Paradoks euro. Jak wyjść z pułapki wspólnej waluty? - ebook
Paradoks euro. Jak wyjść z pułapki wspólnej waluty? - ebook
Dlaczego Unia Europejska i wspólny rynek odniosły sukces i stanowią wielką wartość dla Europy?
Dlaczego wspólna waluta jest zagrożeniem dla integracji europejskiej?
Czy można „naprawić” strefę euro i spowodować, aby mogła ona bezpiecznie funkcjonować?
Czy można rozwiązać strefę euro, zachowując UE i wspólny rynek?
Jaką strategię powinna przyjąć Polska wobec euro?
Paradoksem jest to, że projekt euro, który miał stanowić ukoronowanie procesu integracji europejskiej, rozsadza go od środka.
Uporczywa obrona euro prowadzi do poważnych konfliktów i może spowodować dezintegrację UE i rozpad wspólnego rynku. Autorzy stawiają dramatyczną tezę, że jedynie zorganizowane rozwiązanie strefy euro i wprowadzenie nowego systemu koordynacji walutowej w Europie może uratować projekt integracji europejskiej.
Przedstawiają propozycję przeprowadzenia tego procesu w taki sposób, aby zachować największe, epokowe osiągnięcia powojennej Europy: Unię Europejską i wspólny rynek.
Stefan Kawalec – ekonomista, były wiceminister finansów, współtwórca „planu Balcerowicza”. Był doradcą Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz instytucji rządowych i komercyjnych w kilku krajach. W okresie PRL działacz opozycji demokratycznej i „Solidarności”, internowany w stanie wojennym. Obecnie prezes firmy doradztwa strategicznego Capital Strategy. Ukończył matematykę na Uniwersytecie Warszawskim.
Ernest Pytlarczyk – Główny Ekonomista w mBank S.A. Kieruje zespołem nagradzanym za najlepsze prognozy dotyczące polskiej gospodarki. Pracował na Uniwersytecie w Hamburgu, w Banku Centralnym Niemiec (Deutsche Bundesbank) we Frankfurcie oraz w Banku Handlowym w Warszawie S.A. Uzyskał tytuł doktora ekonomii na Uniwersytecie w Hamburgu.
| Kategoria: | Bankowość i Finanse |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-7561-662-0 |
| Rozmiar pliku: | 1,5 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Sytuacja jednak zrobiła się kłopotliwa – kryzys wspólnej waluty byłby teraz kryzysem całej Europy pod wszystkimi względami, gdyby więc miało się nie udać, wszyscy będą musieli udawać, że się udało.
Leszek Kołakowski, 2003
Europa może być dumna ze swoich osiągnięć w drugiej połowie XX wieku. Po straszliwych doświadczeniach dwóch wojen światowych utworzenie Unii Europejskiej i wspólnego rynku było wielkim sukcesem. Przyniosło Europie pokój i rozwój gospodarczy. Unia Europejska stała się oazą stabilności, demokracji, poszanowania praw człowieka i dobrobytu. Jak magnes przyciągała nowych członków. Po rozpadzie bloku sowieckiego aspiracje poszczególnych państw do członkostwa w Unii Europejskiej i ułatwiony dostęp do wspólnego rynku europejskiego należały do kluczowych czynników, które przyczyniły się do powodzenia politycznej i gospodarczej transformacji byłych krajów socjalistycznych. Dziś od utrzymania Unii Europejskiej i wspólnego rynku zależy przyszła pomyślność gospodarcza poszczególnych państw europejskich, w tym także Polski.
Te osiągnięcia integracji europejskiej są dziś pod wieloma względami zagrożone. Jednym z kluczowych czynników zagrażających Unii Europejskiej są negatywne, odwrotne od oczekiwań konsekwencje wprowadzenia wspólnej waluty – euro.
Obecny kryzys mobilizuje znaczną część polityków i opinii publicznej do postulowania zdecydowanej obrony euro w przekonaniu, że niepowodzenie projektu wspólnej waluty byłoby początkiem rozkładu Unii Europejskiej i wspólnego rynku. Rozumiemy ten pogląd i podzielamy część przesłanek, którymi kierują się jego zwolennicy. Obawiamy się jednak, że utrzymywanie wspólnej waluty może przynieść efekty całkowicie odmienne od oczekiwań. Zamiast umocnić i scementować Unię Europejską, może doprowadzić do bardzo poważnych konfliktów i spowodować dezintegrację UE i rozpad jednolitego rynku. Obawiamy się, że Europa może stać się ofiarą niedostatecznego rozumienia przez polityków i opinię publiczną ekonomicznych konsekwencji jednolitej waluty i wynikających z tego politycznych skutków.
Europa jest złożona z państw tworzonych przez narody, używające różnych języków i scementowane przez odrębne tradycje historyczne i kulturowe. Państwa narodowe są głównymi ośrodkami identyfikacji i tożsamości obywateli, a także źródłami legitymizacji organów władzy. Budowa wspólnych instytucji europejskich w drugiej połowie XX wieku powiodła się dzięki temu, że instytucje te stwarzały wszystkim państwom członkowskim lepsze warunki do rozwoju. Było to możliwe dzięki oparciu procesu integracji na filozofii respektowania potrzeb wszystkich państw członkowskich, przyjmowaniu rozwiązań, które nikomu nie zagrażając, są korzystne dla wszystkich. Ta filozofia, której respektowanie umożliwiło sukces Unii Europejskiej i wspólnego rynku, załamała się wskutek wprowadzenia wspólnej waluty.
Przyjęcie euro pozbawiło kraje członkowskie kluczowych instrumentów polityki ekonomicznej i mechanizmów dostosowawczych, jakie zapewnia własna polityka monetarna i możliwość dostosowania kursu walutowego.
W sytuacji kryzysu brak własnej waluty okazał się bardzo bolesny. Gdy w 2010 roku wybuchł kryzys strefy euro, szacowano, że kraje południa strefy euro, tj. Grecja, Hiszpania, Portugalia i Włochy, aby odzyskać konkurencyjność międzynarodową, powinny obniżyć płace w swoich gospodarkach o 20–30 procent. Gdyby kraje te nie należały do strefy euro, poprawa konkurencyjności tego rzędu mogłaby się dokonać w krótkim czasie w wyniku osłabienia ich krajowych walut, nie powodując szkody w skali działalności gospodarczej i poziomie zatrudnienia. Tak stało się np. w Polsce na przełomie 2008 i 2009 roku, kiedy złoty osłabił się o około 30 procent. Płace w Polsce, choć w złotych pozostawały wciąż na tym samym poziomie, to w przeliczeniu na euro lub inne waluty partnerów handlowych obniżyły się o 30 procent. Poprawiło to konkurencyjność polskich firm. Był to prawdopodobnie najważniejszy czynnik, dzięki któremu w 2009 roku, w szczytowym roku światowego kryzysu finansowego, Polska była jedynym krajem w Europie, który osiągnął wzrost gospodarczy. Zagrożone kraje strefy euro nie mogły poprawić swojej konkurencyjności poprzez dostosowanie kursu walutowego, gdyż nie mają własnych walut. W związku z tym starały się poprawić swoją konkurencyjność poprzez tzw. wewnętrzną dewaluację, czyli politykę deflacyjną, mającą spowodować obniżenie krajowych cen i płac. Głównym instrumentem tej polityki jest zacieśnienie fiskalne, czyli z jednej strony podnoszenie podatków, z drugiej zaś – zmniejszanie wydatków publicznych, w tym obniżki płac w sektorze budżetowym i emerytur. Zakładano, że dzięki temu spadnie popyt w gospodarce, co wymusi obniżki płac w przedsiębiorstwach, przywracając tym krajom międzynarodową konkurencyjność. Jednakże, jak zauważają ekonomiści, płace są nieelastyczne w dół. Gdy spada popyt, firmy obniżają zatrudnienie. Nominalne obniżki płac są zaś rzadkością. W efekcie zastosowanej polityki wewnętrznej dewaluacji płace zmniejszyły się w niewielkim stopniu, natomiast obniżył się produkt krajowy brutto (PKB) i spadło zatrudnienie. W porównaniu z rokiem 2007, czyli ostatnim rokiem przed wybuchem światowego kryzysu finansowego, PKB realny w roku 2014 wyniósł 74 proc. w Grecji, 91 proc. we Włoszech, 93 proc. w Portugalii i 94 proc. w Hiszpanii. Dla porównania, ten sam wskaźnik wyniósł 105 proc. w Niemczech, 107 proc. w USA i 123 proc. w Polsce.
Szczególny niepokój powinno budzić podobieństwo dzisiejszej polityki „wewnętrznej dewaluacji”, prowadzonej dla obrony euro, z polityką deflacyjną stosowaną w czasach wielkiego kryzysu lat 30. XX wieku dla obrony walut powiązanych ze złotem. Wtedy to system waluty złotej ostatecznie się załamał, lecz – według dzisiejszych opinii ekonomistów – jego długotrwała obrona przyczyniła się do pogłębienia kryzysu, który doprowadził do upadku demokracji w wielu krajach i bliski był spowodowania upadku demokratycznego kapitalizmu na całym świecie. Skala i długotrwałość załamania gospodarki w dotkniętych kryzysem krajach strefy euro jest porównywalna, a w niektórych przypadkach nawet większa niż w okresie wielkiego kryzysu.
Paradoks, a zarazem pułapka przynależności do strefy euro polega na tym, że kraj znajdujący się w kryzysie i dramatycznie potrzebujący własnej waluty nie może bezpiecznie zrezygnować z euro, gdyż groziłoby to wybuchem paniki bankowej i załamaniem gospodarki. Kraje Południa pozostają więc w strefie euro i cierpią, gdyż nie mogą poprawić swojej konkurencyjności poprzez dostosowanie kursu walutowego. Inne kraje są zmuszone do udziału w kolejnych operacjach ratunkowych i muszą tolerować kompromisy, poświęcając ważne dla nich zasady prowadzenia rozważnej polityki finansowej. Sytuacja ta powoduje narastanie animozji między narodami europejskimi i wzrost poparcia dla nacjonalistycznych, populistycznych i antyeuropejskich ruchów politycznych. Krajobraz polityczny w poszczególnych krajach staje się coraz mniej przewidywalny. Każde wybory powszechne w kraju członkowskim mogą potencjalnie wywołać kryzys strefy euro, prowadząc do jej niekontrolowanego rozpadu. Rozwiązania centralizujące kompetencje w instytucjach unijnych kosztem państw członkowskich – uzasadniane wyższą koniecznością obrony euro – budzą rosnące niezadowolenie w wielu państwach członkowskich, stając się przyczyną tego, że Wielka Brytania rozważa opuszczenie Unii Europejskiej.
Uważamy, że potrzebna jest dyskusja o tym, czy euro jest dobrym rozwiązaniem dla Europy oraz jakie są drogi wyjścia z kryzysu strefy euro. Celem niniejszej książki jest pobudzenie takiej dyskusji. Staramy się w przystępny sposób wyjaśnić ekonomiczne aspekty funkcjonowania euro. Rozważamy również polityczne konsekwencje wprowadzenia wspólnej waluty. Poddajemy krytycznej analizie i kwestionujemy niektóre szeroko rozpowszechnione poglądy i przekonania dotyczące wspólnej waluty, m.in.:
- Pogląd, że postęp w zakresie tworzenia tzw. unii fiskalnej wyposaży strefę euro w skuteczne instrumenty polityki gospodarczej, które pozwolą zrekompensować brak mechanizmów dostosowawczych związanych z walutami narodowymi.
- Pogląd, że jednolita waluta i unia fiskalna mogą funkcjonować w Europie podobnie sprawnie jak w USA.
- Pogląd, że dramatyczne problemy z konkurencyjnością, jakie wystąpiły w ostatnich latach w części krajów strefy euro, miały wyjątkowy charakter i w przypadku wzmocnienia architektury instytucjonalnej strefy euro podobne kryzysy nie będą powtarzać się w przyszłości.
- Pogląd, że w konkurencji ze światowymi potęgami, takimi jak USA, Chiny czy Indie, Europa poradzi sobie lepiej, jeśli będzie miała jedną walutę, niż w przypadku wielu walut narodowych.
- Przekonanie, że wejście do strefy euro umocni pozycję polityczną Polski w Europie.
Argumentujemy, że państwa członkowskie Unii Europejskiej, szczególnie kraje średnie i większe, aby móc bezpiecznie funkcjonować, powinny mieć własne waluty. Postulujemy kontrolowane rozwiązanie strefy euro po to, by uratować Unię Europejską i wspólny rynek.Rozwiązanie strefy euro poprzez wychodzenie z niej krajów mniej konkurencyjnych groziłoby wybuchem paniki i załamaniem systemu bankowego w tych krajach. Dlatego właściwa jest kolejność odwrotna, tzn. stopniowe wychodzenie ze strefy euro krajów lub grup krajów najbardziej konkurencyjnych. Pokazujemy, że rozwiązanie strefy euro i wprowadzenie nowego systemu koordynacji walutowej jest możliwe zarówno z technicznego, jak i z ekonomicznego punktu widzenia. Argumentujemy, że kontrolowane rozwiązanie strefy euro można przeprowadzić w sposób, który będzie ograniczał ryzyka związane z tym procesem i podtrzymywał zaufanie do instytucji europejskich.
W książce staramy się odpowiedzieć na następujące pytania:
1. Dlaczego Unia Europejska i wspólny rynek odniosły sukces i stanowią wielką wartość dla Europy?
2. Dlaczego wspólna waluta stanowi zagrożenie dla integracji europejskiej?
3. Czy można „naprawić” strefę euro i spowodować, aby mogła ona bezpiecznie funkcjonować?
4. Czy można rozwiązać strefę euro, zachowując UE i wspólny rynek?
5. Jaką strategię powinna przyjąć Polska wobec euro?
System walutowy nie jest jedynym czynnikiem decydującym o pomyślności gospodarczej kraju. Nie jest to z reguły czynnik najważniejszy. Są jednak sytuacje skrajne, gdy mamy do czynienia z systemem wyjątkowo niedostosowanym do uwarunkowań i potrzeb kraju. W takich sytuacjach system walutowy stać się może istotną przeszkodą w budowaniu pomyślności gospodarczej określonego państwa. Może stanowić przyczynę problemów gospodarczych, a w ich następstwie poważnych zaburzeń politycznych. Uważamy, że z taką właśnie skrajną sytuacją mamy obecnie do czynienia w części krajów strefy euro. Co więcej, sytuacja taka może w przyszłości potencjalnie wystąpić w każdym z państw strefy euro.
Powrót do walut narodowych, przy wprowadzeniu nowego systemu koordynacji walutowej, nie rozwiąże wszystkich problemów, przed którymi stoi Europa. Dostarczy jednak poszczególnym krajom instrumentów polityki gospodarczej ułatwiających im wejście na ścieżkę wzrostu gospodarczego i przezwyciężanie kryzysów, jakie mogą je spotkać w przyszłości. Usunie problemy, jakie stwarza jednolita waluta, i ułatwi skoncentrowanie uwagi na rozwiązywaniu innych problemów i wyzwań rozwojowych, przed którymi stoi Europa.
Jeśli zadanie rozwiązania strefy euro nie zostanie wykonane przez proeuropejskich i prorynkowych przywódców krajów Unii Europejskiej, to najprawdopodobniej dokonają tego ich antyeuropejscy i antyrynkowi następcy. W tym drugim przypadku Unia Europejska i wspólny rynek zostaną również zniszczone.
W traktacie akcesyjnym Polska zobowiązała się wprowadzić euro, lecz nie został określony termin, w którym musi to nastąpić. W praktyce Polska ma możliwość wyboru, gdyż, nie łamiąc zobowiązań traktatowych, może pozostawać poza strefą euro tak długo, jak zechce. Dzisiaj (na początku 2016 roku) zdecydowana większość polskich obywateli jest przeciwna wprowadzeniu euro. Sceptyczna wobec euro jest również większość parlamentarna ukształtowana po wyborach na jesieni 2015 roku. W tym świetle dyskusja o wejściu Polski do strefy euro wydać się może obecnie bezprzedmiotowa. Należy jednak pamiętać, że stanowisko opinii publicznej i rządzących elit w sprawie euro nie jest niezmienne, a w przeszłości ulegało istotnej ewolucji. W bliższej lub dalszej przyszłości, pod wpływem wydarzeń gospodarczych i politycznych w Polsce lub w Europie, kwestia wejścia do strefy euro znaleźć się może ponownie na agendzie politycznej w naszym kraju. Okres, w którym wprowadzenie euro nie znajduje się na najgorętszej linii sporów politycznych, można wykorzystać do spokojnej, rzeczowej dyskusji i lepszego zrozumienia kwestii dotyczących wspólnej waluty.
W książce wykorzystujemy wcześniejsze teksty i wypowiedzi autorów dotyczące euro, najważniejsze z nich wymienione są w aneksie 2.1
Rozdział
Unia Europejska i wspólny rynek – epokowe osiągnięcia Europy
Państwa i narody europejskie mają za sobą wielowiekową historię niszczących konfliktów. Dramatycznym okresem eskalacji tych konfliktów była pierwsza połowa XX wieku, kiedy to europejskie antagonizmy doprowadziły do wybuchu dwóch straszliwych wojen światowych.
Po II wojnie światowej liderzy Zachodu potrafili jednak wyciągnąć wnioski z ponurych doświadczeń historii. Rozpoczęta przy silnym wsparciu i kurateli Stanów Zjednoczonych, powojenna odbudowa Europy nastawiona była na przywrócenie demokracji politycznej, rozwój gospodarki i tworzenie warunków do pokojowej współpracy państw europejskich. Temu celowi służyło przełamywanie tendencji protekcjonistycznych i rozwój handlu międzynarodowego, a także dążenie do przezwyciężenia historycznego antagonizmu francusko-niemieckiego i włączenia nowego, demokratycznego państwa niemieckiego do zachodniego systemu gospodarczego, politycznego, a następnie również militarnego.
Z inicjatywy francuskiego komisarza planowania gospodarczego Jeana Monneta minister spraw zagranicznych Francji Robert Schuman ogłosił w dniu 9 maja 1950 roku słynną deklarację, przedstawiającą plan utworzenia wspólnego rynku węgla i stali, obejmującego Francję i Niemcy oraz kraje europejskie, które będą chciały do niego przystąpić. W efekcie na mocy traktatu paryskiego, podpisanego w 1951 roku, powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali (EWWiS), utworzona przez 6 krajów. Monnet, który został pierwszym szefem organu wykonawczego EWWiS, wspomina:
Sześć miesięcy po naszym zainstalowaniu mogłem oświadczyć przez radio: „Dziś od rana, 10 lutego 1953 roku nie ma już węgla niemieckiego, belgijskiego, francuskiego, włoskiego czy luksemburskiego, ale jest węgiel europejski, cyrkulujący swobodnie między sześcioma krajami traktowanymi jako jedno i to samo terytorium (…)”. To, że każdy mógł się zaopatrzyć u wybranego przez siebie dostawcy, po najlepszej cenie w całej Wspólnocie, oznaczało koniec epoki, w której wszystko było zorganizowane na odwrót, aby ograniczyć swobodny wybór nabywców i traktować ich nierówno, według narodowości lub przynależności do takiej czy innej grupy.
W 1958 roku powstała Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG) i zdecydowano o utworzeniu unii celnej, która w praktyce została wprowadzona w 1968 roku. W 1993 roku następczynią EWG stała się Unia Europejska. W miejsce barier celnych i autarkii, które dusiły gospodarkę Europy w okresie międzywojennym, powstał wspólny rynek europejski. Dane w tabeli 1, dotyczące sześciu czołowych krajów Europy Zachodniej, będących uczestnikami obu wojen światowych, pokazują, że poziom PKB na głowę mieszkańca w roku 1939, czyli 21 lat po zakończeniu I wojny światowej, stanowił średnio 135 proc. poziomu przedwojennego. Natomiast 21 lat po zakończeniu II wojny światowej, w roku 1966, poziom PKB na głowę mieszkańca w tych krajach stanowił średnio 184 proc. poziomu sprzed tej wojny. Rozwój gospodarczy Europy Zachodniej po II wojnie światowej okazał się więc znacznie pomyślniejszy niż miało to miejsce po I wojnie światowej. Tabela 1 pokazuje również, że kolejne dekady w okresie 60 lat po zakończeniu II wojny światowej były okresem szybkiego wzrostu gospodarczego.
TABELA 1.
PKB na głowę mieszkańca w relacji do poziomu przedwojennego
Po I wojnie światowej
1913 = 100%
Po II wojnie światowej
1939 = 100%
21 lat po wojnie
21 lat po wojnie
1929
1939
1956
1966
1976
1986
1996
2006
Niemcy
111%
148%
114%
174%
235%
286%
322%
371%
Francja
135%
138%
135%
199%
281%
330%
385%
457%
Włochy
121%
137%
138%
226%
323%
412%
493%
562%
Wielka Brytania
112%
127%
127%
158%
193%
235%
287%
369%
Belgia
120%
122%
125%
170%
255%
295%
358%
444%
Holandia
141%
137%
135%
179%
250%
282%
342%
425%
Średnia
123%
135%
129%
184%
256%
307%
365%
438%
Źródło: Opracowanie własne na podstawie Maddison Historical GDP Data, www.worldeconomics.com (dostęp: 17 lutego 2016).
Świadectwem powodzenia wspólnego rynku była zmiana stanowiska Wielkiej Brytanii, która w 1950 roku odmówiła udziału w negocjacjach prowadzących do utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, pozostając tym samym poza głównym procesem integracji europejskiej. W 1961 roku Brytyjczycy zdecydowali się zgłosić akces do EWG, jednak negocjacje w sprawie ich członkostwa zostały zerwane w 1963 roku wskutek sprzeciwu prezydenta Francji Charles’a de Gaulle’a. Brytyjczycy ponownie zgłosili akces w 1967 roku, i ponownie zostali zablokowani przez weto Francji. Dopiero trzecia próba, podjęta już po odejściu od władzy i śmierci de Gaulle’a, zakończyła się powodzeniem, i w 1973 roku Wielka Brytania stała się członkiem EWG.Unia Europejska i wspólny rynek dały Europie pokój i rozwój gospodarczy. Unia Europejska stała się oazą stabilności, demokracji, poszanowania praw człowieka i dobrobytu. Jak magnes przyciągała nowych członków. Po rozpadzie bloku sowieckiego aspiracje poszczególnych państw do członkostwa w Unii Europejskiej i ułatwiony dostęp do wspólnego rynku europejskiego należały do kluczowych czynników, które przyczyniły się do powodzenia politycznej i gospodarczej transformacji byłych krajów socjalistycznych.Sukces wspólnego rynku stał się praktyczną ilustracją tezy dowodzonej przez ekonomistów od czasów Davida Ricardo, że wymiana międzynarodowa jest – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – grą o sumie dodatniej, czyli taką, w której korzyści mogą odnieść jednocześnie wszyscy uczestnicy.
Unia Europejska i wspólny rynek dały Europie pokój i rozwój gospodarczy. Unia Europejska stała się oazą stabilności, demokracji, poszanowania praw człowieka i dobrobytu. Jak magnes przyciągała nowych członków. Po rozpadzie bloku sowieckiego aspiracje poszczególnych państw do członkostwa w Unii Europejskiej i ułatwiony dostęp do wspólnego rynku europejskiego należały do kluczowych czynników, które przyczyniły się do powodzenia politycznej i gospodarczej transformacji byłych krajów socjalistycznych.
Dzisiaj, na początku 2016 roku, Unia Europejska liczy 28 państw, w których żyje ponad pół miliarda ludzi. W roku 2014 gospodarka Unii Europejskiej osiągnęła łączny produkt krajowy brutto wysokości 18,5 biliona USD i była większa niż gospodarka USA (PKB wysokości 17,4 biliona USD) oraz Chin (PKB wysokości 10,4 biliona USD).
Rozmiar wspólnego rynku i dostęp do niego są kluczowymi czynnikami rozwoju państw członkowskich UE. Od utrzymania Unii Europejskiej i wspólnego rynku zależy przyszła pomyślność gospodarcza Europy. Znaczenie, jakie utrzymanie UE i dostępu do wspólnego rynku ma dla Polski, omawiamy dodatkowo w rozdziale 13 (podrozdział 1), gdzie podajemy dane dotyczące pierwszego dziesięciolecia przynależności Polski do UE, oraz w rozdziale 29, gdzie przypominamy niepowodzenia gospodarcze naszego kraju w okresie międzywojennym, spowodowane w znacznej mierze odcięciem od rynków zbytu.PRZYPISY
Leszek Kołakowski, _Czy może Europa zaistnieć?_, „Gazeta Wyborcza”, 4–5 stycznia 2003, s. 9–11.
Jean Monnet, _Wspomnienia_, przełożył i przypisami opatrzył Waldemar Kuczyński, Wydawnictwo Poltext, Warszawa 2015, s. 432.
Brytyjski ekonomista David Ricardo w opublikowanym w 1817 r. dziele _Zasady ekonomii politycznej i opodatkowania_ wykazał, że wzajemna wymiana handlowa między dwoma krajami może być korzystna dla obu partnerów, nawet jeśli jeden z partnerów jest w stanie wytwarzać wszystkie produkty mniejszym nakładem pracy niż drugi partner. Możemy to zobrazować prostym przykładem. Wyobraźmy sobie, że w kraju A wytworzenie beli sukna wymaga 20 godzin pracy, a zrobienie pary butów zajmuje 10 godzin pracy; zaś w kraju B wytworzenie zarówno beli sukna, jak i pary butów pochłania po 25 godzin pracy. W takim stanie rzeczy w kraju A zarówno sukno, jak i buty wytwarzane są mniejszym nakładem pracy niż w kraju B. Istotne jest jednak to, że relacje nakładów pracy potrzebnych do wytworzenia obu tych produktów są w obu krajach różne – w kraju A nakłady pracy na wytworzenie jednej beli sukna są dwukrotnie większe niż potrzebne do wytworzenia pary butów, a w kraju B wytworzenie każdego z tych produktów pochłania takie same nakłady pracy. W takiej sytuacji oba kraje są w stanie zwiększyć swoją produkcję i konsumpcję obu tych produktów, jeśli kraj A skoncentruje się na produkcji butów i będzie je wymieniał z krajem B na bele sukna. Jest tak dlatego, że kraj A, rezygnując z wytworzenia 100 bel sukna, może tymi samymi nakładami wytworzyć dodatkowe 200 par butów. W tym samym czasie kraj B jest w stanie wytworzyć dodatkowe 150 bel sukna, kosztem produkcji 150 par butów. W wyniku takiego przesunięcia produkcji łączna produkcja w obu krajach zwiększy się o 50 par butów i 50 bel sukna.
Teoria Ricardo, rozwijana później przez innych badaczy, leży u podstaw przekonania ekonomistów, wielokrotnie weryfikowanego empirycznie, że wolny handel międzynarodowy zwiększa łączny produkt światowy i może zwiększyć dobrobyt wszystkich krajów uczestniczących w wymianie.
Zgodnie z danymi Banku Światowego (dostęp do bazy: 22 lutego 2016).