niewiersze - ebook
Książka przeznaczona dla osób pełnoletnich (18+) Tomek Woźny to autor bezkompromisowy i zbuntowany. W swojej twórczości kpiąco puszcza oko do trudnych tematów. Będzie na przemian przybierał maski, grał lub mówił prosto w oczy — tak, byś nie zorientował się, jaki jest naprawdę. Przekonuje, że „nie przebiera w słowach”, a jednak dobiera je tak, byś poczuł, jak tekst mocno wchodzi pod skórę, szokuje lub wbija się między żebra, zmuszając do spojrzenia z innej perspektywy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poezja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8440-092-0 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
W kontekście współczesnej poezji Woźny jawi się jako twórca świadomy wpływów takich mistrzów jak Wisława Szymborska, Tadeusz Różewicz czy Rafał Wojaczek, z których czerpie inspiracje formalne i metaforyczne. Podobnie jak oni, eksperymentuje z formą i językiem, podejmując tematy egzystencjalne i łącząc osobiste przeżycia z uniwersalnym przesłaniem. Jego wiersze niosą refleksje nad samotnością, relacjami międzyludzkimi oraz ironią wobec tradycji i ograniczeń własnej twórczości.
Tomik wyróżnia się otwartością na trudne tematy i świeżością języka. Zamiłowanie do ekspresyjnej poezji lirycznej Woźny podkreśla czasem użyciem wulgaryzmów, które wzmacniają siłę wyrazu. Eksperymentalna forma i treść tomiku świadczą o poszukiwaniu autentycznego głosu w dialogu z polską tradycją. Całość stanowi spójny wyraz indywidualnych doświadczeń i ważny głos we współczesnej poezji — pełen filozoficznych przemyśleń i emocjonalnej głębi.
„niewiersze” to lektura, która skłania do refleksji nad kondycją ludzką i miejscem człowieka w nowoczesnym świecie.
Agnieszka Dyszak***
deprecjonuję jedyną rzecz
zrobioną w życiu dobrze
siebie
w stagnacji wyciszenia
wpatruję się
w nieruchomy świat
rodząca się nadzieja
przebija
taflę zła zakorzenionego od lat
znów mnie
i patrzę jak wszystko spowalnia
a może to ja spowalniam
zatrzymany w czasie
czując rozszerzającą się przestrzeń
wokół grobu
który kopałem tak wiele lat
gdzie przyszłość jest wspomnieniem
przebić taflę lodu serc
wojen
i pokojów
skuć i podać z whisky
żyć znów
w spokoju
w pułapce czasu
w beztrosce i beznadziei znoju***
słuchając kolorów nie mogę się gniewać
na dźwięki które widzę w tobie
na wdzięki tak wspólne
na emocje obopólne
dotykając przeczucia jak wczoraj
nie sposób mieć za złe jutru
tego
co się wydarzyło tylko
we śnie na jawie przychodząc
niechcący — ma nowe znaczenie
gdy kropla szkła spływa wewnątrz szyby
w obie strony równocześnie
fizyka tłumaczy zjawiska
skutki
przyczyny
nic nie wytłumaczy wróbli
kosów ani tej skrzypiącej klepki
nas
patrzmy więc wciąż na
przed i za
siebie jest przereklamowane
a serce związane
wciąż bije***
nie zabiłbym nikogo z emocji
wiem jak wygląda śmierć
zza winkla
zza okna
zza koron starych pięknych drzew
z człowieczeństwa została mi jedynie
obojętność
nie zabiłbym z emocji
nawet siebie
ty też nie jesteś zakwalifikowana
choć widzę jak się wykrwawiasz
nie hamujesz emocji
ja nie tamuję krwi
taka zabawa między nami od lat
tkwi w twoim sercu
jak ostrze słów
i nóż
nie zabiłbym z emocji
zabiłem bez nich
i patrzę ci w oczy ostatni raz
no cóż…
widocznie ich nie miałem
choć posiadałem ciebie
nie będę tego wspominał
ani starał się zapomnieć
nie jestem w piekle
nie byłem w niebie
to by były emocje
których nie jesteśmy godni
za to byliśmy
warci siebie***
nieprzygotowany do jutra
odpalam papierosa
ostatniego
a ostatnia kurwa nie pomogła
nie pomoże do życia
zaciągam się śmiercią
jak najlepszą kochanką
wbijam wzrok w plamę na suficie
no pięknie
trzeba odmalować
i sufit
i życie
popiół spada na dywan
na pościel
na nagi tors
głowy go nim jednak nie posypię
petuję na języku
popijam piwem
udając że idę spać
wmawiając sobie
że sprzątnę o świcie***
początkowo byłem sobą
starym
nieufnym zgorzkniałym
niewierzącym w sens zmiany
początkowo nie myślałem
ciesząc się każdą chwilą
każdym spojrzeniem
zapachem i drżeniem
następnie spostrzegłem
z ogromnym przerażeniem
że niemożliwe rzeczy spełniają się
od ręki
twojej
a jeszcze później już z nadzieją
zobaczyłem przyszłość
hipotetyczną
jestem młody uśmiechnięty
zaangażowany
nie tylko w ciebie
lecz tylko dzięki tobie…rysunek
narysowałem kiedyś życie
narysowałem ciebie
byliśmy siebie warci
czyli nic
narysowałem kredkami kolorowymi
jak z tej głupiej piosenki
nawet nie wiesz skąd pochodzi
ale nucisz
narysowałem kiedyś ciebie
bez kończyn
bez tułowia
bez głowy
jesteś pustą kartką krzycząca do mnie zza winkla
przejdźmy na prozę
rysując myślałem a myśląc rysowałem
trwało to jakieś 28 godzin
nawet się starałem ładnie
wyszło jak zawsze
kicz
patrzę na kartkę pustą
jak twoje życie
uśmiecham się lekko
patrzę raz drugi
widzę swastykę
ooooo to cała ty
zamykam oczy i wciąż wspominam najważniejsze chwile
między nami
między sobą
między bogami***
W duecie z Agnieszką Dyszak
codziennie się starasz
tak mocno
że nikt tego nie widzi
twoje intencje są głęboko ukryte
dobre myśli — niewidoczne
chęć być lepszym
nie zawodzić
sprostać oczekiwaniom —
przezroczyste jak szkło
codziennie
poza tymi momentami
gdy brak ci sił
gdy tylko leżysz z pustymi oczami
i nic nie robisz
wtedy —
właśnie wtedy —
jesteś jaskrawy
rzucasz się w oczy
jesteś widzialny
***
codziennie jestem
obok szkła rozbitego
w kawałkach jeszcze zanim ono
pęknie
codziennie staram się jak to w wojsku
mówili
chyłkiem
zakosami
niezauważony
codziennie poza tymi momentami
kiedy ty składasz to szkło
kawałek po kawałku
cześć po części
kaleczysz się odłamkami mojej przeszłości
mojego szczęścia i nie
starasz się mnie widzieć
bardziej niż codziennie
co noc również
popołudniami
przed urodzeniem i po śmierci
a ja jestem tylko tym szkłem
zbitym na nowo i popękanym
przez wcześniejsze rysy
sklej mnie***
uchyliłaś mi rąbka swojej
tajemnicy skrywanej pod pozorem
skrzętnie jak wszystkie moje
skrywane przed światem
wyważałem drzwi otwarte
na oścież niemal
stałaś się burzą
huraganem
trąbą nie powietrzną sam zostanę
i wciąż się zastanawiam
dziwię się cholernie
że nie zmieciesz mnie z padołu
choćby bezwiednie
i wciąż się zastanawiam patrząc
w czerń serca
w niebo pokryte twoim gniewem
i jedyna odpowiedź
to
nie wiembyć
nie jestem
ani pierwszym lepszym
ani tym najgorszym
nie
nie ma zgody
na kwalifikowanie mnie
do jakiejkolwiek grupki małoletnich
chłopców bawiących się własnym odbiciem
na granicy wstydu i pragnienia
nie ma też mnie
w tym świecie pomówień
pełnym żółci zawiści półprawd
i twarzy bez myśli
nie ma mnie
w ogóle
jestem tylko wyobrażeniem
twoim przekleństwem wspomnieniem
westchnieniem
byłem kiedyś w twojej głowie
ale mnie z niej wypisałaś
byłem i jestem
jedynie tym na kogo czekałaś
i się nie doczekałaś***
przysiądź się do mnie
nie patrz mi w oczy
poczytaj napisy na murach
zaparzę Ci kawę
nie będę uroczy
poczytam o polityce
przysiądź się do mnie
posłuchaj treli ptaków
i moich głupich wywodów
o życiu w tym świecie
o ludziach i gadach
o tym co jest przyczyną
wzwodu
więc przysiądź się do mnie
obejmę ramieniem
siła razy ramię siły
równa się ciężar razy ramię dźwigni
te prawdy są nam oddane
jak ja Tobie
jak Ty komuś
jak on jej
jak ona mi
więcej grzechów nie pamiętam
wszystkie słodko wspominam