Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Pokaż mi - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
29 lipca 2026
4499 pkt
punktów Virtualo

Pokaż mi - ebook

„Muszę posłusznie wykonywać jej polecenia. Inaczej upubliczni nagrania. A w międzyczasie robić wszystko, by odkryć, kim jest i dlaczego tak bardzo mnie nienawidzi.” Łukasz zmaga się z problemami w życiu prywatnym i zawodowym. Jego wieloletni związek wisi na włosku, a w pracy zmuszony jest odpierać ataki agresywnej szefowej. Pewnego dnia mężczyzna za namową przyjaciela instaluje aplikację randkową POKAŻ MI. Jej użytkownicy zabiegają o względy tajemniczej Królowej, uczestnicząc w konkursie polegającym na wykonywaniu wymyślnych, często erotycznych zadań. Łukasz stopniowo angażuje się w znajomość z Królową. Wydaje mu się, że tylko ona go rozumie. Gdy jest już bliski spotkania z nieznajomą, zostaje wplątany w kryminalną intrygę, która z czasem odsłania przed nim przerażającą prawdę.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8441-602-0
Rozmiar pliku: 1,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

36% mężczyzn i 31% kobiet korzystających z portali randkowych przyznaje, że kłamie na swój temat dla zabawy.

PROLOG

KWIECIEŃ 2020

TERAZ

– To się nie dzieje naprawdę – mówię, wpatrując się w czarny ekran smartfona, na którym widnieje wiadomość:

Pokaż mi, jak w plenerze bierzesz od tyłu obcą kobietę.

Ciskam telefonem o łóżko i przeklinam na cały głos, a potem siadam na podłodze i próbuję się uspokoić. Mam zawroty głowy, widzę jak przez mgłę. Oddychaj powoli. Panikujesz. To tylko nerwica. Wiesz, że umiesz sobie z nią radzić. Zmagałeś się z tym gównem przez cały okres dojrzewania. Atak duszności, szybkie bicie serca i poczucie wyrwania z rzeczywistości dosłownie zwalały cię z nóg. A jednak je pokonałeś. Zrobiłeś to dzięki swojej zawziętości. Jesteś silny. Zawsze przeskakujesz wszystkie kłody, które życie rzuca ci pod nogi.

Z tą też sobie poradzisz. Musisz tylko zachować spokój.

Stopniowo odzyskuję kontakt z rzeczywistością. Ostrożnie wstaję i sięgam po telefon. Otwieram okno rozmowy i piszę:

Niby jak mam to zrobić?

Odpowiedź przychodzi po chwili:

Przejdź do aplikacji Jestem blisko. Znajdziesz tam profil bez zdjęcia z podpisem „Teraz, Pole Mokotowskie”. Skontaktuj się z tą osobą i napisz, że przyjedziesz jak najszybciej.

Spoglądam na zegarek. Dochodzi dziewiętnasta. Włączam przeglądarkę i wpisuję w wyszukiwarkę hasło „zachód słońca, kwiecień 2020”. Wyliczam, że zanim napiszę do tej dziewczyny i dotrę na miejsce, będzie już odrobinę ciemniej. Chociaż tyle.

Postępuję według instrukcji. Odnalezienie wspomnianego profilu zajmuje mi chwilę. Dziewczyna nie podała żadnych informacji na swój temat. Widzę jedynie, że znajduje się dokładnie cztery kilometry i trzysta metrów ode mnie.

Wysyłam wiadomość:

Cześć. Spotkamy się? Jestem strasznie napalony.

Dostaję mdłości na samą myśl, że napisałem do kogoś w tak prostacki sposób. Mimo to ona odpowiada niemal od razu:

Czekam. Daj znać, gdy będziesz w pobliżu.

Przesyła mi swoją lokalizację. Siedzi nad stawem.

Ok. Jadę.

Zamawiam ubera. Przyjeżdża po czterech minutach. Dla pewności tłumaczę kierowcy, że chcę wysiąść przy ulicy Batorego, jak najbliżej zakrętu. Gdy ruszamy, otwieram ponownie aplikację Pokaż mi.

Udało się. Jestem w drodze.

Świetnie. Mam nadzieję, że nie zawiedziesz. Wszystko poniżej dziewięciu punktów uznaję za porażkę.

Że co, kurwa?!

Podaj chociaż jakieś wytyczne. Jak mam to zrobić, żeby ci się spodobało?

Reaguje trzema uśmiechniętymi emotkami.

Bądź kreatywny i pamiętaj – chcę widzieć na nagraniu twoją twarz. Nie spierdol tego.

Biegnę nad staw. Kim jest dziewczyna, którą za chwilę wykorzystam, by spełnić żądania szantażystki? Czy jest podstawiona? Przecież wiem, że w tym wszystkim nie chodzi o nią, tylko o mnie. Mam być widoczny na nagraniu. Nikt nie może mieć wątpliwości, że to ja uprawiam seks na Polu Mokotowskim. I to nie z moją narzeczoną.

Chyba ją widzę. Siedzi na ławce i patrzy przed siebie. Ma na głowie czarny kaptur i z daleka nie sposób ocenić, czy to kobieta, czy mężczyzna. Aplikacja pokazuje jednak, że mój cel znajduje się trzydzieści metrów ode mnie. To by się zgadzało. Nagle osoba w kapturze wyjmuje z kieszeni telefon i rozgląda się dookoła. Gdy mnie dostrzega, wstaje i zaczyna iść w moją stronę.

– Cześć – mówię drżącym głosem. – To ty?

Ma bladą, gładką twarz z dużymi oczami i malutkim nosem. Wygląda bardzo młodo.

– Chyba tak. – Unosi lekko kąciki ust. – Idziemy?

– Dokąd?

– Znam fajną miejscówkę. Widzisz ten pub? – Wskazuje na dobrze znany mi lokal nieopodal stawu. – Za nim jest trochę gęściej. Chodź.

Idzie pewnie kilka kroków przede mną.

– Ciebie też w to wmanewrowała? – pytam.

Dziewczyna przystaje, po czym spogląda na mnie przez lewe ramię.

– Wmanewrowała? Nie wiem, o czym mówisz.

– Nieważne. Ile masz lat? – dopytuję.

– A jakie to ma znaczenie? – Marszczy brwi. – Słuchaj, idziesz czy nie?

Wydaje mi się, że to przypadkowa dziewczyna, która po prostu szuka seksu. Jeśli mam rację, to na pewno nie wie, że będzie nagrywana. I raczej nie ma szans, by się na to zgodziła. Muszę ją zatem nagrać z ukrycia. Cholera, skup się…

Mijamy pub, w którym jest sporo ludzi. Dziewczyna mówi jednak, żebym się nie przejmował, bo nasza kryjówka znajduje się w odludnym miejscu. Następnie prowadzi mnie przez gęste zarośla. Nie chcę nawet myśleć o tym, ile kleszczy mogło się właśnie do mnie dobrać.

– Jesteśmy.

Dziewczyna opiera się plecami o pień starego drzewa. Przez dłuższą chwilę patrzymy sobie w oczy. Pragnie tego. Oblizuje górną wargę i powoli rozpina czarną bluzę. Zaczynam się pocić, ale nie z podniecenia, tylko ze stresu. Serce bije mi jak oszalałe i boję się, że nie dam rady tego zrobić.

Weź się w garść! Nie możesz tak myśleć! Jeśli zawalisz, będziesz skończony. Wszyscy się dowiedzą, co zrobiłeś.

Ta kurwa ma na ciebie mnóstwo haków, ale sobie z nią poradzisz. Najważniejszy jest spokój, pamiętaj o tym.

– Odwróć się – mówię szorstko. Dziewczyna wykonuje moje polecenie.

Zdejmuję z niej bluzę i rzucam ją na ziemię.

– Opuść spodnie.

– Dlaczego sam mi ich nie zdejmiesz? – mówi lubieżnie.

– Okej.

Rozpinam jej rozporek i ściągam do kostek obcisłe dżinsy. Jest bardzo szczupła, wręcz koścista. Jej pośladki są tak drobne, że mogę je bez problemu zmieścić w dłoniach. Przesuwam rękę wyżej i docieram do piersi. Prawie ich nie ma. Zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno jest kobietą. Znowu schodzę niżej i sięgam między nogi. Jest. Co za ulga…

– Wyruchaj mnie – jęczy, ocierając się pośladkami o moje krocze.

– Zamknij się – syczę.

Przyciskam ją do drzewa, macam po ciele i wkładam dłoń pod majtki. Jestem tak bardzo roztrzęsiony, że mój członek ani drgnie. Nabieram powietrza ustami i rozmawiam ze sobą w myślach. Tylko na nią spójrz. Ma takie młode, gładkie ciało… Tak bardzo chciałbyś jej teraz wsadzić. I zrobisz to, bo uwielbiasz młode cipki.

Opuszczam do kolan spodnie wraz z bokserkami. Robię się coraz twardszy. Dziewczyna jęczy, gdy napieram o nią od tyłu. Czas zacząć przedstawienie.

– Zamknij oczy i się nie odwracaj – mówię stanowczo. – Zrobimy to tak, jak lubię.

– Jak chcesz – rzuca, przykładając czoło do pnia drzewa.

Dyskretnie wyciągam z kieszeni spodni telefon i portfel. Z portfela wyjmuję prezerwatywę, którą jedną ręką niechlujnie nakładam na nabrzmiały członek. Drugą włączam aparat w telefonie. Gotowe.

Wchodzę w nią dość gwałtownie. Dziewczyna napina mięśnie i głośno stęka.

– Przepraszam.

Gdy się rozluźnia, zaczynam poruszać się szybciej i nakierowuję na nią kamerę. To ostatnia chwila, by filmik się udał bez latarki. A przecież nie mogę jej włączyć.

– Mocniej – jęczy. Przyspieszam i kieruję obiektyw na jej pośladki. Następnie przełączam się na przednią kamerę. Oglądam samego siebie. Żałosnego, zakłamanego sukinsyna, który zasłużył na to chujostwo, które go spotkało.

Ostatnie ujęcie dziewczyny i jeszcze sekunda na pokazanie otoczenia. Gotowe. Wychodzę z niej i szybko chowam telefon do kieszeni.

– Co jest? – Dziewczyna się odwraca. – Dlaczego przestałeś?

– Mam dość – odpowiadam, zdejmując prezerwatywę i wyrzucając ją w krzaki.

Nieznajoma parska śmiechem.

– Żartujesz sobie, prawda? A co ze mną?

– Przepraszam, ale nie dam rady. – Zapinam rozporek i odwracam się do niej plecami. – Trzymaj się.

– Dwieście złotych – mówi, zanim zdążę zrobić choćby krok.

– Słucham? – Patrzę na nią z niedowierzaniem. – Jesteś prostytutką?

– Jakoś trzeba zarabiać na życie. A co myślałeś?

To dlatego kilka godzin wcześniej dostałem polecenie, by zawsze mieć w portfelu minimum pięćset złotych. Nie dość, że jestem szantażowany, to jeszcze muszę wydawać pieniądze.

– Masz. – Wręczam jej dwie stówy. – A teraz żegnam.

Próbuję przedostać się przez gęste zarośla. Słyszę, że idzie za mną.

– Stój – mówi zdenerwowana. – To za mało.

– Że co? – Przystaję. – Przecież powiedziałaś dwieście złotych.

– Tyle chcę za usługę. Drugie tyle za filmik, który nakręciłeś, skurwielu. Myślisz, że się nie zorientowałam? Dobrze znam takich perwersów jak ty.

Czuję, że nogi się pode mną ugiają.

– Posłuchaj, to nie tak…

– Wyskakuj z kasy.

– Ale… ja nie mam więcej.

Dziewczyna obejmuje mnie w pasie.

– Pytałeś wcześniej, ile mam lat… Mogę ci powiedzieć… Piętnaście. Wciąż nieskończone.

Po plecach spływają mi strużki zimnego potu.

– Dobrze. Już szukam.

Drżącymi dłońmi wyciągam z portfela dodatkowe dwieście złotych. Dziewczyna chucha w banknoty, a potem chowa je do kieszeni.

– Usuń filmik.

– Nie mogę – mówię piskliwym głosem. – Nie zrozumiesz… Muszę go mieć, bo…

– Jesteś pierdolonym pedofilem – wchodzi mi w słowo. – Mogłabym cię zrujnować, ale wiesz co? Nie zrobię tego. Może jeszcze kiedyś mi się przydasz… – Omija mnie i kieruje się w stronę ścieżki. – Jeżeli ktokolwiek zobaczy ten filmik, będziesz miał przejebane. Rozumiemy się?

Odczekuję dłuższą chwilę, po czym wychodzę z krzaków i idę wzdłuż brzegu stawu. Siadam na ławce, przy której wcześniej spotkałem dziewczynę, i włączam aplikację Pokaż mi. Wgrywam w nią filmik. Teraz pozostaje mi czekać na werdykt.

Od niego zależy bardzo wiele.

Serce omal nie wyskakuje mi z piersi, gdy na zablokowanym ekranie smartfona widzę powiadomienie z aplikacji. A potem czytam po dziesięć razy każde słowo.

„Nie zaliczono zadania”.

To niemożliwe. Przecież zrobiłem wszystko, o co mnie prosiła.

„Dlaczego?” – pytam przerażony samego siebie. „Wykonałem polecenie i jeszcze straciłem pieniądze. To nie wystarczy?”

Zawiodłeś mnie. Poszedłeś po linii najmniejszego oporu. Brakowało mi pasji, namiętności, a przede wszystkim – orgazmu! Spierdoliłeś to zadanie!

Wycieram rękawem swetra spocone czoło.

Dlaczego mi to robisz?

W odpowiedzi dostaję emotikon z serduszkiem.

Miałeś szansę się wykazać. Okazałeś się jednak kompletną niedojdą. Za karę czeka cię jeszcze gorsze zadanie.

Zagryzam dolną wargę tak długo, aż czuję na języku metaliczny posmak krwi.

Nie dam już rady dłużej ciągnąć tej farsy.

Kolejne serduszko. A potem uśmiechnięty diabełek.

Jedyną farsą, jaką tu widzę, jest twoje życie. Jeżeli teraz się wycofasz, wszyscy się dowiedzą, co zrobiłeś, i zobaczą, jakim jesteś potworem. Nie masz wyboru.

Ma rację. Muszę posłusznie wykonywać jej polecenia. Inaczej upubliczni nagrania.

A w międzyczasie muszę robić wszystko, by odkryć, kim jest i dlaczego tak bardzo mnie nienawidzi.51% użytkowników portali randkowych jest już w związku. 11% mężczyzn szukających miłości w sieci ma żonę.

KWIECIEŃ 2020

DWA TYGODNIE WCZEŚNIEJ

Dźwięk telefonu wibrującego na szafce nocnej wybudza mnie z płytkiego snu. Wściekam się, bo dziś wyjątkowo trudno mi się zasypiało, a teraz pewnie nie zmrużę oka do samego rana.

Sięgam po telefon i zerkam na podświetlony ekran. Nowa wiadomość o godzinie 2.34.

Kochanie, śpisz?

Uśmiecham się pod nosem. Myśli o mnie nawet w środku nocy.

Nie. Coś się stało?

Leżę na plecach i zamykam oczy. Tak bardzo bym chciał, żeby była teraz przy mnie. Chciałbym czuć na torsie dotyk miękkich opuszków jej palców. Wiem jednak, że dziś związki funkcjonują głównie w internecie. Ludzie nie odrywają się od ekranów telefonów. Randkują w sieci, uprawiają wirtualny seks, a nawet rozstają się przez esemes. Prawdziwe życie nie jest już nam do niczego potrzebne, bo to, co najważniejsze, czyli miłość, możemy znaleźć w telefonach.

Tylko że mi telefon przestaje wystarczać…

Kolejna wiadomość.

Nie mogę. Czuję się taka samotna.

Tak dobrze ją rozumiem. Mam nadzieję, że wkrótce będę miał okazję powiedzieć jej to w cztery oczy.

A potem złożyć na jej ustach długi, namiętny pocałunek, po którym cały świat wokół nas przestanie mieć znaczenie.

Moje biedactwo… Jestem przy tobie myślami. Cały czas.

Odczytuje wiadomość. Widzę, że coś pisze. Pospiesz się. Nie trzymaj mnie tak długo w niepewności.

Myśli to za mało. Pragnę cię mieć przy sobie. Czuć twój zapach i spocone ciało.

Wstrzymuję oddech. Och, najdroższa… Gdybyś wiedziała, jak bardzo szaleję na twoim punkcie…

Cieszę się, że chcemy tego samego. Kiedy się zobaczymy?

Trzyma mnie w niepewności przez pięćdziesiąt osiem sekund.

To zależy.

Marszczę brwi. Znowu ta sama gadka.

Od czego? Przecież wygrałem!

