Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie - ebook
Piękna, utalentowana i owiana aurą tajemnicy.
Życie Joanny Pacuły – jedynej Polki, która naprawdę podbiła Hollywood – w jej ojczyźnie ciągle jest zagadką.
W latach 80. była jedną z najbardziej promowanych nowych twarzy światowego kina. W Ameryce zjawiła się nagle i z miejsca dostała główną rolę w gwiazdorskim „Parku Gorkiego”, a chwilę później – nominację do Złotego Globu. Potem przyszły role w „Ucieczce z Sobiboru”, „Pocałunku” czy „Tombstone”. Łącznie zagrała w kilkudziesięciu filmach w USA i Europie. Współpracowała z wielkimi nazwiskami branży filmowej. Jej twarz wielokrotnie pojawiała się na okładkach „Vogue’a”, „Harper’s Bazaar” i „Cosmopolitana”, a ona sama była bohaterką setek artykułów w prasie amerykańskiej i europejskiej.
Dlaczego w Polsce nadal mało kto zdaje sobie sprawę ze skali tego fenomenu? Skąd kontrowersje i plotki wokół Pacuły? Podobno wykorzystywała ludzi. Podobno mąż zniszczył jej karierę. Podobno odrzuciła główną rolę w „Nagim instynkcie”.
Marta Górna w mistrzowskim stylu rekonstruuje zagadkową karierę Joanny Pacuły. Jak wyglądało życie aktorki, która zupełnym przypadkiem, podczas wakacji, stała się międzynarodową gwiazdą? Drodzy Państwo, nawet sobie nie wyobrażacie!
„Kiedy Polacy tonęli w szarych i dusznych mrokach komuny, ona była ucieleśnieniem marzenia o tym, że jest gdzieś inny świat, sława oraz boginie ekranu i mody podziwiane przez wszystkich. Piękna, zdolna, ambitna i tajemnicza. Joanna Pacuła jest wielką enigmą, kwintesencją tego, o czym w ekshibicjonistycznym świecie nie mamy pojęcia: najbardziej fascynuje to, co zakryte, dostępne dla nielicznych. Ta książka próbuje tę enigmę rozszyfrować. Znamy twarz Pacuły. Magiczne oczy. Oglądamy filmy z nią, podziwiamy ją na okładkach, może czas dowiedzieć się więcej? To fascynująca książka o fascynującej kobiecie. Aktorce. Gwieździe.”
Karolina Korwin Piotrowska
„Jak niegdyś Pola Negri z Lipna, tak dużo później Joanna Pacuła z Tomaszowa Lubelskiego – obie, jako jedyne polskie aktorki, zrobiły karierę w filmowej krainie snów, w Hollywood. I to wystarczy, żeby przeczytać tę książkę o Joannie. Polecam gorąco!”
Marek Kondrat
„Joanna Pacuła – aktorka, którą według mnie najlepiej opisuje tych pięć słów: piękna, cicha, tajemnicza, odważna i… niezrozumiana. Dlaczego to ostatnie? Bo mam wrażenie, że w wyobraźni Polaków zapisały się na jej temat niesprawiedliwe opinie. Ta książka pozwala Joannie zostać wreszcie zrozumianą.”
Tomasz Raczek
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Biografie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8380-518-4 |
| Rozmiar pliku: | 3,2 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wstęp
Rozdział I. Najsłynniejsza Polka na świecie
Rozdział II. Garbo z Tomaszowa
Rozdział III. Leading lady
Rozdział IV. Dziewczynka z zapałkami
Rozdział V. Słowiański przykuc
Rozdział VI. Dzięki Bogu nigdy nie zostałam gwiazdą, to coś okropnego!
