-
nowość
O naśladowaniu Chrystusa - ebook
O naśladowaniu Chrystusa - ebook
Wyrzeczenie się świata, której uczy naśladowanie Chrystusa jest drogą trudną, dlatego niewielu jest powołanych aby nią iść. Cnota, o której uczy filozofia urzeczywistnia się w życiu chrześcijańskim poprzez czyny i usposobienie woli, jest to naśladowanie Chrystusa w jego ludzkiej naturze, aby wyrobić w sobie właściwą dla uczciwego czlowieka postawę moralną. Lektura traktatu Tomasza a Kempis jest doskonałym podręcznikiem duchowości.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Wiara i religia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8440-251-1 |
| Rozmiar pliku: | 813 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
„Gdy zobaczycie obrzydliwość spustoszenia, zapowiedzianą przez Daniela proroka, jaka zaległa miejsce święte, kto czyta niech rozważy!” oto słowa Ewangelii św. Mateusza, którą czyta nam Kościół na ostatnią niedzielę Roku Kościelnego, wydała nam się być ona odpowiednim wprowadzeniem do lektury _O naśladowaniu Chrystusa_ Tomasza a Kempis. Zachowanie moralności i nauki chrześcijańskiej, a także przekazanie jej następnym pokoleniom jest konieczne dzisiaj kiedy wielu pseudoproroków i fałszywych pseudochrystusów wprowadza w błąd wiernych czyniąc wielkie cuda i znaki, tak iż zwodzą nawet wybranych, jeżeli w ogóle to byłoby możliwe. Na wstępie określmy dla kogo napisany jest ten traktat, bo jeżeli ktoś mniema, że może pogodzić naśladowanie Chrystusa z dążeniami ludzi świeckich, ten może doznać zawodu i łatwo się zniechęci. Jeżeli ktoś inny z kolei mniema, że obecnie głoszona nauka kościelna jest inna od tej, którą zawiera ten traktat, powinien tym bardziej dogłębnie i pilnie studiować teologię, kto natomiast nie dostrzega takiej różnicy temu studium teologii jest niepotrzebne do szczęścia, ale owszem naśladowanie Chrystusa będzie dla niego zbawienne. Wyrzeczenie się świata, której uczy naśladowanie Chrystusa jest drogą trudną, dlatego niewielu jest powołanych aby nią iść. Traktat _O naśladowaniu Chrystusa_ zwykle jest zalecany jako wprowadzenie do studium filozofii i teologii dla kleryków, ale również należy przeczytać go raz jeszcze w późniejszym wieku aby pojąć jak dalece zboczyliśmy z prawej drogi od tego czasu, niech raz jeszcze przywróci nam tę pierwotną gorliwość. Na tej drodze napotkamy wielu, którzy będą usiłowali nas od niej odwieść, fałszywe doktryny poznać łatwo, ponieważ nie odwołują się do autorytetu św. Tomasza z Akwinu. Tekst traktatu _O naśladowaniu Chrystusa_ napełniony jest słowami Pisma św. i wiele zawartych w nim myśli zawiera bliższe i dalsze odwołania do Biblii. Nie ma innej prawowiernej interpretacji Pisma św. niż zgodna z nauką Ojców Kościoła, tylko w takim duchu należy je czytać i najlepiej tak jak lekcje zostały podane w układzie Mszału, co w zupełności wystarczy dla pożytku wiernych, albowiem zostały one przekazane tak jak podała je tradycja kościelna potwierdzona przez świętych i męczenników. Autor objaśnia zdania wyjęte z Pisma św. w sposób dosłowny lub alegoryczny, podaje przykłady cnót chrześcijańskich i pisze o sposobie urzeczywistniania powołania kapłańskiego i zakonnego w ogólności i na przykładzie szczegółowych rad co do przestrzegania dyscypliny zakonnej i zachowania się wobec osób świeckich. W powyższych słowach zawarty jest podstawowy sens tego cennego traktatu ascetycznego, który szczególnie odpowiedni jest dla umysłów młodzieńców pragnących odpowiedzieć na głos powołania do stanu duchownego. Odnajdą oni w dziele czcigodnego Tomasza a Kempis pożyteczne rady, których przestrzeganie ukształtuje w nich siłę woli i cnoty moralne, tak aby mogli przeciwstawić się trudnościom i znaleźć spokój duchowy w czasach wielkiego ucisku, o których mówi wspomniana Ewangelia, kiedy to pojawi się wielu fałszywych proroków i będą czynić wielkie cuda i znaki. Wówczas naśladowcy Chrystusa powinni trwać przy tej nauce, aby nie zostać wprowadzonymi w błędy modernizmu, które wydały trujące owoce powodujące utratę wiary, co jest szczególnie jawne w obecnych czasach. Pośród znaków zbliżającego się końca świata i powtórnego przyjścia Chrystusa chce on zastać nas gotowych i czuwających, a nie pogrążonych w grzechach i złudzeniach świeckich. Jak już wspomnieliśmy, lektura traktatu będzie szczególnie pożyteczna dla kleryków i nowicjuszy z powodu ukierunkowania na właściwą drogę w studiowaniu świętej teologii, a poprzedzić je powinno studium filozofii scholastycznej. Niemało w ostatnich czasach zabłakanych kapłanów i wiernych, którym ukazano błędny obraz religijności opartej na fałszywych doktrynach, aby zniszczyć w nich ducha bożego, o czym uczy nas święty papież Pius X w encyklice _Pascendi_. Kiedy cnoty chrześcijańskie będą lekceważone, a zdrowa nauka będzie w pogardzie należy zachować w duszy dobre natchnienia wówczas, gdy znajdować się musimy pośród wilków w owczej skórze i barbarzyńców. Wiele dobrych rad i natchnień duchowych z traktatu _O naśladowaniu Chrystusa_ odnosi się właśnie do naszej trudnej rzeczywistości dnia powszedniego.
Jaka jest wartość teologiczna traktatu i do czego tak naprawdę prowadzi jego lektura? Chcielibyśmy to teraz ujawnić pokrótce. _O naśladowaniu Chrystusa_ niczego nowego nie wprowadza do nauki teologii. W tym sensie jest powtórzeniem i streszczeniem nauki o moralności chrześcijańskiej w aspekcie stanu duchownego właściwego dla kapłanów i zakonników. Autor zwany również Thomas Hämerken był Holendrem, urodził się w Kempen około roku 1370, kształcił się w Devender gdzie zmarł w 1471 r., był kanonikiem regularnym św. Augustyna i oprócz innych dzieł teologicznych napisał traktat _O naśladowaniu Chrystusa_ mając do dyspozycji spuściznę teologiczną swoich czasów co stanowi samo w sobie osobny temat dla monografii, również w kwestii czy autorstwo należałoby przypisywać Gerardowi Groot (†1384) albo Janowi Gersonowi (†1429) wystarczy tylko wspomnieć pracę Samuela Kettlewella, jak również nadmienić o obecności w tekście licznych zapożyczeń z innych dzieł i charakterystyczny sposób odniesienia do żywej wówczas teologii paryskiej i mistyki nadreńskiej, należy również wspomnieć, że blisko czasów Tomasza a Kempis rządziło kilku antypapieży, podczas tak zwanej schizmy zachodniej w Kościele. Antypapieże ci byli jednak uzurpatorami w znaczeniu niezgodnego z prawem zajmowania tronu nie zaś w znaczeniu heretyków lub apostatów, bo antypapieżem nie jest heretyk. Była to zatem dla kapłana i teologa nieporównywalna sytuacja z niebezpieczeństwem utraty wiary spowodowanej podległością aktom decyzyjnym heretyka ale sporów o jurysdykcyję i legalność kanoniczno-prawną sprawowania urzędów kościelnych. Kwestie te nie były dla nas tak istotne jak wgłębienie się w myśl teologiczną tego cennego traktatu ascetycznego, bo cóż nas mają obchodzić spory o rodzaje i gatunki, parafrazując słowa samego Tomasza a Kempis, chociaż napisanie monografii na ten temat z pewnością będzie owocne dla historyka idei.
Dzieło ascetyczne jakim jest traktat _O naśladowaniu_ Chrystusa nie jest wyjątkowym ani pierwszym tego rodzaju, z pewnością wiele zawartych w nim idei wywodzi się z filozofii grecko-rzymskiej, a nawet bezpośrednio z nauk Epikura i pitagorejczyków. Jednak etyka filozofów greckich została dzisiaj w świetle objawienia chrześcijańskiego zrozumiana w swojej istocie w naturze ludzkiej Jezusa Chrystusa, w dogmacie o grzechu pierworodnym i o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny, i nauce o łasce boskiej. Cnota, o której uczy filozofia pogańska urzeczywistnia się w życiu chrześcijańskim poprzez czyny i usposobienie woli, jest to naśladowanie Chrystusa w jego ludzkiej naturze aby wyrobić w sobie właściwą uczciwemu człowiekowi postawę moralną. Dostrzegamy ten aspekt znany nam z filozofii stoickiej bardzo dobrze, jest on interpretowany tak, aby był dostosowany do obowiązków stanu duchownego i na tej podstawie cnoty doskonalą pracę i codzienne sprawy osobiste i społeczne kapłana. Jednak nauka o grzechu pierworodnym i łasce odróżnia cnoty etyczne w rozumieniu filozofii pogańskiej od moralności chrześcijańskiej. Możnaby wyrazić się nawet dosłownie, że traktat Tomasza a Kempis jest właśnie przystępnym wprowadzeniem do studium _Sumy teologicznej_ św. Tomasza z Akwinu, w znaczeniu właściwej formacji duchowej, czyli dobrego przysposobienia duchowego i moralnego. Byłoby to z naszej strony najłatwiejsze i najkrótsze wprowadzenie do jego lektury biorąc pod uwagę ogrom myśli i wiedzy teologicznej zawartej w tym dziele, które jest pod tym względem jakby studnią bez dna.
Jak czytać traktat _O naśladowaniu Chrystusa_? Należy czytać w całości od początku do końca, w miarę możliwości systematycznie. Jeżeli na pierwszy rzut oka jakieś zdanie może być niezrozumiałe i niejasne, należy jeszcze raz przeczytać cały rozdział od początku. Należy mieć na uwadze, że pouczenie w Kościele odbywa się w sposób stopniowany. W miarę postępu na drodze powołania pouczenie duchowe, także i nadprzyrodzone jest coraz głębsze i wiedza nabyta podczas studiowania filozofii i teologii scholastycznej umożliwia zrozumienie trudnych dzieł teologicznych, a zwieńczeniem tej pracy wewnętrznej dzięki udzielonej łasce bożej jest zrozumienie sensu Pisma świętego. Dlatego nie należy od razu starać się wszystko pojąć i zrozumieć, ale ograniczyć się na początku drogi do wyjaśnienia sobie podstawowych terminów katechizmowych aby tę naukę zastosować do własnego postępowania, aby być dobrym chrześcijaninem. „Kto zachowuje przykazania i spełnia dobre uczynki jest dobrym chrześcijaninem. Doskonały zaś chrześcijanin naśladuje Pana Jezusa i wypełnia swe obowiązki z miłości ku Panu Bogu”. Traktat _O naśladowaniu Chrystusa_ w aspekcie przygotowania do obrania stanu duchownego i wytrwania w nim jest doskonałym podręcznikiem duchowości przeznaczonym dla kleryków i zakonników, którzy rozpoczynają studium filozofii i teologii scholastycznej. Taka jest myśl przewodnia zawarta w tym cennym dziele. Czwarta księga w szczególności poświęcona jest Mszy św. i Eucharystii czyli sakramentowi ołtarza, nie jest to liturgia inna od tej, którą papież Pius V na zawsze kanonizował w bulli _Quo primum_ w 1570 r., w formie która nie może zostać nigdy zmieniona, jeżeliby ktokolwiek usiłował porzucić tę formę apostolską _lex orandi, lex credendi_ przekazaną przez tradycję kościelną utraci wiarę, popadnie w błędy i doprowadzi innych do upadku moralnego.
Nasza praca nad przekładem miała na celu własną praktykę duchową i codzienne ćwiczenie się w znajomości łaciny, nie była w żadnym razie drogą na skróty ale zdanie po zdaniu tłumaczyliśmy samodzielnie jak to się czyniło za dawnych czasów, posługując się słownikiem łaciny kościelnej ks. prof. Alojzego Jougana, który niedawno został wznowiony dzięki staraniom prof. Marcina Karasa, co nas osobiście bardzo ucieszyło. Oryginał łaciński, którym posługiwaliśmy się pochodził z wydania z 1807 r.: _Thomae a Kempis C. R. Ordinis S. Augustini, De imitatione Christi libri quatuor, Parmae ex imperiali typographia MDCCCVII_. W szczególności należy podkreślić, że wydanie to nie wyodrębnia większości porównań lub cytatów z Wulgaty, które w dużej mierze składają się na stylityczne środki wyrazu Autora, chociaż nierzadko nowsze wydania czy przekłady naginają tekst aby można było całe zdania przenieść z Biblii, które dosłownie nie są zawarte w tekście. Idąc tą drogą tłumaczyliśmy więc samodzielnie wszystkie zdania z Wulgaty zawarte _explicite_ nie wyróżniając ich w tekście jak to czynili dawniejsi tłumacze. Do własnego przekładu, korzystaliśmy z wydania krytycznego _Biblia sacra_ _iuxta vulgatam versionem,_ Deutsche Bibelgesellschaft, Stuttgart 1983. Wydanie to jest krytyczną edycją Biblii promulgowanej przez papieża Klemensa VIII w 1592 r. Sentencje poetów rzymskich również cytujemy we własnym przekładzie. Zamierzeniem naszym jako tłumacza było w sposób dosłowny oddać wierność słów oryginału co do liczby, rodzaju, czasu i trybu tak aby Czytelnik myślał słowo w słowo z Autorem.Mszał Rzymski w skróceniu…, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1935, s. 439.
_The Authorship of the De imitatione Christi … by Samuel Kettlewell,_ Oxford 1877.
_Katechizm religii katolickiej_, Nakładem Książęco-Metropolitalnej Kurii w Krakowie, Kraków 1945, s. 84.
Pius XII, encyklika _Divino afflante Spiritu_, Denzinger-Schönmetzer, _Enchiridion Symbolorum et declarationum de rebus fidei et morum_, ed. XXXIII, Friburgi Brisgoviae 1965 n. 3828.
_Słownik kościelny łacińsko-polski_, Sandomierz 2013.I. O naśladowaniu Chrystusa i wzgardzie świata oraz wszystkich jego marności
1. „Kto podąża za mną nie chodzi w ciemnościach ale będzie miał światło żywota” mówi Pan. Takie oto są słowa Chrystusa, którymi jesteśmy napominani abyśmy na ile to możliwe naśladowali jego życie i obyczaje, jeżeli chcemy być prawdziwie oświeceni, i uwolnieni od wszelkiej ślepoty serca. Niechaj zatem naszym największym wysiłkiem poznawczym będzie rozmyślanie o życiu Jezusa.
2. Nauka Jego przewyższa wszystkie nauki Świętych, i kto miałby jego ducha znajdzie ukrytą tam mannę. Jednak zdarza się, że wielu od częstego słuchania Ewangelii odczuwa zbyt małe pragnienie, ponieważ nie mają w sobie ducha Chrystusa. Ten więc kto pragnąłby w pełni i mądrze pojąć słowa Chrystusa, powinien starać się do niego dostosować całe swoje życie.
3. Co tobie pomoże wzniośle rozprawiać o Trójcy św., jeżeli brakuje tobie pokory a stąd nie możesz podobać się Trójcy św.? Zaprawdę najwznioślejsze słowa nie czynią świętym i sprawiedliwym, ale cnotliwe życie sprawia że jest się miłym Bogu. O wiele lepiej jest odczuwać skruchę niż wiedzieć jak jest definicja. Jeżeli znałbyś całą Biblię, i sentencje wszystkich filozofów cóż ci to wszystko pomoże, bez miłości i łaski? „Marność nad marnościami i wszystko marność” oprócz miłowania Boga i służenia jedynie jemu samemu. Taka jest najwznioślejsza mądrość wyrażająca się w pogardzie świata w celu dążenia do królestwa niebieskiego.
4. Marność jest to więc dążenie do posiadania bogactw, które podległe mają być zniszczeniu, i pokładania w nich nadziei. Marnością także jest ubieganie się o zaszczyty, i wywyższanie się w myślach. Marność jest to podążanie za skłonnościami cielesnymi, i pragnienie tego w następstwie czego powinno się zostać surowo ukaranym. Marność jest to pragnienie długiego życia, a nawet umiarkowane staranie się o dobra życiowe. Marność jest to jedynie zwracanie uwagi na doczesne życie, a nie przewidywanie tego co będzie w przyszłym życiu. Marność to upodobanie w tym co prędko przemija, a nie spieszenie się ku temu co pozostawia radość wiekuistą.
5. Rozpamiętuj często tę przypowieść: „Nie nasyci się oko patrzeniem, ani ucho nie napełni się słuchaniem”. Badaj więc swoje serce abyś oddzielił się od upodobania w rzeczach widzialnych, i wzniósł się ku rzeczom niewidzialnym. Dlatego że następstwa doznań zmysłowych zanieczyszczają sumienie i niweczą łaskę Boga.II. O pokornym poznawaniu samego siebie
1. Każdy człowiek z natury pragnie wiedzieć. Lecz sama wiedza bez bojaźni Bożej cóż jest warta? Lepszy jest zaiste pokorny wieśniak, który służy Bogu niż wyniosły filozof, który zaniedbując samego siebie bada bieg niebios. Kto dobrze samego siebie poznaje sam się o wiele niżej ocenia, i nie ma upodobania w wysłuchiwaniu ludzkich pochwał. Gdybym poznał wszystko co jest na świecie a nie posiadał życzliwości cóż mi to pomoże wobec Boga, który będzie mnie sądził z tego co zostało dokonane?
2. Odpocznij od nadmiernego pragnienia studiowania ponieważ jest tam wiele rozproszenia umysłu i złudzeń. Uczeni chętnie widzieliby siebie w roli nauczycieli i chcieliby być uznawani za mędrców. Niezmierna jest ilość spraw których znajomość jest dla duszy niewiele pomocna lub zupełnie nieprzydatna. I bardzo niemądry jest ten, kto bardziej nimi się zajmuje, zamiast tymi które służyłyby jego zbawieniu. Liczne słowa nie nasycą duszy, jedynie dobre życie pokrzepi umysł, a czyste sumienie zapewni wielką zażyłość z Bogiem.
3. Im więcej i lepiej wiesz, tym surowiej będziesz sądzony jeśli nie będziesz żył cnotliwie. Nie wywyższaj się więc żadną sztuką lub umiejętnością, raczej odczuwaj bojaźń z powodu wiedzy, która została ci udzielona. Jeżeli wydawałoby się tobie, że wiele wiesz i dość dobrze pojmujesz, wiedz że o wiele więcej jest rzeczy, których nie znasz. „Nie pragnij wnikać w to co cię przerasta”, lecz bardziej przyznawaj się do swojej niewiedzy. Czym chciałbyś się chełpić wobec innych, gdy tak wielu jest bardziej uczonych od ciebie i bardziej biegłych w prawie? Jeśli chcesz się czegoś pożytecznego dowiedzieć i doświadczyć, umiłuj bycie nieznanym i lekceważonym.
4. Oto jest najwyższa i ostateczna nauka, prawdziwe poznanie samego siebie i spojrzenie na siebie z góry, wzgarda samego siebie. O sobie samym niczego nie twierdzić, innych zawsze dobrze i wysoko oceniać, jest wielką mądrością i doskonałością. Jeżeli widziałbyś kogoś jawnie grzeszącego, albo dokonującego czegoś niegodziwego, nie powinieneś uważać się za kogoś lepszego od niego, ponieważ nie wiesz jak długo będziesz mógł wytrwać w dobrym zamiarze. Wszyscy jesteśmy ułomni, ty jednak nikogo za bardziej ułomnego od siebie nie uznawaj.III. O nauce prawdy
1. Szczęśliwy ten, kogo Prawda uczy sama przez się, nie poprzez wyobrażenia i ulotne słowa, ale taką jaka jest. Nasze mniemanie i nasz zmysł często nas myli, i niewiele spostrzega. Do czego się przyda wielka sofistyka w naukach tajemnych i rzeczach niezbadanych, o których i tak nie da się wnioskować skoro są one dla nas nieznane? Wielką głupotą jest, że zaniechawszy tego co pożyteczne i konieczne dobrowolnie podążamy za ciekawością i za tym co przynosi szkodę. Mając oczy nie widzimy.
2. Na cóż nam dysputy o rodzajach i gatunkach, skoro ten do kogo mówi Słowo Przedwieczne nie błądzi pośród wielości opinii. Z jednego Słowa wszystko, i o jednym mówi wszystko i „oto jest Zasada, która przemawia i do nas”. Nikt bez niego nie pojmuje, ani nie wydaje słusznego sądu. Ten dla którego wszystko jest jednym, i dla którego wszystko do jednego zmierza, i kto wszystko widzi w jednym, ten może być niewzruszony i w Bogu spokojnie trwać. O prawdo, Boże uczyń mnie jednym z tobą w miłości wiecznej! Uprzykrza mi się już często wiele czytać i wysłuchiwać: w tobie jest wszystko, czego pragnę i z czym się zgadzam. Niech zamilkną wszyscy uczeni, niech przed twoim obliczem ucichną wszystkie stworzenia, ty sam przemawiaj do mnie.
3. Im bardziej ktoś będzie zintegrowany i wewnętrznie skupiony, i przyjmie w sobie moralnie prostą postawę, tym więcej i wznioślej bez trudu będzie pojmował, ponieważ z wysoka przyjmie światło uzdolniające do poznania. Czysty, prosty i niezmienny duch nie jest rozproszony wieloma dziełami, ponieważ wszystko na chwałę Boga czyni, a w sobie okazuje obojętność wobec wszelkich własnych pragnień. Co takiego bardziej tobie przeszkadza i jest dla ciebie uciążliwe, więcej niż twoja własna nieumartwiona namiętność serca? Dobry i pobożny człowiek swoje dzieła najpierw postanowi w skrytości serca zanim publicznie je urzeczywistni. I nie będą nim kierowały jego niecne pragnienia lub skłonności ale pokieruje swoimi sprawami wedle słusznego osądu rozumu. Któż bardziej zwycięsko stoczy walkę, od tego kto wsławi się tym, że przezwycięży samego siebie? I to powinno być zajęciem każdego z nas: zaiste zwyciężyć samego siebie, i codziennie stawać się silniejszym, i co dzień cokolwiek w dobrym postąpić.
4. Wszelka doskonałość w tym życiu niejako posiada ze sobą spojenie w niedoskonałości, i wszelka nasza spekulacja nie jest pozbawiona jakiejś niejasności. Niskie mniemanie o sobie samym jest pewniejszą drogą do Boga niż wzniosłe badanie naukowe. Nie należy potępiać wiedzy, bo nawet jakiekolwiek proste poznanie jakiejś rzeczy rozważane samo w sobie jest dobre i ku Bogu skierowane, nie mniej jednak preferować powinno się zawsze dobre sumienie i cnotliwe życie. Ponieważ wielu usilnie dąży do wiedzy zamiast dobrze żyć, dlatego często błądzą i nie przynoszą prawie żadnych owoców albo znikome.
5. O gdyby tak samo wielką okazywali staranność w wykorzenianiu wad i zaszczepianiu cnót jak do roztrząsania kwestii, nie dochodziłoby do takich niegodziwości i skandali wobec społeczeństwa, ani do takiej rozwiązłości pośród zakonników. Bez wątpienia, kiedy nadejdzie dzień sądu nie będziemy pytani o to co przeczytaliśmy ale co uczyniliśmy, i nie o to jak pięknie mówiliśmy ale jak pobożnie żyliśmy. Powiedz mi gdzież są ci wszyscy niedawni Zwierzchnicy i Nauczyciele, których dobrze znałeś kiedy jeszcze żyli i kwitnęli w dyscyplinach naukowych? Już ich dochody inni posiedli, i nie wiem czy ci jeszcze o nich wspominają. Za życia wydawało się, że są kimś a teraz się o nich milczy.
6. O jak prędko przemija chwała światowa! Oby tylko okazało się, że ich życie było zgodne z naukami głoszonymi przez nich samych! Wówczas dobrze studiowali i czytali. Jak wielu poległo na próżnej nauce świeckiej, tych którzy niedostatecznie troszczyli się o służbę Bożą! I ponieważ bardziej zdecydowali się być wielkimi niż pokornymi, dlatego znikczemnieli w swoich zamysłach.
7. Zaprawdę ten jest wielki kto posiada wielką miłość. Prawdziwie ten jest wielki, kto sam w sobie jest mały, i za nic ma wszelkie zaszczyty. Zaiste ten jest roztropny, kto wszystko to co jest ziemskie uważa za gnój, byleby Chrystusa pozyskać. I zaprawdę ten jest uczony kto spełnia wolę Bożą a swoją własną zaniedbuje.IV. O roztropności w czynach
1. Nie należy wierzyć każdemu słowu ani każdemu natchnieniu ducha, ale ostrożnie i wielkodusznie należy rozważać sprawę przed Bogiem. Niestety! Często łatwiej uwierzyć w złą opinię o kimś innym niż w dobrą i ją rozpowszechniać, tak słabi jesteśmy. Lecz doskonali nie zbyt łatwo wierzą każdemu opowiadającemu, ponieważ znają ludzką naturę skłonną do złego i w słowach aż nadto niestałą.
2. Wielka to mądrość nie być porywczym w czynach, ani nie być upartym w poleganiu na własnych zmysłach. Do tego także odnosi się to aby nie ufać słowom kogokolwiek bądź, ani też nie słuchać i nie dowierzać szeroko rozpowszechnianym pogłoskom.
3. Radź się męża mądrzejszego i zdolniejszego do siebie, i bardziej staraj się być pouczanym przez kogoś lepszego od siebie niż podążać za swoimi własnymi pomysłami. Cnotliwy żywot czyni człowieka mądrym wobec Boga, i doświadczonym w wielu sprawach. Na ile kto jest pokorniejszy i Bogu bardziej poddany, o tyle we wszelkich sprawach jest mądrzejszy i ugodowy.V. O lekturze Pisma świętego
1. Wszelką księgę Pisma świętego powinno się czytać w takim duchu w jakim została napisana. Powinniśmy w Biblii szukać bardziej pożytku niż subtelności językowych. Tak samo chętnie powinniśmy czytać księgi pobożne i proste, jak wzniosłe i głębokie. Nie powinna skłaniać ciebie powaga piszącego, czy to posiadającego niewielką czy też wielką zdolność literacką, ale powinna skłaniać cię do lektury miłość czystej prawdy. Nie pytaj kto to powiedział ale zwracaj uwagę na to co jest przezeń powiedziane.
2. Ludzie przemijają lecz prawda Pańska trwa na wieki. Bóg przemawia do nas różnymi sposobami, bez upodobania względem konkretnych osób. Ciekawość nasza często przeszkadza nam w lekturze Pism gdy pragniemy rozumieć i dyskutować, tam gdzie w prostocie serca należy przejść od jednego miejsca do drugiego. Jeżeli chcesz czerpać pożytek czytaj pokornie, prosto i wiernie, a nigdy nie pragnij posiadać miana erudyty. Chętnie zadawaj pytania, i słuchaj milcząc słów Świętych, niech nigdy nie znudzą się tobie przypowieści starców, bo nie zostały one wypowiedziane bez powodu.VI. O nieuporządkowanych namiętnościach
1. Kiedy tylko człowiek czegoś w sposób nieumiarkowany pożąda, natychmiast staje się w sobie niespokojny. Despotyczny i zachłanny: nigdy nie doznają spokoju. Niezamożny i pokorny sercem: zażywają spokoju w obfitości. Człowiek, który jeszcze nie umarł sam dla siebie prędko ulega pokusie i bywa zwyciężony w sprawach małej wagi i pospolitych. Słabego ducha, i w jakiś sposób jeszcze cielesny, i skłaniający się ku doznaniom zmysłowym: trudniej jest w stanie całkowicie uwolnić się od przyziemnych pragnień. I dlatego często jest zasmucony gdy czegoś się pozbawia, łatwo także ulega afektom jeśli ktoś się jemu sprzeciwi.
2. Jeżeli już osiągnie to czego pożądał, natychmiast z powodu obwiniania sumienia czuje się wyczerpany ponieważ podążył za swoją namiętnością, która w niczym nie przyczyniła się do uspokojenia, którego pragnął. Opieraniem się więc namiętnościom osiąga się prawdziwy pokój serca, nie zaś służeniem im. Nie ma zatem pokoju w sercu człowieka cielesnego, nie istnieje w człowieku zajętym rzeczami zewnętrznymi ale w gorliwym i duchowym.VII. O unikaniu daremnej nadziei i wyniosłości
1. Próżny jest ten kto swoją nadzieję pokłada w ludziach albo w stworzeniach. Oby nie zawstydzało cię służyć innym dla miłości Jezusa Chrystusa, i być uważanym za ubogiego na tym świecie. Nie polegaj na sobie ale swoją nadzieję pokładaj w Bogu. Czyń to co jest tobie dane, a Bóg będzie obecny aby dopomóc twojej dobrej woli. Nie polegaj na swojej wiedzy, ani na roztropności nikogo z pośród żyjących ale bardziej na łasce Boga, który wspomaga pokornych, a poniża wierzących w siebie.
2. Nie ciesz się z bogactw jeśli je masz, ani z przyjaciół dlatego że są wpływowi, ale w Bogu, który udziela wszystkiego i sam siebie ponad wszystko dać pragnie. Nie chwal się przed samym sobą z dostatniego lub pięknego ciała, które nawet przez niewielką chorobę zostaje zeszpecone i zniweczone. Nie bądź zadowolony z siebie z powodu twej zdolności czy inteligencji, nie podobałbyś się Bogu, do którego należy wszystko cokolwiek dobrego naturalnie posiadłeś.
3. Nie uważaj się za lepszego od innych, abyś przypadkiem nie był uznany za gorszego przed Bogiem, który wie o wszystkim co jest w człowieku. Nie chełp się z dobrych uczynków, ponieważ inne są sądy Boże od sądów ludzkich, które często nie są zgodne z tym co podobałoby się ludziom. Jeżeli już cokolwiek posiadałbyś dobrego, wierz że inni są lepsi, tak abyś zachował pokorę. Nie zaszkodzi jeżeli wszystkich będziesz miał za lepszych od siebie, a zaszkodzi jeżeli nawet nad kimś jednym będziesz się wywyższał. Nieustanny pokój razem z pokornym, w sercu dumnego częsta nienawiść i oburzenie.VIII. O wystrzeganiu się zbytniej poufałości
1. Nie każdemu człowiekowi odkrywaj swoje serce, ale razem z mądrym i bojącym się Boga prowadź swoją sprawę. Z młodymi i obcymi rzadko się zadawaj. Bogaczom nie pochlebiaj, i przed ludźmi zamożnymi niechętnie się pojawiaj. Wspólnie z prostymi i pokornymi, z pobożnymi i spolegliwymi układaj swoje relacje, i zajmuj się tylko tym co jest budujące. Nie zaprzyjaźniaj się z żadną kobietą ale w ogólności wszystkie dobre niewiasty powierzaj Bogu. Jedynie z samym Bogiem i z jego Aniołami miej ochotę się przyjaźnić, a znajomości z ludźmi unikaj.
2. Miłość powinna być okazywana wszystkim, ale poufałość nie jest pożyteczna. Niekiedy zdarza się, że osoba nieznana cieszy się dobrą opinią, a jednak jej bezpośrednia obecność jest niemiła oczom przypatrujących się. Zdaje się nam niekiedy, że okazywana przez nas poufałość mogłaby być dla innych miła, a wtedy zaczynamy o wiele bardziej stawać się dla nich uciążliwi z powodu przewrotności naszych obyczajów, która staje się coraz bardziej widoczna.IX. O posłuszeństwie i podległości
1. Najwspanialej jest trwać w posłuszeństwie, żyć w podległości przełożonemu kościelnemu i nie upierać się przy swoim sądzie. Bezpieczniej jest żyć w podległości niż w przełożeństwie. Liczni są ci, którzy trwają w posłuszeństwie bardziej z konieczności niż z miłości, i cierpią udręki i po kryjomu narzekają: oni nie zaznają uwolnienia umysłu, jeżeli z całego serca ze względu na Boga posłuszni nie będą. Pobiegnij tu i ówdzie, nie znajdziesz spokoju, nie inaczej jak w pokornej uległości pod władzą przełożonego kościelnego. Marzenie o innych miejscach pobytu i o przeniesieniu już wielu zawiodło.
2. Prawdą jest, że każdy wtedy postępuje swobodnie i w zgodzie z własnym zamysłem, kiedy skłania się bardziej ku tym co wspólnie z nim podzielają taki sam pogląd. Jeżeli Bóg jest miedzy nami, konieczne jest abyśmy porzucili niekiedy nasze własne sądy ze względu na dobro jakim jest pokój. Któż jest tak mądry, że wszystko w pełni wiedzieć może? A zatem nie za bardzo ufaj swojemu wrażeniu, ale chciej również chętnie wysłuchać spostrzeżeń innych osób. Chociaż dobre jest twoje odczucie, to jeżeli ze względu na Boga je porzucisz i pójdziesz za myślą innych, poczynisz większe postępy.
3. Słyszałem także często, że bezpieczniej jest przyjmować radę niż jej udzielać. Może także zdarzyć się, że dobre byłoby zdanie każdego innego. Lecz nie chcieć się zgodzić z innymi gdy to podpowiada rozum albo pożytek jest znakiem uporu i pychy.X. O wystrzeganiu się wielomówstwa
1. Strzeż się ludzkiego zgiełku na ile tylko możesz, albowiem wiele przeszkadza dyskutowanie o sprawach świeckich, chociaż przyświecałaby temu szczera intencja.
Prędko także brukamy się próżnością i dajemy się jej ujarzmić. Wolałbym wielokrotnie zamilczeć i nie przebywać pośród ludzi. Ale dlaczego tak często rozmawiamy i wzajemnie opowiadamy sobie zmyślone historie, czyż jednak po tym nierzadko bez szkody sumienia powracamy do ciszy? Dlatego tak chętnie rozmawiamy, ponieważ przez liczne rozmowy ze sobą wzajemnie pragniemy być pocieszani i ulżyć sercu strapionemu uporczywymi myślami. I bardzo chętnie mamy upodobanie mówić i myśleć o tym co kochamy, albo czego pożądamy, albo o tym co uważamy za przeciwności.
2. A jednak, jakaż to udręka! Często nadaremnie i bez sensu. Wszak ta zewnętrzna pociecha wewnętrznej i boskiej pociesze nie mało przynosi szkody. Dlatego należy czuwać i modlić się aby czas nie mijał w bezczynności. Jeśli przystoi mówić i jest to potrzebne, należy prowadzić takie rozmowy, które są budujące. Zły zwyczaj i zaniedbywanie naszego wzrostu duchowego wiedzie nas niechybnie do braku panowania nad naszymi ustami. Sprzyja niemało postępowi duchowemu pobożna rozmowa o sprawach duchowych, szczególnie tam gdzie spotykają się osoby wspólnego umysłu i ducha razem zjednoczone w Bogu.XI. O dążeniu do pokoju i wzroście w gorliwości
1. Moglibyśmy zażywać wiele spokoju, gdybyśmy nie chcieli zajmować się wraz z innymi mówieniem i czynieniem tego co nie należy do naszych obowiązków. W jaki sposób może ów w spokoju długo wytrwać, kto wtrąca się do cudzych spraw, kto doszukuje się zewnętrznych okoliczności, a kto niewiele albo rzadko skupia się na swoich wewnętrznych sprawach? Szczęśliwi ludzie prostego ducha, ponieważ posiądą oni wielki pokój.
2. Dlaczego niektórzy święci byli tak doskonałymi i uduchowionymi? Ponieważ usilnie starali się umrzeć zupełnie dla wszystkich ziemskich pragnień, i dlatego z głębi całego swojego serca przylgnęli do Boga, a siebie samych zdołali całkowicie uczynić wolnymi. My zaś nadmiernie zajmujemy się własnymi namiętnościami, i obarczamy naszą uwagę tymi sprawami, które są przemijające. Rzadko nawet jedną wadę doskonale zwyciężamy i nie osiągamy codziennego wzrostu, dlatego pozostajemy nieudolni i znużeni.
3. Jeśli jednak bylibyśmy dla siebie samych doskonale umarli, i jak najmniej uwikłani w sprawy ziemskie, wówczas moglibyśmy rozumieć sprawy boskie, i doświadczać niebiańskiej kontemplacji. Największą i zupełną przeszkodą ku temu jest to, że nie jesteśmy wolni od namiętności i pożądliwości, i nie usiłujemy postępować doskonałą drogą świętych. Kiedy tylko pojawia się najmniejsza przeciwność, prędko upadamy na duchu, i zwracamy się ku ludzkim pociechom.
4. Jeżeli jednak okazalibyśmy wspaniałą postawę, będąc wytrwali jak dzielni mężowie w boju, z pewnością ujrzelibyśmy nad nami boską pomoc z nieba. On sam walczącym i w łasce jego pokładającym nadzieję gotów jest przybyć z pomocą, Który i nam dostarcza w ten sposób sposobności do stanięcia w boju, tak abyśmy zwyciężali. Jeśli będziemy opierali naszą religijność jedynie na zachowywaniu wszelkich zewnętrznych praktyk, nasza pobożność prędko zaniknie. Lecz przyłóżmy topór do korzenia, abyśmy oczyszczeni z namiętności spokojny umysł posiedli.
5. Gdybyśmy każdego roku jedną wadę wykorzenili, prędko stalibyśmy się doskonałymi ludźmi. A jednak jest przeciwnie, często uważamy się za lepszych i po wielu latach trwania w stanie zakonnym nie znajdujemy się tak nieskalanymi i gorliwymi jakimi byliśmy na początku naszego nawrócenia. Nasz zapał i wzrost duchowy codziennie powinny wzrastać, a jednak obecnie czymś wielkim wydaje się, jeżeli ktoś umie zachować chociaż jakąś część swojej początkowej gorliwości. Jeżeli podejmiemy chociaż najmniejszy wysiłek na początku, wtedy wszystko będziemy mogli czynić z łatwością i radością.
6. Ciężko jest pozbyć się przyzwyczajeń, ale jeszcze trudniej jest wystąpić przeciwko swojej własnej woli. Lecz jeśli nie zwyciężysz w rzeczach małych i lekkich, to jak przeciwstawisz się trudniejszym? Przeciwstaw się najpierw twojej skłonności i oducz się złego nawyku, który pomału prowadzi cię ku jeszcze większej trudności. O, gdybyś rozważył, jaki zyskałbyś w ten sposób pokój i innym radość sprawił, nad sobą samym dobrze panując! Sądzę, że wówczas byłbyś o wiele bardziej skłonny do duchowego postępu.XII. O pożytku z przeciwności
1. Dobrem jest dla nas, kiedy mamy jakieś uciążliwości i przeciwności, ponieważ często na powrót skłaniają człowieka ku swojemu wnętrzu aby sobie uświadomił, że jest na wygnaniu i nie pokładał nadziei w żadnej rzeczy na tym świecie. Dobrze jest, że doświadczamy niekiedy przeciwnych nam sądów, którymi złośliwie i bezpodstawnie bywamy pomawiani pomimo, że dobrze czyniliśmy i zamierzaliśmy. Często sprzyjają one pokorze i chronią nas przed próżną chwałą. Wówczas bardziej poszukujemy Boga jako świadka naszego wnętrza, kiedy bardziej na zewnątrz jesteśmy przez ludzi niedoceniani i daje się wiarę złym opiniom o nas.
2. Przeto człowiek powinien samego siebie zupełnie utwierdzać w Bogu, tak aby nie potrzebował pragnąć wielu pociech. Kiedy człowiek dobrej woli doznaje utrapienia albo jest wystawiany na próbę, czy też bywa dręczony złymi myślami, wtedy pojmuje, że Bóg jest mu koniecznie potrzebny, a bez niego nic dobrego sam nie może uczynić. Wówczas także smuci się, wzdycha żałośnie i modli się z powodu swoich utrapień, których doznaje. Wtedy odczuwa obrzydzenie swoim dalszym życiem, pragnie nadejścia śmierci, przez którą miałby zostać uwolniony tak aby istnieć razem z Chrystusem. Wówczas dobrze poznaje, że doskonałe bezpieczeństwo i pełny pokój na świecie ostać się nie mogą.XIII. O przeciwstawianiu się pokusom
1. Jak długo żyjemy na świecie nie możemy żyć bez podlegania pokusom. Stąd u Joba zostało napisane: „żywot człowieka na świecie jest podleganiem próbom”. Przeto każdy powinien być zatroskany wobec swoich własnych pokus i czuwać na modlitwach, aby diabeł nie znalazł sposobności do oszukania, który to nigdy nie śpi ale zawsze: „krąży szukając kogo pożreć”. Nikt nie jest tak doskonały i święty aby nie doznawał niekiedy pokus, i rzeczywiście nie możemy być całkowicie od nich wolni.
2. Są również próby dla ludzi bardzo użyteczne, chociaż byłyby one przykre i ciężkie: ponieważ poprzez nie człowiek bywa upokarzany, oczyszczany i uczony. Wszyscy święci przechodzili przez liczne utrapienia i wychodzili z nich z pożytkiem. I ci którzy pokus nie zdołali dobrze znosić, stali się niegodnymi i poupadali. Nie ma żadnego zakonu tak świętego i miejsca tak ukrytego gdzie nie byłoby pokus i przeciwności.
3. Żaden człowiek jak długo żyłby nie jest zupełnie bezpieczny od pokus, ponieważ w nas jest przyczyna tych pokus, dlatego że z pożądliwości się narodziliśmy. Po ustąpieniu jednej pokusy lub przykrości przychodzi inna, i zawsze będziemy mieli coś do znoszenia, dlatego że utraciliśmy dobro naszej pierwotnej szczęśliwości. Wielu pragnie uciec od pokus, a jeszcze poważniej w nie wpada. Przez samą ucieczkę nie zdołamy odnieść zwycięstwa, ale przez cierpliwość i prawdziwą pokorę staniemy się silniejsi od wszystkich nieprzyjaciół.
4. Kto jedynie powierzchownie się skłania do pracy nad sobą ale korzenia nie usuwa, niewiele postąpi i owszem prędko do niego pokusy wrócą ponownie, i jeszcze gorsze odczuje. Stopniowo, przez cierpliwość i wytrwałość z pomocą Boga lepiej odniesiesz zwycięstwa, niż przez własną surowość i uporczywość. Częściej przyjmuj radę w czasie doznawania pokus, a wobec doznającego kuszenia nie działaj porywczo, ale udzielaj pocieszeń, tak jak sam chciałbyś aby tobie czyniono.
5. Źródłem wszelkich pokus jest niestałość umysłu i mała ufność Bogu. Jak okręt bez sternika tu i tam jest pędzony przez fale, tak człowiek niedbały i wycofujący się z podjętych spraw popadnie w rozmaite doświadczenia. Ogień poddaje próbie metal, a kuszenie człowieka sprawiedliwego. Nie wiemy często do czego jesteśmy zdolni, a kuszenie ujawnia jacy jesteśmy. Należy czuwać szczególnie na początku kuszenia, ponieważ wtedy nieprzyjaciel łatwiej bywa pokonany zanim nie zdoła wejść przez bramę umysłu, należy przeciwstawić się jemu natychmiast gdy jeszcze znajduje się niejako u progu i dopiero zaczyna się dobijać. Jak ów ktoś napisał: „Sprzeciwiaj się początkom, bo za późno lekarstwo przygotowywać, gdy choroba wzmogła się długotrwałym zwlekaniem”. Najpierw następuje proste pojęcie umysłowe, następnie silniejsze wyobrażenie, po tym żądza i złe dążenie, wreszcie przyzwolenie. I tak oto stopniowo złośliwy nieprzyjaciel zupełnie wkracza jeśli nie przeciwstawi się jemu na początku. I jeśli ktoś na co dzień będzie bezczynny aby stawiać opór, codziennie będzie coraz słabszy a przeciwnik nad nim coraz silniejszy.
6. Niektórzy na początku swojego nawrócenia doznają bardzo ciężkich pokus, inni przy końcu życia, a jeszcze inni przez całe swoje życie mają się źle. Są i tacy, którzy dość lekko bywają kuszeni wedle zrządzenia boskiej mądrości i sprawiedliwości, która odmierza stan i zasługi człowieka, i wszystko przeznacza ku zbawieniu swoich wybranych.
7. Przeto nie powinniśmy rozpaczać, kiedy jesteśmy poddawani doświadczeniom, ale tym żarliwiej błagajmy Boga aby nas wybawił z wszelkiego utrapienia, który do tego stopnia wedle słów Pawła Apostoła „dozwala abyśmy byli obarczani pokusami, na ile my sami jesteśmy w stanie je udźwignąć”. Upokórzmy przeto dusze nasze pod potężną ręką Boga w każdej pokusie i utrapieniu, ponieważ pokornych sercem wybawi, uwolni i wywyższy.
8. W pokusach i doświadczeniach człowiek poddawany jest próbom, i na ile poczyni postępy tym większą zasługę sobie zaskarbi, i cnotę tym lepiej ujawni. Nie ma nic wielkiego w tym jeśli człowiek będzie pobożny i namiętny, ale nie będzie zmuszony przeciwstawiać się pokusom z całą siłą charakteru. Jedynie gdy w czasie przeciwności cierpliwie je znosi, będzie to nadzieją wielkiego postępu. Niektórzy bywają zachowani od doznawania wielkich pokus, natomiast w małych i codziennych pokusach często bywają zwyciężani, a ponieważ są upokarzani nigdy sami sobie co do wielkich pokus nie ufają, i dlatego w niewielkim stopniu ich doznają.XIV. O unikaniu nierozważnego sądzenia
1. Ku sobie samemu zwracaj oczy i wystrzegaj się osądzać czyny innych. Osądzając innych człowiek daremnie się trudzi, często błądzi, i łatwo grzeszy. Natomiast prawdziwie oceniając i kontrolując samego siebie zawsze pożytecznie pracuje. Tak jak nam dana sprawa leży na sercu, taki o niej często wydajemy sąd, ponieważ prawdziwy osąd bywa wypaczony ze względu na miłość własną. Jeśli Bóg zawsze byłby czystą intencją naszych pragnień, nie tak łatwo podlegalibyśmy zamętowi spowodowanemu przez to co wzbudza opór w naszych zmysłowych władzach poznawczych.
2. Zazwyczaj jednak coś wewnątrz nas jest skrywane, albo także z zewnątrz wpada, co nas samych w równym stopniu ku czemuś skłania. Wielu w sprawach którymi się zajmują, w sposób ukryty dąży ku swoim własnym pragnieniom, i tego sobie nie uświadamiają. Wydają się także trwać w dobrym spokoju wtedy gdy sprawy układają się zgodnie z ich zamysłem i zdaniem, jednak gdy dzieje się inaczej niż pragną, prędko się obruszają i stają się smutni. Z powodu różnorodności poglądów i opinii, dosyć często powstają spory pomiędzy przyjaciółmi i obywatelami, pomiędzy osobami zakonnymi i pobożnymi.
3. Dawnego przyzwyczajenia trudno się pozbywa, i poza własne przekonanie nikt łatwo nie daje się wyprowadzić. Jeżeli polegasz bardziej na swojej inteligencji lub przebiegłości, a nie na cnocie uległości Jezusowi Chrystusowi, to rzadko i powolnie będziesz stawał się człowiekiem oświeconym, ponieważ Bóg chce abyśmy byli jemu doskonale posłuszni i aby wszelką rozumność przewyższały płomienie miłości.XV. O czynach spełnianych z miłości
1. Z powodu żadnej rzeczy na świecie, ani z powodu miłości do jakiegokolwiek człowieka, nie powinno się czynić żadnego zła, jednak dla pożytku tego kto potrzebuje pomocy, dobrego dzieła niekiedy należy zaniechać, albo niekiedy należy zamienić na lepsze. Na skutek tego dobre dzieło nie traci na wartości ale przemienia się w lepsze. Bez miłości żaden zewnętrzny czyn nie przynosi żadnego pożytku. Cokolwiek z miłości się czyni, chociaż nawet byłoby niewielkie i wzgardzone, wydaje pełny owoc. Bóg bardziej ceni sobie jakość motywacji dla której ktoś spełnia czyn, niż wielkość samego czynu.
2. O wiele więcej czyni ten, kto bardzo kocha. Wiele zdziała ten kto czyni dobrze. Dobrze czyni ten kto bardziej służy społeczeństwu niż spełnia swoją własną wolę. Często uznaje się za miłość bardziej skłonność cielesną, własną wolę, nadzieję osiągnięcia własnej korzyści, afekt woli dla dogadzania swojej wygodzie, i rzadko pozbawieni jesteśmy takich motywacji.
3. Kto naprawdę posiada prawdziwą i doskonałą miłość, nie dąży do osiągnięcia swojej własnej korzyści, ale we wszystkim pragnie urzeczywistniać chwałę bożą. Nikomu także nie zazdrości, ponieważ nie cieszy się z żadnej własnej korzyści. Nie pragnie też chlubić się przed samym sobą, ale ponad wszelkie dobra pragnie być uszczęśliwionym w Bogu.
Nikomu nie przypisuje żadnego dobra, ale w zupełności wszelkie dobro odnosi do Boga, z którego jak ze źródła wszelkie dobra pochodzą, w którym ostatecznie wszyscy święci spoczywają zażywając niebiańskiej szczęśliwości. O, kto posiadałby chociaż iskrę prawdziwej miłości, ten doskonale uznawałby wszystko co ziemskie za zupełną marność.XVI. O tolerowaniu cudzych wad
1. To czego człowiek w sobie albo u innych naprawić nie jest zdolny, powinien cierpliwie znosić, tak długo aż Bóg nie zadecyduje inaczej. Myśl, że być może tak jest lepiej dla wypróbowania twojej cierpliwości, bez tego niewielką wagę mają nasze zasługi. Powinieneś jednak wobec takich przeszkód pokornie się modlić, aby Bóg był łaskaw przyjść tobie z pomocą, abyś mógł je łagodnie znosić.
2. Jeżeli ktoś upominany raz albo dwa nie będzie posłuszny, nie sprzeczaj się z nim, ale w zupełności powierz Bogu, który umie przekształcić zło w dobro, aby się spełniła jego wola i cześć we wszystkich jego sługach. Staraj się być cierpliwy w znoszeniu wad u innych i jakichkolwiek słabości, ponieważ i ty wiele ich masz, które przez innych muszą być tolerowane. Jeżeli nie możesz siebie uczynić jakim chciałbyś, w jaki sposób mógłbyś kogoś drugiego mieć według swojego upodobania? Chętnie chcielibyśmy aby inni byli doskonali, jednak swoich własnych wad nie poprawiamy.
3. Chcielibyśmy aby inni byli srogo korygowani, a my sami poprawiać się nie chcemy. Nie podoba się nam zbytnia swoboda zachowania u innych, a jednak nie chcemy aby odmawiano nam tego o co prosimy. Chcielibyśmy ujarzmiać innych nakazami prawa, a sami nie znosimy być w najmniejszym stopniu ograniczani. Tak więc okazuje się, że o wiele mniej jesteśmy skłonni kochać bliźnich, niż samych siebie. Jeżeli wszyscy bylibyśmy doskonali, to co z powodu innych mielibyśmy do wycierpienia dla Boga?
4. Obecnie jednak Bóg tak nakazał, abyśmy uczyli się nosić ciężary jeden drugiego, ponieważ nikt nie jest pozbawiony wad, nikt nie jest bez ciężaru, nikt nie jest samowystarczalny, nikt sam dla siebie nie jest wystarczająco mądry, ale należy nam wzajemnie siebie znosić, wzajemnie pocieszać, na równi wspomagać, pouczać i zachęcać. W jakiej mierze ktoś posiada cnotę, lepiej okaże się przy okazji przeciwności. Przypadkowe okoliczności nie czynią człowieka słabszym, ale ujawniają jaki jest.XVII. O życiu monastycznym
1. Potrzeba abyś nauczył się przełamywać co do wielu spraw, jeżeli chcesz zachować pokój i zgodę z innymi. Nie mała to rzecz w klasztorach, albo we wspólnotach mieszkać i tam bez sporów wieść żywot, i aż do śmierci wiernie wytrwać. Błogosławiony kto tam dobrze żył, i szczęśliwie biegu życia dokonał. Jeśli chcesz należycie trwać i wzrastać, uważaj siebie za wygnańca i pielgrzyma na ziemi. Potrzeba abyś stał się głupim z powodu Chrystusa, jeżeli chcesz wieść żywot zakonny.
2. Habit i tonsura niewiele sprawiają, ale przemiana obyczajów i całkowite umartwienie namiętności czynią prawdziwie zakonnikiem. Kto czegoś innego poszukuje, oprócz jedynie Boga i zbawienia swojej duszy, nie znajdzie nic poza utrapieniem i cierpieniem. Ten nie może też dłużej wytrwać w pokoju, kto nie stara się być najmniejszy i wszystkim podporządkowany. Przyszedłeś do służenia, a nie do rządzenia, wiedz że do cierpliwości i pracy zostałeś powołany a nie do lenistwa i wielomówstwa. Tutaj zaś osoby poddawane są próbom jak złoto w tyglu. Tutaj nikt nie zdoła wytrwać jeżeli z całego serca nie będzie pragnął upokorzenia się dla Boga.XVIII. O przykładach Świętych Ojców
1. Przyjrzyj się żywym przykładom Świętych Ojców, w których zajaśniała prawdziwa religia i doskonałość, a zobaczysz jak niewielkim i prawie niczym byłoby to co my czynimy. Czymże jest nasz żywot, jeśli mielibyśmy się do nich porównywać? Święci i przyjaciele Chrystusa Pana służyli jemu w głodzie i pragnieniu, w zimnie i nagości, w pracy i zmęczeniu, w postach i czuwaniach, w modlitwach i w świętych rozmyślaniach, w prześladowaniach i w wielu zniewagach.
2. O jak liczne i dotkliwe utrapienia cierpieli Apostołowie, Męczennicy, Wyznawcy, Dziewice i wszyscy pozostali, którzy zapragnęli pójść śladami Chrystusa! Dlatego, że nienawidzili swoich dusz na tym świecie, aby je posiedli na żywot wieczny. O jak surowy i pełen wyrzeczenia żywot święci Ojcowie wiedli w pustelni! Jak długie i ciężkie znosili pokusy! Jak często byli dręczeni przez nieprzyjaciela! Jak częste i usilne modlitwy ofiarowywali Bogu! Jak ostre zadawali sobie umartwienia! Z jak ogromną gorliwością i namiętnością dążyli do duchowego wzrostu! Jak ciężki bój toczyli o uśmierzenie wad! Jakże czystą i prostą intencję mieli wobec Boga! Za dnia pracowali, a noce spędzali w nabożnej modlitwie, chociaż pracując nawet przez krótki czas nie ustawali w modlitwie myślnej.
3. Cały czas wykorzystywali pożytecznie, a każda godzina poświęcona Bogu wydawała się im zbyt krótka. I dla wielkiej słodyczy kontemplacji zapominali nawet o konieczności przyjmowania cielesnego pożywienia. Wyrzekali się wszelkich bogactw, godności, zaszczytów, przyjaciół i krewnych. Niczego mieć od świata nie pragnęli, brali zaledwie to co potrzebne do życia, odczuwali niechęć z powodu konieczności służenia swojemu ciału. Byli ubogimi w rzeczach ziemskich, ale bardzo bogatymi w łasce i cnotach. Zewnętrznie doznawali niedostatku, a wewnątrz pokrzepiani byli łaską i boskim pocieszeniem.
4. Byli obcymi dla świata, ale za to bliskimi Boga i jego poufałymi przyjaciółmi. Sami siebie za nic uznawali i byli wzgardzeni przez świat, a jednak w oczach Boga byli wartościowi i wybrani. Trwali w prawdziwej pokorze, żyli w szczerym posłuszeństwie, postępowali w miłości i cierpliwości, dlatego codziennie wzrastali duchowo i wielką łaskę uzyskiwali u Boga. Zostali dani za wzór wszystkim zakonnikom, i oni bardziej powinni nas pobudzać do wzrostu doskonałości niż cała masa ludzi niestałych do rozwiązłości.
5. O, jakże wielki był zapał wszystkich zakonników na początku ich świętego powołania! O, jaka nabożność modlitw! Jakie współzawodnictwo w cnotach, jakże wspaniała była zachowywana dyscyplina, jaki szacunek i posłuszeństwo dla reguły zakonodawcy były w rozkwicie u wszystkich. Pozostałe dotąd ich ślady świadczą, że byli to prawdziwie mężowie święci i doskonali, którzy tak ochoczo walcząc przezwyciężyli świat. Obecnie już za wielkiego uznaje się tego kto nie dopuściłby się odstępstwa i umiałby cierpliwie znosić to czego się podjął.
6. O, oziębłości i zaniedbaniu naszego stanu! Dlaczego tak prędko odstępujemy od początkowej gorliwości? Z powodu lenistwa i obojętności odczuwamy już niechęć do życia! Oby nie ustał w tobie wewnętrzny wzrost cnót, których wielokrotnie częściej widziałeś przykłady u pobożnych.II. O pokornym podporządkowaniu siebie samego
1. Nie zbyt wiele zważaj na to kto jest za tobą lub przeciwko tobie, ale to czyń i o to się troszcz aby Bóg był z tobą w każdej sprawie, którą podejmujesz.
Będziesz miał dobre sumienie, to i Bóg będzie cię dobrze ochraniał. Albowiem kogo będzie chciał wspomagać, temu żadna przewrotność zaszkodzić nie będzie mogła. Jeżeli umiesz milczeć i być cierpliwym, ujrzysz bez wątpienia pomoc boską. On sam zna czas i sposób twojego wyswobodzenia, i dlatego powinieneś całkowicie zdać się na niego. Do Boga należy udzielanie pomocy i uwalnianie od wszelkiego zamętu.