Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Niemcy. Kraj wojen i rewolucji - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
20 maja 2026
3192 pkt
punktów Virtualo

Niemcy. Kraj wojen i rewolucji - ebook

Niemiecka droga rozwoju nie polegała na tym, że kraje niemieckie uniknęły daleko idących przemian o charakterze rewolucyjnym, a jeśli już jakieś rewolucje zaistniały, okazały się efemerydami bez większego wpływu. Było (i jest) dokładnie odwrotnie. W krajach niemieckich regularnie od XVI w. powstawały nurty rewolucyjne (religijne, filozoficzne, społeczne, kulturowe), które nie tylko silnie oddziaływały na rzeczywistość nad Renem i Łabą, ale miały istotny wpływ na przemiany społeczne, kulturowe i religijne daleko od Niemiec. Dynamikę tych zmian dodatkowo wzmacniały wielkie konflikty militarne, o których pisano w państwach niemieckich, na które się przygotowywano i które inicjowano w Rzeszy Niemieckiej. O tym jest ta książka.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-18949-2
Rozmiar pliku: 3,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP. ROBESPIERI NATI I FUROR THEUTONICUS

Wstęp

_Robe­spieri nati_ i _furor theu­to­ni­cus_.
Uwagi o rewo­lu­cjach i woj­nach w dzie­jach Nie­miec

Każ­den Nie­miec jest _Robe­spie­rus natus_ – u Fran­cu­zów to był wyjąt­kowy czło­wiek, u Niem­ców to potoczny – a to był wła­śnie nie czło­wiek, tylko logika ubrana w kości i mięso . Nic mniej czło­wie­czego, żywot­nego. Idei kazano, gdy wstę­puje w czło­wieka, serce ludz­kie przy­brać w nim, to wła­śnie, czego jej brak. Wolno być jej bez serca, dopóki nie w czło­wieka wcie­lona, ale od tej chwili powinna mieć serce, dopeł­nić się ser­cem. Otóż Nie­miec tego nie poj­mie i Robe­spierre tego nie poj­mo­wał¹.

W ten spo­sób w 1847 r. stan kul­tury poli­tycz­nej naszych zachod­nich sąsia­dów oce­niał Zyg­munt Kra­siń­ski. Nie­mal trzy­dzie­ści lat póź­niej swego rodzaju potwier­dze­nie tej dia­gnozy sfor­mu­ło­wał Con­stan­tin Frantz – jeden z nie­miec­kich myśli­cieli poli­tycz­nych i zago­rzały kry­tyk reali­zo­wa­nego przez Bismarcka jed­no­cze­nia Nie­miec jako „odgór­nej rewo­lu­cji”, który w monar­chii Hohen­zol­ler­nów widział anty­tezę poli­tycz­nego, spo­łecz­nego i kul­tu­ro­wego kon­ser­wa­ty­zmu:

Prusy i kon­ser­wa­tyzm! Wystar­czy pod­sta­wowa zna­jo­mość dzie­jów powsta­nia tego pań­stwa, by mieć pełną jasność co do tego, że to są dwa prze­ci­wień­stwa. Czyż pań­stwo to nie roz­sze­rzało się i nie roz­sze­rza się poprzez drogę od pod­boju do pod­boju, albo przy­naj­mniej przez mniej lub bar­dziej siłowe naru­sze­nie zasta­nego ładu? Jakże mogło więc roz­wi­nąć się w nim kon­ser­wa­tywne nasta­wie­nie? W pań­stwie, w któ­rym wszystko było robione odgór­nie i w któ­rym nie ist­niały orga­nicz­nie wyro­słe insty­tu­cje².

Czy nasz wieszcz i nie­miecki pisarz poli­tyczny zwy­czaj­nie nie prze­sa­dzali, doszu­ku­jąc się w naro­dzie nie­mieckim jakiejś szcze­gól­nej pre­dy­lek­cji ku gwał­tow­nym prze­wro­tom rewo­lu­cyj­nym i orga­nicz­nej nie­chęci do kon­ser­wa­tyw­nego ładu? Czy rze­czy­wi­ście bar­dziej niż nad Sekwaną i Loarą to nad Renem i nad Łabą żyje „naród Robe­spierre’ów”? Prze­cież w potocz­nym rozu­mie­niu Niemcy to naród twardo cho­dzą­cych po ziemi reali­stów, dla któ­rych takie słowa jak _Ord­nung_ (porzą­dek) czy _Real­po­li­tik_ (poli­tyka realna) są klu­czo­wymi kate­go­riami opi­su­ją­cymi nie tylko podej­ście do pro­ble­mów życia codzien­nego, ale i do kul­tury poli­tycz­nej. Gdzie tu szu­kać „narodu Robe­spierre’ów”?

Takie spoj­rze­nie na dzieje Nie­miec – kraju bez rewo­lu­cji – wystę­puje rów­nież w histo­rio­gra­fii. Hans-Ulrich Wehler, jeden z naj­wy­bit­niej­szych histo­ry­ków nie­miec­kich w XX w., swoje _opus magnum_ – pię­cio­to­mową _Spo­łeczną histo­rię Nie­miec_ – roz­po­czął od zda­nia: „Na początku nie ma żad­nej rewo­lu­cji” (_Im Anfang steht keine Revo­lu­tion_)³. Ogól­nie panuje opi­nia wśród tzw. pro­fe­sjo­nal­nych histo­ry­ków, że Niemcy to kraj nie­uda­nych, krót­ko­trwa­łych rewo­lu­cji (tutaj przy­ta­cza się zazwy­czaj rewo­lu­cję Wio­sny Ludów oraz tę z lat 1918–1919), co z kolei popchnęło ten kraj na szcze­gólną drogę roz­wo­jową (_Son­der­weg_), któ­rej zakoń­cze­niem był tota­li­tarny naro­dowy socja­lizm ze sta­dium pośred­nim w postaci pru­skiego mili­ta­ry­zmu⁴.

Pomocą w roz­wi­kła­niu zagadki „Niemcy – kraj rewo­lu­cji, czy Niemcy – kraj bez rewo­lu­cji?” może być inne popu­larne okre­śle­nie sto­so­wane w odnie­sie­niu do Niem­ców jako „narodu myśli­cieli i filo­zo­fów”. Rze­czy­wi­ście, od epoki nowo­żyt­nej aż do naszych cza­sów powstają w kra­jach nie­miec­kich prądy reli­gijne oraz inte­lek­tu­alne, które mają rewo­lu­cyjny poten­cjał o glo­bal­nym cha­rak­te­rze. Refor­ma­cja, filo­zo­fia ide­ali­styczna, libe­ra­lizm ceniący bar­dziej pro­jekt moder­ni­za­cyjny niż wol­ność, mark­sizm w róż­nych odmia­nach (od socjal­de­mo­kra­cji po szkołę frank­furcką), naro­dowy socja­lizm, here­zja „współ­cze­śniac­twa” w Kościele kato­lic­kim – wszyst­kie te prądy rewo­lu­cyjne ducho­wej i umy­sło­wej natury zro­dziły się w kra­jach nie­miec­kich, sil­nie oddzia­łu­jąc przez ponad pięć stu­leci na płasz­czyź­nie reli­gijnej, poli­tycz­nej, spo­łecz­nej i kul­tu­ro­wej na naród nie­miecki oraz w skali mię­dzy­na­ro­do­wej. Ta histo­ria – co należy mocno pod­kre­ślić – nie jest histo­rią, która już dobie­gła końca.

Już w cza­sach śre­dnio­wiecz­nej _chri­stia­ni­tas_ powstało i zaczęło robić karierę poję­cie _furor theu­to­ni­cus_ (teu­toń­ska furia). Na połu­dnie od Alp i na zachód od Renu zyskało ono popu­lar­ność od czasu sporu papie­stwa i cesar­stwa o inwe­sty­turę w XI i XII w. oraz w cza­sie kolej­nych faz tego kon­fliktu, gdy kolejni kró­lo­wie Nie­miec ze swo­imi armiami masze­ro­wali w kie­runku Wiecz­nego Mia­sta, by doko­nać tam obrzędu koro­na­cji cesar­skiej z rąk papieża lub osa­dzo­nego przez sie­bie anty­pa­pieża⁵. „Teu­toń­ska furia” była syno­ni­mem okru­cień­stwa, przy­wo­ły­wała czasy Wan­da­lów i Wizy­go­tów zdo­by­wa­ją­cych i plą­dru­ją­cych Rzym – mia­sto, sym­bol cywi­li­za­cji i Kościoła kato­lic­kiego. Jed­nak dla kro­ni­ka­rzy wywo­dzą­cych się z kró­le­stwa nie­miec­kiego poję­cie to nio­sło zupeł­nie inne kono­ta­cje. Było rów­no­znaczne z hero­izmem, poświę­ce­niem i lojal­no­ścią. To, co dla kro­ni­ka­rzy z kra­jów wło­skich czy z Fran­cji było syno­ni­mem bru­tal­no­ści, na pół­noc od Alp postrze­gano jako inne okre­śle­nie szla­chet­nego zapału nie­miec­kiego rycer­stwa wier­nego swo­jemu władcy dopo­mi­na­ją­cego się o swoje „słuszne prawa” (cesar­ską koronę)⁶.

Petrarka opi­sy­wał róż­nicę mię­dzy ludami miesz­ka­ją­cymi po obu stro­nach Alp jako zesta­wie­nie _vertu con­tra furore_. Z kolei dla trzy­na­sto- i czter­na­sto­wiecz­nych kro­ni­ka­rzy nie­miec­kich _furor theu­to­ni­cus_, iden­ty­fi­ko­wany z tym wszyst­kim, co szla­chetne, był tytu­łem do zaj­mo­wa­nia przez nację ger­mań­ską naczel­nego miej­sca w całej _chri­stia­ni­tas_⁷. Na uwagę zasłu­guje fakt, że zwią­zek mię­dzy sza­le­jącą z mie­czem w ręku „furią teu­toń­ską” a aspi­ra­cjami nie­miec­kimi do domi­no­wa­nia w sfe­rze ducha i umy­słu na skalę uni­wer­salną dostrze­gany był rów­nież przez tych, któ­rzy oba­wiali się „teu­toń­skiej furii” jako powtórki z najaz­dów ludów bar­ba­rzyń­skich, które na Zacho­dzie poło­żyły kres Impe­rium Roma­num.

Wymowne pod tym wzglę­dem słowa pocho­dzą z jed­nego z uczo­nych trak­ta­tów napi­sa­nego przez Jana z Salis­bury. Ten dwu­na­sto­wieczny teo­log był czło­wie­kiem _chri­stia­ni­tas_ – Angli­kiem, bisku­pem Char­tres i czo­łową posta­cią tam­tej­szej szkoły kate­dral­nej, która w XII w. była pręż­niej­szym ośrod­kiem nauko­wym (także w zakre­sie nauk ści­słych) niż rodząca się dopiero pary­ska Sor­bona. Komen­tu­jąc usi­ło­wa­nia wład­ców nie­miec­kich oraz pod­po­rząd­ko­wa­nych im duchow­nych wpły­wa­nia na sprawy Kościoła powszech­nego, zadał on serię reto­rycz­nych pytań:

Któż może Kościół powszechny pod­dać sądowi Kościoła lokal­nego? Któż usta­no­wił Niem­ców sędziami naro­dów? Kto nadał tym tępym i gwał­tow­nym ludziom taką wła­dzę, aby według swego zda­nia usta­na­wiali wła­dzę ponad gło­wami synów ludz­kich?⁸

Każda wojna i wyzwo­lone przez nie furie mają cha­rak­ter rewo­lu­cji. Każda wojna zmie­nia wszystko, nie tylko tam, gdzie ope­rują zwy­cię­skie armie, ale rów­nież w kraju ją pro­wa­dzą­cym, który z dala od swo­jego tery­to­rium trzyma wro­gie armie. Ponad sto lat temu pro­fe­sor Flo­rian Zna­niecki, wybitny pol­ski socjo­log, w nastę­pu­jący spo­sób pisał o związku mię­dzy wojną a rewo­lu­cją:

Każda wojna, każda rewo­lu­cja roz­wija, nawet w naj­le­piej zor­ga­ni­zo­wa­nych gru­pach spo­łecz­nych, psy­cho­lo­gię tłumu, na sku­tek któ­rej dzieło znisz­cze­nia pro­wa­dzone jest o wiele dalej niż pier­wot­nie zamie­rzano je pro­wa­dzić. Wszel­kie sub­telne wzru­sze­nia spo­łeczne tępieją, samo­wie­dza i pano­wa­nie nad sobą słab­nie, dąż­no­ści kon­struk­cyjne tracą swój wpływ regu­lu­jący. Jeżeli nawet masy i ich nowi przo­dow­nicy nie są wrogo uspo­so­bieni wzglę­dem daw­nej cywi­li­za­cji, lecz podzi­wiają ją i są gotowi ją zacho­wać, ni­gdy nie zdają sobie sprawy, że przy­swa­ja­nie i two­rze­nie war­to­ści kul­tu­ral­nych jest powolną i trudną sprawą⁹.

Ten zwią­zek mię­dzy wojną a rewo­lu­cją jest szcze­gól­nie widoczny w dzie­jach Nie­miec od epoki nowo­żyt­nej. Z jed­nej strony rewo­lu­cja w świe­cie ducha pociąga za sobą wiele kon­flik­tów zbroj­nych (refor­ma­cja i seria krwa­wych wojen reli­gij­nych aż do wojny trzy­dzie­sto­let­niej), z dru­giej – wojna, rewo­lu­cjo­ni­zu­jąc spo­łe­czeń­stwo i kul­turę nie­miecką, sprzy­jała naro­dzi­nom nowego prądu rewo­lu­cyj­nego (por. pierw­szą wojnę świa­tową jako wyda­rze­nie przy­go­to­wu­jące grunt pod naro­do­wo­so­cja­li­styczną „rewo­lu­cję nihi­li­zmu”).

„Na początku była wojna” – w ten spo­sób można okre­ślić genezę histo­rii Nie­miec jako zjed­no­czo­nego orga­ni­zmu pań­stwo­wego¹⁰. Pań­stwo nie­miec­kie jest bytem o bar­dzo krót­kiej histo­rii, krót­szej nawet niż histo­ria Sta­nów Zjed­no­czo­nych. _Dekla­ra­cję nie­pod­le­gło­ści_ (1776) od powsta­nia Rze­szy Nie­miec­kiej (1871) dzieli nie­mal sto lat. Ciąg zwy­cię­skich wojen – prze­ciw Danii (1864), Austrii i jej nie­miec­kim sojusz­ni­kom (1866) oraz Fran­cji (1870) – jest dosko­nałą egzem­pli­fi­ka­cją pra­wi­dło­wo­ści ist­nie­ją­cej w Euro­pie od epoki nowo­żyt­nej, że „wojna stwo­rzyła pań­stwo, a pań­stwo stwo­rzyło wojnę” (Ch. Tilly)¹¹.

Mili­tarny triumf Prus i sprzy­mie­rzo­nych z nimi państw nie­miec­kich nad fran­cu­skim „odwiecz­nym wro­giem” w 1870 r. i powsta­nie Rze­szy Nie­miec­kiej od początku były postrze­gane przez co bar­dziej prze­ni­kli­wych obser­wa­to­rów jako praw­dziwa rewo­lu­cja w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych.

Warto w tym kon­tek­ście przy­to­czyć słowa, które 2 lutego 1871 r. wypo­wie­dział w bry­tyj­skiej Izbie Gmin Ben­ja­min Disra­eli, wów­czas będący przy­wódcą tory­sow­skiej opo­zy­cji:

Wojna jest nie­miecką rewo­lu­cją. Jest więk­szym poli­tycz­nym wyda­rze­niem niż rewo­lu­cja fran­cu­ska. Nie mówię: wiel­kie lub zgoła więk­sze wyda­rze­nie spo­łeczne. Jej spo­łeczne skutki ujaw­nią się dopiero w przy­szło­ści. Dzi­siaj nie obo­wią­zuje już żadna z naszych zasad poli­tyki zagra­nicz­nej, które jesz­cze pół roku temu były uzna­wane przez wszyst­kich mężów stanu jako linia postę­po­wa­nia. Nie ma takiej tra­dy­cji dyplo­ma­tycz­nej, która by nie została zmie­ciona. Mamy do czy­nie­nia z nowym świa­tem, czynne są nowe wpływy, trzeba się mie­rzyć z nowymi, nie­zna­nymi zagro­że­niami i zamia­rami. Rów­no­waga sił została cał­ko­wi­cie znisz­czona, a kra­jem, który naj­bar­dziej na tym cierpi i który naj­bar­dziej odczuwa skutki tych wiel­kich prze­obra­żeń – jest Anglia¹².

Co cie­kawe, rewo­lu­cyjny poten­cjał tkwiący w pru­skich zwy­cię­stwach w latach 1866–1871 dostrze­gali rów­nież libe­ra­ło­wie – i to zarówno Niem­czech, jak i poza nimi. Na przy­kład libe­ralna prasa fran­cu­ska przy­jęła klę­skę Austrii pod Sadową jako zwy­cię­stwo „postę­po­wych” (bo pro­te­stanc­kich) Prus nad „zaco­faną, zmur­szałą” (bo kato­licką) monar­chią Habs­bur­gów. Rzecz jasna po Seda­nie nastroje nad Sekwaną były zgoła odmienne, jed­nak kolejny triumf Prus nie prze­sta­wał zachwy­cać libe­ra­łów w innych kra­jach Europy. Kon­ser­wa­tywny Disra­eli widział w tym rewo­lu­cyjny prze­łom ku gor­szemu. Z kolei libe­ralny dyplo­mata bry­tyj­ski Robert Morier przy­jął wieść o powsta­niu Rze­szy Nie­miec­kiej w 1871 r. z entu­zja­zmem, widząc w tym zwy­cię­stwo „postępu” nad „reak­cją”, a w powsta­niu sil­nego pań­stwa nie­miec­kiego w środku Europy nie dostrze­gał żad­nych geo­po­li­tycz­nych zagro­żeń. Wręcz odwrot­nie. Widział tutaj raczej korzyść pole­ga­jącą na stwo­rze­niu bariery mię­dzy Fran­cją a Rosją, postrze­ga­nymi przez niego jako dwa agre­sywne mocar­stwa. Należy w tym miej­scu dodać, że pre­zen­tu­jąc takie sta­no­wi­sko, R. Morier nie był wcale odosob­niony w śro­do­wi­sku bry­tyj­skich dyplo­ma­tów¹³.

Opi­nia o woj­nach zjed­no­cze­nio­wych toczo­nych przez Prusy jako o libe­ral­nej rewo­lu­cji prze­kro­czyła nawet Atlan­tyk. W ame­ry­kań­skiej pra­sie nie bra­ko­wało np. w 1871 r. opi­nii, że zjed­no­cze­nie Nie­miec przez monar­chię Hohen­zol­ler­nów można zesta­wiać z ame­ry­kań­ską wojną o nie­pod­le­głość, a Bismarcka nazy­wać „dru­gim Waszyng­to­nem”¹⁴.

W samych Niem­czech śro­do­wi­ska libe­ralne przy­jęły Sadowę i Sedan jako dowód na „zwy­cię­stwo ducha Wit­ten­bergi nad Rzy­mem”. Nie­któ­rzy wprost pisali w tym kon­tek­ście o nowej, nie­miec­kiej rewo­lu­cji, dostrze­ga­jąc w Bismarcku z gruntu rewo­lu­cyj­nego poli­tyka. W ten spo­sób istotę poli­tyki „żela­znego kanc­le­rza” okre­ślał Ludwig Bam­ber­ger, w prze­szło­ści zwią­zany z rady­kal­nym skrzy­dłem nie­miec­kiej Wio­sny Ludów, potem ban­kier, a w przy­szło­ści jeden z naj­bliż­szych dorad­ców pru­skiego pre­miera i nie­miec­kiego kanc­le­rza. Zanim jed­nak awan­so­wał do tego grona, pisał krótko po Sado­wie:

Nawet przez moment nie można wąt­pić, że jest on uro­dzo­nym rewo­lu­cjo­ni­stą. Niemcy ni­gdy nie uczy­niły wła­snej rewo­lu­cji. Zyskały sławę jako ojczy­zna pro­te­stan­ty­zmu, jako kraj, gdzie roz­wi­nęła się filo­zo­ficzna wol­ność. Jed­nak w odnie­sie­niu do poli­tycz­nego wyzwo­le­nia ni­gdy nie uczy­niły cze­goś ory­gi­nal­nego, samo­dziel­nego czy trwa­łego. Pod tym wzglę­dem nie mogą się więc rów­nać ani z Ame­ryką, ani z Fran­cją, Szwaj­ca­rią, Holan­dią czy Bel­gią Jako naród poli­tyczny poja­wiły się jako ostat­nie, a rok 1866 przy­niósł im po raz pierw­szy wielką, orga­niczną zmianę bez impulsu z zewnątrz¹⁵.

O Bismarcku jako o rewo­lu­cjo­ni­ście i o „rewo­lu­cji z 1866 r.” pisano zgoła w innym duchu w pru­skich śro­do­wi­skach kon­ser­wa­tyw­nych (przy­znajmy, dość nie­licz­nych), które zacho­wy­wały kry­tyczny sto­su­nek wobec destruk­cji przez Bismarcka Związku Nie­miec­kiego oraz doko­na­nych w 1867 r. pru­skich anek­sjach, które ozna­czały znik­nię­cie z mapy takich daw­nych monar­chii jak Kró­le­stwo Hano­weru¹⁶.

W ten spo­sób wyda­rze­nia te oce­niał czo­łowy pru­ski „ultras” Ernst Ludwig von Ger­lach, który odno­sząc się do anek­sji z 1867 r., stwier­dzał, że

zasada _fait accom­pli_ dostar­cza każ­dej rewo­lu­cji per­spek­tywę natych­mia­sto­wego uzna­nia. Zasada ta zwiera w sobie silną pobudkę do rewo­lu­cjo­ni­zo­wa­nia i ma ten­den­cję do czy­nie­nia ze zło­tego cielca suk­cesu, boga dla chrze­ści­jań­stwa oraz do zastą­pie­nia świę­tych przy­ka­zań trój­je­dy­nego Boga¹⁷.

Jed­nym z pierw­szych myśli­cieli, któ­rzy bły­ska­wicz­nie pojęli wagę Sadowy, był Julian Klaczko. 1 maja 1866 r., a więc na dwa tygo­dnie przed wybu­chem wojny pru­sko-austriac­kiej, uka­zał się w „Revue des deux mon­des” arty­kuł pol­skiego publi­cy­sty i pisa­rza poli­tycz­nego pod tytu­łem _Kry­zys w Niem­czech, kon­flikt austriacko-pru­ski i pan Bismarck_. Arty­kuł ten jest uwa­żany za jeden z naj­świet­niej­szych w całym dorobku Klaczki (F. Hoesick). Nie tylko zawie­rał zapo­wiedź nie­uchron­nej wojny Prus z Austrią, ale rów­nież pro­gnozę rychłej zmiany nie­miec­kiego cha­rak­teru naro­do­wego. Dla autora _Do nie­miec­kich hege­mo­nów_ (1848) nie była to spe­cjalna nowość, ale dla szer­szej opi­nii euro­pej­skiej prze­po­wied­nia Klaczki, ubrana przez niego w meta­forę Nie­miec jako melan­cho­lij­nego Ham­leta, który nagle zamie­nia się w san­gwi­nicz­nego typa, mogła być sporą nowo­ścią. „Nad­cho­dzi chwila – pisał Klaczko – gdy wysu­bli­mo­wany marzy­ciel opu­ści swoją iner­cję i da sygnał do walki”.

Nie zapo­mnijmy – prze­strze­gał dalej prze­ni­kliwy pol­ski myśli­ciel – że ludy nie­miec­kie są tra­wione wielką cho­robą, że pra­gną uro­jeń peł­nych pokus. Nie należy też zbyt­nio ufać w dobrze znany cha­rak­ter naszych sąsia­dów zza Renu, w ich naturę znaną jako kon­tem­pla­cyjna i lim­fa­tyczna. Takie marzy­ciel­skie natury cza­sami budzą się i strasz­li­wie eks­plo­dują!¹⁸

Te słowa pol­skiego myśli­ciela poli­tycz­nego współ­grają z dia­gno­zami wystę­pu­ją­cymi we współ­cze­snych ana­li­zach kul­tury poli­tycz­nej utwo­rzo­nej w 1871 r. Rze­szy Nie­miec­kiej. Zwraca się w nich uwagę na ści­sły zwią­zek mię­dzy wojną a rosną­cym w siłę nie­miec­kim nacjo­na­li­zmem. Dla Niem­ców na prze­ło­mie XIX i XX w. „wojna i naród przy­na­le­żały do sie­bie”, a „kul­tury poli­tycz­nej cesar­skiej Rze­szy nie można oddzie­lić od goto­wo­ści jej przy­wódz­twa do wojny i jego decy­zji pod­ję­tej w 1914 r., by wojnę pro­wa­dzi㔹⁹.

Bar­dzo wymowne pod tym wzglę­dem słowa padły w 1895 r. z ust Maxa Webera pod­czas wykładu na uni­wer­sy­te­cie we Fre­iburgu Bry­zgo­wij­skim: „Nie pokój i ludz­kie szczę­ście mamy prze­ka­zać na drogę naszym potom­kom, ale wie­czy­stą walkę o zacho­wa­nie i pod­nie­sie­nie na wyż­szy poziom naszej naro­do­wej spe­cy­fiki”²⁰.

Skoro wojna, jak gło­siły nie­miec­kie elity duchowe i kul­tu­rowe przy oka­zji wojen zjed­no­cze­nio­wych lat 1866–1871, była wyda­rze­niem ze wszech miar dobro­czyn­nym pod wzglę­dem kul­tu­ro­wym (zwy­cię­stwo „ducha Wit­ten­bergi nad Rzy­mem”), to tym łatwiej było przy­jąć „nowo­cze­sne” prądy umy­słowe, gło­szące apo­lo­gię prze­mocy jako czynu nio­są­cego postęp cywi­li­za­cyjny. Nie­przy­pad­kowo to wła­śnie wil­hel­miń­skie Niemcy, a nie wik­to­riań­ska Anglia były miej­scem, gdzie głę­bo­kie korze­nie zapu­ścił ewo­lu­cjo­nizm Dar­wina i zwią­zany z nim socjal­dar­wi­nizm²¹.

Nie tylko w świe­cie nie­miec­kiej Aka­de­mii, ale i w całej sieci powsta­ją­cych jak grzyby po desz­czu na prze­ło­mie XIX i XX w. insty­tu­tów nomi­nal­nie nauko­wych gło­szono tezę, że wehi­ku­łem postępu jest twarda walka o byt, toczona mię­dzy rasami. A więc upo­wszech­niało się „naukowe” prze­ko­na­nie, że o kwe­stiach ducha (kul­tury) roz­strzyga mate­ria (krew, czy­stość rasy). Znacz­nie wcze­śniej, wycho­dząc z innych prze­sła­nek, do takiego samego wnio­sku o pry­ma­cie mate­rii nad duchem doszli zwo­len­nicy i pro­pa­ga­to­rzy mark­si­zmu, innego prądu rewo­lu­cyj­nego zro­dzo­nego w kra­jach nie­miec­kich.

Wojna i naród w zjed­no­czo­nych Niem­czech były złą­czone jesz­cze w inny spo­sób. Cho­dzi o sys­te­ma­tycz­nie toczone już po powsta­niu Rze­szy Nie­miec­kiej w 1871 r. „wewnętrzne wojny zjed­no­cze­niowe” (D. Lan­ge­wie­sche), czyli anty­ka­to­licki Kul­tur­kampf, i o próbę zdła­wie­nia socjal­de­mo­kra­cji nie­miec­kiej za pomocą praw wyjąt­ko­wych (_Sozia­li­sten­ge­setze_ z lat 1878–1890)²². Prawa wyjąt­kowe skie­ro­wane prze­ciw Pola­kom w zabo­rze pru­skim na początku XX w. coraz wyraź­niej nabie­rały rewo­lu­cyj­nego cha­rak­teru. Jak udo­wad­niała ustawa z 1908 r. o przy­mu­so­wym wywłasz­cze­niu pol­skich mająt­ków w zabo­rze pru­skim, furia ger­ma­ni­za­cji brała górę nad tzw. świę­tym pra­wem wła­sno­ści; pra­wem w przy­padku innych pro­win­cji Rze­szy cenio­nym na równi przez libe­ra­łów, jak i nie­miec­kich kon­ser­wa­ty­stów. Moral­ność miała, jak widać, gra­nice ści­śle okre­ślone geo­gra­ficz­nie i admi­ni­stra­cyj­nie. A to już sytu­acja rewo­lu­cyjna.

Nie­miecka _Son­derwe_g nie pole­gała na tym, że kraje nie­miec­kie unik­nęły daleko idą­cych prze­mian o cha­rak­te­rze rewo­lu­cyj­nym, a jeśli już jakieś rewo­lu­cje zaist­niały, oka­zały się efe­me­ry­dami bez więk­szego wpływu. Było (i jest) dokład­nie odwrot­nie. W kra­jach nie­miec­kich regu­lar­nie od XVI w. powsta­wały nurty rewo­lu­cyjne (reli­gijne, filo­zo­ficzne, spo­łeczne, kul­tu­rowe), które nie tylko sil­nie oddzia­ły­wały na rze­czy­wi­stość nad Renem i Łabą, ale miały istotny wpływ na prze­miany spo­łeczne, kul­tu­rowe i reli­gijne daleko od Nie­miec. Dyna­mikę tych zmian dodat­kowo wzmac­niały wiel­kie kon­flikty mili­tarne, o któ­rych pisano w pań­stwach nie­miec­kich, na które się przy­go­to­wy­wano i które ini­cjo­wano w Rze­szy Nie­mieckiej. O tym jest ta książka.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. List Zyg­munta Kra­siń­skiego do Jerzego Lubo­mir­skiego z 30 maja 1847 r., w: Z. Kra­siń­ski, _Listy do Jerzego Lubo­mir­skiego_, oprac. Z. Sudol­ski, War­szawa 1965, s. 466–467.

2. C. Frantz, _Preus­si­scher Con­se­rva­ti­smus_, w: tegoż, _Lite­ra­risch-poli­ti­sche Aufsätze_, München 1876, s. 198.

3. H.U. Wehler, _Deut­sche Gesel­l­scha­fts­ge­schichte_, t. I: _Vom Feu­da­li­smus des Alten Reiches bis zur Defen­si­ven Moder­ni­sie­rung der Reformära 1700–1815_, München 1987, s. 35.

4. J.J. She­ehan, _The Ger­man sta­tes and the Euro­pean revo­lu­tion_, w: I. Woloch (red.), _Revo­lu­tion and the Meanings of Fre­edom in the Nine­te­enth Cen­tury_, Stan­ford 1996, s. 246–248. Na temat nie­miec­kiej _Son­der­weg_ ist­nieje obszerna lite­ra­tura. Zob. m.in.: J. Kocka, _Ger­man history before Hitler. The debate on the Ger­man Son­der­weg_, „Jour­nal of Con­tem­po­rary History” 1988, nr 23, s. 3–16; G. Ste­in­metz, _Ger­man excep­tio­na­lism and the ori­gins of nazism. The career of a con­cept_, w: I. Ker­shaw, M. Lewin (red.), _Sta­li­nism and Nazism. Dic­ta­tor­ships in Com­pa­ri­son_, Cam­bridge 1997, s. 251–284; B. Fau­len­bach, _Ide­olo­gie des deut­schen Weges. Die deut­sche Geschichte in der Histo­rio­gra­phie zwi­schen Kaiser­re­ich und Natio­nal­so­zia­li­smus_, München 1980; H. Gre­bing, _Der deut­sche „Son­der­weg” in Europa 1806–1945_, Stut­t­gart 1986. Now­sze sta­no­wi­sko na ten temat wraz z prze­glą­dem opi­nii odno­śnie do nie­miec­kiej _Son­der­weg_ zob. w: H.W. Smith, _Jen­se­its der Son­der­weg-Debatte_, w: S.O. Müller, C. Torp (red.), _Das Deut­sche Kaiser­re­ich in der Kontr­overse_, Göttingen 2009, s. 31–50.

5. B. Zien­tara, _Świt naro­dów euro­pej­skich. Powsta­wa­nie świa­do­mo­ści naro­do­wej na obsza­rze Europy poka­ro­liń­skiej_, War­szawa 1985, s. 235.

6. L. Sca­les, _Ger­man Iden­tity. Autho­rity and Cri­sis, 1245–1414_, Cam­bridge 2015, s. 370–371.

7. Tamże, s. 371.

8. B. Zien­tara, _Świt naro­dów euro­pej­skich_…, s. 235.

9. F. Zna­niecki, _Upa­dek cywi­li­za­cji zachod­niej_, wpro­wa­dze­nie i red. nauk. E. Ciżew­ska, War­szawa 2013, s. 69.

10. U. Pla­nert, _Inter­na­tio­nal con­flict, war and the making of modrn Ger­many, 1740–1815_, w: _The Oxford Hand­book of Modern Ger­man History_, ed. H.W. Smith, Oxford–New York 2011, s. 91.

11. C. Tilly, _Reflec­tions on the history of Euro­pean state-making_, w: C. Tilly (ed.), _The for­ma­tion of natio­nal sta­tes in Western Europe_, Prin­ce­ton 1975, s. 42. Por. U. Pla­nert, _Inter­na­tio­nal con­flict_, s. 91.

12. Cyt. za: J. Ste­in­berg, _Bismarck. Magier der Macht_, Ber­lin 2015, s. 432.

13. Por. B. Simms, _Taniec mocarstw. Walka o domi­na­cję w Euro­pie od XV do XXI wieku_, przeł. J. Szku­dliń­ski, Poznań 2015, s. 276.

14. Tamże, s. 273.

15. Cyt. za: J. Ste­in­berg, _Bismarck_…, s. 364.

16. G. Rit­ter, _Die preus­si­schen Kon­se­rva­ti­ven und Bismarcks deut­sche Poli­tik 1858 bis 1876_, Heidel­berg 1913, s. 131–193.

17. Cyt. za: G. Kuchar­czyk, _Prusy, Rosja i kwe­stia pol­ska w myśli poli­tycz­nej Con­stan­tina Frantza (1817–1891)_, War­szawa 1999, s. 166. Sze­rzej na ten temat zob. H.Ch. Kraus, _Ernst Ludwig von Ger­lach. Poli­ti­sches Den­ken und Han­deln eines preus­si­schen Alt­kon­se­rva­ti­ven_, t. 2, Göttingen 1994, s. 854–926.

18. Cyt. za F. Hoesick, _Julian Klaczko. Życie i prace_, War­szawa 1934, s. 82–83.

19. Opi­nia Eckarta Con­zego w: tegoż, _Schat­ten des Kaiser­re­iches. Die Reichsgründung von 1871 und ihr schwie­ri­ges Erbe_, München 2020, s. 135. W kon­tek­ście wojen wio­dą­cych do zjed­no­cze­nia Nie­miec przez Prusy i roli rosną­cego nacjo­na­li­zmu w reali­za­cji tego „odgór­nego“ zjed­no­cze­nia o Niem­cach jako „rewo­lu­cyj­nym naro­dzie“ pisze rów­nież Mark Hewit­son. Por. tegoż, _Natio­na­lism in Ger­many, 1848–1866. Revo­lu­tio­nary nation_, Lon­don 2010.

20. E. Conze, _Schat­ten des Kaiser­re­iches_, s. 148–149.

21. Tamże, s. 151.

22. Tamże, s. 139.

23. J. Bur­khardt, _Das Refor­ma­tion­sjahr­hun­dert. Deut­sche Geschichte zwi­schen Medien­re­vo­lu­tion und Insti­tu­tio­nen­bil­dung 1517–1617_, Stut­t­gart 2002, s. 146.

24. G. Par­ker, _Empe­ror. A new life of Char­les V_, New Haven–Lon­don 2019, s. 29–32. Panu­jąc nad mozaiką tery­to­riów, Karol V nauczył się płyn­nie poro­zu­mie­wać po nider­landzku, hisz­pań­sku i wło­sku. Jed­nak za swój język ojczy­sty aż do śmierci uwa­żał „język bur­gundzki”, odmianę języka fran­cu­skiego, w któ­rym naj­chęt­niej się poro­zu­mie­wał. Naj­go­rzej szło mu z języ­kiem nie­miec­kim. Tamże, s. 30.

25. H. Schil­ling, _Karl V. Der Kaiser, dem die Welt zerbrach_, München 2020, s. 127.

26. Tamże, s. 133.

27. Tamże, s. 125.

28. O ambi­cjach Karola V do spra­wo­wa­nia wła­dzy uni­wer­sal­nej w całym chrze­ści­jań­stwie: tamże, s. 141–143.

29. Sze­rzej na ten temat zob. B. Stol­l­berg-Rilin­ger, _Das Heilige Römische Reich Deut­scher Nation. Vom Ende des Mit­te­lal­ters bis 1806_, München 2018, s. 50–63.

30. W. Brandmüller, _Wol­lte Luther die Spal­tung der Kir­che?_, www. kath.net/news/58667 (dostęp: 1.03.2017).

31. Tamże.

32. Por. U. Jureit, _Wer schützt Luther vor seinen Lobred­nern?_, www.faz.net/aktu­ell/feu­il­le­ton/debat­ten/wer-schu­etzt-luther-vor-seinen-lobred­nern (data dostęp: 6.04.2017). Sze­rzej na ten temat zob. tejże, _Refor­ma­tion als Kon­flikt­ge­schichte. Beobach­tun­gen zum Refor­ma­tionsgedenken 2017_, w: U. Di Fabio, J. Schil­ling (red.), _Weltwir­kung der Refor­ma­tion. Wie der Pro­te­stan­ti­smus unsere Welt verändert hat_, München 2017, s. 202–205.

33. Koro­na­cja cesar­ska Karola V miała miej­sce dopiero w 1532 r., i to nie w Rzy­mie – tra­dy­cyj­nym miej­scu koro­na­cji cesa­rzy rzym­skich, ale w Bolo­nii.

34. Jak zauważa prof. U. Jureit: „To, że czło­wiek nie za pośred­nic­twem papieża, Kościoła czy kleru, ale bez­po­śred­nio stał w rela­cji z Bogiem oraz to, że na takiej rela­cji zasa­dza się jego god­ność nie­uzna­wana przez świat – taka teo­lo­gia w spo­sób nie­odwo­łalny znisz­czyła ówcze­sny chrze­ści­jań­ski świat”. U. Jureit, _Wer schützt Luther vor seinen Lobred­nern?_, www.faz.net/aktu­ell/feu­il­le­ton/debat­ten/wer-schu­etzt-luther-vor-seinen-lobred­nern (dostęp: 6.04.2017).

35. V. Rein­hardt, _Luther der Ket­zer. Rom und die Refor­ma­tion_, München 2016, s. 176–177.

36. H. Schil­ling, _Karl V_…, s. 130.

37. Cyt, za: H. Münkler, _Mity Niem­ców_, przeł. A. Kopacki, War­szawa 2013, s. 157.

38. V. Rein­hardt_, Luther der Ket­zer_…, s. 19.

39. T. Söding, _Leucht­feuer der Refor­ma­tion – Luthers Bibelübersetzung_, w: U. Di Fabio, J. Schil­ling (red.), Die _Weltwir­kung der Refor­ma­tion…_, s. 78.

40. Tamże, s. 73.

41. Por. V. Lepin, _Die fremde Refor­ma­tion. Luthers mysti­sche Wurzeln_, München 2016, s. 122–135.

42. Z. Bara­now­ski, _Luthers Lehre von der Ehe_, Münster 1913, s. 94–95.

43. Tamże, s. 100–101.

44. Tamże, s. 120.

45. Tamże, s. 135. Sze­rzej na temat seku­la­ry­za­cji insty­tu­cji mał­żeń­stwa wywo­ła­nej refor­ma­cją zob. R. Fras­sek, _Modi­fi­zie­run­gen im Ehe­recht infolge der Refor­ma­tion (1517–1580)_, w: W. Gre­iling, A. Kohnle, U. Schir­mer (red.), _Nega­tive Impli­ka­tio­nen der Refor­ma­tion? Gesel­l­scha­ftli­che Trans­for­ma­tion­spro­zesse 1470–1620_, Köln–Wien 2015, s. 317–330.

46. B. Stol­l­berg-Rilin­ger, _Das Heilige Römische Reich_…, s. 61; M. Schnet­t­ger, _Kaiser und Reich. Eine Ver­fas­sungs­ge­schichte (1500–1806)_, Stut­t­gart 2020, s. 83–84.

47. Cyt. za: H. Rah­ner, _Kościół i pań­stwo we wcze­snym chrze­ści­jań­stwie_, przeł. J. Rado­życki, War­szawa 1986, s. 167–168.

48. U. Jureit, _Wer schützt Luther…_

49. Tamże. Sze­rzej na temat związku mię­dzy refor­ma­cją a prze­mocą w życiu publicz­nym zob. tejże, _Refor­ma­tion als Kon­flikt­ge­schichte…_, s. 202–205.

50. O woj­nie trzy­dzie­sto­let­niej jako „das grosse Trauma der Deut­schen” pisze H. Münkler. Zob. tegoż, _Der dreissigjährige Krieg. Europäische Kata­stro­phe, deut­sches Trauma 1618–1648_, Ber­lin 2018, s. 11. Sze­rzej na temat wpływu tej „wiel­kiej traumy” na życie publiczne w Niem­czech do XX w. zob. tamże, s. 11–15.

51. Sze­rzej na ten temat zob. R. Ohlig, _Die Zwei-Reiche-Lehre Luthers in der Ausle­gung der deut­schen luthe­ri­schen The­olo­gie der Gegen­wart seit 1945_, Frank­furt am Main 1974, s. 110–138.

52. K. Leh­mann, _Hexen­wahn und Hexe­nver­fol­gung als Folge der Refor­ma­tion?_, w: W. Gre­iling, A. Kohnle, U. Schir­mer (red.), _Nega­tive Impli­ka­tio­nen der Refor­ma­tion?…_, s. 255–282.

53. Tamże, s. 260.

54. Tamże, s. 261.

55. Cyt. za: https://www.prchiz.pl/sto­rage/app/media/pliki/Luther_On_Jews.pdf (dostęp: 12.02.2026). Sze­rzej na ten temat zob. M. Beyer, _Mar­tin Luther und die Juden_, w: W. Gre­iling, A. Kohnle, U. Schir­mer (red.), _Nega­tive Impli­ka­tio­nen der Refor­ma­tion?…_, s. 109–133.

56. Cyt. za: D.G. Dalin, _The Myth of Hitler’s Pope. How Pope Pius XII Rescued Jews from the Nazis_, Washing­ton 2005, s. 21–22.

57. L. Gre­en­feld, _Natio­na­lism: Five Roads to Moder­nity_, Cam­bridge–Lon­don 1993, s. 283.

58. Tamże, s. 281–282.

59. H. Münkler, _Mity Niem­ców_, s. 157.

60. L. Gre­en­feld, _Natio­na­lism_…, s. 284.

61. Opi­nia Hagena Schul­zego w: tegoż, _Pań­stwo i naród w dzie­jach Europy_, przeł. D. Lachow­ska, War­szawa 2012, s. 127.

62. Sze­rzej na temat kul­tu­ro­wych kon­se­kwen­cji roze­rwa­nia przez refor­ma­cję związku mię­dzy wiarą a rozu­mem zob. B.S. Gre­gory, _The Unin­ten­ded Refor­ma­tion: How a Reli­gious Revo­lu­tion Secu­la­ri­zed Society_, Harvard 2012.

63. J. Mari­tain, _Trzej refor­ma­to­rzy. Luter, Kar­te­zjusz, Rous­seau_, przeł. K. Michal­ski, War­szawa 2005, s. 66.

64. A. Her­man, _The Cave and the Light. Plato ver­sus Ari­sto­tle and the Strug­gle for the Soul of the Western Civi­li­sa­tion_, New York 2014, s. 306–307.

65. P. Hay­den-Roy, _The Luther Myth. The Image of Mar­tin Luther from Reli­gious Refor­mer to Völkisch Icon,_ Oxford 2024, s. 7, 9.

66. Tamże, s. 12.

67. H. Schulze, _Pań­stwo i naród…_, s. 162.

68. P. Hay­den-Roy, _The Luther Myth_…, s. 18.

69. Tamże, s. 14.

70. Jak zauważa Ryszard Legutko w odnie­sie­niu do libe­ra­li­zmu jako takiego, ist­nieje w tym nur­cie myśli poli­tycz­nej silny nurt inter­pre­tu­jący wol­ność jako „efekt doj­rze­wa­nia czło­wieka, roz­woju jego insty­tu­cji, oby­cza­jów, spo­sobu myśle­nia i sys­te­mów praw­nych”. To zaś wio­dło (i wie­dzie) wielu libe­ra­łów do wnio­sku, że „wol­ność przy­na­leży tylko nie­któ­rym, doj­rzal­szym, bar­dziej cywi­li­zo­wa­nym, nato­miast cała nie­doj­rzała reszta powinna być do niej for­mo­wana, rów­nież środ­kami bez­względ­nymi, odpo­wied­nio do ich poziomu roz­wo­jo­wego”. R. Legutko, _Reka­pi­tu­la­cja_, War­szawa 2025, s. 258. Doda­jąc do przy­miot­ni­ków „doj­rzal­szy” i „bar­dziej cywi­li­zo­wany” rze­czow­nik „naród”, otrzy­mamy spo­sób rozu­mie­nia poli­tyki (w tym rela­cji pol­sko-nie­miec­kich) przez nie­miec­kich libe­ra­łów w XIX w.

71. T.A. Brady, _Luther und der deut­sche Marxi­smus_, w: H. Schil­ling, A. Mit­tel­ham­mer (red.), _Der Refor­ma­tor Mar­tin Luther 2017. Eine wis­sen­scha­ftli­che und gedenk­po­li­ti­sche Bestand­sauf­nahme_, Ber­lin–München 2014, s. 196. Zob. rów­nież P. Hay­den-Roy, _The Luther Myth_…, s. 14. Nie bez zna­cze­nia był fakt, że G.W. Hegel w mło­do­ści na żąda­nie swo­jej matki kształ­cił się epi­zo­dycz­nie na pastora. Por. J. Kaube, _Hegels Welt_, Ber­lin 2024, s. 38–39.

72. M. Fischer, _Reli­gion, Nation, Krieg. Der Luther­cho­ral Eine feste Burg ist unser Gott zwi­schen Befre­iung­skrie­gen und Erstem Welt­krieg_, Münster–New York 2014, s. 70.

73. P. Hay­den-Roy, _The Luther Myth…_, s. 15; M. Fischer, _Reli­gion, Nation, Krieg_…, s. 70.

74. P. Hay­den-Roy, _The Luther Myth_…, s. 18. Słowa o jed­no­cze­niu Nie­miec „krwią i żela­zem” zazwy­czaj są koja­rzone z Otto­nem von Bismarc­kiem, jed­nak ta meta­fora ma dłuż­szą histo­rię. O wyzwo­le­niu Nie­miec „krwią i żela­zem” pisał w jed­nym ze swo­ich wier­szy uczest­nik anty­na­po­le­oń­skich „wojen wyzwo­leń­czych” (1813–1815), a po 1815 r. czło­nek Bur­schen­scha­ftów, Max von Schen­ken­dorf (1783–1817). Por. H. Schulze, _Pań­stwo i naród_…, s. 206.

75. M. Fischer, _Reli­gion, Nation, Krieg_…, s. 45. Sze­rzej na temat anty­ka­to­lic­kich wypo­wie­dzi towa­rzy­szą­cych odsło­nię­ciu w 1868 r. pomnika Lutra w Wor­ma­cji: tamże, s. 41–53.

76. Tamże, s. 45.

77. Opi­nia H. Schul­zego w: tegoż, _Pań­stwo i naród_…, s. 165.

78. Opi­nia P. Hay­dena-Roya w: tegoż, _The Luther Myth_…, s. 24.

79. H. Tre­it­schke, _Luther und die deut­sche Nation_, „Preus­si­sche Jahrbücher” 1883, t. 31, s. 471–486. Szcze­gó­łowa ana­liza tego arty­kułu w: H. Leh­mann, _„Er ist wir sel­ber: der ewige Deut­sche”. Zur lan­ghal­ten­den Wir­kung der Luther­deu­tung von Hein­rich von Tre­it­schke_, w: H. Schil­ling, A. Mit­tel­ham­mer (red.), _Der Refor­ma­tor Mar­tin Luther_…, s. 91–103; P. Hay­den-Roy, _The Luther Myth_…, s. 20–24.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij