Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Operacja, której nie było - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
12 września 2026
4,99 zł
499 pkt
punktów Virtualo

Operacja, której nie było - ebook

W 1949 roku U.S. Navy planowała Highjump II — kolejną wyprawę admirała Richarda E. Byrda na Antarktydę. Operację odwołano, lecz dokumenty przetrwały. Osiemdziesiąt lat później do Majonka trafia spis zwróconego sprzętu ze śladem niemieckiej fotografii, której nie ma w publicznym katalogu. Kubek, Ania, Pablo i doktor Faniak sprawdzają, gdzie kończą się fakty, a zaczyna legenda o Nowej Szwabii i Bazie 211. Drugie, samodzielne opowiadanie serii łączy thriller śledczy, science fiction i prawdziwe materiały archiwalne.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Science Fiction
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 2,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

II. OPERACJA, KTÓREJ NIE BYŁO

SERIA SPECJALNA: ADMIRAŁ BYRD

Rembertów, 29 sierpnia 2026 roku

Pierwszy dokument mówił, że Highjump II miała się odbyć.

Drugi, że marynarka ją odwołała.

Trzeci dokument był wykazem sprzętu i materiałów zwróconych do magazynu po odwołaniu ekspedycji. Na ostatniej stronie widniała pozycja, która do niego nie pasowała: dwie rolki niemieckiego mikrofilmu ze zdjęciami lotniczymi.

Nie był to jeszcze dowód spisku. Był sobotni poranek i dowód na to, że Majonek nie rozumie pojęcia weekendu.

Zadzwonił o siódmej dwanaście.

– Jestem pod bramą.

– Jestem u siebie.

– Wiem.

– Jest sobota.

– Wiem. Otwórz.

Rozłączył się.

Przez chwilę leżałem z telefonem przy uchu, próbując ustalić, czy szef, który pojawia się pod domem bez zapowiedzi, nadal łamie granice, jeżeli robił to już tyle razy, że stało się zwyczajem. Ania spała obok. Otworzyła jedno oko.

– Majonek?

– Skąd wiesz?

– Nikt inny nie potrafi powiedzieć „dzień dobry” w taki sposób, żeby człowiek poczuł się wezwany na przesłuchanie.

Wpuściłem go. Na podjeździe stał jego samochód, a pięć minut później Majonek siedział w piwnicy przy stole, jakby nocą kupił udziały w moim domu. Obok laptopa położył trzy wydruki i przezroczystą teczkę. Kremowa Śnieżka stała na regale. Po tym, co zrobiła poprzedniej nocy, odłączyliśmy od niej wszystko, co dało się odłączyć, łącznie z głośnikiem. Wyglądała niewinnie. Stare urządzenia mają tę przewagę nad ludźmi, że po awarii nie muszą nikomu patrzeć w oczy.

Majonek nie wyglądał, jakby spał.

– Gdzie reszta? – zapytałem.

– Faniak jedzie. Pablo nie odbiera.

– Jest siódma rano.

– Wysłał film o czwartej trzydzieści osiem.

– Tym bardziej może nie odbierać.

Ania zeszła dziesięć minut później z kawą dla nas i herbatą dla siebie. Nie pytała, czy Majonek chce. Postawiła kubek obok jego komputera. Przy Ani nauczyłem się akceptować ludzi, których ona z jakiegoś powodu jeszcze nie wyrzuciła.

Doktor Alec Faniak przyjechał przed ósmą. Zaczął jako mój psycholog, później został człowiekiem pilnującym, żebyśmy z każdego zakłócenia nie robili objawienia. Miał świeżą koszulę i minę człowieka, który przespał dokładnie tyle godzin, ile zaleca literatura medyczna. Nienawidziłem go przez pierwsze pięć minut.

Pablo zjawił się ostatni, w bluzie założonej na lewą stronę. Pod pachą niósł papierową torbę z piekarni.

– Przyniosłem śniadanie – powiedział.

– Kupiłeś dla wszystkich? – zapytała Ania.

Spojrzał do środka.

– Nie. Ale piekarnia jest otwarta.

Usiedliśmy.

Poprzedniej nocy badaliśmy plik dźwiękowy o niepewnym pochodzeniu, rzekomo związany z Operation Highjump. W dwóch niezależnych zapisach jego fragment pojawił się przed chwilą, w której go odtworzyliśmy. Nie potrafiliśmy wykluczyć błędu, montażu ani manipulacji. To był jedyny powód, dla którego o siódmej rano zamiast wyrzucić Majonka za drzwi, czytaliśmy następne dokumenty.

Majonek przesunął w naszą stronę pierwszy dokument.

Na górze widniał nagłówek _Foreign Relations of the United States, 1949_. Niżej: memorandum rozmowy, Waszyngton, 24 maja 1949 roku. Dokument numer 315.

Nie było na nim czarnych pasków, tajemniczych symboli ani pieczęci organizacji, która oficjalnie nie istnieje. Była lista nazwisk, godzina spotkania i kilka stron urzędowego tekstu. Najbardziej podejrzane rzeczy w historii zwykle wyglądają jak formularz, którego nikt nie chce czytać.

– To jest jawne od lat – powiedział Majonek. – Oficjalna seria dokumentów Departamentu Stanu.

– Czyli znowu zaczynamy od czegoś, co każdy może znaleźć? – zapytał Pablo.

– Każdy może. Prawie nikt nie znajduje.

Faniak wziął drugą kopię.

– Highjump II.

– Planowana wyprawa marynarki na sezon 1949–1950 – powiedział Majonek. – Byrd miał wrócić do służby czynnej i objąć dowództwo task force. Wyprawę odwołano przed rozpoczęciem.

– Czyli operacja, której nie było – stwierdziła Ania.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij