Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Od poranka do poduszki - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
27 listopada 2025
12,12
1212 pkt
punktów Virtualo

Od poranka do poduszki - ebook

Ta książka zaprasza do leśnych, łąkowych i domowych zakamarków, gdzie zwierzątka przeżywają swoje ciepłe, zabawne historie.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 3-5 lat
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8440-039-5
Rozmiar pliku: 2,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Bocian

Wielkie poruszenie w trawie —

bocian przyszedł na śniadanie!

Dziób czerwony, długie nogi —

małe żabki pełne trwogi.

Chociaż miały dziś zebranie,

zakończyły naradzanie

i w pośpiechu uciekają,

w gąszczu roślin się chowają.

Zieleń łąki je zasłania,

nasłuchują klekotania.

A on chodzi zamyślony,

rannym słońcem zachwycony!

Miło w trawie spacerować,

letnim dniem się rozkoszować.

I nie w głowie żab szukanie —

woli inne jeść śniadanie.

Pchełki

Zarządziła dzisiaj mama:

— Wykąpiecie psinkę z rana,

tylko zróbcie dużo piany,

żeby pchły pouciekały.

Alarm podniósł się na grzbiecie:

— To największa powódź w świecie!

Jeśli czegoś nie zrobimy,

zaraz się tu potopimy!

Zamoczone do połowy

łapią zestaw ratunkowy.

Prędko ponton nadmuchują

i do środka się pakują.

Woda burzy się i toczy,

coś zaczyna szczypać w oczy.

Skąd się wzięły te bąbelki?

Dość już mają pchły udręki!

Szampon pieni się obficie,

tutaj mają „pieskie życie”.

Więc tobołki zabierają,

innej psinki poszukają.

Spóźnione śniadanie

Raz ślimak zaprosił

żółwia na śniadanie —

chętnie przygotuje

jakieś smaczne danie.

Może młode listki

zalewane sosem?

Nakrywa do stołu

i mruczy pod nosem:

— Żółw jest dość powolny.

Zdążę ugotować

i miskę z jedzeniem

na czas przygotować.

A w tym czasie żółwik

w łóżku się przeciąga,

leniwie na zegar

wiszący spogląda.

— Czasu mam w nadmiarze,

ślimak opieszały.

Nim zrobi śniadanie,

zejdzie ranek cały.

Na zegarze ósma

dawno już minęła,

niespokojny ślimak

na żółwika czeka.

Wyszedł mu naprzeciw,

wypatruje w dali.

Gdzieś w połowie drogi

wreszcie się spotkali!

Żółw się zaczerwienił,

koledze tłumaczy:

— Żółw ma żółwie tempo,

ślimak się ślimaczy.

W naturze już mają

powolne działanie.

Doszli na kolację

zamiast na śniadanie!

Kto tak cyka?

Rano pieska obudziło

świergotanie obok budy.

Myślał, że to kwoki gdaczą,

zdenerwował się na kury.

Więc ujadał im okropnie,

aż się w końcu nadąsały.

Podreptały do kurnika,

lecz świergoty nie ustały.

Skąd dobiega to cykanie?

Piesek pędem wpadł do budy,

powyrzucał wszystkie rzeczy,

nawet kołdrę i poduchy.

Obwąchiwał każdą deskę,

w każdą szparę nos swój wpychał.

Nie mógł znaleźć winowajcy,

ze zmęczenia ledwo dychał.

A wieczorem, po porządkach,

gdy już leżał na kanapie,

świerszcz pomachał mu z komody,

gdzie ogrzewał się przy lampie.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij