-
nowość
-
promocja
Odmieniona Ziemia. Nieopowiedziana historia - ebook
Odmieniona Ziemia. Nieopowiedziana historia - ebook
Globalne ocieplenie to jedno z największych zagrożeń, przed którymi stoi dziś ludzkość. Chociaż temperatury rosną, poziom mórz się podnosi, a katastrofy naturalne zdarzają się coraz częściej, obecny kryzys ekologiczny wydaje się trudny do zrozumienia, a jego skutki nie do końca przewidywalne. Zmiany klimatyczne i ich wpływ na nas nie są jednak niczym nowym. Peter Frankopan zabiera czytelnika w epicką podróż przez wieki i kontynenty, by pokazać, że natura zawsze odgrywała fundamentalną rolę w rozwoju ludzkości.
Zmiany klimatyczne i ich konsekwencje towarzyszą nam od zarania dziejów, a imperia, które nie liczyły się z prawami natury, ściągały na siebie zagładę. W Odmienionej Ziemi znajdziemy na to wiele dowodów, od upadku cywilizacji Moche w Ameryce Południowej, spowodowanego cyklicznymi zjawiskami El Niño, po erupcje wulkanów na Islandii, które wpłynęły na sytuację w Egipcie i przyczyniły się do upadku Imperium Osmańskiego. Dzięki połączeniu znakomitego pisarstwa historycznego z najnowszymi badaniami naukowymi książka Frankopana całkowicie odmieni nasze spojrzenie na świat i jego przyszłość.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Popularnonaukowe |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8449-123-2 |
| Rozmiar pliku: | 9,2 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Midrasz Kohelet Raba, 7:13
Susza jest bardzo dotkliwa
I nęka nas spiekota.
Bez ustanku składam ofiary…
Złożyłem ofiary i zakopałem dary dla bóstw w niebiosach i pod ziemią.
Nie ma duchów, którym nie oddałbym czci.
Król Xuan z dynastii Zhou (panował w latach 827–782 p.n.e.); Konfucjusz, Szy-cing. Księga pieśni, przeł. Marzenna Szlenk-Iliewa
I niebo On podźwignął i ustanowił równowagę,
abyście nie przekraczali równowagi.
Koran, 55:8–9
Jednakowoż zmiana naszego klimatu zachodzi bardzo odczuwalnie. tak ciepło, jak i zimno stają się coraz bardziej umiarkowane.
Thomas Jefferson, Uwagi o państwie Wirginia, przeł. Tomasz Wieciech
Najbiedniejszym krajom, nękanym już przez katastrofy wywołane przez człowieka, zagraża katastrofa naturalna: możliwe zmiany klimatu.
Henry Kissinger, wystąpienie podczas VI Sesji Specjalnej Zgromadzenia Ogólnego ONZ (kwiecień 1974)
Widziałem to, kawałek przeczytałem… Nie wierzę w to.
Donald Trump, 45. prezydent Stanów Zjednoczonych, na temat raportu US National Climate Assessment z 2018 rokuUWAGA NA TEMAT TRANSLITERACJI
Historycy miewają kłopoty z ustaleniem najlepszego sposobu transliteracji nazw ludów, miejsc i osób. Starałem się kierować zdrowym rozsądkiem, dbając, by tekst był czytelny, zdaję sobie jednak sprawę, że niektórzy czytelnicy mogą preferować bardziej wierny zapis, zwłaszcza w przypadku transliteracji z języków pozaeuropejskich. Niemniej proszę o wyrozumiałość. Mam nadzieję, że zrekompensuję ewentualne niedociągnięcia, proponując nową perspektywę spojrzenia na świat, w którym żyjemy.Rozdział 1
Świat u zarania dziejów
(od około 4 500 000 000 do 7 000 000 lat p.n.e.)
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem.
Biblia Tysiąclecia, Rdz 1:1
Powinniśmy być wdzięczni losowi za radykalne zmiany globalnego klimatu. Gdyby nie miliardy lat intensywnej aktywności kosmicznej i słonecznej, wielokrotne uderzenia asteroid, potężne erupcje wulkanów, drastyczne zmiany pogody, spektakularne przesunięcia płyt tektonicznych i nieustanna adaptacja wszystkich organizmów żywych, nie żylibyśmy dziś na Ziemi. Rejon kosmosu wokół gwiazdy, w którym może się rozwijać życie, ponieważ nie jest tam ani zbyt gorąco, ani za zimno, jest nazywany przez astrofizyków „strefą Złotowłosej”. Ziemia jest przykładem planety, która znajduje się w takiej strefie. Jednakże od chwili powstania naszej planety około czterech miliardów sześciuset milionów lat temu panujące na niej warunki nieprzerwanie, a czasami drastycznie się zmieniały¹. Przez prawie cały okres istnienia Ziemi nie byłyby one odpowiednie do życia dla naszego gatunku. Dziś uważamy ludzi za głównych sprawców niebezpiecznych zmian środowiska i klimatu, ale w przeszłości sami byliśmy największymi beneficjentami podobnych zmian.
Trzeba przyznać, że nasza rola na tej planecie jest wyjątkowo skromna. Pierwsze hominidy pojawiły się zaledwie kilka milionów lat temu, a pierwsi ludzie współcześni pod względem budowy anatomicznej (w tym neandertalczycy) – około pięciuset tysięcy lat temu². Nasza wiedza o tym, co się działo od tamtej pory, jest fragmentaryczna, trudna do zinterpretowania, a często ma charakter wysoce spekulatywny. Kiedy zbliżamy się nieco bardziej do współczesności, możemy polegać na archeologii, która pomaga nam lepiej zrozumieć, jak żyli ludzie, ale po to, by zdobyć bardziej wiarygodne informacje o tym, co robili, myśleli i w co wierzyli, musimy zaczekać na rozwój kompletnych systemów pisma, który nastąpił około pięciu tysięcy lat temu. Jeżeli umieścimy ten moment na osi czasu, przekonamy się, że kroniki, dokumenty i inne teksty, dzięki którym możemy zrekonstruować przeszłość z uwzględnieniem niuansów i detali, obejmują około jednej dziesięciotysięcznej procenta dziejów świata. Mamy szczęście, że istniejemy jako gatunek, a co więcej, jesteśmy nowymi aktorami, którzy bardzo późno pojawili się na wielkiej scenie historii.
Zachowujemy się przy tym jak źle wychowani goście, którzy zjawiają się w ostatniej chwili, sieją zamęt i zaczynają demolować dom, do którego ich zaproszono. Destrukcyjny wpływ człowieka na środowisko jest tak znaczny i nabiera takiego tempa, że zdaniem wielu naukowców na dłuższą metę ludzkość nie ma szans na przetrwanie. Zagłada gatunku jako taka nie jest jednak niczym niezwykłym. Warto przypomnieć, że nie tylko nasz gatunek przyczynia się do transformacji otaczającego nas świata, a pozostałe gatunki współtworzące biotę – flora, fauna i mikroorganizmy – nie są tylko biernymi uczestnikami albo postronnymi obserwatorami związku, który zachodzi wyłącznie czy choćby głównie między ludźmi i naturą. Każdy z nich aktywnie uczestniczy w procesach zmian, przystosowania i ewolucji, czasami z katastrofalnym skutkiem.
Z tego powodu niektórzy uczeni krytykują koncepcję i nazwę antropocenu, ponieważ stawia ona człowieka na piedestale jako „wybitny gatunek”, który przyznaje sobie prawo do rozstrzygania, co jest, a co nie jest dzikie, do określania tego, co może wykorzystać – w sposób zrównoważony bądź nie – mianem „zasobów”. Zdaniem niektórych koncepcja antropocenu jest przejawem wyjątkowej „arogancji, przecenia bowiem wkład człowieka, równocześnie umniejszając, a nawet wręcz ignorując wkład innych form życia”³.
Przez mniej więcej połowę okresu istnienia Ziemi atmosfera była zupełnie lub prawie zupełnie pozbawiona tlenu. Nasza planeta formowała się w długim procesie akrecji, stopniowego powstawania kolejnych warstw litosfery, po którym doszło do potężnej kolizji z obiektem o wielkości porównywalnej do Marsa. Energia, która została wyzwolona w trakcie tego zderzenia, doprowadziła do stopienia ziemskiego płaszcza i powstania pierwotnej atmosfery na skutek beztlenowych reakcji chemicznych między oceanem magmy i oparami⁴.
Nowe modele wskazują, że wyładowania elektryczne – od jednego do pięciu miliardów rocznie – w atmosferze młodej Ziemi mogły być źródłem dużych ilości silnie reaktywnego fosforu, który odegrał ważną rolę w procesie narodzin życia. Ziemskie cykle biogeochemiczne doprowadziły w końcu do przełomowej zmiany. Choć uczeni ciągle nie są zgodni co do tego, jak, kiedy i dlaczego doszło do fotosyntezy tlenowej, badania organicznych biomarkerów, skamielin oraz mapowanie genomów dowodzą, że w procesie ewolucji powstały cyjanobakterie, które absorbowały energię słoneczną i wykorzystywały ją do produkcji cukrów z wody i dwutlenku węgla. Tlen był produktem ubocznym tej reakcji chemicznej⁵.
Około trzech miliardów lat temu – a być może nawet wcześniej – zawartość tlenu w atmosferze była wystarczająco duża, by umożliwić powstawanie „oaz” w osłoniętych, bogatych w składniki odżywcze płytkich habitatach morskich⁶. Około dwóch i pół miliona do dwóch milionów trzystu tysięcy lat temu, przypuszczalnie za sprawą reakcji chemicznej, nadmiaru cyjanobakterii, postępu ewolucji, wybuchów wulkanów albo spowolnienia ruchu obrotowego Ziemi (bądź też połączenia wszystkich tych czynników), doszło do gwałtownego wzrostu ilości tlenu w atmosferze, nazywanego katastrofą tlenową (Great Oxidation Event). Była ona punktem zwrotnym w dziejach planety i utorowała drogę do narodzin złożonych form życia⁷.
Wywołała także radykalną zmianę klimatu, ponieważ tlen, którego błyskawicznie przybywało, wchodził w reakcję z metanem. Produktami tej reakcji były para wodna i dwutlenek węgla. Później jednak na skutek zderzeń mas lądowych doszło nie tylko do powstania superkontynentu, lecz także do obniżenia temperatury i Ziemia zmieniła się z cieplarni w lodową pustynię zasypaną śniegiem⁸. Innym czynnikiem, który najprawdopodobniej odegrał pewną rolę w tym procesie, były periodyczne zmiany parametrów ziemskiej orbity, nazywane cyklami Milankovicia⁹. Z kolei potężne uderzenia meteorytów wywarły wpływ na powstawanie kontynentów¹⁰. Epizody zlodowaceń, do których dochodziło w ciągu następnych kilku milionów lat, miały różne natężenie i zasięg, ale skutki zjawiska „Ziemi śnieżki” były tak spektakularne, że niektórzy naukowcy nazywają całą tamtą epokę w dziejach planety okresem „katastrofy klimatycznej”¹¹.
Dzięki intensywnym badaniom dowiadujemy się coraz więcej o skomplikowanych, niestabilnych procesach, które wówczas zachodziły. Wiemy, że podobnie jak podczas późniejszych zlodowaceń wywarły one głęboki wpływ na życie organizmów roślinnych i zwierzęcych¹². Jednym z ich ewolucyjnych skutków było zwiększenie rozmiarów małych organizmów, które dzięki temu mogły się poruszać z większą prędkością, by kompensować wysoką lepkość wody morskiej¹³. Niedawno wysunięto hipotezę, że czynnikiem, który wywołał wzrost poziomu tlenu w atmosferze i stymulował biologiczną ewolucję, była trwająca miliony lat erozja potężnych łańcuchów „supergór” o długości do ośmiu tysięcy kilometrów, w której wyniku do oceanów trafiały duże ilości fosforu, żelaza i składników odżywczych¹⁴.
Najstarsze odkryte skamieniałości złożonych organizmów makroskopowych pochodzą z okresu ediakaru, który rozpoczął się pięćset siedemdziesiąt milionów lat temu. Naukowcy zidentyfikowali co najmniej czterdzieści gatunków, które przekształciły się wówczas w zwierzęta wielokomórkowe o symetrycznej budowie, zapewne ułatwiającej funkcje takie jak przemieszczanie się¹⁵. Ediakar był okresem intensywnego różnicowania się gatunków oceanicznej fauny, ich ewolucji i rozwoju zdolności adaptacyjnych. U niektórych stworzeń, na przykład trylobitów, wykształciły się wtedy narządy oddechowe u podstawy odnóży¹⁶.
Pod koniec ordowiku, około czterystu czterdziestu czterech milionów lat temu, nagłe ochłodzenie, przypuszczalnie wywołane przez ruchy tektoniczne podczas procesu wypiętrzania Appalachów, doprowadziło do gwałtownego spadku temperatury i zainicjowało zmiany głębinowych prądów oceanicznych oraz spadek poziomu morza, a w konsekwencji kurczenie się habitatów organizmów planktonicznych i nektonicznych. Tamto ochłodzenie klimatu było pierwszą fazą procesu wymierania; druga nastąpiła wtedy, kiedy temperatury się ustabilizowały, podniósł się poziom morza i ustała cyrkulacja prądów oceanicznych, co przyczyniło się do gwałtownego spadku zawartości tlenu w atmosferze¹⁷. Ślady rtęci i oznaki silnego zakwaszenia świadczą o tym, że w drugiej fazie procesu wymierania aktywność wulkaniczna była czynnikiem, który przypieczętował zagładę osiemdziesięciu pięciu procent wszystkich gatunków¹⁸.
Był to tylko jeden z wielu spektakularnych epizodów, za których sprawą na Ziemi przetrwał zaledwie ułamek żywych organizmów. Niebagatelną rolę w przemianach, które zaszły w ciągu następnych kilku milionów lat, odegrał Księżyc. Grawitacja naszego satelity, który prawdopodobnie powstał z materii wyrzuconej w kosmos pod wpływem zderzenia Ziemi z obiektem o wielkości Marsa, jest najważniejszym czynnikiem wywołującym pływy morskie. Zdaniem części naukowców Księżyc przyczynia się w ten sposób do odprowadzania ciepła ze strefy równikowej ku biegunom, a co za tym idzie odgrywa zasadniczą rolę w kształtowaniu ziemskiego klimatu¹⁹.
Ponieważ bezpośrednio po uformowaniu Księżyc znajdował się znacznie bliżej Ziemi niż obecnie, siła jego oddziaływania była o wiele większa, wywierała zatem większy wpływ na klimat, a przypuszczalnie także na organizmy roślinne i zwierzęce. Jak wynika z najnowszych analiz, duże amplitudy pływów mogły sprawiać, że w czasie przypływów ryby kostnoszkieletowe były unoszone w głąb lądu, a kiedy woda się cofała, zostawały w płytkich słonych sadzawkach. Zjawisko to mogło przyspieszyć ewolucję ich kończyn i narządów oddechowych²⁰. Innymi słowy, Księżyc odegrał istotną rolę nie tylko w transformacji naszej planety, lecz także w rozwoju życia.
Nadal wywiera na nie duży wpływ. Cykle reprodukcyjne wielu morskich zwierząt są ściśle skorelowane z fazami Księżyca, a jego blask jest „wyzwalaczem” migracji i tarła u wielu gatunków ryb, krabów i planktonu²¹. Poziom aktywności genów koralowców zmienia się zgodnie z fazami Księżyca²². Wykryto także związek między fazami Księżyca a początkiem okresu godowego u antylop gnu w Serengeti i cieleniem się krów²³. Wiele naczelnych wykazuje wzmożoną nocną aktywność podczas pełni – być może dlatego, że lepsze oświetlenie pozwala skuteczniej unikać drapieżników²⁴. Zauważono także, że w księżycowe noce bardziej aktywne są albatrosy²⁵. Ponadto wydaje się, że istnieje ścisły związek między fazami i światłem Księżyca a sezonowymi migracjami wędrownych gatunków zwierząt, głównie ptaków, których możliwości żerowania są bezpośrednio uzależnione od światła²⁶.
Wiele wskazuje także na istnienie ważnych powiązań między cyklami lunarnymi a ludzkimi zachowaniami, aktywnością, a nawet płodnością. Badania przeprowadzone w Argentynie wśród rdzennych społeczności, które nie mają dostępu do energii elektrycznej (stanowią zatem doskonałą grupę kontrolną), wykazały, że ich członkowie zasypiają później i śpią krócej w nocach przed pełnią, kiedy księżycowe światło rozprasza ciemności po zmroku. Można zatem przypuszczać, że wzorce snu społeczeństw preindustrialnych, które nie korzystały ze sztucznego światła, były także ściśle powiązane z aktywnością Księżyca²⁷. Gromadzone od wielu lat dane na temat kobiecych cykli menstruacyjnych wskazują na ich korelację ze światłem i grawitacją ziemskiego satelity, a zdaniem niektórych naukowców ludzkie zachowania reprodukcyjne były pierwotnie zsynchronizowane z fazami Księżyca i zmieniły się stosunkowo niedawno pod wpływem nowoczesnego stylu życia²⁸.
Podczas gdy rola, jaką Księżyc odgrywa w modelowaniu i zakłócaniu ludzkiego zachowania, znajduje odzwierciedlenie w kulturze popularnej, a nawet w języku – słowo „lunatyzm” wskazuje na związek zaburzeń snu z Księżycem – naukowcy do związków przyczynowo-skutkowych tego rodzaju z reguły podchodzą z rezerwą²⁹. Niektórzy badacze podkreślają jednak, że epizody maniakalne u pacjentów z chorobą afektywną dwubiegunową wykazują zdumiewającą zbieżność z trzema odrębnymi fazami lunarnymi³⁰. Księżyc zatem wywiera istotny wpływ nie tylko na prądy oceaniczne, globalne temperatury i klimat, lecz także na cykle reprodukcyjne i całokształt życia na Ziemi.
Potrzeba jeszcze wielu badań, by ocenić rolę pływów w systemie pogodowym jonosfery-termosfery oraz w procesach ewolucyjnych czy podczas epizodów masowego wymierania³¹. Te ostatnie zdarzały się częściej, niż nam się wydaje. Najgroźniejszym z nich było tak zwane Wielkie Wymieranie, do którego doszło dwieście pięćdziesiąt dwa miliony lat temu. Jego najważniejszą przyczyną były rozległe zjawiska wulkaniczne na terenie dzisiejszej Syberii, podczas których powstawały olbrzymie ilości magmy³². Przypuszczamy, że przełomowy moment nastąpił wtedy, kiedy lawa przestała wypływać na zewnątrz, a ciśnienie gazów uwięzionych pod ziemią pod warstwami magmy rozerwało je w serii gwałtownych erupcji o gigantycznej mocy³³. Bez względu na to, jak dokładnie kształtowały się okoliczności tamtej katastrofy, jej skutkiem było wydostanie się do atmosfery ogromnych ilości gazów cieplarnianych, które zdestabilizowały biosferę. Temperatury gleby i wody morskiej mogły wzrosnąć początkowo o osiem do dziesięciu stopni Celsjusza, a później o kolejne sześć do ośmiu stopni, podczas gdy temperatura na równiku przypuszczalnie sięgała czterdziestu stopni Celsjusza. Zmiany te doprowadziły do zagłady dziewięćdziesięciu sześciu procent życia w morzach, trzech czwartych gatunków zwierząt lądowych i wszystkich lasów na Ziemi³⁴.
Inne rozległe zjawiska wulkaniczne były przyczyną kolejnych głębokich przemian. Pod koniec triasu, około dwustu milionów lat temu, zmieniające się warunki morskie doprowadziły do gwałtownego spadku poziomu mórz i lokalnych spadków zasolenia kolumn wody. Na skutek tych zmian wykształciły się złożone społeczności mikroorganizmów, które zasiedliły mniej zasolone, płytkie akweny³⁵. Procesom tym towarzyszyły szalejące pożary lasów i gwałtowne wyrzuty gazów wulkanicznych, które przyczyniły się do czterokrotnego wzrostu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze oraz zakwaszenia oceanów i wywołały kolejną falę masowego wymierania gatunków roślin i zwierząt³⁶.
To i inne podobne wydarzenia spowodowały gruntowną przemianę ekosystemu, kiedy flora i fauna reagowały na zmiany i szybko się różnicowały³⁷. Nowe rodzaje zbiorowisk roślinnych i pożywienia wymagały ewolucyjnego przystosowania – w przypadku triasu było nim wykształcenie się mocniej zbudowanych szczęk, których siła umożliwiała odgryzanie kęsów, zapewniając bardziej efektywne żerowanie. Posiadanie takich szczęk było szczególnie ważne w środowisku, w którym przeważał twardszy, bardziej wytrzymały niż wcześniej materiał roślinny; stało się też czynnikiem, który decydował o przetrwaniu lub zagładzie roślinożerców³⁸.
Najsłynniejszym przykładem wydarzenia, które przyczyniło się do transformacji oblicza Ziemi na wielką skalę, jest zderzenie z asteroidą lub kometą, do którego doszło sześćdziesiąt sześć milionów lat temu. Upadek tego obiektu na półwyspie Jukatan, na terenie dzisiejszego Meksyku, w pobliżu miasta Chicxulub, doprowadził do zagłady dinozaurów³⁹. Był to tylko jeden z wielu dużych obiektów kosmicznych, które spadły na Ziemię od początku jej istnienia. Najwcześniejszy zidentyfikowany przez naukowców przykład takiego zdarzenia stanowi kolizja sprzed około trzech miliardów lat, której pozostałością jest krater w pobliżu Maniitsoq w zachodniej Grenlandii⁴⁰.
Choć spustoszenia wywołane przez upadek obiektu w okolicach Chicxulub musiały być doprawdy ogromne – wysoki poziom promieniowania cieplnego wygenerowanego przez pióropusz materii, który wzbił się w powietrze pod wpływem uderzenia, huraganowe wiatry, a także zapewne gigantyczne fale tsunami i osuwanie się dna morskiego – konsekwencje tego konkretnego zderzenia miały globalny zasięg. Około trzystu dwudziestu pięciu gigaton siarki i czterystu dwudziestu pięciu gigaton dwutlenku węgla zostało wyrzuconych do atmosfery z prędkością ponad kilometra na sekundę. Doprowadziło to do burz ogniowych spowodowanych przez nagrzewanie się wyrzuconego materiału podczas ponownego wejścia w atmosferę Ziemi, do krótkoterminowego ochłodzenia wywołanego przez pył blokujący światło słoneczne, a następnie do długotrwałego ocieplenia spowodowanego uwolnieniem ogromnych ilości dwutlenku węgla oraz do wzrostu zakwaszenia oceanów⁴¹.
O tym, że kolizja miała tak katastrofalne skutki, przesądziła nie tylko wielkość obiektu – według najnowszych badań mógł on być fragmentem komety o średnicy około dwunastu kilometrów, pochodzącym z Obłoku Oorta na skraju Układu Słonecznego – lecz także to, jak i gdzie uderzył⁴². Astrofizycy mieli okazję zaobserwować wpływ wielkości obiektu na skalę katastrofy, kiedy w 1994 roku kometa Shoemaker-Levy 9 uderzyła w powierzchnię Jowisza. Części komety jeszcze przed zderzeniem rozpadły się na mniejsze kawałki, a ostatni – największy – fragment miał tylko około kilometra średnicy. Mimo to zasięg blizn pouderzeniowych wyniósł sto tysięcy kilometrów, czyli blisko osiem razy więcej niż średnica Ziemi. Siła uderzenia i skala jego następstw zaszokowały naukowców⁴³.
Ma to oczywiste implikacje dla uderzenia pod Chicxulub, dla innych podobnych zdarzeń z przeszłości, a także dla tych, do których dojdzie w przyszłości – tym bardziej że, jak wykazują najnowsze badania, wyniki dotychczasowych obliczeń prawdopodobieństwa zderzenia podobnych komet długookresowych z Ziemią należy pomnożyć przez dziesięć⁴⁴. Duże znaczenie ma także kąt wejścia w orbitę, a dzięki nowym symulacjom wiemy, że stroma trajektoria obiektu, który uderzył w Ziemię, była scenariuszem najgorszym, ponieważ ilość materiału wyrzuconego wówczas do atmosfery była tak duża, że doprowadziła do zagłady maksymalnej możliwej liczby gatunków⁴⁵. Pora zderzenia także odegrała ważną rolę. Konsekwencje upadku kosmicznego obiektu pod Chicxulub okazały się tym bardziej dotkliwe dla flory i fauny, że do katastrofy doszło na przełomie wiosny i lata na półkuli północnej, krótko po tarle ryb i sezonie rozrodczym większości gatunków zwierząt lądowych⁴⁶.
Być może to, że kolizja zbiegła się w czasie z potężnymi erupcjami wulkanów, jeszcze bardziej pogorszyło sytuację; niektórzy naukowcy twierdzą, że aktywność wulkaniczna rzeczywiście była jednym z czynników, które doprowadziły do rozpadu ekosystemu i masowego wymierania⁴⁷. Tak czy inaczej, doszło do obniżenia średniej temperatury powietrza przy powierzchni ziemi o dziesięć do szesnastu stopni Celsjusza, gwałtownych spadków temperatur wody morskiej, zwłaszcza na mniejszych głębokościach, oraz masowego wyginięcia roślin i zwierząt⁴⁸.
To i inne podobne wydarzenia były nie tylko spektakularne i niszczycielskie. Odegrały też niebagatelną rolę w niezwykłym łańcuchu szczęśliwych trafów, zbiegów okoliczności, nieprawdopodobnych obrotów sytuacji i przypadkowych zdarzeń, które doprowadziły do narodzin ludzkości, a także wielu istniejących dziś gatunków flory i fauny oraz biocenoz. Wszystkie organizmy, które obecnie żyją na Ziemi, pochodzą od zwierząt, roślin i mikroorganizmów, które przetrwały nie jedno, lecz wiele masowych wymierań oraz niekończące się pasmo zmian warunków klimatycznych i pogodowych o mniejszej skali, które ukształtowały nasz dzisiejszy świat.
Nawet największe kataklizmy, które w odległej przeszłości doprowadziły do radykalnych przemian na wielką skalę, miały też dalekosiężne konsekwencje o fundamentalnym znaczeniu dla współczesnych ekosystemów na całym świecie. Na przykład analiza pyłków roślin z Ameryki Południowej wykazuje, że upadek obiektu kosmicznego w rejonie Chicxulub przyczynił się do powstania znanych nam tropikalnych lasów deszczowych. Przed kolizją drzewa w ówczesnych tropikalnych lasach były bardziej rozproszone, dzięki czemu światło słoneczne docierało do poszycia bez przeszkód. Po kolizji natomiast drzewa rosły w gęstszych skupiskach – być może z powodu wyginięcia wielkich roślinożerców – zacieniając poszycie, w którym intensywnie mogły się rozwijać rośliny strączkowe, które pobierają z powietrza wolny azot dzięki symbiozie z bakteriami. Z powodu wystąpienia opadów popiołów po uderzeniu do ziemskich ekosystemów trafiły duże ilości związków mineralnych zawierających fosfor i odpornych na czynniki atmosferyczne, co przyczyniło się do poprawy żyzności ziemi i produktywności lasów. Zapewniło także roślinom kwiatowym relatywną przewagę nad roślinnością iglastą i paprociami, pobudzając bioróżnorodność i stwarzając warunki sprzyjające rozwojowi ogromnych lasów deszczowych, które dziś są tak niezwykle ważnym elementem obiegu węgla w przyrodzie⁴⁹.
Inne, o wiele skromniejsze epizody zmian klimatu, którym nie towarzyszyło masowe wymieranie, miały równie doniosłe konsekwencje. Doskonałym przykładem jest paleoceńsko-eoceńskie maksimum termiczne, okres znacznego ocieplenia około pięćdziesięciu sześciu milionów lat temu, poprzedzony uwolnieniem do atmosfery i wody ogromnych ilości węgla. Proces ten doprowadził do globalnego wzrostu temperatury o co najmniej cztery, pięć stopni Celsjusza, który utrzymywał się przez mniej więcej dwieście tysięcy lat⁵⁰. Zdaniem niektórych badaczy temperatura w strefie tropikalnej wzrosła wówczas do czterdziestu stopni Celsjusza⁵¹. Uczeni przypuszczają, opierając się na analizach, że stężenie dwutlenku węgla w atmosferze było wtedy szesnaście razy większe niż w okresie preindustrialnym⁵².
Choć pochodzenie owych gigantycznych ilości dwutlenku węgla jest nadal tematem sporów, za najbardziej prawdopodobną przyczynę destabilizacji warunków życia na Ziemi uważa się znowu aktywność wulkaniczną, która doprowadziła do zmiany geograficznych zasięgów organizmów morskich i lądowych, przyspieszenia procesów ewolucyjnych i zaburzenia łańcuchów pokarmowych⁵³. Ponadto wywołała gwałtowny wzrost różnorodności w świecie roślin – przynajmniej w regionach tropikalnych – oraz wzrost ilości opadów w wielu częściach świata, między innymi w Ameryce Północnej, Azji Południowej, Afryce Północnej i Antarktyce⁵⁴. Ten ostatni region był krainą gęstych lasów, dopóki na kontynentach nie zaczęły się formować grube pokrywy lodowe. Proces ten był związany ze znacznym spadkiem stężenia dwutlenku węgla w atmosferze na większości obszaru półkuli południowej⁵⁵.
Kolejne zmiany klimatu, zarówno w skali regionalnej, jak i globalnej, nastąpiły po czterdziestu dwóch potężnych wybuchach wulkanów, do których doszło już po zagładzie dinozaurów. Moc każdego z nich była ponad sto pięćdziesiąt razy większa od erupcji Pinatubo w roku 1991. Najważniejszym i największym w ciągu ostatnich pięciuset milionów lat był wybuch, któremu nadano nazwę Fish Canyon Tuff, do którego doszło około dwudziestu ośmiu milionów lat temu na terenie dzisiejszego stanu Kolorado⁵⁶. Czynnikami, które przekształcały środowisko naturalne, były także uderzenia asteroid i meteorytów. Około ośmiuset tysięcy lat temu siła upadku obiektu kosmicznego o średnicy dwóch kilometrów rozsiała pyły i materiał skalny na całej wschodniej półkuli – na znacznej części obszaru Azji, Australii i Antarktyki. Krater, będący pozostałością po tamtej kolizji, odkryto dopiero niedawno w Laosie, ponieważ był ukryty pod pokładami lawy nagromadzonymi po późniejszych erupcjach⁵⁷. Zmiany klimatu zachodziły także pod wpływem okresów długotrwałego ocieplenia, takich jak faza pliocenu zwana piacentem (około trzech milionów lat temu), w której temperatury były wyższe średnio o trzy stopnie Celsjusza, poziom morza – o dwadzieścia metrów niż obecnie, a drastyczna zmiana globalnych wzorców pogody sprawiła, że w atmosferze było więcej dwutlenku węgla niż kiedykolwiek przed XX wiekiem⁵⁸.
Geologia i ruchy płyt tektonicznych również odegrały ważną rolę w kształtowaniu powierzchni Ziemi i wywarły znaczący wpływ na geograficzne rozmieszczenie wód, lądów i organizmów żywych. W ciągu milionów lat pojedynczy olbrzymi superkontynent rozpadł się, być może na skutek przesunięć litosfery wywołanych przez tak zwane pióropusze płaszcza – pionowe strumienie rozgrzanej materii – na granicy między płaszczem a jądrem Ziemi, na skutek naporu płyt oceanicznych albo pod wpływem obu tych czynników⁵⁹. Niekiedy strumienie gorącego materiału wydobywające się z superwulkanu sprawiały, że płyty tektoniczne odrywały się od siebie i obracały – jak w przypadku płyty indyjskiej, która oddzieliła się od Afryki nieco ponad sto milionów lat temu⁶⁰.
Ostatecznie, w wyniku opisanych przesunięć, kontynenty zajęły swoje obecne miejsca. Jednakże proces ich formowania i relokacji miał ważne implikacje. Przede wszystkim nie wszystkie masy lądowe utrzymały się powyżej poziomu morza. Wzniesiony obszar dna morskiego otaczający Nową Zelandię i Nową Kaledonię był kiedyś częścią zwartego lądu, tak rozległego, że bywa nazywany „ósmym kontynentem”, którego dziewięćdziesiąt pięć procent znalazło się pod wodą⁶¹.
W tym wypadku wielka masa lądowa pogrążyła się w wodzie na skutek rozciągania skorupy ziemskiej, która miejscami stawała się cieńsza. Inny ląd, fragment płyty kontynentalnej wielkości Grenlandii, oderwał się od przyszłej Afryki Północnej, zderzył się z południową Europą, a następnie został pod nią wepchnięty⁶². Podczas takich zderzeń wyzwalały się ogromne ilości energii, a lądy ulegały pofałdowaniu. W ten sposób powstały wielkie łańcuchy górskie, takie jak Andy w Ameryce Południowej i Himalaje – wypiętrzone, kiedy subkontynent indyjski uderzył w Eurazję około pięćdziesięciu milionów lat temu, wypychając w górę fragmenty lądu, które do tamtej pory znajdowały się na poziomie morza. Dzięki temu odkrywamy dziś skamieniałości morskich zwierząt w pobliżu szczytów niektórych spośród najwyższych gór na świecie⁶³.
Z kolei proces wypiętrzania tych wielkich pasm górskich miał swój udział w zmianie i ukształtowaniu lokalnych, regionalnych i globalnych wzorców klimatu. Powszechnie przyjmuje się na przykład, że położenie i wielkość Gór Skalistych wpływa na wielkość opadów i przebieg ścieżek burz na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, na Atlantyku Północnym, a być może nawet w Norwegii⁶⁴. Już dawno dowiedziono, że wysokość bariery, którą stanowią Himalaje i Wyżyna Tybetańska, ma wpływ na rozkład opadów deszczu w Afryce, choć najnowsze, precyzyjne modelowanie wykazuje, że wpływ ten jest stosunkowo słaby⁶⁵. Wydaje się, że zmiany w pokryciu terenu i emisja pyłów wywierają bez porównania większy wpływ na intensywność monsunów w Azji, przynajmniej w ciągu kilku ostatnich tysiącleci⁶⁶.
Rekonfiguracja mas lądowych na całym globie miała poważne konsekwencje dla świata roślin i zwierząt, a także dla rozwoju ludzkich społeczeństw. Przykładowo w ciągu milionów lat ewolucyjne zmiany doprowadziły do znacznych różnic w rozmieszczeniu i liczebności gatunków dużych ssaków między Eurazją a obiema Amerykami. Brak zwierząt nadających się do udomowienia, kiedy około dwudziestu pięciu tysięcy lat temu na kontynentach amerykańskich osiedlili się pierwsi ludzie, wywarł zasadniczy wpływ nie tylko na to, w jaki sposób tamtejsze społeczeństwa pojmowały świat przyrody i wchodziły z nim w interakcje, lecz także na techniki uprawy roli, na zdolność do wytwarzania nadwyżek żywności, na kształtowanie się hierarchii społecznych, a nawet na reakcję immunologiczną na choroby zakaźne – jeden z najważniejszych ubocznych efektów bliskich interakcji z udomowionymi zwierzętami⁶⁷.
Obecny układ kontynentów, który dobrze znamy z map, nie był jedyną konsekwencją procesu rozpadu superkontynentu, który rozpoczął się około dwustu pięćdziesięciu milionów lat temu. W trakcie owego procesu, nieco ponad dwadzieścia milionów lat temu, doszło między innymi do zamknięcia olbrzymiego akwenu nazywanego Oceanem Tetydy, który następnie stopniowo się kurczył. Jedną z jego pozostałości jest Morze Śródziemne. Zniknięcie Tetydy wywołało zmianę globalnych wzorców klimatu, która przyczyniła się do pustynnienia wielkich obszarów Afryki i zlodowacenia Antarktyki⁶⁸. Na skutek zmiany warunków klimatycznych około pięciu milionów sześciuset tysięcy lat temu doszło do „messyńskiego kryzysu zasolenia”, podczas którego Morze Śródziemne wyparowało, otwierając korytarze rozprzestrzeniania się roślin i zwierząt między Europą, Afryką i Bliskim Wschodem. Połączenia te istniały dopóty, dopóki wody Atlantyku nie wdarły się przez Gibraltar około trzystu tysięcy lat później, błyskawicznie wypełniając basen śródziemnomorski podczas tak zwanego potopu zanklijskiego⁶⁹.
Ryfty kontynentalne, kolizje i zmiany w obrębie głównych basenów oceanicznych przyczyniły się do powstania gigantycznych złóż węglowodorów, co jest o wiele ważniejsze z perspektywy XXI wieku. Prawie wszystkie z ośmiuset siedemdziesięciu siedmiu olbrzymich pól naftowych i gazowych na świecie (takich, które zawierają co najmniej pięćset milionów baryłek) są zgrupowane w zaledwie dwudziestu siedmiu regionach⁷⁰. Położenie tych pól ma fundamentalne znaczenie dla gospodarki opartej na rocznym wydobyciu paliw kopalnych o wartości bilionów dolarów i jest głównym motorem zmian klimatu w epoce nowożytnej. Rewolucja energetyczna, zapoczątkowana przez spalanie paliw kopalnych, nabrała tempa dzięki rozwojowi silników spalinowych oraz elektrowni zasilanych ropą naftową i gazem. Innymi słowy, u podstaw współczesnych zmian klimatu, globalnego ocieplenia i zanieczyszczenia leżą przemiany, które zachodziły w ciągu milionów lat.
Są one zresztą powiązane z naszymi obecnymi problemami ekologicznymi oraz kluczowe dla historii zmian ogólnoświatowych, społecznych i politycznych układów sił w epoce nowożytnej. Na przykład większość węgla kamiennego, który napędzał rewolucję przemysłową, powstała ze szczątków roślin obumarłych na skutek znacznego spadku poziomu dwutlenku węgla w atmosferze w karbonie i wczesnym permie około trzystu milionów lat temu⁷¹.
Lokalizacja złóż węgla kamiennego miała więc zasadnicze znaczenie, kiedy mechanizacja oparta na tym paliwie kopalnym otworzyła przed ludzkością nowe, fantastyczne możliwości przyspieszenia tempa produkcji i wydajności pracy. Niektórzy uczeni twierdzą wręcz, że jedną z przyczyn wielkiego europejskiego cudu (Great Divergence) – momentu w dziejach, kiedy Europa wyprzedziła Chiny dynastii Qing i inne azjatyckie imperia – było to, że w Europie pokłady węgla znajdowały się bliżej potencjalnych ośrodków przemysłu, a dostęp do większych rezerw siły roboczej umożliwiał szybszą i tańszą eksploatację złóż⁷². Jak się przekonamy, wiele różnych czynników doprowadziło do narodzin i rozkwitu europejskich mocarstw, ale wygrana w geologicznej loterii okazała się ważnym atutem, kiedy rewolucja energetyczna otwierała przed nimi nowe perspektywy w dobie nasilającej się globalizacji.
Pomogła też otworzyć nowe ekologiczne granice. Doskonałym przykładem tego zjawiska jest rozbudowa miast i linii kolejowych na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych i poza nim, która była możliwa między innymi dzięki odkryciu i eksploatacji bogatych złóż węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego w stanach takich jak Illinois, Iowa i Nebraska, a później w szerokim pasie rozciągającym się na południe od Dakoty Północnej, Południowej i Wyoming, przez Kolorado, aż po Nowy Meksyk⁷³. W drugiej połowie XIX wieku w sercu Ameryki, gdzie industrializacja i urbanizacja kroczyły ramię w ramię, zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu „błyskawiczne miasta”. Proces ten był motorem napędowym produkcji przemysłowej i przyczynił się do masowego przepływu ludności z wybrzeży do wnętrza kontynentu⁷⁴.
Z kolei w ostatnim czasie presja, którą rządowe zachęty do inwestowania w produkcję czystej energii i gwałtowny spadek kosztów energii odnawialnej wywierają na rynek pracy w sektorze wydobywczym, znalazła odzwierciedlenie w wynikach wyborów prezydenckich, te wykazały znaczny wzrost poparcia dla kandydatów Partii Republikańskiej będących zwolennikami dalszej eksploatacji paliw kopalnych. Rozmieszczenie zasobów węgla oraz populacji zaangażowanych w ich wydobycie, zarówno dawniej, jak i teraz, wywiera wpływ na to, kto się dostaje – a kto nie – do Białego Domu co cztery lata⁷⁵.
Można podać wiele innych przykładów dla zilustrowania ważnej roli, jaką korzystna lokalizacja złóż odgrywa we współczesnym świecie. W okresie kredy, od stu czterdziestu pięciu do sześćdziesięciu pięciu milionów lat temu, na świecie było znacznie cieplej, a poziom mórz był o wiele wyższy niż obecnie. Miliardy ginących morskich organizmów tworzyły grube warstwy osadów, które z czasem przekształciły się w złoża ropy naftowej. Nie była to bynajmniej jedyna konsekwencja zagłady tych istot. Z planktonu i morskich zwierząt, które wymarły, kiedy klimat uległ znacznemu ochłodzeniu, a poziom morza się obniżył, powstały olbrzymie formacje miękkich skał wapiennych zlokalizowane na terenie dzisiejszego południa Stanów Zjednoczonych. Pod wpływem erozji, a zwłaszcza kiedy deszcze rozpuściły węglany ubogie w składniki odżywcze, formacje te przekształciły się w niezwykle żyzne gleby.
Łuk ciemnych, żyznych ziem zwany Czarnym Pasem, który rozciąga się na terytorium południowo-wschodnich stanów, nadawał się idealnie do intensywnej uprawy roślin, przede wszystkim bawełny. Po przybyciu Europejczyków do obydwu Ameryk i ustanowieniu transatlantyckiego handlu niewolnikami ziemie te zostały zaludnione przez Afrykanów, sprowadzanych masowo w potwornych warunkach do wyczerpującej pracy na plantacjach. Mimo zniesienia niewolnictwa w 1865 roku rzeszom Afroamerykanów odmawiano prawa do głosowania, dopóki sto lat później nie uchwalono ustawy o prawach wyborczych, która zakazywała tych dyskryminacyjnych praktyk. Obecnie Afroamerykanie stanowią większość populacji wielu hrabstw w obrębie Czarnego Pasa, przede wszystkim tych, gdzie poziom bezrobocia jest najwyższy, a poziom edukacji i opieki zdrowotnej najniższy. Głosy oddane w tej części USA, w konkretnych hrabstwach, mają znaczący wpływ na wyniki wyborów prezydenckich⁷⁶. Zmiany klimatu są nie tylko problemem naszej teraźniejszości i przyszłości, lecz także fundamentalnym elementem przeszłości.
Lokalizacja złóż surowców naturalnych ma podobnie wielkie znaczenie w innych częściach świata. W ostatnim stuleciu ważną rolę w globalnej geopolityce odgrywa wątek ropy i gazu. Istnieje bezpośredni związek między ogromnymi zasobami tych surowców w Arabii Saudyjskiej, Iranie, w rejonie Zatoki Arabskiej i innych krajach Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej a historią zbrojnych interwencji, narzucaniem autokratycznych i teokratycznych reżimów oraz wieloma innymi problemami. Być może amerykańskie zaangażowanie w tym regionie nie było priorytetem kolejnych prezydentów w ostatnim półwieczu, ale to, że porwania i przetrzymywanie zakładników, handel bronią, inwazje, terroryzm i porozumienia nuklearne są głównymi elementami amerykańskiej polityki zagranicznej co najmniej od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, bynajmniej nie jest dziełem przypadku. Gdyby na Bliskim Wschodzie nie było ropy i gazu, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej⁷⁷.
To samo odnosi się do Wielkiej Brytanii, Niemiec i Japonii w wieku XIX i pierwszej połowie wieku XX. Jedną z osobliwości związanych z powstaniem brytyjskiego imperium było to, że choć do chwili wybuchu pierwszej wojny światowej zajmowało ono prawie jedną czwartą powierzchni globu, na jego olbrzymim terytorium znajdowało się niewiele dużych złóż ropy. Należało więc znaleźć jej zasobne źródła i przejąć nad nimi kontrolę, by umocnić potęgę imperium. Decyzje o militarnych i politycznych interwencjach, które wówczas podjęto, zmieniły oblicze Bliskiego Wschodu po pierwszej wojnie światowej, a ich konsekwencje są odczuwalne do dziś⁷⁸. Podobnie brak zasobów ropy wpłynął na strategiczne decyzje Niemiec i Japonii podczas drugiej wojny światowej – przede wszystkim o rzuceniu dużych niemieckich sił do natarcia na Kaukaz i o japońskich operacjach wojskowych w Azji Południowo-Wschodniej – które doprowadziły do nadmiernego rozciągnięcia linii zaopatrzenia i nadwyrężenia potencjału militarnego⁷⁹.
Dystrybucja innych zasobów, nie tylko naturalnych, odgrywała i nadal będzie odgrywać pierwszoplanową rolę w historii ludzkości. Światowe zasoby metali szlachetnych, w tym złota, są pozostałościami po strumieniach meteorytów, które bombardowały powierzchnię Ziemi krótko po jej uformowaniu⁸⁰. To one przesądziły – na dobre i na złe – o losie ludzi, którzy żyli tam, gdzie było dużo złota, a koszty jego wydobycia były niskie, a także o wymuszonych i swobodnych ruchach populacji oraz w niektórych wypadkach o konfrontacjach militarnych związanych bezpośrednio z lokalizacją terenów złotonośnych.
Metale ciężkie, w tym metale ziem rzadkich – minerały, które występują wprawdzie dość powszechnie, ale rzadko w tak dużych pokładach, by ich eksploatacja stała się opłacalna – są najprawdopodobniej produktami ubocznymi eksplozji supernowych, z reguły o masach trzydzieści razy większych od masy Słońca⁸¹. Można je też powiązać z procesami formowania się zasadowych skał magmowych oraz z systemami magmowymi na Ziemi⁸². Także i tu geologia i przypadek zadecydowały o tym, czy i jak łatwo można wydobywać te surowce, i wpłynęły na rozwój sytuacji politycznej, spory militarne oraz ewolucję społeczeństw i państw; niektórzy przewidują, że XXI wiek upłynie pod znakiem rywalizacji o dostęp do nowej grupy pierwiastków takich jak beryl, dysproz i itr, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie miały większej wartości ani zastosowania, a teraz są ważnymi komponentami wielu zaawansowanych technologicznie urządzeń. Nowe technologie z pewnością przyczynią się do zaostrzenia konkurencji na tym polu – jest to jedna z przyczyn rosnącego zainteresowania misjami księżycowymi i planetarnymi, a zwłaszcza poszukiwaniami i wydobyciem minerałów na obiektach pozaziemskich⁸³.
Problem rozmieszczenia naturalnych zasobów naszej planety obejmuje nie tylko paliwa kopalne i metale szlachetne, lecz także florę i faunę. Zapotrzebowanie na przyprawy korzenne, szczególnie z Azji Południowej i Południowo-Wschodniej, było jednym z czynników stymulujących rozwój sieci wymiany handlowej, dzięki której regiony te utrzymywały bliskie kontakty z Bliskim Wschodem, Afryką, krajami basenu Morza Śródziemnego, a także z Chinami, Japonią i innymi odległymi regionami. Dzięki naturalnym siedliskom jedwabników doszło do rozwoju produkcji tkanin, które były lekkie, wytrzymałe, kosztowne i cieszyły się wielką popularnością w krajach oddalonych o tysiące kilometrów. Jak się przekonamy, ekspansja zwierząt i roślin – zarówno planowa, jak i przypadkowa – na skutek wymiany handlowej na niewielkie, średnie i duże odległości jest najistotniejszym elementem ekologicznej historii świata, w którym człowiek odegrał nieproporcjonalnie ważną rolę.
Jednym z wyzwań, które przed nami stoją, jest zatem ustalenie, jak nasz gatunek postrzega świat przyrody i, co ważniejsze, jak definiuje swoje miejsce w tym świecie. Działacze ruchów na rzecz ochrony przyrody sugerują, że istnieje sposób na to, by zatrzymać czas, że lasy deszczowe i wielkie trawiaste równiny powinny pozostać nietknięte, że człowiek powinien się powstrzymać od ingerowania w „naturę”. A przecież rośliny i zwierzęta potrafią same wywoływać zmiany, a nawet doprowadzać do degradacji i zniszczenia środowiska. Przyroda nie jest harmonijnym, łagodnym systemem złożonym z dopełniających się wzajemnie elementów, który zachowuje wewnętrzną równowagę. Przeciwnie, ekosystemy zawsze ulegały przekształceniom pod wpływem wielu pozaludzkich czynników.
Człowiek natomiast wprowadza zmiany poprzez świadome przekształcanie krajobrazu, celowe ingerencje w ekosystem oraz nieprzemyślane decyzje, które prowadzą do rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych. Działania te miewają również takie niezamierzone i nieprzewidziane rezultaty jak reakcje łańcuchowe po wprowadzeniu gatunków do nowych środowisk albo rozprzestrzenianie się patogenów i chorób, które sieją spustoszenie nie tylko wśród ludzi, lecz także wśród roślin i zwierząt.
W tym sensie ewolucja naszego gatunku była najbardziej brzemiennym w skutki wydarzeniem w historii planety. Wcześniej do wielkiego wymierania gatunków dochodziło za sprawą wulkanów i komet, ale ludzie zdołali rozwinąć technologie, które potrafią wywołać masowe wymieranie niezależnie od czynników zewnętrznych. Niektórzy przekonują, że najpoważniejszymi zagrożeniami dla egzystencji ludzkości oraz niezliczonych gatunków zwierząt i roślin w XXI wieku są nasz niezrównoważony model życia i globalne ocieplenie. Częściową odpowiedzialność za obecny stan rzeczy należy także przypisać naszym wzajemnym interakcjom w postaci podróżowania i transportu, a także globalizacji dóbr, produkcji oraz idei.
Posiedliśmy jednak także umiejętności, dzięki którym możemy doprowadzić do samozagłady innymi sposobami. Wypadki takie jak awaria reaktora w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, katastrofa tankowca Exxon Valdez i wyciek toksycznego gazu w zakładach Union Carbide w Bhopalu, w Indiach, stanowią ostrzeżenie, że nasze nowe technologie mogą doprowadzić do katastrof środowiskowych na wielką skalę. Taki sam potencjał ma broń jądrowa, o czym świadczy to, co się wydarzyło w Hiroszimie i Nagasaki pod koniec drugiej wojny światowej, a także na poligonach doświadczalnych w byłym Związku Radzieckim, Ameryce Północnej i na Pacyfiku⁸⁴.
Potęga nuklearnych arsenałów oznacza, że możemy wywołać taki sam skutek jak uderzenie obiektu pozaziemskiego – nawet przypadkowo⁸⁵. Fałszywe alarmy – jak choćby ten z 2018 roku, kiedy do telewizji, radia i na telefony komórkowe na Hawajach rozesłano ostrzeżenie o ataku rakiety balistycznej – zdarzają się niepokojąco często⁸⁶. Prosty rachunek prawdopodobieństwa wskazuje na to, że powinniśmy sobie zadawać pytanie nie o to, czy błąd człowieka, eskalacja politycznych napięć albo błędna ocena sytuacji geopolitycznej doprowadzą do katastrofy, lecz kiedy to się stanie.
Paradoksalnie największym zagrożeniem związanym z poważnym konfliktem nuklearnym, rozpętanym celowo albo nieumyślnie, będzie nie tyle moc wystrzelonych pocisków, ile tak zwana nuklearna zima, to jest szybkie globalne ochłodzenie wywołane przez eksplozje. Symulacje takiego właśnie scenariusza przeprowadzone w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku przez Rosjan i Amerykanów były ważną zachętą do zawierania międzynarodowych porozumień o kontroli i nierozprzestrzenianiu broni i technologii atomowej⁸⁷.
To, że obydwa zagadnienia ponownie zyskały na znaczeniu we współczesnym świecie, oznacza, że poziom zagrożenia globalną katastrofą wywołaną przez człowieka jest dziś najwyższy, odkąd pojawił się nasz gatunek. Jak to możliwe, że człowiek stał się tak ważny dla teraźniejszości i przyszłości planety, mimo że okres istnienia jego gatunku jest zaledwie mgnieniem oka w porównaniu z miliardami lat, które upłynęły od jej powstania?