-
nowość
Nie ufaj nikomu w pociągu - ebook
Nie ufaj nikomu w pociągu - ebook
Jedna noc. Jeden pociąg. Jedna lista, która wybiera, kto przeżyje. Jacek Wysocki wsiada do nocnego pociągu, nie spodziewając się, że ta podróż zmieni wszystko. Gdy budzi się w przedziale obok martwego współpasażera, zaczyna się koszmar, z którego nie ma ucieczki. To nie było przypadkowe morderstwo. To był początek. W kolejnych wagonach pojawiają się następne ofiary. Wszystkie mają jedną wspólną cechę — ich nazwiska znajdują się na tajemniczej liście powiązanej z dawnym systemem o nazwie Argos. Systemem, który nigdy nie został zamknięty. W pociągu nie ma przypadkowych pasażerów. Każdy coś ukrywa. Każdy jest częścią gry. A kiedy Jacek odkrywa, że jego własna rodzina stoi u źródła tej historii, musi podjąć decyzję, której nikt wcześniej nie potrafił podjąć. Bo w tej podróży nie chodzi o to, kto zabija… …tylko kto przerwie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Kryminał |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788368732436 |
| Rozmiar pliku: | 3,7 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
WSTĘP
Warszawski dworzec nigdy nie był tylko miejscem podróży.
Był początkiem.
I końcem.
Tego wieczoru nikt jeszcze o tym nie wiedział. Ludzie spieszyli się, mijali bez spojrzeń, ciągnęli za sobą walizki i własne historie — nieświadomi, że jedna z nich właśnie zaczyna się pisać.
Historia, która nie miała prawa się wydarzyć.
A jednak wracała.
Zawsze nocą.
Zawsze w pociągu.
Zawsze z tym samym nazwiskiem.
Wysocki.
Niektórzy twierdzą, że to był przypadek. Zbieg zdarzeń, który wymknął się spod kontroli.
Inni… że coś zostało zaplanowane dawno temu. I tylko czekało na właściwy moment, żeby wrócić na właściwe tory.
Jedno jest pewne.
Kiedy Orient Express wjechał tamtej nocy na peron, nie przywiózł tylko pasażerów.
Przywiózł przeszłość.1
DWORZEC, KTÓRY NIE ZASYPIA
Warszawski dworzec nocą miał w sobie coś nienaturalnego. Nie spał, ale też nie żył w pełni. Był zawieszony gdzieś pomiędzy — jak oddech wstrzymany tuż przed czymś, czego nikt jeszcze nie potrafił nazwać.
Jacek Wysocki stał na peronie z rękami w kieszeniach płaszcza, obserwując, jak para unosi się znad torów i miesza z chłodnym powietrzem marca. Zegary wiszące nad halą wskazywały kilka minut po dwudziestej trzeciej, ale czas zdawał się tutaj płynąć inaczej — wolniej, ciężej.
W dłoni ściskał bilet tak mocno, że papier zdążył się już lekko zagiąć. Nie był to zwykły wyjazd. Nie dla niego.
Od pogrzebu minęły trzy dni.
Trzy dni odkąd znalazł w rzeczach ojca coś, czego nigdy nie powinien zobaczyć.
Stare zdjęcie.
Czarno-białe, wyblakłe, zagięte w rogu. Dwóch mężczyzn stojących przy wagonie kolejowym. Jeden z nich — jego ojciec, młodszy o dobre trzydzieści lat. Drugi… nieznany.
Ale to nie zdjęcie było najgorsze.
Na odwrocie widniał napis, starannym, niemal eleganckim pismem:
_“Nie ufaj nikomu w pociągu. Zwłaszcza tym, którzy znają twoje nazwisko.”_
Jacek przeczytał to zdanie dziesiątki razy. I za każdym razem czuł ten sam chłód.
Ojciec nigdy nie wspominał o żadnej podróży, żadnym Orient Expressie, żadnym człowieku ze zdjęcia.
Jakby ta część jego życia… nie istniała.
Gdzieś w oddali rozległ się niski dźwięk nadjeżdżającego składu.
Jacek uniósł głowę.
I wtedy pojawił się on.
Orient Express.
Wjechał powoli, majestatycznie, jakby należał do innego świata. Wagony lśniły w świetle lamp, a złote detale błyszczały jak ostrza.
Jacek poczuł znajome ukłucie niepokoju.
Jakby już tu był.
Jakby coś w nim pamiętało więcej, niż powinno.
— Piękny, prawda?
Głos obok niego wyrwał go z zamyślenia.
Odwrócił się.
Ten sam mężczyzna co wcześniej — wysoki, spokojny, z oczami, które zdawały się analizować każdy ruch.
— Robi wrażenie — odpowiedział Jacek.
— Takie miejsca zawsze przyciągają ludzi z przeszłością — powiedział tamten. — Albo z długami.
Jacek zmrużył oczy.
— Każdy ma jakąś przeszłość.
— Nie każda przeszłość daje się pogrzebać.
Te słowa uderzyły zbyt celnie.
— Znamy się? — zapytał Jacek chłodno.
Mężczyzna uśmiechnął się niemal niezauważalnie.
— Jeszcze nie.
To „jeszcze” zabrzmiało jak obietnica.
Albo groźba.
Drzwi wagonu klasy biznes otworzyły się.
— Po panu — powiedział nieznajomy.
Wnętrze było ciepłe i duszne, jakby ktoś celowo odciął je od świata. Jacek przeszedł korytarzem, czując, jak napięcie rośnie z każdym krokiem.
Przedział numer 7.
Kiedy wszedł do środka, coś ścisnęło go w środku.
Na stoliku leżała mała koperta.
Nie było jej wcześniej.
Zamarł.
— Problem? — zapytał spokojnie mężczyzna, który właśnie wszedł za nim.
Jacek powoli podniósł kopertę.
Bez adresu. Bez znaczka.
Tylko jedno słowo napisane czarnym atramentem:
„WYSOCKI”
Serce zaczęło bić szybciej.
— Pan to zostawił? — zapytał ostro.
— Nie.
— Więc kto?
Mężczyzna usiadł naprzeciwko.
— Może ktoś, kto czekał na pana dłużej, niż pan myśli.
Jacek otworzył kopertę.
W środku była kartka.
I drugi fragment zdjęcia.
Ten sam papier. Ten sam wiek.
Ale tym razem widać było więcej.
Ojciec… i ten drugi mężczyzna.
Stali obok wagonu.
A nad nimi widniał napis:
ORIENT EXPRESS
Ręce Jacka lekko zadrżały.
— Kim pan jest? — zapytał cicho.
Mężczyzna przez chwilę milczał.
— Kiedyś znałem pańskiego ojca.
Cisza.
Ciężka, dusząca.
— I? — naciskał Jacek.
— I wiem, dlaczego pan tu jest.
Pociąg ruszył.
Tym razem Jacek wyraźnie to poczuł.
Jakby coś się rozpoczęło.
Nie podróż.
Coś znacznie gorszego.
— Mój ojciec nie żyje — powiedział Jacek twardo.
— Wiem.
— Więc proszę mówić.
Mężczyzna pochylił się lekko do przodu.
— Pański ojciec nie był tym, za kogo pan go uważał.
Jacek poczuł, jak świat na moment traci stabilność.
— Co pan sugeruje?
— Nie sugeruję. Ostrzegam.
— Przed czym?
Mężczyzna spojrzał mu prosto w oczy.
— Przed tym, że ta podróż… nie jest przypadkiem.
Stukot kół przyspieszył.
Jakby pociąg reagował na te słowa.
— Pański ojciec był częścią czegoś — ciągnął spokojnie. — Czegoś, co zaczęło się właśnie w takim pociągu jak ten.
— Czego?
Mężczyzna uśmiechnął się lekko.
— To zależy, jak długo pan przeżyje tej nocy.
Te słowa nie zabrzmiały jak metafora.
Jacek poczuł zimno.
To samo, które towarzyszyło mu, gdy pierwszy raz przeczytał wiadomość z tyłu zdjęcia.
_“Nie ufaj nikomu w pociągu.”_
Spojrzał na mężczyznę naprzeciwko.
I nagle zrozumiał coś jeszcze.
_“Zwłaszcza tym, którzy znają twoje nazwisko.”_
— Skąd pan zna moje nazwisko? — zapytał cicho.
Mężczyzna nie odpowiedział od razu.
Tylko patrzył.
A potem powiedział:
— Bo pański ojciec… nie był jedynym Wysockim w tej historii.
Pociąg wjechał w tunel.
Światła przygasły.
A kiedy wróciły…
Nic już nie było takie samo.