Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Operacja "Katapulta" - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
25 marca 2026
983 pkt
punktów Virtualo

Operacja "Katapulta" - ebook

Po zawarciu przez Francję separatystycznego zawieszenia broni w 1940 roku Wielka Brytania obawiała się przejęcia okrętów francuskiej Marine nationale przez niemiecką Kriegsmarine, co mogło ułatwić III Rzeszy inwazję na Wyspy Brytyjskie. Z polecenia premiera Winstona Churchilla francuskiej flocie postawiono ultimatum: dalsza walka u boku aliantów, ewakuacja do zamorskich portów lub rozbrojenie. Odmowa oznaczała użycie siły przez Royal Navy. Operacji nadano kryptonim „Catapult”.

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-18821-1
Rozmiar pliku: 1,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

NA HORYZONCIE – MERS EL-KÉBIR

W końcu maja 1940 roku naczelne dowódz­two wojsk fran­cu­skich nie ma już żad­nych wąt­pli­wo­ści, że w naj­bliż­szych dniach Niemcy znajdą się u bram Paryża. Silne bom­bar­do­wa­nia por­tów Hawru, Cher­bo­urga i Bre­stu wska­zują na drugi kie­ru­nek natar­cia nie­miec­kich dywi­zji. Rów­no­cze­śnie wzmaga się dzia­łal­ność U-bootów wzdłuż wybrzeży Fran­cji. Flo­cie grozi zato­pie­nie w por­tach.

28 maja admi­ra­li­cja wydaje roz­kaz: „Opu­ścić porty fran­cu­skie”. Zgod­nie z nim część okrę­tów udaje się do por­tów angiel­skich, część do Casa­blanki i Dakaru.

Na początku czerwca, w sta­rym pałacu du Muguet, nie­da­leko Briare, odbyło się spo­tka­nie sojusz­ni­ków, któ­rego celem miało być omó­wie­nie trud­nej sytu­acji, w jakiej zna­la­zła się Fran­cja.

W dużej sali rycer­skiej pano­wał pół­mrok. Wzdłuż ścian stały mane­kiny zakute w sta­lowe pan­ce­rze daw­nych wład­ców tej feu­dal­nej rezy­den­cji nad Loarą. Oparte o mie­cze, z gło­wami lekko pochy­lo­nymi do przodu, zda­wały się rów­nież słu­chać prze­mó­wie­nia Chur­chilla, który pró­buje prze­ko­nać swo­ich sojusz­ni­ków o koniecz­no­ści dal­szej obrony. Obie­cuje przy­słać – na wio­snę 1941 roku – pomoc w postaci 20–25 dywi­zji angiel­skich…

Nagle prze­rywa mu pre­mier Fran­cji, Rey­naud:

– Jakie sta­no­wi­sko zaj­mie pań­ski rząd, panie pre­mie­rze, jeśli Fran­cja wbrew ukła­dowi z 28 marca 1940 roku zwróci się do rządu Rze­szy o sepa­ra­ty­styczne zawie­sze­nie broni?

Pre­mier Wiel­kiej Bry­ta­nii nie robi wra­że­nia zasko­czo­nego tym pyta­niem. Zaciąga się głę­boko cyga­rem i fleg­ma­tycz­nie odpo­wiada:

– Zda­jemy sobie sprawę z trud­nej sytu­acji, w jakiej zna­la­zła się Fran­cja. Nasze przy­ja­zne uczu­cia dla waszego kraju pozo­staną jed­nak nie­wzru­szone. Będziemy wal­czyli do końca, nawet jeżeli nas opu­ści­cie.

Kiedy jed­nak dys­ku­sja scho­dzi na temat ewen­tu­al­nych losów i przy­szło­ści fran­cu­skiej floty wojen­nej, Chur­chill traci nagle pano­wa­nie nad sobą. Zrywa się z miej­sca, rzuca cygaro, dep­cze je nogą i ze złym bły­skiem w oczach oświad­cza:

– Jeżeli będzie gro­ziło nie­bez­pie­czeń­stwo prze­ję­cia przez Niem­ców okrę­tów fran­cu­skich, Anglia gotowa jest jesz­cze dziś, dopóki ma tro­chę czasu, wbrew ukła­dom z marca, cof­nąć swoje gwa­ran­cje odno­śnie dal­szego losu waszej floty…

Kilka dni póź­niej, 16 czerwca 1940 roku, pre­mier Rey­naud zgła­sza dymi­sję. Osiem­dzie­się­ciocz­te­ro­letni mar­sza­łek Pétain natych­miast orga­ni­zuje nowy rząd. Gene­rał Wey­gand otrzy­muje tekę mini­stra obrony, admi­rał Dar­lan – mini­stra mary­narki.

W tym samym jesz­cze dniu Pétain zwraca się do Hitlera z prośbą o zawie­sze­nie broni.

Z tą chwilą nastę­puje znaczne ochło­dze­nie fran­cu­sko-angiel­skich sto­sun­ków dyplo­ma­tycz­nych, a mię­dzy admi­ra­li­cjami tych dwóch państw wystę­pują symp­tomy wza­jem­nej nie­uf­no­ści, a nawet wro­go­ści.

Pierw­szym doku­men­tem, jaki pod­pi­sał nowy mini­ster mary­narki, był roz­kaz skie­ro­wany do wszyst­kich admi­ra­łów, który brzmiał:

_Okręty fran­cu­skie natych­miast opusz­czą kon­woje angiel­skie i wrócą do por­tów fran­cu­skich. Zabra­niam pod jakim­kol­wiek pre­tek­stem wcho­dze­nia do por­tów Wiel­kiej Bry­ta­nii!_

Roz­kaz ten został póź­niej uzu­peł­niony nastę­pu­ją­cym tele­gra­mem:

_Wszyst­kie okręty fran­cu­skie, znaj­du­jące się w por­tach angiel­skich, natych­miast powrócą do kraju. Zabra­niam dowód­com wyko­ny­wa­nia roz­ka­zów admi­ra­łów angiel­skich._

_Admi­ra­li­cja Wiel­kiej Bry­ta­nii, któ­rej nie­obcy był szyfr mary­narki fran­cu­skiej, szybko zapo­znała się z roz­ka­zami admi­rała Dar­lana. 19 czerwca nadała drogą radiową roz­kaz:_

_Do dowód­ców okrę­tów floty wojen­nej i han­dlo­wej W. Bry­ta­nii, jed­no­stek pol­skich, holen­der­skich, bel­gij­skich, nor­we­skich, duń­skich (…)_

_Natych­miast opu­ścić porty fran­cu­skie. Uni­kać prze­by­wa­nia w pobliżu okrę­tów wojen­nych Fran­cji…_

_W tym samym dniu, o godz. 6.25, rząd mar­szałka Pétaina, za pośred­nic­twem amba­sa­dora hisz­pań­skiego, otrzy­mał odpo­wiedź od rządu nie­miec­kiego:_

_Rząd Rze­szy gotów jest zapo­znać rząd fran­cu­ski z warun­kami zawie­sze­nia broni…_

_Naza­jutrz rząd fran­cu­ski otrzy­mał nową, kon­kretną już wia­do­mość:_

_Wyso­kie Dowódz­two Wehr­machtu ocze­kuje dele­ga­tów fran­cu­skich w dniu 20 czerwca, od godziny 17.00 przy moście na rzece Loarze, koło miej­sco­wo­ści Tours…_

Pra­wie natych­miast w drogę, na ozna­czone miej­sce, wyru­szyła dele­ga­cja z gene­ra­łem Hunt­zi­ge­rem i amba­sa­do­rem Noëlem na czele.

Dyżur przy tele­fo­nie, w tym­cza­so­wej sie­dzi­bie rządu fran­cu­skiego w Bor­de­aux, pełni oso­bi­ście mini­ster obrony, gene­rał Wey­gand. Po jakimś cza­sie nagły, ostry dzwo­nek apa­ratu prze­rywa mu drzemkę. Trzę­sącą się, star­czą ręką ujmuje słu­chawkę. Pośród szumu i trza­sków na linii sły­szy wresz­cie głos prze­wod­ni­czą­cego dele­ga­cji, gene­rała Hunt­zi­gera. Pyta go:

– Gdzie pan się znaj­duje, gene­rale? Skąd pan mówi?

– Z Compiègne…

Gene­rał Wey­gand nie wie­rzy wła­snym uszom. Z Compiègne? A więc tam Niemcy będą dyk­to­wać swoje warunki? Tam, gdzie w 1918 roku w jego obec­no­ści pod­pi­sy­wali akt kapi­tu­la­cji! Co za afront dla Fran­cji! Opa­no­wuje się z tru­dem, pyta drżą­cym gło­sem:

– Czy są przed­sta­wi­ciele rządu nie­miec­kiego?

– Tak jest, gene­rale. Naj­waż­niej­sze oso­bi­sto­ści: Hitler, Göring, Raeder, Hess, Rib­ben­trop i Keitel.

– Jakie sta­wiają warunki?

– Bar­dzo cięż­kie.

– Kiedy pan przy­śle tekst pro­po­zy­cji?

– Nie przy­ślę. Wolno mi podać go tylko tele­fo­nicz­nie…

– Niech więc pan poda szy­frem, ze swo­imi uwa­gami! – nie­cier­pliwi się Wey­gand.

– Zabro­nione! Wolno mi poro­zu­mieć się z panem tylko tek­stem otwar­tym…

Gene­rał jest zdu­miony takim obro­tem sprawy. Mówi zre­zy­gno­wany:

– Niech pan podaje…

Gene­rał Hunt­zi­ger kolejno, punkt po punk­cie, zaczyna dyk­to­wać podane mu przez Niem­ców warunki rozejmu…

Nagle ktoś puka do drzwi. Wey­gand kie­ruje na nie wzrok. Nie widzi twa­rzy wcho­dzą­cego, gdyż świa­tło lampy biu­ro­wej przy­sło­nięte jest z góry sze­ro­kim tale­rzem aba­żuru. Bielą się jed­nak sta­ran­nie zapra­so­wane białe spodnie. Gene­rał domy­śla się, że to Dar­lan wszedł do pokoju, i czyni ręką zapra­sza­jący gest.

Admi­rał bez­sze­lest­nie przy­suwa krze­sło, siada na nim i z zain­te­re­so­wa­niem śle­dzi prze­pi­sy­wany przez Wey­ganda tekst. Nur­tuje go jed­nak tylko jedno pyta­nie:

– Co z flotą? Co się sta­nie z moją flotą?

Gene­rał notuje: Punkt ósmy. Sprawa floty…

Admi­rał z nie­cier­pli­wo­ścią przy­gryza wargi i słowo po sło­wie czyta:

_Fran­cu­ska flota wojenna, poza jed­nost­kami, któ­rymi będzie dys­po­no­wał rząd fran­cu­ski według wła­snego uzna­nia dla obrony swo­ich inte­re­sów w kolo­niach zamor­skich, zosta­nie zgru­po­wana w wyzna­czo­nych por­tach fran­cu­skich, zde­mo­bi­li­zo­wana i roz­bro­jona…_

_Rząd nie­miecki przy­rzeka uro­czy­ście nie wyko­rzy­sty­wać tej floty w cza­sie wojny…_

_Ponadto rząd nie­miecki oświad­cza, że nie będzie żądał prze­ka­za­nia floty wojen­nej w trak­ta­cie poko­jo­wym…_

_Jed­nostki mary­narki fran­cu­skiej, nie­zwią­zane z ochroną inte­re­sów fran­cu­skich w kolo­niach, otrzy­mają roz­kaz powrotu do Fran­cji…_

Dar­lan pociera pod­bró­dek; na jego twarz wypełza led­wie dostrze­galny uśmiech. Jego flota jest ura­to­wana! A może uda się jesz­cze coś wytar­go­wać? – myśli i natych­miast szep­cze coś na ucho mini­strowi obrony. Ten kiwa głową apro­bu­jąco i mówi gło­śno do słu­chawki:

– Pro­szę zapro­po­no­wać Niem­com małą zmianę do tego punktu. Mia­no­wi­cie: fran­cu­ska flota wojenna zosta­nie zgru­po­wana w por­tach afry­kań­skich. Goto­wość bojowa jed­no­stek będzie zmniej­szona do połowy normy utrzy­my­wa­nej w okre­sie poko­jo­wym…

Pod­słu­chu­jący na linii tele­fo­nicz­nej ofi­cer Abwehry uśmie­cha się iro­nicz­nie: Głup­ców szu­kają, czy co? Nie będziemy prze­cież pły­nąć aż do Afryki, żeby uzu­peł­nić naszą Krieg­sma­rine…

Roz­mowa skoń­czona. Koń­czy się rów­nież pierw­szy dzień roko­wań fran­cu­sko-nie­miec­kich. Wie­czo­rem tego dnia pra­cow­nik wydziału spe­cjal­nego Mini­ster­stwa Mary­narki Wojen­nej Fran­cji szy­fruje tele­gram:

_Nr 5057–5059, godz. 13.30 – 20 czerwca 1940 roku._

_Do admi­ra­łów: Nord – Sud, Afri­que – Antil­les – NEO Atlan­ti­que – 3e Esca­dre, Force X – MNF – Lon­dres_

_Admi­rał ma nadzieję, że zachowa moż­li­wo­ści dowo­dze­nia flotą wojenną. 2. W wypadku gdyby admi­rał floty nie miał moż­li­wo­ści swo­bod­nego wyda­wa­nia roz­ka­zów, siły mor­skie pod­po­rząd­kuje się roz­ka­zom admi­rała de Laborde lub kolejno: admi­rałowi Esteve, admi­rałowi Abrial, admi­rałowi Gen­soul…_

_Pod­pi­sał admi­rał floty – Dar­lan_

W tym samym jesz­cze dniu amba­sa­dor Wiel­kiej Bry­ta­nii przy rzą­dzie fran­cu­skim, sir Ronald, zro­bił wście­kłą awan­turę mini­strowi spraw zagra­nicz­nych, Bau­do­uinowi.

