Oszast - ebook
Nie każdy, kto znika w mroku, jest ofiarą.
Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony. Jego żona i córeczka zniknęły bez śladu, a on nie ma pojęcia, co się stało.
W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym nie tylko o uprowadzenie najbliższych, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny.
Podwójne śledztwo prowadzi coraz głębiej w krainę Oszastu – najbardziej odludnego obszaru Beskidu Żywieckiego. Tu urywają się wszystkie szlaki. Mówi się o tajemniczych zaginięciach, a według legend beskidzkie ścieżki spływają krwią.
Ktoś ukrywa się w sercu nieprzeniknionego, dzikiego rezerwatu… Ten las od lat strzeże pradawnych zwyczajów i historii, o których ludzie nie chcą pamiętać.
Grzegorz Mirosław – pisarz, miłośnik gór. Każdą wolną chwilę spędza przemierzając beskidzkie szlaki i zgłębiając tradycję i folklor Żywiecczyzny. Autor dwóch powieści kryminalnych: Diablak (2024) i Eutymia (2024). Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Kryminał |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8427-421-7 |
| Rozmiar pliku: | 2,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wpatrywał się w zaschniętą krew na swoich dłoniach. Niczego nie pamiętał. Siedział na poboczu wąskiej asfaltowej drogi otoczonej lasem. Oddychał ciężko i nierówno. Serce waliło mu jak oszalałe, a ręce drżały. Dostrzegł krew na ubraniu. Instynktownie zbadał ciało. Mógł poruszać rękami i nogami. Był obolały, ale nie wyczuł poważniejszych obrażeń. Przesunął palcami po czole i odkrył ranę na łuku brwiowym. Sięgnął do karku, przekręcił głowę. Coś chrupnęło, ale poczuł ulgę.
Nie miał pojęcia, gdzie jest ani co się stało.
Słońce przebijało się gdzieniegdzie przez korony drzew i leniwie docierało do ziemi. Poranek był rześki, a on trząsł się z zimna.
„Czy to wszystko dzieje się naprawdę? Może to tylko koszmar?” – pomyślał.
Czuł, że coś jest nie tak. Nie wiedział, gdzie się znajduje, a co ważniejsze: jak tu trafił. Góry? Las?
Zamknął oczy, próbując przypomnieć sobie cokolwiek.
Nic.
Pustka.
Rozejrzał się. Las wydawał się zupełnie obcy. Straszny. Złowrogi szum wiatru, trzask łamanych gałązek…
Co się dzieje?
Z trudem podniósł się z ziemi. Zakręciło mu się w głowie. Mdłości ścisnęły żołądek. Oparł się o pobliskie drzewo, próbując złapać równowagę. Serce biło coraz szybciej, jakby ostrzegało go przed czymś, czego nie pamiętał. Jakaś niewidzialna siła pchała go do działania, choć nie rozumiał dlaczego. Chwiejnym krokiem ruszył przed siebie.
Nagle w jego uszach rozbrzmiał nieznośny pisk.
Zatrzymał się i zachwiał na nogach. Zatkał uszy dłońmi, próbując stłumić wiercący, przeszywający dźwięk. Zacisnął powieki.
Urywki pamięci.
Noc. Światła. Krzyk kobiety. Płacz dziecka.
Serce zabiło mu mocniej. Włosy na ciele stanęły dęba. Pot spłynął mu po skroni.
Pisk ustał.
Otworzył oczy. Stał na środku drogi. Wprost na niego pędził samochód, a on zdążył tylko ponownie zamknąć powieki.