Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Oko - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
23 lipca 2026
9,99
999 pkt
punktów Virtualo

Oko - ebook

W sylwestrową noc w odludnym pałacyku na wzgórzu spotyka się grupa gości, by wysłuchać historii swojego gospodarza – starego kawalera, który przez trzydzieści lat skrywał mroczną tajemnicę. W jego opowieści o młodości, samotności i przerażającym „oku” czającym się w ciemności splatają się groza, psychologiczny niepokój i melancholia końca wieku. Oko Ignáta Herrmanna to klasyczna czeska nowela z 1894 roku – subtelna, nastrojowa i pełna dreszczyku, przywołująca atmosferę dawnych opowieści przy kominku. Idealna dla miłośników literatury gotyckiej, dark academia i XIX‑wiecznej grozy.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788398171892
Rozmiar pliku: 284 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Národní listy, luty 1894

Jak to już bywało wielokrotnie, również w roku 18 zjechaliśmy się w Sylwestra do majątku pana Čapelskiego – starego kawalera i odludka.

Jego piękny, kamienny dom – choć właściwie nie dom, lecz prawdziwy pałacyk w barokowym stylu – otoczony rozległym, starym ogrodem, a raczej parkiem, przez cały rok nie przyjmował nikogo. Właściciel nie był skąpcem; przeciwnie, w całej okolicy słynął z hojności i dobroci. Ileż to ludzi uratował od ruiny! Wiele zakochanych par, których nie było stać na ślub, zawdzięczało mu własny kąt.

Jednak w równej mierze, a może nawet bardziej, uważano go za dziwaka. Unikał ludzi i nie znosił podziękowań ani wdzięczności. Za wroga uważał każdego, kto zaczynał wychwalać jego dobroć; nie dopuszczał do siebie nikogo, kto przychodził mu dziękować. W tym swoim dziwactwie posunął się tak daleko, że robił wszystko, byle tylko nikt się nie dowiedział, że komuś pomógł. Zielone żaluzje we wszystkich oknach jego pałacyku niemal stale pozostawały opuszczone, a szyby pokrywał kurz, który zmywał jedynie deszcz – tylko po to, by zaraz po nim wiatr naniósł nową warstwę. Zaledwie na parę tygodni w lipcu lub sierpniu okna otwierały się na świat, żaluzje szły w górę, a szkło błyszczało w słońcu nowym blaskiem. To służba wietrzyła i sprzątała, gdy pan Čapelský wyjeżdżał do uzdrowiska w zachodnich Czechach.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij