Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Pokochać wroga - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
24 lutego 2026
11,99
1199 pkt
punktów Virtualo

Pokochać wroga - ebook

Gdy Miles Wingate wpada w parku na Chloe Fitzgerald, uważa to za uśmiech losu. Jest nią oczarowany. Wkrótce zaprasza ją na kolację, koncert, spędzają pełną rozkoszy noc. Nie wie jednak, że ich spotkanie zostało zaaranżowane - Chloe ma powód, by się zemścić na Wingate’ach. Ale zakochuje się w Milesie do szaleństwa i czuje, że powinna mu wyznać prawdę. Obawia się jednak jego reakcji…

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Romans
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-291-2423-2
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ PIERWSZY

– Sępy!

Miles Wingate zgniótł gazetę w dłoni i ze złością cisnął nią przez jadalnię. Papierowa kula odbiła się od drewnianej podłogi i potoczyła pod ścianę. Ale nawet wtedy widział czerwone litery nagłówka, który odebrał mu apetyt.

_WinJet oblał kontrolę bezpieczeństwa!_

Artykuł trafił w czuły punkt, ujawnił poważne naruszenia w procedurach bezpieczeństwa w fabryce samolotów WinJet w Teksasie. Właścicielom groziły wysokie kary finansowe. W najgorszym scenariuszu fabryka może zostać zamknięta.

Miles nie dziwił się, że takie są skutki cięcia kosztów i nieuczciwych praktyk jego zmarłego ojca. Ale czemu konsekwencje miały też dotknąć starszych braci, którzy zarządzali Wingate Enterprises, oraz resztę rodziny?

Dawno nic go tak nie wyprowadziło z równowagi, chyba od chwili, gdy zdecydował się pójść własną drogą i wyjechał do Chicago.

Ojciec nie żył od dwóch lat. Bliźniacy Sebastian i Sutton mieli wystarczająco dużo czasu na usunięcie problemów, które doprowadziły do pożaru w fabryce w zeszłym miesiącu. Trzech robotników zostało poszkodowanych. Wystąpili z pozwem sądowym, co można było zakończyć ugodą, ale wyniki wewnętrznego śledztwa doprowadziły do ingerencji stanowego urzędu do spraw bezpieczeństwa pracy i federalnego nadzoru lotniczego, a to wzbudziło zainteresowanie mediów. Firma ma poważne kłopoty.

– Nie mój cyrk, nie moje małpy – mruknął Miles.

Podniósł się i wrzucił do kosza zgniecioną gazetę. Nie znosił bałaganu. Musi coś z tym zrobić. Jego nazwisko zostało zszargane. Nie zostawi tego bez odpowiedzi, choć dawno zerwał z Wingate Enterprises.

Wykorzystał wiedzę i kontakty, założył własną firmę Steel Security i teraz miał zespół, na którym mógł polegać. Szanował i cenił swoich pracowników. Traktowali bezpieczeństwo, osobiste i wirtualne, równie serio jak on sam. Broniłby każdego, gdyby coś im groziło. Czuł się za nich odpowiedzialny. Jego obowiązki i lojalność zaczynały się i kończyły tutaj, w Chicago.

Jednak wciąż dręczyło go poczucie, że jest coś winien rodzinie. Rodzinne konsorcjum Wingate Enterprises rozwijało się przez lata i odnosiło sukcesy dzięki załodze. Obowiązkiem rodziny była troska o dobrostan pracowników. Tymczasem bracia zawiedli, nie zapewnili bezpieczeństwa robotnikom. Poszkodowani mieli rację, że dochodzili odszkodowań przed sądem. Każdy człowiek ma prawo wracać do domu cały i zdrowy.

Czegoś wszak nie rozumiał. Znał swoich braci, nie przypominali ojca. Nie chodzili na skróty i troszczyli się o ludzi. Powinien do nich przynajmniej zadzwonić.

– To nie mój problem – powtarzał sobie.

Najpierw powinien się przejść i trochę ochłonąć. Nowy miesiąc, środa, jego dzień pracy zdalnej. Zazwyczaj zaczynał od godzinnego biegu, po czym brał prysznic i już nic nie odrywało go od pracy. Jeśli zrezygnuje z biegania, przez cały dzień trudno będzie mu się skupić. Rozmowa telefoniczna musi poczekać. Wziął słuchawki, przypiął komórkę do ramienia i wyszedł z domu.

Po szybkim biegu do parku Lincolna poczuł, że wpadł z swój zwykły rytm. Z każdym krokiem oddalał się od niepokojących wieści z Teksasu i upewniał się, że życie w Chicago dobrze mu służy. Dziś zapowiadano upał, nawet trzydzieści stopni, ale poranek był rześki. Nieważne, jak dzień się zaczął, będzie dobrze.

Chloe Fitzgerald spojrzała na zegarek. Miles się spóźniał. W każdą środę punktualnie o ósmej pojawiał się w parku. Każdą, tylko nie dziś. Co za pech. Nawet najlepiej opracowane plany może pokrzyżować niespodziewany zbieg okoliczności.

Spacerowała tam i z powrotem po chodniku. Czy ma szukać innego sposobu na „przypadkowe” spotkanie z człowiekiem, na którym chce się zemścić? Jej rodzina zasługuje na wyrównanie rachunków.

Czekała długo. Całe lata. Pod powiekami piekły ją łzy rozczarowania. Dlaczego akurat dzisiaj Miles Wingate zrezygnował z rutyny? Czy chodzi o historię, która znalazła się na pierwszych stronach gazet?

Z satysfakcją przeczytała reportaż o niebezpiecznych praktykach biznesowych w fabryce należącej do znanego teksaskiego rodu. Najwyższy czas, by ponieśli konsekwencje swoich grzechów. Należy im się. To niesprawiedliwe, że jej bliscy cierpieli, gdy tamci prosperowali, zwłaszcza że Trent Wingate wspiął się do sukcesu po plecach jej ojca, którego doprowadził do samobójstwa.

Dorastała z piętnem sieroty po człowieku, który odebrał sobie życie. To zostawia blizny. Jej matka uciekła z Teksasu do dalekiej rodziny w Chicago i tu zaczęła wszystko od zera. Było im ciężko. Mała Chloe miała dużo czasu na obmyślanie zemsty.

Gdy odkryła, że młodszy syn znienawidzonej rodziny mieszka i pracuje w Chicago, a więc znalazł się poza strefą wpływów swoich krewnych, jej plan zaczął się konkretyzować. Miles Wingate był w jej oczach winien tak jak oni wszyscy. Owszem, chciała się zemścić za grzechy ojca na jego synach i córkach. Niech będzie przeklęty ten drań, Trent Wingate. Jego potomkowie zbyt długo traktowali swoje uprzywilejowane życie jako oczywistość. Nadszedł czas, aby zapłacili za czyny ojca łajdaka.

Kolejne ataki prasowe mogą ich zniszczyć, a Chloe miała wystarczająco dużo kompromitujących materiałów na całą kampanię. Wszystko w swoim czasie. Skontaktowała się z dziennikarzem, który jako pierwszy napisał o pożarze w fabryce WinJetu. Podsunęła mu więcej informacji o Wingate’ach. Opowiedziała o swojej przeszłości, ale reporter uznał, że Trent to przebrzmiała sprawa. Mógłby nakreślić jego sylwetkę, gdyby się to łączyło z aktualnymi wydarzeniami. Dlatego rozpoczęła nowe podchody.

Zamierzała się zbliżyć do rodziny. Kiedy już tego dokona, opowie w mediach, jak bardzo ich ojciec skrzywdził jej bliskich. Niech Wingate’owie przekonają się na własnej skórze, jak smakuje zdrada. Ale jej przepustką miał być Miles, który nie pojawił się w parku w środę rano i jej plany się właśnie zawaliły.

Nie, wykluczone.

Planowała tę zemstę od dawna. Spędziła wiele godzin na układaniu precyzyjnego scenariusza, który zakładał, że poznają się podczas wakacji szkolnych: wtedy miała wolne, podobnie jak jej uczniowie. Chciała go zaczepić, zagadać. Jest niebrzydka, a on nie ma dziewczyny. Na pewno się złapie na jej słodkie słówka.

Był człowiekiem nawykłym do rutyny, co dodawało jej pewności siebie. A jednak z jakiegoś powodu dziś zrezygnował z przebieżki.

Chloe zatrzymała się i rozejrzała, ale nigdzie nie dostrzegła znajomej wysokiej postaci. Może zmienił trasę. Jeśli ona zacznie biegać alejkami, może w końcu na niego wpadnie. Denerwowała się, nie znosiła niepewności. Jego nawyki upewniały ją, że wybrała właściwą drogę.

Ona też lubiła rutynę. Po części z tego powodu została nauczycielką. Co roku zmieniały się buzie małych uczniów, ale reszta pozostawała taka sama. Struktura jest najważniejsza. I precyzyjny plan.

Teraz potrzebuje nowego punktu wyjścia.

Zawróciła i skierowała się do auta. W tym samym momencie wpadł na nią wysoki jasnowłosy mężczyzna. Zderzyli się z taką siłą, że upadła i na chwilę straciła oddech, a potem gwałtownie wciągnęła powietrze.

– Przepraszam! Nic pani nie jest? Może pani stanąć?

Podniosła głowę. Słońce świeciło jej w oczy, więc nie widziała wyraźnie twarzy, ale poznała go po głosie, który znała z telewizji.

Miles Wingate we własnej osobie.

W głowie jej się kręciło po upadku, trudno wtedy cieszyć się sukcesem.

– Proszę dać mi chwilę – mruknęła i uniosła rękę.

Mężczyzna przyklęknął przy niej, wreszcie zobaczyła go wyraźnie. Coś ścisnęło ją w dołku. Z bliska był… inny niż na zdjęciach w prasie.

– Już dobrze – powiedziała, choć serce wciąż jej waliło, bardziej jednak w reakcji na jego bliskość niż na skutek zderzenia. – Ja też przepraszam. Weszłam panu pod nogi, dlatego mnie pan staranował. Nic się nie stało?

– Martwię się tylko o panią. – Uśmiechnął się. – To był niezły fikołek.

Prawda, będzie go czuła w kościach, ale nie zamierzała użalać się nad sobą.

– Trochę się wystraszyłam – bąknęła. – Powinnam bardziej uważać.

– Zmieniła pani kierunek nagle, nie zdążyłem skręcić. Przepraszam. – Podniósł się i wyciągnął rękę. – Mogę pomóc?

Ujęła ją staromodna uprzejmość i teksaski akcent. Od tak dawna mieszkała z mamą w Illinois, że prawie zapomniała, jak brzmi.

– Dziękuję. – Podała mu dłoń i wstała.

Ręka mężczyzny była tak ciepła i mocna, że poczuła dreszczyk. Puścił ją, gdy stanęła pewnie na nogach. Dżentelmen w każdym calu. Nie próbuje wykorzystać sytuacji, nie klei się do ładnej dziewczyny. Ciekawe, czy on też poczuł elektryzujące napięcie między nimi?

– Czy to krew? – zaniepokoił się, wskazując na jej dłoń.

Przyjrzała się. Widocznie obtarła skórę, gdy amortyzowała upadek. Dopiero teraz poczuła ból w nadgarstku.

– Nic mi nie jest. Nic poważnego.

– Mogę spojrzeć? Boli?

Przegub zaczął puchnąć i pulsować.

– Zawiozę panią na pogotowie. Rękę powinien obejrzeć lekarz.

– W domu zrobię sobie zimny okład.

– Chciałbym pomóc. Czuję się winny. – Miles zmarszczył brwi.

Przygryzła dolną wargę. Doskonale wiedziała, kim jest Miles, ale on nie miał o tym pojęcia. Jak zachowałaby się na jej miejscu przypadkowa kobieta?

– Zaparkowałam auto niedaleko. Nic mi nie będzie.

– Nie ma pani powodu mi ufać, w końcu się nie znamy, ale nie mam złych zamiarów. Jestem Miles Wingate, zawodowo zajmuję się bezpieczeństwem, więc doceniam ostrożność. Jednak teraz chciałbym panią prosić o przyjęcie pomocy.

– Chloe Fitzgerald – odparła. – Muszę tylko znaleźć telefon. – Rozejrzała się. Miała komórkę w ręku, gdy na siebie wpadli. Dostrzegła ją kilka kroków dalej.

Ekran był pokryty siateczką pęknięć.

– Bardzo mi przykro. – Podał jej smartfon. – To moja wina. Wymienię go pani na nowy. Przynajmniej tyle mogę zrobić.

Chloe zawahała się. Nie było jej stać w tej chwili na kupno aparatu.

– Panno Fitzgerald, proszę się zgodzić. To żaden problem.

Zirytowała ją pewność siebie, z jaką to powiedział. Oczekiwał, że zgodzi się na jego propozycję i dał do zrozumienia, że stać go na drogi prezent. Przełknęła złośliwą ripostę, którą miała na końcu języka, i zmusiła się do pojednawczego uśmiechu.

– Mam na imię Chloe. I dziękuję. W innej sytuacji nie zgodziłabym się na nową komórkę, ale bez telefonu nie potrafię funkcjonować.

– Jak my wszyscy. – Uśmiechnął się szeroko.

Nie przewidziała, że na żywo będzie taki atrakcyjny i ujmujący. Mimo bolącej ręki była gotowa z nim poflirtować.

– Często biegasz w tym parku? – spytał, gdy szli do samochodu.

Posłała mu kokieteryjne spojrzenie, ale potknęła się o coś na chodniku i musiał ją podtrzymać. Ciepło jego dłoni i delikatność dotyku sprawiły, że był to przyjemny kontakt.

Absurdalna reakcja, uznała; dopiero go poznała, a nie należała do osób łatwo zawierających znajomości. Do tej pory miała niewielu chłopaków, a jej związki nie należały do gorących. Musiała godzić obowiązki nauczycielki z opieką nad matką cierpiącą na chroniczną depresję. Większość mężczyzn nie rozumiała jej relacji z matką, uważała ją za przesadną. Poza tym poważny związek utrudniłby jej zemstę na wrogach.

Zemsta – to takie okrutne i bezwzględne słowo. Czy znajdzie w sobie dość determinacji, aby zrealizować plan?
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij