-
nowość
Oko - ebook
Oko - ebook
W sylwestrową noc w odludnym pałacyku na wzgórzu spotyka się grupa gości, by wysłuchać historii swojego gospodarza – starego kawalera, który przez trzydzieści lat skrywał mroczną tajemnicę. W jego opowieści o młodości, samotności i przerażającym „oku” czającym się w ciemności splatają się groza, psychologiczny niepokój i melancholia końca wieku. Oko Ignáta Herrmanna to klasyczna czeska nowela z 1894 roku – subtelna, nastrojowa i pełna dreszczyku, przywołująca atmosferę dawnych opowieści przy kominku. Idealna dla miłośników literatury gotyckiej, dark academia i XIX‑wiecznej grozy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Horror i thriller |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788398171892 |
| Rozmiar pliku: | 284 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jak to już bywało wielokrotnie, również w roku 18 zjechaliśmy się w Sylwestra do majątku pana Čapelskiego – starego kawalera i odludka.
Jego piękny, kamienny dom – choć właściwie nie dom, lecz prawdziwy pałacyk w barokowym stylu – otoczony rozległym, starym ogrodem, a raczej parkiem, przez cały rok nie przyjmował nikogo. Właściciel nie był skąpcem; przeciwnie, w całej okolicy słynął z hojności i dobroci. Ileż to ludzi uratował od ruiny! Wiele zakochanych par, których nie było stać na ślub, zawdzięczało mu własny kąt.
Jednak w równej mierze, a może nawet bardziej, uważano go za dziwaka. Unikał ludzi i nie znosił podziękowań ani wdzięczności. Za wroga uważał każdego, kto zaczynał wychwalać jego dobroć; nie dopuszczał do siebie nikogo, kto przychodził mu dziękować. W tym swoim dziwactwie posunął się tak daleko, że robił wszystko, byle tylko nikt się nie dowiedział, że komuś pomógł. Zielone żaluzje we wszystkich oknach jego pałacyku niemal stale pozostawały opuszczone, a szyby pokrywał kurz, który zmywał jedynie deszcz – tylko po to, by zaraz po nim wiatr naniósł nową warstwę. Zaledwie na parę tygodni w lipcu lub sierpniu okna otwierały się na świat, żaluzje szły w górę, a szkło błyszczało w słońcu nowym blaskiem. To służba wietrzyła i sprzątała, gdy pan Čapelský wyjeżdżał do uzdrowiska w zachodnich Czechach.