-
nowość
-
promocja
Okruchy gwiazd - ebook
Okruchy gwiazd - ebook
Ariel i Mila są najlepszymi przyjaciółmi, którzy skrycie się w sobie podkochują, jednak żadne z nich nie ma odwagi tego wyznać w obawie przed odrzuceniem i zerwaniem łączącej ich więzi. Kryzysowa sytuacja mamy chłopaka zbliża ich do siebie jeszcze bardziej, ale to nie wystarcza, gdy do gry wkracza Nadia, która konkuruje z Milą o względy Ariela.
Nadia marzy o studiowaniu psychologii w Warszawie. Przeprowadzka jest kosztowna, a narcystyczna matka nastolatki przeznacza wszystkie pieniądze na zabiegi kosmetyczne i operacje plastyczne. Dziewczyna bierze sprawy we własne ręce i rozwija profil na Instagramie, by zaoszczędzić fundusze ze współprac reklamowych. Kiedy dowiaduje się o rosnącej popularności uprawiającego kalistenikę Ariela, postanawia go za wszelką cenę zdobyć poprzez wyeliminowanie swojej rywalki – nawet jeśli postawi to życie chłopaka na szali.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Young Adult |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788368473742 |
| Rozmiar pliku: | 1,7 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Syczę z bólu w reakcji na nieznośne tętnienie. Łapię się za bok i natychmiast tego żałuję. Podnoszę się z łóżka i kuśtykam w stronę lustra, kulejąc od ciężaru minionego wieczoru. Skanuję wzrokiem swoje odbicie w nierównej tafli, by ocenić szkody. Staram się oderwać brudną koszulkę od skóry, ale szybko się orientuję, że materiał przywarł do pozasychanych skrzepów. Ostrożnie naruszam powstałą skorupę. Wraz z cienką strużką krwi wypływają ze mnie resztki powściągliwości. Na tkaninie rośnie nowa plama.
– Cholera!
Porzucam próby doprowadzenia się do porządku. Ignoruję towarzyszące mi przy każdym ruchu pieczenie i otwieram drzwi pokoju z takim impetem, że zawiasy protestują dramatycznym skrzypnięciem. Moje stopy wydają obrzydliwe dźwięki na klejącej się posadzce.
– Wyłaź, tchórzu! – wołam i przystaję na środku mieszkania. Nie usłyszawszy odpowiedzi, wparowuję do jego sypialni. – Dokończmy to, co wczoraj zaczęliś…
Krztuszę się ostatnim słowem, gdy prawie nadeptuję na leżącą na podłodze sylwetkę. Spoglądam na zastygłą twarz, przypominającą bardziej upiorną figurę woskową niż prawdziwego człowieka. Głowę okalają białe, posklejane w strąki włosy. Klatka piersiowa się nie unosi, a cera, która na co dzień i tak wydawała się blada, teraz zupełnie straciła kolor.
Trwam w bezruchu, upodabniając się do spoczywającego u moich stóp ciała. Po nieskończenie długiej chwili przyklękam, by sprawdzić puls. Chwytam delikatnie za nadgarstek, jednocześnie przytrzymując dłoń, by ta nie opadła bezwładnie, ale ręka okazuje się sztywna.
Sztywna i lodowato zimna.
Mój brat nie żyje.
KAMILA
W ciągu trzech sekund rozpędzamy się do prędkości stu kilometrów na godzinę. Potęga przyspieszenia rozpłaszcza płuca o kręgosłup na dwa cieniutkie naleśniki, wyduszając z nich całe powietrze. Strach zaciska oczy i wyostrza pozostałe zmysły, przez co jeszcze wyraźniej odczuwam, że pędzę w zawrotnym tempie. Gwałtowny zakręt wbija mnie w twardą powierzchnię, co najpewniej udekoruje ciało siniakiem. Z gardła wyrywa mi się niekontrolowany pisk.
– Nie wytrzymam tego! Niech ktoś mi pomoże!
Moje błagania na nic się nie zdają. Pędzę pod górę po to tylko, by zaraz znów spadać. Chwytam się oburącz za skronie – tym sposobem usiłuję powstrzymać zawroty głowy. Panika znaczy moje policzki strumieniami łez, które szybko zasychają od uderzającego w nie wiatru. Kiedy wreszcie się zatrzymujemy, pociągam żałośnie nosem, wstaję i podejmuję próbę samodzielnego utrzymania się na wiotkich nogach.
– Nie mów, że przerosła cię byle kolejka – żartuje Ariel. Podaje mi dłoń, ale ja nie reaguję, zajęta wycieraniem twarzy w rękaw wolnej ręki. – Potrzebujesz chusteczki? – Rytmicznie oklepuje swoje kieszenie. – Cholera, musiały wypaść. Poczekaj sekundę.
Rozgląda się w poszukiwaniu zaginionej paczki – bez skutku. Kiedy pośród tłumu dostrzega Nadię z jej świtą, rusza do niej sprężystym krokiem. Wpatruję się tępo w jego orzechowe włosy, falujące w rytm chodu. Piski z okolicznych atrakcji nowo otwartego parku rozrywki zagłuszają ich wymianę zdań, jednak już po chwili dostrzegam zwycięski uśmiech rozjaśniający twarz zmierzającego w moją stronę chłopaka.
– Trzymaj. – Wciska mi w dłoń nieco wymiętą chusteczkę, tylko teoretycznie higieniczną.
– Dzięki – rzucam zdawkowo i ocieram pozostałości łez. – Dokąd teraz?
Ariel przygryza wargę. Nabiera powietrza, następnie wypuszcza je z głośnym sykiem.
– Możemy się przepłynąć, jeśli chcesz. – Drapie się po głowie.
– Przepłynąć? Nie wzięłam stroju kąpielowego.
– Łódkami. – Wskazuje podbródkiem na tunel miłości.
Posyłam mu pełne konsternacji spojrzenie.
– Ariel, to jest atrakcja dla zakochanych. – Krzywię się, gdy łamie mi się głos. Chwytam swój wisiorek i przesuwam nim w tę i z powrotem z chroboczącym dźwiękiem po łańcuszku.
– Tak, rzeczywiście – przyznaje, a jego mimika nie zdradza żadnej emocji. – To co, samochodziki?