Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Pax Augusta - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 lipca 2026
20,19
2019 pkt
punktów Virtualo

Pax Augusta - ebook

Reformy Cezariona przyniosły niespodziewany efekt przed Hegemonią jednak nowe wyzwanie. Chrześcijaństwo głoszone przez Jezusa.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Proza
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8467-026-2
Rozmiar pliku: 1,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Rozdział I

Chrystianizm

Od śmierci Hegemona Śródziemnomorskiego Ptolemeusza I Cezariona minęły trzy dekady.

August był już człowiekiem w średnim wieku.

Był pełen trwałości swego rodu, miał bowiem dwóch spadkobierców syna i wnuka.

Państwo przeżywało swój złoty wiek.

Kwitł handel, miasta się rozwijały, kultura wzniosła się na wyżyny.

W pewnym momencie do Augusta przybył posłaniec z prowincji Judea.

— Panie, sytuacja w Judei jest poważna.

— O co chodzi? — spytał hegemon.

— Jakiś nikomu nieznany cieśla naucza o Królestwie Bożym, twierdzi, że istnieje tylko jeden bóg i podważa nasze prawa. — wyjaśnił.

August nie odpowiedział przez dłuższy czas.

W końcu rzekł.

— Na pewno jego zwolennicy są nieliczni.

— Mylisz się panie. — posłaniec pokręcił głową. — Zdobywa coraz więcej zwolenników, jeśli czegoś nie zrobimy wybuchnie bunt.

— Bunt przeciwko komu? — spytał ironicznie.

Posłaniec nie odpowiedział.

W końcu August wyjął papirus i napisał na nim krótki list.

— Zanieś to temu człowiekowi. — powiedział. — Chcę się na prawdę przekonać, czy jego idee są zagrożeniem dla jedności hegemonii, czy możemy je wykorzystać.

— Oczywiście mój panie. — powiedział.

Gdy wyszedł, August spojrzał na mapę imperium.

Granice były majestatyczne.

Brytania na północy, Mezopotamia na wschodzie.

— Jeśli imperium mojego ojca ma przetrwać, nie mogę pozwolić, by jeden cieśla i jego pomysły zrujnowały wszystko.



Następnego dnia posłaniec opuścił Jerozolimę.

Nie jechał jednak z rozkazem aresztowania, nie niósł też dekretu nakazującego uciszenie nauczyciela. Miał jedynie list opatrzony pieczęcią Hegemona.

Przez kilka dni szukał człowieka, o którym coraz częściej mówiono wśród mieszkańców Judei.

W końcu go znalazł.

Nie w pałacu.

Nie wśród możnych.

Nie w otoczeniu żołnierzy.

Był wśród zwykłych ludzi.

Posłaniec zatrzymał się i spojrzał na zgromadzonych.

— Jestem wysłannikiem Augusta, Hegemona Śródziemnomorskiego. — powiedział.

Ludzie zamilkli.

Niektórzy cofnęli się ze strachem.

Nauczyciel jednak pozostał spokojny.

— Jestem Jezusem z Nazaretu. — odpowiedział.

Posłaniec zsiadł z konia.

— Mam dla ciebie wiadomość od mojego pana.

Podał mu zwinięty papirus.

Jezus spojrzał na pieczęć.

— Pragnie wiedzieć, czy twoje nauki są zagrożeniem dla jego państwa.

Zapadła cisza.

Po chwili Jezus spojrzał na posłańca.

— A czego boi się twój pan?

Posłaniec zmarszczył brwi.

— Jest władcą największego państwa, jakie widział świat.

— To nie odpowiedziałeś na moje pytanie.

Mężczyzna milczał przez chwilę.

— Władca boi się chaosu. Wojny. Buntu.

Jezus spojrzał na ludzi wokół.

— Ja nie uczę ich wojny.

— Więc czego uczysz?

— Miłości Boga i bliźniego.

Posłaniec spojrzał na niego z niedowierzaniem.

— To wszystko?

— To wystarczy.



Tego wieczoru w Jerozolimie posłaniec spisał raport.

Nie rozumiał człowieka, którego spotkał.

Nie miał armii.

Nie miał bogactwa.

Nie miał urzędów.

A jednak ludzie słuchali go bardziej niż wielu namiestników.



Kilka tygodni później August otrzymał odpowiedź.

Przeczytał ją samotnie w swojej komnacie.

„Nie znalazłem wodza ani buntownika. Nie znalazłem człowieka, który planuje przejąć władzę. Znalazłem nauczyciela, który mówi o królestwie niepodobnym do żadnego znanego nam królestwa.”

August odłożył papirus.

Królestwie niepodobnym do żadnego znanego królestwa.

Te słowa pozostały w jego głowie.

Spojrzał na posąg ojca stojący w sali.

Cezarion stworzył państwo, które miało połączyć ludzi różnych narodów.

A teraz pojawił się ktoś, kto twierdził, że istnieje królestwo większe niż wszystkie państwa.

August westchnął.

— Po raz pierwszy od trzydziestu lat… — powiedział cicho. — Nie wiem, czy mam do czynienia z wrogiem.

Spojrzał ponownie na mapę.

— Czy z przyszłością.



Spotkali się w Jerozolimie, stolicy dawnego królestwa żydowskiego.

— A więc to ty jesteś tym nauczycielem. — mruknął August zsiadając z konia.

Jezus patrzył na niego spokojnie.

Po chwili odezwał się.

— Nie zamierzam zniszczyć ci królestwa.

— Ciekawe. — odparł August. — Mówisz jakbyś nie nauczał o królestwie wspanialszym niż wszystkie inne.

— To królestwo nie jest z tego świata. — odparł Jezus.

— Zakładam więc, że należy do boga, o którym mówisz.

— Oczywiście. — powiedział Nazaretańczyk.

— Podobnie jak u nas. — August spojrzał mu w oczy. — Każdy z naszych bogów ma swoje domeny.

Jezus przez chwilę patrzył przez chwilę na miasto.

— Istnieje tylko jeden bóg. — powiedział w końcu.

August uniósł lekko brew.

— Jeden bóg. — powtórzył. — Wiele ludów mówiło już podobne rzeczy.

— Nie chodzi o to, by dodać kolejnego boga do tych, których czczą ludzie. — odpowiedział Jezus. — Chodzi o to, że wszystko, co istnieje, pochodzi od Niego.

August spojrzał na miasto.

— Jesteś świadomy, że w moim państwie żyją ludzie setek narodów? — spytał. — Grecy, Rzymianie, Egipcjanie, Syryjczycy, Żydzi, Celtowie.

— Tak.

— I każdy z nich ma swoją historię, swoje świątynie, swoje obyczaje. Mój ojciec stworzył państwo, w którym mogą żyć razem.

Jezus spojrzał na niego spokojnie.

— A czy wszyscy ci ludzie są dla ciebie równi?

August milczał.

To pytanie było trudniejsze, niż się spodziewał.

— Są obywatelami Hegemonii.

— Ale czy są twoimi braćmi?

Hegemon odwrócił wzrok.

Przez całe życie słyszał słowa o jedności państwa.

O prawie.

O wspólnocie.

Ale nikt nigdy nie postawił tego pytania w taki sposób.

— Szczerze mówiąc nie wiem, jak mam odpowiedzieć.

— To zrozumiałe. — odpowiedział Jezus.

— Jestem przede wszystkim władcą. — August odwrócił się plecami do niego. — Moim obowiązkiem jest strzec pokoju.

Po czym dodał.

— Zrozum, nie chcę mieć w tobie wroga, ale…

Urwał.

— Wiem, że się boisz. — powiedział Jezus.

— Boję się nie tyle ciebie co konsekwencji twoich nauk.

— Moje nauki pomogą ci. — odparł Żyd.

— Niby jak?

— Pomyśl, twój ojciec zjednoczył najróżniejsze ludy w jednej kulturze, ja oferuję ci jedność w wierze.

August nie odpowiedział od razu.

Jezus mówił prawdę.

W Hegemonii istniało wiele różnych kultów, które nawzajem się wykluczały.

Jego nauki mogły przynieść stabilność pod względem religijnym i zakończyć chaos w postaci multum sprzecznych kultów i rytuałów.

August spojrzał na ludzi przechodzących ulicami Jerozolimy.

Żydzi modlący się w świątyni.

Grecy handlujący na targu.

Rzymscy żołnierze pilnujący porządku.

Egipscy kupcy zmierzający na wschód.

Cały świat jego ojca w jednym mieście.

— I właśnie tego się obawiam. — powiedział w końcu.

— Czego?

— Że ludzie nie będą chcieli jedności. Będą chcieli, aby ich jedność była jedyną prawdą.

Jezus spojrzał na niego spokojnie.

— Czy twój ojciec nie mówił kiedyś, że państwo nie może opierać się tylko na jednym ludzie?

August zamilkł.

Nie spodziewał się tego pytania.

— Mój ojciec stworzył Hegemonię, bo uważał, że Rzym, Grecja i wszystkie inne krainy mogą być częścią czegoś większego.

— A więc dlaczego boisz się, że ludzie będą szukać czegoś większego?

August odwrócił wzrok.

— Bo państwo potrzebuje prawa. Potrzebuje granic. Potrzebuje posłuszeństwa.

— A wiara?

— Tego właśnie nie wiem.

Po chwili spytał.

— Czy bóg, o którym mówisz pozwala nosić koronę?

— Bóg traktuje każdego władcę jako swego pomazańca. — odpowiedział Jezus. — Służyli mu Dawid, Salomon i Saul.

August wzruszył ramionami.

— Muszę to przemyśleć. — powiedział.

August przez chwilę milczał.

— Saul, Dawid, Salomon… — powtórzył. — Królowie Izraela.

— Tak.

— A jednak nawet oni odpowiadali przed Bogiem.

Jezus skinął głową.

— Każdy człowiek odpowiada przed Bogiem.

August spojrzał na niego uważnie.

— Nawet Hegemon?

— Nawet Hegemon.

Przez chwilę żaden z nich się nie odezwał.

August słyszał wiele razy, że władca odpowiada przed bogami.

Słyszał to od kapłanów, filozofów i doradców.

Ale zawsze było to związane z tradycją, rytuałem i państwem.

Tutaj po raz pierwszy ktoś powiedział mu coś innego.

Nie:

„Bogowie wspierają władzę.”

Tylko:

„Władza również podlega osądowi.”

— Tak jak mówiłem. — hegemon spojrzał mu prosto w oczy. — Muszę się zastanowić.



Po powrocie do Rzymu miał mieszane uczucia.

— W teorii mógłbym na tym skorzystać. — powiedział. — Ale jeśli władza jest sądzona, czy to nie odbiera mi legitymacji?

Nie było odpowiedzi.

Tylko milcząca sala tronowa.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij