Facebook - konwersja
Piszący te słowa jest pracownikiem gettowej instytucji... „Z dziennika” i inne pisma z łódzkiego getta - Ebook (Książka EPUB) do pobrania w formacie EPUB
Pobierz fragment

Piszący te słowa jest pracownikiem gettowej instytucji... „Z dziennika” i inne pisma z łódzkiego getta - ebook

Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(2w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Tłumacz:
ISBN:
978-83-63444-70-9
Język:
Polski
Rok wydania:
2020
Rozmiar pliku:
2,4 MB
Zabezpieczenie:
Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
21,35
Cena w punktach Virtualo:
2135 pkt.

Piszący te słowa jest pracownikiem gettowej instytucji... „Z dziennika” i inne pisma z łódzkiego getta - opis ebooka

Przedwojenny dziennikarz i folklorysta Józef Zelkowicz (1898–1944), zatrudniony w Wydziale Archiwum Przełożonego Starszeństwa Żydów w łódzkim getcie, przez cztery lata wraz z kilkoma innymi ludźmi pióra sporządzał propagandowy „Biuletyn Kroniki Codziennej”.

Po godzinach notował to, czego nie wolno mu było oficjalnie krytykować, potępiać, a niejednokrotnie nawet zapisywać. W scenkach rodzajowych, felietonach, obrazkach literackich i reportażach, wśród których szczególne miejsce zajmują Tamte straszne dni – relacja z wielkiej akcji deportacyjnej do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem, kreślił ponurą beznadziejność sytuacji ludzi odciętych od świata i stopniowo wyniszczanych. Z ironią, często przechodzącą w sarkazm, obnażał szkodliwość i złudność rzekomo rewolucyjnych i racjonalizatorskich inicjatyw żydowskich władz. Drwił z pompatycznej pustki ich komunikatów lub wprost oskarżał gettowy system protekcji, przestępcze działania poszczególnych dygnitarzy oraz służb, takich jak żydowska policja, biała gwardia czy strażacy.

„«Protekcja» – tak to się nazywa w getcie. «Protekcją» są w kuchni wszyscy, począwszy od kierownika i gospodyni, skończywszy na obierającej kartofle i woźnym. Skinienie głowy któregoś z nich w kierunku «pani wydzielaczki» jest bezcenne… Każdy taki znak gwarantuje, że miskę protegowanego konsumenta wypełni większa i nieco gęstsza porcja zupy…

Jeśli w kuchni «protekcją» są zarówno etatowi, jak i wszelcy inni współpracownicy, to rzecz jasna jest nią pani wydzielaczka! A jakże, to wpływowa persona! W garści trzyma przecież nie tylko chochlę, ale i konsumenta, który jest dla niej niczym glina dla garncarza – jeśli wydzielaczka zechce, uczyni życie gettowego obywatela szczęśliwym i radosnym. Dostanie on bowiem dużą i gęstą zupę, która będzie mu aż ciekła po brodzie… A jeśli, uchowaj Boże, wydzielaczka nie zechce, biada mu! W swojej misce ujrzy dno i dostanie jedynie ochłap, którego w normalnych czasach i świnia by nie tknęła… Wobec tego nie dziwi, że znajomość z panią wydzielaczką jest jednym z najbardziej pożądanych i chodliwych artykułów w getcie”.

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wbrew oczekiwaniom, wbrew potocznym wyobrażeniom, wbrew regułom prawdopodobieństwa pisanych świadectw z czasów Zagłady ocalało dużo. Ci, którzy nadludzkim wysiłkiem podejmowali próbę pisania o katastrofie podczas trwania katastrofy, najczęś­ciej adresowali swoje zapiski „do przyszłego czytelnika”. Chcieli, aby świat ich usłyszał. Nie możemy pozwolić, aby ich świadectwa pozostały nieme — przysypane kurzem archiwów.

BIBLIOTEKA ŚWIADECTW ZAGŁADY zrodziła się z przeświadczenia, iż pomimo różnych inicjatyw edytorskich wciąż zbyt mało tekstów, w stosunku do istniejących zasobów archiwalnych, zostało opublikowanych i udostępnionych czytelnikom. Zbyt mało wobec potrzeb badawczych i czytelniczych zainteresowań, a także wobec obecnych niemal w każdym ocalałym zapisie apeli, nakładających na nas wszystkich moralną powinność lektury.

BIBLIOTEKA ŚWIADECTW ZAGŁADY skupia się na prezentacji dzienników, zapisów pamiętnikarskich, relacji pozostających w kręgu form auto­biograficznych i spisywanych hic et nunc, tzn. w gettach bądź w ukryciu poza murami, ale jeszcze w czasie trwania wojny i okupacji. Teksty są ­publikowane w ich kształcie integralnym, według jednolitych zasad edycji krytycznej. Korzystamy przede wszystkim z zasobów Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie oraz Archiwum Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie.

BIBLIOTEKA ŚWIADECTW ZAGŁADY jest wydawana przez Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów.WSTĘP KILKA KOREKT ORAZ GARŚĆ UZUPEŁNIEŃ DO BIOGRAFII I TWÓRCZOŚCI JÓZEFA ZELKOWICZA

Biogram Józefa Zelkowicza zestawiałam kilkakrotnie¹. Zawsze krótki i zawierający przy tym informacje niepewne lub niepotwierdzone, domagał się uzupełnienia, co jednak nie było i do dziś nie jest łatwe. Po Zelkowiczu nie pozostał żaden obszerniejszy osobisty zapis, na którego podstawie można by szczegółowo opowiedzieć o losach autora „Z dziennika”. Jeśli taki tekst istniał, to nie przetrwał lub ciągle jeszcze nie trafił do rąk badaczy. Prawdopodobniejsze, moim zdaniem, jest to, że Zelkowicz wskutek splotu rozmaitych wydarzeń nigdy takiego zapisu nie sporządził.

Jedyny zachowany dokument osobisty autorstwa Zelkowicza to notatka autobiograficzna² przesłana Zalmanowi Rejzenowi, twórcy Leksikon fun der jidiszer literatur, prese un filologie ³. Zelkowicz, wyraźnie zawstydzony koniecznością własnoręcznego jej sporządzenia, zastrzegł: „Trzymając się zasady «Niechaj cię kto inny chwali, a nie usta twoje»⁴, czekałem, aż któryś z moich kolegów zestawi moją krótką biografię do Pańskiego leksykonu. Ponieważ jednak, o ile mi wiadomo, dotąd nikt tego nie zrobił, niechże mi Pan wybaczy, że sam skreśliłem kilka słów o sobie, bo bardzo chciałbym figurować w Pańskiej pracy”⁵. Mieszczące się na jednej kartce sprawozdanie ze swojego życia i twórczości Zelkowicz spisał w trzeciej osobie, co wydaje się osobliwe na tle obszernych ankiet, wypełnianych bez skrępowania w pierwszej osobie⁶ przez innych twórców odpowiadających na Rejzenowy apel o stworzenie jak najpełniejszego kompendium poświęconego ówczesnej kulturze jidysz.

Do noty jest dołączony wycinek z reporterskimi szkicami z nędzarskich Bałut, opublikowanymi przez Zelkowicza w łódzkiej gazecie „Najer Folksblat” z 3 lutego 1928 roku⁷. Ponieważ redaktor leksykonu prosił autorów o przesłanie kopii wszystkich opublikowanych tekstów, a tych do roku 1928 Zelkowicz napisał już co najmniej kilkanaście, należy przypuszczać, że reszta przekazanych materiałów zaginęła w czasie wojny. Prawdopodobnie hasło mu poświęcone miało się ukazać w planowanym suplemencie do leksykonu, który niestety nigdy nie został ogłoszony drukiem⁸.

Wobec tego niepublikowane do tej pory osobiste świadectwo autora „Z dziennika” stanowi wyjątkowo cenny dokument, również z tego powodu, że pozwala weryfikować informacje na temat Zelkowicza zawarte w powojennym Leksikon fun der najer jidiszer literatur ⁹, który do dziś pozostaje podstawowym źródłem informacji dla badaczy literatury i historii kultury jidysz.

Dzięki zestawieniu archiwalnej noty i hasła z Leksikon fun der najer jidiszer literatur wiadomo, że Józef Zelkowicz urodził się w podłódzkim Konstantynowie nie w 1897 roku, jak podaje autor jego biogramu Chaim Lejb Fuks, ale „między rokiem 1898 a 1900”¹⁰. Rozpiętość rocznych dat narodzin, choć w tym wypadku zaskakująco duża, pojawia się w wielu osobistych zapisach żydowskich twórców¹¹. Fuks, który nie tylko miał dostęp do korespondencji Rejzena, lecz także znał Zelkowicza przed wojną, zapewne postanowił wybrać pierwszą z dat (1898), ale się w jej zapisie pomylił. Zwykłym błędem czy przeoczeniem nie można już jednak nazwać lakonicznego sformułowania „zajmował się handlem w Błaszkach”, w którym Fuks streścił losy pisarza z czasu pierwszej wojny światowej¹². W nocie znajdującej się w YIVO wyraźnie bowiem czytamy, że już w 1914 roku „ojciec został zupełnie zrujnowany, co odbiło się na młodym J Zelkowiczu tak silnie, że nie chciał siedzieć na garnuszku rodzica, który wówczas sam nie miał co jeść. Zabrał się podówczas młody, 15- czy 16-letni, Zelkowicz do szmuglowania. A kiedy Niemcy zarekwirowali mu cały towar, ruszył pieszo do Błaszek”¹³. Chaim Lejb Fuks świadomie przeinaczył informację pochodzącą od autora i używając zamiast negatywnie konotowanego słowa „szmugiel” neutralnego określenia „handel”, oczyścił biografię pisarza z niepożądanego wątku kryminalnego. Rozmyślne usunięcie przemytniczego epizodu jest dobrym przykładem cenzorskich zabiegów podejmowanych zarówno przez powojen­nych leksyko­grafów, jak i redaktorów oraz tłumaczy tekstów ofiar ­Zagłady¹⁴.

Skorygowania wymaga też podana przez Fuksa informacja o formalnej świeckiej edukacji Zelkowicza. O ile wiadomości na temat jego religijnego wychowania i nauki w jesziwach w Koźminku i Błaszkach autor „Z dziennika” przekazał wiernie, acz z konieczności skrótowo (tylko lektura archiwalnej noty pozwala się dowiedzieć, że do chederu zaczął chodzić, mając 3 lata, jako wybitnie uzdolniony już w wieku 9 lat studiował z dorosłymi mężczyznami Gemarę w konstantynowskim bejt ha­-midraszu, gdyż „w miasteczku nie było dla niego mełamedów”), o tyle błędny jest zapis o ukończeniu przez Zelkowicza seminarium nauczycielskiego. W jego odpowiedzi na ankietę Rejzena czytamy przecież wyraźnie, że po niefortunnym szmuglerskim incydencie ruszył do Błaszek, gdzie jeszcze przed wojną, jako szesnastolatek¹⁵, uzyskał tytuł rabina. Z powodu wojennego spustoszenia nie znalazł tam jednak żadnego zamożniejszego dobrodzieja, który zgodnie z żydowskim obyczajem dałby wikt i opierunek ubogiemu, lecz zdolnemu uczonemu w Piśmie. Nie wiedząc, co ze sobą począć, i nie mając środków do życia, posłuchał rady jednego z błaszkowskich maskili i „zabrał się do nauki”¹⁶ tak intensywnie, iż dwa lata później, pod koniec 1917 roku, objął posadę nauczycielską w szkole powszechnej w Lutomiersku. Oznacza to, że Zelkowicz musiał się samodzielnie przygotować do końcowych egzaminów zdawanych jako ekstern, gdyż warunkiem przyjęcia do trwającego nie krócej niż trzy lata seminarium nauczycielskiego, czyli zawodowej szkoły średniej¹⁷, było świadectwo ukończenia szkoły powszechnej, którego żydowski młodzieniec nie miał.

Jako nauczyciel pracował Zelkowicz tylko nieco ponad rok, ponieważ po uchwaleniu przez Sejm Rzeczypospolitej poboru do wojska roczników 1896–1901 (co nastąpiło w marcu 1919 roku) wraz z innymi rekrutami został posłany na wojnę polsko­-bolszewicką. Jak podał w nocie biograficznej, „frontowe życie odcisnęło na nim swoje piętno, pisał więc wiersze oraz przelewał na papier wrażenia, które wydrukował wojskowy organ «Żołnierz Polski»”.

Rzeczywiście w przejrzanych rocznikach „Żołnierza” z lat 1919–1922 (wtedy Zelkowicz został zdemobilizowany) znalazłam dwie wojenne relacje¹⁸ podpisane inicjałami „ZJ”. Nie udało mi się natomiast odszukać żadnego wiersza. Najpewniej, jak wiele innych debiutów, nie znalazły one uznania w oczach wybrednego redaktora gazety, słynnego młodopolskiego poety Artura Oppmana, „Or­-Ota”, który w rubryce „Odpowiedzi Redakcyi” w prostych żołnierskich słowach komunikował nieudolnym wierszopisom: „Nie wydrukujemy” bądź „Radzimy dużo czytać Mickiewicza i Słowackiego”.

Dziennikarski debiut Zelkowicza nastąpił zatem po polsku. Zastrzeżeń nie budzą ani kompozycja, ani język jego tekstów. Bardzo dobrą znajomością polszczyzny młodzieniec musiał się wykazać już wcześniej, kiedy podchodził do egzaminów nauczycielskich, wśród których trzeba było zaliczyć pracę pisemną oraz egzamin ustny ze znajomości literatury. W Lutomiersku, od kiedy znalazł się pod okupacją niemiecką, zelżały też wcześniejsze zaborcze rygory i w szkole uczono po polsku. Jednak mimo osiągnięcia biegłości w języku polskim Zelkowicz nie zdecydował się w nim pisać i tworzyć. Dlatego otrzymawszy w Łodzi w 1922 roku solidną posadę buchaltera¹⁹, zaczął szukać kontaktów z tamtejszym intelektualno­-artystycznym środowiskiem żydowskim.

Łódź była wówczas oprócz Warszawy najważniejszym w odrodzonej Polsce ośrodkiem nowoczesnej kultury i literatury jidysz, a wyrazem śmiałych, wręcz wyjątkowych w skali świata przemian w dziedzinie języka i sztuki żydowskiej stały się pionierskie dokonania łódzkiej grupy literacko­-artystycznej Jung Idysz. Członkowie Jung Idysz, jak i innych podobnych jej mniej lub bardziej formalnych grup skupiających inteligencję żydowską²⁰, podkreślali swe pragnienie kształtowania nowej narodowej sztuki, literatury i kultury, której językowym tworzywem miał być jidysz. Choć Józef Zelkowicz osiadł w Łodzi już po oficjalnym rozpadzie tego ugrupowania, mogły na niego oddziaływać jego nieprzebrzmiałe jeszcze postulaty oraz osobiste kontakty z głównym twórcą grupy i jedną z najważniejszych postaci żydowskiej awangardy – Mojszem Broderzonem²¹.

Jako prozaik zadebiutował Zelkowicz w 1926 roku na łamach poczytnej gazety „Lodżer Najer Folksblat” tekstem zatytułowanym Di kale leczlech ²². Potem autor „Z dziennika” często ogłaszał tam opowiadania chasydzkie, humoreski, felietony, obrazki i reportaże, które zgodnie z ówczesnym obyczajem prasowym przedrukowywały inne tytuły, zarówno wydawane w Polsce, jak i zagraniczne, takie jak „Forwerts” i „Keneder Odler”. Zelkowicz sporadycznie pisywał też do gazet reprezentujących określoną opcję polityczną (kilka tekstów umieścił w bundowskim „Lodżer Weker” oraz w organie Poalej Syjon „Lodżer Arbeter”), aczkolwiek właściwie nic nie wiadomo o jego zaangażowaniu w jakikolwiek ruch polityczny. W notatce z YIVO nie ma na ten temat żadnej wzmianki. Dlatego też informację Fuksa o pracy w kole teatralnym założonym przy łódzkiej siedzibie partii folkistowskiej²³, gdzie Zelkowicz miał wystawiać teksty Icchoka Lejbusza Pereca, należy traktować z należytą ostrożnością – tym bardziej że jeden ze świadków tamtego czasu, aktor Mosze Puławer²⁴, wspomina, iż to w założonym w 1925 roku przez Mojszego Broderzona studium teatralnym²⁵, w którym Zelkowicz prowadził zajęcia z historii literatury żydowskiej, pokazano między innymi Perecowskich Mekubolim , a o własnej inscenizacji tego właśnie opowiadania pisze Zelkowicz we wspomnianej notatce²⁶.

Swoją odpowiedź na ankietę autor „Z dziennika” kończy zdaniem: „od czasu powstania JIWO w Wilnie jest jednym z jego korespondentów”. Ten niezwykle istotny wątek w życiu i twórczości Zelkowicza ilustrują materiały Komisji Etnograficznej Jidiszer Wisnszaftlecher Institut (JIWO). Instytucja ta w latach 1925–1930 opublikowała kilkanaście kwestionariuszy dla zamlerów²⁷, czyli miłośników języka i kultury jidysz angażujących się w gromadzenie i dokumentowanie na piśmie wszelkich przejawów żydowskiego życia, którzy na podstawie owych formularzy opracowywali poszczególne zagadnienia, a następnie wyniki swych prac odsyłali do JIWO. Dzięki zachowanej karcie korespondenta­-zamlera²⁸ wiemy, że od marca 1926 roku Zelkowicz regularnie przekazywał Komisji teksty związane z tematyką kolejnych kwestionariuszy, a także nadesłał projekt własnego formularza dotyczącego obyczaju biesiad w chasydzkich sztyblach. Z adnotacji na karcie wynika, że łódzki zamler przekazał Instytutowi pokaźny zbiór regionalnych piosenek ludowych i dziecięcych, zabaw, zagadek oraz anegdot. Zanotował też 1300 charakterystycznych dla tego regionu wyrażeń oraz spisał obyczaje związane z obchodami świąt Purim, Pesach, Lag ba­-Omer i Szawuot w jego rodzinnym Konstantynowie oraz w Koźminku, gdzie studiował w jesziwie. Zelkowicz odpowiedział również na kwestionariusze odnoszące się do działalności stowarzyszeń chewra kadisza²⁹ i do ludowej pamięci o pierwszej wojnie światowej³⁰.

Karta zamlera Józefa Zelkowicza z 1926 roku

List Józefa Zelkowicza do JIWO z 26 lutego 1927 roku

Spis materiałów etnograficznych nadesłanych przez Józefa Zelkowicza do JIWO w 1926 i 1927 roku

Mimo że w listach do JIWO Zelkowicz skarżył się na ciągły brak czasu („przeklęta jest moja praca zarobkowa, bo niestety mało mam miejsca na inne, intelektualne zadania”³¹) i bolał nad koniecznością odłożenia na później nawet tak zajmującej lektury etnograficznej jak wydana w 1926 roku Landoj buch³², o której chciał napisać dopełniający ją artykuł³³, to wciąż podejmował nowe zamlerskie wyzwania. Jak wynika z jego korespondencji z Komisją Etnograficzną, wiosną 1927 roku wybierał się do podłódzkich sztetli, między innymi do Ozorkowa, Łęczycy, Parzęczewa i Lutomierska, mając nadzieję na odnalezienie w tamtejszych archiwach klasztornych i kościelnych „ogromu materiałów o Żydach”³⁴. Ponieważ taka misja wymagała oficjalnego dokumentu potwierdzającego jego status zbieracza żydowskiego folkloru, wzorem innych zamlerów³⁵ wysłał do JIWO swoją fotografię z prośbą o wydanie legitymacji w języku polskim i po łacinie³⁶.

Wydaje się, że kolekcjonując folklor, Zelkowicz długo działał w pojedynkę. W każdym razie w marcu 1927 roku pisał do Instytutu: „Nie jestem członkiem żadnej grupy. Dopóki nie powstanie koło z prawdziwego zdarzenia, dopóty nie chcę nawiązywać żadnych kontaktów, bo to tylko przeszkadzałoby mi w pracy. Zawsze jednak gotów jestem pomóc każdemu innemu zamlerowi, pisząc rekomendacje, dając wskazówki itp. Ze wszystkich tutejszych zamlerów znam tylko Nachtigala³⁷, któremu przekazałem kilka rzeczy do wysłania do Państwa archiwum”³⁸.

Cecile E. Kuznitz, badaczka dziejów JIWO/YIVO, podaje, że do 1929 roku w Polsce i na całym świecie powstały 163 lokalne grupy zbieracze ³⁹. Wedle zachowanych dokumentów w Łodzi istniały dwie. Jedna z nich utworzyła się najpewniej latem 1926 roku⁴⁰. Spośród pięciu jej członków dwóch było robotnikami, trzech handlowało – drewnem, artykułami kolonialnymi lub książkami⁴¹. Z wymiany listów między Instytutem a kołem wynika, że choć zapał jego twórców był wielki (przez pewien czas nadsyłali egzemplarze prasy łódzkiej, kolekcjonowali anegdoty, opowieści, a także teksty nigunów⁴²), to nie potrafili lub nie mogli się poddać rygorom regularnego zamlerskiego wysiłku. Ostatni zachowany list, z 1928 roku⁴³, każe się domyślać, że po dwóch latach nastąpił rozpad grupy. Z wąskiego grona jej założycieli później indywidualnie korespondowali z JIWO Naftali Berliński⁴⁴ i Icchak Markiewicz⁴⁵. Natomiast żywot drugiego łódzkiego koła zamlerskiego wydaje się już zupełnie efemeryczny, gdyż poza wysłanymi do Instytutu w grudniu 1926 i 27 marca 1927 roku listami informującymi o powstaniu przy łódzkim Cukunf­cie grupy zbieraczej⁴⁶ oraz standardową na nie odpowiedzią JIWO, entuzjastyczną i zagrzewającą do pracy, niczego więcej w dokumentach nie znajdujemy.

Wydane przez JIWO 11 maja 1928 roku potwierdzenie nadesłania materiałów przez zamlera Józefa Zelkowicza

Pierwszą organizacją długotrwale wspierającą działalność JIWO w Łodzi było powołane do życia na początku 1930 roku Towarzystwo Przyjaciół Żydowskiego Instytutu Naukowego (JIWO). Z zachowanych akt Urzędu Wojewódzkiego Łódzkiego wynika, że w marcu tegoż roku trzej założyciele Towarzystwa – redaktor Lazar Fuks, Jakub Szulman i Mendel Szwalbe – przesłali do Łódzkiego Starostwa Grodzkiego statut z uprzejmą prośbą o jego zatwierdzenie⁴⁷. Po pozytywnym zaopiniowaniu wniosku przez Wydział Bezpieczeństwa Publicznego, który stwierdził, że „założyciele opinią pod względem moralnym i politycznym cieszą się nienaganną oprócz Lazar Fuksa, który w 1922 roku był aresztowany jako podejrzany o komunizm, lecz na rozprawie Sądu Okręgowego w Łodzi został zwolniony z powodu braku dowodów. Obecnie Lazar Fuks czynnego udziału w życiu politycznym nie bierze”⁴⁸, statut, po naniesieniu kilku poprawek, został zatwierdzony⁴⁹. Z innych zachowanych dokumentów państwowych wynika, że do wybranego w październiku 1932 roku siedmioosobowego zarządu Towarzystwa należał Józef Zelkowicz, a jego mieszkanie przy ul. Gdańskiej 10 służyło jako siedziba organizacji⁵⁰. Dwa lata później został wybrany na jej sekretarza⁵¹. W zarządzie autor „Z dziennika” zasiadał nieprzerwanie do 1938 roku⁵².

Kiedy w latach trzydziestych Zelkowicz wstępował w szeregi Towarzystwa, miał zapewne nadzieję na systematyczną i pogłębioną współpracę zamlerów i badaczy, na którą wcześniej nie mógł liczyć w rachitycznych strukturach zamler­-krajzów. Towarzystwo powołali wszak w znakomitej większości ludzie z cenzusem naukowym oraz wysokim statusem społecznym – profesorowie, nauczyciele, lekarze, adwokaci, dziennikarze, urzędnicy⁵³ – deklarujący jak najżywsze zainteresowanie i zatroskanie losem młodego i ciągle wymagającego wsparcia Żydowskiego Instytutu Naukowego. W praktyce, co pokazuje lektura zachowanej korespondencji z Instytutem, było jednak nieco inaczej. W krążących między Łodzią a Wilnem listach z lat 1933–1934 czuć przede wszystkim napięcie związane z trapiącym wówczas całą Europę wielkim kryzysem, który niósł ze sobą również bezpośrednie zagrożenie bytu JIWO⁵⁴. Przez ponad rok Zalman Rejzen przesyłał do ówczesnego prezesa zarządu redaktora Lazara Fuksa i członka komisji rewizyjnej Pinkusa Nadela⁵⁵ (równocześnie sekretarza łódzkiej gminy żydowskiej) usilne prośby o jak najszybsze interweniowanie u przewodniczącego łódzkiego kahału Lejba Mincberga, który obiecał Instytutowi pomoc w wysokości 250 zł. Ostatecznie z powodu najwyraźniej małej skuteczności starań Fuksa i Nadela oraz, jak podsumował sprawę sam Rejzen, ze względu na oskarżenia o lewicową orientację i o propagowanie antyreligijnej postawy, wysuwane pod adresem JIWO przez niektórych gminnych parnasów, subsydium nie zostało wypłacone⁵⁶.

W dobie wielkiego kryzysu i w latach bezpośrednio po nim następujących duże znaczenie przy pozyskiwaniu środków na potrzeby utrzymania Instytutu i jego nowych przedsięwzięć miały tak zwane akcje, czyli szeroko zakrojone kampanie propagujące działalność JIWO na obszarze Europy i całego świata. Tego rodzaju inicjatywy podejmowano również w Łodzi. Kwatera główna w Wilnie od momentu powstania Towarzystwa korespondowała z nim żywo w sprawie dorocznych wizyt swych wysłanników. Od Towarzystwa oczekiwano pomocy w organizowaniu spotkań jiwowskich emisariuszy z łódzkimi stowarzyszeniami handlowymi i artystycznymi, a także bankami lub pojedynczymi osobami, które zarówno przez swoje wpływy, jak i składane donacje mogły się przyczynić do rozwoju Instytutu⁵⁷. Z pism zachowanych w archiwum YIVO wynika, że w 1935 roku w czasie „akcji” przeprowadzonej na terenie Łodzi przez Zalmana Rejzena datki z przeznaczeniem na nowo otwarty w JIWO dział „aspirantury” (jednostki, która w trybie regularnego kształcenia akademickiego przygotowywała młodzież do samodzielnej pracy badawczej) obiecało szesnastu dobroczyńców, w tym znani w Łodzi przedsiębiorcy Maks Kon i Pinkus Gerszowski⁵⁸. Wobec zmagania się

z ciągłym deficytem Instytutowi zależało na jak najszybszym uzyskaniu środków. Rejzen pisał do Łodzi: „Pragniemy wiedzieć, które z zadeklarowanych sum pozyska Towarzystwo Przyjaciół, a o które mamy zwrócić się bezpośrednio. Prosimy o natychmiastową odpowiedź pieniędzy potrzebujemy na gwałt”⁵⁹.

Mimo naglącego tonu listu oraz posyłania kolejnych monitów⁶⁰ Towarzystwo nie dyscyplinowało opieszałych donatorów. W marcu kolejnego roku z tego oraz z kilku innych powodów (nieobecność na sesji centralnego zarządu JIWO oraz brak działań Towarzystwa w okresie zimowym) Rejzen czynił łódzkiemu kierownictwu gorzkie wyrzuty⁶¹. Odpowiedź otrzymał dopiero w maju: „Sądzę, że nie będzie dla Pana bolesnym rozczarowaniem, jeśli powiem, że od nie powinien Pan wiele oczekiwać. Wszyscy ci nieszczęśni ludzie na szczycie władz są zbyt zagonieni i zapracowani, żeby się poświęcać sprawom Towarzystwa. W ostatnim czasie kilkakrotnie próbowałem zwołać zebranie, choćby po to, by się dowiedzieć, jaką dać odpowiedź na list Instytutu z 22 marca, ale mi się nie udało”⁶². Wydaje się, że autor tych słów, członek ówczesnego zarządu Józef Zelkowicz, nie miał złudzeń co do kondycji stowarzyszenia, które tworzył. Ponieważ nie ma archiwaliów z późniejszego okresu⁶³, trudno orzec, jak układały się stosunki łódzkiego oddziału z wileńską centralą. Wiadomo jedynie, że od grudnia 1935 aż do lutego 1937 roku zarząd Towarzystwa nie odbywał zebrań, a jego działalność ograniczyła się do zorganizowania dwóch akademii i jednego jubileuszu. Zdołano też powołać własny zamler­-krajz, w którym aktywny był przede wszystkim Zelkowicz. Współpracując z nauczycielką Zlatą Brysz, zebrał, opracował i posłał do JIWO około 2000 eksponatów⁶⁴.

Sprawozdanie z walnego zebrania Towarzystwa Przyjaciół JIWO w Łodzi 20 lutego 1937 roku

Sprawozdanie z walnego zebrania cd.

Za podsumowanie tego wątku niechaj służy opinia dziennikarza i prozaika Chaima Brzustowskiego, który w marcu 1939 roku na łamach „Najer Folksblat” pisał: „Łódzkie Towarzystwo Przyjaciół JIWO nie zdołało wyściubić nosa z ciasnego kąta, ograniczyło się do skromnych działań i stało się niepozorną instytucją aktywną tylko na skrawku żydowskiego życia”⁶⁵.

W tym samym czasie, kiedy subwencję dla rozpaczliwie poszukującego finansowego wsparcia Instytutu przyrzekła łódzka gmina, obietnicę pomocy złożył również łódzki oddział Żydowskiego Towarzystwa Krajoznawczego, ale z braku funduszy nie mógł jej zrealizować, o czym w oficjalnym piśmie informował członek ŻTK Józef Zelkowicz⁶⁶.

To, że autor „Z dziennika” angażował się jednocześnie w prace Towarzystwa Przyjaciół JIWO oraz ŻTK, było typowe dla szerokich kręgów ówczesnej inteligencji żydowskiej. Obie instytucje stawiały sobie podobne cele, a periodyki ŻTK („Krajoznawstwo. Wiadomości Ż.T.K”/„Landkentnisz”) zamieszczały na swoich łamach prace i kwestionariusze powstałe w wileńskim Instytucie. Zarówno JIWO, jak i ŻTK przywiązywały dużą wagę do włączania amatorów w poszukiwanie i opisywanie dawnej i współczesnej żydowskiej obecności na terenach Rzeczypospolitej⁶⁷.PRZYPISY

¹ Zob. Encyklopedia getta. Niedokończony projekt archiwistów z getta łódzkiego, red. Krystyna Radziszewska, Ewa Wiatr, Adam Sitarek, Jacek Walicki, Monika Polit, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2014, s. XXXIX–XLI; Józef Zelkowicz, Notatki z getta łódzkiego 1941–1944, red. Michał Trębacz, Ewa Wiatr, Monika Polit, Krystyna Radziszewska, tłum. Monika Polit, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2016, s. VII–XV.

² YIVO, RG 3, folder 2188.

³ Leksikon fun der jidiszer literatur, prese, un filologie, t. 1–4, Wilne 1926–1929.

⁴ Księga Przysłów, 27, 2, cyt. za Biblią Gdańską.

⁵ YIVO, RG 3, folder 2188.

⁶ Oryginał i tłumaczenie tekstu ankiety rozsyłanej przez Rejzena zamieszczono w: Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, t. 31: Pisma Pereca Opoczyńskiego, red. i tłum. z jidysz Monika Polit; tłum. z hebrajskiego Daria Boniecka­-Stępień, Agnieszka Jawor, Michał Koktysz, Jacek Sawicki, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny, 2017, s. 9–10.

⁷ In baluter sztubn, „Najer Folksblat”, 3 lutego 1928, s. 5.

⁸ Zalman Rejzen zbierał materiały do leksykonu już w latach trzydziestych XX wieku (YIVO, RG 1.1, folder 159b, List Józefa Zelkowicza do Zalmana Rejzena z 3 maja 1936 roku).

⁹ Chaim Lejb Fuks, hasło „Józef Zelkowicz” Leksikon fun der najer jidiszer literatur, t. 3, red. Samuel Niger, Jacob Shatzky, Niu Jork: Alweltlechn Jidiszn Kultur­-Kongres, 1956, s. 670–671.

¹⁰ YIVO, RG 3, folder 2188. Zelkowicz nie podaje daty dziennej, gdyż po prostu jej nie znał. W innych, późniejszych oficjalnych aktach z konieczności wpisał 28 grudnia 1898 roku (zob. np. Archiwum Państwowe w Łodzi , UWŁ , 1368, s. 10).

¹¹ Por. Jakub Zygmunt, Kłopoty z biografią Celii Dropkin. Przypadek daty urodzenia Żydzi polscy na przestrzeni wieków. Materiały z III Krakowskiej Konferencji Judaistycznej, red. Stefan Gąsiorowski, Kraków: Koło Naukowe Studentów Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2018, s. 31–43.

¹² Fuks, hasło „Józef Zelkowicz” Leksikon fun der najer jidiszer literatur, t. 3, s. 670.

¹³ YIVO, RG 3, folder 2188.

¹⁴ Uwznioślenia lub wygładzenia wizerunku ofiar Zagłady dokonywano, szczególnie w pierwszym dziesięcioleciu po Holokauście, z powodów politycznych lub ideowych. Dowodem tego są chociażby liczne zabiegi cenzorskie przeprowadzane na relacjach składanych przed Centralną Żydowską Komisją Historyczną.

¹⁵ Fuks podaje, że smichę rabinacką Zelkowicz otrzymał w osiemnastym roku życia. Ta różnica rachuby wynika zapewne z przyjętej błędnie daty urodzenia autora „Z dziennika”.

¹⁶ Jid. bildung – słowo to jest używane w odniesieniu do edukacji świeckiej.

¹⁷ Zob. Ryszarda Cierzniewska, Seminaria nauczycielskie w II Rzeczypospolitej, „Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy. Studia Pedagogiczne” 1997, z. 30, s. 243–250.

¹⁸ Lotnicy na froncie, „Żołnierz Polski”, 21 czerwca 1919; Batalion łódzki, „Żołnierz Polski”, 25 czerwca 1919. Warto zauważyć, że Fuks w haśle z Leksikon fun der najer jidiszer literatur mylnie podaje, jakoby Zelkowicz zadebiutował w „Żołnierzu” w 1920 roku.

¹⁹ Nie udało mi się ustalić, gdzie i do kiedy Zelkowicz pracował jako buchalter. Od 1926 roku w rubrykę „zajęcie” konsekwentnie wpisywał „dziennikarz”.

²⁰ Należy przy tym pamiętać, że wielu przedstawicieli tego środowiska często nie uzyskało formalnego wykształcenia świeckiego. Jako tak zwani inteligenci ludowi charakteryzowali się ambicją poznawczą, pędem do zdobywania świeckiej wiedzy, pragnieniem intelektualnego i duchowego formowania się przez lektury w rozmaitych językach, spotkania, dyskusje i działania twórcze. Autorem pierwszego obszernego studium o inteligencji ludowej, zatytułowanego „Bycie proletariuszem było «zdumiewająco szlachetne». Próby zdefiniowania warstwy ludowych inteligentów na podstawie Pism Pereca Opoczyńskeigo i Józefa Zelkowicza o Żydach podczas Zagłady” (Warszawa 2018, maszynopis, kopia w zbiorach autorki) jest Mateusz Szczepaniak.

²¹ Spotykali się zarówno w łódzkim studium teatralnym (zob. dalej), jak i w łódzkim Towarzystwie Przyjaciół JIWO (YIVO, RG 1.1, folder 159a, List Zalmana Rejzena do Lazara Fuksa z 19 marca 1934 roku) oraz w Żydowskim Towarzystwie Krajoznawczym („Krajoznawstwo. Wiadomości Ż.T.K.” 1936, nr 2, s. 22–23).

²² Ten i kolejne teksty odnotował „Bibliografisze Jorbuch fun JIWO” (Warsze) 1928.

²³ Nie znalazłam informacji na temat zaangażowania Zelkowicza w jakąkolwiek działalność polityczną. W zachowanych dokumentach łódzkich folkistów nie pojawia się jego nazwisko.

²⁴ Mojsze Puławer, Ararat un lodżer tipn, Tel Awiw: I.L. Perec Farlag, 1972, s. 55.

²⁵ Mieściło się ono w sali Stowarzyszenia Drobnych Kupców przy ul. Zawadzkiej 5.

²⁶ Wspomina w niej również o przygotowaniu inscenizacji tekstów Boncze Szwajg i Mesires nefesz.

²⁷ Jid. zbieracze.

²⁸ Wystawiona 27 lipca 1926 roku.

²⁹ Był to kwestionariusz ogłoszony w grudniu 1926 roku. Zelkowicz odnosi się do niego w liście do JIWO z 26 lutego 1927 roku: „Będąc ostatnio zajętym opracowywaniem odpowiedzi na kwestionariusz o stowarzyszeniach chewra kadisza (dokładniej rzecz ujmując, przepisuję niektóre dokumenty i statuty z łódzkiego i zgierskiego pinkasu), nie miałem czasu dać znaku życia”. W postscriptum pyta też o losy materiałów, które nadesłał w odpowiedzi na kwestionariusze o świętach Lag ba­-Omer i Szawuot z maja 1926 roku oraz o języku i dziecięcych zabawach z czerwca tego samego roku (YIVO, RG 1.1, folder 159a). W kolejnym liście, z 13 marca 1927 roku, Zelkowicz dodaje, że fragmenty dotyczące chewra kadisza skopiował także z pinkasu konstantynowskiego (ibidem). Pinkas lutomierskiego stowarzyszenia chewra kadisza, który przechowywano w archiwum wileńskiego JIWO, został prawdopodobnie przekazany przez Zelkowicza (ibidem).

³⁰ Był to kwestionariusz ogłoszony w kwietniu 1927 roku.

³¹ YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 26 lutego 1927 roku.

³² Ibidem, List z 13 marca 1927 roku.

³³ „Jeśli chodzi o Landoj buch, bardzo chciałbym się z nią zapoznać, jednak zajęty całą dobę innymi sprawami, będę musiał to odłożyć na czas świąt” (ibidem). Landoj­-buch był w istocie pierwszym tomem „Filologisze Szriftn”, dedykowanym piszącemu po niemiecku żydowskiemu folkloryście doktorowi Alfredowi Landauowi.

³⁴ YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 13 marca 1927 roku.

³⁵ Komisja Etnograficzna zaczęła wydawać takie zaświadczenia w styczniu 1926 roku (Itzik Nakhmen Gottesman, Defining the Yiddish Nation: The Jewish Folklorists of Poland, Detroit: Wayne State University Press, 2003, s. 121). Legitymacji Zelkowicza nie udało mi się nigdzie odnaleźć.

³⁶ YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 13 marca 1927 roku.

³⁷ W archiwum YIVO nie zachowała się jego korespondencja.

³⁸ YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 13 marca 1927 roku.

³⁹ Cecile E. Kuznitz, YIVO and the Making of Modern Jewish Culture, New York: Cambridge University Press, 2014, s. 76.

⁴⁰ W zachowanej korespondencji pierwsza wzmianka o działalności koła pochodzi z 13 sierpnia 1926 roku (YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 6 września 1926 roku).

⁴¹ Struktura społeczno­-zawodowa członków łódzkiego koła doskonale odzwierciedla wyniki ankiety, którą JIWO przeprowadziło wśród zamlerów w 1929 roku. Z sondażu wynikało, że ponad jedną trzecią zbieraczy stanowili robotnicy i handlarze, a ze studentów i nauczycieli rekrutowała się mniej niż ćwierć tej społeczności (Kuznitz, YIVO and the Making of Modern Jewish Culture, s. 78).

⁴² Nigun (hebr. nucona melodia) – specyficzny typ żydowskiego melodyjnego śpiewu grupowego bez słów, zgodnie z tradycją zakazującą używania mowy w szabas między rytualnym umyciem rąk a zjedzeniem chałki.

⁴³ Zob. YIVO, RG 1.1, folder 159a.

⁴⁴ Na podstawie korespondencji z lat trzydziestych można wywnioskować, że w tym czasie Zelkowicz znał już Naftalego Berlińskiego (YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 25 kwietnia 1934 roku).

⁴⁵ Por. YIVO, RG 1.1, folder 159b.

⁴⁶ List z 27 marca 1927 roku podpisał I. Teitelbojm, por. YIVO, RG 1.1, folder 159a.

⁴⁷ AP Łódź, UWŁ, 1368, s. 14.

⁴⁸ Ibidem, s. 16.

⁴⁹ Ibidem, s. 17–20.

⁵⁰ Ibidem, s. 13. Być może to błąd, ponieważ z kilku innych oficjalnych dokumentów wynika, że Zelkowicz mieszkał przy ul. Gdańskiej 8.

⁵¹ Ibidem, s. 11.

⁵² Ibidem, s. 2, 4, 9.

⁵³ W 1937 roku Towarzystwo liczyło 152 osoby.

⁵⁴ Por. YIVO, RG 1.1, folder 159a. Na ten temat zob. Kuznitz, YIVO and the Making of Modern Jewish Culture, s. 130, 140–143.

⁵⁵ Pinkus Nadel (1895–1942), działacz społeczny i członek redakcji „Kroniki Gminy Wyznaniowej Żydowskiej”, która ukazywała się w latach 1929–1934. Nadel był współautorem pracy Stary Cmentarz Żydowski w Łodzi. Studjum monograficzne (Łódź 1938).

⁵⁶ Por. YIVO, RG 1.1, folder 159a, List z 20 marca 1934 roku.

⁵⁷ Więcej na ten temat zob. Kuznitz, YIVO and the Making of Modern Jewish Culture, s. 141–154.

⁵⁸ Por. YIVO, RG 1.1, folder 159a, Pismo z 29 listopada 1935 roku.

⁵⁹ Ibidem. Już samo miesięczne stypendium aspiranta wyniosło 60 zł.

⁶⁰ Na przykład w liście do Filipa Friedmana z 6 grudnia 1935 roku (YIVO, RG 1.1, folder 159a).

⁶¹ Por. YIVO, RG 1.1, folder 159b, Pismo z 22 marca 1936 roku.

⁶² Ibidem, List z 31 maja 1936 roku.

⁶³ Prawdopodobnie zaginęły.

⁶⁴ Zob. AP Łódź, UWŁ, 1368, s. 6; Jerliche algemejne ferzamlung fun der Gez. Frajnd fun Judiszen Wisenszaftlicher Institut, „Najer Folksblat”, 22 lutego 1937, s. 11.

⁶⁵ Chaim Brzustowski, A guter onhejb, „Najer Folksblat”, 24 marca 1939, s. 11.

⁶⁶ Por. YIVO, RG 1.1, folder 159a, Pismo z 25 stycznia 1934 roku; ibidem, List z 20 marca 1934 roku. Być może jakąś formą zadośćuczynienia była kolekta na rzecz JIWO, którą w lipcu 1934 roku zorganizowano na koloniach ŻTK w Karwi. Zebrano wówczas 30 zł (ibidem, List z 27 lipca 1934 roku).

⁶⁷ Na ten temat zob. Samuel Kassow, Travel and Local History as a National Mission. Polish Jews and the Landkentenish Movement in the 1920s and 1930s Jewish Topographies: Vision of Space, Traditions of Place, red. Julia Brauch, Anna Lipphardt, Alexandra Nocke, Ashgate: Rout­ledge, 2008.
mniej..

BESTSELLERY