Najpierw wysyła mi emotkę z diabłem, a potem dodaje:

To prawda, ale musisz jeszcze chwilę poczekać.

Podnoszę się z łóżka i idę do łazienki. Przemywam twarz zimną wodą, a potem zerkam na ekran i odpisuję:

Nie drocz się ze mną, proszę. Spotkajmy się jak najszybciej. Dłużej nie wytrzymam. Przecież ty też tego pragniesz.

Kolejny diabełek. A po nim krótka odpowiedź:

Pragnienia nie wystarczą.

Przeklinam pod nosem. Uwielbia się nade mną znęcać, a ja jej na to pozwalam. Miłość to najgorszy wynalazek natury. Bez względu na to, jak dobrze ogarniasz rzeczywistość dookoła siebie, w momencie, w którym stracisz czujność i zakochasz się w kobiecie, twój mózg zaczyna stopniowo tracić moc. W końcu stajesz się chodzącym pudłem pełnym buzujących hormonów i szalejących pierwotnych instynktów.

Nie jestem w stanie się jej sprzeciwić. Już dawno zmieniłem się w bezużyteczne pudło.

Zasłużyłem sobie na spotkanie. Dlaczego nie chcesz dotrzymać danego słowa?

Stoję przed wysokim na całą ścianę lustrem. Mam na sobie tylko bokserki. Obserwuję umięśnione, wysportowane ciało. Wiem, że podobam się kobietom. Często mnie pytają, czy mam bliskowschodnie korzenie. Z powodu moich kruczoczarnych włosów i gęstych brwi w dzieciństwie rówieśnicy nazywali mnie Arabem. Nigdy mi to nie przeszkadzało. Budziłem respekt. Nikt nie miał prawa mi podskoczyć.

Zawsze to ja dyktowałem warunki. Do czasu, aż poznałem ją.

Teraz tańczę, jak ona mi zagra.

Dotrzymam słowa, tygrysie. Ja też pragnę spotkania, ale proszę, wytrzymaj jeszcze chwilę…

Przysięgam, że gdybym ją teraz dopadł, przerzuciłbym ją przez kolano i zlał jak niegrzecznego przedszkolaka.

Powtarzasz to od kilku dni, a mimo to wciąż trzymasz mnie na dystans. Przecież było nam tak dobrze… Ile mogę czekać?

Reaguje uśmiechniętą emotką. A potem wysyła mi zdjęcie swoich pośladków.

Aż tak się stęskniłeś, że dłużej nie wytrzymasz?

Przełykam ślinę. Widok jej opalonego ciała sprawa, że momentalnie się pocę.

Pozwól mi ich dotknąć. Błagam…

Co dostanę w zamian?

Co tylko chcesz.

Masuję się po kroczu. Boli. Jeszcze nigdy nie pożądałem tak bardzo żadnej kobiety.

Wyślij mi coś miłego na dobranoc.

Już idziesz? Tak po prostu?

Wysyła śpiącą emotkę.

Pokaż mi swojego królewicza, a następnym razem zaśniesz u mojego boku.

To brzmi jak obietnica. Oby dotrzymała danego słowa…

Opuszczam bokserki i robię sobie nagie zdjęcie. Otwiera je od razu.

Jesteś piękny… Cały mój.

Kręci mi się w głowie.

Tak… jestem tylko twój, kocie.

Odpowiada uśmiechniętą buźką.

Do zobaczenia za kilka godzin. Pornosnów.

„Po tym, jak mnie rozochociłaś, na pewno takie będą” – myślę.

Dobranoc.

Masturbuję się w ciszy, a potem wracam na palcach do sypialni.

– Dlaczego nie śpisz? – Moja narzeczona Jagoda siedzi na łóżku i przeciera zaspane oczy.

– Przepraszam, kochanie. – Całuję ją w głowę. – Dziś moja „noc wilkołaka”.

– Serio? – Przeciąga się. – Kompletnie o tym zapomniałam.

To Jagoda jako pierwsza zauważyła, że co miesiąc w noc pełni księżyca mam problem ze snem.

– No… więc nie przejmuj się mną.

– Okej. Mimo to spróbuj się zdrzemnąć. Nie chcę rano siłą wyciągać cię z łóżka.

Odwraca się do mnie plecami. Obejmuję ją i całuję w szyję. Przez chwilę leżymy przytuleni na łyżeczkę. Jagoda w tej pozycji zawsze zasypia w mgnieniu oka.

Gdy jej oddech się uspokaja, siadam na skraju łóżka i sięgam po telefon. Ostatni raz sprawdzam, czy Królowa wysłała mi jeszcze jakąś wiadomość. Żadnych nowych powiadomień. No nic. Muszę czekać do rana.

Przed zaśnięciem włączam aplikację i sprawdzam ranking. Minęło dopiero osiem dni kwietnia, ale sześciu użytkowników już nabiło po pięćset punktów. Nieźle. Zjeżdżam niżej i niżej. Nigdzie nie mogę znaleźć samego siebie.

A to dlatego, że trafiłem do specjalnej loży honorowej zwycięzców miesiąca. Uzyskałem najlepszy wynik w marcu i dzięki temu spotkam się z Królową osobiście. Tylko jeden mężczyzna co miesiąc dostępuje tego zaszczytu.

Walka była zacięta, ale na ostatniej prostej okazałem się niepokonany. Nie mieli ze mną szans.

Miłość sprawia przecież, że człowiek jest zdolny do wszystkiego.56% dorosłych czuje frustrację z powodu niesatysfakcjonującego życia seksualnego.

2

– Jeżeli zamierzasz mi zafundować wieczór w burdelu, to zapomnij. – Odchodzę od baru, a wtedy Wojtek rzuca się na mnie i przyciąga do siebie.

– Nic z tych rzeczy. Zaufaj mi. – Siada na wysokim krześle i prosi, bym zrobił to samo. – Chcę ci coś pokazać.

Kamiński kładzie na barze swój telefon. Widzę, jak przesuwa palcem karty, aż trafia na aplikację o nazwie Pokaż mi. Te słowa wydają mi się dziwnie znajome… Ikonka przypomina aparat z sercem zamiast obiektywu.

– To jakiś nowy Tinder? Nie ma mowy… Przecież mogę tam natrafić na ktorąś koleżankę Jagody. Czy ty w ogóle myślisz?

– Przymknij się na moment i słuchaj. – Wojtek daje znak barmanowi, żeby polał nam drugą kolejkę. – Rozumiem, że masz narzeczoną i chcesz być jej wierny, bla, bla, bla… Ta aplikacja jest idealna dla takich facetów jak ty, czyli więźniów kobiet. Bo widzisz, żaden mężczyzna nie ma monogamii we krwi. To kobiety ubzdurały sobie, że ich życiowym celem jest urodzenie dzieci i zapewnienie im spokojnego bytu przy boku silnego, zaradnego samca. Mężczyźni są inni. Spójrz na koty. Samce ruchają się na prawo i lewo i nie przejmują się swoimi partnerkami.

– Czekaj – przerywam mu. – Czy ty właśnie porównujesz ludzi do kotów? Nie pij więcej…

– Oj, Łukaś, nie traktuj tego tak dosłownie – tłumaczy się. – Zmierzam do tego, że z winy kobiet miliony mężczyzn na całym świecie czują się seksualnymi więźniami. Tymczasem żaden z nas nie jest monogamistą. No, przynajmniej w łóżku. Rozumiesz?

– Chyba tak. – Drapię się po brodzie. – Sugerujesz, że powinienem pogadać z Jagodą o otwartym związku? Gdyby się zgodziła, pewnie stałbyś pierwszy w kolejce do naszej sypialni.

– No wiesz? – Wojtek zgrywa oburzonego. – Nigdy bym tego nie zrobił mojemu najlepszemu kumplowi. Chociaż… – Przykłada dłoń do podbródka.

– Jak ty mnie dzisiaj wkurwiasz! – Popycham go żartobliwie. Wojtek traci równowagę i przewraca się na podłogę wraz z krzesłem.

– Sorry…

Na szczęście Kamiński wychodzi z upadku bez szwanku. Zamawiam u barmana wodę z cytryną i każę mu ją wypić duszkiem.

– Już mi lepiej. O czym to rozmawialiśmy?

– O tym, że jeśli wskoczysz do łóżka mojej narzeczonej, skończysz dużo gorzej niż przed chwilą.

– Okej. Zrozumiałem.

A potem tłumaczy mi, że wieloletni monogamiczny związek mi nie służy i zasługuję na odrobinę urozmaicenia.

– Nie twierdzę, że masz w tajemnicy przed Jagodą posuwać inne panienki, ale odrobina atrakcji nie zaszkodzi. Ta apka jest dla ciebie idealna. – Kładzie przede mną swój telefon i pokazuje ekran powitalny. Aplikacja jest utrzymana w ciemnych odcieniach fioletu. W oczy rzucają mi się dwa przyciski – „Spotkaj mnie” i „Odkryj mnie”.

– Co to w ogóle jest? W życiu nie słyszałem o tej aplikacji.

– To dlatego, że twórcy wcale jej nie promują. Postawili na marketing szeptany. Użytkownikami aplikacji są ci, którzy mają nimi być. Teraz przyszła kolej na ciebie.

– Mówisz, jakbyś chciał mnie wciągnąć do jakiejś piramidy finansowej.

– Nie chrzań głupot. Aplikacja jest całkowicie darmowa. Uważam, że jest świetna, ale niekoniecznie dla mnie. Ja potrzebuję prawdziwych cipek. Królowa jest boska i warto się o nią starać, ale trzeba być naprawdę wytrwałym, by się do niej dobić.

– Królowa? O kim ty mówisz?

Wojtek pije zaległą kolejkę.

– Po kolei… Królowa jest gwiazdą tej apki, a celem nadrzędnym każdego użytkownika jest pokonanie innych w wyścigu o spotkanie z nią sam na sam. To jednak piekielnie trudne, bo na koniec każdego miesiąca udaje się to tylko jednej osobie.

– W jaki sposób ta – chrząkam – Królowa wyłania zwycięzcę? Przez losowanie?

– Nie, no co ty… Żeby dostąpić zaszczytu spotkania z Królową, trzeba się bardzo postarać i zdobyć jak największą liczbę punktów. – Otwiera zakładkę „Spotkaj mnie” i przechodzi do rankingu, który automatycznie przesuwa się na dwieście czterdzieste miejsce. Obok nicka wojtiwojti widnieje liczba punktów – dwadzieścia.

– Jestem jednym z ostatnich, którzy do tej pory punktowali w lutym. A to dlatego, że wysłałem Królowej raptem trzy fotki. Suka nie oceniła ich zbyt wysoko.

Przesuwam ranking wyżej. Przy pozostałych miejscach nie widać nazw użytkowników, można zobaczyć jedynie liczbę punktów, którą uzbierali. Dotychczasowy lider ma ich równo pięćset.

– Skurczybyk wypełnił plan max.

– Nie rozumiem… O co chodzi z tymi punktami?

Wojtek opiera się łokciami o bar.

– Generalnie punkty zdobywa się za osiągnięcie tak zwanych trzech poziomów wyzwolenia.

– Że co, kurwa? – Biorę od niego papierosa.

– Wraz z każdym miesiącem ranking się zeruje i rywalizacja startuje od nowa. Do piętnastego dnia każdego miesiąca zdobywasz punkty w ramach dwóch pierwszych poziomów. Poziom pierwszy to maksymalnie dwieście punktów. Poziom drugi – trzysta. W połowie miesiąca uruchamia się poziom trzeci, czyli ten, od którego wszystko zależy. Do zgarnięcia jest aż pięćset punktów.

– Razem tysiąc – obliczam.

– Zgadza się. I uwierz mi, widziałem już typków, którym się to udawało.

– No dobra. – Stukam palcami o blat. – To teraz mi wyjaśnij, za co zdobywa się punkty.

– W ramach każdego poziomu wyzwolenia masz do wykonania zadania. Każde rozpoczyna się od słów: „Pokaż mi…”.

– Mam robić zdjęcia, które będą oceniane?

– Zgadza się. – Wojtek unosi kieliszek i z trudem wypija jego zawartość. – Za każde wykonane zadanie Królowa przyznaje ci określoną liczbę punktów. – Wojtek wchodzi w poziom pierwszy, składający się z dwudziestu ponumerowanych zadań. Przy pierwszym widnieje osiem punktów, przy drugim – siedem, a przy trzecim – pięć. – W ramach pierwszego poziomu użytkownik otrzymuje maksymalnie dziesięć punktów za zadanie. – Kamiński pokazuje mi przykładowe treści zadań. – „Pokaż mi, jaki jesteś dobrze zbudowany”. Nic dziwnego, że dostałem aż osiem.

_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij