Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Początek i koniec - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
15 kwietnia 2026
5,99
599 pkt
punktów Virtualo

Początek i koniec - ebook

Gdziekolwiek spojrzysz, magia już tam jest. Wystarczy ją odnaleźć.

„Początek i koniec” to jedna z dwunastu niesamowitych historii zaklętych w zbiorze opowiadań „Magiczny kompas”.

Książka wydana nakładem wydawnictwa Nie powiem, Hm... zajmuje się dystrybucją.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Fantasy
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68695-88-5
Rozmiar pliku: 1,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wierzyliśmy, że Nanook to półczłowiek, władca niedźwiedzi. Od małego wpajano nam, że powinno się go upolować, a przedmioty wytworzone z jego ciała traktować z należytym szacunkiem.

Wiedza wiedzą, ale kiedy stanął przede mną – tak ogromny, majestatyczny i… groźny – nie potrafiłam wykonać żadnego ruchu. Gdy nasze oczy się spotkały, muktuk17 omal nie stanął mi w gardle.

Oblał mnie gorący pot. Chwilę później otrząsnęłam się z pierwszego szoku i już miałam sięgnąć po włócznię, ale rozległ się potężny głos, wprawiający moje serce w szybsze drgania:

– Nie radzę, krzywdę tym zrobisz prędzej sobie niż mnie.

Próbując wstać, poślizgnęłam się na śniegu przez parkę z futra karibu. I jak rak, wycofałam się w kierunku domu, a w głowie dzwoniła tylko jedna myśl: WIAĆ!

Kiedy kątem oka obserwowałam napastnika, wydawało mi się, że w jego oczach zabłysło politowanie. I gdyby tylko mimika tego zwierzęcia była tak bogata jak ludzka, to z pewnością skrzywiłby się, widząc me niemrawe poczynania.

– Anuri – wymówił moje imię, czym ponownie wprawił mnie w bezruch. – Nie przybyłem, żeby cię skrzywdzić.

– Ni-e? – wystękałam, patrząc na niego przerażonym wzrokiem.

Dopiero wtedy mój umysł zakodował, że on nie mówi. Nie otwiera pyska, nie wylatują z niego żadne dźwięki prócz warkotu, więc… jak?

Jakim cudem go słyszę i rozumiem?

– Zastanów się – odpowiedział na niezadane głośno pytanie i zrobił krok naprzód, posuwając powoli olbrzymie, białe łapska. – Przecież wiesz, powiedz to, a będziemy mogli przejść do sedna.

Przechylił łeb na prawo i nieprzerwanie świdrował mnie wzrokiem.

– Ty… – Przełknęłam głośno ślinę. – Porozumiewasz się ze mną w myślach.

To obłęd – dodałam już sama do siebie i usłyszałam parsknięcie.

Wzięłam kilka głębokich oddechów, próbując poukładać to, co się działo, ale na niewiele mi się to zdało. Panujący chaos nie tak łatwo wyciszyć.

– Skoro już mamy to za sobą, pozwól, że oficjalnie się przedstawię. Jestem Nanook, władca niedźwiedzi, wierny kompan Quailerteta.

– Ducha burzy i wiatrów?

– On raczej woli się tytułować Bogiem Burzy, a swoją towarzyszkę Boginią Wiatru – sprostował prześmiewczo. – Jak widzisz, jest w waszych wierzeniach szczypta prawdy. Zanim zacznę je wszystkie burzyć, poleciłbym, byś udała się do Szamanki, a ona wytłumaczy ci, kim tak naprawdę jesteś.

Cofnął się i łbem wskazał na dom. Nakazywał mi spełnienie rozkazu.

– Wiem, kim jestem – oburzyłam się. – A ty najwyraźniej nie, bo wtedy byś wiedział, że Szamanką jest moja matka.

– Ależ doskonale to wiem. Jako że dziś kończysz dwadzieścia jeden lat, jesteś gotowa poznać prawdę o sobie. – Odwrócił się. – Wrócę za dwie godziny – dodał, stojąc tyłem do mnie. – I wyruszymy w drogę.

I po prostu odszedł, zostawiając mnie z milionem pytań i z myślą, że zwariowałam.

***

– Anuri, dokąd ci tak śpieszno?

Głos taty zatrzymał mnie jedynie na ułamek sekundy. Musiałam porozmawiać z mamą, wyłącznie ona mogła mi wytłumaczyć, o co w tym chodzi, i uspokoić, że nie zwariowałam i naprawdę przed chwilą rozmawiałam z Nanookiem.

Rzuciłam więc tylko:

– Do mamy.

I już mnie nie było. Przystanęłam w progu kuchni i spojrzałam na mamę zajmującą się przygotowywaniem posiłku. Odkaszlnęłam, by zwrócić na siebie uwagę, jak zawsze, odkąd byłam małym dzieckiem.

– Możemy porozmawiać? – Zadałam to pytanie, gdy przykułam jej wzrok. – Miałam przed chwilą bardzo dziwną sytuację i…

– Przybył Nanook? – przerwała mi i porzucając dotychczasowe zajęcie, przeniosła całą uwagę na mnie.

Czyli nie zwariowałam. Naprawdę odwiedził mnie mistyczny niedźwiedź polarny. Normalka. Dzień jak co dzień.

– Mamo, nie wiem, co powinnam myśleć. Nic z tego nie rozumiem.

– Usiądź, czeka nas długa rozmowa. – Uśmiechnęła się z czułością i pogłaskała mnie po policzku.

Następnie podała mi kielich z winem z mewy, a ja posłusznie zajęłam miejsce.

– Jak wiesz, wszystkie nieożywione i ożywione rzeczy posiadają ducha. Gdy duch umiera, nadal żyje w świecie duchowym, a ja, jako Szamanka, mogę się z nimi porozumiewać. – Usiadła naprzeciw mnie. – A człowiek to trzy części.

– Dusza, ciało i imię – dopowiedziałam, nie bardzo rozumiejąc, do czego nasza rozmowa zmierza.

– Czyli jeśli po śmierci jakiejś osoby nadamy jej imię nowo narodzonemu dziecku, to…? – urwała, zachęcając, bym odpowiedziała.

– To dusza nadal będzie żyła w nowym ciele.

– Dokładnie. – Wzięła głęboki wdech i ciężko wypuściła powietrze nosem. – Więc kiedy dwadzieścia jeden lat temu nosiłam cię pod sercem, usłyszałam Qailerteta. Nakazał mi, abym nadała swojej córce imię Anuri.

Kielich wypadł mi z dłoni. Sądziłam, że rozmowa z mamą rozjaśni mój umysł, a wystarczyło kilka minut, by zapanował w nim jeszcze większy chaos.

– Chcesz powiedzieć, że niby ja żyłam wcześniej… I to z Duchem burzy i wiatru? To absurd, kompletny absurd!

Zerwałam się z miejsca i zaczęłam krążyć po pomieszczeniu, przyciskając palce do skroni. Rano wypiłam wino i teraz jeszcze poprawiłam, to pewnie to. Miałam jakieś dziwaczne wyobrażenia, bo najzwyczajniej w świecie się upiłam.

Musiałam się położyć i przespać, a wszystko minie. To tylko skutek uboczny. Nic więcej.

– Anuri, nie skończyłam.

Słyszałam jej głos – albo wydawało mi się, że go słyszę. Mniejsza.

Sen, wyłącznie on mi pomoże.

Rzuciłam się na posłanie i zacisnęłam powieki, licząc w myślach foki.

– Córcia, wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale proszę cię, nie bluźnij. Jesteś Anuri, żyjesz i umierasz, a potem odradzasz się na nowo w innym ciele w rodzinie, w której ojciec lub matka jest Szamanem. Łączysz się z Qailertetem, żyjecie razem, a później dopada cię klątwa krótko żywotności.

Z każdym słowem mamy miałam wrażenie, że coraz bardziej pulsuje mi żyła. Głowa zaczynała mocniej boleć, a żołądek się zaciskał.

– Tak łatwo o tym mówisz – sapnęłam, podciągając się do pozycji siedzącej. – I myślisz, że ja również przyjmę te wytłumaczenia jak gdyby nigdy nic?

– Rozumiem, że jesteś w szoku…

------------------------------------------------------------------------

17 Muktuk – tradycyjna potrawa Inuitów, składająca się z surowej lub lekko przetworzonej skóry i tłuszczu wieloryba.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij