Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Pamiętnik zakrapiany bzem. Tom 2 - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 czerwca 2026
30,29
3029 pkt
punktów Virtualo

Pamiętnik zakrapiany bzem. Tom 2 - ebook

,,Pamiętnik zakrapiany bzem. Tom II" to powrót do melancholijnych wierszy o miłości, cierpieniu i samotności. Każdy z rozdziałów dotyka innych doświadczeń życiowych autorki.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8455-219-3
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

tamte poranki

leżąc w wymiętej pościeli witaliśmy poranki

Twoje wargi składały obietnice na moim obojczyku

otoczyłam Cię ramionami

pragnąc, byś tak samo otoczył mnie miłością

opuszki palców rysowały kręgi na mojej skórze

usta znaczyły trasę pomiędzy zakochaniami

jak wino uderzałeś do głowy

myślami wracam do tamtych poranków

leżąc w łóżku, które dawno ostygło

monotonia wdziera się przez okno

zachęca do zamknięcia powiek

kiedy je uchylam, pustka macha mi przed nosem tęsknotą

oczy zachodzą łzami mieszającymi się z pokruszoną maskarą

próbowałam Cię posklejać, aż sama się rozkleiłam

nostalgicznie wspominam tamte poranki

skrycie żywiąc nadzieję, że Ty teżdotknięta

jego oczy sprawiły, że utonęła w błękicie

zdarł z niej wszystkie wątpliwości

rozerwał koronkę z jej nieśmiałości

wargami pieścił czule wszystkie zakamarki

jej duszy

słowami muskał wrażliwe punkty

palcami wdarł się w jej najskrytsze pragnienia

miała jego imię na końcu języka

usadowił się pomiędzy jej marzeniami

wypełnił ją miłością, aż zadrżała

niemalże doszli do porozumienia

nim zostawił ją dotkniętą pożegnaniem

w białej pościeli wilgotnej od jej łez

ze złamaną duszą i pokruszoną nadziejąfeniks

trzask iskier rozbrzmiewa w kominku

jakby odgłos łamanego kręgosłupa

ogień pochłania wszystkie niewypowiedziane słowa

niespełnione obietnice

niedokończone wspomnienia

zmienia je w popiół, jak naszą miłość

tę miłość, której daleko do Feniksa

nie odrodzimy się

godzę się z ciosami, ocierając łzy

żegnam się z Tobą, grzejąc dłonie nad ogniem

skórę zaczynają pokrywać pęcherze

blizny po miłości

pewnego dnia będziemy szczęśliwi

nie razemmiłość

miłość ciężkim krokiem stanęła na wadze

omal jej nie zgniotła masywnym cielskiem

podparła się lepkimi mackami

zwykle chwyta nimi i dusi serca kochanków

do ostatniego tchu

zerka na wagę i widzi trzy tony

wzdycha i spogląda wprost na mnie

patrzę na nią zbolałym wzrokiem

nie uniosę jej

nie zniosę

z jej ust wypływają lęki

z oczu sączy się niepewność

pragnie mojego pocałunku

odwracam się i uciekam, nim mnie przygniecie

muszę omijać ją z daleka

w samoobronie

w duszy tęskniąc za muśnięciem jej warg

przypominając sobie, że to nie jest warte świeczkisyrena

ostrzegali, podkreślając słowa machnięciem palca

marny Twój żywot przy niej, twierdzili

choć chciałam Cię ocalić

dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

przepełniony lękiem dusiłeś się w miłosnym uścisku

mówili, że jestem niebezpieczna

mówili, że wyrwę Twoje serce

zacisnę szpony i zmiażdżę je w drobny mak

więc postanowiłeś zrobić to pierwszy

uratowałeś się, nim Cię zniszczyłam

jesteś niewinny, ocalony

lżej Ci teraz z pewnością

lęk nie spędza Ci snu z powiek

leżę w zgliszczach po Twoim ciosie

w powietrzu unoszą się szczątki zwęglonej miłości

widzę Cię dopiero, gdy zamknę oczy

lęk przestaje spędzać mi sen z powiek

już nie drżę na myśl, że mnie zniszczysz

albowiem już to zrobiłeśrozlane mleko

czy myślisz czasem o moich włosach

spływających na Twoje ramiona niczym kurtyna?

moich nadgarstkach przygwożdżonych do materaca

uwięzionych w Twoich dłoniach?

czy wspominasz mój oddech łaskoczący Twoje ucho?

nieprzyzwoite słówka, które Ci szeptałam?

czy pamiętasz dotyk moich warg na szyi?

zadrapania po paznokciach na plecach?

palce zaciśnięte na pościeli?

czy rozpoznałbyś mój zapach?

drżenie ciała w godzinach szczytu?

czy masz mnie z tyłu głowy, leżąc samotnie w łóżku

gdy dłońmi błądzisz po swoim ciele?

wyobrażasz sobie, jak ja to robiłam?

jak Cię kochałam?

czy żałujesz, że z nas zrezygnowałeś?

jedyne, co Ci pozostało, to wspomnienia

oddałbyś je tak, jak ja oddałam Ci serce i siebie?

sprzedałeś mnie samotności za łatwe życie i wolność

to było takie proste, prawda?

siedzę sama na skraju przepaści i załamania

płaczę nad rozlanym mlekiem, popijając wino

krople deszczu spływają po moich nagich ramionach

moknę od łez

zastanawiam się, czy myśli prowadzą Cię do mnie i we mnie

nawet gdy jesteś w innejtamta niebieska koszulka

pamiętasz tamtą niebieską koszulkę?

wyjeżdżałeś na długo, umierałam z tęsknoty

łkałam przy każdym,,do widzenia”

wtedy pomyślałeś o tamtej niebieskiej koszulce

perfumowałeś ją, by przesiąkła Twoim zapachem

żebym Cię czuła blisko

zostawiałeś mi ją za każdym razem, gdy wyjeżdżałeś

żebym wiedziała, że po nią wrócisz

z zamkniętymi oczami wdychałam Twój zapach

licząc dni do ponownego,,dzień dobry”

pewnego razu jej nie zostawiłeś

i nie wróciłeś

powinnam się domyślić

może to był znak

zamiast,,dzień dobry” moje usta wyszeptały,,żegnaj”

wiele miesięcy upłynęło

zanim przestałam winić tamtą niebieską koszulkęudaję

udaję, że nie wspominam przed snem dotyku Twoich rąk

na moich biodrach

udaję, że nie uśmiecham się na myśl o Twoich wargach

na mojej szyi

udaję, że nie pamiętam muśnięć Twojego języka

Twojego smaku

zapachu Twoich perfum

udaję, że nie wiem, czy słodzisz kawę

jakie są Twoje ulubione słodycze

i największe lęki

udaję, że to nie boli

udaję, że nie znajdziesz lepszej

besztam się w myślach za najmniejszą myśl o Tobie

przecież już Cię nie kocham

nie czekam Twojego powrotu

— udajępamiętam Cię

dłonie pamiętają każdy centymetr Twojego ciała

badały je zaciekawione, błądziły

palce pamiętają Twój zarost

pieściły go czule dotykiem

usta pamiętają pocałunki

obdarzałeś mnie nimi hojnie

język pamięta Twój smak

spijałam go łapczywie nocami

nos pamięta Twój zapach

zanurzałam go w Twojej perfumowanej koszulce

ciało pamięta Twój ciężar

przygniatałeś mnie nim w chwilach uniesienia

serce pamięta Twoją miłość

kiedy kochałeś

dopóki go nie złamałeśgdybym była

a gdybym Cię nie potrzebowała

krępowała niezależnością

była zlepkiem Twoich chęci, nie obowiązków

czy wtedy byś mnie pragnął?

spojrzałbyś na mnie inaczej?

jak na kobietę

a gdybym nie potrzebowała nikogo

nie była przeklęta

nie zmieniała się w porcelanę

czy wtedy śniłbyś o mnie?

o złączeniu naszych lędźwi

konsystencji mojej skóry

czy trwałbyś nadal, gdybym była inna?

nie była mną

a może wtedy ja już bym nie chciała

Ciebieżałoba za życia

leżałam w Twych objęciach

w chwili szczęścia pomiędzy pocałunkami

moja dłoń spoczywała na Twoim torsie

muskała rozgrzaną skórę

zastanawiałam się, jak długo przetrwamy

kiedy to się skończy?

może to nasz ostatni raz

w końcu odejdziesz

jak wszyscy

choć jeszcze trwasz, już wypłakuję oczy

przygotowuję się do pożegnania

myślę o Twoim odejściu

o nienawiści następującej tuż po miłości

przechodzę żałobę za życia

może wtedy, gdy odejdziesz, będzie bolało mniej

bo już dawno Cię opłakałampierwsza

bałam się, że o mnie zapomnisz

a przecież byłam najważniejsza w Twoim życiu

przez chwilę

teraz inna będzie najważniejsza

czy jej chwila potrwa dłużej?

lecz nie zapomnij starej miłości

w końcu byłam pierwsza

pasowałeś we mnie

nie pasowałeś do mnie

może ona też poświęca mi myśli

wie, że najpierw byłeś mój

jesteś naznaczony

nigdy nie wymażesz przeszłości

nie zapomnij, że byłam

ruszam dalej, ale zostawiłam pamiątki

zawsze będę tą pierwszą

żadna tego nie zmieni

nawet ta ostatniastary telefon

na dnie szafy zauważam mój stary telefon

nostalgia wciska mi się do gardła

przełykam ją pospiesznie

uruchamiam telefon i wspomnienia miażdżące mi serce

widzę Twoje imię, a przecież Cię nie ma

odszedłeś dawno

listy miłosne z naszych rozmów przypominają

że byłam kochana

lecz przestałam

moje szczęście jest zamrożone na naszych zdjęciach

w moim uśmiechu, gdy całowałeś czule skroń

zostanie w odmętach przeszłości

już go nie odzyskam

przepadło

było, minęło

ubyło lat odkąd byłam dla Ciebie najważniejsza

teraz niepewność mnie nachodzi, czy nawiedzam Twoje myśli

choć czasem

dawniej nie mogłeś wyrzucić mnie z głowy

po miłości ani śladu

lecz w starym telefonie czas się zatrzymał

w nim wciąż mnie pragniesz

przygryzam wargi do krwi, walcząc ze sobą

odkładam telefon na dno szafy

nic dobrego nie przyniesie życie przeszłością

miłością, której nie ma

(tylko czasem odwiedzę ponownie dno szafy

gdy samotność da mi się we znaki

i zatęskni za szczęściem

i byciem kochaną)nasze miejsce

czy myśli czasem sprowadzają Cię do naszego miejsca?

tam, gdzie niebo przeplatały pomarańczowe i różowe barwy

ostatnie promienie słońca zanikały w szumiącej rzece

jakby walcząc o oddech

wiatr czule kołysał liśćmi płaczącej wierzby

rozwiewał moje włosy, które wsunąłeś mi za ucho

moje wargi wciąż pamiętają Twoje pocałunki

wtedy wszystko wydawało się łatwiejsze

czy myśli czasem popychają Cię do mnie?

kiedyś odwiedziłam nasze miejsce

tym razem bez Ciebie

wówczas nie tylko wierzba płakała

wspomnienia zalewały mój umysł i raniły serce niczym sztylety

uświadamiając mi, że to nie wróci

lecz wiem, jak się bronić

zastąpiłam tamte wspomnienia innymi

wprowadziłam innych do naszego miejsca

nie jest już nasze

choć wciąż pamiętam

a Ty?kawa

smak kawy przyprawia mnie o ból duszy

wspomnienie Ciebie rośnie mi w gardle

dusisz mnie

umaczam wargi, które pamiętają Twój smak

teraz to jedyny sposób, by być blisko Ciebie

choć wcale nie chcę

chcę delektować się słodzoną latte

gdy chłodne poranki muskają moje policzki

bez wracania pamięcią do Twojej gorzkiej espresso

z początku dużo słodziłeś

lecz w końcu wszystko okazało się kłamstwem

wszak wiedziałam, że preferujesz gorycz
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij