Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Poemata i poematki - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 lutego 2026
10,10
1010 pkt
punktów Virtualo

Poemata i poematki - ebook

„Poemata i poematki” to zbiór wybranych wierszy z lat 1981—2025. Pisane były w Bukareszcie, Uppsali i Starej Miłośnie. Tom składa się z dwóch części: pierwsza część pt. „Poemata” to wiersze o różnorodnej tematyce, refleksyjne, często o charakterze intertekstualnym, nawiązujące do przeszłych bądź bieżących spraw i wydarzeń. Na drugą część pt. „Poematki” składają się drobne wiersze, w tym fraszki, które stanowią przeciwwagę dla poważnego tonu utworów z pierwszej części.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8440-259-7
Rozmiar pliku: 3,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Błękitna kropka

_Dobrze jest poczuć na nowo zadziwienie światem — rzekł filozof — podróże kosmiczne uczyniły dzieci z nas wszystkich._

_Ray Bradbury_

Błękitna kropka —

kleks na plakacie wszechświata,

oświetlony Słońcem —

odpryskiem światła,

iskierka w wirze

czterystu miliardów

innych słońc

naszej Drogi z mleka Hery,

jednej z dwóch bilionów

innych odległych dróg

sprzed czternastu miliardów lat.

Moja droga jest blisko,

wiedzie do sklepu,

prowadzi do lasu,

biegnie nad morze.

Zbieram przydrożne słowa,

by je ocalić od zapomnienia.

Czterysta miliardów słońc

wśród dwóch bilionów kosmicznych dróg

w ciągu miliardów lat…

Gdzie jest Homera ślad?

Zatarł się i zbladł.

Stara Miłosna, 2024Język II

Cóż to za język, którego giętkość

pęka jak struna, kiedy ma wyrazić

odcienie śniegu…

A jego prędkość?

Czy jest dość prędki?

A jego smutek?

Czy jest dość prawdziwy?

Cóż to za język, który wciąż się wije

w formach, odmianach i gdzieś mi ucieka?

Z przyjaciela staje się wrogiem.

Obraca świat przeciwko mnie.

Z wroga staje się przyjacielem,

godzi mnie ze światem.

Pozwala się posiąść.

Posiadam go.

Należy do mnie.

Muszę go na zawsze obłaskawić.

Uppsala, 1994Bóg, kura i ja

Czemu kurę, mój Boże, przeznaczasz na rzeź?

Czemu mnie rozgrzeszasz z zabijania kury?

Mały mój przyjaciel Hindus

pochyla się nad nią zatroskany.

Jego Bóg każe mu ją ocalić.

I od mojego talerza,

do którego zapraszasz słowami:

_Bierzcie i jedzcie_

odwraca się z odrazą.

Boże, mój Boże, powiedz,

czym różnię się od lwa?

Zabijam jak on, by żyć.

Czemu więc ja, a nie on,

mam zasiąść u Twego boku?

A jeśli…

Jeśli stworzyłeś mnie

na swój obraz i podobieństwo,

to boję się Ciebie

jak boję się siebie i lwa.

Chciałeś bym był doskonały,

a jestem ułomny

na ciele i na umyśle.

A jeśli stworzyłeś mnie takim

z rozmysłem…

To nie zawaham się nazwać Cię:

Prowokatorem.

A przecież prowokacja to grzech.

Czy mam Cię więc rozgrzeszyć, czy ukarać?

Uppsala, 1995

Mihi arbor vitae

Rośnie nade mną drzewo i patrzę zdziwiona

na jego stare, zgięte i wielkie ramiona.

Konary grube, szorstkie, u nasady silne,

a gałązki cieniutkie, ułożone w linie.

I zdzieram warstwy kory niczym twardą zbroję,

i odkrywam kolejno ułożone słoje.

Przed świątynią zebrani pokorni i cisi

jawią się moim oczom wierni mariawici.

Głębiej, w podcieniach chałup pachnących ziołami

słychać głos mennonitów do Boga z modłami.

Zwabieni snem wolności, przybysze z daleka

tu, gdzie nieokiełznana rządziła się rzeka.

Zostały po nich szare, nagrobne kamienie

bez napisów, bez krzyży leżą w trawie nieme.

Jeszcze głębiej opłotki herbowych zaścianków,

włościańskich skromnych chałup i szlacheckich ganków.

Kiedyś żywe, a dzisiaj zastygłe zdrewniałe,

w drzewie życia zamknięte, do cna oniemiałe.

Sięgam dalej: nazwiska, nieznane imiona,

które dały mi życie, gdy męskie ramiona

objęły moją babkę przed pięciuset laty.

Jakiś herb i upadek, zamiast dworów chaty.

Kowal Wojciech za żonę miał z domu szlachciankę,

Antoni z Olęderką dzielił się zaściankiem.

Sok jak krew od stuleci miesza się, przelewa,

choć opadły już liście z prastarego drzewa.

Stara Miłosna, 2025

Moja Szwecja

Za co cię pokochałam?

Za północny wiatr?

Za sosny strzeliste,

na których mróz siadł?

Za chłód, za urodę, za wodę?

Za brzeg skalisty, za morze?

Za las, za wybuch światła?

Za miękkość traw w pełni lata?

Za słońce jasne i chłodne?

Za letni brak nocy?

Za wiosenny szał życia?

Za jasność o północy?

Za wszystkie te pytania,

co się kłębią w głowie

i za to, że mi na nie

nikt nigdy nie odpowie…

Uppsala, 1996Moja własność

Wynajęty dom, w którym mieszkam

i wynajęty las, na który patrzę.

Wynajęte słońce wciska się

przez wiosenny brud wynajętych okien.

Wynajęte drzwi skrzypią.

Wynajęta podłoga ugina się

pod ciężarem moich kroków.

Służalcza i sprzedajna jej deska

ugnie się i przed tobą,

i przed nim, i przed każdym.

A może ma do mnie żal,

że jej nie wykupię?

Że jej nie uwolnię od cudzych butów?

Jak to się stało,

że jej nie posiadam?

Czyż mój pradziad nie posiadał

wszystkich sosen i świerków i buków?

Czy nie jego były dęby,

które przed tysiącami lat

wydały nasiona?

A z tych nasion,

czy nie wyrastały wciąż nowe drzewa?

A z tych drzew nowe deski i domy?

Kiedy straciłam do ciebie prawo

desko dębowa, stole

i dachu nad głową?

Uppsala, 1995Blanche i Marie

_P.O. Enqvistowi,_

_Marii Skłodowskiej i Blanche_

Zaczarowałeś mnie baśnią.

Widzę Blanche w smugach

niebieskiego światła,

światła w pracowni Marie.

Widzę Blanche bez rąk.

Kadłubek ociosany

przez niebieskie promienie,

ocalony dla życia,

by chronić polską Marie,

zakochaną Marie,

zaszczutą Marie.

Blanche — strzęp kobiety,

który wspiera posąg — Marie.

Tak mogło być.

Tak było.

Gdzie jest grób Blanche?

Chciałabym podarować jej kwiaty.

Gdzie mam go szukać?

Nikt nie wie. Nie pamięta.

Jest tylko grób Marie,

w panteonie chwały.

Jej pamięci strzegą

śmiercionośne promienie.

A Blanche?

Ta królowa histeryczek,

powiernica Marie,

Wenus z Salpêtrière?

Odfrunęła.

Wykonała lot nad kukułczym gniazdem

i zniknęła z pamięci.

Stara Miłosna, 2025Brat

_Wernerowi Aspenströmowi_

Oprócz niego miała jeszcze córkę.

Ona też odwiedzała brata

na oddziale X.

Przemierzała

długą drogę

przez szpitalny dziedziniec,

schodami na górę,

wysoko do piekła.

Kto powiedział,

że piekło jest na dole?

Mijała drzwi bez klamek,

zamykała oczy,

słyszała szepty i krzyki,

kroki w tę i z powrotem.

Nie słyszała skarg.

Otwierała oczy.

Widziała podrapane ściany

ze śladami krwi,

dłonie kurczowo zaciśnięte

na wymiętej pościeli.

Nie pytała „Jak się czujesz?”

i „dlaczego Bóg

stworzył oddział X?”

Stara Miłosna, 2025
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij