Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Nienawiść. Jak cenzura niszczy nasz świat - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
10 kwietnia 2026
75,00
7500 pkt
punktów Virtualo

Nienawiść. Jak cenzura niszczy nasz świat - ebook

Książka  „Nienawiść. Jak cenzura niszczy nasz świat” rozwiewa nieporozumienia trapiące nasze odwieczne dyskusje na temat „mowy nienawiści vs. wolności słowa”, pokazując, że podejście oparte na Pierwszej Poprawce promuje wolność słowa i demokrację, równość i harmonię społeczną. Ponieważ „mowa nienawiści” nie ma ogólnie przyjętej definicji, słyszymy wiele błędnych założeń, że jest ona albo całkowicie nieskrępowana, albo całkowicie ocenzurowana. Prawo Stanów Zjednoczonych zezwala rządowi na karanie nienawistnych lub dyskryminujących wypowiedzi w określonych kontekstach, gdy bezpośrednio powodują one poważne szkody. Władza nie może jednak karać takich treści tylko dlatego, że ich przesłanie jest nieprzychylne, niepokojące lub budzi niejasne obawy, że może przyczynić się do przyszłych szkód.

Zwolennicy cenzury „mowy nienawiści” podkreślają potencjalne szkody, jakie może ona wyrządzić — dyskryminację, przemoc i urazy psychiczne. Niewiele jest jednak analiz dotyczących tego, czy cenzura skutecznie przeciwdziała tym szkodom. Przytaczając dowody z wielu krajów, niniejsza książka pokazuje, że „mowa nienawiści” jest w najlepszym przypadku nieskuteczna, a w najgorszym przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Dlatego też wybitni obrońcy sprawiedliwości społecznej na całym świecie utrzymują, że najlepszym sposobem na przeciwstawienie się nienawiści i promowaniu równości nie jest cenzura, ale raczej dynamiczna „kontra” i aktywizm.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Obyczajowe
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788367272346
Rozmiar pliku: 2,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

„Najsilniejszą bronią w walce z mową nienawiści nie jest jej uciszanie, ale mówienie jeszcze dobitniej – głosem tolerancji, który jednoczy się przeciwko bigoterii i wzmacnia wzajemny szacunek”.

Prezydent Barack Obama

„Ostatecznie nie będziemy pamiętać słów naszych wrogów, lecz milczenie naszych przyjaciół”.

Martin Luther King

„Prawie żadnego z głosów, które powinny były zostać podniesione w moralnym proteście przeciwko nazizmowi, nie było słychać ani w Niemczech, ani na terenach podbitych przez Rzeszę. Tam, gdzie przywódcy polityczni i religijni zabrali głos przeciwko nazistom – szczególnie w Danii – większość Żydów została ocalona. Żydzi, którzy zginęli, nie byli jedynie ofiarami nazistów, ale również ofiarami milczenia moralnych autorytetów Europy”.

Aryeh Neier, dyrektor ACLU podczas procesu w sprawie SkokieSpis treści

Przedmowa do polskiego wydania

Lekarstwo gorsze od choroby, czyli jak działają prawa przeciw „mowie nienawiści”

Podziękowania

Nota redaktorska

Kluczowe pojęcia i terminy

Wstęp

ROZDZIAŁ 1

Omówienie

ROZDZIAŁ 2

Ustawy dotyczące „mowy nienawiści” naruszają podstawowe zasady równości i wolności słowa

ROZDZIAŁ 3

Kiedy „mowa nienawiści” podlega ochronie, a kiedy może być karana

ROZDZIAŁ 4

Ze względu na nadmierną niejasność i szeroki zakres ustawy dotyczące „mowy nienawiści” podważają wolność słowa i równość

Rozdział 5

Czy możliwe jest opracowanie prawa dotyczącego „mowy nienawiści”, które nie byłoby nadmiernie niejasne ani zbyt ogólne?

Rozdział 6

Czy konstytucyjnie chroniona „mowa nienawiści” rzeczywiście powoduje szkody, których się obawiamy?

Rozdział 7

Ustawy dotyczące „mowy nienawiści” są w najlepszym wypadku nieskuteczne, a w najgorszym – szkodliwe

ROZDZIAŁ 8

Niepolegające na cenzurze metody skutecznie ograniczają potencjalne szkody wynikające z konstytucyjnie chronionej „mowy nienawiści”

Rozdział 9

Wnioski – spoglądając wstecz i w przyszłość

Epilog do wydania papierowegoWSTĘP

W obliczu wyzwania, jakim jest przeciwdziałanie zbyt powszechnie występującym w naszym społeczeństwie postawom i działaniom dyskryminującym oraz stwarzającym podziały, słowo „nienawiść” coraz częściej pojawia się w debacie publicznej. Ostatnie wydarzenia pokazują, że w obliczu tak szerokiej gamy cech osobistych i przekonań, każdy może zarówno zostać oskarżony o szerzenie „nienawiści”, jak i paść jej ofiarą. Terminy „mowa nienawiści” i „przestępstwa z nienawiści” bywają używane do demonizowania oraz wzywania do karania pokaźnego zakresu wypowiedzi – w tym również wypowiedzi politycznych, które stanowią nieodłączny element demokracji.

Termin „mowa nienawiści” nie jest terminem prawniczym o ściśle określonej definicji; raczej używa się go po to, by piętnować i tłumić bardzo zróżnicowane formy ekspresji. Według najpowszechniejszego rozumienia tego terminu „mowa nienawiści” to wypowiedzi wyrażające nienawistne lub dyskryminujące poglądy wobec określonych osób lub grup, zwłaszcza tych, które historycznie były przedmiotem dyskryminacji.

Poza tym podstawowym znaczeniem wiele osób używa określenia „mowa nienawiści” jako epitetu wobec bardzo różnych przekazów, z którymi się nie zgadza – włączając w to również wypowiedzi dotyczące ważnych kwestii polityki publicznej. Co więcej, zbyt często retoryka utożsamia „mowę nienawiści” z działalnością przestępczą. Na wielu kampusach, dla przykładu, studenci skarżą się, że zostali „zaatakowani”, gdy zetknęli się z ideami, które ich obrażają – albo nawet wtedy, gdy dowiedzieli się, że na uczelnię zaproszono kontrowersyjnego mówcę. To fałszywe utożsamienie kontrowersyjnych idei z przemocą fizyczną podsyca nieuzasadnione wezwania do zakazywania i karania samych idei – na równi z przemocą.

Bez wątpienia kampusy uniwersyteckie, jak i inne obszary życia społecznego, powinny dążyć do bycia przestrzeniami inkluzywnymi, w których każdy czuje się mile widziany – zwłaszcza ci, którzy byli wcześniej wykluczani lub marginalizowani. Jednakże ta inkluzywność musi obejmować także osoby głoszące niepopularne poglądy, szczególnie na uczelniach, gdzie idee powinny być swobodnie wyrażane, omawiane i poddawane debacie. Konfrontacja z „niechcianymi” ideami, w tym również tymi, które są nienawistne i dyskryminujące, jest niezbędna do tego, abyśmy mogli rozwijać zdolność ich analizy, krytyki i obalania. W tym kontekście chciałabym przywołać inauguracyjne przemówienie Ruth Simmons, rektorki Uniwersytetu Browna w latach 2001–2012, pierwszej Afroamerykanki na stanowisku rektora uczelni Ligi Bluszczowej i zarazem pierwszej kobiety na czele tej uczelni:

„Wiecie, co naprawdę mnie irytuje? Gdy ludzie mówią: »To nie sprawia, że czuję się ze sobą dobrze«. Odpowiadam wtedy: »Nie po to tu jesteś«. Wierzę, że prawdziwa nauka jest zaprzeczeniem komfortu. Jeśli przyszedłeś na ten po to, by czuć się komfortowo, radziłabym ci wyjść stąd przez tę żelazną bramę. Ale jeśli szukasz rozwoju – dla siebie, swojej społeczności i przyszłych pokoleń – zostań i walcz”.

Dyskusje na temat „mowy nienawiści” zostały przykryte warstwą pochopnych potępień, w których mieszają się różne rodzaje wypowiedzi i działań. Zamiast tego musimy wyraźnie odróżniać idee, które są niepopularne, niepokojące lub budzące lęk – a mimo to powinny być chronione – od działań dyskryminacyjnych lub przemocowych, które powinny być karane.

Celem tej książki jest obalenie argumentu, że Stany Zjednoczone powinny, wzorem wielu innych państw, przyjąć szerokie rozumienie nielegalnej „mowy nienawiści”, oraz wykazanie, dlaczego taki krok nie tylko naruszyłby fundamentalne zasady naszej demokracji, ale także przyniósłby więcej szkody niż pożytku.

ZASADNICZE ROZRÓŻNIENIE MIĘDZY CHRONIONĄ A KARALNĄ „MOWĄ NIENAWIŚCI”

Debaty na ten temat są często zniekształcane przez powszechne nieporozumienia dotyczące obowiązujących zasad rządzących wolnością słowa. Zbyt wiele osób – nawet niektórzy prawnicy – błędnie twierdzi, że zgodnie z amerykańską Konstytucją „mowa nienawiści” jest albo całkowicie objęta ochroną, albo całkowicie spod niej wyłączona. Oba te twierdzenia są nieprawdziwe.

Z jednej strony, wielu zwolenników zaostrzenia prawa w celu skuteczniejszego karania „mowy nienawiści” błędnie zakłada, że taka mowa jest obecnie w pełni chroniona. W ramach wsparcia swoich postulatów przywołują przykłady wypowiedzi, które w Stanach Zjednoczonych już teraz podlegają sankcjom na mocy ugruntowanych zasad wolności słowa – na przykład groźby karalne lub nękanie, które bezpośrednio prowadzą do konkretnych, poważnych szkód, co sprawia, że obecnie podlegają karze, gdyż są zgodne z zasadą stanu zagrożenia.

Z drugiej strony, zbyt wiele osób błędnie utrzymuje, że „mowa nienawiści to nie wolność słowa”, zakładając, że wypowiedzi o nienawistnej treści są automatycznie wyłączone spod ochrony Pierwszej Poprawki. Jednak zgodnie z podstawową zasadą neutralności światopoglądowej rząd nie może karać „mowy nienawiści” (ani żadnej innej wypowiedzi) tylko dlatego, że jej treść jest odpychająca, a nawet nieakceptowalna dla części lub wręcz większości społeczeństwa. Z tego właśnie powodu żadne przymiotniki, jakimi określamy wypowiedzi głoszące naszym zdaniem mierżące idee – „nienawistna”, „obraźliwa”, „niepożądana”, „niebezpieczna” czy „pełna przemocy” – nie uzasadniają cenzurowania jedynie na podstawie odrazy do tych treści.

Co więcej, nie wolno cenzurować wypowiedzi tylko dlatego, że ich przekaz może negatywnie wpłynąć na emocje lub psychikę niektórych odbiorców. Ograniczenia oparte na światopoglądzie stanowią największe zagrożenie dla podstawowej wartości, którą chroni Pierwsza Poprawka: naszego prawa do samodzielnego wyboru odnośnie do tego, w jakie idee chcemy wierzyć, jak chcemy je wyrażać i jak odbierać. Ograniczenia te zniekształcają debatę publiczną i są sprzeczne z demokracją, ponieważ zazwyczaj uderzają w głosy niepopularne, mniejszościowe i opozycyjne. Cenzura „mowy nienawiści” nie jest również uzasadniona obawą przed jej potencjalnie szkodliwymi skutkami w przyszłości – czyli ogólnym lękiem, że może ona pośrednio przyczynić się do niechcianych zachowań.

Wspomniane regulacje ochrony wypowiedzi nie wynikają z przekonania, że mowa nie może wyrządzać krzywdy. Wręcz przeciwnie – cenimy wolność słowa właśnie dlatego, że ma unikalną moc wpływania na ludzi, zarówno w sposób pozytywny, jak i negatywny. Chociaż wypowiedzi mogą przyczyniać się do potencjalnych szkód, jeszcze większą szkodą dla jednostek i społeczeństwa byłoby umożliwienie rządowi ich tłumienia – chyba że spełnione zostaną ścisłe kryteria zasad stanu zagrożenia oraz neutralności światopoglądowej. W niniejszej książce przedstawię wiele przykładów z różnych krajów, które potwierdzają tę tezę.

Sąd Najwyższy stanowczo potwierdził powyższe zasady Pierwszej Poprawki w sprawie z 2011 roku, w której uznał prawo jednostek do wygłaszania skrajnie bolesnych i obraźliwych wypowiedzi – w tym przypadku chodziło o pikietowanie pogrzebów weteranów wojskowych i użycie transparentów głoszących nienawistne poglądy na temat personelu wojskowego, katolików, papieża oraz gejów i lesbijek. Jak wyjaśnił Sąd:

„Mowa to potężne narzędzie. Może pobudzać ludzi do działania, doprowadzać do łez – zarówno wywołanych radością, jak i smutkiem – albo, jak w tym przypadku, zadawać ogromny ból. Ale nie możemy reagować na ten ból karaniem mówcy. Jako naród obraliśmy inną drogę – chronimy nawet krzywdzące wypowiedzi na tematy publiczne, aby nie zdusić debaty publicznej”.

Prawie jednogłośna decyzja Sądu w tej sprawie jest godna uwagi i typowa dla orzecznictwa w kwestiach wolności słowa. W ostatnich dekadach Sąd był często podzielony ideologicznie w innych sprawach konstytucyjnych, nierzadko w stosunku 5:4. Jednak sędziowie z całego spektrum ideologicznego regularnie wykazywali silne poparcie dla podstawowych zasad wolności słowa, nawet gdy wypowiedzi były nienawistne i budzące powszechne potępienie.

To niezachwiane zrozumienie Pierwszej Poprawki powinno przekraczać podziały partyjne w naszym życiu politycznym, ponieważ chronione przez nią zasady dotyczą wszystkich mówców i słuchaczy – bez względu na poglądy czy tożsamość. Ten kluczowy punkt wybrzmiał szczególnie wyraźnie w czasach ruchu praw obywatelskich w orzeczeniu nowojorskiego sądu z 1961 roku, który uznał prawo amerykańskiego nazisty do głoszenia rasistowskich poglądów zgodnie z zasadami neutralności światopoglądowej i stanu zagrożenia. Sędzia wyjaśnił, że te same zasady służą działaczom na rzecz praw obywatelskich, którzy głosili poglądy odwrotne – antyrasistowskie – i byli systematycznie cenzurowani w społecznościach, w których ich idee wzbudzały pogardę i lęk, w tym na wielu kampusach, które ich wykluczały:

„Niepopularność poglądów, ich odrażający charakter – to nie wystarczy . W przeciwnym razie antyrasista mógłby być uciszany, jeśli tylko przemawiałby w »niedozwolonych« przestrzeniach, a ktoś, kto domaga się, by szkoły publiczne były otwarte dla wszystkich grup etnicznych, mógłby być uciszany zgodnie z prawem, jeśli tylko zdecydowałby się przemawiać tam, gdzie potrzeba przekonywania do tego jest największa”.

Fakt, że prawa dotyczące „mowy nienawiści” zagrażają poglądom z całego spektrum politycznego, jest potwierdzony przez współczesne doświadczenia krajów europejskich. W eseju z września 2017 roku pt. W Europie prawa przeciw mowie nienawiści często są używane do tłumienia i karania poglądów lewicowych dziennikarz Glenn Greenwald pisze:

„Wielu Amerykanów, którzy tęsknią za europejskimi przepisami dotyczącymi mowy nienawiści, zakłada, że służą one karaniu wyłącznie tych bigoteryjnych poglądów, którymi najbardziej gardzą: rasizmu, homofobii, islamofobii, mizoginii. Czasami rzeczywiście tak jest. Ale zakazywanie mowy nienawiści w tych krajach było często wykorzystywane do tłumienia szerokiego wachlarza poglądów politycznych, których wielu lewicowych zwolenników cenzury nigdy nie uznałoby za »nienawistne« – a nawet przeciwko opiniom, które zapewne sami podzielają”.

Gdybyśmy pozwolili rządowi tłumić wypowiedzi tylko dlatego, że mogą one negatywnie wpłynąć na nasze myślenie lub działania, żadne wypowiedzi nie byłyby uznane za bezpieczne. Jak stwierdził sędzia Sądu Najwyższego Oliver Wendell Holmes w słynnym cytacie z 1925 roku pochodzącym z opinii, w której stanowczo odrzucił dominującą doktrynę „złej tendencji”: „Każdy pomysł jest podżeganiem”.

Nie oznaczało to bynajmniej, że rząd może zatem tłumić każdą ideę, wręcz przeciwnie: władza może zakazywać danej wypowiedzi tylko wtedy, gdy ta bezpośrednio powoduje konkretną, nieuchronną i poważną szkodę.

Jak uczy historia, pozwolenie rządowi na karanie wypowiedzi na podstawie słabszego związku z domniemaną szkodą to przepis na polowanie na czarownice – dosłownie i w przenośni. Przypomniał nam o tym sędzia Louis Brandeis w opinii z 1927 roku w sprawie Whitney v. California, którą poparł także Holmes. Po odrzuceniu zasady złej tendencji i wniosku większości, że rząd może ukarać działaczkę Partii Socjalistycznej Anitę Whitney za propagowanie idei socjalistycznych, które rzekomo mogły prowadzić do „terroryzmu i przemocy”, Brandeis napisał: „Strach przed poważną krzywdą nie może sam w sobie uzasadniać tłumienia wolności słowa. Ludzie bali się czarownic i palili kobiety na stosach”.

W związku z tym sformułował silnie prowolnościowy standard określający stan zagrożenia, który Sąd Najwyższy jednogłośnie przyjął w 1969 roku: „Tylko sytuacja nadzwyczajna może usprawiedliwiać represje”.

Brandeis dodał, że jeśli potencjalne niebezpieczeństwo związane z wypowiedzią nie osiąga poziomu nagłego zagrożenia, właściwą reakcją jest odpowiedź: „więcej mowy, a nie wymuszone milczenie”.

Prawa dotyczące „mowy nienawiści”, które obowiązują w wielu innych krajach i pozwalają rządowi karać wypowiedzi tylko dlatego, że ich przekaz jest nieakceptowalny, niepokojący lub wzbudzający lęk, zbyt często służą do tłumienia współczesnych odpowiedników Anity Whitney – osób głoszących niepopularne i opozycyjne poglądy. Nie byłoby to ani trochę postępowe, gdyby Stany Zjednoczone powróciły do reżimu prawnego, który umożliwia przedstawicielom władzy uciszanie swoich krytyków.

MÓWIĆ NALEŻY WIĘCEJ, A NIE MNIEJ

Przemoc i zachowania dyskryminujące muszą być szybko karane, a wypowiedzi przekazujące dyskryminujące i nienawistne idee powinny być stanowczo obalane. Jednak karanie idei, które uważamy za nienawistne lub dyskryminujące, nie tylko narusza omówione wcześniej podstawowe zasady wolności słowa, ale także może pogłębiać poczucie nieufności i wzajemną dyskryminację wewnątrz społeczności, zamiast je niwelować.

Badania wskazują, że nikt z nas nie jest odporny na „ukryte” lub nieuświadomione uprzedzenia, które przenikają nasze społeczeństwo, pnąc się po głęboko zakorzenionym systemie dyskryminacji. Dlatego wypowiedzi powielające dyskryminujące stereotypy często wynikają z ignorancji lub braku wrażliwości, a nie ze złej woli. Oczywiście, należy stanowczo zwalczać uprzedzenia – także te niezamierzone. Ale narzędzia muszą być odpowiednio do tego dobrane. Osoba, która nieumyślnie przekazuje stereotypowe poglądy, z większym prawdopodobieństwem zareaguje pozytywnie na konstruktywne działania edukacyjne niż na oskarżenia o „mowę nienawiści” i związane z tym kary.

Co więcej, nawet wobec osób, które świadomie podtrzymują i głoszą nienawistne poglądy, strategie edukacyjne przynoszą bardziej wymierne rezultaty niż cenzura, jeśli chodzi o zmianę przekonań i ograniczenie ich szkodliwego wpływu. Omówię to w rozdziale ósmym.

Tak jak „mowa nienawiści” i „przestępstwa z nienawiści” niestety się szerzą, tak rośnie liczba narzędzi do przeciwdziałania nim – dostępne są obszerne zasoby informacji oraz szkolenia, a także istnieją organizacje, które umożliwiają każdemu z nas zabranie głosu, zarówno w obronie własnej, jak i w obronie innych osób będących celem takich wypowiedzi.

W zasięgu ręki mamy również wiele niebazujących na cenzurze środków przeciwdziałania potencjalnym szkodom – do których może przyczyniać się konstytucyjnie chroniona „mowa nienawiści” – takim jak dyskryminacja, przemoc fizyczna i psychiczna. Nowo powstała interdyscyplinarna dziedzina badań nad zjawiskiem „mowy nienawiści” analizuje właśnie tego typu nieoparte na cenzurze interwencje, a obrońcy praw człowieka na całym świecie opowiadają się za ich szerszym wykorzystaniem.

Szczególnie pokrzepiające jest to, że coraz częściej słyszymy głosy werbalnego sprzeciwu ze strony reprezentantów grup szkalowanych poprzez „mowę nienawiści”, a także wielu innych członków społeczności i liderów. Ten narastający opór wobec nienawistnych słów i czynów – za pomocą siły wolności słowa, a nie cenzury czy przemocy – budzi nadzieję, zwłaszcza wobec demonstracji ruchów takich jak altprawica (ang. alt-right) i im podobnych. Na naszych oczach doszło do niezwykłego i ponadpartyjnego wybuchu komentarzy i pokojowych protestów, które potępiają ideologie nienawiści i przemoc, a zarazem celebrują wskrzeszone na nowo zaangażowanie naszego narodu w sprawy równości, inkluzywności i harmonii pomiędzy grupami społecznymi. Ten chóralny głos mowy przeciwdziałającej potwierdza kluczową rolę Pierwszej Poprawki w promowaniu fundamentalnych wartości.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij