-
nowość
Pamiętnik Frania - ebook
Pamiętnik Frania - ebook
"Pamiętnik Frania" - świat widziany oczami najbardziej urokliwego pudla na świecie! Poznajcie Frania – eleganckiego pudla o wielkim sercu i jeszcze większym poczuciu humoru i nieprzeciętnej inteligencji! W swoim wyjątkowym pamiętniku ten kudłaty bohater szczerze opisuje swoje codzienne przygody, przemyślenia i domowe „katastrofy”. Jak wygląda świat ludzi widziany z perspektywy merdającego ogona? Te zapiski w formie pamiętnika na pewno rozbawią każdego! Ten wyjątkowy zbiór opowiadań to nie tylko dawka doskonałego humoru dla całej rodziny. Pod warstwą zabawnych historii kryją się wartościowe lekcje o przyjaźni, empatii, odpowiedzialności i szacunku do zwierząt. Książka zawiera także ćwiczenia pobudzające wyobraźnię, które dziecko może wykonać po przeczytaniu każdej historii.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 4,7 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Tytuł: Pamiętnik Frania Autorka: Anna Jaguszewska
Redakcja i korekta: Anna Jaguszewska Projekt okładki: Anna Jaguszewska we współpracy z AI
Ilustracje: Wizualna strona pamiętnika powstała przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii sztucznej inteligencji. Autorka, współpracując z modelem Gemini, nadała kształt i kolory przygodom Frania, tworząc unikalny, ilustrowany świat widziany psimi oczami.
Wydanie I (E-book) Łódź 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki jest zabronione.JESTEM FRANIO.
Co by było, gdyby Twój pies mógł mówić? Jaki byłby jego charakter? Tego nie wiem, ale chętnie opowiem Ci moją psią historię. Zdecydowałem się założyć dziennik, w którym będę opisywał wszystko, na co mam ochotę. To będzie mój sekretny notatnik, który będzie zawierał mam nadzieję różne ciekawe historie i przygody. Ale najpierw podpiszę zeszyt i opowiem, kim jestem…Mam na imię Franciszek…to znaczy Francesco po włosku, Francisco po hiszpańsku, bo jestem światowym i towarzyskim psem.. W zdrobieniu Paco - ale wołają na mnie po prostu Franio…Franuś. Ale jak się Papcio albo Anielka, o których zaraz Ci opowiem, na mnie zdenerwują, to w tych momentach bywam Frankiem.
Jestem uroczym srebrnym pudlem. Tak, tak, dobrze słyszałeś. Srebrnym. Kiedy byłem mały, byłem cały czarny, jak węgiel, ale potem moja sierść zmieniła się w srebrną. Więc wyglądam trochę jak staruszek, ale wciąż jestem młody i piękny. Mam 4 latka. Mieszkam z Papciem, który zawsze ma coś mądrego do powiedzenia. Ja też jestem wygadany, chyba mam to po nim, ale ta zdolność ujawnia się jedynie w odpowiednim towarzystwie. Dobrze się z Papciem dobraliśmy pod tym względem, nie ma co. Chociaż nasze konwersacje wydają się czasami nie mieć końca, bo uparte są z nas osiołki. Każdy lubi postawić na swoim, chociaż…tak się kochamy, że w końcu sobie ustępujemy.
Często robię bardzo długie dygresje, czyli po prostu odbiegam od głównego tematu i snuję długie opowieści o wszystkim, zanim przejdę do sedna sprawy, czyli powiem, o co tak naprawdę mi chodzi. Lubię mieć dobrze uczesane uszy i ułożoną fryzurę. Lubię rozmyślać na różne tematy świata i życia. Dlatego tak mnie on interesuje. Czasami wręcz odpłynę gdzieś daleko myślami, bo akurat wpadł mi do łebka jakiś bardzo zajmujący temat. Co objawia się tym, że po prostu czasami stanę na środku trawnika, jak ta krowa na wypasie i żadne wołania do mnie nie docierają, bo ja rozmyślam…Albo się rozmarzę czasami i też łepek jest gdzieś daleko. Ale za to Papcio właśnie mnie kocha. Przynajmniej tak to okazuje. Uwielbiam długie spacery, kiedy mogę wąchać każdego napotkanego kwiatka i podziwiać drzewa. Przyroda jest taka piękna!
Tak naprawdę to nie lubię rano wstawać. Lubię spać, oh tak, uwielbiam. Nie podoba mi się, że Papcio tak wcześnie mnie budzi. Kto to wymyślił, żeby tak rano rozpoczynać dzień?Ale tak to już jest - dorośli do pracy, dzieci do szkoły, a pieski zostają w domu. Kiedy jestem w domu, to dużo śpię. Mam kilka swoich ulubionych miejsc, w których spędzam czas w ciągu dnia.
Często jeżdżę z Papciem do jego biura, wtedy jestem cały dzień zajęty i spać nie ma kiedy, bo przecież trzeba pilnować firmy i zadbać o klientów. Jestem trochę tadkiem niejadkiem. Czasami mnie zmuszają do jedzenia, ale nic z tego. Jak już sobie coś postanowię to tak będzie. Szczególnie jeśli chodzi o niejedzenie.
Jestem psem ciekawym świata i ludzi. Mam taką ludzką siostrę, Anielę, która jest córką Papcia. Bardzo lubię z nią spędzać czas. Jest taka zabawna, zawsze mnie czymś rozśmieszy. Dlatego mój pyszczek jest zawsze przy niej roześmiany. Czasami prowadzimy długie rozmowy.. Ona też jest gadatliwa, ale jedynie w dobrym towarzystwie, często moim oczywiście.
Chciałbym Ci opowiedzieć moje przygody. Chcę Ci pokazać ciekawy i piękny świat. Chcę wywołać u Ciebie uśmiech, bo myślę, że pogoda ducha i ogonek w górze to najważniejsza rzecz na świecie.
Zapraszam Cię do mojego psiego świata.
A teraz usiądź wygodnie i posłuchaj…Możesz też ze mną uzupełniać dziennik, bo po każdym opowiadaniu przygotowałem dla Ciebie ćwiczenia. Może też zechcesz pisać swój dziennik?
Ale, zanim zacznę swą długą opowieść, to chciałbym przedstawić Ci osobników, którzy są mi bliscy. Niektórzy z nich pojawią się w tej części opowieści, a niektórzy w następnej. Ale chciałbym, żebyś już ich poznał.BOHATEROWIE KSIĄŻKI:
Papcio: To mój ludzki tatuś. Jest niski i prawie szczupły. Prawie, bo jego brzuch wskazuje na uwielbienie do smacznych potraw, natomiast jego nogi nie, gdyż są zgrabne jak nogi modelki. Twarz okrąglutka, wiecznie roześmiana, oczy niebieskie, brązowe włosy zawsze zwichrzone we wszystkich możliwych kierunkach. Taki mały człowiek o wielkim sercu. Bardzo mądry zresztą. Nigdy nie przestaje żartować i się wygłupiać co bardzo mi się podoba, bo idziemy razem przez życie z uśmiechem. Kocha mnie bardzo, gdy stałem się częścią jego świata wszystko stało się lepsze. Ma córkę Anielę, którą też bardzo kocha, ale ona już jest dorosła, więc to ja muszę dzielnie ją zastępować na co dzień. I chyba robię to bardzo skutecznie.
Aniela: córka Papcia, moja ludzka siostra. Szalona kobieta, ma to po Papciu, nigdy nie widziałem, żeby ktoś dorosły, oprócz Papcia oczywiście, tak się wygłupiał. Wieczne dziecko, umie cieszyć się z życia i doceniać małe rzeczy. Świętuje każdą chwilę i bardzo lubi przebywać w naturze, dlatego tak dobrze się rozumiemy. Jest ładna, mądra i zgrabna po tatusiu, no i po mnie oczywiście. Często spędzamy razem czas, wtedy robimy fajne rzeczy w ukochanym mieście Łodzi albo leżymy na sofie i się przytulamy.
Lupi: To pluszak- pingwin, którego dostałem, jak byłem mały. Wokół szyi ma owinięty szaliczek, jakby cały czas było mu zimno. Ma wielkie oczy, w które często się wpatruję, gdy jest mi smutno. Jest bardzo mądry, zawsze służy wspaniałomyślną radą i zawsze ma gotowe rozwiązanie na każdą sytuację. Lupi jeździ prawie wszędzie ze mną. Niestety nie ma łatwego życia, bo już wiele razy oderwałem mu ucho, ogonek i wiele innych części. Za każdym razem więc musi trafić do domowego szpitala. Ostatnio tak mnie ząbki swędziały, że odgryzłem mu szyję. Coś mi się wydaje, że Papcio po tym wypadku kupił drugiego Lupiego, ale to tego mi się nie przyznał, a ja nie chcę o tym wiedzieć. Lupi to Lupi. Kocham go nad życie.
Hipcio: Jak to Hipcio - okrągły, puszysty osobnik o małym rozumku, z dwoma wielkimi trzonowcami, które czasami mnie przerażają, szczególnie jak się Hipcio zdenerwuje. Wtedy wydają się jeszcze większe. Nosi żółte ogrodniczki, które czasami niebezpiecznie napinają się pod wypukłością jego brzuszka. Zupełnie jak koszulki u Papcia. Poza tym jest on bardzo przyjazny, lubi dużo spać i jeść i lubi wygłupiać się z Misiem Koalą. Czasami wydaje mi się, że mieszkam w zwariowanym zoo.
Miś Koala: Przyjechał prosto z Australii, Papcio go przywiózł z jednej ze swoich podróży. Jest zawsze senny i ospały, śpi całymi dniami. Zwykle dużo nie mówi i tylko nam się przygląda, więc nigdy nie wiem, co siedzi w jego łebku. Czasami włączają mu się pokłady wieczornej energii i wygłupia się z Hipciem. Akurat wtedy, kiedy trzeba iść spać.
Sisi: to moja dziewczyna, piękna suczka rasy Shitsu. Dlatego ta rasa stała się moją ulubioną. Sisi ma kremową sierść, z brązowymi ciapkami. Jest elegancka, na głowie ma uwiązaną kiteczkę z różową wstążką. Bardzo jej w tym do mordki. Mieszka blisko mnie, więc spotykamy się na spacerki i wygłupy. Czasami tak mnie zmęczy tym bieganiem, że po powrocie do domu nie mam na nic siły. W niedzielę rano obowiązkowo spotykamy się na randkę, na którą z niecierpliwością czekam. Papcio czasami jest troszkę zły, bo kiedy w tygodniu ciężko mi rano wstać do pracy, to w niedzielę już jestem gotów o szóstej rano, żeby tylko spotkać się z Sisi. Co zrobić, gdy jestem taki zakochany.
Staś i Malina- to moi osiedlowi kumple. Są rodzeństwem, z wiecznie nieuczesaną sierścią i radością w oczach. Bardzo lubią jeść, co zresztą da się zauważyć, kiedy próbują wymusić od Papcia smaczki w dużych ilościach. Zwykle widzimy się na wieczornych psich spotkaniach na osiedlu. To dwa wariaty. Nie są już młodzi, ale zawsze dosłownie szaleją na mój widok. Zresztą ja na ich też. Uwielbiamy się, nie ukrywam. Przez to, że są starsi i bardziej doświadczeni, często opowiadają mi różne historie i służą psią radą.
Inni bohaterowie:
i inne wspaniałe osoby, zwierzęta, zabawki spotkane na mojej psiej drodze.
Miejsce: Miasto Łódź. To takie miasto w centralnej Polsce, o którym pewnie słyszałeś. W ostatnich latach bardzo wypiękniało i wiele się tu zmieniło, tak przynajmniej mówi Aniela, która zachwyca się pięknymi budynkami i piękną miejską zielenią, co ja razem z nią podziwiam, bo mnie wszędzie zabiera. Mam tu swoje ulubione parki, kawiarnie i restauracje, bo jestem bardzo towarzyskim psem, jak już wcześniej o tym wspomniałem. Zatem ogonek zawsze się cieszy na wyprawę w jakieś ciekawe, łódzkie miejsce. Na szczęście do wielu z nich można wejść z pieskami.23 WRZEŚNIA 2024 ROKU - DZIEŃ, W KTÓRYM NIE CHCIAŁEM NIC JEŚĆ.
To mój pierwszy wpis w moim pamiętniku! Ale się cieszę! Mam piękny, nowy zeszyt, który kupił mi Papcio i mam zamiar zapisywać w nim wszystko, co zechcę. To będzie super zabawa. I tak przyszedł pierwszy dzień jesieni. To był dzień, w którym nie chciałem nic zjeść. W przeciwieństwie do Papcia, nie bardzo lubię jeść. Ponoć Aniela, jak była mała i nie chciała jeść, to płakała nawet nad talerzem zupy pomidorowej. Ma takie jedno zdjęcie, sam widziałem - cała zapłakana, łzy ciekną jej po policzkach, buzia czerwona, mina bardzo nieszczęśliwa. Ja nie płaczę, ale stanowczo odmawiam jedzenia, kiedy nie mam na to ochoty. Przecież jak będę głodny, to zjem, prawda? Nic mi się takiego nie stanie, a Papciowi to nawet by się przydało trochę diety, może zrzuciłby trochę tego okrągłego brzuszka? Jest on, co prawda, mięciutki i bardzo lubię się do niego przytulać, ale to niezdrowe. Papcio ze mną za dużo nie pobiega, właśnie przez ten cały brzuch. Trzeba się go pozbyć! Ale co ten Papcio wyczynia, żeby mnie zachęcić do jedzenia. Jeśli robił to samo Anieli, to bardzo jej współczuję.