-
nowość
Nowa Szwabia - ebook
Nowa Szwabia - ebook
Śledztwo prowadzi od statku Schwabenland i lotów ekspedycji Alfreda Ritschera do pracy Karstena Brunka i Christopha Höbenreicha, którzy po dziesięcioleciach porównali historyczne fotografie z nowymi. Nowa Szwabia okazuje się ciekawsza bez podziemnej bazy. Najważniejszy trop czeka jednak w prawdziwym dokumencie z 24 maja 1949 roku. Richard E. Byrd mówił w nim o punktach kontroli potrzebnych do wykorzystania zdjęć wcześniejszych ekspedycji. Czy fikcyjny kadr 3/242 miał rozwiązać właśnie ten problem? „Nowa Szwabia” to trzecie, samodzielne opowiadanie serii „Punkty Styku – Ziemski Kosmos”: thriller śledczy i science fiction z dossier, które oddziela fakty, hipotezy oraz fikcję.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Science Fiction |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 2,7 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
SERIA SPECJALNA: ADMIRAŁ BYRD
Rembertów, 30 sierpnia 2026 roku
W niedzielę rano Nowa Szwabia zaczynała się przy mojej solniczce, a kończyła pod czajnikiem.
Ania rozłożyła na kuchennym stole dwanaście wydruków. Przyjechała o siódmej osiemnaście, z włosami wilgotnymi od mżawki i tekturową teczką przyciśniętą do kurtki. Wpuściłem ją przez furtkę, potem szliśmy po mokrych płytach podjazdu. Z lipy przy ulicy kapało nam za kołnierze. Dom pachniał kawą, pastą do podłogi i wilgocią, którą sierpniowy deszcz wciskał w stare ramy okien.
Byliśmy sami. Majonek miał dojechać później. Pablo był jeszcze u siebie; jak potem twierdził, spał albo udawał, że śpi. Faniak poprzedniego wieczoru wyjechał ode mnie jako ostatni i zapowiedział, że w niedzielę przed południem odbiera telefon tylko w sprawach wymagających pogotowia.
Oryginalna fotografia I / 3/242 nie leżała na stole. Majonek zabrał ją wczoraj w opisanej kopercie, podpisanej przeze mnie i Faniaka. Ania przyniosła zwykłe wydruki: skan naszej odbitki oraz sąsiednie kadry z publicznego katalogu PANGAEA.
– Nie patrz na szczeliny – powiedziała.
– Od wczoraj robimy wyłącznie to.
– Właśnie dlatego przestań.
Przysunęła do siebie zdjęcia 3/239 i 3/240. Dalej położyła trzy puste kartki, a za nimi 3/244, 3/245 i następne. Papier przykrył plamę po kubku i połowę ceraty w czerwone jabłka.
– Publiczny ciąg urywa się tutaj – powiedziała, dotykając numeru 3/240. – Potem brakuje 3/241, 3/242 i 3/243. Od 3/244 znów mamy zdjęcia.
– To ustaliliśmy wczoraj.
– Wczoraj szukaliśmy brakującego obrazka. Dzisiaj chcę wiedzieć, do czego byłby potrzebny.
Włączyłem czajnik. Grzałka zaszumiała, a szyba nad zlewem zaparowała w dolnym rogu. Z korytarza widziałem zamknięte drzwi prowadzące do piwnicy. Za nimi zostały magnetofon, odłączony głośnik Śnieżki i kartony po ojcu. Garaż stał po drugiej stronie ogrodu, niewidoczny z kuchni za mokrymi gałęziami śliwy.
– Zdjęcie pokazuje lód – powiedziałem. – Lód się przemieszcza.
– Właśnie.
– Czyli po osiemdziesięciu siedmiu latach nic z tego kadru nie powinno być w tym samym miejscu.
– Skały powinny.
Ania obróciła nasz wydruk o kilka stopni. Na pierwszy rzut oka fotografia przedstawiała jasne pole przecięte ciemnymi pęknięciami. W rogu tkwił krzyżyk. Wczoraj przywiązaliśmy się do niego, jakby ktoś zaznaczył wejście, szyb albo punkt na mapie. Teraz Ania zasłoniła dłonią środek obrazu.
Przy górnej krawędzi została wąska, czarna nierówność.
– To może być grzbiet – powiedziała. – Albo nunatak. Cokolwiek skalnego, co wystaje ponad lód.
– Może być też brudem na odbitce.
– Dlatego nie odkrywamy jeszcze Antarktydy. Na razie odkrywamy stół.
Zdjęła dłoń. Szczeliny znów przejęły cały obraz. Były efektowne, więc natychmiast odciągały uwagę od czarnej kreski przy krawędzi.
Na odwrocie odbitki znaleźliśmy wczoraj cztery ślady:
BLAUEIS, a pod nim starte słowa NICHT ORT, BEWEGUNG,
WIEDERHOLEN.
Nie miejsce.
Ruch.
Powtórzyć.