Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Odważ się na zmiany. - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
9 października 2017
Produkt niedostępny.  Może zainteresuje Cię

Odważ się na zmiany. - ebook

 

Wiele osób nie wie, dokąd zmierza ich życie, ale zdaje sobie sprawę z tego, że nie podoba im się ten kierunek. Zamiast godzić się z niesatysfakcjonującą codziennością, każdy z nas może zrezygnować z niedziałających już schematów, a zamiast nich stać się współtwórcami teraźniejszości oraz przyszłości. Dzięki tej książce wyjdziesz poza swoją strefę komfortu i wypłyniesz na nieznane, ale pełne wspaniałości wody. Poznasz miejsce, w którym rodzą się wszystkie pomysły i nauczysz się nadawać swoim pragnieniom fizyczny kształt. Odzyskasz utracone części siebie i poznasz moc samodzielnej ewolucji. Wyćwiczysz również własną podświadomość dzięki opracowanemu przez Autorkę Procesowi Inwizji®. Wyrusz w nieznane i odnajdź skarb – siebie!

Spis treści

Koniecznie przeczytaj to na początku!
Następnie przeczytaj to!
Wstęp

Część I: Nawigowanie w duchowym wymiarze
Rozdział 1: Niezbadane wody i ukryta magia
Rozdział 2: Zadomowienie w duchowym wymiarze
Rozdział 3: Kiedy trafisz na malowniczy szlak
Rozdział 4: Podróż w nieznane
Rozdział 5: O tych wszystkich smokach...
Część II: Pięć wymiarów współtworzenia
Rozdział 6: Połączenie między wszystkimi wymiarami współtworzenia
Rozdział 7: Wymiar umysłu
Rozdział 8: Wymiar światła
Rozdział 9: Wymiar energii
Rozdział 10: Wymiar materii
Rozdział 11: Ruszaj w drogę!

Podziękowania
O Autorce

Kategoria: Wiara i religia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8171-177-7
Rozmiar pliku: 1,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

KONIECZNIE PRZECZYTAJ TO NA POCZĄTKU! (Wyjaśnienie, kim jest Fred)

We wrześniu 2014 roku nagrałam w Toronto program dla kanadyjskiej telewizji państwowej, który nosił tytuł Messages from Spirit with Colette Baron-Reid. Dokonywałam w nim odczytów jako medium i doradca intuicyjny. Podczas 12 dni nagraniowych, rozplanowanych na przestrzeni trzech tygodni, wykonałam około 300 spontanicznych odczytów dla członków publiczności (a także ekipy nagraniowej, ku ich zaskoczeniu). To był dopiero maraton! Nigdy wcześniej podczas 26-letniej pracy w tej wyjątkowej i często kontrowersyjnej dziedzinie pracy intuicyjnej nie doświadczyłam czegoś podobnego.

Stwierdzenie, że zmieniło to moje życie, byłoby znacznym niedopowiedzeniem.

Na przestrzeni lat rozmawianie ze zmarłymi niejednokrotnie było darem, który przyjmowałam z otwartymi ramionami, ale zdarzały się też chwile, kiedy chciałam od niego uciec. Z wielu różnych powodów nie był to kierunek, w którym pragnęłam podążać. Widzisz, wolę pracować nad umacnianiem żyjących (co zresztą nadal robię). Jednak nadszedł moment, kiedy moje ambiwalentne uczucia wobec roli interpretatora zmarłych zniknęło, a ja kompletnie zagłębiłam się w innym wymiarze mojego powołania – które wydawało się wręcz do mnie krzyczeć! Naprawdę nie żartuję, kiedy zmarli nalegają na skorzystanie z twoich ust, jest to propozycja nie do odrzucenia – o tym jednak powiem więcej w dalszej części książki.

Energia zgromadzona podczas tego doświadczenia wcale mnie nie opuściła, kiedy wyszłam ze studia telewizyjnego. Zwyczajnie nie byłam już taka sama, jak wówczas, gdy do niego wchodziłam. Co zaskakujące, duchy nie odeszły tak jak przypuszczałam. Zamiast tego czułam się, jakby nadal pozostawały przy mnie i przez długi czas czułam ich obecność, gdziekolwiek się udawałam.

Mimo że indywidualne odczyty były szczegółowe i osobiste, wiadomości, które otrzymywałam, stanowiły raczej zbiór przeprosin, próśb o wybaczenie, wyznań miłości i słodkich pojednań. Wszystkie razem, duchy stworzyły niezwykle dominującą energię, która przypominała stado ptaków latających w formie wielkiej, wspólnej masy, poruszającej się zgodnie i wysyłającej wiadomości jako jedność. Na przestrzeni kolejnych kilku miesięcy, które nastąpiły po nagraniach, zaczęłam zauważać, że pozostający przy mnie „oni” odróżniali się od grupy zmarłych, niczym nieproszeni goście na imprezie, którzy weszli tymi samymi drzwiami co reszta, ale już potem nie wyszli. „Oni” nadal w jakiś sposób gromadzili się na granicach mojej świadomości.

Podczas nagrań programu, kiedy wykonywałam wszystkie odczyty, zdawałam sobie sprawę z tego, że dostrajam się do indywidualnych osobowości, które pojawiały się w celu ujawnienia aspektów tego, kim „były” wcześniej, po to, by nawiązać kontakt z bliskimi. Jednak w tym samym czasie dostrajałam się do czegoś zupełnie innego, do jakiejś innej inteligencji, która nagle okazała się obecna – czy wręcz do zbiorowego źródła kochających inteligencji, która pojawiła się w celu nawiązania komunikacji. Czułam się, jakbym w swej podróży miała drugiego pilota, mruczącego wesoło w tle i czekającego cierpliwie, aż włączę silnik! Wiem, że brzmi to dziwnie, a nawet trochę szalenie, ale to było i jest tak realne jak stojący właśnie przede mną kubek z kawą.

Aż do tej chwili, otrzymując wiadomości, dostawałam szczegółowe informacje o ludziach, którzy przeszli na drugą stronę, a także o wydarzeniach z ich wcześniejszego życia, na kilka sposobów. Albo odczuwałam te wiadomości w formie emocji i energii, albo słyszałam dźwięki lub głosy, albo też w swoim wnętrzu miałam wrażenie „jasnopoznania”, które przychodziło do mnie od duchów. Zarówno dla mnie, jak i dla osoby, dla której wykonywałam odczyt, zupełnie oczywiste było, że komunikowałam się z indywidualną świadomością, która zachowała swoją osobowość. Być może kwestia leżała w intensywności, z jaką wykonywałam tak wiele odczytów w tak krótkim czasie, co przepchnęło mnie poza granice mojej percepcji. Czułam się, jakby nagle pokazano mi, że zachowanie indywidualnej osobowości i pamięci po przekroczeniu na drugą stronę się zdarza, oczywiście, ale tak naprawdę duchy nie są wcale tak oddzielone od siebie ani od nas, jak my jesteśmy oddzieleni od siebie nawzajem w tym życiu. Co więcej, istnieją też inne inteligencje, które pragną nam pomóc. Jesteśmy otoczeni istotami, którym zależy na naszym sukcesie i rozwoju – zarówno indywidualnym, jak i zbiorowym. Nie jesteśmy sami, nawet jeśli odczuwamy separację.

Tak naprawdę te duchy są ze swej natury połączone z nami wszystkimi i tworzą pajęczynę żyjącego Umysłu, egzystującego wewnątrz Umysłu Wyższej Świadomości, który możemy nazwać Bogiem, Duchem, Źródłem, Polem Kwantowym – czy jakimkolwiek innym spośród imion nieoddających w gruncie rzeczy kompleksowej i głębokiej natury tego, czym on naprawdę jest. Zresztą nie wyobrażam sobie nawet, że ja sama zrozumiem to wszystko, biorąc pod uwagę, że od tysięcy lat ludzkość zastanawia się nad naturą Wielkich i Tajemniczych Rzeczy.

Przetworzenie moich doświadczeń zajęło mi całe miesiące. Nie byłam w stanie rozmawiać o tym nawet z innymi osobami o zdolnościach mediumicznych. Nie do końca rozumiałam, co się dzieje i chciałam w pewien sposób się ochronić. W międzyczasie zaczęłam pisać tę książkę, która z początku miała być jedynie kontynuacją mojego bestsellera Mapa. Odnajdywanie magii i znaczenia w historii twojego życia. Koncepcja Odważ się na zmiany powstała, zanim nagrałam swój program telewizyjny, kiedy nie miałam jeszcze dostępu do tej „zbiorowej energii”. Mimo tego, chociaż spora część książki pozostała taka jak sobie od początku wyobrażałam, jestem przekonana, że nie napisałam jej, używając jedynie zasobów własnego umysłu. Raz na jakiś czas, kiedy zdawało mi się, że w pisanej treści zmierzam ku bardziej racjonalnemu i intelektualnemu podejściu, zalewała mnie ta sama „obca” inteligentna energia, delikatnie kierując mnie ku nowym, prostszym ideom i dając mi wgląd, który zdawał się nadchodzić właściwie znikąd. Miałam wrażenie, jakby „oni” posiadali wszystkie kawałki układanki, a kiedy byłam już gotowa, podrzucali mi je po kolei na stronach książki, tak bym mogła je odnaleźć. Teraz zdaję sobie sprawę, że właśnie na tym polega istota podłączania się do wyższych „istot”. Nigdy wcześniej tak do końca tego nie rozumiałam i obawiam się, że nie doceniałam faktycznej potęgi tego procesu tak jak powinnam. Tu i teraz oficjalnie pozbywam się więc wewnętrznego, cynicznego krytyka, który wątpił w innych opowiadających o swoich doświadczeniach dotyczących podłączania się do wyższych istot. Już to rozumiem. Wprawdzie nie pojmuję tego w 100%, ale to rozumiem.

Na przestrzeni kilku miesięcy, kiedy próbowałam na siłę przeanalizować uzyskane informacje, zaczęłam wierzyć, że we mnie i poprzez mnie dzieje się coś bardzo ważnego, co przyniesie korzyść innym. Mój drugi pilot przekazywał mi informacje za pomocą słów, obrazów i idei, jako Chór składający się z wielu elementów połączonych w jedną harmonijną inteligencję, zupełnie jakbym była jedynie przekaźnikiem. Mimo to ja i moja edytorka miałyśmy swobodę w kształtowaniu tej książki. Wszyscy pracowaliśmy razem!

Dlaczego właśnie w tym momencie przytrafiła mi się taka forma komunikacji? Wierzę, że Duch przekazuje mi wiadomości za pomocą tego Chóru głosów, ponieważ moje doświadczenia mediumiczne pozwoliły mi na lepsze zrozumienie tych informacji. Zawsze rozumiałam, że pojedyncze świadomości przeplatają się ze sobą w wyższej świadomości, którą jest Duch, jednak dopiero teraz, dzięki tej aktywnej i rozmownej inteligencji niebędącej ani jednostką, ani zbiorowością, tak naprawdę doświadczam tej prawdy. Zawsze wiedziałam, że powinniśmy być ciekawscy i radośni oraz że powinniśmy pamiętać o dobrej zabawie, ale dopiero sposób, w jaki przekazał mi to Chór, kompletnie to rozjaśnił.

Ufam w mądrość i przewodnictwo duchów, które zebrały się w jedność i zaczęły komunikować się ze mną, kiedy rozpoczęłam swój maraton odczytów. Czuję wdzięczność za ten głęboki dar od Ducha. Z pokorą poprosiłam więc o pomoc Chór głosów, który przybył, by przywitać się ze mną na peryferiach mojej świadomości.

Zapytałam, w jaki sposób powinnam się do nich zwracać.

Ich odpowiedzią było: Fred.

Tak, Fred.

Pozwól, że wyjaśnię. Kiedy po raz pierwszy oddałam mojej edytorce szkic tej sekcji mojej książki, powiedziała mi w swój racjonalny sposób, charakterystyczny dla Koziorożca:

„Musisz nadać tym duchom jakieś imię. Potrzebuję nazwy własnej. Może być cokolwiek, w liczbie pojedynczej albo mnogiej. Potrzebuję konkretnego rzeczownika”.

Nie czułam wcale, że „duchy” były odpowiednim określeniem dla tego Chóru. Nie były jakąś grupką odcieleśnionych duchów w liczbie mnogiej. Chociaż może to dziwnie zabrzmieć, czuję różnicę pomiędzy mówiącymi do mnie zmarłymi a tą zbiorowością. Może powinnam po prostu nazywać ją Chórem? W końcu słyszę ją jako chóralny dźwięk, brzmiący w pełnej harmonii.

„Zapytaj ich!”, zasugerowała moja edytorka. Pogrążyłam się więc w medytacji, by dokładnie to zrobić, po czym zaczęłam nasłuchiwać odpowiedzi… i pogrążyłam się w transie tak głębokim, jakbym najadła się tak dużo cukru lub czuła takie zmęczenie, żeby nie być w stanie utrzymać otwartych oczu. Zerwałam się, kiedy głowa zaczęła mi opadać. Usłyszałam:

„Jesteśmy Nami. Ty jesteś Nami. Jesteśmy Światłem. Jesteśmy, kiedy słuchasz”.

Wtedy ponownie zamknęłam oczy i ujrzałam obraz Dany Carvey’a z komedii Świat Wayne’a (reż. Penelope Spheeris, z tą jego peruką i wielkimi okularami) i wiedziałam już, że wszystko zmierza zupełnie nie w takim kierunku, w jakim się spodziewałam. Ten film nawet mi się nie podobał, kiedy oglądałam go całe lata temu!

Czy to była tylko gra wyobraźni? Z pewnością nie miałam takiego wrażenia. Zapytałam:

„Hej – jesteście tam jeszcze?”.

Buzujące, wesołe, radosne, pełne mądrości wrażenie przeładowujące moje zmysły… Mogłam chyba przyjąć to za potwierdzenie. Zapytałam ponownie:

„Nie wiem, jak was nazywać”.

Odpowiedź nadeszła momentalnie.

„My to «My»! Fred!”

Wtedy przypomniałam sobie, że czasem w żartach odnosiłam się do Wyższej Potęgi lub Boga, używając określenia Kwantowy Fred. Jednak zawsze był to wyłącznie żartobliwy sposób na nazwanie Boskiej Inteligencji lub Ducha, pozwalający oderwać się od religijnych konotacji odnoszących się do Wyższej Świadomości. Mimo to, jeśli mam być szczera, wcale nie chciałam, żeby Chór nosił imię Fred! Musiałam bardzo głęboko pracować nad swoimi obawami, że nie będę przyjmowana poważnie lub że zostanę obwołana szaloną heretyczką w najgorszym przypadku, a w najlepszym – że zostanie mi zarzucony brak intelektualnego wyczucia. Imię mogłoby przynajmniej brzmieć jakoś mitycznie – jak Rafael albo nawet Gandalf. Mogłoby brzmieć w jakiś sposób znajomo i chociaż w pewien sposób nawiązywać do kolektywnej świadomości, na przykład Anioł Gabriel.

Nie… trafił mi się Fred.

Błagam, nie mów mi, że mam nazywać cię Fred.

„Fred. Fred. Fred”.

Tak więc… „Oni” to „Fred”.

Kiedy skończyłam medytację i tę rozmowę, postanowiłam sprawdzić w internecie znaczenie imienia Fred. Okazało się, że oznacza „pokojowego władcę”. Aby przypomnieć sobie imię postaci granej przez Danę Carvey’a w Świecie Wayne’a, musiałam wysłać wiadomość do przyjaciółki, a ona powiedziała mi, że brzmiało ono Garth. Ponownie więc przeprowadziłam poszukiwania i dowiedziałam się, że Garth oznacza „ogród” oraz „obrońcę”, a także „obrońcę niewinnych”. Przyjaciółka powiedziała mi, że w Świecie Wayne’a Garth jest niewinną postacią, mającą sprawiać, że widzowie będą śmiać się wraz z nim.

To, co zaczęło się – a przynajmniej tak sądziłam – jako ekspozycja indywidualnej nieśmiertelnej świadomości złożonej z 300 ludzi, którzy przeszli na drugą stronę, przekształciło się więc w coś zupełnie nowego, coś jeszcze głębszego, a jednak posiadającego niezwykłe poczucie humoru przypominające nam, żebyśmy nie brali życia zbyt poważnie, a zamiast tego cieszyli się i pozostawali bezbronni. „Oni” – wybaczcie mi – Fred to Świadomość Pokoju, Obrońca Ogrodu. Pozwolili mi zrozumieć, że jesteśmy tu, by tworzyć, i że zawsze musimy tego bronić, wbrew wszelkim obawom. Musimy cieszyć się sadzeniem, hodowaniem i współtworzeniem.

W związku z tym, czy ci się to podoba, czy nie – będę od tej pory nazywać ich Fredem, aby przypominać i tobie, i sobie o ich przesłaniu.

Uff… Założę się, że najlepsze pomysły w tej książce będą pochodzić od nich.NASTĘPNIE PRZECZYTAJ TO! (Wyjaśnienie terminów używanych w tej książce)

Ponieważ będę w tej książce używać różnych terminów, z którymi możesz nie być zaznajomiony, lub pojęć, których wyjaśnienia możesz potrzebować, kiedy na nie natrafisz, chciałabym, żebyś zrozumiał, o czym mówię, jeszcze zanim zaczniesz czytać. Dzięki temu będziesz miał całkowitą jasność, o co mi chodzi.

Duch. Używam terminu Duch, by określić Świadomość Wszechświata. To tak, jakbym nazwała ją Wyższą Inteligencją. Duch jest niczym macierz, w której istnieją wszystkie możliwości, zanim jeszcze przybiorą formę. Ta inteligencja jest potężniejsza niż ty czy ja i stanowi Źródło wszystkiego.

Duch jest czystą kreatywnością i znajduje się w ciągłym ruchu, śnie i tworzeniu, degradacji i ewolucji. Chociaż – jak już wcześniej wspomniałam – nie lubię nawiązywać do religijnych pojęć, Duch jest jednoznaczny z Bogiem. Powiedziawszy to – Duch nie jest jednak boską istotą wyglądającą jak staruszek z białą brodą u bram nieba. Nie może zostać zawarty w żadnej postaci ani opisany przy pomocy dostępnych nam pojęć.

Duch reprezentuje też głębię tej Świadomości. Zamiennie używam pojęć, które mogą być ci znajome: Wyższy Umysł, Pole, Kwantowe Pole, Kosmiczna Świadomość, Wszechświat, Wyższa Potęga, Najwyższe Jestestwo i tak dalej.

Każdy z nas, a właściwie każda żyjąca istota, stanowi część Ducha, ponieważ nasza siła życiowa jest jego częścią i wraca do Ducha jako do Źródła. Jesteśmy więc zjednoczeni w Duchu jako nieśmiertelne duchowe istoty przeżywające ograniczone doświadczenie śmiertelności.

Wymiar Ducha. Wymiar Ducha stanowi główną rzeczywistość. Duch jest Źródłem wszelkiego Życia: wszelkich idei, koncepcji, potencjału i możliwości połączonych w tej niewidzialnej Świadomości bez żadnego wyjątku. Wymiar Ducha odnosi się do stanu braku formy, gdzie wszystko – nawet każda forma – jest możliwe. Czasem jest on nazywany „kwintesencją”, ponieważ idee istnieją tam w postaci czystej esencji, jeszcze zanim przyjmą formę.

Wszystko istnieje w Wymiarze Ducha, zanim oblecze się w formę, przywołane przez nasze pragnienia, intencje, przekonania i uwarunkowania. Na początku nie mamy formy, następnie ją przyjmujemy – wszystko to w otchłani Ducha. Można to porównać do wielkiej chmury danych, gromadzącej wszystkie idee, które kiedykolwiek narodziły się w umysłach ludzi lub zrodziły się z samego Ducha, a nawet te, które jeszcze nie powstały. Możemy je „ściągnąć”, jeśli podłączymy się do tej esencji.

Współtworzenie. Kiedy dostrajamy się do Ducha, uświadamiamy sobie, że w rzeczywistości składamy się z dwóch połączonych ze sobą części – ludzkiej i duchowej. Współtworzenie jest umyślnym działaniem w postaci kreatywnej współpracy z Duchem.

Wyobraź sobie, że Duch nas wyśnił, potem zamanifestował się jako iskra w naszym wnętrzu, ożywiając nas – a kiedy ta iskra staje się naszą inspiracją, możemy wyśnić cały świat. Współtworzymy rzeczywistość razem z Duchem. Nasza ludzka osobowość i duchowa natura – ego i dusza – działają razem, by zrealizować wydarzenia, rzeczy i intencje. W pewien sposób jesteśmy pędzlem dla Ducha, jednocześnie będąc malarzami tworzącymi dzieło na płótnie życia.

Duchowa amnezja. Jest to stan zapomnienia sprawiający, że nie pamiętamy o tym, iż stanowimy duchowe istoty, a wydaje nam się, że życie jest tworzone tylko poprzez naszą wolę. Zapominamy o naszym celu i patrzymy jedynie przez ograniczony pryzmat naukowego materializmu. Akceptujemy przekonanie, że rzeczywistość jest skończona i ogranicza się do doświadczeń pochodzących z pięciu fizycznych zmysłów.

Jako inkarnujące się dusze, a czasem również jako dzieci, wiemy, że jesteśmy duchowymi istotami. Jednak w jakiś sposób po drodze zapominamy o tej istotnej prawdzie. Ktoś, kto znajduje się w stanie duchowej amnezji, zapomina, że istnieje Wyższa Potęga lub Boska Inteligencja, z którą możemy się połączyć, by współtworzyć rzeczywistość. Duchowa amnezja sprawia, że uważamy fizyczne życie za jedyne, które istnieje, i uznajemy jedynie ludzki potencjał, a zaprzeczamy duchowemu.

Duchowa narkolepsja. Ma miejsce, kiedy „zaśniesz za kierownicą” swojego życia. Stajesz się na ten czas ofiarą podświadomych impulsów, które sprawiają, że zapominasz o umiejętności współtworzenia z Duchem, a także o tym, że tak naprawdę jesteś jego częścią. Nie pamiętasz, że fizyczny świat nie jest podstawową rzeczywistością i zaczynasz szukać innych punktów orientacyjnych, do których możesz się odnieść lub dostroić.

Dzieje się tak, kiedy w twoim życiu ma dojść do dużej zmiany i musiałbyś wyjść ze swojej strefy komfortu. To tak, jakbyś znalazł się w cyklu przypływów i odpływów, ale przez swoje braki i ograniczenia dostrzegła jedynie odpływ. Dzieje się tak z każdym, komu wydaje się, że jest rozwinięty duchowo. To zwyczajnie cecha ludzkiej natury. Zasypiamy raz na jakiś czas i pozwalamy, by nasze strachy przejęły ster.

Fred. Grupa głosów, które mruczą i mówią w śpiewnej harmonii. Nie są ludźmi – nigdy nie były – i istnieją, by pomóc ludzkości (A przynajmniej tak określiły cel, dla którego się tu znalazły!).

Objawiły mi się jako przewodnicy pod koniec nagrań mojego programu telewizyjnego Messages from Spirit. Mówią do mnie tylko wtedy, gdy się do nich dostroję i nasłuchuję ich głosu. Są tam cały czas, a ja nie jestem szalona!
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij