniej były mu bliskie.

Lejkowaty wir błędnych przekonań to zdumiewające, nader złożone zjawisko. Ludzie wpadają w niego, mając pewien zbiór opinii i poglądów, aby wypaść po drugiej stronie z zupełnie innymi przekonaniami. Ich bliscy często przyglądają się temu z konsternacją i nie mogą pojąć, jak to się stało, że ktoś, kogo dobrze znali, tak bardzo się zmienił.

Podstawy

Wir błędnych przekonań można podzielić na elementy emocjonalne, poznawcze, osobowościowe i społeczne (zob. rycina 2). W dalszej części tej książki będę używał terminu „elementy”, ponieważ implikuje on istnienie wielu części składowych, a każda z nich odgrywa istotną rolę w całej strukturze. Oczywiście podział na poszczególne elementy błędnych przekonań jest daleki od doskonałości, a sam proces nie jest liniowy. Nie mamy tu do czynienia z sytuacją: A + B + C + D = wyznawca błędnych przekonań. Nie są to cztery odrębne etapy omawianego procesu, choć niektóre elementy odgrywają ważniejszą rolę w jego początkowej fazie, inne zaś dopiero później nabierają większego znaczenia. Co istotne, proces, któremu się przyjrzymy, nie jest deterministyczny. Połączenie wszystkich elementów opisanych w tej książce nie gwarantuje, że dana osoba uwierzy w fałszywe przekonania, ale zwiększa prawdopodobieństwo tego, że tak się stanie.

Nasze rozważania rozpoczną się od elementów emocjonalnych i będą się koncentrować na stresie, ponieważ to on przygotowuje grunt pod całą resztę omawianego procesu. Na zakończenie przyjrzymy się elementom społecznym, które pod wieloma względami przypieczętowują sprawę. Omawiając każdy z elementów, przyjrzymy się jego roli na początkowych oraz na późniejszych etapach podróży w głąb wiru błędnych przekonań. Może to być istotne, gdy zaczniemy się zastanawiać, jak dotrzeć do kogoś, kto wpada w ich sidła. Jeśli na przykład u takiej osoby dominują elementy emocjonalne, takie jak stres czy lęk, to z dużym prawdopodobieństwem znajduje się ona na początku wiru, a co za tym idzie – istnieje wiele sposobów, w jakie można do niej dotrzeć, aby spowolnić, lub nawet odwrócić ten proces. Jeżeli zaś dominują elementy społeczne, takie jak chęć wykazania się lub osiągnięcia wysokiego statusu w nowej grupie społecznej (złożonej z wyznawców fałszywych przekonań), to można przypuszczać, że dana osoba jest już głęboko wciągnięta w ów wir. Wydobycie jej z niego na tym etapie jest dużo trudniejsze (lecz nadal możliwe), ponieważ zdążyła wrosnąć w kręgi wyznawców błędnych przekonań i straciła kontakt z większością swoich dawnych systemów wsparcia społecznego.

Warto przy tym pamiętać, że elementy emocjonalne, poznawcze, osobowościowe i społeczne pozostają w grze podczas całego procesu. Wyobraź sobie cztery ciecze w różnych kolorach, które spływają w dół lejka, od czasu do czasu mieszając się ze sobą, a zrozumiesz, jak działają te elementy i w jaki sposób wchodzą ze sobą w interakcję. W kolejnych rozdziałach przyjrzymy się bliżej każdemu z nich. Podzieliłem tę książkę na cztery części, aby wprowadzić do niej naturalny porządek. Zachęcam cię, abyś po przeczytaniu każdej części zatrzymał się na chwilę i dał sobie chwilę na przemyślenie jej treści, zanim przejdziesz do następnej. Zastanów się, w jaki sposób to, co przeczytałeś, odnosi się do ludzi, których znasz, a może również do ciebie. Zacznijmy od krótkiego przeglądu wszystkich elementów.

ELEMENTY EMOCJONALNE. Ludzie są istotami emocjonalnymi. Badania prowadzone na gruncie nauk społecznych wykazały po wielekroć, że emocje na ogół poprzedzają przekonania i często są główną siłą napędową naszych działań. Jak trafnie zauważył Jonathan Haidt: „Intuicje pojawiają się pierwsze, strategiczne rozumowanie – drugie”¹. Innymi słowy, najpierw doświadczamy silnej reakcji emocjonalnej, a dopiero potem formułujemy jej wyjaśnienie poznawcze. W wirze błędnych przekonań elementy emocjonalne koncentrują się na stresie oraz na potrzebie poradzenia sobie ze stresem – i na tych warunkach pozostałe elementy wchodzą do gry.

ELEMENTY POZNAWCZE. Ludzki umysł wykazuje nadzwyczajną zdolność rozumowania, ale to nie znaczy, że zawsze myśli racjonalnie. Kiedy mamy motywację, aby podążać myślami w określonym kierunku, pojawia się efekt potwierdzenia – skłonność do poszukiwania informacji, które zaspokajają tę potrzebę, niezależnie od tego, czy są prawdziwe. Później sprawy się komplikują – zaczynamy budować narrację, która pozwala nam dojść do wniosków, do jakich pragniemy dojść. Nie tylko sposób, w jaki myślimy, wciąga nas coraz głębiej w wir błędnych przekonań. To, jak myślimy o własnym myśleniu, także wpędza nas w tarapaty, skutkuje bowiem coraz większym oderwaniem od rzeczywistości.

ELEMENTY OSOBOWOŚCIOWE. Nie wszyscy ludzie są w równym stopniu podatni na błędne przekonania. Niektórzy dają się wciągnąć w ich wir, inni nie, a ważną rolę odgrywają tu różnice indywidualne. Jak się okazuje, niektóre typy osobowości są na to bardziej narażone niż inne. Osoby odznaczające się pewnymi cechami są bardziej skłonne wierzyć w fałszywe narracje o świecie i choć żadna z tych cech nie przesądza o tym, że dana osoba zacznie wyznawać błędne przekonania, każda z nich zwiększa prawdopodobieństwo tego, że tak się stanie.

ELEMENTY SPOŁECZNE. Błędne przekonania nie powstają, ani też nie utrzymują się w próżni. Potężne siły społeczne skłaniają ludzi do zmiany poglądów, wiodą ich konkretnymi ścieżkami, przyciągają do kręgu innych wyznawców błędnych przekonań i każą w nim tkwić, a nawet popychają w kierunku coraz bardziej skrajnych poglądów. Poczucie wspólnoty i przynależności jest bardzo silnym czynnikiem przyciągającym i odgrywa szczególnie ważną rolę wtedy, gdy ludzie doświadczają ostracyzmu i czują się wypchnięci poza nawias społeczeństwa, a zwłaszcza odrzuceni przez krewnych i przyjaciół (co często spotyka wyznawców fałszywych przekonań). Media społecznościowe sprzyjają powstawaniu baniek informacyjnych, a społeczna waluta reakcji i polubień umacnia w ludziach poczucie, że są wartościowymi członkami swojej społeczności. W wirze błędnych przekonań elementy społeczne są tymi, które przypieczętowują sprawę i bardzo utrudniają wydostanie się z pułapki.

Rycina 2
Wir błędnych przekonań i jego elementy składowe (emocjonalne, poznawcze, osobowościowe i społeczne).

Wir w dużej skali. Społeczna spirala utraty zaufania

W tej książce przyjrzymy się psychologicznemu procesowi przemieszczania się w dół wiru błędnych przekonań przede wszystkim jako osobistej podróży, którą odbywają jednostki – dobrowolnie lub nie – popychane do tego zarówno przez czynniki wewnętrzne, jak i przez siły działające na nie z zewnątrz. Jeżeli jednak cofniemy się o krok, by zyskać szerszą perspektywę, obejmującą całe społeczeństwo, to uzyskamy inny obraz, jeszcze bardziej niepokojący. Osobista podróż pojedynczych ludzi w dół wiru błędnych przekonań jest odzwierciedleniem osuwania się społeczeństwa w coraz głębszą nieufność. Niezależnie od naszych poglądów politycznych oraz od tego, w jakim zakątku świata żyjemy (może z wyjątkiem Skandynawii), trudno uciec od powszechnego spadku zaufania społecznego i od jego alarmujących konsekwencji.

Przyjrzenie się procesowi błędnych przekonań przez pryzmat zaufania pomaga zrozumieć, jak to się dzieje, że ludzie brną coraz głębiej w swoje główne fałszywe przekonanie (takie jak to, że wyniki amerykańskich wyborów prezydenckich w 2020 roku zostały sfałszowane albo że zamachu na prezydenta Kennedy’ego dokonano na zlecenie CIA). Wyjaśnia też, dlaczego jedne błędne przekonania przyciągają inne, na pozór z nimi niepowiązane. Dlaczego ludzie, którzy uwierzyli w jedno fałszywe przekonanie, są gotowi przyjąć kolejne? Odpowiedź brzmi: z powodu nieufności. Kumulacja błędnych przekonań staje się zrozumiała, kiedy zdajemy sobie sprawę, że ich pożywką jest utrata zaufania. Gdy przestajemy ufać jednej instytucji, łatwiej tracimy zaufanie do innych. W krótkim czasie możemy dojść do wniosku, że wszystkie instytucje są takie same – skorumpowane, chciwe i wrogie. Skoro firmy farmaceutyczne próbują wpędzić nas w chorobę, a nawet pozbawić życia, to cóż można powiedzieć o rządach, które sprawują nad nimi kontrolę? Może oni wszyscy są w zmowie – myślimy. A skoro rządy przymykają oko na to, co wyrabiają koncerny farmaceutyczne, to może same dopuszczają się niecnych czynów? Czy tak trudno sobie wyobrazić, że amerykański rząd przeprowadził atak na własnych obywateli, aby usprawiedliwić wszczęcie wojny z Irakiem? Czy można wykluczyć, że wojowniczy rząd, który dążył do eskalacji konfliktu w Wietnamie, stał również za zabójstwem prezydenta Kennedy’ego? W ten sposób A prowadzi do B, a następnie do C, a teorie spiskowe dotyczące COVID-19 prowadzą do teorii spiskowych na temat ataków terrorystycznych 11 września 2001 roku oraz do tych dotyczących zamachu na JFK. Wspólnym wątkiem jest brak zaufania.

Nieufność rodzi nieufność. Po części właśnie dlatego sieć dezinformacji ma tak wiele niespodziewanych punktów przyłączenia. Na odległym krańcu wiru znajduje się równoległy wszechświat QAnon, w którym rozmaite nici błędnych przekonań splatają się w zwarty kobierzec. Ludzie trafiają do tego świata z obu stron sceny politycznej i znajdują płaszczyznę porozumienia opartą na nieufności do niemal wszystkiego – do rządów, personelu medycznego, organizacji pozarządowych, mediów i elit.

Jakkolwiek opowieść o dezinformacji i lejkowatym wirze błędnych przekonań jest tylko jednym ze sposobów, w jakie można opisać spadek poziomu zaufania w społeczeństwie, bez wątpienia stanowi ona główny wątek tej tragicznej historii. To problem, który musimy zrozumieć i postarać się rozwiązać, jeśli chcemy przywrócić zaufanie na poziomie społeczeństwa. Wybierzmy się zatem w tę podróż.

------------------------------------------------------------------------

PRZYPISY:

¹ Haidt, 2014, tłum. Agnieszka Nowak-Młynikowska.Dlaczego ból głowy nie ustępuje po zażyciu aspiryny o wartości jednego centa, ale znika bez śladu, kiedy weźmiemy aspirynę, która kosztuje pięćdziesiąt centów? Dlaczego przepuszczamy pieniądze na wystawny posiłek, ale wycinamy kupony, aby zaoszczędzić dwadzieścia pięć centów na puszce zupy?

Jeśli chodzi o podejmowanie decyzji życiowych, wydaje nam się, że dokonujemy mądrych, racjonalnych wyborów. Czy naprawdę tak jest?

W nowym, poprawionym i rozszerzonym wydaniu przełomowego bestsellera „New York Timesa” Dan Ariely obala popularne przekonanie, że my, ludzie, zachowujemy się racjonalnie. Od picia kawy po odchudzanie się, od zakupu samochodu po wybór partnera życiowego – nieustannie przepłacamy, nie doceniamy i odwlekamy. Takie zachowania nie są jednak przypadkowe ani pozbawione sensu. Przeciwnie, są systematyczne i przewidywalne, a co za tym idzie – czynią nas przewidywalnie irracjonalnymi.

Pomysłowa i klarowna… _Potęga irracjonalności_ jest książką dużo bardziej rewolucyjną, niż może się wydawać na podstawie jej lekkiego tonu.

– _New York Times Book Review_

Fascynująca wycieczka po nauce o podejmowaniu decyzji, która odkrywa przed nami sposoby, w jakie normy społeczne, oczekiwania i okoliczności wodzą nas na manowce.

– „Time”

Dan Ariely w pomysłowy sposób wystawia racjonalność na próbę. (…) Nowe eksperymenty i optymistyczne idee wypływają z niego niczym woda z fontanny.

– „Boston Globe”

Zajmująca wycieczka po rozmaitych sposobach, w jakie ludzie działają wbrew własnym interesom, oparta na pomysłowo zaprojektowanych eksperymentach Ariely’ego. (…) Osobista i przystępna.

– „BusinessWeek”Autor bestsellerowej _Potęgi irracjonalności_ łączy poczucie humoru z ekonomią behawioralną, aby zagłębić się w prawdziwie nielogiczny świat finansów osobistych i pomóc czytelnikom zrozumieć, dlaczego podejmują złe decyzje finansowe, oraz przekazać im wiedzę potrzebną do dokonywania lepszych wyborów.

• Dlaczego gdy za coś płacimy, często odczuwamy niemal fizyczny ból?

• Dlaczego występowanie w roli własnego agenta nieruchomości może nas słono kosztować?

• Dlaczego czujemy się dobrze, przepłacając za jakiś produkt, tylko dlatego, że już wcześniej zapłaciliśmy za niego za dużo?

W książce _Grosz do grosza_ światowej sławy ekonomista Dan Ariely odpowiada na te intrygujące pytania (oraz na wiele innych), wyjaśniając, w jaki sposób nasze irracjonalne zachowanie często torpeduje nawet najlepsze intencje w sferze zarządzania własnymi finansami. Wraz z komikiem i dziennikarzem ekonomicznym, Jeffem Kreislerem, Ariely zabiera nas w podróż w głąb ludzkiego umysłu, aby pokazać nam ukryte motywy kierujące naszymi decyzjami dotyczącymi pieniędzy.

Fascynująca, zajmująca, zabawna i ważna – książka _Grosz do grosza_ to dobra inwestycja, dostarcza nam bowiem praktycznych narzędzi, których potrzebujemy, aby zrozumieć swoje decyzje finansowe i dokonywać lepszych wyborów, aby mądrzej oszczędzać i wydawać pieniądze, a co za tym idzie – aby lepiej żyć.

Wartościowy przewodnik… Zajmująca i zabawna, pełna anegdot i dobrych rad – ta książka rozprawia się z trudnym tematem, dostarczając nam mnóstwa cennej wiedzy.

– „Publishers Weekly”

Tętniąca życiem opowieść o tym, że nawet najmądrzejsi spośród nas nader często bywają głupcami, którzy ochoczo rozstają się ze swoimi pieniędzmi. (…) Przystępna i miejscami zabawna rozprawa na temat tego, jak obchodzić się z pieniędzmi bez porównania bardziej rozważnie i świadomie.

– „Kirkus Reviews”
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij