-
nowość
NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, BOŻE - ebook
NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, BOŻE - ebook
NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, BOŻE to duchowy dialog człowieka, który nie ucieka od Boga, ale staje przed Nim z bólem, gniewem i pytaniami o cierpienie, sprawiedliwość, wolność, piekło i przebaczenie. W rozmowie trzech głosów — JA, JESTEM i OSKARŻYCIEL — rodzi się wiara bez maski: niełatwa, szczera i walcząca o sens mimo ciemności.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Wiara i religia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788398209915 |
| Rozmiar pliku: | 818 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
„Księgi duszy” to cykl pięciu książek stanowiących jedną duchową drogę człowieka, który nie chce uciekać ani od pytań, ani od Boga.
Tom I — SENS: poszukiwanie sensu istnienia, cierpienia, miłości i Boga, który naprawdę kocha.
Tom II — NIE ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, BOŻE: uczciwy bunt przy Bogu; dialog duszy o bólu, sprawiedliwości i wierze, która nie ucieka.
Tom III — DIALOG Z BOGIEM: dojrzewanie relacji, pytanie o miłość, prawdę, wolność, łaskę i Boga, który pierwszy szuka człowieka.
Tom IV — JESTEM: cisza, obecność i psalmy duszy; wejście w modlitewne trwanie przed Bogiem, który JEST.
Tom V — ZŁOTO DO OCZYSZCZENIA: przyniesienie całej rudy duszy — pytań, ran, gniewu, wiary i wątpliwości — przed ogień Bożej prawdy.
Każda księga może być czytana osobno, ale razem tworzą drogę: od pytania o sens, przez bunt i dialog, przez ciszę, aż po oczyszczenie. Całość jest pisana w duchu wiary katolickiej i w posłuszeństwie Magisterium Kościoła Katolickiego.NOTA TEOLOGICZNA
Niniejsza książka nie stanowi nowego objawienia ani nauczania magisterialnego. Jest osobistym, literacko-medytacyjnym świadectwem drogi duszy, która w szczerości przynosi Bogu swój bunt, ból, pytania i pragnienie prawdy.
Autor deklaruje pełne posłuszeństwo wobec Magisterium Kościoła Katolickiego oraz nauczania zawartego w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Fragmenty dotyczące wiary, moralności, zła osobowego, wolnej woli, piekła, miłosierdzia, sakramentów i życia wiecznego należy czytać w duchu Pisma Świętego, Tradycji i nauczania Kościoła.
Głos „JESTEM” jest formą literacką i medytacyjną. Nie jest zapisem prywatnego objawienia ani próbą zastępowania głosu Kościoła. Ma pomóc w modlitewnym rozważaniu prawd wiary, a nie ustanawiać nowe rozstrzygnięcia doktrynalne.
Książka nie zastępuje Biblii, Katechizmu, sakramentów, kierownictwa duchowego ani życia Kościoła. Prosi o lekturę z rozeznaniem, w łączności z modlitwą, spowiedzią, Eucharystią i posłuszeństwem nauczaniu Kościoła.
W miejscach, w których język książki jest ostry, należy go rozumieć jako literacki zapis zmagania duszy przy Bogu, nie jako odrzucenie dogmatów wiary ani potępienie człowieka jako osoby. Krytyka dotyczy fałszu, uproszczeń i mechanizmów raniących wiarę, a nie samego Kościoła jako Ciała Chrystusa.NOTA MISYJNA
Ta seria nie powstała po to, aby wymyślać nową drogę ani zastępować drogę, którą Kościół otrzymał od Chrystusa. Kołem, którego nie trzeba wymyślać na nowo, są Pismo Święte, Tradycja, Katechizm, sakramenty, liturgia, modlitwa Kościoła i mądrość świętych oraz Doktorów Kościoła.
Świat jednak zmienił język, tempo, rany i pytania. Pędzi szeroką autostradą, często na złamanie karku, podczas gdy Ewangelia wciąż przypomina, że brama prowadząca do życia jest wąska. Wielu ludzi nosi dziś w sobie przeciążenie informacją, samotność wiary, cynizm, lęk, gniew, rozczarowanie i głód sensu, którego nie potrafią już nazwać modlitwą.
„Księgi duszy” pragną wejść właśnie w tę szczelinę: nie jako nowa nauka, nie jako prywatne objawienie i nie jako konkurencja wobec Kościoła, lecz jako pokorne świadectwo drogi człowieka, który szuka Boga współczesnym językiem, nie rezygnując z katolickiej wiary.
W tym tomie droga prowadzi przez bunt przy Bogu: przez gniew, niezgodę na cierpienie, pytania o piekło, sprawiedliwość i zło, ale bez ucieczki od Chrystusa i bez odrzucenia Kościoła.
Jeśli te książki poruszą czytelnika, ich zadaniem nie jest zatrzymać go przy autorze ani przy samym tekście. Ich zadaniem jest prowadzić dalej: do Ewangelii, do sakramentu pojednania, do Eucharystii, do modlitwy, do rozeznania i do życia w Kościele. Nie chodzi o szeroką drogę łatwych odpowiedzi, lecz o wąską bramę spotkania z Chrystusem.SPIS TREŚCI
Nota prawna i prawa autorskie
Księgi duszy — nota o serii
Nota teologiczna
Fundamentalna zasada tej książki
Nota od autora
Uwaga o formie dialogu
Wstęp
Mapa tej książki
Część I — Bunt wobec świata
Rozdział 1 — Potop, który niczego nie naprawił
Rozdział 2 — Nieszczęście z opóźnionym zapłonem
Rozdział 3 — Morderca w niebie, ofiara w piekle?
Rozdział 4 — Przypadek, totolotek i kto tym kręci?
Część II — Bunt wobec wolności, losu i piekła
Rozdział 5 — Marzenia, ambicje i „szary tłum”
Rozdział 6 — Zło osobowe — bajka, symbol czy ktoś realny?
Rozdział 7 — „Wiedziałeś o mnie wszystko — to po co mnie stworzyłeś?”
Rozdział 8 — Piekło, którego nie akceptuję
Część III — Droga przez przebaczenie
Rozdział 9 — Przebaczenie, którego nie umiem
Rozdział 10 — Jak z tym wszystkim żyć w poniedziałek rano
Zakończenie
Przypisy i wyjaśnienia
Inspiracje biblijne
Nota okładkowa
O autorzeNOTA OD AUTORA
Ta książka nie jest ani traktatem teologicznym, ani poradnikiem duchowym.
To zapis rozmowy. A właściwie – kilku rozmów, które od dawna toczę z Bogiem w głowie, w sercu, czasem w nerwach.
Jestem człowiekiem głęboko wierzącym. I właśnie dlatego mam z Bogiem problem.
Wiem, że jest.
Wiem, że nie jest bajką ani dodatkiem do życia.
Wiem, że niebo, piekło, zło osobowe, grzech, wolna wola – to nie są abstrakcje.
I jednocześnie – nie zgadzam się na wiele tego, co widzę w świecie i w Kościele, w kazaniach i w „pobożnych” skrótach. Nie zgadzam się na:
– gadanie, że „każdy grzech jest taki sam”,
– łatwe „morderca żałował – jest w niebie, a ofiara, która nie umiała przebaczyć – sama się potępiła”,
– sprowadzanie zła do „braku dobra”, kiedy widzę, że ono jest jakby osobowe, sprytne, inteligentne, celowe,
– tłumaczenie tragedii jako „kary Bożej” albo „tajemnicy, której nie trzeba rozumieć”.
Ta książka to nie jest bunt przeciw Bogu.
To jest bunt przy Bogu.
To, co tu pada, naprawdę w sobie noszę: gniew, pytania, niezgodę, a równocześnie – upartą wiarę. Nigdzie się z tym nie zgadzam tak do końca, ale nigdzie też od Niego nie uciekam.
Jeśli szukasz prostych odpowiedzi – nie znajdziesz ich tu.
Znajdziesz za to uczciwy dialog:
– JA – głos człowieka, który wierzy i się nie zgadza,
– JESTEM – literacki głos odpowiedzi wiary, która próbuje słuchać Boga w świetle Ewangelii,
– OSKARŻYCIEL – ten, który zawsze próbuje wykorzystać nasze rany przeciwko Bogu.
Jeśli masz podobnie: wiesz, rozumiesz, przyjmujesz – i głęboko się z tym nie zgadzasz – to ta książka jest także o tobie.
Paweł P.UWAGA O FORMIE DIALOGU
Głos „JESTEM” nie jest zapisem prywatnego objawienia ani próbą przemawiania w imieniu Boga. To literacka forma rozmowy sumienia: głos wiary, która w świetle Ewangelii, modlitwy i nauki Kościoła próbuje odpowiedzieć na ból człowieka.
Dlatego tej książki nie należy czytać jak katechizmu ani jak zbioru rozstrzygnięć dogmatycznych. To zapis zmagania: człowiek mówi ostro, czasem nieporadnie, czasem z gniewem; wiara odpowiada mu nie po to, aby uciszyć pytanie, lecz aby nie pozwolić, by rana została wykorzystana przez rozpacz.
Jeżeli w tych dialogach pojawia się napięcie, nie jest ono odrzuceniem Boga. Jest próbą pozostania przy Nim właśnie wtedy, gdy serce mówi: „nie rozumiem” i „nie zgadzam się”.FUNDAMENTALNA ZASADA TEJ KSIĄŻKI
Fundamentalną zasadą tej książki jest pokora.
Nie my jesteśmy źródłem prawdy.
Nie my jesteśmy światłem.
Nie my jesteśmy panami słowa.
Jeżeli w tej pracy pojawia się coś dobrego, prawdziwego i prowadzącego ku Bogu, to nie dlatego, że człowiek jest wielki, lecz dlatego, że Bóg potrafi posłużyć się nawet ubogim słowem.
On mówi. My słuchamy.
A właściwie trzeba powiedzieć jeszcze ostrożniej:
On mówił pierwszy. My próbujemy wsłuchać się w to, co już powiedział w Piśmie Świętym, w Ewangelii, w Kościele i w ciszy sumienia.
Nie chcemy wkładać Bogu w usta własnych myśli.
Nie chcemy udawać proroków.
Nie chcemy budować pomnika autorowi.
Chcemy być tylko przekaźnikami — niedoskonałymi, słabymi, czasem poranionymi — przez których może przejść jedno zdanie, jedna intuicja, jedno światło, jeśli Bóg zechce się tym posłużyć.
Dlatego tę książkę trzeba czytać nie jako ostateczne wyjaśnienie tajemnicy Boga, lecz jako zapis zmagania.
To zmaganie nie jest buntem przeciw Bogu. To jest bunt przy Bogu.
Bo są takie chwile, w których człowiek nie potrafi powiedzieć: „Rozumiem”. Ale może jeszcze powiedzieć: „Panie, nie rozumiem. Nie zgadzam się. Boli mnie to. Ale mówię to Tobie, nie za Twoimi plecami”.
I może właśnie tam zaczyna się najuczciwsza modlitwa.WSTĘP
Ta książka jest zbudowana jak rozmowa, która ciągnie się latami.
Nie ma tu „ładnych” modlitw, nie ma gotowych formułek. Jest:
JA – głos człowieka, który zadaje Bogu pytania czasem ostro, czasem rozpaczliwie, bez cenzury,
JESTEM – literacki głos odpowiedzi wiary: nie prywatne objawienie, lecz próba usłyszenia Boga w świetle Ewangelii, sumienia i modlitwy,
OSKARŻYCIEL – głos zła, cynizmu, rozpaczy, który miesza się z naszym myśleniem, podszywa pod rozsądek, pod logikę, a tak naprawdę próbuje tylko jednego: skłócić człowieka z Bogiem.
W kolejnych rozdziałach dotykamy:
Potopu, który – patrząc po ludzku – „niczego nie naprawił” i stawia pytanie: czy zabijanie ludzi kiedykolwiek usuwa zło?
Nieszczęścia z opóźnionym zapłonem, które zawsze wyskakuje „akurat po grzechu” i wygląda jak precyzyjnie wycelowana kara.
Skandalu miłosierdzia: morderca, który „szczerze żałuje”, ofiara, która „nie umie przebaczyć” – i pytanie, czy naprawdę stają przed Bogiem na równych zasadach.
To nie jest systematyczna teologia – to jest wiara w trybie rozmowy, ze wszystkimi „ale”, „nie rozumiem”, „nie zgadzam się”.
W tle przewija się jedno zdanie, które wraca jak refren:
„Wiem, rozumiem, przyjmuję — i głęboko się z tym nie zgadzam.”
To zdanie nie jest odrzuceniem Boga.
To jest miejsce, w którym zaczyna się poważny dialog.MAPA TEJ KSIĄŻKI
Ta książka prowadzi przez trzy etapy.
Najpierw przez bunt wobec świata, w którym zło, przypadek i cierpienie wydają się silniejsze niż sens.
Potem przez bunt wobec wolności, losu i piekła — wobec pytań, których nie da się uciszyć pobożnym skrótem.
Na końcu przez drogę przebaczenia i codzienności: nie po to, aby wszystko stało się łatwe, ale aby człowiek nie przestał mówić do Boga.
To nie jest droga od buntu do wygodnej odpowiedzi. To droga od buntu do relacji.ROZDZIAŁ 1
POTOP, KTÓRY NICZEGO NIE NAPRAWIŁ
JA:
Wiesz, co mnie najbardziej gryzie w tej całej historii świata?
Potop.
Bo to wygląda mniej więcej tak:
„Ludzie są źli, świat zepsuty, zło się rozlało.”
Więc opowieść mówi o wodzie, która pochłania prawie wszystkich.
I co?
Zło dalej jest.
Ludzie dalej zabijają, gwałcą, wykorzystują, ranią.
Z potopu wynika jedno:
„Zabijanie ludzi nie usuwa zła.
Bo zło nie jest tylko w ludziach. Jest jakby ponad nimi.”
I powiem Ci uczciwie:
nie zgadzam się na taki plan.
Bo wygląda to jak:
„Zaleję świat, wyczyszczę planszę i będzie lepiej.”
A w praktyce wyszło:
„Świat został zalany, a zło nie zniknęło.”
To co to był za sens?
JESTEM:
Słyszysz tę opowieść jak:
„Bóg się wkurzył, zalał wszystkich, nie wyszło, trudno.”
To tak, jakbyś patrzył na zdjęcie z wojny
i myślał, że to plakat do filmu.
Potop nie jest instrukcją:
„Jak Bóg rozwiązuje problem zła.”
Jest krzykiem:
„Tak poważnie traktuję zło, że pozwalam,
żeby konsekwencje człowieka zalały cały jego świat.”
To nie jest „reset gry”.
To jest pokaz, do jakiego koszmaru może się posunąć zdeprawowana ludzkość
– i że nie da się tego odwrócić jednym gestem z góry.
JA:
No dobrze, ale ludzie naprawdę zginęli.
To nie makieta.
Nie powiesz mi:
„Spokojnie, to tylko metafora, nikomu nic się nie stało.”
Bo czytam tę historię
i widzę:
– topiące się dzieci,
– zwierzęta,
– ludzi, którzy się nawet nie zorientowali, o co chodzi.
A zło – osobowe zło – ma się świetnie.
Z cienia może powiedzieć:
„Brawo, świetny ruch. Wszyscy martwi, a ja stoję obok.”
I z mojej perspektywy to naprawdę wygląda tak,
jakbyś mnie – człowieka – traktował ostrzej niż jego inspiratora.
Jakby potop bardziej „pomagał” złu niż mu przeszkadzał.
OSKARŻYCIEL:
No wreszcie ktoś mówi rozsądnie.
Ja nic.
Ja tylko nie służyłem.