Rozdział VII. Mokra Włoszka
Rozdział VIII. Seks i przemoc
Rozdział IX. Dziki Zachód
Rozdział X. Piękna i bestie
Rozdział XI. Poturbowana i zdezelowana
Rozdział XII. Aktorka, której nie było
Rozdział XIII. Pod ścianą
Rozdział XIV. Paculescu
Rozdział XV. Zamrożona w czasie
Rozdział XVI. Szalona Aśka
Podziękowania
Przypisy końcowe
Przypisy
FotografieDla Pani Joanny
WSTĘP
MAM CHYBA dwanaście lat, a w telewizji leci hollywoodzki film, taki z wybuchami, robotami i strzelaninami. W obsadzie gwiazdy: Jamie Lee Curtis bije się na pięści z maszyną, Donald Sutherland spiskuje z kosmitami, William jest najpiękniejszym z braci Baldwinów. A wśród nich piękna rudowłosa kobieta, która wymachuje pistoletem maszynowym i w finale poświęca się, by jej towarzysze mogli przeżyć. Siedzę wpatrzona w ekran, gdy moja ciocia (a może babcia?) mówi, że ta pani na ekranie, ta ruda z rozpuszczonym puklem i w poprutym swetrze, to Polka. Aktorka, co to wyjechała z kraju i nie zrobiła w USA większej kariery. Fakt, że ruda pani występuje na pierwszym planie w wysokobudżetowej produkcji zza oceanu, mojej cioci (a może babci?) nie imponuje. Może gdyby to było Pożegnanie z Afryką, ciocia-babcia spojrzałaby na nią przychylniejszym okiem. Ale jakieś bzdury o potworach z kosmosu? Jeśli czegoś dowodzą, to właśnie tego, że ta cała Joanna Pacuła wycierała się w kinie klasy B. No to jaka to kariera? Zwykłe bicie piany.
A jak już w czymś grała, to najczęściej Rosjankę.
Ta cała Pacuła.
Nazwiska wtedy nie zapamiętuję, ale ten jeden komentarz mojej krewnej sprawia, że później przez lata tak właśnie będę o Joannie Pacule myśleć: polska aktorka, która wyjechała do USA i gra w filmach o poszlakowanej opinii.
W tym przekonaniu utwierdza mnie medialna narracja wokół Pacuły tu w Polsce. W każdym poświęconym jej artykule na łamach „Na Żywo”, „Życia na Gorąco” i innych kolorowych pism, które znajduję u babci, sąsiadki, w poczekalni u fryzjera, czytam o tym, jak to mąż zniszczył jej karierę, jak to ona zniszczyła ją starszej koleżance po fachu, jak to mogła być kimś, a jest w Hollywood nikim. Samotna i w dodatku smutna. Bo taka jest cena sukcesu. Nawet połowicznego.
Nie jestem więc zaskoczona, kiedy pewnego wieczoru ćwierć wieku później słyszę zestaw podobnych wątpliwości od kolegi literata, którego nazwiska z sympatii nie będę przywoływać.
– No dobra, ale po co właściwie o niej piszesz? Ona żyje w ogóle? Co robi? – Kręci głową. – Coś tam chyba naciągasz niepotrzebnie, żadnej kariery w Hollywood nie ma. W czym ona tam zagrała? W tym filmie o sobolach. Jakimś westernie. Było coś jeszcze o robotach, w kinie widziałem, ale to było w okolicach bitwy pod Grunwaldem.
Nie podoba mi się to, ale daje do myślenia. Nie mam wątpliwości: Joanna Pacuła żyje i ma się dobrze, niedawno skończyła sześćdziesiąt dziewięć lat, mieszka w Los Angeles, sporadycznie utrzymuje kontakt z polskimi przyjaciółmi, jeszcze rzadziej gra w filmach. Weszła już jakiś czas temu w wiek dojrzały, ale w świadomości Polaków wciąż ma koło czterdziestki. Jeśli w ogóle ją pamiętają, to zastygłą w czasie, w erze jej największej popularności, czyli w latach 90.
Długo nie podważam tej narracji, a ona przykleja się do Pacuły, żyje swoim życiem, bez udziału aktorki, powtarzana w mediach niczym refren niezbyt lotnej piosenki: wszyscy ją znają, nikt się nie zastanawia, czy słowa mają sens. No i są jeszcze plotki: o romansach, przyjaźniach z hollywoodzkimi gwiazdami, mężczyznach, którzy stracili dla niej głowę. W czasie pracy nad książką czytam ich setki, niektóre po latach brzmią jeszcze bardziej absurdalnie niż w chwili publikacji.
W 1993 roku, kiedy Pacuła od dekady gra w Hollywood, obszerny artykuł o jej miłostkach publikuje nieistniejące już czasopismo „Kobieta i Mężczyzna”, które na okładce z dumą ogłasza, że zajmuje się horoskopami, wróżbami i plotkami, ale przede wszystkim jednak: seksem.
Papier jest słabej jakości, czarno-białe zdjęcie Pacuły na pierwszej stronie wygląda jak powielone na ksero. Artykuł przypomina koleje losu aktorki w USA i zaznacza, że wcześniej w Pacule kochało się pół szkoły teatralnej, lecz ona „nic sobie z tego nie robiła”, bo poznała wówczas o kilka lat starszego od siebie Marka Borettiego. „Charakteryzował się on tym, że świetnie mówił po angielsku, był szczupły, dość przystojny, z czarnymi wąsami, miał przytulną garsonierę w centrum Warszawy, w niej znakomity sprzęt hi-fi i absolutnie nic nie robił”. Dalej przeczytać można, że do tej garsoniery Pacuła wprowadziła się po kilku wspólnych prywatkach, a sam romans był krótki, lecz burzliwy. „Pan Boretti był zakochany i bardzo zazdrosny, a ona nauczyła się już wtedy cenić własną niezależność. Przez jakiś czas znosiła jego awantury o to, gdzie była i o której wraca, aż wreszcie powiedziała: dość. Tego pan Marek spodziewał się najmniej. Gdy więc odwróciła się do niego plecami i poszła do wyjścia, upadł na kolana i szczerze płakał. Za późno...” – donosi „Kobieta i Mężczyzna” z samego centrum wydarzeń i dzieli się kolejnymi dramatycznymi wieściami: „W jej to apartamencie przy ulicy Mickiewicza zakochany po uszy sławny dziś warszawski ginekolog wrzasnął, że jeśli ona nie będzie z nim, to on zaraz wyskoczy oknem. Tylko dzięki przytomności redaktora Janusza Atlasa, który ściągnął przyszłego samobójcę z parapetu, nie doszło do tragedii. Dominik Wieczorkowski, asystent Łomnickiego w Akcji pod Arsenałem, w hotelu Solec publicznie jej się oświadczył, a gdy zbyła go grzecznie, wbił sobie w czoło widelec na znak, że jego zamiary są jak najbardziej poważne”.
Sprawdzam.
– Znałem Joannę Pacułę, ale nigdy jej się nie oświadczyłem, nie byłem takim durniem, to w ogóle jakaś piramidalna bzdura – śmieje się Dominik W. Rettinger (Dominik Wieczorkowski), kiedy pewnej niedzieli pytam go o to, czy faktycznie był tak zdesperowany. – I nigdy nie byłem w żadnym Hotelu Solec. Poza tym, gdybym wbił sobie widelec w czoło, pewnie bym o tym pamiętał.
To tyle, jeśli chodzi o wiarygodność plotek na temat Pacuły serwowanych przez polską prasę. Łatwo w nie jednak wierzyć, bo o Joannie Pacule po prostu niewiele wiadomo. O sobie samej w wywiadach mówi ostrożnie, więc opinia publiczna to, czego nie wie, musi sobie dopowiedzieć. Czasami z rozmachem.
„Rola z Parku Gorkiego nie znalazła się na liście 100 najwspanialszych ról wszech czasów (w rzeczywistości 57. miejsce na tej liście zajęła Sigourney Weaver) – pisze użytkowniczka serwisu Filmweb o pseudonimie „foxyloxy”. I dalej: – Pacuła nie znalazła się na liście 50 najpiękniejszych ludzi świata w 1990 roku (listę można znaleźć w internecie), Pacuła nie znalazła się na liście 12 najbardziej obiecujących aktorów Johna Williamsa (to również można znaleźć w internecie) ani na 9. miejscu listy 100 najseksowniejszych kobiet świata magazynu FHM (wystarczy wpisać w Google). Prawdą jest, że dostała propozycje ról w 9 i pół tygodnia, Brazil i Pogromcach duchów (przynajmniej według niej, bo nigdzie nie mogę znaleźć realnego potwierdzenia). Ale cała reszta ról, które rzekomo odrzuciła, to wyssane z palca bzdury. Sama to wszystko zmyśliłam, gdy miałam 11 lat. Wypisywałam te głupoty na Wikipedii, którą można samemu edytować, a potem dodawałam to na Filmweb. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje kłamstwa obrosły wręcz w legendę i przed chwilą przeczytałam artykuł o Pacule, w którym dziennikarze umieścili te wszystkie zmyślone przeze mnie pierdoły”.
Zmyślone pierdoły przeważają w powszechnie powielanej biografii Joanny Pacuły. Nie wiem, czy jej samej kiedykolwiek zależało na tym, by je prostować. Ostatniego wywiadu udzieliła w Polsce dwadzieścia lat temu. Rodzime media wciąż jednak publikują o Pacule kilka tekstów rocznie, zwykle powtarzając tę samą śpiewkę: miała zrobić w Hollywood karierę (ale nie zrobiła), była u progu sławy (ale się potknęła), miała zagrać w Nagim instynkcie (ale był zbyt nagi), Ela Czyżewska tak jej pomogła (a ona Czyżewskiej nie).
Ten ostatni udokumentowany wywiad z Pacułą przeprowadza dziennikarz Maciej Gajewski. Z aktorką spotyka się tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2005 roku. Zapada mu w pamięć, że Pacuła nie lubi zimy, szybko marznie – nic dziwnego, że tak świetnie czuje się w Los Angeles.
– Cieszyła się, że jest w Polsce, że może znów pochodzić po Warszawie, którą pamiętała z czasów studenckich i pierwszych sukcesów zawodowych – wspomina Gajewski.
Na rozmowę umawiają się w nieistniejącej już dziś Kawiarni Melodia przy Nowym Świecie. Pacuła ubrana jest swobodnie, mówi energicznie, jest otwarta, a na pytania Gajewskiego odpowiada chętnie. Rozmawiają nie tylko o niej, ale też o jej pobycie w Polsce, planach i domu rodzinnym.
Gajewski: – Byłem zaskoczony, bo historie o jej niechęci do rozmowy z dziennikarzami obrosły legendą, a okazały się zupełnie nieprawdziwe. Tak otwartej i przyjaznej osoby dawno nie spotkałem. Ktoś naopowiadał mi też, że źle mówi po polsku. Tymczasem mówiła znakomicie.
Gajewski dodaje, że przez ostatnich dwadzieścia lat utrzymywał z Pacułą kontakt, ale niespecjalnie zażyły. Czasami wysyłają sobie świąteczne życzenia czy rozmawiają przez telefon. Wywiad, którego mu udzieliła, odbił się głośnym echem, wpadł też w ręce specom od castingu, a jedna reżyserka zadzwoniła do Gajewskiego z propozycją roli dla Joanny.
– Posłałem scenariusz, dyskutowaliśmy o tej propozycji, naszej współpracy na przyszłość. Ten projekt wtedy się nie udał. Potem były kolejne pomysły naszych filmowców, jakieś sporadyczne kontakty. Mam wrażenie, że Joanna zgodziłaby się zagrać w Polsce. Że mimo ustabilizowanego życia w Stanach zdecydowałaby się na taki krok. Sprawiłoby to jej wiele radości. Ale musiałaby to być mocna rola dla aktorki w jej wieku, a o to nie jest na naszym rynku tak łatwo.
O starszej siostrze mediom opowiada czasami Ewa Pacuła, modelka i prezenterka telewizyjna, najbardziej wiarygodne źródło informacji.
– Asia bardzo dużo pracowała, więcej, niż możemy przeczytać. Joasia naprawdę kiedyś była gwiazdą. Co u niej słychać? Tęskni za Polską, bo tu ma rodzinę, tęskni za nami i za swoimi rodzinnymi stronami. Im człowiek jest starszy, tym bardziej ciągnie go do korzeni. Stany to jednak całe jej życie, nie wiem, czy odnalazłaby się w Polsce. Ma się dobrze, gra w golfa, robi od czasu do czasu jakiś film – mówi młodsza Pacuła „Plejadzie”.
Niewiele z tego wynika, coś jednak można wyłuskać. Joanna Pacuła była gwiazdą, a o jej dorobku mało w ojczyźnie wiadomo. Sama prawda. Aktorki zabiegają zwykle o uwagę mediów, chwalą się swoimi osiągnięciami. A Pacuła po prostu pracuje. Rzeczywiście, dawno nie wystąpiła w niczym znaczącym, ale też nie sprawia wrażenia, jakby jej na tym zależało.
Po czterech latach pisania tej książki śmieszy mnie, że kiedyś wydawałam się sobie wytrawną pacułolożką. Dziś mieszkanie mam zasłane setkami czasopism, artykułami wyrwanymi z magazynów, wywiadami i rozkładówkami z całego świata, a bohaterką wszystkich jest ona – Joanna Pacuła. I wciąż jest dla mnie zagadką.
Czy wiedzieli Państwo, że pisano o niej także w Kolumbii i Serbii, a w Japonii nakręcono dokument o jej udziale w pewnym erotyku? Ja nie wiedziałam, ale teraz już wiem.
Kiedyś myślałam, że Joanna Pacuła nie ma pojęcia o moim istnieniu.
Potem wierzyłam, że mnie nienawidzi.
Teraz sądzę, że niespecjalnie za mną przepada, ale machnęła na mnie ręką. Na pewno ja myślę o niej znacznie częściej niż ona o mnie.
Jedno udało mi się ustalić na pewno: obraz Pacuły, jaki utrwalił mi się z komentarzy cioci (a może babci?), jest kompletnie zafałszowany.
* * *
PO PODPISANIU UMOWY Z WYDAWNICTWEM dzwonię najpierw do osoby, o której wszyscy mówią, że się z Pacułą przyjaźni, w środowisku artystycznym znanej, jak sama mówi o sobie, „wariatki”.
Sobota po południu. Odbiera po piątym sygnale, tuż przed tym, jak mam zakończyć połączenie.
– Właśnie się obudziłam – mówi, a mnie nie wydaje się to dziwne.
Zapewniam, że rozmowy nie nagrywam, a jej treści nie będę cytować. To mój pierwszy błąd.
Gadamy prawie trzy godziny, a historie, które mi opowiada, zapełniłyby przynajmniej jeden rozdział tej książki. Żałuję potem: głupio chlapnęłam, że nie będę jej słów przytaczać. Wciąga mnie w ruchome piaski swoich wspomnień, z trudem udaje mi się od czasu do czasu wcisnąć pytanie, jak urzeczona słucham jej opowieści o hollywoodzkim życiu i rozczarowaniach.
Notuję, że powiedziała: „W Polsce nie lubi się kobiet ponadprzeciętnych”.
Umawiamy się na spotkanie, ma mi pokazać zdjęcia i poopowiadać o Joasi oficjalnie. W stanie mocno euforycznym snuję plany, wymyślam inteligentne i niebanalne pytania. To błąd drugi. W niedzielę nad ranem dostaję mejl. Jednak zmieniła zdanie, rozmawiać nie będzie, po co się pani upiera. Pytam najpierw, co się zmieniło, ale nie dostaję odpowiedzi. Czuję się – na wyrost rzecz jasna – jak Bernstein albo Woodward rozpracowujący aferę Watergate. Tyle że tajemnicą, którą tropię, jest Joanna Pacuła.
Z wahaniem, wycofywaniem się i autocenzurą spotykam się w czasie pracy nad książką wielokrotnie. O Pacule opowiedziało mi jednak prawie sto osób – z Hollywood, Australii, Włoch i z Polski. Choć w ojczyźnie aktorki mówiły zdecydowanie mniej chętnie.
O Pacule rozmawiać jest tu, mam wrażenie, niewygodnie. Stała się symbolem przerostu ambicji. Mówić o niej dobrze to mówić przeciwko opinii ogółu. Zresztą, kto mówi o niej dobrze? Zaglądam do sekcji komentarzy mojego prasowego tekstu o Pacule sprzed kilku lat.
„Jedna rzecz mnie raz na zawsze zniechęciła do tej osoby: wyjechała, zaczęła robić karierę, wróciła na chwilę i poleciała taką polszczyzną jak Polonus, który wyjechał do Ameryki w XIX wieku. W tym samym czasie akurat po polsku wypowiadał się doradca Cartera Zbigniew Brzeziński, który w Polsce nie był od przedwojnia. Mówił piękną, czyściutką, bogatą polszczyzną”.
„Bardzo mi przykro i naprawdę nic do tej pani nie mam, ale przez kilkanaście lat w USA ani razu nie widziałem jej ani w kinie, ani w telewizji. Z pewnością pracuje regularnie, co już samo w sobie jest sukcesem w Hollywood, ale przyznam szczerze, że do gwiazdy to jej wiele brakuje. Może w latach 80. miała zadatki, ale je roztrwoniła niestety. Dagmara Domińczyk jest o wiele bardziej rozpoznawalna”.
„No jedna nominacja do Złotego Globu nie czyni kogoś gwiazdą światowego formatu. Daleko jej do gwiazdy, a granie w wielu filmach to jeszcze nie sukces”.
„Nie błyszczy. Ostatni raz błyszczała 36 lat temu”.
„Nie wiem, czy się »umniejsza«. W Polsce jej nie ma, wywiadów nie udziela, gra (grała) w trzeciorzędnych, nieznanych filmach dla niewyszukanej publiczności. Co się dziwić?”.
„Gra w podrzędnych filmach, gdzie tu błyszczenie?”.
Szanowni Państwo, nawet sobie nie wyobrażacie.PRZYPISY KOŃCOWE
Rozdział I
Arnold, Cztery kółka i Pacułka, „Kobieta i Mężczyzna”, 7 listopada 1993.
Tamże.
Komentarz użytkowniczki foxyloxy, filmweb.pl, https://www.filmweb.pl/person/Joanna+Pacu%C5%82a-6253/discussion/Ca%C5%82a+prawda-3174113 .
Joanna Pacuła zrobiła karierę w USA. Ewa Pacuła zdradza, jak dziś wygląda życie jej siostry Plejada, youtube.com, https://www.youtube.com/watch?v=wtKMWexg8SQ .
T. Potkaj, Paparuchy kontra ryje: celebryci made in Poland, Wydawnictwo Fabuła Fraza 2015.
Tamże.
A. Myszkowska, Joanna, czyli czekanie, „Uroda”, z. 3, 1993.
W. Kurowska, O moim życiu zadecydował przypadek, „Fakty”, nr 19, 1997.
Tamże.
Tamże.
J. Pacuła, Przystanek jestem, „Pani”, styczeń 2006.
M. Rajczuk-Żukowska, To było przeznaczenie, „Sukces”, listopad 1997.
W. Wegner, Joanna od X Muzy, „Cinema Press Video”, wrzesień 1997.
A. Szarłat, W poszukiwaniu białego kruka, „Twój Styl”, październik 1998.
Tamże.
Tamże.
Tamże.
Tamże.
J. Pacuła, Przystanek jestem, dz. cyt.
M. Tchórzewska, Joanna wciąż w podróży, „Kobieta i Życie”, luty 1992.
E. Modrzejewska, Nie udaję podlotka, „Super Express”, 2–8 sierpnia 2002.
Tamże.PRZYPISY
Tylko w 2023 roku dwa wielkie polskie portale internetowe informację o odrzuceniu przez Pacułę roli w Nagim instynkcie serwują już w tytule poświęconego jej artykułu. Gazeta.pl: Polka odrzuciła rolę w „Nagim instynkcie”? Wpływowy mąż zrujnował jej karierę. Wirtualna Polska: Polka odrzuciła rolę w „Nagim instynkcie”. Wszystko przez męża.
Status związku Pacuły i Kocha jest niejasny. W cytowanym artykule Aleksandry Szarłat autorka pisze o „zakończonym rozwodem małżeństwie”, ale nie jest to bezpośredni cytat słów Joanny Pacuły. Wiele innych źródeł prasowych i internetowych wprost nazywa Pacułę żoną Kocha (taką informację można znaleźć np. w podpisach ich wspólnych zdjęć w bazie Getty Images). Próżno jednak szukać wiadomości o ślubie wpływowego producenta i wschodzącej gwiazdy w kronikach towarzyskich hollywoodzkich gazet. Co więcej Pacuła sama powie prasie w 1987 roku – gdy jej związek z Kochem będzie miał się już ku końcowi – że jedynie „myśli o ślubie”. Jeśli więc rzeczywiście do niego doszło, to małżeństwo musiało trwać krótko – zaledwie kilka miesięcy, może nawet tygodni. Dlatego na stronach tej książki w odautorskiej narracji zdecydowałam się pisać o Hawku Kochu raczej jako partnerze niż mężu Joanny Pacuły.