– To jest skan­dal! – krzy­czał na cały głos. – Wbrew zapew­nie­niom danym mojemu rzą­dowi Fran­cja oddała flotę Hitle­rowi! Żądam zmiany punktu ósmego trak­tatu rozej­mo­wego…

Nic nie wskó­raw­szy jed­nak, udał się do rezy­den­cji mar­szałka Pétaina. Na jego prośbę natych­mia­sto­wego widze­nia się z mar­szał­kiem sekre­tarz, gene­rał Magre, uśmiech­nął się iro­nicz­nie:

– Pan wyba­czy, panie amba­sa­do­rze, ale mar­sza­łek, jak panu wia­domo, ma prze­szło osiem­dzie­siąt lat i o tej porze zwy­kle śpi. Nagłe prze­bu­dze­nie mogłoby źle wpły­nąć na jego stan zdro­wia…

Obra­żony amba­sa­dor o pół­nocy opusz­cza Fran­cję na pokła­dzie kutra rybac­kiego. Natych­miast po jego przy­by­ciu do Lon­dynu pre­mier Win­ston Chur­chill zarzą­dził odprawę dowód­ców poszcze­gól­nych rodza­jów wojsk.

– Pano­wie, należy wzmoc­nić czuj­ność i zarzą­dzić ostre pogo­to­wie wzdłuż wybrzeża zachod­niego i połu­dnio­wego. Fran­cja nas zdra­dziła – oświad­czył na wstę­pie. – Wpraw­dzie na razie Niemcy pozo­sta­wili flotę pod dowódz­twem Dar­lana, gdyż chcą uśpić czuj­ność mary­na­rzy i nie mają przy­go­to­wa­nej kadry, ażeby obsa­dzić wszyst­kie jed­nostki. Zagar­nię­cie jej jest jed­nak kwe­stią tygo­dni, jeżeli nie dni…

– To zna­czy, że za kilka mie­sięcy Krieg­sma­rine zosta­nie uzu­peł­niona flotą fran­cu­ską i może pró­bo­wać doko­nać inwa­zji? – wtrą­cił mini­ster lot­nic­twa.

– Pan się nie myli, mini­strze. Na dowód tego prze­czy­tam panu doku­ment prze­ka­zany mi dziś przez naszą Intel­li­gence Service. Niech pan słu­cha:

_Mein Führer! Pro­po­nuję roz­po­cząć inwa­zję na Anglię nie póź­niej jak w ciągu (…) 3–4 mie­sięcy. Aby zapew­nić powo­dze­nie tej akcji, inwa­zja powinna być doko­nana na sze­ro­kim fron­cie od Rams­gate aż na zachód do wyspy Wight… Pod­pi­sał admi­rał Raeder._

– Sprawa jest jasna – dodał na zakoń­cze­nie Chur­chill. – Aby uprze­dzić wroga, flota fran­cu­ska w ciągu 1–2 mie­sięcy musi przejść na naszą stronę lub zosta­nie znisz­czona.

Tej samej nocy, w tej samej sali odbyła się jesz­cze jedna narada. Grono obec­nych było jed­nak o wiele szczu­plej­sze. Twa­rze uczest­ni­ków ginęły w pół­mroku, jaki tu pano­wał. Roz­mowa była jed­nak bar­dziej inte­re­su­jąca i bar­dziej… szczera.

– Nie kryję przed wami, pano­wie, że pro­po­zy­cje Raedera zostały na razie odrzu­cone przez Hitlera – refe­ro­wał prze­wod­ni­czący. – Na razie nie grozi rów­nież nie­bez­pie­czeń­stwo zawład­nię­cia floty fran­cu­skiej przez Niem­ców. Flota ta jed­nak, przez samo swoje ist­nie­nie, zagraża nam. Zagraża potę­dze Anglii na morzu. Jeżeli chcemy, po zwy­cię­skiej woj­nie, zacho­wać naszą pozy­cję na morzach, mary­narka wojenna Fran­cji musi prze­stać ist­nieć…

Naza­jutrz odbyło się wie­lo­go­dzinne posie­dze­nie rządu angiel­skiego, któ­remu prze­wod­ni­czył pre­mier Chur­chill. Po raz pierw­szy też na nim padł kryp­to­nim: Ope­ra­cja „Kata­pulta”. Co on jed­nak ozna­czał? – poza Chur­chillem wie­działy zale­d­wie dwie, trzy osoby.

W tym cza­sie okręty fran­cu­skie, zgod­nie z otrzy­ma­nym roz­ka­zem, pły­nęły do wska­za­nych im por­tów. Nie wszyst­kie jed­nak. Kapi­tan Caba­nier – dowódca okrętu pod­wod­nego, sta­wia­cza min „Rubis”, dzia­ła­ją­cego na Morzu Pół­noc­nym – po prze­czy­ta­niu roz­kazu wzy­wa­ją­cego do powrotu oświad­czył zało­dze krótko:

– Rozejm z „boszami”? Ni­gdy! Kon­ty­nu­ujemy walkę.

Na potwier­dze­nie tego zato­pił pierw­szy napo­tkany sta­tek nie­miecki i zawi­nął do bazy angiel­skiej w Har­wich.

Choć takich dowód­ców było nie­wielu, ich poczy­na­nia wywo­łały ostry pro­test Niem­ców i zde­ner­wo­wa­nie Dar­lana. 26 czerwca wydał on roz­kaz:

_Zapo­zna­łem się dokład­nie z warun­kami rozejmu. Żaden z nich nie uwła­cza naszemu hono­rowi – uspo­kaja on sumie­nie patrio­tycz­nie nasta­wio­nych ofi­ce­rów i mary­na­rzy. Zatrzy­mu­jemy nasze okręty i lot­nic­two mor­skie. Prze­ciw­nicy zapew­nili solen­nie, że będą prze­strze­gali ści­śle tych warun­ków. Wzy­wam do zacho­wa­nia dys­cy­pliny…_

Jedy­nym gene­ra­łem fran­cu­skim, który „nie zacho­wał dys­cy­pliny” i odmó­wił wyko­na­nia roz­kazu w spra­wie zawie­sze­nia broni, był gene­rał Char­les de Gaulle. Pra­wie natych­miast roz­po­czął on orga­ni­zo­wa­nie armii „Fran­cji Wal­czą­cej”. W tym celu też odwie­dzał wszyst­kie więk­sze zgru­po­wa­nia oddzia­łów fran­cu­skich, które po ewa­ku­acji z Dun­kierki zna­la­zły się na tere­nie Wiel­kiej Bry­ta­nii.

Pew­nego dnia, wcze­snym ran­kiem, udał się do Tren­tham Park, gdzie sta­cjo­no­wała lekka dywi­zja Strzel­ców Gór­skich i kilka innych jed­no­stek. Dowódca dywi­zji nie był wpraw­dzie entu­zja­stą dal­szej walki u boku Angli­ków, ale umoż­li­wił mu spo­tka­nie z ofi­ce­rami i żoł­nie­rzami.

W wyniku tego spo­tka­nia powstał zalą­żek armii fran­cu­skiej na emi­gra­cji w skła­dzie: dwóch bata­lio­nów 13. Pół­bry­gady Legii Cudzo­ziem­skiej na czele z dowódcą pod­puł­kow­ni­kiem Magrin–Ver­ne­rey; około dwu­stu strzel­ców gór­skich, nie­ca­łej kom­pa­nii czoł­gów, kil­ku­dzie­się­ciu arty­le­rzy­stów i kilku ofi­ce­rów sztabu dywi­zji i rodza­jów służb. Pozo­stali odmó­wili pod­po­rząd­ko­wa­nia się de Gaulle’owi i zgło­sili się do misji repa­tria­cyj­nej.

Gene­rał nie był zado­wo­lony z tego wer­bunku. Liczył na więk­szą liczbę żoł­nie­rzy chęt­nych do dal­szej walki. Jego roz­go­ry­cze­nie pogłę­biła jesz­cze wia­do­mość, jaką wkrótce otrzy­mał od swo­jego ofi­cera łącz­ni­ko­wego. Ofi­cer ten zamel­do­wał mu:

– Panie gene­rale, natych­miast po pana odjeź­dzie z dywi­zji przy­było tam dwóch puł­kow­ni­ków bry­tyj­skich – de Chair i Wil­liams. Zor­ga­ni­zo­wali oni apel wszyst­kich naszych ochot­ni­ków i oświad­czyli im:

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij