Operacja "Katapulta" - ebook
Po zawarciu przez Francję separatystycznego zawieszenia broni w 1940 roku Wielka Brytania obawiała się przejęcia okrętów francuskiej Marine nationale przez niemiecką Kriegsmarine, co mogło ułatwić III Rzeszy inwazję na Wyspy Brytyjskie. Z polecenia premiera Winstona Churchilla francuskiej flocie postawiono ultimatum: dalsza walka u boku aliantów, ewakuacja do zamorskich portów lub rozbrojenie. Odmowa oznaczała użycie siły przez Royal Navy. Operacji nadano kryptonim „Catapult”.
| Kategoria: | Historia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-11-18821-1 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
W końcu maja 1940 roku naczelne dowództwo wojsk francuskich nie ma już żadnych wątpliwości, że w najbliższych dniach Niemcy znajdą się u bram Paryża. Silne bombardowania portów Hawru, Cherbourga i Brestu wskazują na drugi kierunek natarcia niemieckich dywizji. Równocześnie wzmaga się działalność U-bootów wzdłuż wybrzeży Francji. Flocie grozi zatopienie w portach.
28 maja admiralicja wydaje rozkaz: „Opuścić porty francuskie”. Zgodnie z nim część okrętów udaje się do portów angielskich, część do Casablanki i Dakaru.
Na początku czerwca, w starym pałacu du Muguet, niedaleko Briare, odbyło się spotkanie sojuszników, którego celem miało być omówienie trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Francja.
W dużej sali rycerskiej panował półmrok. Wzdłuż ścian stały manekiny zakute w stalowe pancerze dawnych władców tej feudalnej rezydencji nad Loarą. Oparte o miecze, z głowami lekko pochylonymi do przodu, zdawały się również słuchać przemówienia Churchilla, który próbuje przekonać swoich sojuszników o konieczności dalszej obrony. Obiecuje przysłać – na wiosnę 1941 roku – pomoc w postaci 20–25 dywizji angielskich…
Nagle przerywa mu premier Francji, Reynaud:
– Jakie stanowisko zajmie pański rząd, panie premierze, jeśli Francja wbrew układowi z 28 marca 1940 roku zwróci się do rządu Rzeszy o separatystyczne zawieszenie broni?
Premier Wielkiej Brytanii nie robi wrażenia zaskoczonego tym pytaniem. Zaciąga się głęboko cygarem i flegmatycznie odpowiada:
– Zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Francja. Nasze przyjazne uczucia dla waszego kraju pozostaną jednak niewzruszone. Będziemy walczyli do końca, nawet jeżeli nas opuścicie.
Kiedy jednak dyskusja schodzi na temat ewentualnych losów i przyszłości francuskiej floty wojennej, Churchill traci nagle panowanie nad sobą. Zrywa się z miejsca, rzuca cygaro, depcze je nogą i ze złym błyskiem w oczach oświadcza:
– Jeżeli będzie groziło niebezpieczeństwo przejęcia przez Niemców okrętów francuskich, Anglia gotowa jest jeszcze dziś, dopóki ma trochę czasu, wbrew układom z marca, cofnąć swoje gwarancje odnośnie dalszego losu waszej floty…
Kilka dni później, 16 czerwca 1940 roku, premier Reynaud zgłasza dymisję. Osiemdziesięcioczteroletni marszałek Pétain natychmiast organizuje nowy rząd. Generał Weygand otrzymuje tekę ministra obrony, admirał Darlan – ministra marynarki.
W tym samym jeszcze dniu Pétain zwraca się do Hitlera z prośbą o zawieszenie broni.
Z tą chwilą następuje znaczne ochłodzenie francusko-angielskich stosunków dyplomatycznych, a między admiralicjami tych dwóch państw występują symptomy wzajemnej nieufności, a nawet wrogości.
Pierwszym dokumentem, jaki podpisał nowy minister marynarki, był rozkaz skierowany do wszystkich admirałów, który brzmiał:
_Okręty francuskie natychmiast opuszczą konwoje angielskie i wrócą do portów francuskich. Zabraniam pod jakimkolwiek pretekstem wchodzenia do portów Wielkiej Brytanii!_
Rozkaz ten został później uzupełniony następującym telegramem:
_Wszystkie okręty francuskie, znajdujące się w portach angielskich, natychmiast powrócą do kraju. Zabraniam dowódcom wykonywania rozkazów admirałów angielskich._
_Admiralicja Wielkiej Brytanii, której nieobcy był szyfr marynarki francuskiej, szybko zapoznała się z rozkazami admirała Darlana. 19 czerwca nadała drogą radiową rozkaz:_
_Do dowódców okrętów floty wojennej i handlowej W. Brytanii, jednostek polskich, holenderskich, belgijskich, norweskich, duńskich (…)_
_Natychmiast opuścić porty francuskie. Unikać przebywania w pobliżu okrętów wojennych Francji…_
_W tym samym dniu, o godz. 6.25, rząd marszałka Pétaina, za pośrednictwem ambasadora hiszpańskiego, otrzymał odpowiedź od rządu niemieckiego:_
_Rząd Rzeszy gotów jest zapoznać rząd francuski z warunkami zawieszenia broni…_
_Nazajutrz rząd francuski otrzymał nową, konkretną już wiadomość:_
_Wysokie Dowództwo Wehrmachtu oczekuje delegatów francuskich w dniu 20 czerwca, od godziny 17.00 przy moście na rzece Loarze, koło miejscowości Tours…_
Prawie natychmiast w drogę, na oznaczone miejsce, wyruszyła delegacja z generałem Huntzigerem i ambasadorem Noëlem na czele.
Dyżur przy telefonie, w tymczasowej siedzibie rządu francuskiego w Bordeaux, pełni osobiście minister obrony, generał Weygand. Po jakimś czasie nagły, ostry dzwonek aparatu przerywa mu drzemkę. Trzęsącą się, starczą ręką ujmuje słuchawkę. Pośród szumu i trzasków na linii słyszy wreszcie głos przewodniczącego delegacji, generała Huntzigera. Pyta go:
– Gdzie pan się znajduje, generale? Skąd pan mówi?
– Z Compiègne…
Generał Weygand nie wierzy własnym uszom. Z Compiègne? A więc tam Niemcy będą dyktować swoje warunki? Tam, gdzie w 1918 roku w jego obecności podpisywali akt kapitulacji! Co za afront dla Francji! Opanowuje się z trudem, pyta drżącym głosem:
– Czy są przedstawiciele rządu niemieckiego?
– Tak jest, generale. Najważniejsze osobistości: Hitler, Göring, Raeder, Hess, Ribbentrop i Keitel.
– Jakie stawiają warunki?
– Bardzo ciężkie.
– Kiedy pan przyśle tekst propozycji?
– Nie przyślę. Wolno mi podać go tylko telefonicznie…
– Niech więc pan poda szyfrem, ze swoimi uwagami! – niecierpliwi się Weygand.
– Zabronione! Wolno mi porozumieć się z panem tylko tekstem otwartym…
Generał jest zdumiony takim obrotem sprawy. Mówi zrezygnowany:
– Niech pan podaje…
Generał Huntziger kolejno, punkt po punkcie, zaczyna dyktować podane mu przez Niemców warunki rozejmu…
Nagle ktoś puka do drzwi. Weygand kieruje na nie wzrok. Nie widzi twarzy wchodzącego, gdyż światło lampy biurowej przysłonięte jest z góry szerokim talerzem abażuru. Bielą się jednak starannie zaprasowane białe spodnie. Generał domyśla się, że to Darlan wszedł do pokoju, i czyni ręką zapraszający gest.
Admirał bezszelestnie przysuwa krzesło, siada na nim i z zainteresowaniem śledzi przepisywany przez Weyganda tekst. Nurtuje go jednak tylko jedno pytanie:
– Co z flotą? Co się stanie z moją flotą?
Generał notuje: Punkt ósmy. Sprawa floty…
Admirał z niecierpliwością przygryza wargi i słowo po słowie czyta:
_Francuska flota wojenna, poza jednostkami, którymi będzie dysponował rząd francuski według własnego uznania dla obrony swoich interesów w koloniach zamorskich, zostanie zgrupowana w wyznaczonych portach francuskich, zdemobilizowana i rozbrojona…_
_Rząd niemiecki przyrzeka uroczyście nie wykorzystywać tej floty w czasie wojny…_
_Ponadto rząd niemiecki oświadcza, że nie będzie żądał przekazania floty wojennej w traktacie pokojowym…_
_Jednostki marynarki francuskiej, niezwiązane z ochroną interesów francuskich w koloniach, otrzymają rozkaz powrotu do Francji…_
Darlan pociera podbródek; na jego twarz wypełza ledwie dostrzegalny uśmiech. Jego flota jest uratowana! A może uda się jeszcze coś wytargować? – myśli i natychmiast szepcze coś na ucho ministrowi obrony. Ten kiwa głową aprobująco i mówi głośno do słuchawki:
– Proszę zaproponować Niemcom małą zmianę do tego punktu. Mianowicie: francuska flota wojenna zostanie zgrupowana w portach afrykańskich. Gotowość bojowa jednostek będzie zmniejszona do połowy normy utrzymywanej w okresie pokojowym…
Podsłuchujący na linii telefonicznej oficer Abwehry uśmiecha się ironicznie: Głupców szukają, czy co? Nie będziemy przecież płynąć aż do Afryki, żeby uzupełnić naszą Kriegsmarine…
Rozmowa skończona. Kończy się również pierwszy dzień rokowań francusko-niemieckich. Wieczorem tego dnia pracownik wydziału specjalnego Ministerstwa Marynarki Wojennej Francji szyfruje telegram:
_Nr 5057–5059, godz. 13.30 – 20 czerwca 1940 roku._
_Do admirałów: Nord – Sud, Afrique – Antilles – NEO Atlantique – 3e Escadre, Force X – MNF – Londres_
_Admirał ma nadzieję, że zachowa możliwości dowodzenia flotą wojenną. 2. W wypadku gdyby admirał floty nie miał możliwości swobodnego wydawania rozkazów, siły morskie podporządkuje się rozkazom admirała de Laborde lub kolejno: admirałowi Esteve, admirałowi Abrial, admirałowi Gensoul…_
_Podpisał admirał floty – Darlan_
W tym samym jeszcze dniu ambasador Wielkiej Brytanii przy rządzie francuskim, sir Ronald, zrobił wściekłą awanturę ministrowi spraw zagranicznych, Baudouinowi.
– To jest skandal! – krzyczał na cały głos. – Wbrew zapewnieniom danym mojemu rządowi Francja oddała flotę Hitlerowi! Żądam zmiany punktu ósmego traktatu rozejmowego…
Nic nie wskórawszy jednak, udał się do rezydencji marszałka Pétaina. Na jego prośbę natychmiastowego widzenia się z marszałkiem sekretarz, generał Magre, uśmiechnął się ironicznie:
– Pan wybaczy, panie ambasadorze, ale marszałek, jak panu wiadomo, ma przeszło osiemdziesiąt lat i o tej porze zwykle śpi. Nagłe przebudzenie mogłoby źle wpłynąć na jego stan zdrowia…
Obrażony ambasador o północy opuszcza Francję na pokładzie kutra rybackiego. Natychmiast po jego przybyciu do Londynu premier Winston Churchill zarządził odprawę dowódców poszczególnych rodzajów wojsk.
– Panowie, należy wzmocnić czujność i zarządzić ostre pogotowie wzdłuż wybrzeża zachodniego i południowego. Francja nas zdradziła – oświadczył na wstępie. – Wprawdzie na razie Niemcy pozostawili flotę pod dowództwem Darlana, gdyż chcą uśpić czujność marynarzy i nie mają przygotowanej kadry, ażeby obsadzić wszystkie jednostki. Zagarnięcie jej jest jednak kwestią tygodni, jeżeli nie dni…
– To znaczy, że za kilka miesięcy Kriegsmarine zostanie uzupełniona flotą francuską i może próbować dokonać inwazji? – wtrącił minister lotnictwa.
– Pan się nie myli, ministrze. Na dowód tego przeczytam panu dokument przekazany mi dziś przez naszą Intelligence Service. Niech pan słucha:
_Mein Führer! Proponuję rozpocząć inwazję na Anglię nie później jak w ciągu (…) 3–4 miesięcy. Aby zapewnić powodzenie tej akcji, inwazja powinna być dokonana na szerokim froncie od Ramsgate aż na zachód do wyspy Wight… Podpisał admirał Raeder._
– Sprawa jest jasna – dodał na zakończenie Churchill. – Aby uprzedzić wroga, flota francuska w ciągu 1–2 miesięcy musi przejść na naszą stronę lub zostanie zniszczona.
Tej samej nocy, w tej samej sali odbyła się jeszcze jedna narada. Grono obecnych było jednak o wiele szczuplejsze. Twarze uczestników ginęły w półmroku, jaki tu panował. Rozmowa była jednak bardziej interesująca i bardziej… szczera.
– Nie kryję przed wami, panowie, że propozycje Raedera zostały na razie odrzucone przez Hitlera – referował przewodniczący. – Na razie nie grozi również niebezpieczeństwo zawładnięcia floty francuskiej przez Niemców. Flota ta jednak, przez samo swoje istnienie, zagraża nam. Zagraża potędze Anglii na morzu. Jeżeli chcemy, po zwycięskiej wojnie, zachować naszą pozycję na morzach, marynarka wojenna Francji musi przestać istnieć…
Nazajutrz odbyło się wielogodzinne posiedzenie rządu angielskiego, któremu przewodniczył premier Churchill. Po raz pierwszy też na nim padł kryptonim: Operacja „Katapulta”. Co on jednak oznaczał? – poza Churchillem wiedziały zaledwie dwie, trzy osoby.
W tym czasie okręty francuskie, zgodnie z otrzymanym rozkazem, płynęły do wskazanych im portów. Nie wszystkie jednak. Kapitan Cabanier – dowódca okrętu podwodnego, stawiacza min „Rubis”, działającego na Morzu Północnym – po przeczytaniu rozkazu wzywającego do powrotu oświadczył załodze krótko:
– Rozejm z „boszami”? Nigdy! Kontynuujemy walkę.
Na potwierdzenie tego zatopił pierwszy napotkany statek niemiecki i zawinął do bazy angielskiej w Harwich.
Choć takich dowódców było niewielu, ich poczynania wywołały ostry protest Niemców i zdenerwowanie Darlana. 26 czerwca wydał on rozkaz:
_Zapoznałem się dokładnie z warunkami rozejmu. Żaden z nich nie uwłacza naszemu honorowi – uspokaja on sumienie patriotycznie nastawionych oficerów i marynarzy. Zatrzymujemy nasze okręty i lotnictwo morskie. Przeciwnicy zapewnili solennie, że będą przestrzegali ściśle tych warunków. Wzywam do zachowania dyscypliny…_
Jedynym generałem francuskim, który „nie zachował dyscypliny” i odmówił wykonania rozkazu w sprawie zawieszenia broni, był generał Charles de Gaulle. Prawie natychmiast rozpoczął on organizowanie armii „Francji Walczącej”. W tym celu też odwiedzał wszystkie większe zgrupowania oddziałów francuskich, które po ewakuacji z Dunkierki znalazły się na terenie Wielkiej Brytanii.
Pewnego dnia, wczesnym rankiem, udał się do Trentham Park, gdzie stacjonowała lekka dywizja Strzelców Górskich i kilka innych jednostek. Dowódca dywizji nie był wprawdzie entuzjastą dalszej walki u boku Anglików, ale umożliwił mu spotkanie z oficerami i żołnierzami.
W wyniku tego spotkania powstał zalążek armii francuskiej na emigracji w składzie: dwóch batalionów 13. Półbrygady Legii Cudzoziemskiej na czele z dowódcą podpułkownikiem Magrin–Vernerey; około dwustu strzelców górskich, niecałej kompanii czołgów, kilkudziesięciu artylerzystów i kilku oficerów sztabu dywizji i rodzajów służb. Pozostali odmówili podporządkowania się de Gaulle’owi i zgłosili się do misji repatriacyjnej.
Generał nie był zadowolony z tego werbunku. Liczył na większą liczbę żołnierzy chętnych do dalszej walki. Jego rozgoryczenie pogłębiła jeszcze wiadomość, jaką wkrótce otrzymał od swojego oficera łącznikowego. Oficer ten zameldował mu:
– Panie generale, natychmiast po pana odjeździe z dywizji przybyło tam dwóch pułkowników brytyjskich – de Chair i Williams. Zorganizowali oni apel wszystkich naszych ochotników i oświadczyli im:
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki