Odkupienie - ebook
Odkupienie wymaga cierpienia
W akcie boskiego cudu Arkondus stworzył świat i tchnął życie w rasy obdarzone mocą: magów, potwory, elfy i bogów. Ale nawet największy dar może zostać wypaczony przez chciwość…
Po latach pozorna harmonia zaczyna się rozpadać. Sojusze się kruszą. Krainy trawią zdrady, a ziemia spływa krwią.
Markus, uwięziony przed wiekami, ucieka z miasta magów wraz ze swoim dawnym towarzyszem, Itto. Faran, zdradzony i wygnany z własnego królestwa, rozpaczliwie szuka sojuszników i prawdy o sobie. Swim i Lamir, prowadzeni wiarą, wyruszają w podróż, która wystawi ich dusze na próbę. Evve walczy o życie tych, których kocha. A Agnate kroczy ścieżką zniszczenia, niosąc w sercu tylko jedno: zemstę.
Ich losy splatają się w cieniu zbliżającej się zagłady. Świat Arkondusa chwieje się pod naporem zdrad i przerażającej, budzącej się mocy...
Nikt nie zdoła uciec przed tym, co nadchodzi.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Fantasy |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8423-354-2 |
| Rozmiar pliku: | 2,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Na początku wszystkiego potężny i jedyny bóg Arkondus władał wszechświatami. Każda jego myśl i każde słowo stawały się rzeczywistością. Przesuwał galaktyki, tworzył gwiazdy i wszelkiego rodzaju pyły.
Pewnego razu, z niewiadomych przyczyn, Arkondusa napadła złość tak straszliwa, że chwycił w dłoń wszystko, co stworzył, i zgniótł. Jednak wtedy stało się coś, czego się nie spodziewał.
Materia, którą ścisnął, stała się tak potężna, że wyrwała się z jego dłoni i zaczęła rozrastać się w niesamowitym tempie. Powstawały nowe gwiazdy i układały się w galaktyki.
Zaskoczony, próbował powstrzymać tę ekspansję, lecz nie potrafił wypowiedzieć słów, które mogłyby ją zatrzymać. Nie mógł także zebrać odpowiedniej myśli.
W swej bezsilności przyznał, że ciekawe jest to, co tworzy się samoistnie. Manipulowanie wszystkim nagle wydało mu się bezsensowne. Postanowił więc stworzyć planetę, a na niej istoty, które same zmagałyby się z trudnościami i zagrożeniami. Takie, które rozwijałyby się, kształciły i dążyły do doskonałości.
Jednak pierwsze próby nie powiodły się. Stworzenia były słabe, nieporadne i szybko umierały. Arkondus stworzył słońce, by ogrzewało planetę, dał jej wodę i powietrze, lecz to nadal nie wystarczało.
W końcu doszedł do wniosku, że nowym formom życia brakuje czegoś istotnego – energii, duszy, boskiej cząstki.
Wziął więc część planety i ulepił z niej cztery grupy figur. Następnie odłączył połowę swojej energii i obdarował nią pierwszą figurkę, po czym przemówił:
– OPIEKUJ SIĘ TYM, CO STWORZYŁEM. TWÓRZ TO, CO POWINNO ZOSTAĆ STWORZONE. BĄDŹ BOGIEM TEGO ŚWIATA I STWORZEŃ W NIM ŻYJĄCYCH.
Po tych słowach ulepiona materia ożyła. A wraz z nią – wszystkie stworzenia z tej grupy. Tak powstała rasa bogów.
Ożywiona bezpośrednio przez Arkondusa figurka – Odyn – chwyciła w dłoń glebę z planety i, chcąc zademonstrować swoją moc, zaczęła z niej lepić maleńkie postacie. Każda ożywała. Tak powstały krasnoludy.
Arkondus ponownie podzielił swą energię. Obdarował nią dwie kolejne figury – Oznysa i Khurla – z drugiej i trzeciej grupy. Rzekł:
– BĄDŹCIE STRAŻNIKAMI HARMONII PANUJĄCEJ NA TYM ŚWIECIE.
Tak powstały rasy magów i potworów.
Po raz trzeci podzielił swą boską moc. Tym razem obdarował nią całą czwartą grupę figur:
– WY OPIEKUJCIE SIĘ MNĄ I WSZYSTKIM, CO PRZEZE MNIE POWSTANIE.
Tak powstała rasa elfów.
Arkondus spojrzał po raz ostatni na swoje dzieła. Wtedy wcielił się w planetę.
Nie mogąc pomieścić jego potężnej energii, Ziemia zaczęła pękać i wypiętrzać się. Zrodziły się na niej góry i doliny. Z wnętrza wyrosła roślinność, a otaczający planetę gwiezdny pył przemienił się w atmosferę.
Kiedy wszystko ucichło, boskie rasy rozeszły się.
Bogowie – obdarzeni największą cząstką mocy – wznieśli się w powietrze, by objąć pieczę nad całym światem. Elfy osiedliły się na ziemi, by pielęgnować glebę i roślinność. Magowie i potwory – nieufnie patrząc na siebie – również wzbili się nad planetę i rozeszli w przeciwnych kierunkach. Z góry przyglądały się bezmyślnym istotom, które Arkondus pozostawił – mając nadzieję, że w nowych warunkach ożyją. Tymi istotami byli ludzie.
Tak powstał świat.
Stworzenia, które otrzymały energię od Arkondusa, stały się nieśmiertelne. Te, które tworzyła rasa bogów – śmiertelne i krótkowieczne. Były to gobliny, orkowie czy zwierzęta: ptaki, ryby i inne. Wyjątek stanowiły krasnoludy. Żyły bardzo długo, ale po śmierci ich ciała zmieniały się w piach. Tępe istoty – nazwane później ludźmi – zaczęły się rozwijać. Ich życie wciąż było krótkie, lecz z pokolenia na pokolenie stawały się coraz mądrzejsze i liczniejsze. Wkrótce opanowały całą planetę. Rasy bogów, potworów i magów zapomniały o ludziach. Tworzyły swoje światy – równoległe wymiary i istoty, takie jak smoki czy impy. Tylko rasa elfów – posiadająca najmniejszą cząstkę mocy Arkondusa – zamieszkała wśród ludzi. Ich zadaniem była opieka nad stwórcą (ziemią) i wszystkim, co on stworzył – szczególnie nad roślinnością.