Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Odważna czwórka w krainie mgieł - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
9 lutego 2026
29,00
2900 pkt
punktów Virtualo

Odważna czwórka w krainie mgieł - ebook

Czy odważysz się wejść tam, gdzie panuje wieczna, nieprzenikniona biel? Mieszkańcy miasta tracą zmysły – dosłownie. Znikają wzrok, słuch i nadzieja, a ulice spowija gęsta, zimna mgła. Władzę nad tym ponurym światem sprawuje przerażająca czarownica Mglica, która zamienia bezbronne dzieci w swoje posłuszne, „żywe lalki”. Dzielna Marianna i jej przyjaciele muszą podjąć desperacką próbę ratunku. Aby ocalić rodziców i odzyskać utracone miasto, będą musieli zrobić to, czego boją się wszyscy – wkraść się do samej sypialni wiedźmy. Czy uda im się wykraść klucz i magiczne flakony tuż spod nosa śpiącego potwora? Jeden fałszywy ruch, jeden głośniejszy oddech i mogą zostać we mgle na zawsze… Weź głęboki oddech i dołącz do wyprawy. Ale pamiętaj: Mglica wyczuwa każdy Twój strach.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 301 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Czy odważysz się wejść tam, gdzie panuje wieczna, nieprzenikniona biel? Mieszkańcy miasta tracą zmysły – dosłownie. Znikają wzrok, słuch i nadzieja, a ulice spowija gęsta, zimna mgła. Władzę nad tym ponurym światem sprawuje przerażająca czarownica Mglica, która zamienia bezbronne dzieci w swoje posłuszne, „żywe lalki”. Dzielna Marianna i jej przyjaciele muszą podjąć desperacką próbę ratunku. Aby ocalić rodziców i odzyskać utracone miasto, będą musieli zrobić to, czego boją się wszyscy – wkraść się do samej sypialni wiedźmy. Czy uda im się wykraść klucz i magiczne flakony tuż spod nosa śpiącego potwora? Jeden fałszywy ruch, jeden głośniejszy oddech i mogą zostać we mgle na zawsze… Weź głęboki oddech i dołącz do wyprawy. Ale pamiętaj: Mglica wyczuwa każdy Twój strach.ZMARNOWANY WEEKEND

Niedziela to dzień, którego każdy uczeń wyczekuje z utęsknieniem. To czas błogiego lenistwa, wolny od szkolnych obowiązków i dzwonków. A gdy pogoda dopisuje, można od świtu do zmierzchu szaleć na podwórku z przyjaciółmi.

Właśnie dlatego pierwszą rzeczą, jaką zrobił Igor po przebudzeniu w ten wczesny, niedzielny poranek, było sprawdzenie sytuacji za oknem. Chłopiec wyskoczył z łóżka i zamaszystym ruchem rozsunął zasłony, gotów wystawić twarz do słońca i słodko się przeciągnąć.

Jednak na widok tego, co działo się na zewnątrz, dobry nastrój Igora prysł jak bańka mydlana, a ziewnięcie zamarło mu na ustach.

Za szybą kłębiła się gęsta, nieprzenikniona mgła. Igor doskonale wiedział, że to właśnie w takie dni w mieście znikały dzieci. Mieszkańcy żyli w ciągłym lęku, bezsilni wobec serii tajemniczych zaginięć. Najgorsze było to, że ostatnio mgła nawiedzała ich coraz częściej, porywając ze sobą coraz więcej chłopców i dziewcząt.

Zazwyczaj biały całun opadał koło południa, ale nawet wtedy dorośli bali się wychodzić, a swoich pociech pod żadnym pozorem nie wypuszczali z domów.

„Czyżby znowu czekał mnie cały dzień w zamknięciu?” – pomyślał ponuro Igor, zasłaniając okno. Postanowił natychmiast zadzwonić do swojego najlepszego przyjaciela, Michała.

Znali się niemal od kołyski, a teraz chodzili do tej samej klasy. Ich mamy poznały się lata temu podczas spacerów z wózkami w parku. Półroczni Igor i Michał leżeli wtedy i przyglądali się sobie ze zdziwieniem. – A-gu – zagadnął wtedy Igor. – Gu-u – odparł mu Michał. Tak brzmiało ich pierwsze przyjacielskie powitanie.

Od tamtej pory byli nierozłączni. Razem uczyli się mówić (głównie do siebie nawzajem), razem stawiali pierwsze kroki, razem opanowali sztukę korzystania z nocnika, by w końcu ramię w ramię pomaszerować do przedszkola, a potem do szkoły. Byli jak bracia, o których mówi się „papużki nierozłączki”. I nic nie mogło stanąć im na drodze – nawet złowroga mgła i czające się w niej niebezpieczeństwo.

Igor wybrał numer, a w słuchawce rozległ się sygnał łączenia. Nie musiał długo czekać – już po drugiej chwili usłyszał znajomy głos: – Halo? Igor, to ty? – zapytał Michał.

Po tonie głosu przyjaciela Igor od razu poznał, że i on nie tryska humorem. – Cześć, Michał. No i co my dzisiaj zrobimy? – Wygląda na to, że na dwór nie wyjdziemy – westchnął Michał, ale po chwili ożywił się: – Słuchaj, mam plan! Poproś rodziców, żeby odprowadzili cię do mnie. Obejrzymy ten nowy film, a potem pogramy na komputerze. To lepsze niż gnicie w domu w pojedynkę.

Michał zawsze miał plan awaryjny na wypadek katastrofy, a za taką niewątpliwie uważali nagły atak mgły.

– Byłoby super, ale rodzice rano gdzieś wyszli i nie mam pojęcia, kiedy wrócą – odparł smętnie Igor.

Humory obu chłopców popsuły się jeszcze bardziej. Żadne dziecko w mieście nie miało prawa samodzielnie opuszczać domu, gdy nadchodziła mgła. Burmistrz wydał nawet specjalne rozporządzenie w tej sprawie. Nieposłusznym śmiałkom (o ile wcześniej nie rozpłynęli się we mgle) groziła surowa nagana i kara: dwa weekendy przymusowego sprzątania terenu szkoły.

Dzieci przestrzegały zakazu nie tylko ze strachu przed porwaniem, ale też dlatego, że nikomu nie uśmiechało się marnowanie wolnych dni z grabiami i miotłą w ręku, na zdrapywaniu gum do żucia ze schodów czy zbieraniu śmieci po starszakach.

Wyglądało na to, że weekend jest stracony. Nawet tak doskonały plan jak wspólny seans filmowy i gra na komputerze legł w gruzach z powodu nieobecności rodziców. Chłopcy nie zamierzali jednak poddawać się nudzie i samotności bez walki. Postanowili, że zastanowią się nad rozwiązaniem i zadzwonią do siebie później.

„O nie! Nie zgadzam się na siedzenie w czterech ścianach przez cały dzień” – burknął pod nosem Igor, odkładając słuchawkę. – „Przecież jestem już prawie dorosły, kończę szóstą klasę! Dam radę sam przebiec do Michała”.

Od niedawna mieszkali bardzo blisko siebie. Ich okna dzieliły zaledwie dwa domy. Wystarczyło, że jeden krzyknął imię drugiego, a natychmiast słyszał odpowiedź. Gdy nie mogli rozmawiać przez telefon (co zdarzało się często, bo ich mamy uwielbiały godzinami plotkować), po prostu porozumiewali się krzykiem przez okna. Czasem do dyskusji wtrącał się ktoś trzeci – przypadkowy przechodzień albo sąsiadka siedząca na ganku – ale chłopcom to nie przeszkadzało.

Igor ponownie podszedł do okna i wbił wzrok w miejsce, gdzie powinien stać dom Michała, próbując ocenić, ile kroków zajmie mu pokonanie tego nieszczęsnego dystansu. Jednak na zewnątrz nie było widać ani domu przyjaciela, ani ulicy, ani nawet własnego podwórka. Świat utonął w mlecznej nicości.

Mimo to Igor nie czuł strachu. Drogę do Michała znał na pamięć, trafiłby tam nawet z zamkniętymi oczami. Szybko policzył, że bieg nie zajmie mu więcej niż trzy minuty. Narzucił kurtkę, zadzwonił do przyjaciela, by uprzedzić go o swojej wizycie, i wybiegł z domu.

Michał nawet nie próbował go powstrzymywać. Znał upór Igora i wiedział, że dyskusja nie ma sensu. I choć martwił się o przyjaciela przedzierającego się przez mgłę bez opieki, w głębi duszy cieszył się, że nie spędzi tego dnia samotnie.

Gdy tylko Igor przekroczył próg, poczuł się, jakby wszedł prosto w chmurę. Szybko jednak zauważył, że mgła ma nieprzyjemny, brudnoszary odcień, przypominający raczej dym niż śnieżnobiałe obłoki. Chłód i wilgoć przenikały przez kurtkę. Igor wzdrygnął się; miał wrażenie, że po twarzy i rękach dotykają go czyjeś mokre, lepkie palce. Zrobiło mu się nieswojo.

– Byle szybciej dobiec do Michała – pomyślał i przyspieszając kroku, ruszył w szarą otchłań.NIEOCZEKIWANE SPOTKANIE

Miasto tonęło w ołowianej mgle. Samochody z trudem torowały sobie drogę przez gęstą zasłonę, co chwila trąbiąc i ocierając się o siebie zderzakami. Przechodnie, których mgła zaskoczyła na zewnątrz, przemykali pod ścianami budynków i kurczowo trzymali się drzew, próbując nie stracić orientacji w tym mlecznym chaosie. Ulice opustoszały – nie było na nich ani jednego dziecka. Jedynie Igor, walcząc z narastającym lękiem, uparcie zmierzał w stronę domu przyjaciela.

Z każdym krokiem cel wydawał się bliższy – dwie i pół minuty, dwie, półtorej, minuta... Jednak wraz ze zmniejszającym się dystansem działo się coś dziwnego. Już po pierwszej minucie marszu Igor poczuł, że powietrze gwałtownie stygnie, a mgła gęstnieje tak bardzo, że zaczyna krępować jego ruchy, jakby próbowała go spowolnić.

„Nic mi się nie stanie, wszystko będzie dobrze” – powtarzał w myślach jak mantrę.

Kiedyś wyczytali z Michałem w Internecie, że w chwilach strachu i słabości autosugestia potrafi zdziałać cuda. Teraz nadarzyła się idealna okazja, by sprawdzić tę teorię w praktyce. Szkoda tylko, że Igor wcale nie miał ochoty na takie eksperymenty.

Rozglądając się nerwowo, zauważył nagle, że nie jest na ulicy sam. Z samej gęstwiny oparów wyłoniła się dwójka dzieci w jego wieku: chłopiec i dziewczynka. Trzymali się mocno za ręce i byli do siebie uderzająco podobni.

Jednak w ich wyglądzie było coś niepokojącego. Przypominali bardziej zjawy niż żywych ludzi. Ich oczy, barwy wyblakłego szkła, patrzyły nieobecnym wzrokiem, a skóra miała trupio blady odcień. Choć w innych okolicznościach można by uznać ich za ładne, sympatyczne dzieciaki, teraz ich widok wywoływał jedynie dreszcz grozy.

„Czy ja też wyglądam tak upiornie w tej przeklętej mgle?” – przemknęło Igorowi przez myśl, aż wzdrygnął się mimowolnie.

– Widzę, że się nas boisz – odezwało się jedno z dzieci chrapliwym, przepełnionym smutkiem głosem. – Tak, zmieniliśmy się, ale możemy odzyskać dawny wygląd, jeśli nam pomożesz.

Igor był chłopcem o dobrym sercu i rzadko odmawiał pomocy. Poza tym dziewczynka, mimo swojej upiornej bladości, była naprawdę ładna. Drobna sylwetka i długie, lśniące włosy opadające na ramiona sprawiały, że wyglądała jak mała księżniczka. A ratowanie księżniczek, jak uważał Igor, to święty obowiązek każdego prawdziwego mężczyzny.

– Kim jesteście? Nigdy was tu wcześniej nie widziałem. I jak niby mam wam pomóc? – zapytał zdziwiony, unikając patrzenia w jej martwe, szklane oczy.

– Musisz pójść z nami do Krainy Mgieł i uwolnić wszystkie porwane dzieci – odparł chłopiec bez emocji.

– Dzieciaki, chyba postradaliście zmysły ze strachu. Chodźcie, lepiej odprowadzę was do domów.

Igor poczuł się pewniej. Uznał, że te dziwne dzieci są po prostu śmiertelnie przerażone gęstą mgłą i plotą bzdury pod wpływem paniki.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij